Dodaj do ulubionych

Znowu szpital...

07.05.05, 14:31
Cześć dziewczyny,
Mój refluksiak - posiew kontrolny ujemny, uff...
Natomiast Majka wylądowała w czwartek w szpitalu. Uraz głowy i wstrząśnienie
mózgu. Ot co. Wycięła głową w beton i straciła przytomność na kilka sekund,
więc wieźliśmy ją od razu do szpitala. Tam rentgen czaszki - wyniki zdjęć ok,
badania neurologiczne - też ok, całą noc podpięta była pod monitor i co
godzinę wszystkie pomiary. Wszytsko też w porządku, ale trzy dni na
obserwacji byliśmy. Właśnie wróciliśmy do domku. Dalej mamy ją obserwować i
jak coś niepokojącego to śmigiem na odział, za dwa dni kontrola u chirurga.
Leżała w szpitalu Żeromskiego, na odziale chirugii dzieci.
Tak to już jest z tymi maluchami naszymi, że cały czas coś. Ja ma dwoje i mam
wrazenie, że ciągle się coś dzieje, że ciągle lekarze, szpitale, stres.
Serce mi na chwilę zamarło jak straciła świadomość...
Nie można jakoś normalnie spokojnie żyć, planować bo z tymi maluchami
kochanymi cały czas nerwy, łzy i strach o nie.
Pozdrawiam wszystkie zatroskane mamy.
Dorota
Obserwuj wątek
    • grazka8 Re: Znowu szpital... 08.05.05, 00:19
      Dorota wiedziałam,że jest coś nie tak nie było Cię na forum,ale myślałam,że
      dopadła Cię jakaś grypa a Ty wyskakujesz z takim numerem no pięknie,ale
      dobrze,że wszystko się tak dobrze skończyło,niestey są plusy i minusy bycia
      matką,ale zobaczysz dopiero co to znaczy mając dorastającą pannę w domu,ja
      będąc pierwszy dzień na urlopie nie dopilnowałam Hani,która upadłan na dywanie
      i kosekwencje tego upatku były dość tragiczne a tu na beton jeszcze oberwałam
      od teścioewj ,która pilnowała cały czas dziecko i nawet kolanka nie miała
      potłuczonego.Twojej księżniczce miękich upadków i szybkiego powrotu do zdrowia
      jż tak nie strasz Myszko swojej mamusi i forumowych cioć.Całuski i miłej
      niedzieli.
    • grazka8 Re: Znowu szpital... 08.05.05, 00:37
      Wiesz Dorotko uświadomiłam sobie jedną rzecz przecież Amelka to diabeł wcielony
      dla niej jest nie możliwością wspiąć się na drabinki na placu zabaw,schody
      nawet 10 pietro wiadomo,że jest asekurowana,ale to naprawdę jest chwila nie
      uwagi przecież ona jest tak żywym dzieckiem ,że ja naprawdę mam oczy nawet w
      tyłku nie uznaje słowa NIE WOLNO to jet typowy uparty baran dla przykładu ona
      kocha bawić się autkami chcąc zrobić zakupy w PLUSIE moja córka cały sklep
      przeszła na kolankach pchając autko wszyscy mieli ubaw po pachy a mi się płakać
      chciało spodnie są nie do wyprania nie ma mowy,albo inny przykład ma pannica 25
      miesięcy 2 latka z haczykiem a spróbuj zabrać ze sobą jej wózek od pół roku nie
      uznaje wózka a kiedy ja mam torby z zakupami muszą jeszcze zabrać ją na ręce a
      spacer trwa np w nieskończonośc wszystkie wystawy są jej wszystkie schodki
      sklepowe a ze swoim kolegą Kubusiem ,którego kochamy jak syna nie potrafii się
      rozstać zawsze jest płacz oni bez siebie nie mogą żyć odstawia codziennie cyrk
      ona idzie do Bubka.Niestety dzieci są straszne tamte panny były tak grzeczne,że
      nie wiedziałm,że mam dzieci a teraz mały terrorysta daje mi popalić za
      wszystkie czasy.
      • muress Re: Znowu szpital... 08.05.05, 10:14
        (grażka, fajnie piszesz o Amelce - widać, że jesteś zmęczona, a jednocześnie
        piszesz to z miłością, bo jak nie kochać takiego "diabełka"?)

        No stety/niestety macierzyństwo to martwienie się do końca życia!

        Dorota -
        (imienniczko, tak na marginesie, czy lubisz jak mówią do Ciebie "Dorotko"? To
        tak z ciekawości, bo zaobserwowałam u siebie, że to jest zarezerowane dla
        rodziców i sióstr, jakoś poza tym ja o sobie to myślę raczej jako o Dorocie, a
        nie Dorotce i dziwnie mi jak ktoś się tak do mnie zwraca. A wyłącznie dla
        babci byłam Doronią - do dziś mam w uszach i sercu jak mówiła do mnie, starej
        baby, "moja Doronia przyjechała" - z taką czułością jak nikt ),

        - ucałuj i poprzytulaj panienkę od siebie i od nas, nawet całkiem dużym
        dzieciakom w takich chwilach to potrzebne. Współczuję trudnych chwil.
        • refluksdorsad Re: Znowu szpital... 08.05.05, 20:42
          W sumie to nie ma dla mnie znaczenia, czy Dorota czy Dorotka. Mama mówi do mnie
          Dorotka i ten sposób kojarzy mi się z nią.
          Mąż jak zwraca się do mnie Dorota to coś jest nie tak, sam zawsze jest w szoku.
          Raczej Mysza.
          Dla znajomych też.
          Rzadko kto do mnie mówi Dorota.
          To ciekawe...

          Majka podczas pobytu w szpitalu przykejona do mamusi cały czas.
          Teraz też jeszcze.
          Dziecko przeżywa.
          Pozdrawiam bardzo ciepło.
          Dorota
      • refluksdorsad Re: Znowu szpital... 08.05.05, 20:38
        No właśnie Grażko,
        z tymi maluchami to non-stop stres smile
        Ale nawet w takich kryzysowych chwilach, gdy całą noc piszczy na sali monitor i
        dziecko ma podpięte elektrody i co godzinę sprawdzają ją pielęgniarki, to mimo
        tego ogromnego strachu o dziecko, wiem że to właśnie ma w życiu sens. Te
        dzieci, o które już do końca życia będę się martwić. To są nasze największe
        skarby i są największym sensem mojego życia. Nawet w takich chwilach, a może
        przede wszystkim, doświadczam co jest w życiu ważne. I wiesz co, całe to
        wielkie ciągłe martwienie się o dzieci ma sens i ogromną wartość.
        Hmmm...
        Ale to poetyckie wink
        No nic.
        Majka szaleje dalej, nie rozumie co to znaczy : NIE BIEGAJ!!!! Nic ją to nie
        nauczyło. Ale takie właśnie są dzieci smile
        Śmieszne jest to że za tydzień z kawałkiem wracam z nią na ten sam oddział na
        cystografię smile ale przynajmniej dziecko już zna teren smile i lekarzy.
        Pozdrawiam Grażko!
        Hmm, rozumiem że mała Amelcia daje zdrowo popalić smile
        Co tzn. upadek skończył się tragicznie???

        Niedziela należy do udanych, wróciliśmy z imienin dziadków...
        • grazka8 Re: Znowu szpital... 08.05.05, 21:32
          Co znaczy upadek skończył się fatalnie?-szyta warga,problemy laryngologiczne z
          noskiem nosek bardzo długo ropiał wylatywała cały czas ropna wydzielina,ale
          teraz prócz małej blizny nikt nic nie pamieta.
          • refluksdorsad Re: Znowu szpital... 09.05.05, 08:30
            No to faktycznie niekiepsko...
            Maluchy śmigają i niestety czasem tak kończą się wariactwa.
            Pozdrawiam cieplutko!
            Dorota
    • aniawroclaw1 Re: Znowu szpital... 09.05.05, 09:02
      Wspaniale, że się wszystko dobrze skończyło. I dobrze, że od razu pojechaliście
      do szpitala - moja znajoma siedziała z dzieckiem w domu twierdząc, że jak bedą
      wymioty to ona dopiero pojedzie.

      Na dzieciaczki czycha pełno wokół niebezpieczeństw. Jestem pod wrażeniem
      obejrzanego wczoraj programu w TVN " Pod Napięciem" o studzienkach. Bezmyślność
      ludzka nie zna granic.
      Moja pannica tez jest b. żywa - weszła w b. buntowniczy okres - buntuje się, ot
      poprostu - dla zasady.
      Podczas mojej nieobecności zajmuje się nią teściowa - ale jak ja jestem w domu
      to jestem wykończona ( do tego dochodzi jeszcze karmienie Ameli - a to jest
      ponadludzki wysiłek. Niejadek. )
      Spacery sa lepsze niż niejeden aerobic, trzeba mieć oczy dookoła głowy, cztery
      ręce i najlepiej na jakimś środku uspakajającym smile) aby mojej Ukochanej nie
      roszarpać. Kiedy mija bunt dwulatka ??? - to taki krzyk w niebo...smile
      • grazka8 Re: Znowu szpital... 09.05.05, 09:24
        Wiesz Aniu- my narazie nie mamy problemów z jedzeniem,ale taki bunt dwu latka
        to nie bunt,ale gra psychiczna naszych dwulatek sprawdzają naszą wytrzymałość
        nie my naszych dzieci,ale one Nas. W domu jest inaczej bo zawsze mogę dać
        klapsika(czasem pomaga) a na ulicy to obciach ludziska mają widowisko a taki
        mały tyran pokazuje swoje różki.Był juz okres że kładła się na podłodze
        tupiąć,ale szybko jej przeszło jak własnie dostała pierwszego klapsa ( a ja
        płakałam razem z nią ,bo miałam takie wyrzuty sumienia)cały dzień chodziła i
        mówiła pupa ała.A teraz mówi nie wolno Melchi bić.Z taliego bunty dzieci
        wyrastają ,albo i nie to zależy tylko od dziecka juz właśnie zaczyna
        kształtować się im charakterek,ale jeszcze trudniej jest wychowywać
        intelektualiste był czas ,że musiałam chodzić ze słownikiem przy mojej Hance
        kiedyś przeczytałam,że nie wolno zostawiać małym dzieciom pytania bez
        odpowiedzi.Najlepsze jeszcze przed Tobą kiedy się zacznie a czemu ,a po
        co,teraz to pikuś.A apetyt wróci,u nas zmieniło się to z dnia na dzień,teraz
        wpycha za trzech(tfu tfu),ale jej menu wygląda tak makaron,kluski ślaskie i
        pierogi i mleko i tak na zmiane wszystkie makarony z sosami no i zupka
        jarzynowa tyle,że sama je nie wolno jej karmić.
        • mami7 Re: Znowu szpital... 09.05.05, 09:29
          Dla pocieszenia, moje dziecko ma prawie 4 lata i nie da się z nim dopiero teraz wytrzymac wink)))
      • refluksdorsad Re: Znowu szpital... 09.05.05, 23:23
        Z tym buntem dwulatka to chyba różnie.
        Moja będzie kończyć latem trzy latka i muszę przyznać, że teraz jest bardzo
        grzeczna, kochana córeczka. Ale tak koło dwóch latek to katastrofa. Bunt na
        całego.
        Nie ma chyba reguły kiedy to minie.
    • edie28 Re: Znowu szpital... 09.05.05, 09:37
      No to mnie zaskoczyłaś .... Całe szczęście że szybko zareagowaliście i że
      wszystko jest w porządku !!!!

      Oj ile moja Kaja walnęła głową w trakcie zabawy czy wygłupów i to przy
      mnie .... wystarczy chwila nieuwagi i bach. Na szczęście nigdy nie było tak
      groźnie jak u Was.

      Pozdrawiam Was cieplutko ze szczególnym uwzględnieniem poszkodowanej -smile)
      • refluksdorsad Re: Znowu szpital... 09.05.05, 23:14
        Edyta,
        co za pech akurat dr Jeleń na urlopie sad
        Ona też pracuje na chirurgii dzieci. A tu akurat jak moja Maja na oddziale to
        jej nie było. Myślę, że lepiej bym się czuła jakby dr Jeleń tam była, a na
        chirurgii często bywa. No ale nie było i już. Bardzo dobrze się nami opiekowano.
        Pozdrowienia.
        Jak Kaja? Już zdrowa?
        Pogoda sprzyja spacerkom smile))
        • edie28 Re: Znowu szpital... 10.05.05, 10:47
          Edyta,
          > co za pech akurat dr Jeleń na urlopie sad

          Nie wszystko musi być idealnie -smile)
          Najważniejsze, że nic sie nie stało !!!

          Kaja w zasadzie cały czas zdrowa bo, to tylko katar, który jeszcze się jej
          ciągnie bo, ten urwis nie chce siąkać nosa -smile)

          Na spacerek może w przyszłym tyg co bo, mam teraz zawrót głowy i w pracy i z
          Kają do dentysty muszę jutro pójść ??

          Pozdrawiam,
          Edyta
          • refluksdorsad Re: Znowu szpital... 10.05.05, 21:16
            Racja, najwazniejsze, że nic jej nie jest.
            W zasadzie zajmowała się nami dr Wieczorek. Znasz? Specjalista chirurg
            dzieciecy, szczególnie w zakresie układu moczowego.
            Znamy tam już kilku lekarzy smile Lekarz prowadzący Majkę (dr Dylkowski) tym
            razem, ostatnio kontrolował ją jak pies ją ugryzł i przyjmowana była u nich w
            SOR, kontrolował czy rana się dobrze zrasta.
            Z kolei Michałowi robił mały zabieg na siusiaku (przyklejony napletek) smile Tak
            więc zespół z Żeromskiego mamy ocykany smile Acha jeszcze jeden lekarz, nie
            pamiętam nazwiska, tym razem Majkę badał pod kątem odruchów neurologicznych, a
            ostatnio dr Jeleń prosiła go o konsultację w sprawie tego nieszczęsnego
            siusiaka, czy coś robić czy nie. No i dr Nawrocki (tak to ten wysoki w
            okularach, gaduła taki) leczył Majkę jak miała żółtaczkę przedłużoną.
            Uff, sporo tych lekarzy.
            Ale sami specjaliści, jak sądzę.
            Słuchaj, Majka też teraz coś zaziębiona, "cudowna" pogoda była więc o
            przeziębienie nie trudno. Poczekamy na lepszą pogodę, nie pali się.
            Kaja chodzi do przedszkola?
            Maja idzie od września. Teraz czasem chodzimy na tzw. przyzwyczajanie się.
            Jutro właśnie się znią wybieram. Ostatnio też pojechałyśmy, ale przespała
            przedszkole, nawet nie dojechała, usnęła w samochodzie. Jest tam kawałe, bo to
            za Wieliczką, blisko miejsca gdzie się przeprowadzamy.
            Jeśli Kaja chodzi, to napisz jak jej idzie.
            Pozdrawiam
            Dorota, Maja i Michał
    • abatka32 Re: Znowu szpital... 09.05.05, 09:42
      Cześć
      Moja młodsza córka ma niespełna 3 lata i niestety też jest to diabełek
      wcielony. W przypadku wybuchów furii w domu skutkuje tylko zamykanie jej w
      pokoju. To bardzo skuteczne! Mam też nadzieję, że juz wktótce z tego wyrośnie.
      Starsza córka (obecnie 6 lat) też tak się zachowywała, ale to już minęło.
      Pozdrawiam
      Beata

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka