Oglądałem w weekend zmagania na największym kanadyjskim rodeo.
Na rozpoczęcie jest parada. Przemaszerowywują ulicami miasta przez około trzy godziny uczestnicy, goście i organizacje prezentując się na koniach i innych "pojazdach". Bardzo ciekawa sprawa do zobaczenia.
Hitem był przejazd niedawno poślubionej książęcej brytyjskiej pary (która przyleciała robić PR spadającemu poparciu monarchii - bo chyba tylko gupi wierzy, że oni se tak tu na podróż poślubną przylecieli).
Następnie przez ponad tydzień jest rywalizacja w różnych dyscyplinach dzikiego zachodu kwintesencją której jest bull riding i wyścigi zaprzęgów konnych. Polecam. Mnie osobiście najbardziej podobało się ujerzdżanie byków. Ciężka sprawa. Dobzi zawodnicy wytrzymują 8 sekund. Także taki sztuczny treningowy byk to nie przesada - w rzeczywistości jest to cięźsza sprawa

Wyścigi zaprzęgów też super ale trybuny poustawiane są tak, że wydać właściwie tylko start i finisz. Ale jest to piękne widowisko.
Negatywną stroną imprezy jest jej całkowite skomercjalizowanie - do ochydnego stopnia. Tego z kolei kwintesencją jest pobieranie opłaty ($15) za wejście na teren imprezy gdzie za wszystko trzeba płacić dużo drożej niż poza - tak jakby ktoś pobierał opłaty za wejście na odpust. Jest tam w cholere niezdrowego jedzenia (innego jak na lekarstwo). Kwintesencją tego niezdrowego jedzenia są: "deep fried pickles czy onions", "doughnut burger" - zobaczcie w google zdjęcia - jak to widzę to rzygać mi się chcę. Jest też wiele karuzel i innego kiczu. Za darmo jest wstęp na scenę country music nazwaną Nashville North - spoko tylko, żeby się tam dostać trzeba odstać parę godzin... Można też zobaczyć konie i zwierzęta i inne zwierzęta fospodarskie (za których pokazanie farmerzy też zapłacili). Piszę że opłata jest za nic bo za wszystkie główne atrakcje też trzeba płacić i poza tym nie da się tylko wejść na np rodeo - najpierw trzeba dać te $15!
Poza tym wielu wolontariuszy: sprzedają kalendarze imprezy (reklamy - !?) przeprowadzają audyt, sprzedają bilety na loterię.
Można kupić piwo: Budweiser lub... Budweiser - innego nie ma w większości miejsc ($7 za puszkę 0.33l po odstaniu swojego w kolejce).
Generalnie wszyscy za wszystko płacą - koszt imprezy dla organizatora to chyba zero

No ale cusz - przecierz to "coupon country" - opłaty za nic to standard - "fee" za to "fee za tamto - ZA NIC. Niech żyją "nonrefundable XXX fees" !

Nie dziwi mnie, że olimpiada w Calgary była (podobno) pierwszą dochodową na świecie. Tu są spece od biznesu ale z "joy of life" to kiepsko. Szybko, szybko, szybko, mały domek, średni domek, duzy domek i trumienka - "done".
Choć ten kicz wpasowyje się wspaniale w klimat Cow Town

Także ogólnie polecam.
Postaram się w przyszłości wybrać na mniejsze i jak słyszałem bardziej oddające widowiska tego typu np w miescowości Ponoka.
Yahoo!