Dodaj do ulubionych

Myszolek...

20.12.04, 12:10
37,5 obecnie..
Od wczoraj od 12 praktycznie nic nie zjadl, pol nocy nie spal, poplakiwal i
byl bardzo niespokojny.
Dalismy mu czopek (eferalgan bodajze), zasnal...
Teraz mamy zrobic jednak dzis badanie moczu.

Chce mi sie wyc i pytac wszystkich dlaczego on musi tak cierpiec.
Obserwuj wątek
    • ziuta74 Re: Myszolek... 20.12.04, 12:17
      przykro mi, ze tak sie dzieje. nie ma nic gorszego niz choroba dziecka.
      mam nadzieje, ze to jednak nie mocz. moja mloda dopiero co wyszla z jakiegos
      paskudnego wirusa. taka pogoda niestety, ze zarazki sie legna. wszyscy wkolo
      zasmarkani. wystarczy wyjsc po zakupy zeby wirusa przyniesc.
      trzymajcie sie
      • madziulec Re: Myszolek... 20.12.04, 12:24
        Obawiam sie, ze... W koncu w zeszlym tygodniu i posiew do kitu i bad. ogolne
        rowniez....
    • mami7 Re: Myszolek... 20.12.04, 12:32
      A po za tym może to te ząbki w końcu?
      Uważaj tylko, żeby się nie odwodnił, ja mam nieprzyjemne doświadczenia w tej kwestii, bo niestety u dziecka to może być szybki proces.
      Dobry jest też Ibufen, bo działa w przeciwieństwie do paracetamolowych przeciwzapalnie.

      No i trzymajcie się dzielnie!
      Wiem, że najgorsza jest ta bezsilność i czekanie.
      Jednak przynajmniej wiecie, że to może być niestety ZUM, inni strzelają w trzydniówki, ząbki, wirusówki... U nas tak było na przykład, przerobiliśmy najpierw wszystkie opcje, potem pozostał już tylko szpital, bo młody był w kiepskim stanie.

      Głowa do góry, całe forum śle dobrą energię! Wiesz jednością silni wink)))

      Pozdrawiam
      • madziulec Re: Myszolek... 20.12.04, 12:38
        Zabki juz ma - cale 6 sztuk...
        Zobaczymy, kurcze najgorsze to czekanie i te nieprzespane noce.... (sorki, ze
        mysle o sobie, ale jakos pracowac musze, a dzis idzie mi to nader kiepsko).
        • mami7 Re: Myszolek... 20.12.04, 13:13
          Powtórzę się, ale nie wiem jak Ty to wszystko robisz?
          I wiesz co, to nie o egoizm chodzi, ale żeby walczyć z chorobą własnego dziecka, to trzeba mieć dużo siły.
          Przerabiałam jeszcze inne opcje niż tylko reflux u Patryka. Młody ma 3,5 roku, a ja czuję się czasami jak wrak, że o nerwicy nie wspomnę.

          Wierz mi czasami warto pomyśleć o sobie.

          • madziulec Re: Myszolek... - moj dzien, opis 20.12.04, 13:21
            Co jak robie?
            Normalnie - budzimy sie o 6:30. Zazwyczaj pielucha pelna - trzeba isc do
            umywalki i sie umyc wink Myszol bardzo to lubi, a ja zadowolona, bo od 7 jestem
            juz "krotka czasowo", o 7:50 musze wyjsc z domu. Dojezdzam do pracy, pod praca
            czeka w drugim samochodzie moja mam, jest to zazwyczaj godzina 8:40 - 8:45 i
            moge spokojnie po wyleasingowaniu Myszola pojsc na gore i oddac sie pracy.
            Wychodze o 17.
            Tak wyglada normalny dzien. Poniedzialki opisze pozniej.
            Potem jade do rodzicow, gdzie jestem juz o 17:30. Posiedze chwilke, zabieram
            Myszola, juz o 19 jestemy w domu. Idziemy sie kapac, potem butla, Myszol
            zasypia okolo 20:30 i wtedy mam chwilke dla siebie. Nastawiam pranie, mysje
            butle, prasuje itp.
            Poniedzilaki - musze wstac o 6:30, bo Myszola musze odwiezc do rodzicow, wiec
            wychodze z domu najpozniej o 7:30. I po pracy ide na basen, wiec maly odbierany
            jest przez TZ (Towarzysza Zycia).
            I tak wyglada klazdy dzien.
            Aha - w sobote latamy na basen. I tu niech sie na mnie nei sypia gromy, dla
            mnie wazniejsze bylo wyjscie Myszola z asymetrii i podjelam ryzyko, ze ew.
            zachoruje na ZUM. Na szczescie jakos nie choruje przez basen.
            Aha. raz w miesiacu od 10:30 do 17:15 mam w sobote zajecia - szkola...

            Jeszcze pytanka jak sobie radze???? wink)))))
            • mami7 Re: Myszolek... - moj dzien, opis 20.12.04, 13:38
              Bierzesz coś?

              Żartuję oczywiście wink))
              Ja niezorganizowana jestem i tyle, albo się zwyczajnie starzeję.
              • madziulec Re: Myszolek... - moj dzien, opis 20.12.04, 13:41
                No dobra - licytacja w toku - 4 lipca skonczylam 35 lat wink

                I kto sie starzeje???? wink))))

                A tak swoja droga to kwestai przyzwyczajenia - zawsze chodzilam na 2 jezyki,
                basen i w ogole jakies zajecia dodatkowe, wiec musialam umiec sie
                zorganizowac wink
                • mami7 Re: Myszolek... - moj dzien, opis 20.12.04, 13:56
                  Póki co wygrywasz, ale niewiele, ja na przykład skończyłam 31 wink))

                  Masz rację trzeba nad sobą popracować wink
                  Póki co, gnijemy w domu, bo chorujemy z Patrykiem na zmiany.


                  • madziulec Re: Myszolek... - moj dzien, opis 20.12.04, 13:59
                    No widzisz wink Mnie tez przebywanie w domu cholernie rozleniwialo... i jakos
                    demotywowalo do robienia czegokolwiek...
                    Ale teraz znow sie zebralam sama w sobie wink Nie jest zle.
                    • mami7 Re: Myszolek... - moj dzien, opis 20.12.04, 14:17
                      Dodam jeszcze tylko w kwestii siedzenia w domu. Póki co karty rozdaje mój TZ (ależ mi się spodobało to określeniewink, bo nie może się zdecydować, gdzie pracować. Najpierw Kraków, potem Praga, teraz Warszawa.
                      Chciałabym już gdzieś osiąść. Ale to forum nie od tego przecież wink)))

                      I już!

                      Pozdrawiam


                      • madziulec Re: Myszolek... - moj dzien, opis 20.12.04, 14:23
                        Osiadlas przeciez na forum wink))
                        Tylko trudno z tego wyzyc...
                        • mami7 Re: Myszolek... - moj dzien, opis 20.12.04, 15:06
                          Madziulec, nieładnie wink
                          • madziulec Re: Myszolek... - moj dzien, opis 20.12.04, 15:15
                            Co nieladnie ??????
                            • mami7 Re: Myszolek... - moj dzien, opis 20.12.04, 15:21
                              Kpisz sobie ze mnie, ale niech Ci będzie wink))
                              • madziulec Re: Myszolek... - moj dzien, opis 20.12.04, 15:39
                                Absolutnie sobie nie kpie. Usmiecham sie tylko do Ciebie i tyle.
                                • mami7 Re: Myszolek... - moj dzien, opis 20.12.04, 15:48
                                  Wiem, też się właśnie uśmiecham do Ciebie i tyle wink)))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka