23.05.07, 22:12
Kochani
Jestem teraz sam i czuje sie z tym źle..Nawet czasami myslę o tym żeby
skonczyc ze sobą. Ale nie zawsze tak było, kiedys miałem dziewczynę i czułem
sie szczesliwy. Było, mineło.. Od tego czasu czuje jakbym znalazł sie w
jakiejś petli, która jak sznur zaciska mi sie na gardle.. Im bardziej czuje
sie samotny tym bardziej jestem w złym nastroju nie chce mi sie nigdzie
wyjsc, a im bardziej nie mam kogos bliskiego tym bardziej czuje sie samotny
itd... i petla się zamyka. Nie wiem jak z niej wyjsć. Nie wiem czy wy
doświadczacie/doświadczaliście czegos podobnego, a jesli udało wam sie z tym
poradzic to jak ??
Obserwuj wątek
    • wenecka Re: pętla.. 23.05.07, 22:25
      nowe znajomości - generalnie towarzystwo innych ludzi pomaga.
      nowe zainteresowania, coć co Cię wciągnie, sprawi, że staniesz się dobry w tym
      co ro0bisz, poczujesz się potrzbeny, zobaczysz sens.
    • sorrento_8 Re: pętla.. 23.05.07, 22:28
      spróbuj na początek znaleźć radość w małych rzeczach,
      rób to co sprawia Ci przyjemność,
      odnów stare znajomości,
      i moje ostatnie motto - do niczego się nie zmuszaj
    • zielonookirudzielec Re: pętla.. 23.05.07, 22:34
      A mi się wydaje że możesz mieć depresję. Niewiele napisałeś ale objawy wskazują.
      Typowe jest to że brakuje ci ludzi a jednocześnie nie chcesz do nich wychodzić,
      izolujesz się. Moja rada - przełam się. Tez byłam w takich stanach depresyjnych
      i BARDZO pomagają ludzie, znajomi, przyjaciele, to najlepsze lekarstwo. Odnów
      znajomości, zadzwoń do kolegi czy do koleżanki, wyjdz gdzieś, pogadaj. Może
      pouprawiaj sport, może z kimś, aktywnośc fizyczna świetnie poprawia nastrój
      (endorfiny) To od ciebie zależy, nikt cię z tego za uszy nie wyciągnie, sam
      musisz się otworzyć.
    • tysia131 Re: pętla.. 23.05.07, 22:48
      Artur! Oni maja racje wink Drugi czlowiek jest lekarstwem na to wszystko. Nie
      zawsze jest latwo do niego dotrzec, ale zacznij od wychodzenia do miejsc gdzie
      sa ludzie. Ja tak robilam - szlam do kina, gdzie pani w kasie bezczelnie mnie
      pytala dlaczego tylko jeden bilet kupuje, ale nie zwazajac na to bralam ten
      swoj bilet, kupowalam popcorn i szlam na film. Bylam sama, owszem, ale wsrod
      ludzi, slyszalm ich smiech, rozmowy, komentarze... czasami zdarzyl sie znajomy,
      czasami rozmowa z nieznajomym... A jesli nawet nikogo nie spotkasz i z nikim
      nie porozmawiasz to przynajmniej na poltorej godziny oderwiesz mysli od siebie
      i swojej samotnosci!
    • color Re: pętla.. 23.05.07, 23:31
      mam nadzieje za za niedlugi juz czas bedziesz sie wstydzil za to co tu
      napisales, bedziesz sie z tego smial... tak, ja doswiadczylem kiedys podobnego
      uczucia ale na szczescie trwalo to bardzo krotko bo szybko sie pozbieralem, bo
      potrafilem nad soba zapanowac (poza tym mialem wazniejsze priorytety niz
      myslenie o sobie). i mimo ze nie mam dla ciebie recepty gdyz kazdy przypadek
      jest indywidualny to warto jak sie posluchasz moich przedmowczyn...
      jesli nie to wsiadaj na rower (w weekend o ile mieszkasz w wawie) i dawaj do
      powsina... daja tam swietna karkowke z grila a i wymordowac sie na rowerze mozna
      tak, ze o wszystkim zapomnisz... smile
      jesli masz jakies szczegolne zainteresowania to sprobuj sie odnalezc (a
      wlasciwie ludzi) w podobnych okolicznosciach, np. jesli sie interesujesz
      ksiazkami - grzej do empiku... usuadz na podlodze z ksiazka w reku i filuj przy
      okazji smile (nie wiem czy nadal tak moznawink

      3m sie
    • matysia_k Re: pętla.. 24.05.07, 07:20
      idealnie cie rozumiem.. tez mam wąłsnie tak , teraz.. czuje ze jest bardzo zle,
      z enie dam sobie ztym rady..MNie zzera poczucie winy i beznadziejnosci.. ze
      rozwaliłam ten zwiazek, ze uprzykrzyłam chłopakowi zycie, ,gdyz go nie kochałam
      a tak cholernie starałam sie go kchac..Pragnełam tego z całych sił..Dookoła
      ludzie mówili, ze to ideałmze mam szczescie a ja.. szamotałam sie i wpadałam w
      coraz wiekszy dól, odreagowywałam na nim, propokujac , by jednak nie okazał sie
      ideałem..Jakie to głupie..
      Nienawidze siebie za to,ze nie umiałam go pokochac..BYłabym bardzo szcescliwa z
      nim w małzenstwie, o ile tylko bym go kochała..Jak to jest?
      Dlaczego tak cholernie cierpie teraz?boli mnie,ze miał kogos, ze poznał jak
      jeszce był z emna i sie spotykał- mówią inni,ze sie broinił przede mna..
      JAkie to zaosne i straszne..MOja samotnosc bezdenna i to wracanie do
      mieszkania, gdzie 5 lat bylismy razem.. Nienawidze tego wszystkkiego i
      siebie..Nienawidze za to, co zrobiłam.Wiem,ze on sie juz wyzwolił, nie kocha
      mnie..i nie mysli o mnie dobrze..Ze przekreslił nasz e lata, o czym mi
      powiedział. Ze nie interesuje go,co sie z emna dziej, ze chce miec swiety
      spokoj..
      Paranoja aja nie umiem sie w tym odnalezc.
      • pomysl.po.wypiciu Re: pętla.. 24.05.07, 10:42
        to minie smile
    • kruszyna00 Re: pętla.. 24.05.07, 13:33
      Czytając Twój post poczułam sią jakbym czytała swoją własną wypowiedź... Bardzo
      dobrze Cię rozumiem. Samotność niszczy, często na zawsze zabija uśmiech na
      twarzy, iskierki w oczach i motylki w brzuszku.
      Nie będę udzielała Ci rad, bo nie potrafię pomóc nawet samej sobie. Starałam
      się kiedyś, wychodziłam ze znajomymi, ale oni wydawali mi się tak bardzo
      szczęśliwi, żaliłam się przyjaciółce, ale czy osoba, która od kilku lat jest w
      udanym związku zrozumie nieszczęśliwego singla?, wyszukiwałam dodatkowych
      zajęć, żeby tylko nie mieć czasu na myślenie o samotności... Aż w końcu
      poddałam się. Już nie mam ochoty udawać, że jestem szczęśliwa. Izoluję się od
      ludzi, zwłaszcza tych "sparowanych", ulatuje ze mnie chęć do dalszej wegetacji
      na tym świecie.
      Jest źle, ale zgadzam się z radą sorrento_8 - do niczego się nie zmuszaj. Może
      rzeczywiście potrzeba czasu, może należy pocierpieć, żeby później bardziej
      docenić szczęście, które mam cichą nadzieję, dosięgnie i nas, nieszczęśliwych
      samotnych?


    • color FYI 24.05.07, 14:36
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23941&w=63001507
      podane na tacy smile
    • asskela Re: pętla.. 24.05.07, 14:58
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45&w=62242546
      nie żebym kazała Ci wszystko czytać, ale w pewnym momencie możesz dojść do
      wątku konkretniejszego tj.spotaknia kawowego w Kavie na Nowym swiecie, jutro ok
      18:30, w perspektywie kino (czyt. piraci na karibu wink)
      jeśli chcesz coś zmienić to jest to świetna okazja
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka