mamile
04.09.07, 21:15
Zakupiliśmy z małżonką ten wózek za 1100 zł. Dlaczego? Miało być lekko, łatwo,
przyjemnie, miało się składać jedną ręką.
Wcześniej mieliśmy wózek Mikado Oxford i sprzedaliśmy go na Allegro zgodnie z
naszą businessową zasadą: drogo kupić, tanio sprzedać.
Charakterystyka Inglesina Zippy:
- moja żona ma 168 cm wzrostu, ja 176 i pchając ten wózek systematycznie
kopiemy jego tylne kółka. Dodatkowo ja chodzę jak garbus, lekko zgięty i spięty,
- cały wózek składał się jedną ręką pierwsze 10 razy, teraz składa się dwoma
- cały wózek jest lekko "wyluzowany", wiotki, na naszych chodnikach, gnie się
i skręca. Mam nadzieję, że rozleci się w moich rękach w najbliższych 6-ciu
miesiącach. Dostaniemy wtedy kaskę z powrotem do kieszeni i pospawam nowy
wózek sam,
- do dziś tajemnicą jest dla mnie mocowanie, i / lub sens stosowania pokrowca
na nogi dziecka
- rączka do noszenia wózka w stanie złożenia zniesie jeszcze 10 "noszeń",
potem na pewno pęknie
- jazda na tych śmiesznych, małych, "drewnianych" kółkach, po czymkolwiek
innym jak podłoga marketu wymaga siły, sprytu, refleksu i dobrego planowania.
Spacer po lesie jest drogą krzyżową.
+ wózek jest lekki
+ wykonany z dobrych materiałów
Za tą kasę nie warto. Kupiliśmy go za 1100 sprzedamy pewnie za 199 zł już za
dwa / trzy miesiące. Kupimy chyba wózek rosyjski.