malwina52
13.02.05, 13:36
Ogladam "miasto kobiet"
dzisiaj porusony temat DOTYKU,
jego kojace dzialanie na czlowieka,
samoleczenie,odblokowywanie stresu,
pomoc w dystansowaniu problemow,
poprawa samopoczucia, czulosc, cieplo
i w koncu poczucie szczescia.
W Ameryce organizowane sa warsztaty dotyku.
Glaskanie, przytulanie, dotykanie to chyba
potrzeba i kazdego czlowieka i zwierzaczka.
Problem w tolerancji na dotyk.
Sa ludzie, ktorym podanie dloni na powitanie
nie sprawia przyjemnosci. Mamy w pracy takiego
wiecznie spoconego i sapiaceg faceta. Brrr
Nie naleze do ludzi dotykalskich.
Nie lubie jak sie ktos na mnie rzuca
z rekami. Uwazam ze to moga tylko bliscy
i dobrzy przyjaciele.
Obserwujac swoje dzieci widze ze
jedna bardzo lubi a druga czuje blokade przed
dotykaniem.
Nie kazdego mozna uszczesliwiac na sile.
Czasami widzi sie obsciskujacych sie obcych
ludzi np. politykow, aktorow
nie zawsze jest to wyraz serdecznosci.
A jak u Was z tolerancja na dotyk?