oduczyć się bycia samej

04.10.06, 17:57
nie wiem jak zacząć.....pewnie post podobny do wielu innych tu zawartych.
Całe życie byłam sama i jakoś szczególnie mi to nie przeszkadzało w sumie
było wygodne. Ale już chyba jestem zmęczona byciem sama a zdrugiej strony nie
umiem być z kimś.....chce ale nie mogę wink
Dadam jeszce że moje bycie samemu trochę związane jest z tym że jak byłam
młodsza ciągle chorowałąm (jestem po 8 zabiegach) i nie chciałam nikomu
zawalać głowy moimi problemami z resztą taka twardzielka jak ja poradzi sobie
samawink Ale już nie chce sobie radzić sama ...jestem tym zmęczona, ale jak już
mówiłam....z kimś chyba tez nei umiem być .... siła przyzwyczajenia? Da się
to zmienić? Czy może faktycznie powinno tak zostać? Może faktycznie nie
powinnam nikomu głowy zawracać? Poco komu taka pocerowana singielka wink
    • alexanderson Re: oduczyć się bycia samej 04.10.06, 19:45
      Rzeczywiście, coś w tym jest - też całe życie byłem sam, żadnych związków, i
      teraz chyba nie umiałbym być z kimś, więcej - boję się.
    • caffee a z drugiej strony... 04.10.06, 21:23
      ... ja przez większośc życia byłam z kims...ale tylko z jednym na dłużej...to
      było już 11 lat temu, a od tego czasu - szkoda gadać...
      w tym też coś musi byc...nie tak...;-((
    • antygen Re: oduczyć się bycia samej 04.10.06, 21:46
      Po naglej smierci mojego narzeczonego długo leczyłam rany i tez myslałam, ze
      juz z nikim nie będę umiała być, kochać. I stało się, nagle i niespodziewanie,
      po tygodniu znajomości zamieszkaliśmy razem. Było cudownie, bajkowo...ale po 3
      latach sie skończyło.I tak bywa sad Tak więc kochani, to jest możliwe pod
      warunkiem, że spotka się kogoś z kim chcielibyście być 24 na 24. Wszystkie
      obawy i wątpliwosci idą precz jak obiekt pożądania jest w waszej orbicie. Tak
      jest przynajmniej ze mną...
      • mood_indygo Re: oduczyć się bycia samej 04.10.06, 23:42
        a co zrobic z przekonaniem, że dla nikogo się nie będzi obiektem
        pożądania....sama niedawno zdałąm sobie sprawę z tego że to ja wsysto ucinam,
        kończę nim się naprawdę zacznie...to przekonanie że sama absolutnie sama muszę
        sobie radzić i nikt inny nie pomoże bo i któz by chiał...
        • ryzzawa Re: oduczyć się bycia samej 05.10.06, 00:16
          kochana, wiesz co z tym problemem możesz zrobić? Banał, ale działa. Zaakceptuj
          siebie
        • herezja Re: oduczyć się bycia samej 05.10.06, 10:02
          mood_indygo napisała:

          > a co zrobic z przekonaniem, że dla nikogo się nie będzi obiektem
          > pożądania....sama niedawno zdałąm sobie sprawę z tego że to ja wsysto ucinam,
          > kończę nim się naprawdę zacznie...to przekonanie że sama absolutnie sama
          muszę
          > sobie radzić i nikt inny nie pomoże bo i któz by chiał...

          Mood...
          Długo, bardzo długo miałam podobnie.
          W momencie, kiedy ktos zaczynał mi byc bliski momentalnie zaczynałam uciekać.
          Bałam sie zaangażowania, pokazania komuś swoich słabych stron (bo na pewno je
          wykorzysta) i wreszcie bałam sie, tego że nie poradzę sobie gdyby nagle
          odszedł, że bedzie bolało bardziej niż jestem w stanie wytrzymać. Byłam sama i
          mimo że nie było mi z tym dobrze to singlostwo było znane i oswojone.

          Jeden człowiek uświadomił mi, że sama krzywdzę się bardziej, niż mógłby zrobić
          to ktokolwiek inny. Przez swój strach, brak wiary w siebie i w innych sama
          odbierałam sobie szansę na bycie z kimś szczęśliwą. Przekonal mnie, że warto
          spróbować mu zaufać, dać szanse i sobie i jemu.

          I przez kilka miesiecy było nam ze sobą naprawdę dobrze. Potem okazało się, że
          on chce jednak czegoś innego od życia – odszedł. Przeryczałam swoje, ale
          przeżyłam, nie żałuje i próbuje budować coś nowego.


          PS. Ale ekshibicjonizm strzeliłam, co? wink
          • altu Re: oduczyć się bycia samej 05.10.06, 10:13

            > PS. Ale ekshibicjonizm strzeliłam, co? wink

            no..wink

            najfajniejsze w tym jest to, że pod tym twoim postem wiele osób pewnie mogłoby
            się podpisać. ja teżwink
            to takie.. realne, to co napisałaś..
            bo wiele osób tak ma. i na tym chyba polega urok tego wszystkiego..

            pozdrawiam wink
            • antygen Re: oduczyć się bycia samej 05.10.06, 13:25
              Tak, najważniejsza jest samoocena. Człowiek o niskiej, zawsze bedzie czul sie
              gorszy i szukał dziury w całym, nie uwierzy, ze jest wart milosci i dobra.
              Zaskorupianie sie w sobie nie prowadzi do niczego dobrego, jeszcze bardziej
              unieszczęśliwia. Trzeba najpierw pokochać siebie, żeby pokochać kogoś innego smile
              • herezja Re: oduczyć się bycia samej 05.10.06, 15:27
                > Trzeba najpierw pokochać siebie, żeby pokochać kogoś innego smile

                oj prawda, prawda...
      • altu Re: oduczyć się bycia samej 05.10.06, 08:10
        Antygen.. bosz.. mogłabym napisać to samo wink
    • sweetassugar Re: oduczyć się bycia samej 05.10.06, 08:25
      myślę, że jak pojawi się ktoś z kim będziesz się dobrze czuła to "problem bycia
      samej" zniknie
      • kiniakia Re: oduczyć się bycia samej 05.10.06, 13:28
        tylko ze zawsze zostaje w człowieku trochę egoizmy. ja jestem singlem chyba od
        zawsze, nie jest mi z tym wesoło, ale im dluzej to trwa, tym bardziej sie
        przyzwyczajam, m.in. do tego, że zawsze moge liczyc tylko na siebie
        I nawet jak ktoś sie pojawi, to bede miala proble z tym, zeby pokazac ze
        potrzebuje jesgo cieplej dłoni, jego uczucia..
        Czy też macie przekonania, że musicie radzic sobie sami, czy tylko ja jestem
        takim odmińcem?
        • sarah78 Re: oduczyć się bycia samej 05.10.06, 20:09
          Kiedyś też byłam taka "zosia samosia"smile ale pojawił się ktoś, kto mi
          uzmysłowił i nauczył dzielić sie swoimi sprawami.. trochę to trwało ale w końcu
          poczułam się bardzo dobrze...
          No a potem... rozstanie i to dopiero był szok -znów sama ze wszystkim. Na nowo
          uczyłam się życia w pojedynke, zajmowania się i tymi "męskimi" sprawami. Dobrze
          poszło.
          A teraz pojawia się w moim życiu następny ktoś, kto chciałby mnie wyręczać,
          pocieszać, dzielić się takimi codziennymi sprawami itp... a ja już nie umiem
          albo nie chce.. dobrze się czuję panując sama nad wszystkim, nie zamierzam się
          załamywać z żadnego powodu bo i tak wiem że sama sobie poradzę. Tak jak w
          przeszłości. Dla mnie facet ma być partnerem, przyjacielem... Więc dlaczego
          mężczyźni koniecznie chcą by kobieta była tą "słabą" stroną w związku, czy
          przez to się dowartościowują????
Inne wątki na temat:
Pełna wersja