Dodaj do ulubionych

artykul w "polityce"

04.09.04, 03:59
jesli widzies swiat z punktu widzenia polskich gazet, kanada prawie nie
istnieje. zadnych na jej temat doniesien, ani slowa o polityce tutejszej,
zadnych wiadomosci o aktualnych wydarzeniach. pod tym wzgledem polska nie
jest inna od reszty europy. nie jest to skarga czy pogana, ale fakt
wynikajacy ze znaczenia usa na tym kontynencie. troche zamieszania zrobilo
sie tylko gdy ctv mowilo o polskich obozach koncentracyjnych.

dlatego ciekawe bylo przeczytac w poprzedniej "polityce" korespondencje z
toronto i montrealu. tytul "nowa rasa", na temat imigracji,
wielokulturowosci, troche na zasadzie "jaki to dziwaczny kraj".

nie szukajcie tego artykulu na internetowej stronie "polityki" - z jakiegos
powodu ten tylko artykul pojawil sie i znikl. poproscie znajomych o numer z
28 sierpnia.
Obserwuj wątek
    • dradam1 Re: artykul w "polityce" 04.09.04, 10:02
      czy chodzi Ci o tekst zamieszczony tutaj :

      polityka.onet.pl/162,1181761,1,0,2467-2004-35,artykul.html
      Pozdrawiam


      dradam1
      • karul Re: artykul w "polityce" 05.09.04, 04:16
        tak, to wlasnie ten. jak go znalazles? ja nie moglem wiec poszedlem do sklepu
        i pani miala jeszcze zeszlotygodniowy numer.
        • kinky5 Re: artykul w "polityce" 05.09.04, 08:05
          a myslisz ze Polska to istnieje w Kanadzie?
          Tutaj informacje sa po brzegi wypelnione kanada, stanami i ciut ciut innymi krajami. Polacy sie
          pojawiaja tylko w rocznicach II wojny swiatowej- ale np. o 1 wrzesnia nic nie slyszlalam. I tyle.
          Ktos nawet sie mnie zapytal gdzie jest polska (dziewczyna po dziennikarstwie, szweckie pochodzenie,
          paszport unii europejskiej).
          • muszka3 Zeby bylo smieszniej... 05.09.04, 08:46
            Jak mieszkalam na Nowej Fundlandii to na pytanie skad jestes odpowiadalam...z
            Europy. Nie wysilalam sie zbytnio bo na odpowiedz "z Polski" reagowali - "czy
            to jest w Australii ?" (powaznie !) wiec zmeczylam sie tlumaczeniem. Kazdy
            jezyk inny niz angielski ( a raczej Nowofundlanski) byl od razu klasyfikowany
            jako francuski.Nie bylo innych mozliwosci smile) Ale musze od razu zaznaczyc ze
            oprocz malej wiedzy o otaczajacym swiecie mieszkancy z Nowej Fundlandii to
            przecudowni ludzie w kazdym sensie. Nigdy nie doznalam tyle ciepla,
            serdecznosci i pomocy od nikogo jak od nich ! Losy zawiodly mnie do Vancouver,
            ale bardzo tesknie za Nowa F. Vancouver mogloby sie duzo nauczyc od Niewfkow !
            • dradam1 Re: Zeby bylo smieszniej... 05.09.04, 11:00
              A jak sie nazywa "trzecie" co do wielkosci siedlisko nowofunlandczykow i gdzie
              sie miesci ?

              Pozdrowka

              dradam1

              PS. Ja tez lubie NewFies !
        • dradam1 "Kanada pachnaca zywica" 05.09.04, 11:29
          smile))

          Ma sie te sposoby.

          A teraz do rzeczy.

          Przewodniki po Kanadzie w rece mi wpadly ostatnio dwa.

          Pierwszy , w jezyku polskim , to "Praktyczny przewodnik - Kanada" z serii
          Pascal, dostepny rowniez we fragmentach (wyciagach) na pascal.onet.pl

          Drugi, w jezyku angielskim, wydany przez Dorling Kindersley Publishing, Inc. z
          serii DK Eyewitness Travel Guide zatytulowany "Canada" .

          Musze przyznac, ze przewodnik Pascala jest znacznie, ale to znacznie, lepszy. I
          dosc wiernie oddaje formalna wiedze o Kanadzie, przynajmniej ja to tak widze.
          Nie bylbym jednak wszakze soba gdybym nie przegladnal uwaznie tego co napisano
          o preriach. I znalazlem chyba z 40 niescislosci.

          Napisalem wiec do wydawnictwa zapytanie czy w przyszlych wydaniach nie mozna by
          bylo tego i owego poprawic. I tu, w pewnym sensie, spotkala mnie niespodzianka.
          Otoz dowiedzialem sie, ze przewodnik ten nie zostal napisany w Polsce, a jest
          jedynie tlumaczeniem tekstu, ktory zostal napisany po angielsku i tylko w
          Polsce przetlumaczono go do uzytku Polakow.

          Ja rozumiem, ze Polacy nie jezdza masowo turystycznie do Kanady i wobec tego
          popyt na taki przewodnik moze nie odpowiadac nakladom na napisanie go wylacznie
          do uzytku Polakow i w oryginale, w jezyku polskim.

          Z drugiej strony , na WWW, ktore jest najtanszym sposobem publikowania, zawarte
          informacje o Kanadzie, w jezyku polskim, sa nieslychanie ogolnikowe .
          Powiedzialbym : lopatologiczne. Przynajmniej ja to tak odbieram.

          PO tym dosc skomplikowanym wywodzie mam proste pytanie : a jak to widac z
          drugiej strony ? Sadze, ze w przeszlosci ( w latach 60 i 70tych )
          zainteresowanie Kanada bylo chyba wieksze. Wiedza mniej formalna, a
          zaangazowanie emocjonalne autorow - wyzsze. Przynajmniej sadzac po liczbie i
          tresci ksiazek o Kanadzie, ktore zostaly w Polsce wydane ( i ktore troskliwie
          przechowuje w mojej bibliotece). We wspomnianych ksiazkach wiecej mozna bylo
          znalezc o "Canadian spirit" (kanadyjskosci) niz w tym co sie pisze i wydaje
          obecnie. Ze wspomne tylko o wymienionej ksiazce Arkadego Fiedlera.

          Pozdrawiam


          dradam1

          PS. Pies sprawdza kojoty, a ja siedze przy PC, w srodku nocy. Koty poszly
          zapolowac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka