useless00
12.09.09, 11:17
Wczoraj byla rocznica mojego ślubu. Już-ex nie zapomniał mi o tym przypomnieć, porannym e-mailem. Był ckliwy, patetyczny i infantylny. Nie odpisałam, bo po co. A poźniej zapomniałam o tym fakcie w toku codziennych zajęć. Nawet nie skłoniło mnie to do żadnych refleksji. A na koniec dnia poczulam się, jak to nazwać..."oczyszczona". Z myśli o nim, z analizowania, z dywagowania co by bylo gdyby. Mam swój świat, mały, spokojny, czasami niewesoły. Wprawdzie znajomi przynosza mi różne wieści o nim, ale mnie to nie obchodzi. Jest wolny jak taczanka w stepie. Nie mam sił i czasu na przeżywanie po raz kolejny tego samego. Coraz lepiej mi idzie niereagowanie na jego zaczepki i krzyki. Nie daję się już wciągnąć w gierki. Nie jestem od niego zależna. Nie potrafi mnie już wpędzić w poczucie winy.
Czy uwolniłam się od złej przeszłości? Nie, jeszcze nie całkiem. Ale idzie ku dobremu. Niedługo będzie rok od wyprowadzki. I niczego nie żałuję. Ja odżyłam, dziecko ma maksymalny kontakt z ojcem (skype, tel., GG) i mimo uregulowanych kontaktów, jestem bardzo elastyczna. Spotykają się tak często jak sobie tego życzy ojciec, na ile warunki odległości pozwalają. Mały spędził 2,5 miesiąca wakacji z ojcem i jego rodzicami. Nie jestem zazdrosna, bo wiem, że tak czy siak moje dziecko mnie kocha, bo mama to mama. Wie, dlaczego wymagam, wie, dlaczego nie możemy pozwolić sobie na to czy tamto. Staram się nie wciągać go w moje problemy o ile w żaden sposób nie dotyczą jego. Nie usprawiedliwiam wybryków ojca. Ja dotrzymuję słowa i Mały to docenia. Na plus dla ojca to to, że rzeczywiście pilnuje codziennego kontaktu z Małym, dąży do niego i chce. Interesuje się jego postępami w nauce, zachowaniem. Chwali i gani gdy trzeba i w kwaestiach wychowawczych trzymy wspólny front. Rozumie potrzeby dziecka i alimenty płaci w terminie, czasami dołoży się do bardzo drogich leków. Ja nie wtrącam się w ich kontakty, nie podsłuchuję rozmów.
Mały ostatnio podsumował, że chciałby gdybyśmy byli razem, ale żebyśmy się nie kłócili, ale skoro się nie da to fajnie jest jak jest.
Wygląda to na pean na swoją cześć. Ale dziś chciałam tylko o pozytywach.
I samych pozytywów w życiu Wam drodzy "współcierpiący" życzę. Jednocześnie dziękując: jarkoniemu, kici031, mazie15, plujeczce, lampce_witoszowskiej, teucie1, pokopance, tricolour'owi, nangaparbat3,leptisowi, mariefurie, sauberowi1, catrinceoir, ab1, z_mazur i wielu innym nie wspomnianym przeze mnie, ale ktorzy pomogli mi, postawili do pionu i wsparciem i kubłami zimnej wody.