Dodaj do ulubionych

O szalonych sąsiadach - wątek OT

26.08.07, 22:44
Macie takich?

Sąsiadka żąda (blok 30-letni) zwężenia schodów,
wybudowania windy, ogrodzenia osiedla. Posiada
trzeciego z kolei psa i pies też...szczególny.
Zwykły doberman, ale budzący grozę.

Sąsiadka owa lubi się "przyczajać" i złapana
ofiara musi wysłuchiwać "wykładów o świecie".
Pani nie ma jeszcze sześćdziesiątki, czasem jej
nie słucham, częściej tak.
Chyba będę mieszkać na strzeżonym osiedlu smile
Obserwuj wątek
    • czandri Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 26.08.07, 23:02
      Ja mam dość miłych sąsiadów. Tylko jeden jest dziwny. Jest (chyba) kawalerem,
      wygląda bardzo "dziko" długie jasne włosy, blade straszne oczy. I się tak
      dziwnie na mnie patrzy... Zawsze wtedy mam wrażenie, że nie ma dobrych
      zamiarów... smile Choć jest uprzejmy, ale jakoś się go boję wink
    • banca Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 26.08.07, 23:02
      jak jeszcze mieszkalam w miescie rodzinnym mialam takich sasiadow na
      10 pietrze,ktorzy zwyli byli wyrzucac/wylewac resztki jedzenia przez
      okno. zupa rozbryzgujaca sie na parapecie i szybach,noga z kury na
      dachu auta... i kto powiedzial,ze jest smutno?
    • candycandy Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 26.08.07, 23:06
      Glosie, ciekawi sasiedzi mieszkaja wszedzie i strzezone osiedla im
      nie straszne;P
      przyklad z osiedla kupmla - referendum wsrod mieszkancow w sprawie,
      ze fontanna (zadna niagara, taki tam wodotrysk na 1-1,5m chyba) za
      glosno plumka i moze by ja czyms wylozyc? ciekawe, czym -
      styropianem? korkiem?;PPP
      przyklad z mojego podworka - rozwleczeni sasiedzicrying niby jest ich
      tylko troje: rodzice + latorosl ale jak wychodza z mieszkania
      (mieszkamy: oni i ja, na tym samym pietrze) to normlanie sa dluzsi
      niz najdluzsza anakonda. ona w lazience, dziecko w drzwiach, a on w
      windzie. a ja tez chce ta winda zjechac i musze czekac az 3-osobowy
      waz sie dowlecze. na szczescie srednioglosne stukanie obcasem pomaga
      i tata-waz mowi: to moze ja puszcze sasiadke sama? no ja mysle
      odpowiadam w myslach, usmiecham sie slodko i fru winda szybko w dol
      zanim sie rozmysliwink
      btw - oba przyklady sa strzezone i zastrzezonewink))
      • czandri Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 26.08.07, 23:15
        Miałam jednego dziwnego sąsiada. Już nie żyje. To był taki starszy pan, który
        jeździł na wózku inwalidzkim. Był bardzo dzielny. Sam sobie radził z wjechaniem
        do klatki schodowej, ciągnął ten wózek na jakichś sznurkach do windy. Jak go
        spotykałam, to zawsze mu pomagałam. A dziwne było w nim to, że bardzo wierzył w
        rzeczy typu aura, wahadełko, różdżka. I to taka wiara była straszna, że aż
        agresywna. Zawsze opowiadał mi, że jakaś figurka Jezusa np. wydziela złocistą
        poświatę, która ciągnie się aż na sąsiedzie osiedle. Machał nade mną
        wahadełkiem, woził butelki z "wodą żywą"- jak ją nazywał. I straszliwie, ale
        przeokropnie śmierdział czosnkiem, który jadł przez całe życie od rana do nocy.
        Nazywany był zresztą przez resztę sąsiadów "Pan Czosnek". Ciężko było wsiąść po
        nim do windy, bo od tego czosnku oczy łzawiły. Ale w sumie miły był z niego
        staruszek.
        • czandri Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 26.08.07, 23:25
          I jeszcze o sąsiadce koleżanki. Sąsiadka owa uwielbia nago stawać na oknie (
          jest psychicznie chora). Rodzina zamontowała w oknach kraty, bo pani wychodziła
          przez okno i napadała na przechodniów. Teraz tylko wykrzykuje jakieś
          okropieństwa pod ich adresem. Czasem rzuca w nich jakimiś rzeczami. Podobno
          nawet kilka razy obrzuciła sąsiada swoim własnym g... ;/
    • condziu Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 27.08.07, 00:23
      Oj mamy smile

