Dodaj do ulubionych

Eh, szkoda gadać ...

13.05.10, 17:46
Jestem z Mysiadła, co widać, słychać i czuć. Mieszkam sobie i
pozwalam mieszkać innym. Jeszcze paręnaście lat wstecz, kiedy
instalowaliśmy fundamenty Nowego Mysiadła (takiego urbanistycznego),
obserwowałem stoicki spokój gdaczących kur, biegających piesków i
porannych kogutów. Jedyne osiedle na wzór miejski, to były PGRowskie
domy przy ulicy Okrąg, a ich mieszkańcy zajęci wówczas likwidacją
PGRu, nie zwrócili uwagi na otaczające ich ze wszystkich stron
urbanistyczne pomysły. Budowa ruszyła, a wioskowy, stoicki spokój
przyciągał coraz więcej zwolenników ekologicznej atmosfery. Po
latach, kiedy już zwolennicy poczuli ster we własnych rękach,
stoicki spokój począł się chwiać. Ciekawe, że owe zachwianie nie
dotyczy rdzennych wioskarzy, którzy przez całe lata uprzątali błoto
z własnych posesji, wlewające się strumieniem z pod kół samochodów
zwolenników ekologii. Nie protestowali, kiedy wyłączano im prąd na
długie godziny, a nawet dni, ograniczano użytkowanie węglowych
pieców, zmuszano do inwestycji gazowo-ciepłowniczo-kanalizacyjnych,
często za pożyczone, ostatnie pieniądze. Nie wypisywali oskarżeń pod
adresem nowych mieszkańców, którzy z uporem wywłaszczali ich działki
i budowali wille pod ich własnym nosem, często wytyczając drogi
przez nie swoje posiadłości, a opuszczone placyki i tereny, niegdyś
kwitnące, natychmiast wykorzystywali do wysypywania śmieci. Nie
mieli też nic naprzeciwko latającym nad ich głowami samolotom, no bo
i którędy one miały latać?
Urbanistyczny wiatr zmienił oblicze Mysiadła ...
Większość kur się potruła, psy wyłapano na żądanie przyjaciół
zwierząt, a koguty ... pardon, jeden kogut ... grzebie w śmietnikach.
Panie i Panowie przyjechali na wioskę ... musicie się śpieszyć, bo
ten ostatni chlew, który się jeszcze ostał przed obrońcami ekologi,
już wktótce zostanie, decyzją społeczeństwa, rozebrany, a świnie
pojadą do miasta, na haki.
Obserwuj wątek
    • eartur Re: Eh, szkoda gadać ... 15.05.10, 13:04
      Zapewne p. Rentman zakwalifikowałby mnie do tych "Panów" z moim 6-letnim stażem,
      ale...

      Nie zmienia to faktu, że kotki i pieski obserwuję. Ba! Dzikie ptactwo lub inne
      gryzonie również. Więc chyba nie jest aż tak źle.
      A ręki wcale nie przyłożę do likwidacji "małego skansenu" na Polnej. Bardzo
      lubię gospodarzy, a oni mojego syna, który wycieczkę do "kurek" z suchym chlebem
      ma w programie obowiązkowym spaceru.

      Ta "wizja katastrofy" to raczej rozwój cywilizacyjny. Ja bardziej bym się
      obawiał, że za granicą pobliską mamy wielkiego brata Warszawę, która być może za
      x lat też nas połknie jak to było już bodajże ze 3 razy po wojnie.
      Inna sprawa to kwestia zagospodarowania przestrzennego. Ale to raczej pytanie do
      władz samorządowych - o planowanie, o park, skwer, etc. Chociaz i tak przybył
      nam ostatnio plac zabaw (choć trochę to trwało)!

      Ale dla poprawy nastroju polecam "Konopielkę" Redlińskiego. Taplary też były na
      bagnach, a glina dominowała w ogródkach i na polach...
      • rentman Re: Eh, szkoda gadać ... 18.05.10, 14:44
        Jako się rzekło ... mieszkam i pozwalam mieszkać i nie mam nic na
        przeciw rozwojowi. Jednak jest małe "ale" ... czy staż sześcioletni
        uprawnia do czegoś? Do czegoś więcej? Sądzę, że nie powinien.
        Dlaczego, zatem od czasów, jak Pan to uprzejmie
        zaznaczył "zagospodarowania przestrzennego" Mysiadła mieszkańcy się
        od siebie odwracają? Nawet w sklepikach przy Granicznej przestał
        obowiązywać system ogólnego Dzień Dobry, a na spacerach edukacyjnych
        trzeba sobie wyginać nogi, że by nie wstąpić w ... , a nie są to
        chlewicze pozostałości.
        Mam samochód, nie chwaląc się i jeżdżę ulicami m.in Graniczną, przy
        której mijam zaparkowane samochody na wysokości sklepików. Zwalniam
        i uważam, żeby mi coś pod koła nie wpadło i w połowie przypadków
        jestem wyprzedzany przez inny pojazd jadący z tyłu ... na odcinku
        pomiędzy Mleczarską i Topolową.
        Jaki staż trzeba odmieszkać, żeby to uznać za normalne?
        • owrank Re: Eh, szkoda gadać ... 19.05.10, 11:59
          czytając pierwszą wypowiedź p.rentman(a) z trudem domyśliłem się w jakim
          kierunku ona idzie i "o co chodzi" ale druga wypowiedź trochę bardziej mi
          rozjaśniła horyzont...

          > Jako się rzekło ... mieszkam i pozwalam mieszkać i nie mam nic na
          > przeciw rozwojowi.
          ja myślę że jest dokładnie odwrotnie - "mieszkam i mam wiele uwag przeciwko
          rozwojowi", bo dokładnie o tym są posty

          > czy staż sześcioletni uprawnia do czegoś?
          a ilo letni staż uprawnia i kto o tym decyduje ? czy jak spotkamy się za 10 lat
          to nadal eartur z z 16to letnim stażem będzie miał staż za krótki ? a może
          trzeba się urodzić w Mysiadle i miec rodziców z Mysiadła żeby zabierac głos :) ?

          > Mysiadła mieszkańcy się od siebie odwracają?
          bo takie są koleje losu, rozwoju i życia
          czy tez sobie zadajesz pytanie dlaczego zdrowie po czterdziestce jest inne niż
          przed dwudziestką a po pięćdziesiątce dostaje się siwych włosów na skroniach ?

          > a na spacerach edukacyjnych > trzeba sobie wyginać nogi, że by nie >wstąpić w
          ... , a nie są to chlewicze pozostałości.
          i rozumiem, że to jest jasne, że to pozostałości po psach ludzi, którzy
          mieszkają w MY 5 lat a w żadnym wypadku nie pozostawiają tych śladów pieski
          ludzi, którzy mieszkają tutaj 20 lat ?

          Moje wieloletnie obserwacje życiowe pokazują, że czynniki, które często się
          utożsamia z jakimiś zachowaniami, w praktycznym życiu często są najzwyklejszymi
          mitami. Co przez to rozumiem ?
          to rozumiem, że fakt że ktoś wyprzedza na trzeciego na wąskiej uliczce nie
          zależy od tego czy ktoś jest z Mysiadła, Warszawy, Poznania czy Kielc, czy ma
          lat 20 czy 50, czy jest przedstawicielem handlowym czy dyrektorem czy
          nauczycielem, czy jest katolikiem czy agnostykiem czy mieszka w Mysiadle od
          urodzenia czy tez od zeszłej gwiazdki... i tak samo nie ma to wpływu na to czy
          ktoś mówi dzień dobry, czy ustąpi miejsca w autobusie, czy zatrzyma się przed
          przejściem dla pieszych czy też wpuści kogoś z Wiśniowej w Graniczną, czy będzie
          popierał ideę budowy przedszkola, parku, szkoły czy stacji benzynowej...
          oczywiście, że są pewne związki, które wpływ jednak mają np. kobiecie w ciąży
          prędzej ustąpi miejsca facet, który tez ma żonę w ciąży a w okolicach szkoły byc
          może wolniej pojedzie ojciec dzieci w wieku szkolnym ale to są przypadki szczególne.

