Dodaj do ulubionych

Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana)

12.09.09, 11:17
Wczoraj byla rocznica mojego ślubu. Już-ex nie zapomniał mi o tym przypomnieć, porannym e-mailem. Był ckliwy, patetyczny i infantylny. Nie odpisałam, bo po co. A poźniej zapomniałam o tym fakcie w toku codziennych zajęć. Nawet nie skłoniło mnie to do żadnych refleksji. A na koniec dnia poczulam się, jak to nazwać..."oczyszczona". Z myśli o nim, z analizowania, z dywagowania co by bylo gdyby. Mam swój świat, mały, spokojny, czasami niewesoły. Wprawdzie znajomi przynosza mi różne wieści o nim, ale mnie to nie obchodzi. Jest wolny jak taczanka w stepie. Nie mam sił i czasu na przeżywanie po raz kolejny tego samego. Coraz lepiej mi idzie niereagowanie na jego zaczepki i krzyki. Nie daję się już wciągnąć w gierki. Nie jestem od niego zależna. Nie potrafi mnie już wpędzić w poczucie winy.

Czy uwolniłam się od złej przeszłości? Nie, jeszcze nie całkiem. Ale idzie ku dobremu. Niedługo będzie rok od wyprowadzki. I niczego nie żałuję. Ja odżyłam, dziecko ma maksymalny kontakt z ojcem (skype, tel., GG) i mimo uregulowanych kontaktów, jestem bardzo elastyczna. Spotykają się tak często jak sobie tego życzy ojciec, na ile warunki odległości pozwalają. Mały spędził 2,5 miesiąca wakacji z ojcem i jego rodzicami. Nie jestem zazdrosna, bo wiem, że tak czy siak moje dziecko mnie kocha, bo mama to mama. Wie, dlaczego wymagam, wie, dlaczego nie możemy pozwolić sobie na to czy tamto. Staram się nie wciągać go w moje problemy o ile w żaden sposób nie dotyczą jego. Nie usprawiedliwiam wybryków ojca. Ja dotrzymuję słowa i Mały to docenia. Na plus dla ojca to to, że rzeczywiście pilnuje codziennego kontaktu z Małym, dąży do niego i chce. Interesuje się jego postępami w nauce, zachowaniem. Chwali i gani gdy trzeba i w kwaestiach wychowawczych trzymy wspólny front. Rozumie potrzeby dziecka i alimenty płaci w terminie, czasami dołoży się do bardzo drogich leków. Ja nie wtrącam się w ich kontakty, nie podsłuchuję rozmów.

Mały ostatnio podsumował, że chciałby gdybyśmy byli razem, ale żebyśmy się nie kłócili, ale skoro się nie da to fajnie jest jak jest.

Wygląda to na pean na swoją cześć. Ale dziś chciałam tylko o pozytywach.

I samych pozytywów w życiu Wam drodzy "współcierpiący" życzę. Jednocześnie dziękując: jarkoniemu, kici031, mazie15, plujeczce, lampce_witoszowskiej, teucie1, pokopance, tricolour'owi, nangaparbat3,leptisowi, mariefurie, sauberowi1, catrinceoir, ab1, z_mazur i wielu innym nie wspomnianym przeze mnie, ale ktorzy pomogli mi, postawili do pionu i wsparciem i kubłami zimnej wody.
Obserwuj wątek
    • sauber1 NO NIE ...? ;) 12.09.09, 11:42
      useless00 napisała:

      > Wygląda to na pean na swoją cześć. Ale dziś chciałam tylko o pozytywach.
      >
      > I samych pozytywów w życiu Wam drodzy "współcierpiący" życzę. Jednocześnie dzię
      > kując: jarkoniemu, kici031, mazie15, plujeczce, lampce_witoszowskiej, teucie1,
      > pokopance, tricolour'owi, nangaparbat3,leptisowi, mariefurie, sauberowi1, catri
      > nceoir, ab1, z_mazur i wielu innym nie wspomnianym przeze mnie, ale ktorzy pomo
      > gli mi, postawili do pionu i wsparciem i kubłami zimnej wody.




      Nie wiem jak innych, ale mnie taka dawka pozytywnej energii z rana ucieszyła
      bardzo.
      Dzięki smile

      www.youtube.com/watch?v=95DRob317Vg
      • teuta1 Gratulacje! 12.09.09, 15:03
        Z pierwszą porozwodową rocznicą ślubu czułam sie odrobinkę dziwnie,
        pierwsza rocznica rozstania była super (sic!), pierwszą rocznicę
        rozwodu chyba przeoczę. Mamy gorsze dni, kiedy sie kłócimy, ale
        generalnie staramy sie sobie nie wchodzić w drogę. I kiedy dzieci
        idą do nowej rodziny, już nie czuję się z tym źle. Gratuluję!
      • maza15 useless00 - dziękuję 12.09.09, 19:49

        Nadal zaglądam tu codziennie.

        Jesteś mądrą kobietą,skoro udało Ci się wszystko poprawnie poukładać
        po rozwodzie.
        Wiem,że nie jest to łatwe.
        Powodzenia.
    • cold.wind.blows Re: Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana) 12.09.09, 15:56
      Chciałbym móc napisać to co Ty. Ale chyba jeszcze długa droga ...
      • jarkoni Re: Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana) 12.09.09, 16:20
        Useless, to był pozytywny post.
        Cieszę się, że jakoś idzie.
        Może jeszcze długa droga, ale jakoś idzie...
      • teuta1 Re: Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana) 12.09.09, 19:00
        Jeśli to komentarz do mnie, to pierwszą rocznicę rozstania z ex
        ktoś mocno we mnie zakochany uczcił oblewając mnie szampanem. Nie
        umiałam się nie cieszyć. W ogóle, pisałam już o tym kiedyś, że oim
        problemem było zrozumienie zdrady, czyli że nie jestem gorsza, ale
        inna niż obecna pani, no i przyjęcie do wiadomości faktu, że nie
        udało sie nam obojgu stworzyć tradycyjnej rodziny. Takiej
        prawdziwej, jakiej oboje nie mieliśmy, że nie byliśmy razem dla
        dzieci. A do byłego nie chciałabym wrócić.
    • useless00 Re: Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana) 12.09.09, 18:47
      Wiem, że to specyficzne forum, ale czy Wy potraficie podać choć jeden, jeśli nie kilka pozytywów sytuacji w jakiej się znaleźliście.

      Np. znajoma "po przejściach" powiedziała, że w najgorszym momencie, cieszyło ją jedno: w końcu schudła. smile

      A Wy? Przecież Pan Bóg zamykając drzwi, otwiera okno.smile
      • mola1971 Re: Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana) 12.09.09, 18:55
        Useless, ja osobiście nie widzę ani jednej złej strony tego, że się
        rozwiodłam. Widzę same pozytywy. W tym również m.in. taki że
        bardziej o siebie zadbałam i lepiej niż przed rozwodem wyglądam wink
        No ale to jest najmniej ważny pozytyw. Najważniejsze jest to, że
        wreszcie czuję, że żyję a dzieci mają szczęśliwą i zadowoloną z
        życia matkę.

        Na tym forum jest tak mało optymistycznych wypowiedzi wg mnie
        dlatego, że w chwili w której ludzie wychodzą z dołka porozwodowego
        albo przestają tu pisać albo przenoszą się na inne, bardziej
        adekwatne do ich obecnej sytuacji forum (np. Po Przejściach).
        Mi samej już tutaj czasem po prostu nie chce się gęby otwierać bo
        zwyczajnie albo większość poruszanych tu tematów już mnie nie
        dotyczy albo nie chce mi się po raz kolejny pisać o tym samym.
        • useless00 Re: Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana) 12.09.09, 19:02
          Ja również rzadziej piszę i zaglądam, a te słowa kieruję szczególnie do tych, którzy dopiero wchodzą w zakręt, albo są właśnie na wirażu.

          A Ci, którzy przeszli tą drugą, zaraz po śmierci bliskiego, statystycznie największą traumę, niech pokażą, że słońce kiedyś zaświeci. smile
          • mola1971 Re: Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana) 12.09.09, 19:07
            Aż tak źle to chyba nie jest wink
            Wystarczy jeśli "nowi" poczytają trochę starszych wątków a sami
            dojdą do wniosku, że po rozwodzie też jest życie smile Bardzo często
            lepsze niż przed rozwodem.
          • jarkoni Re: Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana) 12.09.09, 20:13
            useless00,
            a co ja napisałem????
            Zacytuję:
            "Useless, to był pozytywny post.
            Cieszę się, że jakoś idzie.
            Może jeszcze długa droga, ale jakoś idzie..."

            Nie czytałaś tego?
            Ucieszyłem się że jakoś do przodu.
            Naprawdę nie czytałaś?
            • maza15 Re: Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana) 12.09.09, 20:34

              Pozytywy?
              Od dnia rozstania zmieniło się w zasadzie wszystko w moim życiu.
              Ja się zmieniłam.
              Zewnętrznie i wewnętrznie.

              Pomimo zdrady,rozstania uwierzyłam w siebie.
              Postawiłam wszystko na jedną kartę...
              Nie żałuję.
              Zarabiam na siebie i dzieci...choć do dnia rozwodu było to na głowie
              męża.
              Poczułam swoją wartość...

              Czyli pozytyw.

              Zmieniłam swój wygląd zewnętrzny,styl ubierania...znalazłam
              sport,który daje mi energię.Kiedyś nie miałam czasu,ani nie
              widziałam potrzeby.

              Następny pozytyw.

              Jestem z siebie dumna,że daję radę...teraz już zupełnie sama,bo ex
              od niedawna nie żyje.W związku z tym musiałam się zmagać z nowymi
              problemami...nie dałam zrobić z siebie wdowy,pozostałam rozwódką.
              Trzeba to przeżyć,by zrozumieć.

              Niewątpliwie rozwód,to początek nowego.
              Nowe szanse,możliwości...trzeba z tego korzystać.
              Głowa do góry i do przodu!
            • useless00 Re: Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana) 12.09.09, 20:58
              Oj, Jarkoni. smile Czytałam, ale ja bym chciała, żeby nie szło Ci "jakoś", ale dobrze. I cieszę się każdą osobą z tego forum, która wyszła na prostą. Oby więcej nas. smile

              Bo to co dużo później, to już całkiem inna bajka. smile
          • a.b1 Re: Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana) 12.09.09, 23:32
            useless00 napisała:

            > Ja również rzadziej piszę i zaglądam, a te słowa kieruję
            szczególnie do tych, k
            > tórzy dopiero wchodzą w zakręt, albo są właśnie na wirażu.
            >
            > A Ci, którzy przeszli tą drugą, zaraz po śmierci bliskiego,
            statystycznie najwi
            > ększą traumę, niech pokażą, że słońce kiedyś zaświeci. smile
            wiesz, jeszcze kilka tygodni temu napisałabym, ze owszem, zycie po
            rozwodzie jest cudowne i da sie życ pieknie, że jest miłość,
            zrozumienie i przyjaźń
            dziś napiszę Ci, że najbardziej boli kiedy dowiadujesz się, że Twój
            najbliższy przyjaciel, zwyczajnie okazał się kłamcą, zapatrzonym
            tylko w siebie egoistą
            Ja niestety poraz 2 poniosłam porażkę, jedyne co mnie trzyma w
            jakiej takiej kondycji jest praca, awans i przeprowadzka do nowego
            miasta.
            Dzięki mojemu "przyjacielowi" straciłam resztkę wiary w 2 człowieka,
            już nie chce się z nikim wiązać, nie chce żeby ktoś mnie jeszcze raz
            w życiu skrzywdził. Jedyne co ma teraz dla mnie znaczenie to praca
            • sauber1 Re: Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana) 12.09.09, 23:53
              a.b1 napisała:

              Jedyne co ma teraz dla mnie znaczenie to praca

              Nie wiem czy ucieczka w pracoholizm jest odpowiednią formą radzenia sobie w
              trudnych chwilach życia??? Bardzo się uciesze kiedy tu za rok zupełnie co
              innego napiszesz, poczekam wink
              • a.b1 Re: Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana) 13.09.09, 00:06
                jeśli się już przestało wierzyc w ludzi, to niewiele w życiu zostało
                pracoholizm mi nie grozi (raczeej) ale tylko taki sens moge teraz
                odnaleźć w życiu
                nie wiem co będzie za rok, narazie zyje z dnia na dzień, jutro
                Kraków, za tydzień Opole, za 2 tygodnie Poznań
                tyle wiem napewno...
                • mola1971 Re: Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana) 13.09.09, 09:43
                  Wiesz A.b1 swego czasu mówiłam dokladnie to samo co Ty. Że skoro
                  zawiodłam się na jednym, drugim, trzecim facecie to znaczy, że świat
                  w ogóle jest do kitu a faceci w szczególności. Dziś wiem, że to nie
                  jest prawda. To ja nieodpowiednich facetów sobie wybierałam. Może
                  podobnie jest z Tobą? Może źle wybrałaś? Nie można na podstawie
                  dwóch, trzech czy nawet dwudziestu facetów oceniać całego męskiego
                  rodu i mówić "nigdy więcej żadnego faceta" bo to niesprawiedliwe w
                  stosunku do dobrych i odpowiedzialnych mężczyzn. A są tacy, uwierz.
                  Znam takich osobiście choć są tylko moimi kolegami, ale wiem że
                  kiedyś poznam takiego, który będzie kimś więcej dla mnie niż tylko
                  przyjacielem/kolegą. Czego również Tobie życzę.

                  P.S.
                  Ucieczka w pracę to skuteczna metoda acz na dłuższą metę
                  niebezpieczna.
                  • a.b1 Re: Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana) 13.09.09, 10:15
                    być może i są
                    ale mnie już nie interesują
                    nie twierdzę, że wszyscy faceci są be
                    poprostu, nie mam ochoty poraz kolejny być podporą dla kogoś małego,
                    dla kogoś co z kłamstwa i upiększeń zrobił sobie sposób na zycie
                    już mi się nie chce dawać nikomu szansy, nie mam ochoty nikogo
                    poznawać, nie mam ochoty na żadne uniesienia, różówe okulary,
                    poprostu koniec
                    chce mieć swięty spokój
                    a to sobie moge tylko ja sama zapewnić
                    • mola1971 Re: Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana) 13.09.09, 12:00
                      Podporą jak najbardziej nigdy i dla nikogo takiego nie powinnaś być. A to, że
                      teraz potrzebujesz odpoczynku od "wrażeń" jest zrozumiałe i jak najbardziej
                      naturalne.
    • insula.incognita Re: Rocznica ślubu... (inspired by 81kochana) 12.09.09, 23:07
      Use, to, że niczego nie żałujesz to znaczy, że podjęłaś właściwą decyzję w swoim
      czasie i jesteś na dobrej drodze. Powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka