paskudna cecha...

31.08.06, 17:42
spóźnialstwo...

tak. mam to. mam to w formie zaawansowanej, nieuleczalnej prawie. walczę od lat, ale postępy są mizerne.
na dodatek dochodzi do tego zaawansowana hipokryzja.
nic mnie tak nie wkurza, kiedy nie dość, że ja się spóźnię bez uprzedzenia, to jeszcze spóźnia się jeszcze bardziej osoba z którą się umawiam. też bez uprzedzenia. a jak już chodzi o kasę...

no i proszę. jak ładnie pokazałem się od najgorszej strony big_grin
    • czarny.onyks Re: paskudna cecha... 31.08.06, 17:50
      przybij piatkę;DDDDD

      mam podobnie
      a raczej wpadam na ostatnią chwilęwink)
      czasem...sie spózniam
      nie znosze tego.......i próbuje to zmieniaćsmile

      zresztą wiele rzeczy robię w ostatniej chwili.....
      wkurza mnie to
      i tak od ...iluś lat.....

      ciekawe, czy na starość będę babcią punktualną czy nie;D
      • pulsarkowy Re: paskudna cecha... 31.08.06, 17:53
        ja walcze. zwykle jak sie z kims umawiam to staram sobie w telefonie ustawic przypomnienie na powiedzmy godzine wczesniej. jak sobie wbije w pamiec ze jestem umowiony np. na 8 rano a jestem w rzeczywistosci na 9ta to zdazam.
        natomiast ostatnio przychodze kolo 8 do pracy, choc pracuje od 9tej na tygodniu smile)) az szef sie cieszy (to sie nazywa lizusostwo nie?)...

        uciekam. mam chec na pifko.
        • czarny.onyks Re: paskudna cecha... 31.08.06, 18:27
          lizusostwo ..okropneeeeeeeeeewink)))))))

          a na mnie czekają dwie, śmiejące się ze mnie, bo znają moją niechęć
          do prasowania.....firanki;DDDDDD
Pełna wersja