Dodaj do ulubionych

jak znaleśc równowagę

25.08.07, 21:09
Teoretyczny przykład wink
Dwoje ludzi już chwile się zna, jakieś półtorej miesiąca. Ona mu się podoba,
jest zainteresowany.
Ale ...
Gdy zaczyna bardziej okazywać to zainteresowanie jej włącza się dystans. Gdy
on cofa się trochę do tyłu i zostawia więcej luzu i przestrzeni, ona się
interesuje. Jak długo może trwać taka gra?

Przecież jak będzie ciągle trzymał dystans to zostaną co najwyżej znajomymi,
jak za bardzo zacznie iść do przodu to w najlepszym przypadku ona znowu się
wycofa w najgorszym ją przyciśnie do ściany i skłoni do ucieczki. Nie wiem,
może przez to ze poczuje że utraci kontrolę nad sytuacją. Nie oszukujmy się,
to one decydują w jakim tempie to się rozwija.

Czytałem kiedyś w jakimś artykule na gazecie, że nic nas tak nie zniechęca jak
klarowna sytuacja, gdy wiemy ze drugiej stronie zależy (szukamy potwierdzenia)
a z drugiej strony wiedza o tym że nam już zależy zniechęca kobiety (podobno
to mamy instynkt myśliwego, ale gość który już się Wami interesuje nagle traci
dla was wartość, a jak tylko pokaże że są inne opcje, i nie jest to takie
pewne to wraca do łask).

To zawsze musi tak wyglądać?
Nie dało by się raz prościej, czytelniej, otwarciej?
Obserwuj wątek
    • metaxxa1 Re: jak znaleśc równowagę 25.08.07, 21:41
      musisz znaleźć konkretną kobietę, która lubi grać w otwarte karty ,a
      nie bierki
      • raknor Re: jak znaleśc równowagę 25.08.07, 21:52
        To nie będzie takie proste bo mnie zawsze pociągał typ "marzycielki".
        • ola_dom Re: jak znaleśc równowagę 27.08.07, 14:04
          raknor napisał:

          > To nie będzie takie proste bo mnie zawsze pociągał
          typ "marzycielki".
          >

          radzę tylko uważać, czy to na pewno marzycielka, czy zręczna
          manipulatorka. I czy to są gierki, czy obawy przed zaangażowaniem.
          Często tak mamy (dziewczyny), że im bardziej nam zależy, tym
          bardziej boimy się tego, co może się stać.
          No i mnie osobiście marzycielka nijak nie kojarzy się z gierkami...?
          Gierki to chłodna manipulacja, marzycielka=idealistka=uczuciowość,
          owszem - niepewność, wahanie, ale nie gierki. Nie cierpię, nie
          toleruję gierek, a uważam się za marzycielkę. No bardziej, niż co
          innego smile.

          Więc przyjrzyj się dobrze, czy dziewczyna naprawdę obawia się tego,
          co może się zdarzyć, jakkolwiek by tego nie pragnęła, czy po prostu
          ma dobrą zabawę - czego w żadnym stopniu Ci nie życzę. Ale to lepiej
          wiedzieć wcześniej, niż później.
          A może, jak ktoś już napisał - chciałaby mieć takiego kumpla? Ale
          tego też chyba nie życzę smile.
        • puzzle33 Re: jak znaleśc równowagę 29.08.07, 18:27
          Marzycielstwo blisko romantymu stoi. Romantyczne kobiety mają krzepę
          i odwagę, aby stanąć na otwartym polu i zawalczyć o swoje mrzenie.smile
          Nie mylić kobiet romantycznych z sentymentalnymi.
      • miszpat Re: jak znaleśc równowagę 25.08.07, 21:55
        primo vide post powyzej
        secundo nie jak a gdzie?
        ter... - nie wystarczy. wink
    • menk.a Re: jak znaleśc równowagę 25.08.07, 22:35
      Dało, dałoby radę prosciej, jaśniej, czytelniej. Wręcz tak byłoby
      najlepiej.
      Ja aktualnie uskuteczniam jednak to przyciąganie odpychanie. Moja
      otwartość była zazwyczaj niedoceniana. Więc znów 'gram'. A
      przynajmniej uczę się.wink
      • raknor Re: jak znaleśc równowagę 25.08.07, 22:40
        Ta "gra" jest tym czego najbardziej nie lubię. I nie planuję się stosować do jej
        reguł.
        Bo życie trzeba upraszczać a nie komplikować. Bo co wprowadzać zamieszenie i
        niepewność.



        • metaxxa1 Re: jak znaleśc równowagę 25.08.07, 22:44
          raknor napisał:

          > Ta "gra" jest tym czego najbardziej nie lubię. I nie planuję się
          stosować do jej reguł.
          > Bo życie trzeba upraszczać a nie komplikować. Bo co wprowadzać
          zamieszenie i niepewność.

          ...................
          no i dalej brniesz i sam sobie komplikujesz tymi grającymi
          marzycielkami;
          widać lubisz uskuteczniać cierpienia młodego Wertera
          >
          >
          >
      • puzzle33 Re: jak znaleśc równowagę 29.08.07, 18:31
        menk.a napisała:

        > Moja
        > otwartość była zazwyczaj niedoceniana. Więc znów 'gram'. A
        > przynajmniej uczę się.wink
        Nie warto. Jeśli facet nie docenia, CO mu oferujesz, szkoda dla
        niego czasu. Będziesz grać i wygrasz, ale czy nie tego, który kocha
        grać?
        • menk.a Re: jak znaleśc równowagę 30.08.07, 10:04
          Owszem. Jakoś udaje mi się powściagnąć i zniknąć z życia kogoś, kto
          mnie nie chce.
          Dziwne, gotowa byłabym rzucić się na głęboką wodę. Ale musiałabym
          czuć, że ten ktoś byłby w stanie mnie ratować. Chociaż próbowałby.
          Jeśli nie... brodzę przy brzeguwink
    • glos_z_offu Re: jak znaleźć równowagę 25.08.07, 22:53
      Wojtku? Miłość nie może być jak taniec:
      dwa kroki do przodu, wycofanie (krok w tył)?

      Moja siostrzenica zgubiła czapkę z daszkiem.
      I zawodziła:
      JA TERAZ JESZCZE BARDZIEJ ZA NIĄ TĘSKNIĘ

      smile
      • raknor Re: jak znaleźć równowagę 25.08.07, 23:03
        Oj Aniu? smile
        Bardzo mi się podoba to porównanie z tańcem, wiesz jak w ten sposób się na to
        patrzy to jest to nawet bardzo pozytywne spojrzenie smile. I generalnie mi nie
        przeszkadza, no bo mogę być elastyczny, w końcu mi hmmm ... zależy.
        Muszę tylko popracować nad tym by to się zmieniło i to z ta osobą big_grin
        Wydaje mi się że sporo ludzi, którzy są sami a nie lubią tego stanu, są w nim bo
        lubią odpuszczać.
        Łatwiej zostawić coś niż nad tym pracować.
        Ja postaram się zmienić tą relację zamiast ją zamieniać.
        • glos_z_offu Re: jak znaleźć równowagę 25.08.07, 23:11
          Imię masz w wizytówce smile I zajrzyj do @.
          Nota bene czapeczka się znalazła.
          Nie wiem, jak to jest. Mówią, że jeśli nad związkiem
          dwojga trzeba pracować, to o kant d... potłuc taki
          związek. Niekoniecznie się zgadzam. A ten taniec
          to okrutnie erotyczne tango. Powodzenia.
          • banca jak kochac to ksiecia,jak krasc to miliony 26.08.07, 00:27
            u mnie dlugosc takich podchodow jest odwrotnie proporcjonalna do
            mojego wieku.kiedys trwalo to nawet latami (podstawowkawink,teraz jest
            szybka pilka - albo jest filing albo go nie ma.moj przedostatni
            zwiazek byl efektem pracy nad nim i staran - zdroworozsadkowe
            podejscie,ktore po prawie dwoch latach mozna bylo podsumowac
            krotkim - "nic nas nie laczy".wole na zywiol i bez watpliwosci.ale
            to ja.
            • metaxxa1 Re: jak kochac to ksiecia,jak krasc to miliony 26.08.07, 01:16
              czyli dokładnie to co ja ujęłam - konkret,a nie chore gierki w
              podchody pokazujące kto trzyma władzę,
              ja k facet w ten sposób postepuje,czyli 1 krok do przodu i 2 do
              tyłu,to ja jemu za taki taniec dziękuję, szkoda mi czasu
            • glos_z_offu Banca, jak to jest 27.08.07, 22:35
              Feeling od razu? Strzelił piorun w dąb i go na pół?
              Ostatnim razem zakochałam się po długotrwającym pocałunku.
              Nie chcę się wgłębiać, ale no tego...wszystko miało
              być tak jak było smile
              • banca Re: Banca, jak to jest 27.08.07, 23:16
                wlasciwie nie wiem jak to jest...
                przezylam milosc jak objawienie,jak niekontrolowany okrzyk
                radosci,taka,ze patrzysz na te osobe i nie masz promila
                watpliwosci,jedyne co mozesz to plakac ze szczescia,ze to spotkalo
                wlasnie ciebie,choc inni czekaja cale zycie i nie zawsze znajduja i
                dziekujesz,choc nie wiesz komu - bogu? jego rodzicom, ze jest taki,
                jaki jest? losowi, ze tak pieknie to ustawil?
                po czyms takim jak zgodzic sie na cos innego? no jak? sad
            • puzzle33 Re: jak kochac to ksiecia,jak krasc to miliony 29.08.07, 18:40
              banca napisała:

              > wole na zywiol i bez watpliwosci.ale
              > to ja.
              Co robisz z wątpliwościmi? Popadasz ze skrajności w skrajność pchana
              złym doświadczeniem. Jest coś pomiedzy długim narzeczeństwem a
              szybką decyzją, żeby nie powiedzieć: pochopną.
              • banca Re: jak kochac to ksiecia,jak krasc to miliony 31.08.07, 20:45
                napisalam "wole" i tak bywa - bez watpliwosci.
                czesciej tez zdarzaja sie te skrajnosci,o ktorych piszesz.
                zle doswiadczenie? byc moze. ja albo tkwilam w zwiazku ktory stal
                dlugo dlugo w miejscu i wyjalawial mnie,albo palilam sie pieknie,ale
                krotko,jak sloma.
                nie wiem czy wole tak,czy lepiej bylo zakochac sie w piaskownicy w
                sasiedzie i byc potem jego zona i matka jego dzieci.
                zawsze zastanawialam sie,kto rozdaje nasze karty? czy nasz wplyw na
                nasze zycie jest tylko iluzja?
                • puzzle33 Re: jak kochac to ksiecia,jak krasc to miliony 01.09.07, 23:04
                  banca napisała:

                  > zawsze zastanawialam sie,kto rozdaje nasze karty? czy nasz wplyw
                  na
                  > nasze zycie jest tylko iluzja?
                  Sami dokonujemy wyborów, przynajmniej tak się zwykło przyjmować.
                  Lecz co jest w nas autentycznie nasze, a co nam narzucone? Decydują
                  wyuczone wyobrażenia, czy nasze rzeczywiste potrzeby? Myślę, że z
                  biegiem lat stajemy się coraz bardziej sobą, czyli autonomiczną
                  jednostką o znacznej samoświadomości. Sęk w tym, że łączymy się w
                  pary w tak młodym wieku.
                  Też często zastanawiałam się nad rolą przypadku w życiu. Jest
                  ogromna, bo decyduje często o najpoważniejszych zmianach, mających
                  konsekwencje dla całości losów danego człowieka. Trudno jednak zdać
                  się na przypadek.
          • puzzle33 Re: jak znaleźć równowagę 29.08.07, 18:37
            glos_z_offu napisała:

            > Mówią, że jeśli nad związkiem
            > dwojga trzeba pracować, to o kant d... potłuc taki
            > związek. Niekoniecznie się zgadzam.
            Ja się absolutnie nie zgadzam. Nie ma udanego związku ot tak sobie.
            Każdy wymaga wysiłku, inaczej się rozsypie. Jasne, że jeszcze trzeba
            mieć wyczucie, w jaki związek warto inwenstować, a z jakigo wyjść.
            Często lepiej odejść niż dreptać z Syzyfem.
    • czarny.onyks Re: jak znaleśc równowagę 26.08.07, 00:12
      a czy on sie jej podoba?
      a może ona czuje, że byłby z niego całkiem fajny...kumpel?

      nie chciałabym rozczarować kolegi...
      ale tak czasem bywa

      nie zawsze musi byc tak ...
      trzeba po prostu znależc inny modelwink
      łatwiejszy w obsłudzewink
      • raknor Re: jak znaleśc równowagę 26.08.07, 15:06
        Nie to nie to, czasem się czuje że coś "wisi w powietrzu" smile
        Chyba chciałem sobie wczoraj pomarudzić.
        To trochę tak jakby chciała ale się boi.
        Zaangażowania, zmniejszenia swobody itp.
        No ale nie odpuszczę big_grin
        Coś z tym zrobię smile
        Nie wiem tylko co i kiedy ale zrobię wink
        • czarny.onyks to jeśli powietrze gęstnieje... 26.08.07, 15:17
          to nie odpuszczajsmile)
          wiesz kobiety to skomplikowane są czasemwink

          i nie wiadomo, co wcześniej działo się w jej zyciu...
          więc bądż blisko i nie odpuszczajsmile
          powodzeniawink

          kazdy czasem musi pomarudzić...
          • krynia26 Re: to jeśli powietrze gęstnieje... 27.08.07, 09:42
            no właśnie dlaczego to nie może być proste spotyka się dwoje ludzi i jeśli chcą
            mieć siebie nawzajem to po prostu to samo z siebie wychodzi...życie oczywiście
            lubi nas trochę pomęczyć i ze względu na różne charaktery i charakterki sprawy
            czasem się komplikują po to żeby w samym finale w końcu przypieczętować
            znajomość przed ołtarzem.. a my kobiety czego nie ma co sie wypierać jesteśmy
            pokręcone i często same za sobą nie potrafimy trafić! inna sprawa nasze
            stereotyp które mówią "to facet ma Cię zdobyć tego nie wypada tamtego nie
            wolno"i tak męczymy się sami ze swoimi nawykami zamiast czerpać z życia ....
          • puzzle33 Re: to jeśli powietrze gęstnieje... 29.08.07, 18:43
            czarny.onyks napisała:

            > kazdy czasem musi pomarudzić...
            i czasem wysłuchać.
    • ankopola Re: jak znaleśc równowagę 27.08.07, 09:46
      Jan Brzechwa


      ŻURAW I CZAPLA

      Przykro było żurawiowi,
      Że samotnie ryby łowi.

      Patrzy - czapla na wysepce
      Wdziecznie z błota wodę chłepce.

      Rzecze do niej zachwycony:
      "Piękna czaplo, szukam żony,

      Będę kochał ciebie, wierz mi,
      Więc czym prędzej się pobierzmy."

      Czapla piórka swe poprawia:
      "Nie chcę męża mieć żurawia!"

      Poszedł żuraw obrażony.
      "Trudno. Będę żył bez żony."

      A już czapla myśli sobie:
      "Czy właściwie dobrze robię?

      Skoro żuraw tak namawia,
      Chyba wyjdę za żurawia!"

      Pomyslała, poczłapała,
      Do żurawia zapukała.

      Żuraw łykał żurawinę,
      Więc miał bardzo kwaśną minę.

      "Przyszłam spełnić twe życzenie."
      "Teraz ja się nie ożenię,

      Niepotrzebnie pani papla,
      Żegnam panią, pani czapla!"

      Poszła czapla obrażona.
      Żuraw myśli: "Co za żona!

      Chyba pójdę i przeproszę..."
      Włożył czapke, wdział kalosze,

      I do czapli znowu puka.
      "Czego pan tu u mnie szuka?"

      "Chcę się żenić." "Pan na męża?
      Po co pan się nadweręża?

      Szkoda było pańskiej drogi,
      Drogi panie laskonogi!"

      Poszedł żuraw obrażony,
      "Trudno. Będę żył bez żony."

      A już czapla myśli: "Szkoda,
      Wszak nie jestem taka młoda,

      Żuraw prośby wciąż ponawia,
      Chyba wyjdę za żurawia!"

      W piękne piórka się przybrała,
      Do żurawia poczłapała.

      Tak już chodzą lata długie,
      Jedno chce - to nie chce drugie,

      Chodzą wciąż tą samą drogą,
      Ale pobrać się nie mogą.


    • 9b9 Re: jak znaleśc równowagę 27.08.07, 09:57
      raknor napisał:
      > Gdy zaczyna bardziej okazywać to zainteresowanie jej włącza się
      dystans. Gdy
      > on cofa się trochę do tyłu i zostawia więcej luzu i przestrzeni,
      ona się
      > interesuje. Jak długo może trwać taka gra?

      Jesteś pewien, że to gra? Bo jeśli tak, to super. Wynik przesądzony.
      Niestety rzadko to jest gra.
      Znam np. dziewczynę, która tak bardzo chce, że aż... No właśnie. Od
      pewnego momentu zaczyna się dystans i pełna kontrola zachowań. I tak
      w kółko.
      Poza tym kobiety mają takie coś, co się nazywa "komplikator". I
      często go włączają. Facet nie ma żadnych szans zrozumieć zasad
      działanie tego dziwa. Tak już jest.
      pzdr.
      • czarny.onyks Re: jak znaleśc równowagę 27.08.07, 14:11
        facet nie może zrozumieć jak działa komplikator
        a kobiety nie są w stanie go wyłączyć
        gdybyś Ty wiedział jak to męczywink
        • 9b9 Re: jak znaleśc równowagę 27.08.07, 14:14
          Najgorzsze jest to, że faceci też nie wiedzą jak toto wyłączyćsad
          • czarny.onyks Re: jak znaleśc równowagę 27.08.07, 14:18

            nie wiem, czy się da....
            najlepiej nauczyć się z tym żyć
            i czasem...nie zauważaćwink

            a kobietę swoją kochaćwink
            • raknor Re: jak znaleśc równowagę 27.08.07, 15:18
              smile)

              Z tym komplikatorem to jest świetny tekst big_grin

              taaa trzeba się cierpliwości uczyć, porzucić założenia o logicznym myśleniu, i
              nie starać zrozumieć, jak to ktoś napisał w innym wątku wink
              • puzzle33 Re: jak znaleśc równowagę 29.08.07, 18:47
                raknor napisał:

                > taaa trzeba się cierpliwości uczyć, porzucić założenia o logicznym
                myśleniu, i
                > nie starać zrozumieć, jak to ktoś napisał w innym wątku wink
                Budowa indywidualnego komplikatora jest do opanowania w zakresie
                pozwalającym obsługiwać podstawowy program. Trzeba słuchać, patrzeć,
                myśleć, rozmawiać.
                • czarny.onyks Re: jak znaleśc równowagę 04.09.07, 13:16
                  a czasem akceptować to, czego się nie da zmienićwink
    • artur128 Re: jak znaleśc równowagę 27.08.07, 15:10
      Moje pierwsze skojarzenie tej sytuacji tak jak ktoś już wczesniej tu
      wspomniał to : taniec.
      Dla mnie zresztą relacja z płcią przeciwną jest jak taniec. Zwykle
      to faceci proszą do tańca , czasami dostaja kosza ,ale gdy już
      usłyszą: tak,to na początku prowadzą, ale w naprawde dobrym tańcu
      trudno wyczuć kto prowadzi, tancerze na moment staja sie jednością,
      by potem zgubić kroki i znowu się dopasować..odyzskując poczucie
      równowagi.
      Czasami ktoś zmienia rytm, a druga osoba może przez chwile czuć sie
      zagubiona. Partner może czuć się znudzony tańcem i szuka innego
      tancerza/tancerki , by sprawdzić jak to jest tanczyć z kimś innym .
      Inni w tym czasie podpierają ściany z zadrościa obserwując innych
      tancerzy smile nie mając śmiałości poprosić kogos do tańca, itp.
      A ostatnio coraz częściej grają białe tango
      Ot taka metafora mi przyszła na myśl..smile
      • banca Re: jak znaleśc równowagę 28.08.07, 01:14
        szkoda,ze nie potrafimy docenic tego,co mamy
        mnie przytlacza moj stan, to, ze chce kupic mieszkanie, ktore ktos
        juz urzadzil, bo nie mam kogo przekonac, ze cieply kamien w lazience
        jest super
        a moj przyjaciel ma dosc zwyklego malzenstwa i codziennosci
        • dobrotka06 Re: jak znaleśc równowagę 28.08.07, 11:41
          Ja tam nie wiem. Widać jestem bardzo mało kobieca bo ja nie znoszę
          czegoś takiego. I nie zależnie czy to gierki czy naturalny charakter
          dostałabym świra z taką osobą. Ja należę do tych ludzi do których
          jest wyjątkowo prosta instrukcja obsługi, i niezależnie od tego czy
          wyjdzie ze znajomości związek czy kumplostwo czy w ogóle nic nie
          wyjdzie każdy facet, z którym mam doczynienia wie niemal od razu
          czego może się spodziewać. I ja cenię sobie kiedy też mogę wiedzieć.
          Życie jest już wystarczająco skomplikowane.....
          • ola_dom Re: jak znaleśc równowagę 28.08.07, 12:03
            dobrotka06 napisała:

            > Ja tam nie wiem. Widać jestem bardzo mało kobieca bo ja nie znoszę
            > czegoś takiego. I nie zależnie czy to gierki czy naturalny
            charakter
            ooo, dobrotko - tylko nie tymi słowy. Co znaczy "mało kobieca"?!!
            Tak, tak, wiem, że to przeważnie nam przypisuje się
            uprawianie "gierek". Ale one nie mają nic wspólnego z kobiecością.
            Gierki są babskie, kobietkowate, zdzirowate, ale nie kobiece!
            Kobiety są ponad takie niskie i płaskie zachowania, jak gierki.
            • banca Re: jak znaleśc równowagę 28.08.07, 20:22
              a ja mysle,ze gierki nie zaleza od plci.bylam kiedys z takim
              facetem,skadinad bardzo samczym na pierwszy rzut oka,ktory okazal
              sie mistrzem jakiejs chorej kokieterii.w jednej chwili ubostwial
              mnie jak muzealny eksponat,zeby za chwile przestac sie do mnie
              odzywac.zupelnie bez powodu.to nie jest normalne.i nie ma nic
              wspolnego z miloscia.
              • czarny.onyks Re: jak znaleśc równowagę 28.08.07, 21:08
                hmmmm....
                pełno takich jak widzę
                też takiego znałam...
                • banca a to by byla nie lada gratka 28.08.07, 22:51
                  gdyby to ten sam byl wink
                  • czarny.onyks Re: a to by byla nie lada gratka 29.08.07, 10:12
                    Kraków mały jestwink
              • ola_dom Re: jak znaleśc równowagę 29.08.07, 10:00
                banca napisała:

                > a ja mysle,ze gierki nie zaleza od plci.

                no właśnie!!! Gierki to manipulacja. Dotyczy obu płci - niestety.
                Kiedyś "kolega" tłumaczył mi, że bez gierek w związku jest nudno.
                Powiedziałam mu, że jak ludzie nudzą się ze sobą bez gierek, to
                niech się czym prędzej rozstaną. Dla mnie to oczywiste.
                Ale miałam też koleżanki, które uważały tak samo, wspominały
                o "próbie sił" na początku każdego związku i takie tam podobne.
                Wtedy się strasznie tymi gadkami denerwowałam. Teraz im współczuję.
                • puzzle33 Re: jak znaleśc równowagę 29.08.07, 18:53
                  ola_dom napisała:

                  > Ale miałam też koleżanki, które uważały tak samo, wspominały
                  > o "próbie sił" na początku każdego związku i takie tam podobne.
                  A ja się z nimi zgodzę. Warto zaprezentować na dzień dobry, co może
                  być przedmiotem kompromisu, a z czego za Chiny Ludowe! Podałam
                  zaledwie jeden przykład.
                  • ola_dom Re: jak znaleśc równowagę 30.08.07, 09:50
                    puzzle33 napisała:

                    Warto zaprezentować na dzień dobry, co może
                    > być przedmiotem kompromisu, a z czego za Chiny Ludowe!

                    ale jej chodziło o ustalenie "kto rządzi" smile.
                    Z tym się nie zgadzam. Związek to związek i kompromisy właśnie, a
                    nie hierarchia.
                    • puzzle33 Re: jak znaleśc równowagę 30.08.07, 13:50
                      Dobrze jednak wiedzieć, że ktoś ma zakusy na zostanie przełożonym.
                      Warto mu oddać pola, żeby przyjrzeć się, jak dalece z tego
                      skorzysta. Taki chwyt taktyczny.smile
                      • miszpat Re: jak znaleśc równowagę 30.08.07, 21:49
                        puzzle33 napisała:

                        > Dobrze jednak wiedzieć, że ktoś ma zakusy na zostanie przełożonym.
                        > Warto mu oddać pola, żeby przyjrzeć się, jak dalece z tego
                        > skorzysta. Taki chwyt taktyczny.smile

                        Albo przełożyć i sprawdzić czego się spodziewa.
                        "Gierka" jest sednem poznawania drugiej strony - metodą badawczą.
                        Jeśli przechodzi ochota na poznawanie można wnioskować że si druga strona nami
                        znudziła, bądź zna nas na przestrzał. To że dla niektórych owa gra przybiera
                        obraz patologi(?), no cóż jedni badają odruchy bezwarunkowe, a inni stopień
                        zmierzwienia końskiego włosia po szczotkowaniu.
        • puzzle33 Re: jak znaleśc równowagę 29.08.07, 18:49
          Dla każdego jest po równo: coś za coś.
    • elianna Re: jak znaleśc równowagę 29.08.07, 18:42
      Chciałabym żeby się dało.
      Czytając Cię miałam wrażenie, że czytam o sobiesad. Taka ze mnie
      zołza, że postępuję dokładnie według opisanego przez Ciebie
      schematu. Chociaż nie chcę. Ale to coś jest ode mnie silniejsze.
      Strach przed zaangażowaniem? Wrodzone tchórzostwo? Ucieczka od
      odpowiedzialności gdyby...? Cholera go wie! A może po prostu nie ta
      połówka jabłka?
      Chciałabym wiedzieć dlaczego tak naprawdę jestem sama. Chociaż
      niekoniecznie mi z tym dobrze.
      • raknor Re: jak znaleśc równowagę 30.08.07, 10:21
        ehhhh to bardzo utrudnia życie, bez względu na to z czego to wynika (przyczyny
        mogą być pozytywne, niektórych rzeczywiscie może blokować pojawiające się
        zaangażowanie, o czym wspomniano w jednym z postów wyżej) to jest to cholernie
        trudne w kontaktach. Niby jest dobrze, perspektywy obiecujące ale w niektórych
        momentach to lekkie zamykanie się w sobie sprawia dziwne wrażenie i utrudnia
        wszystko. No i mnie też mimo że tego bardzo nie chcę włącza się w odpowiedzi
        takie samo zachowanie, tym bardziej że w sytuacji gdy pojawiają się u mnie
        jakieś uczucia już nie jest mi tak łatwo, więc gdy nie widać "zielonego światła"
        bywa znacznie trudniej. Sam nie wiem, dostosowuję się automatycznie do sytuacji
        zamiast starać się ja zmienić. Też zaczynam sie zachowywać jakbym nie był aż tak
        zainteresowany. To porażka bo przecież międzyczasie stała się dla mnie
        ważniejszą osobą niż znajomą.
        Tylko w sytuacji gdy nie ma "sprzężenia zwrotnego" trudno jest to okazywać. I
        cała sytuacja robi się dziwna parodią, w której może oboje aktorzy by czegoś
        chcieli a nic się nie dzieje ...
        Tak to czasem wygląda. No ale potem wystarczy jeden telefon i znów jest dobrze
        wraca optymizm, szansa ze to się w końcu zmieni.
        Czasem myślę, bez najmniejszego użalania się nad sobą, ani teraz na forum ani w
        ogóle, że to zbyt skomplikowany jak na mnie przypadek. Ze sytuacja mnie jednak
        przerośnie smile
        No ale zobaczymy co przyniesie przyszłość.

        Obecnie znowu optymista
        Raknor wink
    • elianna Re: jak znaleśc równowagę 29.08.07, 18:44
      raknor napisał:

      > Teoretyczny przykład wink
      > Dwoje ludzi już chwile się zna, jakieś półtorej miesiąca. Ona mu
      się podoba,
      > jest zainteresowany.
      > Ale ...
      > Gdy zaczyna bardziej okazywać to zainteresowanie jej włącza się
      dystans. Gdy
      > on cofa się trochę do tyłu i zostawia więcej luzu i przestrzeni,
      ona się
      > interesuje. Jak długo może trwać taka gra?
      >
      > Przecież jak będzie ciągle trzymał dystans to zostaną co najwyżej
      znajomymi,
      > jak za bardzo zacznie iść do przodu to w najlepszym przypadku ona
      znowu się
      > wycofa w najgorszym ją przyciśnie do ściany i skłoni do ucieczki.
      Nie wiem,
      > może przez to ze poczuje że utraci kontrolę nad sytuacją. Nie
      oszukujmy się,
      > to one decydują w jakim tempie to się rozwija.
      >
      > Czytałem kiedyś w jakimś artykule na gazecie, że nic nas tak nie
      zniechęca jak
      > klarowna sytuacja, gdy wiemy ze drugiej stronie zależy (szukamy
      potwierdzenia)
      > a z drugiej strony wiedza o tym że nam już zależy zniechęca
      kobiety (podobno
      > to mamy instynkt myśliwego, ale gość który już się Wami interesuje
      nagle traci
      > dla was wartość, a jak tylko pokaże że są inne opcje, i nie jest
      to takie
      > pewne to wraca do łask).
      >
      > To zawsze musi tak wyglądać?
      > Nie dało by się raz prościej, czytelniej, otwarciej?
      >
      Omskło sięsmile I nawet nie wiadomo komu odpowiedziałamsmile No to teraz
      się poprawiamsmile
    • raknor roztrzygnięcie zabawy :) 31.08.07, 17:06
      Konkurs za wypowiedź:

      Re: jak znaleśc równowagę
      czarny.onyks 26.08.07, 00:12 Odpowiedz

      a może ona czuje, że byłby z niego całkiem fajny...kumpel?


      Wygrała użytkowniczka o nicku "Czarny.onyks"

      Roztrzygnięcie miało miejsce wczoraj i zamknęło się w czterech zdaniach big_grin

      Zwycięscy gratulujemy.

      /teraz chwile czarnego humoru, a potem radość ze już się tym nie gnębię smile
      • czarny.onyks no żesz.... 31.08.07, 20:55
        czasem lepiej znać prawdę

        ale...nigdy nie wiadomo, co przyszłość przyniesiewink
        dobry kumpel może stać się dobrym...nie tylko kumplemwink

        ps.a nagroda jakaś będzie?;P
        • raknor Re: no żesz.... 04.09.07, 12:45

          Niestety mnie się wydaje że dobry kumpel zostaje dobrym kumplem na zawsze,
          znaczy tego już się nie da pchnąć do przodu.
          Ale jest teraz klarowniej, jaśniej, mniej się o tym myśli i w relacja między
          nami jakoś swobodniej, przyjemniej, większa otwartość.
          Mniej o tym myślę w kategoriach "co z tym zrobić i jak"
          Oczywiście opcja że nie chcemy tracić znajomości, żeby było tak jak do tej pory
          bo "bla bla bla bla" (trochę pozytywów o mnie wink
          No i ogólnie luz, ani mi się przez to miej nie podoba, ani nie mam do niej
          "ale", ani mniej ja nie cenię, ani nasze jakieś kontakty nie straciły na
          znaczeniu czy wartości. Jeśli cokolwiek zniknęło to perspektywy. A może nie mam
          racji że nic zrobić się już nie da smile i tylko atmosfera się oczyściła i grunt
          jest teraz lepszy do działania wink

          __
          "That's what people do. They leap, and hope to God they can fly"
          • ola_dom Re: no żesz.... 04.09.07, 12:57
            raknor napisał:

            >
            > Niestety mnie się wydaje że dobry kumpel zostaje dobrym kumplem na
            zawsze,
            > znaczy tego już się nie da pchnąć do przodu.

            zdrowiej dla Ciebie będzie nie pchać smile. A co się jak potoczy, to
            tylko czas może pokazać.
            A fajny kumpel to wielki skarb. Fajna kumpelka też smile
          • czarny.onyks Re: no żesz.... 04.09.07, 13:32
            nic na siłę wszystko młotkiemwink
            jak mawiająwink

            a poważnie.....
            bez złudnych nadziei, bo czekania latami czy miłość przyjdzie jest stratą czasu, okazji na poznanie kogoś innego,
            ale i nie należy odpuszczaćwink
            życie pisze różne scenariusze...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka