Teoretyczny przykład

Dwoje ludzi już chwile się zna, jakieś półtorej miesiąca. Ona mu się podoba,
jest zainteresowany.
Ale ...
Gdy zaczyna bardziej okazywać to zainteresowanie jej włącza się dystans. Gdy
on cofa się trochę do tyłu i zostawia więcej luzu i przestrzeni, ona się
interesuje. Jak długo może trwać taka gra?
Przecież jak będzie ciągle trzymał dystans to zostaną co najwyżej znajomymi,
jak za bardzo zacznie iść do przodu to w najlepszym przypadku ona znowu się
wycofa w najgorszym ją przyciśnie do ściany i skłoni do ucieczki. Nie wiem,
może przez to ze poczuje że utraci kontrolę nad sytuacją. Nie oszukujmy się,
to one decydują w jakim tempie to się rozwija.
Czytałem kiedyś w jakimś artykule na gazecie, że nic nas tak nie zniechęca jak
klarowna sytuacja, gdy wiemy ze drugiej stronie zależy (szukamy potwierdzenia)
a z drugiej strony wiedza o tym że nam już zależy zniechęca kobiety (podobno
to mamy instynkt myśliwego, ale gość który już się Wami interesuje nagle traci
dla was wartość, a jak tylko pokaże że są inne opcje, i nie jest to takie
pewne to wraca do łask).
To zawsze musi tak wyglądać?
Nie dało by się raz prościej, czytelniej, otwarciej?