kajetana_kinga
30.12.07, 22:55
Kurde...
Jak sobie robię tegoroczny bilans, to mi wychodzi, że 2,5 roku
jestem już sama.
Tak jak Was czytam, ktoś się w tym roku rozstał, kogoś poznał,
kurczę, ja tak albo nie umiem, albo mi się nie udało.
Ci, którzy mi się podobali, nie odwzajemniali tego, tym którym ja
się podobałam - nie czułam nic specjalnego.
Okres wytężonych randek z internetu - i etapy eliminacji, pierwsza
kawa, szósta kawa, trzecie kino, ciągle okazywało się że coś którejś
ze stron nie pasuje.
Syndrom wygodnych nawyków singla czy po prostu życie?
2,5 roku samemu to długo, obłędnie długo czy po prostu długo.
Ile Wy najdłużej byliście sami? Ile od rozstania jesteście sami?
K
i remanent