Dodaj do ulubionych

Niedzielne żale....

05.08.07, 18:38
Nie powinnam się tak nad sobą użalać, ale...
Mam 25 lat... kolejny samotny weekend chyli się ku końcowi... siedzę sama w 3-
pokojowym mieszkaniu...o ironio... Czasami aż słysze echo smile Tracę motywację
powoli. Dosyć mam już tego życia "do wewnątrz". A teraz wyjście do ludzi to
takie cięzkie zajęcie... Dobrze że mam pracę... mimo że chodze do niej już
tylko siłą rozpędu. Ale jak juz do niej trafiam, to nie chce mi się z niej
wychodzić. Wychodzę w pustkę.... Może to śmieszne wszystko...
Czy ktos ma podobnie?
Obserwuj wątek
    • 9b9 Re: Niedzielne żale.... 05.08.07, 19:36
      No, z takim podejściem to nie wróżę powodzenia.
      Co dzisiaj zrobiłaś (poza tym postem) żeby zmienić tę sytuację? Wymień trzy rzeczy.
      pzdr.
      • well-well Re: Niedzielne żale.... 05.08.07, 20:15
        9b9 napisał:

        > No, z takim podejściem to nie wróżę powodzenia.
        > Co dzisiaj zrobiłaś (poza tym postem) żeby zmienić tę sytuację? Wymień trzy
        rze
        > czy.
        > pzdr.
        >


        Ano nic. Chyba nic smile Dziś byłam tylko na treningu i zakupach smile
        Ale zadałeś mi pytanie do przemyślenia...
        • pomysl.po.wypiciu Re: Niedzielne żale.... 05.08.07, 20:19
          o, co trenujesz? smile
          • well-well Re: Niedzielne żale.... 05.08.07, 20:29
            pomysl.po.wypiciu napisał:

            > o, co trenujesz? smile


            Nic specjalnego, tylko siłownia i aerobik. Nic wyczynowego
    • singielka_1976 Re: Niedzielne żale.... 05.08.07, 19:36
      Podejrzewam, że nie jesteś sama, właściwie poniekąd też tak mam.Tylko, że
      zamykanie się w 4 ścianach to naprawdę początek końca.
      Skąd jesteś?
      • well-well Re: Niedzielne żale.... 05.08.07, 20:16
        singielka_1976 napisała:

        > Podejrzewam, że nie jesteś sama, właściwie poniekąd też tak mam.Tylko, że
        > zamykanie się w 4 ścianach to naprawdę początek końca.
        > Skąd jesteś?


        z Warszawy....................
        • pomysl.po.wypiciu Re: Niedzielne żale.... 05.08.07, 20:21
          w piatek troche ludzi z warszawy spotyka sie na kreglach
          gra nie jest obowiazkowa smile
          ale zawsze spotkasz kogos, pogadasz
        • color Re: Niedzielne żale.... 05.08.07, 21:06
          well-well napisała:

          > z Warszawy....................

          o wlasnie... to juz cos wink
          w najblizszy piatek masz okazje nie spedzac samotnie wieczoru, tylko udac sie z
          nami do buw-u (info w sasiednim watku): pograc w kregle (dla grajacych) lub
          raczyc sie piwkiem i podziwiac meskie tyleczki (jak to okreslila altu)...

          a potem milo wspominac spedzony piatkowy wieczor wink
          • 9b9 Re: Niedzielne żale.... 05.08.07, 21:13
            Z doświadczenia dodam, że color kręgle stawia, a potem nie chce zwrotu pieniędzysmile)))
            • color Re: Niedzielne żale.... 05.08.07, 22:40
              9b9 napisał:

              > Z doświadczenia dodam, że color kręgle stawia, a potem nie chce zwrotu pieniędz
              > ysmile)))

              wink) nie wiem co powiedziec... powiem tylko 'do zobaczenia' wink
              • 9b9 Re: Niedzielne żale.... 06.08.07, 08:25
                Zrobię wszystko, żeby się pojawić i z Tobą rozliczyć. Ale nie mogę
                zagwarantować swojej obecności na zawodach. Takie życie...
                pzdr.
    • szymonancymon Re: Niedzielne żale.... 05.08.07, 19:56
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23941&w=66636243&a=66636243
      A może wybierzesz się z nami... Użalanie w wakacje nie będzie Ci groziło...
    • glos_z_offu Re: Niedzielne żale.... 05.08.07, 19:57
      Nie. Podobnie nie.

      Pomyśl jednak, że jeśli tego stanu nie przerwiesz
      teraz, potem nie będzie łatwiej.
      Lubię życie "do wewnątrz", bardziej niż "na zewnątrz",
      ale postawiłam ultimatum sobie: "wewnątrz" jest wieczorami.
      Albo rankiem. Środek dnia jest dla spotkań z ludźmi.
      Śmieszne-nie, smutne.
      Trzymaj się.
      • mar_go7 Re: Niedzielne żale.... 06.08.07, 10:54
        Hmmm..podobnie ale nie do końca.
        Często brakuje mi kogoś ale nie uskarżam się na nadmiar wolnego czasu. Zawsze
        znajdzie się coś do zrobienia, przeczytania i oczywiście wyjścia - posiadam
        czterołapne futro i super towarzystwo do wieczornych spacerów. To dużo daje.
        Codzienne samotne wieczory pewnie dobiłyby mnie do podłogi a tak futro pod
        pachę i do parku na godzinkę lub dwie. Polecam.
    • roselyn Re: Niedzielne żale.... 06.08.07, 12:06
      też mam 25 lat i też zdarzają mi sie samotne weekendy, bo wieczory to normalka
      (dobrze,że moja czworonożna towarzyszka uwielbia chodzić na długie wędrówki
      -tylko nie lubi kagańca więc pomykamy na pola smile). Najgorsze jest jednak to,że
      faktycznie gdy przychodzi weekend bardzo ciężko namówić znajomych, przyjaciół na
      cokolwiek, choćby na spacer na plaży. A samej ze sobą wychodzić jeszcze nie
      umie,choć bardzo bym chciała nauczyć się takiego wychodzenia. myślę,że czas
      zacząć ćwiczyć. Bo będzie tak, że zamknę sie w czterech ścianach i nie wyjdę
      nigdzie ( i tak jest w przypadku mojego urlopu, który już zaraz a ja bez planów
      na cokolwiek -bo sie jeszcze nie nauczyłam sama sad)
      Ale nie zamierzam się poddawać, teraz lato trzeba korzystać, wylewać żale będę zimą.
      • doric1 Re: Niedzielne żale.... 07.08.07, 14:14
        A ja już wszystko robię z rozpędu. Życie moje jest bardzo monotonne,
        minusem jest to, że mieszkm w małym miescie, ze wszyscy znajomi mają
        swoje rodziny i jest "klops"sad Gdy pomyślę o weekendzie to zaczyna
        mnie szlag trafiac. Nie daje rady.. no nie dajesad(
        • glos_z_offu Jak Johnny Walker 07.08.07, 17:58
          możesz wziąć węzełek na plecy i wyjechać tam, gdzie Ci się spodoba.

          W małych miasteczkach mieszkają też ludzie, którym taka "małomiasteczkowość" nie wadzi. Sama pochodzę ze średniodużego. Szukałam dla Ciebie wiersza o starych kobietach, które spędzają czas w oknach, a pod łokciami wygodne poduszeczki. Jeśli nie chcesz tak, jeżeli nie masz pomysłu na ciekawe życie tam, gdzie jesteś uciekaj. Powędruj gdzie indziej.
          • doric1 Re: Jak Johnny Walker 07.08.07, 21:51
            Łatwo się mówi gorzej z realizacją. Mam tu rodzinę, dobrą pracę i
            nie chciałabym z tego rezygnowac. Oczywiście cos kosztem czegos ale
            nie mam w sobie tyle siły aby gdzies wyjechac i zacząc nowe zycie.
            • glos_z_offu Re: Jak Johnny Walker 07.08.07, 22:57
              To nie siła jest potrzebna, ale determinacja..

              Pn-pt pewnie Ci dobrze (praca), gorzej z weekendami.
              Możesz wyjechać, wrócić też, uprawiać ogródek, nie
              uprawiać ogródka, jeździć na rolkach, jechać do dużego
              miasta do kina. Musisz ruszyć..

              --
              sygnaturka je ciasteczka czekoladowe smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka