Dodaj do ulubionych

przedszkole w Birczy

04.12.04, 17:59
Ja chodziłem do przedszkola "pod dębem". Jest to drewniany budynek dawnej
plebanii rzymskokatolickiej. Za budynkiem był plac zabaw, który ciągnął się
aż do "brzegu".
Pózniej przedszkole zostało przeniesione do "dworu" (lub inaczej
do "internatu"), a pózniej zlikwidowane.
Pewnie niedługo gmina będzie musiała utworzyć przedszkole powtórnie, bo za 2
lata wchodzi obowiązek szkolny dla 6-latków ("zerówka") ?
Obserwuj wątek
    • darino przedszkole u zakonnic 04.12.04, 18:03
      Również zakonnice w swoim domu zaraz za Domem Ludowym prowadziły mini-
      przedszkole. Budynek ten został podarowany przez hrabinę Kowalską z
      przeznaczeniem na ochronkę. W latach 90 zakonnice zostały przeprowadzonne przez
      księdza do Prałkowiec, a budynek sprzedany panu Demkiewiczowi.
    • upowiec DARMOWE oddziały przedszkolne 09.05.05, 19:44
      Pięć godzin matki i dziecka

      Joanna Ćwiek, gazeta-praca@agora.pl 09-05-2005

      KAŻDE DZIECKO między trzecim a szóstym rokiem życia ma prawo do
      pięciogodzinnego, BEZPŁATNEGO pobytu w publicznym przedszkolu. To szansa dla
      młodych mam, które chciałyby wrócić do pracy

      Oddając dziecko do przedszkola na pięć godzin dziennie (nic za to nie płacąc),
      młode matki zyskują czas na szukanie pracy, czy uzupełnienie kwalifikacji, aby
      w miarę bezboleśnie wrócić do zawodu np. pracując na pół etatu. Ale, aby
      walczyć o swoje prawa muszą je znać.

      Dotychczas o przepisie wiedziało głównie ministerstwo edukacji i gminni
      urzędnicy. A ci ostatni, aby uniknąć dodatkowych kosztów, wolą się nie dzielić
      tą wiedzą z najbardziej zainteresowanymi czyli z rodzicami. Naszymi pytaniami w
      tej sprawie zaskoczone było nawet Biuro Pełnomocnika Rządu ds. Równego Statusu
      Kobiet i Mężczyzn oraz Centrum Promocji Kobiet, instytucje odpowiedzialne m.in.
      za ułatwianie młodym matkom znalezienie pracy.

      Także dyrektorzy przedszkoli zapytani o "darmowe 5 godzin" często udają, że nie
      wiedzą o co chodzi. Przyciśnięci do muru twierdzą, że prawo nakazuje im
      przyjmować tylko sześciolatki, a młodsze dzieci tylko za opłatą w pełnym
      wymiarze godzin. Za darmo godzą się przyjmować tylko w miarę wolnych miejsc,
      ale z góry zapewniają, że ich placówki są zapchane.

      Na szczęście są miasta, np. Poznań, w których pięciogodzinne darmowe
      przedszkola nie są czymś niemożliwym. Co więcej dostosowują się do potrzeb
      rodziców i są otwarte też popołudniami między 15 a 19.

      Jak załatwić pięciogodzinną, bezpłatną opiekę w przedszkolu

      Czy przedszkole może odmówić przyjęcia dziecka? Tak, ale tylko wtedy, gdy
      wszystkie miejsca w przedszkolu są już zajęte przez dzieci, które spędzają w
      nim cały dzień.

      Przedszkola, w przeciwieństwie do szkół, nie otrzymują pieniędzy z Ministerstwa
      Edukacji. W całości finansuje je samorządy. Choć gmina powinna zapewnić miejsce
      w przedszkolu wszystkim maluchom ze swojego terenu, to nie zawsze ją na to stać.

      Przedszkola wolą przyjmować dzieci na pobyt całodzienny, bo wtedy pobierają
      pieniądze od rodziców. Przykładowo w warszawskich przedszkolach miesięczna
      opłata za jedno dziecko wynosi ok. 210 zł (wyżywienie i opłata stała). Niewielu
      dyrektorów przedszkoli mówi rodzicom, że - do pięciu godzin dziennie - mogą
      oddać dziecko pod opiekę, nic za to nie płacąc.

