gale
05.04.06, 21:40
Paskudztwo.
Aby zmienić Multikonto Ja na Aquariusa musiałem przemęczyć się ponad tydzień
bez karty bankomatowej bo mój "kochany" bank w takiej sytuacji zastrzega starą
kartę ale nie wydaje od ręki nowej.
OK, zostałem Aquariusem. I co z tego? Otóż:
-_Niby_ jestem obsługiwany w osobnym pomieszczeniu. W rezultacie o kredycie na
kwotę 300 000 zł (dla mnie to jakieś 30 lat spłacania) rozmawiałem w zagródce
na open space. Bo tak.
- _Niby_ mam jakieś przywileje w szerokiej sieci punktów sprzeaży. W
rezultacie mogę cieszyć się rabatem rzędu 5 czy 10 % w jakichś dwóch
restauracjach w Łodzi (wstyd powiedzieć, od 34 lat nie byłem w tej miejscowości).
- _Niby_ mam cieszyć się szczególną obsługą. W rezultacie gdy dzwonię do
banku, najpierw muszę opowiedzieć o co mi chodzi jednej pani, potem przez parę
minut słuchać tzw. melodii, a potem słuchać co z relacji pierwszej pani
zrozumiała druga pani. Tzw. "zwykli" klienci mają lepiej, opowiadają historię
swojego życia tylko jednej osobie. Druga sprawa: w oddziale banku zamiast
"proszę pana" zwracają się do mnie "panie Adamie" - jakbym był kierowcą,
hydraulikiem lub stróżem (z całym szacunkiem dla kierowców, hydraulików i stróży),
- _Niby_ mam mieć ciekawe warunki finansowe prowadzenia rachunku. W rezultacie
dowiaduję się, że śmieć jw. kosztuje mnie nie 5, a 15 złotych miesięcznie...
Bez komentarza. Po prostu "thanks for nothing"! Idę w diabły z takiego banku,
nie mam ani pieniędzy ani ochoty szarpać się z amatorami.
Pozdro,
g.