      Ostatnio pokłóciłem się ze swoją sąsiadką za ścianą. Starsze małżeństwo ... przy
      czym ona ma obsesję na punkcie obserwacji. Ciągle przyklejona do wizjera itd ...
      ostatnio przyłapałem ją jak o 24:00 w nocy lukała na piętrze przez okno (za
      szybko wszedłem na swoje piętro) ... i zaczęła mnie pytać czy zamknąłem na klucz
      na dole drzwi. Na co ja, że nie wiem, nie pamiętam. Ona na to, że to obowiązek,
      że tak Rada Mieszkańców zdecydowała, że coś tam coś ... ja na to, a co grozi
      komuś jak nie zamknie drzwi ... ona na to, że poniesie konsekwencje , itd ....
      Ja na to, że nakazu na pewno nie ma, a jeżeli już to Rada może poprosić o
      zamykanie na klucz w nocy .. itd ... tupnęła z obcasa, obrót i tyle ją widziałem wink

      Przerażają mnie ludzie starsi i ich paniczny strach. Wszędzie widzą złodziei,
      gwałcicieli i morderców ... eh ...

      Oprócz tego mam sąsiadki mężatki co wpadają do mnie po cukier, mąkę, sól, a raz
      nawet po pieniądze bo mąż im zapomniał zostawić wink Zażenowanie z ich strony
      bezcenne big_grin

      Mam jeszcze małżeństwo francuskie, gdzie żonka uwielbia na balkonie prowadzić
      telefoniczne nocne rozmowy Francuzów przy wielu lampkach wina, nie dając spać
      okolicznym mieszkańcom.

      Nie znoszę za to balkonowych sąsiadów palaczy ... eh .. jak z nimi walczyć, nie
      potrafię spać w lato przy zamkniętych oknach ?

      Mam też (obecnie na wakacjach) nad sobą grupkę studentów w wynajmowanym
      mieszkanku. Po pierwszym przez pierwszy tydzień nonstop imprezują, na szczęście
      szybko im się kasa kończy i mam spokój do końca miesiąca smile






    • glos_z_offu Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 27.08.07, 00:38
      I jeszcze TWA. Kilka starszych pań, dbających
      o morale innych, okupujących dwie ławki, zaczynające
      mówić zapewne wtedy, gdy umykające kroki się oddalą.
      Byłam już pytana, dokąd wybieram się wieczorem (- Na seks,
      proszę pani. Taki ostry smile
      Wczoraj zaliczyłam skuchę. Zabrakło paru prod.spoż. (Condziu,
      podobasz się mężatkom smile i podreptałam do czynnego do 21.
      osiedlowego sklepu. Zapragnęłam odpocząć od świdrującego
      wzroku przemiłych pań i chcąc przemknąć niepostrzeżenie
      wybrałam znacznie dłuższą drogę powrotną. Panie się przeniosły.
      Wrrr smile
      • felerynka Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 27.08.07, 07:59

        po Condzieli"
        nie znoszę sąsiadów którym wszystko przeszkadza
        z drugiej zaś strony nie lubię wścibskich sąsiadów, pomocnych do
        przesady, cenię sobie spokój mojej prywatności, zaprzyjaźniam sie
        tylko z tymi, którym w sposób społeczny można pomóc, starsi samotni -
        ich nie wolno nam zostawiać bez opieki.
        • aretah Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 27.08.07, 08:15
          ja swoją sąsiadkę z pierwszego piętra nieustannie widzę w oknie, ją,
          a właściwie tylko oczy i czubek głowy, druga pani, mieszkająca kilka
          pięter wyżej często spaceruje z wychudzonym psem i szuka puszek w
          śmietniku.

          Jakies dwa lata temu malowałam własnoręcznie pokój w moim
          mieszkaniu. Pech chciał, ze robiłam to w niedzielę i gdy ludzie
          wracali z kościoła ja wisiałam z wałkiem w oknie.
          Po południu zeszłam do sklepu i na drzwaich wejściowych na klatkę
          schodową przeczytałam liścik:
          "Drodzy mieszkancy, uszanujmy dzień święty, nie róbmy remontów w
          niedzielę. Dodam, ze jeden z mieszkanców naszego bloku, w klatce nr
          tyle i tyle w pionie mieszkan M-costam wykonuje remonty w niedzielę"

          Chciałam podziękowac za troskę, ale nie wiedziałam komu, bo list
          zapomniano podpisac
          • effi23 Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 27.08.07, 08:39
            hahaha dobresmile)) To ja mam cudownych sasiadow, bo prawie ich na
            oczy nie widuje. Tylko jedna sasiadke czasem slysze, ma wyjatkowo
            glosne orgazmysmile
            • czandri Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 27.08.07, 10:31
              Sąsiadka z mieszkania nade mną czasami pierdzi w wannie. Koszmar... ;/
          • glos_z_offu Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 27.08.07, 22:43
            Może Ci się nie spodobać moje zdanie, ale też
            uważam, że remonty można sobie zostawić na pn-sob.
            Jeśli głośne - tym bardziej.
            Wychodzisz na spacer w niedzielę. Bo tak lubisz.
            Powolny, stateczny spacer. A tu facet w goglach
            i z jakąś wiertarką rozwierca elegancko ulicę...
            Wałek niby cichszy, ale chciałoby się także miłych
            widoków w niedzielę.
            • candycandy Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 27.08.07, 23:38
              no wiesz, Glosie, zalezy JAKI facet;PPP
              jak ladnie wyrzezbiony (w tym i sloncem;P) to biore stopery, siadam
              na pobliskiej laweczce i.... ech, leniwa niedzielawink
            • mort_subite Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 28.08.07, 10:17
              glos_z_offu napisała:

              > Może Ci się nie spodobać moje zdanie, ale też
              > uważam, że remonty można sobie zostawić na pn-sob.

              Jeśli ktoś prowadzi prace remontowe w niedzielę, to zapewne ma ku
              temu jakieś powody. Na przykład taki, że w pozostałe dni tygodnia
              nie ma czasu na machanie wałkiem, czy klejenie tapet. Zresztą jakie
              by owe powody nie były - należy je uszanować.

              > Wałek niby cichszy, ale chciałoby się także miłych
              > widoków w niedzielę.

              Wystarczy nie zaglądać ludziom do mieszkań wink To zwyczajnie
              nieładnie.

              Jakkolwiek jestem osobą raczej spokojną i zrównoważoną, to każdego,
              kto marudziłby mi o "niestosowności" wykonywania (niehałaśliwych)
              prac remontowych w niedzielę, Boże Narodzenie, albo jakikolwiek inny
              dzień, bym najzwyczajniej w świecie wyśmiał. My home is my castle.
              Wolnoć Tomku, w swoim domku (w granicach rozsądku, rzecz jasna). Co
              robię za swoim progiem - to moja sprawa, tak długo, jak OBIEKTYWNIE
              nie utrudnia życia innym (np. dokuczliwym hałasem, albo zalewaniem
              sufitu). A to, że widok mojej skromnej osoby, machającej wałkiem po
              suficie albo myjącej okna, źle wpływa na czyjeś wysublimowane
              poczucie estetyki, tudzież jest sprzeczny czyimś z przekonaniem,
              że "dzień święty trzeba święcić", to już problem tego kogoś, nie
              mój. Esteci mogą zawsze spojrzeć w drugą stronę. A dla osób o
              religijnie skrzywionym światopoglądzie mam duzo współczucia ale mało
              zrozumienia.

              mort_w_złym_humorze
              • ola_dom Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 28.08.07, 10:34
                mort_subite napisał:

                > Jeśli ktoś prowadzi prace remontowe w niedzielę, to zapewne ma ku
                > temu jakieś powody. Na przykład taki, że w pozostałe dni tygodnia
                > nie ma czasu na machanie wałkiem, czy klejenie tapet. Zresztą
                jakie
                > by owe powody nie były - należy je uszanować.
                >
                >> Wystarczy nie zaglądać ludziom do mieszkań wink To zwyczajnie
                > nieładnie.
                >
                > Jakkolwiek jestem osobą raczej spokojną i zrównoważoną, to
                każdego,
                > kto marudziłby mi o "niestosowności" wykonywania (niehałaśliwych)
                > prac remontowych w niedzielę, Boże Narodzenie, albo jakikolwiek
                inny
                > dzień, bym najzwyczajniej w świecie wyśmiał. My home is my castle.
                > Wolnoć Tomku, w swoim domku (w granicach rozsądku, rzecz jasna).
                Co
                > robię za swoim progiem - to moja sprawa, tak długo, jak
                OBIEKTYWNIE
                > nie utrudnia życia innym (np. dokuczliwym hałasem, albo zalewaniem
                > sufitu). A to, że widok mojej skromnej osoby, machającej wałkiem
                po
                > suficie albo myjącej okna, źle wpływa na czyjeś wysublimowane
                > poczucie estetyki, tudzież jest sprzeczny czyimś z przekonaniem,
                > że "dzień święty trzeba święcić", to już problem tego kogoś, nie
                > mój. Esteci mogą zawsze spojrzeć w drugą stronę. A dla osób o
                > religijnie skrzywionym światopoglądzie mam duzo współczucia ale
                mało
                > zrozumienia.
                >
                > mort_w_złym_humorze
                >
                No właśnie. Te pani nie poczuła się dotknięta nieestetycznym
                widokiem, tylko urażono jej "uczucia religijne" ...uncertain
                Jestem drażliwa na tym punkcie - podobnie jak mort_subite. Nie
                przestanę wieszać prania w niedzielę, ani robić porządków, nawet
                jeśli moja zdewociała sąsiadka ma przez to zemdleć. Nie robię jej
                tego na złość, po prostu dla jednych niedziela jest dniem świętym,
                dla innych nie.
                Nie hałasuję, nie robię ostentacyjnych demonstracji pod kościołem,
                ale nie pozwolę nikomu, żeby planował moje życie (i życie innych)
                według kalendarza katolickiego.
                Bardzo się staram nie być przy tym ostentacyjna, ale muszę przyznać,
                że nie jest to łatwe, spotykając się na każdym kroku z ostentacją
                katolicką. Ale staram się, staram....

                Głosie - nie odbierz tego w żadnym razie personalnie. Ja nie drwię
                sobie z wiary katolickiej, ani chyba z żadnej innej ("chyba" - bo
                musiałabym się długo zastanowić nad sektami i innymi fanatykami),
                mnie wkurzają takie przejawy "wiary" (???!!) jak opisany przez
                aretah.
                Też lubię ładne widoki i spokój w niedzielę. I inne dni smile. Ale
                rzeczonej pani sąsiadce chodziło o coś zupełnie innego....
                • glos_z_offu Wiecie co? 28.08.07, 12:38
                  Rozumiem Was. Te homy w castlach też.

                  I bardzo często pranie wieszam w niedzielę
                  (to znaczy, że pralka radośnie furczała przed
                  chwilą). Co więcej, jeżdżę odkurzaczem i w
                  niedzielę, i w dni nieświęte czasem grubo
                  po 22. Szybko, bo wiem, jak brzmi odkurzacz
                  gdy ktoś właśnie usiłuje zasnąć (nie mam tego
                  najnowszego, cichobieżnego, na wodę, ekologicznego
                  zbierającego 99.9 śmietków).

                  I mimo to uważam jakiekolwiek tego rodzaju hałasowanie
                  w nidzielę za niestosowne. Choćby dlatego, że wiem,
                  że za jakieś 40 lat będę miała wrażliwszy słuch niż
                  teraz i wiele rzeczy być może będzie mnie irytować.

                  Felerynka, fajnie napisałaś o ludziach starych i pomocy im.

                  A uczulona jestem na te prace remontowe w niedzielę,
                  bo kilka m-cy w roku właśnie w dzień święty facet puka wtedy
                  młotkiem. I jeśli jestem wtedy w domu mam ochotę...też go puknąć.

                  P.S. Moja mama wcale nie jakoś dewociarsko usposobiona,
                  ale jednak wierząca zwraca mi uwagę na to pranie i choć
                  nie bardzo mi się to podoba, myślę że ma rację.

                  (Jednak trochę się wkurzyłam)
                  Pod moimi oknami szła rankiem pielgrzymka prawosławna.
                  Piękne śpiewy.
                  Kurczę, myślę, że ludziom należy się szacunek i jeśli wiemy,
                  że święcą ostatni dzień tygodnia, oni (wcześniej poinformowani)
                  pozwolą nam przestawiać ściany własnego mieszkania w pozostałe
                  dni ile wlezie. Możemy sobie zrobić nawet wtedy osobisty
                  wybuch (nie uszkadzając ścian innych...)


                  Dookoła nas są ludzie..
                  • ola_dom Re: Wiecie co? 28.08.07, 12:59
                    glos_z_offu napisała:

                    > Rozumiem Was. Te homy w castlach też.
                    >
                    >> Kurczę, myślę, że ludziom należy się szacunek i jeśli wiemy,
                    > że święcą ostatni dzień tygodnia, oni (wcześniej poinformowani)
                    > pozwolą nam przestawiać ściany własnego mieszkania w pozostałe
                    > dni ile wlezie. Możemy sobie zrobić nawet wtedy osobisty
                    > wybuch (nie uszkadzając ścian innych...)
                    >
                    >
                    > Dookoła nas są ludzie..

                    Głosie, życzę Ci samych takich ludzkich i wyrozumiałych sąsiadów,
                    jaka Ty dla swoich jesteś smile.
                    I sobie, i innym też takich życzę.
                    Pozdrawiam,
                    Ola
                    • glos_z_offu :-) 28.08.07, 13:05
                      Myślę, że problem jest szerszy. I jeśli
                      zaczęłam pisząc o zwariowanej, natrętnej
                      sąsiadce, to mogę dopisać o mieszkającej
                      vis-a-vis starszej zaprzyjaźnionej pani.

                      Gdzieś tam problem dotyczy osób starszych,
                      naszym stosunku do nich etc. I antycypacji tongue_out
                      co odbije nam wtedy.

                      P.S. Po 22 hałasuję krótko smile
                  • czarny.onyks Re: Wiecie co? 28.08.07, 13:02
                    ale są tez ludzie, którzy zwyczajnie nie mają czasu w tygodniu
                    bo pracują
                    i niedziela jest jedynym dniem, gdzie oprócz świętowania należy i można coś w domu zrobić...
                    czasem remont też się przedłuża, a fachowiec nie ma więcej czasu
                    i co wtedy???

                    może zamknijmy się w niedziele w ..kościele....


                    ale dopóki nie utrudniamy zycia innym pozwólmy robic innym to na co mają ochotę....
                    ich zycie, ich sumienie, ich wiara....
                    nie każdy może święcić dzień święty siedząc na d...w kościele....
                    a potem obgadywać sasiadów..

                    nie chciałam być złosliwa...
                    • glos_z_offu Onyks, 28.08.07, 13:09
                      całkowicie poza wiarą są przykazanie administracji
                      czy czego tam. Po 22 obowiązuje cisza nocna, którą
                      łamię ja.
                      jak również nierobienie remontów w niedzielę.

                      moiżemy porozmawiać sobie teraz o brudzących na trawniki
                      psach. jestem przeciw, chociaż psy ogromnie lubię.
                      i jeśli masz pieska, wychodź z saperką (zakopiesz) albo
                      specjalną torebką. i nie mów, że nie ma specjalnych
                      koszy...

                      • czarny.onyks Re: Onyks, 28.08.07, 13:23
                        podsumowując...
                        wolność! Tomku w swoim domkuwink

                        żyjmy tak, by nie utrudniac życia innym
                        ale....niech inni też dadzą nam żyćwink
                        bycie człowiekiem zobowiązuje do bycia ludzkim...
    • glos_z_offu Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 28.08.07, 01:00
      "szalone sąsiadki" na wakacjach: znaczne
      grono siostrzyczek zakonnych w czarnych
      rozwiązanych kapturkach smile włoszki.
      nie pływały w hotelowym basenie smile
      • dobrotka06 Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 28.08.07, 13:22
        Kiedyś miałam sąsiadów - nad sobą, obok siebie... Nad sobą głupią
        babę, która sobie wymyśliła, że złodzieje do niej wejdą po rosnącym
        pod moim oknem młodym bzie... Ludzi, którzy rzucali pety do mnie na
        balkon i do ogródka, którzy kopcili na balkonie jak lokomotywy ale
        nie mogli znieść dymu z mojego mini grila. Obok ludzi, którzy
        częstowali wszystkich muzyczną rąbanką bo stawiali kolumny w
        oknach.... Teraz od sąsiadów najbliższych dzieli mnie co najmniej
        sto metrów pola. A mieszka tam stara babcia, która i tak z domu
        prawie nie wychodzi. I jest prawie idealnie.

        Mimo protestów mojej matki myję okna w niedzielę, sprzątam, wywalam
        prawnie i pościel na zewnątrz... Skoro moi sąsiedzi mogą święcić
        dzień święty chlejąc jak świnie od rana to ja mogę święcić myciem
        okien. Każdy ma swój sposób. I wara wszystkim od mojego podwórka!

        Zazdroszczę mojej koleżance, która do najbliższego sąsiada ma dwa
        kilometry przez las. Nawet jak coś mu się nie spodoba to zanim do
        niej dotrze to już mu emocje ze łba wywieje....
    • czarny.onyks a ja mam takich nudnych sąsiadów;) 28.08.07, 13:28
      ale może za krótko mieszkam i nie poznałam ich na tylewink
    • herezja Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 29.08.07, 23:08
      dziecięcie na moje niewprawne oko ok. 4-letnie, które uczy sie chyba
      właśnie pojecia "akustyka" - w momencie wejścia na klatkę schodową
      zaczyna badać wyżej wspomnianą akustykę i drze sie w różnych
      tonacjach przez całe dwa pietra. Milknie jak tylko wchodzi do
      własnego mieszkania.
      Podobny koncert daje przy wychodzeniu z domu - na klatce krzyk, a
      zaraz po wyjściu milknie...
      Nie mam nic do dzieci, ale pewnej niedzieli o 7 rano miałam
      mordercze instynkty.
      Na szczęście za tydzień sie wyprowadzam tongue_out
    • pstosia Re: O szalonych sąsiadach - wątek OT 30.08.07, 10:15
      Mialamsmile
      Lozko chyba mieli przy scianie, bo zdarzylo sie ze budzily mnie jeki
      Kasi. A Tomek [tak, tak, Kasia i Tomekbig_grin] czesto odzywal sie do
      niej: 'spierdalaj'
      • glos_z_offu O ile głośny seks mi nie przeszkadza, 30.08.07, 10:18
        w zależności od nastroju może: śmieszyć,
        podniecać, cieszyć - że Iksińscy ładnie się
        bawią, to kiedy mężczyzna nie szanuje kobiety
        otwiera się mój nóż...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka