Dodaj do ulubionych

filantropia singlowska

19.09.07, 11:23

Uważam że to pomaga, single mają czas i pieniądze (najczęściej) by
pomagać innym, potrzebującym, a jest takich wokół nas wielu.Tylko
trzeba się postarać i to zauważyć. Pomaganie innym pomaga
fantastycznie na samotność, nagle okazuje się że brak Ci czasu dla
siebie, na rozmyślania a otaczają Cię znajomi z całego Globusmile)
----wcale nie chciałam by to tak zabrzmiało jak powyżej.Pragnę tylko
podkreślić, że tak właśnie jest.Single są w tej dobrej sytuacji, że
Mogą. Ale nie każdemu się chce.Sporo tu narzekania i tak mnie ta
myśl połaskotała.
Obserwuj wątek
    • ta_ann 1 19.09.07, 11:50
      Podejmę się wyprowadzania psa. Krótkie, średnie,
      długie spacery.

      Preferowane rasy: łagodne, dogi, myśliwskie jamniki
      też mogą być, ratlerki są śmieszne, też zapraszam.
      Husky też. Najwyżej dobiegniemy do innego województwa.
      Moja rasa: biała. Typ raczej nordycki niż południowy.

      Z psami rozmawiam, witam się krótkim "cześć", przykucam
      i tarmoczę im grzywki.
      NIE WYJDĘ NA SPACER Z KOTEM!


      PS nie mam własnego psa (nie mogę mieć), a bardzo bym
      chciała mieć...
      • condziu Re: 1 19.09.07, 11:58
        ta_ann napisała:

        > NIE WYJDĘ NA SPACER Z KOTEM!

        Jakieś złe doświadczenia ?
        • ta_ann Re: 1 19.09.07, 12:06
          nie...ale na drzewo nie wejdę!

          syberyjskie są piękne, znajomy sybirak
          przeskakuje przez parkan do psa, a właś-
          ciciele boją się, aby pies nie zszedł
          przez niego na zawał.

          www.dumacara.pl/
      • ta_ann 1` 19.09.07, 12:00
        jeżli na drugim końcu smyczy będzie szedł
        właściciel-mężczyzna, to ja też chętnie.
        pójdziemy noga w nogę (8?)
        może się też zdarzyć, że pies będzie mnie
        interesował bardziej niż Drugi Koniec Smyczysmile
        (częściej) ale dla właściciela też 5 minut.
        należy mu się. przyprowadził psa.
      • puzzle33 Re: 1 19.09.07, 15:31
        ta_ann napisała:

        > NIE WYJDĘ NA SPACER Z KOTEM!
        Pochodzę z małego miasteczka. Toż to rzuciłabym na żer opinii
        publicznej swoje zdrowie psychiczne, gdybym zaczęła kotne spacery.
        Zaczęłam się liczyć z tymi, co mielą jęzorami, odkąd sobie
        uświadomiłam, że dziecka nie muszą być zbyt szczęśliwe z powodu
        matczynej otwagi, co daję pod rozwagę wszystkim młodym mamom.
    • ta_ann Felerynka, świetna idea! 19.09.07, 12:14
      wolontariat
      bank wymiany umiejętności
      ...

      tylko dlaczego starsze panie tak często odmawiają,
      gdy chce się wnieść ich ciężki torby na 4. piętro
      (bez windy)...
      ok, raz jednej dźwięczały tam pełne butelki, ale
      w pozostałych przypadkach? fałszywy wstyd?
    • levanto Re: filantropia singlowska 19.09.07, 12:33
      felerynka napisała:

      > Uważam że to pomaga, single mają czas i pieniądze (najczęściej) by
      > pomagać innym, potrzebującym, a jest takich wokół nas wielu.Tylko
      > trzeba się postarać i to zauważyć. Pomaganie innym pomaga
      > fantastycznie na samotność, nagle okazuje się że brak Ci czasu dla
      > siebie, na rozmyślania a otaczają Cię znajomi z całego Globusmile)

      świetny pomysł, tez taki mialam smile) hospicjum odpada, myslałam o
      swietlicach TPD... ale stwierdziłam ze najpierw potrzebuje sama
      wrócic do względnej rownowagi, zbyt rozchwiana emocjonalnie bylam...
      teraz jest lepiej i moze warto wrócic do tematu? smile
    • menk.a Re: filantropia singlowska 19.09.07, 12:51
      Taaaak, ale to takie zastępcze działanie, załatanie dziury czasowej,
      jeśli się ją ma.
      Nie myślenie o swojej samotności czy byciu samemu nie załatwia
      sprawywink
      • levanto Re: filantropia singlowska 19.09.07, 13:08
        menk.a napisała:

        > Taaaak, ale to takie zastępcze działanie, załatanie dziury
        czasowej,
        > jeśli się ją ma.
        > Nie myślenie o swojej samotności czy byciu samemu nie załatwia
        > sprawywink

        ale gwarantuje brak czasu na myslenie o sobie, a to już połowa
        sukcesu smile patrz ostatnie wątki...
        mi pomaga nadmiar zajęć i zaspokojenie potrzeby bycia potrzebnym smile
        i już nie jest źle wink
        • felerynka Re: filantropia singlowska 19.09.07, 13:31

          a ludzka wdzięczność ma siłę dawania szczęścia bez ryzyka życia we
          dwojesmile)
          a tak na serio, to okazja do poznania wielu ciekawych ludzi, tak
          przy okazji pomagania innym. Pomysłów może być wiele, ale trzeba być
          otwartym, nie wolno zamykać się w swojej samotności i pływać we
          własnym nieszczęściu, nawet jeśli nauczyło się już całkiem
          świetnie "pływać"
          Może to być złoty środek. Mi pomogło, przestałam myśleć tylko
          o sobie.
          • levanto Re: filantropia singlowska 19.09.07, 13:37
            felerynka napisała:

            >
            > a ludzka wdzięczność ma siłę dawania szczęścia bez ryzyka życia we
            > dwojesmile)

            haha coś w tym jest, nie patrzyłam na to w ten sposób wink

            > Pomysłów może być wiele, ale trzeba być
            > otwartym, nie wolno zamykać się w swojej samotności i pływać we
            > własnym nieszczęściu, nawet jeśli nauczyło się już całkiem
            > świetnie "pływać"
            ja juz sie unoszę na powierzchni wink teraz czas wybrac kierunek
            płynięcia wink
        • menk.a Re: filantropia singlowska 19.09.07, 13:53
          A ja potrzebuję kogoś. Potrzebuję też czuć się potrzebnym.
          I chcę próbować po 100-kroć. Wiem, że ryzykuję kolejne
          rozczarowania, rany, ... Wiem, że pewnie nie raz, nie dwa się
          jeszcze poparzę, ale trudno.
          Jak to mówię: jestem jak ćma, lecę w ogień i albo się ogrzeje, albo
          poparzę.
          Żadnych zastępczych działań czy letnich relacjiwink
          • levanto Re: filantropia singlowska 19.09.07, 14:04
            menk.a napisała:

            > A ja potrzebuję kogoś. Potrzebuję też czuć się potrzebnym.
            > I chcę próbować po 100-kroć. Wiem, że ryzykuję kolejne
            > rozczarowania, rany, ... Wiem, że pewnie nie raz, nie dwa się
            > jeszcze poparzę, ale trudno.
            > Jak to mówię: jestem jak ćma, lecę w ogień i albo się ogrzeje,
            albo
            > poparzę.
            > Żadnych zastępczych działań czy letnich relacjiwink

            wiesz... jedno nie wyklucza drugiego... niestety wink
            potrzeba bycia potrzebnym bardzo sie ujawniła po rozstaniu i żeby
            nie pakować się w jakieś bezsensowne relacje wymysliłam TPD, to poki
            co pomysl, bo najpierw chciałam wyjsc na prostą, ciekawe czy starczy
            odwagi i czasu na realizacje...
            • menk.a Re: filantropia singlowska 19.09.07, 14:26
              U mnie to stan permanentny. Co nie oznacza wikłania się w coś, co od
              początku sprawia wrażenie, że nie da mi satysfakcji. Wtedy sama się
              wycofuję. Bez dawania komuś nadziei na coś, skoro wiem, że tego nie
              spełnię.

              Natomiast wiem, ze potrafie zaryzykować i nie boję się, ze może sie
              to skończyć kolejnym razem.
              To taki mój prywatny i osobisty stosunek do tych relacji.
              Rozumiem, ze ta działalność ma pozwolić złapać oddech PO. Ja się
              szybko regeneruję. Może dlatego, że jeśli coś się złego dzieje,
              uczucia się wypalają, to u mnie ten ogień też powoli wygasa.
              W ogóle mam pokręcony życiorys. Nie chce tu wchodzić w szczegóły...
              I w ogóle już kończę się wymądrzaćwink
              • felerynka Re: filantropia singlowska 19.09.07, 15:21
                podobno dobrą energię trzeba kierować tam gdzie jej najbardziej brakuje
                przestałam wypalać się bez potrzeby
                i jeszcze coś dodam, większą mi radość sprawiają słowa "Dziękuję" niż "kocham
                Cię" , nie wiem dlaczego..może to drugie tak już spowszedniało, a może już w nie
                przestałam wierzyć...
                • menk.a Re: filantropia singlowska 19.09.07, 15:36
                  Ja chyba nadal wierzę. Owszem nie w takie bajkowe, idealne, czyste,
                  nieskazitelne i bez rys.
                  Ale tak sobie myślę, że bez kogoś życie jt puste, szare, takie
                  pozbawione mocy. Z kimś natomiast.. nabiera kolorów, wyrazu i
                  smaku.wink
            • felerynka Re: filantropia singlowska 19.09.07, 15:23
              zapomniałam dodać,
              Levanto ! - cholernie mocno trzymam kciuki by Ci starczyło energiismile)
              jak pływać w gównie po uszy, to choćby w słusznym kierunku.
              • puzzle33 Re: filantropia singlowska 19.09.07, 15:49
                Jeśli to słuszny kierunek, pływaka nie ima się łajno. Wyschnie, samo
                odpadnie i jeszcze podsyci ogień, żeby coś upitrasić na obiad.
              • levanto Re: filantropia singlowska 19.09.07, 15:52
                a dziękuję!
                a ten akwen nie taki obrzydliwy jak piszesz wink ostatnio to raczej
                górski strumień z przełomem - próbuję sterować choć prąd tak silny...
          • puzzle33 Re: filantropia singlowska 19.09.07, 15:43
            Fajny masz nick. Jestem z Tobą.
            • menk.a Re: filantropia singlowska 19.09.07, 16:31
              wink)))))))))))
        • puzzle33 Re: filantropia singlowska 19.09.07, 15:38
          levanto napisała:

          > menk.a napisała:
          >
          > > Taaaak, ale to takie zastępcze działanie, załatanie dziury
          > czasowej,
          > > jeśli się ją ma.
          > > Nie myślenie o swojej samotności czy byciu samemu nie załatwia
          > > sprawywink
          >
          > ale gwarantuje brak czasu na myslenie o sobie, a to już połowa
          > sukcesu smile patrz ostatnie wątki...
          > mi pomaga nadmiar zajęć i zaspokojenie potrzeby bycia potrzebnym smile
          > i już nie jest źle wink
          Myślenie o sobie wydaje mi się być jedną z najpilniejszych prac
          objętych wolontariatem. Cóż, jestem egocentryczką. Ale..najpierw
          wokół siebie porządek, potem dzieci, dalej się jeszcze zobaczy, na
          końcu zmienimy świat.
      • puzzle33 Re: filantropia singlowska 19.09.07, 15:35
        menk.a napisała:

        > Taaaak, ale to takie zastępcze działanie, załatanie dziury
        czasowej,
        > jeśli się ją ma.
        > Nie myślenie o swojej samotności czy byciu samemu nie załatwia
        > sprawywink
        Nie zgodzę się. Wolontariat wzbogaca opiekuna. Zależy, jak
        podchodzisz do pracy i czy ją lubisz.
        • ta_ann Re: filantropia singlowska 19.09.07, 15:53
          care assistant. wiesz, co mnie zabolało? pisanie o podopiecznej "babcia". nie
          starsza osoba, ale babcia. jak o śmieciu, rzeczy.
          • ola_dom Re: filantropia singlowska 19.09.07, 17:03
            ta_ann napisała:

            > care assistant. wiesz, co mnie zabolało? pisanie o
            podopiecznej "babcia". nie
            > starsza osoba, ale babcia. jak o śmieciu, rzeczy.

            starsza osoba brzmi dla mnie bardziej bezosobowo. Babcia to jednak
            ładnie smile.
            Ale zależy, jakim tonem, też prawda.
    • z.enon Potrzebujący? 19.09.07, 19:30
      A co to znaczy?
      Wszyscy czegoś potrzebują. Wszyscy są potrzebujący? Znaczy wszystkim
      mam pomagać?
      Cholernie mało czasu wtedy dla mnie zostanie, co?

      To ja może pozostanę przy tym, że mój czas poświęcę sobie i mojemu
      najbliższemu otoczeniu. Świat neich sobie radzi sam. Radził sobie
      przedm oim narodzeniem i będzie radził po mojej śmierci, więc pewnie
      wielkiej krzywdy mu taką decyzją nie zrobię.
      • ta_ann Re: Potrzebujący? 19.09.07, 20:16
        "najbliższe otoczenie i Ty" - znaczy, że jednak coś z siebie im dasz? działaj
        lokalnie, myśl globalnie czy egocentryzm pełną gębą?
    • mumuja wszystko fajne, 19.09.07, 19:34
      doczepię się tylko do stwierdzenia, że single to najczęściej osoby
      mające czas i pieniądze. Nie zgadzam się z tym stereotypem. Chyba,
      że miał być to skrót myślowy, to już lepiej.
      Jestem za pomaganiem, za ogólną taką postawą życiową, wychodzącą
      poza kant własnego tyłka, trzeba to tylko robić zdrowo i z
      rozsądkiem, nie każdy potrzebujący chce tej pomocy, nic na siłę,
      czasem wystarczy rozdmuchać w kimś nadzieję.

      Ja, w ramach filantropii, mogę dać komuś lekcje tańca współczesnego

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka