sylwek07
14.01.06, 17:09
Alberta - prowincja Kanady - to nie tylko Góry Skaliste i płaska jak stół
preria, ale także złoża ropy i gazu ziemnego. Na olbrzymich obszarach
bezustannie rośnie i wydobycie, i podziemna sieć rur transportujących
surowce. Przecieki w rurach są poważnym problemem - zaostrzone przepisy
dotyczące ochrony środowiska zmuszają firmy, pod groźbą wysokich kar, do
szybkiego wykrywania i usuwania nieszczelności. Tradycyjne metody wykrywania
przecieków są bardzo kosztowne i skuteczne najwyżej w 70 proc. Chromatografy
gazowe, wykrywające substancje nawaniające w stężeniu 0,2 cząsteczki na
milion, są zbyt duże, aby stosować je w trudno dostępnym terenie.
Ron Quaife, inżynier z kompanii Imperial Oil Ltd, zwrócił się do trenerów
psów z pytaniem, czy można nauczyć je wykrywania Tekscentu - substancji
nawaniającej opatentowanej przez ESSO. Odpowiedź była twierdząca - psy są
szkolone na podobnych zasadach jak do wykrywania narkotyków, muszą wyróżniać
się pasją aportowania. Selekcja jest bardzo ostra - przeważnie jeden pies na
piętnaście zalicza testy dla kandydatów, a i z tych zakwalifikowanych na
egzaminie wstępnym kilka odpada w czasie dalszego treningu.
Podczas nauki substancję nawaniającą wstrzykuje się w glebę, najpierw płytko,
dochodząc stopniowo do kilku metrów głębokości. Pies wykazujący
zainteresowanie niecodziennym zapachem dostaje natychmiast nagrodę - zabawkę
do zaaportowania. W następnym etapie trener uczy psa rozgrzebywać przednimi
łapami i oszczekiwać znalezione miejsce.
Imperial Oil Ltd postanowił sprawdzić psie zdolności. Prywatnym odrzutowcem
właściciela kompanii psy wysłano do Instytutu Badania Systemów Węchowych
Zwierząt w USA. Wyniki były szokujące! Labradory potrafią wykryć Tekscent w
stężeniu równym jednej kropli w 250 bilionach beczek, a bardziej naukowo
jednej cząsteczki na 10.000.000.000.000.000.000!!!
Do dziś psy z Alberty przyczyniły się do wykrycia ok. 240 wycieków, pracując
niezależnie od pogody i pory roku. Na gościnnych występach w Luizjanie
wykryły wycieki w rurach biegnących przez bagna, wśród jadowitych węży i
aligatorów... Tu psy pracowały ze specjalnej płaskodennej łodzi, trzymane na
krótkich linkach.
Żaden sprzęt elektroniczny nie dorównuje psim nosom, a jak twierdzą
pracownicy kompanii - przyjemniej pracować ze zwierzakiem niż maszyną... Te
psy są niezastąpione, same wskakują w szelki używane w czasie poszukiwań,
pełne zapału do pracy, nagradzane aportowaniem zabawki, przemierzają
kilometry nad zakopanymi rurami. I z pasją szukają często mikroskopijnej, ale
za to niebywale kosztownej dziury w całym.
Autor: Bogusław Górny