Gość: nowy, rozczarowany
IP: *.itpp.pl
28.07.03, 18:31
Więc miałem dość Citibanku. Zamarzył mi się kameralny bank przyjazny klientom
i raczej dostępny na całym świecie, bo dużo podróżuję i nie lubię, jak na
moją kartę ktoś wywraca oczami.
Parę osób zachwalało. Czemuż ich posłuchałem!!!
Najpierw zajęło im 4 tygodnie, by przysłać mi karty. Powód - moja
pani "opiekun klienta" z oddziału przy Jana Pawła w Warszawie - poszła na
urlop. Sama mi się pochwaliła.
"Niech się pan nie gniewa, miałam urlop, pański wniosek przekazałam dopiero
po powrocie".
A potem zaczęły się jaja. Citibanku używałem tylko online - było O.K. Tutaj
księgują pieniądze według jakichś bawarskich metod. Robię przelew a w okienku
internetowym wciąż mam tyle samo kasy - dzwonię, pytam o co chodzi.
Bo odejmujemy dopiero jak przelew wyjdzie...
Ostatni weekend - pamiętałem, że zostało mi koło 200 złotych na koncie. Ale
nie byłem pewien. Wstukałem do bankomatu 300 PLN. I wyskoczyły. Okazuje się,
że w sobotę i niedzielę nie księgują. Więc w weekendy można wyciągać ile się
zapragnie. Taka dodatkowa linia debetowa - tyle że jest dowodem braku
profesjonalizmu.
Polecam każdemu, kto ma problem z uzyskaniem normalnego debetu - debety
weekendowe można sobie robić do woli!
No i jeszcze jeden przykład. Wpisuję zlecenie stałe i za cholerę klient mi
się nie wyświetla. Dzwonię, pytam.
Bo system musi przetworzyć. Proszę sprawdzić za 45 minut. To oni chyba te
dane ręcznie wpisują, gęsim piórem na pergaminie.
Generalnie - amatorszczyzna i zacofanie.