          Najbardziej zabawna część całej prezentowanej wizji dla mnie jest taka, że
          przynajmniej ja kupiłem mój kawałek ziemi od osoby, która mieszka w okolicy "od
          zawsze". I jestem mocno przekonany, że WSZYSCY nowi mieszkańcy okolicy musieli w
          sposób pośredni (przez developerów)lub bezpośredni nabyć ziemię od "rdzennych"
          mieszkańców okolicy...
          Pytanie w takim razie DLACZEGO "rdzenni" mieszańcy ziemię ową sprzedawali i
          rozwijali "osadnictwo" ??? bo chyba nie po to, żeby teraz pisać posty z lekka
          narzekające na rozwój Mysiadła...
          • rentman Re: Eh, szkoda gadać ... 20.05.10, 15:17
            owrank napisał:

            > czytając pierwszą wypowiedź p.rentman(a) z trudem domyśliłem się w
            jakim
            > kierunku ona idzie i "o co chodzi" ale druga wypowiedź trochę
            bardziej mi
            > rozjaśniła horyzont...
            >
            > > Jako się rzekło ... mieszkam i pozwalam mieszkać i nie mam nic na
            > > przeciw rozwojowi.
            > ja myślę że jest dokładnie odwrotnie - "mieszkam i mam wiele uwag
            przeciwko
            > rozwojowi", bo dokładnie o tym są posty
            >
            > > czy staż sześcioletni uprawnia do czegoś?
            > a ilo letni staż uprawnia i kto o tym decyduje ? czy jak spotkamy
            się za 10 lat
            > to nadal eartur z z 16to letnim stażem będzie miał staż za
            krótki ? a może
            > trzeba się urodzić w Mysiadle i miec rodziców z Mysiadła żeby
            zabierac głos :)
            > ?
            >
            > > Mysiadła mieszkańcy się od siebie odwracają?
            > bo takie są koleje losu, rozwoju i życia
            > czy tez sobie zadajesz pytanie dlaczego zdrowie po czterdziestce
            jest inne niż
            > przed dwudziestką a po pięćdziesiątce dostaje się siwych włosów na
            skroniach ?
            >
            > > a na spacerach edukacyjnych > trzeba sobie wyginać nogi, że by
            nie &#
            > 62;wstąpić w
            > ... , a nie są to chlewicze pozostałości.
            > i rozumiem, że to jest jasne, że to pozostałości po psach ludzi,
            którzy
            > mieszkają w MY 5 lat a w żadnym wypadku nie pozostawiają tych
            śladów pieski
            > ludzi, którzy mieszkają tutaj 20 lat ?
            >
            > Moje wieloletnie obserwacje życiowe pokazują, że czynniki, które
            często się
            > utożsamia z jakimiś zachowaniami, w praktycznym życiu często są
            najzwyklejszymi
            > mitami. Co przez to rozumiem ?
            > to rozumiem, że fakt że ktoś wyprzedza na trzeciego na wąskiej
            uliczce nie
            > zależy od tego czy ktoś jest z Mysiadła, Warszawy, Poznania czy
            Kielc, czy ma
            > lat 20 czy 50, czy jest przedstawicielem handlowym czy dyrektorem
            czy
            > nauczycielem, czy jest katolikiem czy agnostykiem czy mieszka w
            Mysiadle od
            > urodzenia czy tez od zeszłej gwiazdki... i tak samo nie ma to
            wpływu na to czy
            > ktoś mówi dzień dobry, czy ustąpi miejsca w autobusie, czy
            zatrzyma się przed
            > przejściem dla pieszych czy też wpuści kogoś z Wiśniowej w
            Graniczną, czy będzi
            > e
            > popierał ideę budowy przedszkola, parku, szkoły czy stacji
            benzynowej...
            > oczywiście, że są pewne związki, które wpływ jednak mają np.
            kobiecie w ciąży
            > prędzej ustąpi miejsca facet, który tez ma żonę w ciąży a w
            okolicach szkoły by
            > c
            > może wolniej pojedzie ojciec dzieci w wieku szkolnym ale to są
            przypadki szczeg
            > ólne.
            >
            > Najbardziej zabawna część całej prezentowanej wizji dla mnie jest
            taka, że
            > przynajmniej ja kupiłem mój kawałek ziemi od osoby, która mieszka
            w okolicy "od
            > zawsze". I jestem mocno przekonany, że WSZYSCY nowi mieszkańcy
            okolicy musieli
            > w
            > sposób pośredni (przez developerów)lub bezpośredni nabyć ziemię
            od "rdzennych"
            > mieszkańców okolicy...
            > Pytanie w takim razie DLACZEGO "rdzenni" mieszańcy ziemię ową
            sprzedawali i
            > rozwijali "osadnictwo" ??? bo chyba nie po to, żeby teraz pisać
            posty z lekka
            > narzekające na rozwój Mysiadła...
            Można by się przyjrzeć bliżej owej "wolnej woli" mieszkańców
            Mysiadła, ale to już przeszłość. Nie mniej jednak, używanie takiego
            argumentu jest, delikatnie mówiąc, nie delikatne.
            Intencją mojego "lekko narzekającego" komentarza było zwrócenie
            uwagi nie na krzywdy, ale na interesy mieszkańców Mysiadła,
            wszystkich mieszkańców, a one się od jakiegoś czasu zaczęły wyraźnie
            rozjeżdżać. Mysiadło w założeniu miało stanowić miejsce osadnictwa,
            tak zwanej klasy średniej, a więc ludzi wykorzystujących w naturalny
            sposób zasoby ludzkie i ekologiczne tego obszaru. To doprowadziło
            gminę Lesznowola na szczyty rankingów ogólnopolskich i spowodowało
            lawinowy napływ ludności nie tylko osadniczej, ale również takich
            czynnie zaangażowanych w różne działalności gospodarcze. Budowa
            kompleksu handlowego oraz równie szybki rozwój ciągu ulicy
            Puławskiej od Zielonego Ursynowa po Piaseczno w sposób drastyczny
            wyczerpał wszystkie naturalne atuty tego obszaru, czego niestety
            władze samorządowe Warszawy, Lesznowoli i Piaseczna nie zauważyły,
            pewnie z powodu szybko napełniających się kas urzędów skarbowych :)
            Mysiadłowicze oraz osadnicy z przełomu lat 80-90, którzy byli tu
            przyjmowani ze zrozumieniem, nadzieją i dużym entuzjazmem, stanęli w
            obliczu walki "na śmierć i życie" o uratowanie przynajmniej części
            owej sielskiej atmosfery i przyjaznych stosunków. Do niedawna
            udawało sie uratować część Zachodniego Mysiadła, również dzięki
            władzom samorządowym, byłbym niewdzięcznikiem, gdybym ten aspekt
            pominął, ale nie bez znaczenia jest fakt pobudowania w tej okolicy
            domów przez byłych i obecnych "działaczy".
            Niestety decyzje ostanich lat dotyczące budowy nowych domów po
            zachodniej stronie ulicy Mleczarskiej oraz mało przemyślane
            wykorzystywanie terenów rekreacyjnych pod budowy (vide Myszka lub
            okolice stawu) spowodowało rozłam w świadomości mieszkańców. Część z
            nich z rozrzewnieniem wspomina kury i chlewiki, a druga część
            solidaryzuje się z owymi decyzjami i dokonuje zakupów w Auchan lub
            innych okolicach, przjeżdżając jedynie przez Mysiadło i
            złorzeczących w korku na Granicznej.
            Ot, interesy ... a nie narzekania ... Panie Dziejku, kapewu?
            • bubster Re: Eh, szkoda gadać ... 21.05.10, 09:29
              Nie linkuj całego postu, jak na niego odpowiadasz.

              > Część z
              > nich z rozrzewnieniem wspomina kury i chlewiki, a druga część
              > solidaryzuje się z owymi decyzjami i dokonuje zakupów w Auchan lub
              > innych okolicach, przjeżdżając jedynie przez Mysiadło i
              > złorzeczących w korku na Granicznej.

              Jaki masz interes w tym, że sztucznie dzielisz mieszkańców na "my-oni"?
              I jak nowi mieszkańcy mają z rozrzewnieniem wspominać chlewiki, jak ich
              nigdy nie widzieli?
              Ponadto co jest dziwnego w kupowaniu w Auchan i w tym, że nie lubi się
              korków?
              Masz pretensje do nowych mieszkańców o to, że istnieją. Bo konkretów
              brak.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka