melania200
10.04.09, 16:22
Mój tata kilka miesięcy temu przeszedł udar mózgu.Ma 76 lat i jak
nam sie wydawalo wyszedł z tego. Jednak kilka dni temu stracił
przytomność, dostał drgawek - w sumie trafił na oddział
neurologicznego OIOM. Diagnoza - epizod padaczkowy (do terapii
poudarowej nie włączono leków p/padaczkowych). Przy wypisie lekarz
powiedział, aby nastepnym razem przy takich objawach czekac pół
godziny az samo przejdzie, a jesli nie,ewentualnie wzywać karetkę.
Nie ukrywam jestem przerażona, bo nie mieszkam z rodzicami ( 700
km). Na co dzień tatą zajmuje się mama, schorowana, z poważną
choroba kręgosłupa i chorobą nadcisnieniową. Nie ukrywam przeraziłam
się, zwłaszcza, ze ten epizod wygladał naprawde bardzo powaznie.Czy
widząc człowieka, który traci przytomność, ( tak naprawdę nie
wiadomo czy to nie kolejny udar, czy cos innego)można czekac pół
godziny ? czy taka jest procedura dla osób z padaczką? czy tylko dla
osób starszych? Czy ktoś z was miał tego typu problemy? Co zrobić?
jak się zachowac?