tesknota...

27.07.06, 23:03
w przerwie serialu pozwalam wlasnie dojsc do glosu bardziej kobiecej czesci mojej osobowosci (taa... gdzie sie podzial twardy facet?)... cholera. tesknie za przyjaznia. zawsze mi sie przypomina jak widze sceny "Magda M+Sebastian".

Mialem kiedys kogos takiego. dawno dawno temu... nic nas nigdy nie laczylo (a mowia, ze ponoc przyjazn damsko-meska bez podtekstow nie istnieje, ale nie wierze w to). zawsze idealnie wyczuwala (do dzis nie wiem jak), kiedy na przyklad jest mi po prostu potrzebna... to dzialalo zreszta w obie strony.

spotkania "z okazji" i "bez okazji", dluuuugasne rozmowy, takze przez telefon, wspolne "przezywanie" jej/moich perypetii sercowych, zyciowych sukcesow i porazek...

cos takiego zdarzylo mi sie chyba raz w zyciu tylko, trwalo ladnych pare lat, a potem... potem jakos inaczej sie zycie poukladalo. kurcze... tesknie za czyms takim jak cholera. za "zwykla" ale prawdziwa przyjaznia... ale tego sie nie "znajduje na ulicy", tego sie nie znajduje "wychodzac do ludzi" (obojetne, w realu czy w necie), to po prostu sie pojawia.

ech... czasem miewam takie "refleksyjne" wieczory...
    • ernest.wampir Re: tesknota... 27.07.06, 23:15
      >ale tego sie nie "zn
      > ajduje na ulicy", tego sie nie znajduje "wychodzac do ludzi" (obojetne, w >realu
      > czy w necie), to po prostu sie pojawia.

      hm, chyba trochę dramatyzujesz :-p ja mam obecnie kilka takich przyjaźni, bardzo
      je cenię i nie wpadły z nikąd, wystarczyło właśnie wyjść do ludzi. jedni się
      pojawiają, inni odchodzą ale tych nadającyh na podobnych falach jest naprawdę
      sporo, trzeba tylko trochę poszukać smile
      • pulsarkowy Re: tesknota... 27.07.06, 23:23
        > hm, chyba trochę dramatyzujesz :-p ja mam obecnie kilka takich przyjaźni, bardz
        > o
        > je cenię i nie wpadły z nikąd, wystarczyło właśnie wyjść do ludzi. jedni się
        > pojawiają, inni odchodzą ale tych nadającyh na podobnych falach jest naprawdę
        > sporo, trzeba tylko trochę poszukać smile

        heh, no dramat to nie mial byc, raczej melancholijna refleksja wink ale mimo to uwazam ze czegos takiego nie da sie znalezc. mam kolegow, kolezanki, mam - wprawdzie waskie, ale jednak - grono dobrych przyjaciol. ale mowie o jakiejs takiej metafizycznej wiezi, na dodatek mesko-damskiej, takiej prawie z pogranicza milosci (ale to nie to samo, tylko trudno mi to inaczej wyjasnic)...

        nie zakladam z gory, ze nie spotkam nigdy wiecej kogos takiego, albo ze moze juz nie spotkalem, tylko jeszcze "sie nie ujawnilo"... kto wie? tylko czasem jakos tak "cos w dolku sciska"... moze to nawet bardziej niz za taka przyjaznia, po prostu za "starymi dobrymi czasami"?
        • aretah Re: tesknota... 27.07.06, 23:40
          a ja chyba mogę powiedziec, ze mam przyjaciółkę... Taką z którą się mówi o
          wielu rzeczach, z którą się nigdy nie nudzę, z którą wywlekamy i analizujemy
          rózne sprawy... jak to baby...
          NIe zawsze było między nami oki, ale teraz chyba wyszłyśmy w naszej przyjaźni
          na prostą. Ona nauczyła mnie rozmawiac. I wiem, jakie to wazne. Wiem, ze nie
          nalezy mówic "nie, nic się nie stało" i dusic w sobie zal i pretensję. Zawsze
          lepiej wiedziec dlaczego...
          Mówic, mówic, mówic. Fajnie jest, ze jest komu.

          No to się pochwaliłam....

          A serialik słodki, chociaz jak na nasze polskie warunki zdecydowanie
          przecukrzony i mało realny... ale co tam. Zycie marzeniami jest fajne.
    • sereni Re: tesknota... 28.07.06, 00:06
      Sebastia z "Magdy M" jest gejem, dlatego to tak pieknie się układa..
      • pulsarkowy Re: tesknota... 28.07.06, 00:46
        > Sebastia z "Magdy M" jest gejem, dlatego to tak pieknie się układa.

        no ja wiedzialem, ze ktos musi predzej czy pozniej odwrocic kota ogonem tongue_out
        co z tego ze jest gejem? to NIE JEST powod, ze tak sie "pieknie uklada".
        co najwyzej znaczne ulatwienie smile
        ja nie jestem gejem, a tez sie kiedys podobnie ukladalo wink
        • sereni Re: tesknota... 28.07.06, 00:47
          tak se to tłumacz tongue_out
          • sudione "platonizm" 28.07.06, 04:02
            Dzisiejszy to znaczy wczorajszy odcinek [S02E03] moim zdaniem jest "the best" na kompie to oglądałem samą końcówkę od wyznania kobiety, że to nie jej ojciec chyba ze 100 razy, cytat, który pewnie kiedyś zastosujesuspicious "nie powinnaś nosić ubrań, bo najpiękniej wyglądasz w mojej miłości"wink i sam koniec piosenka Kasi Kowalskiej - cud miód i orzeszki.wink Z czystym sumieniem mogę powiedzieć i wiem to doskonale, że serial jest tandetny, przesłodzony, wybajerzony, ale ogląda mi się go super. Zawsze gardziłem tego typu rozrywką, a tutaj proszę.;P
            Co do samej przyjaźni damsko męskiej. Rozumiem Cię pulsarkowy doskonale. Ja choć nie przeżyłem przyjaźni damsko-męskiej to jednak w nią głęboko wierzę, ponieważ mam coś takiego w sobie, że jeżeli kobieta mi nie odpowiada fizycznie to uczucie nie przejdzie, będzie to tylko i wyłącznie "platonizm".wink
      • anula001 Re: tesknota... 28.07.06, 09:33
        ale co to ma do rzeczy?
        Sama mam 2 gejow za bliskich kolegow. Uklada sie z nimi tak samo jak z innym
        kolega- heterykiem.
        • feliciae Re: tesknota... 28.07.06, 18:51
          anula001 napisała:

          > ale co to ma do rzeczy?
          > Sama mam 2 gejow za bliskich kolegow. Uklada sie z nimi tak samo jak z innym
          > kolega- heterykiem.

          Ja też mam. Ale uważam, ze ma do rzeczy, i to dużosmile.Mimo wszystko kontakty z
          gejami są pozbawione tej lekkiej, delikatnej, istniejącej nawet między zwykłymi
          kumplami: kobietą i mężczyzną - otoczki seksualności.
          Przy kolegach - gejach potrafię rano biegać w samej jedwabnej koszulce nocnej
          (takie małe nic) i właściwie czuję się przy nich jeszcze mniej skrępowana niż
          przy koleżankach (sic!;D)...
          Ba, do tego stopnia czuje sie przy nich wyluzowana, ze kiedy raz wpadli do mnie
          ze swoim znajomym, również gejem, ktorego widziałam pierwszy raz w zyciu, w
          ostatniej chwili powstrzymałam sie przed tym, zeby nie zaczac sie przy nim
          przebieracbig_grinD (no, chodziło tylko o zmiane bluzki, ale zawsze to kawałek obcego
          ciaławink)... W ostatniej chwili sie powstrzymałam, zdzwiwiona sama sobą, co ja
          właściwie robię;DDD
          • fleshless Re: tesknota... 28.07.06, 19:12
            przepraszam, czu to wątek o przyjaźni czy o ekshibicjonizmie... ;>
            • feliciae Re: tesknota... 28.07.06, 19:15
              smile))) O przyjaźni pozbawionej podtekstówtongue_outPPPP
              • fleshless Re: tesknota... 28.07.06, 19:21
                Dziewczyno! Ja nie wiem co to są podteksty! Ja zawsze kawę pod... tj. na ławę ;P
                • feliciae Re: tesknota... 28.07.06, 19:25
                  smile)) Ja sie chyba dzisiaj nie powinnam juz odzywac.... bo mnie sie wsyzstko
                  dziś kojarzybig_grinDDDD

                  ....Piątek..zmęczenie.... pracowity tydzien miałam....trzeba mnie zrozumieć;D
                  • fleshless Re: tesknota... 28.07.06, 19:33
                    iiii...

                    jak dla mnie to może Ci się wszystko kojarzyć z psuciem dziś ;D

                    wpradzie spędzam sobie wieczór w domciu, ale zaraz se po piwo skoczę,
                    Niedzwiedzkiego posłucham, może opowie jakiś fajny dowcim, a może się na jaki
                    film popatrze i pójdę nie wiem gdzie na zawsze... (pewnie spać i pewnie do
                    jutra, no chyba, że w nocy będzie koniec świata... big_grin )

                    idę po browar ;-]
                    • feliciae Re: tesknota... 29.07.06, 13:20
                      fleshless napisał:

                      > i pójdę nie wiem gdzie na zawsze... (pewnie spać i pewnie do
                      > jutra, no chyba, że w nocy będzie koniec świata... big_grin )
                      >
                      > idę po browar ;-]

                      Podpisuję się pod tymsmile - moje plany na dziś wieczór:
                      wygodny fotel, drink (yyy, albo wino, nawet nie wiem, co jest w barkuwink) i
                      łóżeczko, przyjaciel kochanybig_grinDD

                      Rewelacja, szalone życie singielki;D
    • emi_i_kot Re: tesknota... 28.07.06, 06:46
      Oj, bardzo bym tak chciała... Ja nie muszę "wierzyć" w przyjaźń damsko-męską,
      bo mam na nią dowody smile - znam taki "układ" smile Niestety, mnie się to jeszcze
      nie zdarzyło. Za to mam dwie fantastyczne przyjaciółki. Jedną znam jeszcze z
      baletu - to już 16 lat!, od 10 lat jest za granicą, ale w niczym to nam nie
      zaszkodziło. Mam wielkie pudło z wszystkimi listami od niej... Drugą znam ze
      studiów, w tym roku wybieramy się na pierwszy wypad we dwójkę, w góry, już
      czuję, że będzie super. Ale nie ukrywam, że chciałabym jeszcze sprawdzić, jak
      to jest przyjaźnić się z facetem...
    • altu Re: tesknota... 28.07.06, 08:48
      > Mialem kiedys kogos takiego. dawno dawno temu... nic nas nigdy nie laczylo (a
      mowia, ze ponoc przyjazn damsko-meska bez podtekstow nie istnieje, ale nie
      wierze w to). zawsze idealnie wyczuwala (do dzis nie wiem jak), kiedy na
      przyklad jest mi po prostu potrzebna... to dzialalo zreszta w obie strony.



      hm.. jakoś rzewnie mi sie zrobiło..
      też kiedyś tak miałam.. w sumie.. nie tak dawno.
      przyjaciel (osobnik męski) był najpierw facetem mojej przyjaciółki, potem juz
      był sam, potem miał albo nie miał dziewczyny.. ja też jakoś tam sobie życie
      układałam..
      i zawsze mieliśmy tak, że kiedy najbardziej potrzebowaliśmy właśnie takiego
      innego, przyjacielskiego spojrzenia na świat, to wiedzieliśmy o tym niemalże
      telepatycznie. instynktownie.
      i było naprawdę super.
      co dziwne - większość (prawie wszyscy, wyjątek: 2 sztuki) naszych partnerów
      rozumiała tą naszą przyjaźń.

      a teraz .. tyle kilometrów, kultur i mentalności nas dzieli..
      ale kartki na święta, wspomnienia i od czasu do czasu listy są wink

      wiadomo - jak każdą przyjaźń - trzeba ją pielęgnować. tą chyba nawet bardziej
      niż taką klasyczną wink (damsko-damską, czy męsko-męską).
    • sweetassugar Re: tesknota... 28.07.06, 09:13
      słuchając lub czytając opinie na temat przyjaźni damsko-męskiej można zwątpic
      czy ona jest wogóle możliwa
      setki osób nie wierzy jak to można ładnie określić "w związek dusz" bez
      podtekstów erotycznych
      powtarzają, że jeśli dwoje osób się dobrze dogaduje i w dodatku podoba się
      sobie, to prędzej czy później skończy się to w łóżku albo ktos się w kimś
      zakocha
      gdy oboje sa wolni to wszystko jest na najlepszej drodze do tego by stworzyc
      związek
      ale w przeciwnym wypadku sprawa zaczyna sie komplikować
      bo żona/mąż/partner moga byc zazdrośni o taką więź, o czas spędzany razem, o
      dobre porozumienie, moga pojawic się podejrzenia o romans itp
      i tu zaczynaja się schody, które własnie są głównym powodem, że tak mało osób
      wierzy w przyjaźń, w czysto platoniczny układ miedzy kobietą a mężczyzną
      • anula001 Re: tesknota... 28.07.06, 09:37
        bo maz/zona/narzeczony/narzeczona sa i moga byc o cos takiego zazdrosni, ale
        jestem zwolennikiem jak zwykle w kazdej sprawie dialogu.

        Nie wyobrazam sobie, ze mialabym udawac, ze nie znam juz wiecej kogos bliskiego,
        bo zona/ narzeczona czy inna babeczka mu na to nie pozwala.
        A prawde mowiac przezylam cos takiego - poprzednia dziewczyna mojego kolegi mnie
        nie trwaila (i vice versa) i skutecznie nam na prawie rok kontakt oslabila. Na
        szczescie ona jest juz historiawink)
    • anula001 Re: tesknota... 28.07.06, 09:32
      pulsarkowy napisał:

      > ze ponoc przyjazn damsko-meska bez podtekstow nie istnieje..

      Istnieje, istnieje. Trzeba sobie tylko odpowiedziec na pytanie czy warto dla
      jakiejs tam ulotnej chwili zmieniac cos i psuc.
      Przyjazn i kolegowanie sie z mezczyznami cenie sobie wysoko.


      > "zwykla" ale prawdziwa przyjaznia... ale tego sie nie "zn
      > ajduje na ulicy", tego sie nie znajduje "wychodzac do ludzi" (obojetne, w realu
      > czy w necie), to po prostu sie pojawia.

      Nie, to sie nie pojawia. Na taki stan rzeczy sie pracuje.
      Jasne, ze musi byc ktos (lub wiecej ktosiow), z kim dogadujemy sie w pol slowa,
      mozemy milczec, nie widziec sie dlugo itd.
      Ale to nie spada z nieba. Trzeba odnalezc w konkretnej osobie wszystkie te
      rzeczy. I dlatego to tak trudne, bo z setek osob, ktore ciagle poznajemy, nie z
      kazdym wytworzy sie taka magiczna wiez.
      A poza tym, gdy juz sie to pojawi to trzeba wiele z siebie dac, inwestowac w te
      znajomosc etc.


      > ech... czasem miewam takie "refleksyjne" wieczory...

      Czasem kazdy miewasmile
      • pulsarkowy Re: tesknota... 28.07.06, 11:20
        > Nie, to sie nie pojawia. Na taki stan rzeczy sie pracuje.

        mowiac "pojawia sie", chcialem powiedziec, ze mozna miec przyjaciol i przyjaciol. dla mnie przyjazn to duzo wiecej niz kolezenstwo, ale jednak niekoniecznie musi to "porozumienie dusz" byc, tego sie nie da wypracowac. To jest cos co musi zaiskrzyc, podobnie jak milosc. Natomiast OCZYWISCIE nie jest tak, ze "pojawia sie" i juz. jasne, ze trzeba nad tym pracowac, tak samo jak nad kazda przyjaznia czy miloscia. jesli nie dajesz z siebie (w kazdego rodzaju zwiazku), tylko bierzesz i bierzesz, to nie prowadzi do niczego dobrego, nie sprawdza sie. Przezylem to w zwiazku. 1 rok bylo super, ale potem ja oddawalem siebie calkiem, i zamykalem oczy na to, ze ona to wykorzystuje... mniejsza z tym.

        podbudowal mnie fakt, ze tyle osob tutaj mysli podobnie - mimo wszystko - na temat przyjazni, szczegolnie przyjazni damsko - meskiej, ze ona jest mozliwa. przypuszczam, ze ci, ktorzy twierdza, ze to MUSI sie skonczyc lozkiem, albo czegos takiego nie przezyli, albo sie boja po prostu.

        i jeszcze jedno - dlaczego mowie tu o przyjazni damsko-meskiej?
        jakie sa uklady dasmko-damskie trudno mi powiedziec z przyczyn oczywistych, natomiast mesko-meskie przyjaznie sa piekne, solidarne, ale to nie to samo. brakuje czasem tej kobiecej delikatnosci i, no nie wiem sam jak to nazwac, instynktu? uczuciowosci? ja wiem doskonale, ze moj najlepszy przyjaciel (choc ostatnio widujemy sie rzadko) jesli bedzie trzeba skoczy za mna w ogien i vice-versa. Wiem, ze sie przejmuje jak cos mi sie "sypie". On ma teraz tez jakies klopoty "z soba" i mnie to tez martwi. Ale to nie to samo... Nie zadzwonie do niego wieczorem tylko po to, zeby powiedziec mu "dobranoc, spij dobrze", ani on do mnie. nie wiem... byloby w tym cos smiesznego.

        i jeszcze jedno - pare postow wyzej, pojawilo sie cos co mnie po prostu rozwalilo smile nie jestem jedynym facetem ktory oglada magde m smile hurra !!! big_grin
        • altu Re: tesknota... 28.07.06, 12:22
          tak sobie myślę (!a jednak..)
          i juz wiem, skad sie biora bardzo pozytywne relacje miedzy mna a facetami. i
          wiem, dlaczego mam wiekszosc meskich kumpli (hm.. słowo przyjaciel jest dosyc..
          duze, i nie chcialabym go nadwyrężać i nadmiernie wykorzystywać).

          po prostu - ja od przedszkola wychowywalam sie z chlopakami, bo jakos nie było
          urodzaju na dziewczynki wink

          a to, ze wiele osob ma podobnie - to dobrze. i swiadczy o zmianie i mentalnosci
          i stereotypów. co mnie bardzo cieszy..

          czego sobie i wam życzę smile
    • feliciae Re: tesknota... 28.07.06, 19:22
      Jeśli o przyjaźń chodzi - przyjaźń, nie: koleżeństwo - nie wierzę, ze moze
      istnieć między mężczyzną a kobietą bez podtektów, w czysto platonicznej formie.
      O. Wilde świetnie to ujął:

      Prawdziwa przyjaźń między kobieta a mężczyzną nie istnieje. Namietność,
      wrogość, uwielbienie, miłość - tak. Ale nie przyjaźń.

      Prędzej czy później jedna ze stron zaczyna oczekiwać czegoś więcej. I się wtedy
      pieprzy, za przeproszeniem. W sensie - psuje sie, oczywiście.
      • pulsarkowy Re: tesknota... 28.07.06, 19:37
        ja za jednym za machem sie odniose do 2 twoich postow...

        1 "Przy kolegach - gejach potrafię rano biegać w samej jedwabnej koszulce nocnej
        (takie małe nic) i właściwie czuję się przy nich jeszcze mniej skrępowana niż
        przy koleżankach (sic!;D)..."
        2.Prędzej czy później jedna ze stron zaczyna oczekiwać czegoś więcej. I się wtedy pieprzy, za przeproszeniem. W sensie - psuje sie, oczywiście.

        nie zrozum mnie zle, ale mowiac gdzies tam wczesniej, ze ludzie, ktorzy nie wierza w taka przyjazn albo jej nie przezyli, albo sie jej boja, mialem na mysli podobne podejscie jak twoje. bron boze nikogo nie zamierzam "nawracac", ale nie wiem czy zdajesz sobie sprawe z tego, ze to co napisalas, swiadczy o tym, ze ty sama stwarzasz te "otoczke". skrepowaniem (oczywiscie ja to rozumiem, to jest naturalne,ale...) etc, mysleniem o potencjalnej otoczce seksualnej...

        wybacz, ale akurat oskar wilde w kwestii spraw damsko meskich jest dla mnie ZADNYM autorytetem (przyczyn chyba nie musze wyjasniac?), poza tym pozostaje jeszcze pytanie czym jest przyjazn a czym na przyklad milosc?

        a wreszcie - "predzej, czy pozniej jedna strona...". tu sie musze nie zgodzic z tej prostej przyczyny, ze po prostu to przezylem. a gejem nie jestem. a dlaczego tej przyjazni juz "nie ma"? nic sie nie "spieprzylo"... po prostu ja wyjechalem. wobec czego koncentracja mnie na moim zwiazku, jej na jej zwiazaku (a potem juz malzenstwie), duuuza odleglosc... ale do dzis sie od czasu do czasu spotykamy, i kiedy rozmawiamy, jest tak jakbysmy rozstali sie wczoraj.

        dlatego dobrze, ze napisalas: "nie wierze, ze moze istniec", a nie "nie istnieje". wiara ma jak wiadomo to do siebie, ze w obliczu nieprzewidzianych zdarzen moze zostac mocno nadwątlona ;D czego ci serdecznie zycze.

        pozdrawiam cieplo.
        • feliciae Re: tesknota... 29.07.06, 05:59
          pulsarkowy napisał:

          >to co napisalas, swiadczy o tym, ze ty sama stwarzasz te "otoczke".
          skrepowaniem (oczywiscie ja to rozumiem, to jest naturalne,ale...) etc,
          mysleniem o potencjalnej otoczce seksualnej...

          Ech, no niezupełnie tak... Po prostu miałam już 3 razy taką sytuację, kiedy
          zaczynałam się zbliżać do kogoś jako do przyjaciela i nagle okazywało się, że
          to za mało - dla tej jednej strony. Żal, żal po prostu było, bo ktoś był mi
          bliski, a musiałam go dystansować... No nieważne...

          Ale wiesz, co jeszcze Ci powiem?smile Ja mam przyjaciela-mężczyznęsmile. Tylko to
          jest o tyle nietypowa przyjaźń, że na odległość. On mieszka w innym kraju,
          widujemy się raz na parę lat. Jest moim najcudowniejszym przyjacielemsmile, wiem,
          ze moge na niego liczyć. I to jest COŚ.

          Ale równoczesnie nie umiem powiedziec, ze na 100% sytuacja pozostałaby
          niezmieniona, gdyby był na miejscu, czy coś by się nie popsuło. Dlatego nie
          wierze - w takim tradycyjnym rozumieniu - to powinnam była uściślić, kiedy sie
          spotykacie na codzien, chodzicie razem na kawe, rozmawiacie o najgłębszych
          emocjach.. Wtedy.. wtedy tworzy się szczególna więź.


          • pulsarkowy Re: tesknota... 29.07.06, 09:20
            > Ech, no niezupełnie tak... Po prostu miałam już 3 razy taką sytuację, kiedy
            > zaczynałam się zbliżać do kogoś jako do przyjaciela i nagle okazywało się, że
            > to za mało - dla tej jednej strony.

            a wiec rozumiem skad twoj sceptycyzm wink

            > jest moim najcudowniejszym przyjacielemsmile, wiem,
            > ze moge na niego liczyć. I to jest COŚ.

            a jednak...

            > Ale równoczesnie nie umiem powiedziec, ze na 100% sytuacja pozostałaby
            > niezmieniona, gdyby był na miejscu, czy coś by się nie popsuło

            to prawda... tego nigdy nie wiadomo z gory... i zawsze jest ryzyko, nawet jesli pozornie jest 'ok', ze predzej czy pozniej ktoras strona poczuje "cos wiecej". ale - jak to sie mowi - kto nie ryzykuje, ten nie wygrywasmile

            > spotykacie na codzien, chodzicie razem na kawe, rozmawiacie o najgłębszych
            > emocjach.. Wtedy.. wtedy tworzy się szczególna więź.

            i ta więź to jest coś pięknego, coś o czym mniej wiecej pisalem wczesniej, ze tego mi brakuje. i ona niekoniecznie MUSI przerodzic sie w "cos wiecej". moze, ale nie musi... i mi brak wlasnie takiej. silnej, szczegolnej wiezi, ale jeszcze nie "wiecej" smile
    • ernest.wampir miałeś rację Pulsarku :-( 29.07.06, 00:58
      nie mam już siły się wkurwiać...
      idę spac sad
    • losiek75 Re: tesknota... 02.08.06, 10:40
      taki zwiazek dusz buduje sie latami
    • ancia_m Re: tesknota... 03.08.06, 21:11
      To sie zdarza!
      Ja od lat mam przyjaciela, z którym wspaniale sie rozumiemy i wyprawiamy różne
      dziwne rzeczy. I nie zgodzę sie z tym, że to sie zawsze kończy w łóżku, ale to
      chyba zależy od ludzi.

      Kiedyś, przez ponad 6 lat przyjaźniłam sie z facetem, kilka razy próbowaliśmy ze
      sobą być (takie młodzieńcze lata wink), ale nie do końca nam to wychodziło, więc
      pozostawaliśmy na przyjaźni i naprawdę każde z nas potrafiło utrzymać taki stan
      rzeczy pomimo związków z innymi.
Pełna wersja