mooh
07.05.07, 15:49
Witam, wkrótce moją córkę czeka to nieprzyjemne badanie. Dwa miesiące temu
przeszła ostre zakażenie układu moczowego z wysokim mianem E.coli i
czterdzieststopniową gorączką. Początkowo lekarka prowadząca mówiła o
cystografii dopiero po drugim incydencie zum, ale w końcu stanęło na tym, że
mamy badanie wykonać już teraz. Czytałam opis i mniej więcej wiem, czego się
spodziwać, ale mam jedną wątpliwość. Jak przebiega to badanie u dzieci z ...
że tam to nazwę ... silnym zaworkiem? Moja córka potrafi wstrzymywać
opróżnienie pęcherza nawet 4 godziny. Pobieranie moczu do kubeczka na posiew
to niezła przeprawa. Przedwczoraj, gdy po 3 godzinnej drzemce obudziła się z
suchą pileuchą postanowiłam pobrać jej mocz do badania i ... spędziłyśmy
upiorne 3 godziny w łazience, czekając na siku. Mała kręci głową "nie hiku,
nie hiku" i choć pęcherz musi być już pełen, a ona aż popuszcza po kropelce,
za Chiny nie chce zrobić siku.
Po powrocie ze szpitala pobierałam jej mocz na posiew trzy razy (za każdym
razem na szczęście wynik ujemny) i za każdym razem przebiega to podobnie. Na
widok kubeczka do próbki moczu, mała się zacina i trwa to wieki zanim
wreszcie rozluźni zwieracz. Są jakieś tajne sposoby prowokowania do
opróżnienia pęcherza? Próbowałam puszczać wodę, ale mała jest twarda i to na
nią nie działa.