      W niektórych miastach przedszkola dostają na każde dziecko dotacje od gminy.
      Jeśli maluch jest w przedszkolu cały dzień, dotacja jest o ponad 100 zł wyższa.
      Paradoksalnie powoduje to, że w przedszkolach, w których nie uruchomiono
      pięciogodzinnych, darmowych grup, często są wolne miejsca. - Kilka dni temu
      była u mnie wizytacja - opowiada dyrektorka przedszkola w Poznaniu. -
      Zasugerowano mi, abym nie otwierała już więcej grup dla dzieci, które
      przychodzą tylko na pięć godzin, bo tracą na tym inne przedszkola. Ale ja nadal
      będę to robić. To jest dobre dla dzieci i matek. Mogę wymienić z dziesięć
      kobiet, które dzięki temu znalazły pracę.

      Nasza rada - nie należy ślepo wierzyć w zapewnienia, że nie ma miejsc do
      pięciogodzinnej opieki. W dużych miastach może brakować miejsc w
      nowych, "sypialnianych" dzielnicach położonych daleko od centrum. Jest
      natomiast spora szansa, że coś znajdzie się w "starzejących się" dzielnicach,
      gdzie mieszka już niewiele młodych małżeństw.

      Co może zrobić rodzic, któremu wbrew prawu odmówiono przyjęcia dziecka do
      przedszkola? Dyrektorka wrocławskiego przedszkola odpowiada wprost: Rodzica,
      który będzie żądał przyjęcia dziecka do przedszkola, odeślę do wydziału
      edukacji w urzędzie miasta. Nie przyjmę żadnego nowego dziecka, bo nie jestem
      do tego przygotowana.

      W to samo miejsce odsyła rodziców Ministerstwo Edukacji. - Utrzymanie
      przedszkoli należy do gminy. Jeśli brakuje miejsc, o przyczynę należy pytać w
      gminie - mówi Anna Zawisza z MENiS.

      O dziwo, nacisk na gminę może poskutkować. - Jeśli dyrektorzy placówek zgłoszą
      takie potrzeby, pomyślimy o organizacji dodatkowych grup - obiecuje Andrzej
      Beker, wicedyrektor wrocławskiego wydziału edukacji.



      Gdzie szukać przepisów

      • art. 6 i 14 ustawy o systemie oświaty (Dz.U. nr 173 poz 1808)

      • rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 21 maja 2001 r. w sprawie
      ramowych statutów publicznego przedszkola oraz publicznych szkół. (Dz. U. Nr
      61, poz. 624)



      Pomocne przedszkola

      W Europie w zależności od kraju do przedszkola chodzi od 70 a 80 proc. dzieci
      między trzecim, a piątym rokiem życia. W Polsce zaledwie jedna piąta. Przepis o
      darmowych, pięciogodzinnych oddziałach byłby idealnym rozwiązaniem dla młodych
      matek, które nie mogą znaleźć pracy. W ostatnim roku uruchomiono wiele
      projektów, finansowanych często z funduszy unijnych, które zajmują się
      aktywizacją zawodową kobiet.
      Jednym z takich funduszów jest unijny Equal (aż 800 mln zł!), gdzie pomaga się
      samotnym matkom, czy kobietom, które chcą kontynuować karierę po urlopie
      wychowawczym.
      Niektóre organizacje pozarządowe, które wygrały granty z tego funduszu
      organizują im pomoc w znalezieniu pracy doryczej np. telepracy (czyli
      wykonywaniu jakiś zleceń przez internet, szczegóły www.bkkk-cofund.org.pl).
      Niestety część kobiet nie jest w stanie skorzystać z tej pomocy, bo nie mają z
      kim zostawić dzieci, gdy same będą pracować.

      Magdalena Środa, Pełnomocnik rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn

      Potrzebne są różne formy wspierania macierzyństwa i ojcostwa, w tym te
      instytucjonalne, czyli przedszkola, które powinny być dostępne dla każdego
      rodzica niezależnie od zasobności jego portfela. Oddanie dziecka, nawet na 5
      godzin, pod opiekę pracowników przedszkola lub wynajętych opiekunów (np.
      stażystów z Wydziału Pedagogiki) pozwala na swobodne wykonywanie pracy i służy
      godzeniu ról rodzinnych i zawodowych. Zwiększa też efektywność pracy.
      Przedszkola i miniprzedszkola, do których zakładania gorąco zachęcam gminy,
      spełniają kilka funkcji: przeciwdziałają dyskryminacji kobiet, wspierają
      kobiety w realizacji ich życiowych aspiracji, zwiększają motywację do
      posiadania większej liczby dzieci, a w efekcie stanowią krok w kierunku
      rozwiązania naszych problemów demograficznych.

      Monika Strogulska, Centrum Promocji Kobiet

      Choć zajmujemy się doradzaniem kobietom m.in. jaki szukać pracy i podnosić
      swoje kwalifikacje, to dotychczas żadna z naszych klientek nie zgłosiła się do
      nas z prośbą o pomoc w znalezieniu opieki nad dzieckiem. Nasza zasada: nie
      pozostawiamy kobiet bez wsparcia, niezależnie od tego, na czym polegają ich
      problemy. Jeśli same nie jesteśmy w stanie udzielić im pomocy, kierujemy je do
      innych, właściwych instytucji.

      Anna z Poznania: skorzystałam z darmowego przedszkola

      W Poznaniu pięciogodzinne, darmowe oddziały przedszkolne działają zazwyczaj w
      dzielnicach sypialniach. - Moje dziecko chodzi do przedszkola od 14 do 18 -
      mówi Anna Szadkowska, studentka II r. socjologii w Poznaniu. W jej przypadku
      pięciogodzinne, bezpłatne przedszkole okazał się świetnym rozwiązaniem. - Przez
      cztery wolne godziny uczyć się, chodzę na zajęcia lub do biblioteki. W naszym
      przedszkolu działają dwie pięciogodzinne grupy - ranna i popołudniowa. Kiedy
      muszę załatwić coś rano, albo mam egzamin, umawiam się, że następnego dnia
      przyjdziemy rano - opowiada. - O tej możliwości dowiedziałam się przypadkiem w
      sklepie. Gdyby nie było tej możliwości, musiałabym zatrudnić opiekunkę lub
      skorzystać z urlopu dziekańskiego, za co trzeba zapłacić.

      Jeśli twoje przedszkole, nie chce przyjąć dziecka na pięć godzin za darmo
      napisz do nas: gazeta-praca@agora.pl. Wspólnie spóbujemy temu zaradzić.
      • upowiec DARMOWE oddziały przedszkolne ? 09.05.05, 19:46
        Ciekawe, co dzieje się w przypadku braku przedszkola - czy gmina musi je
        utworzyć ?
        Poza tym chciałbym zapytać, czy w Birczy w dalszym ciągu funkcjonuje
        przedszkole, czy też je zlikwidowano ?
        • upowiec konkurs Fundacji Rozwoju Dzieci !!! 29.05.05, 19:36
          Unia dla edukacji maluchów

          "GW", Agata Kulczycka, 29-05-2005

          Tylko co 13. podkarpacki maluch mieszkający na wsi chodzi do przedszkola. Już
          wkrótce może się to zmienić. Wszystko w rękach gmin, które powinny wystartować
          w konkursie ogłaszanym przez Fundację Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego. Do
          wygrania są pieniądze z Unii Europejskiej na edukację dzieci przedszkolnych

          Fundacja Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego wygrała ministerialny konkurs
          na "Alternatywne formy edukacji przedszkolnej" zorganizowany w ramach
          Europejskiego Funduszu Społecznego. Jego celem jest upowszechnienie edukacji
          przedszkolnej dla dzieci 3-5-letnich we wsiach, w których nie ma przedszkoli. -
          Na początku czerwca ogłosimy konkurs dla gmin, które chciałyby wziąć udział w
          projekcie - zapowiada Ewa Rościszewska z Fundacji Rozwoju Dzieci im.
          Komeńskiego.

          Program ma objąć sześć województw, w których najmniej dzieci chodzi do
          przedszkoli. Oprócz Podkarpacia są to województwa: podlaskie, warmińsko-
          mazurskie, mazowieckie, lubelskie i świętokrzyskie. W sumie zostałoby tam
          utworzonych 90 ośrodków dla 1600 dzieci.

          Fundacja chce w gminach, które zgłoszą się do projektu, utworzyć ośrodki
          przedszkolne. Zajęcia z dziećmi odbywałyby się w nich przez 12 godzin
          tygodniowo, po trzy lub cztery godziny przez trzy lub cztery dni. - Do zadań
          gminy należałoby przygotowanie odpowiedniego miejsca, a my pokrylibyśmy koszty
          wynagrodzenia nauczycielki, które zawsze stanowią najpoważniejsze obciążenie, a
          także wyposażylibyśmy te ośrodki w stoliki i krzesła dla dzieci - wyjaśnia
          Rościszewska. Fundacja chce przeszkolić 120 nauczycielek, które prowadziłyby
          zajęcia w ośrodkach według autorskiego programu "Gdy nie ma przedszkola". W tej
          chwili ten program jest realizowany w 46 placówkach w Polsce. - Głównym jego
          celem jest edukacja dzieci, ale nie w tradycyjnym rozumieniu tego pojęcia.
          Nacisk położony jest nie na czytanie i pisanie, a na to, by dzieci stawały się
          śmiałe, otwarte, potrafiły ze współdziałania z innymi czerpać radość. To
          umiejętności, które trudno zdefiniować, lecz to właśnie one rzutują na przyszłe
          życie dziecka. Bez przygotowania przedszkolnego nie sposób ich wykształcić -
          twierdzi Rościszewska.

          Horyniec Zdrój już to robi

          Na Podkarpaciu jest tylko jeden ośrodek, w którym dzieci uczą się według zasad
          proponowanych przez warszawską fundację. To działający od września ubiegłego
          roku Klub Przedszkolaka przy gminnej bibliotece w Horyńcu Zdroju. - Przed laty
          mieliśmy przedszkole. Ale w 1990 r., gdy coraz więcej osób traciło pracę,
          frekwencja w przedszkolu tak spadła, że musieliśmy je zlikwidować - opowiada
          Edward Rogala, wójt Horyńca Zdroju. Gmina na nowo utworzyła je dwa lata temu.
          Działało przy szkole, ale koszty przewyższyły możliwości finansowe samorządu.

          - Dowiedzieliśmy się o propozycji Fundacji im. Komeńskiego i zainteresowaliśmy
          się jej programem - opowiada wójt. - Najpierw sam pojechałem zobaczyć taki
          ośrodek w Jastkowie w województwie lubelskim, a później na wycieczkę zabrałem
          rodziców - wspomina wójt. W horyńskim Klubie Przedszkolaka codziennie po cztery
          godziny uczy się 30 dzieci. - To zajęcia nastawione tylko na edukację i rozwój
          społeczny dziecka - mówi Edward Rogala. Dla rodziców to koszt 20 zł miesięcznie
          oraz - raz na kilka tygodni - obowiązkowy dyżur. - Rodzic dyżuruje jako
          asystent nauczyciela - wyjaśnia Rogala. Wójt jest zadowolony, bo taka forma
          przedszkola jest tańsza od tradycyjnej, i zapewnia, że nie tylko jemu, ale
          także rodzicom i dzieciom podobają się zajęcia w Klubie Przedszkolaka.

          miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2735562.html
          • darino wyniki konkursu Fundacji 17.07.05, 20:54
            "Tylko pięć z 18 podkarpackich gmin, które zgłosiły się do konkursu ogłoszonego
            przez Fundację Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego, zakwalifikowało się do programu.
            Dzięki temu otrzymają pomoc przy tworzeniu na swoim terenie ośrodków
            przedszkolnych dla najmłodszych

            Brzostek, Czarna, Horyniec-Zdrój, Olszanica, Pawłosiów - to gminy, które
            przygotowały najlepsze według komisji konkursowej wnioski. Oznacza to, że na
            ich terenie ma szansę powstać po kilka ośrodków przedszkolnych, w różnych
            miejscowościach gminy. Ośrodki, dla których gminy mają obowiązek wyszukać
            siedziby, zostaną wyposażone w stoliki i krzesła dla maluchów za pieniądze z
            programu. Fundacja zobowiązuje się także pokryć koszty wynagrodzenia
            nauczycieli, co zwykle jest jednym z największych ciężarów dla gmin i powodem,
            że przedszkola, które istnieją, są likwidowane. Dodatkowo pedagodzy, którzy
            będą pracować w ośrodkach, zostaną za darmo przeszkoleni według autorskiego
            programu fundacji "Gdy nie ma przedszkola", który od kilku już lat świetnie się
            sprawdza w 46 placówkach w Polsce.

            Projekt mający na celu przygotowanie rozwiązań pozwalających na upowszechnienie
            alternatywnych form edukacji przedszkolnej we wsiach, w których nie ma
            przedszkoli, będzie realizowany w sześciu województwach w Polsce. Zdaniem
            specjalistów brak możliwości uczenia się w przedszkolu bardzo niekorzystne
            wpływa na rozwój maluchów.

            Na realizację programu "Ośrodki przedszkolne - szansa na dobry start" gminy
            mają czas do grudnia 2007 r. Później, na co nadzieję ma fundacja, gminy jednak
            nie zrezygnują z ich prowadzenia."
            miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2825484.html
            • darino Re: wyniki konkursu Fundacji 05.09.05, 03:14
              "Od kilku lat ubywa wiejskich przedszkoli, i nie zawsze dlatego, że brakuje
              dzieci, częściej powodem jest brak pieniędzy. Pojawiła się jednak szansa, że
              dzieci z kilkudziesięciu gmin w Polsce, będą mogły wrócić do swoich
              przedszkoli. Dotyczy to między innymi Bieszczadów.
              Mieszkańcy od dawna alarmowali, że w Bieszczadach przedszkola są zamykane jedno
              po drugim. Tak stało się na przykład w Olszanicy. Obecnie żadna gmina wiejska
              na tym terenie nie ma przedszkola. Dzieci straciły szansę na edukację, a
              rodzice na podjęcie pracy.
              Kasia ma 7 lat. Właśnie poszła do pierwszej klasy, ale nie wie co to jest
              przedszkole. Kasia mieszka w bieszczadzkiej gminie Czarna, gdzie przedszkola
              nie ma już od kilkunastu lat. Dzieci z tej gminy i 35 innych w Polsce mają
              jednak szansę trafić do tzw. ośrodków przedszkolnych. Zostaną one utworzone
              dzięki wsparciu warszawskiej Fundacji Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego i
              Europejskiego Funduszu Społecznego. W takich ośrodkach dzieci będą przebywać po
              kilka godzin dziennie. Często zajęcia będą się odbywać z udziałem rodziców,
              logopedów i psychologów. W Czarnej przygotowywany jest właśnie lokal dla
              przedszkolaków i trwają szkolenia nauczycieli.
              Mieszkańcy dowiedzieli się o tej ofercie edukacyjnej z Internetu. Fundacja
              wyposaży ośrodki i będzie je wspierać finansowo przez 2 lata. Potem samorządy
              muszą znaleźć sposób na dalsze ich utrzymanie. Na Podkarpaciu oprócz Czarnej i
              Olszanicy takie ośrodki przedszkolne powstaną jeszcze w Brzostku, Pawłosiowie i
              Horyńcu-Zdroju."
              tvp.pl/400,20050904242164.strona
      • upowiec jak walczyć o darmowe przedszkole 30.05.05, 14:39
        Jak walczyć o darmowe przedszkole

        "GW", borow, 29-05-2005

        Po naszym artykule o prawie do darmowych przedszkoli do pięciu godzin dziennie
        dostaliśmy kilkadziesiąt listów od czytelników. Dzięki takim przedszkolom
        matkom łatwiej znaleźć pracę lub podnosić swoje kwalifikacje. Dziś odpowiadamy
        na najczęściej zadawane pytania:

        Prawo do darmowego przedszkola do pięciu godzin dziennie mają rodzice dzieci w
        wieku od trzech do sześciu lat. To, czy bez kłopotów znajdzie się miejsce dla
        twojej pociechy, zależy od tego, gdzie mieszkasz! Nie brakuje miejsc, jak
        Wrocław, gdzie urzędnicy zapewniają, że nie ma chętnych na darmowe przedszkole,
        a do nas zgłaszają się zrozpaczeni rodzice, którzy zostali odesłali z kwitkiem.
        Są jednak dobre przykłady. W Poznaniu urzędnicy zapewniają, że wychodzą
        naprzeciw oczekiwaniom rodziców, i miejsce znajdzie się dla każdego
        przedszkolaka. Z możliwości skorzystała m.in. Anna Szadkowska, która dzięki
        takiemu przedszkolu może studiować socjologię. Płaci tylko 6 zł miesięcznie za
        napoje dla córeczki. Mała nie je tam obiadów, dostaje kanapkę z domu.

        Niestety, choć przepis istnieje od lat, mało kto z rodziców o nim wie. Nie
        respektują go także dyrektorzy przedszkoli. Co zrobić, aby wywalczyć sobie to
        prawo?

        Poniżej odpowiedzi na najczęściej poruszane problemy w listach od czytelników w
        sprawie darmowych przedszkoli.

        Gdy przedszkola każą płacić...

        Po pierwsze, trzeba się dowiedzieć, za co płacimy? Przedszkola nie mają prawa
        inkasować pieniędzy za tzw. podstawową działalność, czyli nauczanie, opiekę
        nauczycieli czy ogrzewanie. Mogą brać opłaty za zajęcia dodatkowe (np. rytmika,
        angielski) czy wyżywienie. Ale uwaga! Żadne z płatnych zajęć nie może jednak
        być zajęciem obowiązkowym. To rodzice decydują, czy chcą, aby ich dziecko w
        nich uczestniczyło, i mogą się na to nie zgodzić. Jeżeli jednak okaże się, że
        płacimy za coś, co powinno być darmowe, możemy domagać się swoich praw i
        interweniować u dyrekcji przedszkola. Jeżeli to nie przyniesie efektów, należy
        interweniować w gminnych wydziałach edukacji. Gdy to nie zadziała, możemy
        odwołać się do Rzecznika Praw Dziecka. W jaki sposób? Dzwoniąc pod numer (0-22)
        696 55 50 lub e-mailem: rpd@brpd.gov.pl. Można także tradycyjną pocztą na
        adres: Rzecznik Praw Obywatelskich, ul. Śniadeckich 10, 00-656 Warszawa.

        A gdy nie ma miejsc w przedszkolach?

        W grupie siła, a więc rodzice takich pociech powinny zebrać się i interweniować
        w gminach. Wraz z liczbą chętnych rosną szanse na pozytywne rozpatrzenie
        prośby. Mirosław Kaczmarek z Biura Rzecznika Praw Dziecka radzi także korzystać
        z pomocy lokalnych mediów, bo politycy najczęściej ulegają presji społecznej i
        właśnie mediom.

        Płaciłem/łam niepotrzebnie. Jak teraz mogę odzyskać swoje pieniądze?

        Najlepiej zacząć od negocjacji, a dopiero gdy to nie zadziała, stosować
        bardziej kategoryczne rozwiązania, np. pozwać przedszkole do sądu. Przedszkolu
        można wytoczyć pozew cywilny o zapłatę tzw. nienależnego świadczenia. Decydując
        się jednak na to rozwiązanie, trzeba udowodnić, że opłaty, które pobierało
        przedszkole, rzeczywiście były niezgodne z prawem. W pozwie rodzic musi
        napisać, czego żąda od przedszkola i z jakiego tytułu (chodzi tu o ust. 6 i 14
        ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty). Należy także uzasadnić pozew,
        czyli opisać przypadek.

        Droga sądowa to jednak wyjście dla najbardziej zdeterminowanych, bo trzeba
        sporego wysiłku, by udowodnić, że opłaty rzeczywiście były bezpodstawne
        (przedszkole będzie się bronić!). Poza tym sprawa w sądzie zabiera dużo czasu,
        nawet do kilkunastu miesięcy.

        - Pozywając przedszkole, najlepiej zebrać się w kilka osób i wynająć prawnika,
        który zajmie się sprawą - radzi mec. Sebastian Samol z Kancelarii
        Adwokackiej "Kryścio-Samol-Wawrzyniak" w Poznaniu. Za usługi adwokata trzeba
        jednak zapłacić - jest to ok. 8 proc. kwoty, którą próbujemy odzyskać w sądzie.

        Gdzie szukać przepisów

        Każde dziecko w wielu od 3 do 6 lat ma prawo do bezpłatnej opieki w przedszkolu
        przez pięć godzin dziennie (art. 6 i 14 ustawy z 7 września 1991r. o systemie
        oświaty, tekst jednolity: Dz. U. z 1996 r. Nr 67, poz. 329, zmiana: Dz. U. Nr
        106, poz. 496 i rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 21 maja 2001 r. w
        sprawie ramowych statutów publicznego przedszkola oraz publicznych szkół, Dz.
        U. Nr 61, poz. 624);
    • darino "Wójtowie nie chcą przedszkolaków" 27.06.05, 13:51
      "Za unijne pieniądze może powstać sieć wiejskich przedszkoli. Mają zmniejszyć
      przepaść edukacyjną pomiędzy dziećmi z miast i wsi. Ale wójtowie ich nie chcą

      W miastach do przedszkola chodzi co drugie dziecko, na wsi - tylko 16,7 proc.
      maluchów. Chce to zmienić Fundacja Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego. W
      miniprzedszkolach na wsi, które planuje zakładać, dzieci spędzałyby 12 godzin
      tygodniowo. Resort edukacji przyznał fundacji na program prawie 5,5 mln zł,
      m.in. z Europejskiego Funduszu Społecznego.

      Więcej przedszkoli na wsi oznaczałoby mniejszy dystans edukacyjny pomiędzy
      dziećmi ze wsi a ich rówieśnikami w miastach. Przedszkola byłyby przez dwa lata
      w całości finansowane przez fundację (wyposażenie pomieszczeń, szkolenia i
      pensje dla nauczycieli). Samorządy muszą tylko znaleźć lokal i zgłosić się do
      programu. Mimo to do tej pory zgłosiły się tylko 52 gminy.

      - Odzew na naszą akcję jest bardzo słaby - przyznaje Ewa Rościszewska z FRD.
      Dlaczego? Wójtowie boją się, że kiedy pieniądze z Unii się skończą, zostaną
      sami z problemem.

      Tak sądzi Adam Gibała, wójt podradomskiej gminy Wolanów. - Jak słyszę, ile
      Kowala [sąsiednia gmina - red.] musi do tego dokładać, to mi się odechciewa -
      uzasadnia. Wątpi też, czy znajdą się chętni, by posyłać swe pociechy do
      przedszkola, nawet darmowego. - Przy takim bezrobociu ludzie sami opiekują się
      dziećmi - podkreśla.

      - Ciągle słyszę ten argument. Ale nam nie chodzi o opiekę, lecz o edukację -
      podkreśla Rościszewska. - Spędzanie całego dnia z babcią, najczęściej przed
      telewizorem, nie załatwia sprawy - mówi.

      Według Rościszewskiej koszty poniesione przez gminę po tym, jak skończy się
      projekt, będą niewielkie. Podaje przykład Gruduska (na północy Mazowsza), które
      samodzielnie prowadzi takie przedszkole od kilku lat. W 2003 roku w
      przeliczeniu na jedno dziecko koszty wyniosły 809 zł. I wcale nie cierpi na tym
      budżet oświaty, bo zakładane ośrodki nie są przedszkolami w rozumieniu ustawy o
      systemie oświaty. - Najczęściej gminy finansują je z tzw. korkowego, a tam
      jakieś pieniądze zawsze się znajdą - stwierdza.

      Więcej informacji o darmowych przedszkolach na wsi: www.frd.org.pl .
      Termin zgłaszania gmin do programu mija 30 czerwca."

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2786254.html
      • darino c.d. 30.06.05, 01:11
        "18 podkarpackich gmin chce prowadzić ośrodki, w których będą się mogły uczyć
        przedszkolaki. Zgłosiły się na konkurs organizowany przez Fundację Rozwoju
        Dzieci im. Komeńskiego i jeśli ich wnioski zostaną zaakceptowane, dostaną na to
        pieniądze z Unii

        Program fundacji ogłoszony został w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.
        Ma on upowszechnić edukację przedszkolną 3-5-latków, z którą m.in. na
        Podkarpaciu jest bardzo kiepsko. Małych wiejskich gmin nie stać na prowadzenie
        przedszkoli, a tracą na tym dzieci.

        Dzięki programowi w sześciu województwach ma powstać 90 ośrodków dla 1600
        dzieci. Zajęcia odbywałyby się przez 12 godzin tygodniowo, po trzy lub cztery
        godziny przez trzy lub cztery dni.

        Gminy, które się zakwalifikują, będą musiały przygotować odpowiednie miejsce
        dla ośrodków, a fundacja zobowiązuje się pokryć koszty wynagrodzenia
        nauczycieli i wyposażyć te ośrodki w stoliki i krzesła dla maluchów. Fundacja
        chce także przeszkolić nauczycieli według autorskiego programu "Gdy nie ma
        przedszkola", który świetnie się sprawdza w 46 placówkach w Polsce. - Jego
        celem jest edukacja dzieci, ale nie w tradycyjnym rozumieniu tego pojęcia.
        Nacisk położony jest na to, by dzieci stawały się śmiałe i otwarte. To
        umiejętności, które rzutują na przyszłe życie dziecka. Bez przygotowania
        przedszkolnego nie sposób ich wykształcić - twierdzi Ewa Rościszewska z
        fundacji.

        To właśnie dobra sława programu oraz możliwość przeszkolenia nauczycieli
        skłoniły gminę Sanok do wystartowania w konkursie. - Warto się oprzeć na
        dobrych doświadczeniach, po co wyważać otwarte drzwi - tak tłumaczy zgłoszenie
        się gminy Sanok do konkursu jej sekretarz Sebastian Niżnik i dodaje: - Kiedy
        ministerstwo ogłosiło konkurs na projekty alternatywnych form edukacji
        przedszkolnej, tak jak fundacja, wystartowaliśmy w nim.

        Sanok chciał zdobyć pieniądze na przedszkole o profilu narciarskim i choć jego
        projekt znalazł się na drugim miejscu, tuż po projekcie fundacji, nie dostał
        żadnych funduszy. - Dlatego zdecydowaliśmy się starać o środki rozdzielane
        przez fundację, a pieniędzy na instruktora narciarstwa szukać gdzie indziej -
        wyjaśnia Niżnik. Gmina chce utworzyć ośrodki w czterech miejscowościach:
        Strachocinie, Pakoszówce, Srogowie Górnym oraz Niebieszczanach, tam gdzie jest
        najwięcej dzieci. - W Srogowie i Niebieszczanach po dwie 15-osobowe grupy, w
        pozostałych miejscowościach po jednej - wyjaśnia sekretarz.

        Jak zapowiada Ewa Rościszewska, fundacja ogłosi listę zwycięskich gmin 11
        lipca. - Na pewno nie uda się nam otworzyć ośrodków już we wrześniu. Na koniec
        sierpnia i początek września planujemy szkolenia nauczycieli. Ośrodki
        najwcześniej wystartują w październiku - zapowiada. Środków z programu na ich
        prowadzenie wystarczy do końca 2007 r. - Mamy nadzieję, że później rodzice nie
        pozwolą ich zamknąć, a gminy będą chciały je utrzymywać. Będą miały przecież
        korzyść z wykształconych i pozytywnie nastawionych do społeczeństwa
        mieszkańców - mówi Rościszewska."
        miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2794039.html
    • tyrawa Nowy pomysl LPR 01.12.05, 10:50
      wiadomosci.onet.pl/1204635,11,item.html
      • darino już to zdementowali :))) 01.12.05, 14:04
        Chyba się przestraszyli ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka