witajcie,
złapała mnie jakaś jesienna deprecha. Powodów kilka: jestem przeziębiona
(chyba złapał mnie krążący po mieście wirus), poczułam się strasznie w tym
przeziębieniu samotnie, po raz pierwszy po rozstaniu tak naprawdę okropnie
samotnie

( Trochę się zakręciłam niepotrzebnie chyba w parę spraw... No i
dzisiejsza wiadomość dnia - nie ma już z nami Marka Grechuty

( [*] Był
jednym z moich ukochanych artystów... jakoś mi tak pusto

( kto mnie
pocieszy?