Dodaj do ulubionych

...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie:_((((

21.09.09, 12:07
.....od poczatku sierpnia wiem ,ze maz mnie zdradza i chce rozwodu....rany-taki banal!!!!-mam dwoje dzieci....mozg w stanie wstepnego rozwijania zwojow....mysli typu...w czym zawinilam??? rozsadzaja mi czaszke...dlaczego???..why me???...wiem ,ze to takie stereotypowe a zarazem dla mnie mega wyjatkowe...eeeech...jak nie dac sie zezrec od srodka wlasnym mysla????...jak zyc z mysla ze zawiodlo sie dzieci???...jak funkcjonowac gdy chce sie zawiesic caly system?? jak sie zresetowac nie wylaczajc glownego zasilania tj.serca???.....jak spiewali Beatlesi....HELP,J NEED SOMEBODY HELP....itd...ooooooyeeeh....buzi..
Obserwuj wątek
    • eutherpe Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 21.09.09, 12:38
      Będzie narazie cięzko ale olać gościa. Po prostu olać. Niech sobie idzie, daleko
      daleko. I jeszcze jedno?Ty zawiodłaś dzieci?>No przestań!U tatusia odezwał się
      instynkt polowań a Ty zawiodłaś?Ej Kobieto, Alleluja i do przodu jak mawia pewna
      osobasmile
    • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 21.09.09, 12:45
      ....no...jednak zawiodlam....bylam widocznie tak denna ,ze znalazl
      lepsza..eeech...ale dzieki dzieki wielkie bo kazde ludzkie slowo dla mnie teraz
      wazne....
      • aron95 Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 18:14
        anblus napisała:

        > ....no...jednak zawiodlam....bylam widocznie tak denna ,ze znalazl
        > lepsza..eeech...

        Słuszny wniosek , na przyszłość nie popełnisz tych samych błędów .
        Albo uznasz że dobrze się stało .
        Bo mąż , taką " denną " powinien Cię akceptować i już
    • sauber1 Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 21.09.09, 12:45
      anblus napisała:

      > ...jak zyc z mysla ze zawiodlo sie dzieci???...

      I już element psychomanipulacji jako standard w takich sytuacjach, zawsze dzieci
      kartą przetargową, a co one temu winne?
      • lampka_witoszowska Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 21.09.09, 13:13
        sauber, pomijając, że twoja wypowiedź nie jest zbyt zrozumiała - i
        podkreślam, że wypowiedź nei ejst zbyt zrozumiała, a nei trudniejsze
        słowa, jakich użyłeś, to jak ktoś cię prosi o zakup kilograma
        kartofli, przynosisz mu 10 kg salcesonu?
        bo autorka wątku poprosiła o wsparcie, zwracam ci uprzejmie uwagę...
        • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 21.09.09, 14:20
          ...lampka....ujelas sie za mna....dziekuje....bo to znaczy ,ze nie jest sie
          samemu....nawet nie wiesz jakie to dla mnie dziwne....rany....dzieki...
          • lampka_witoszowska Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 22.09.09, 01:51
            proszę Cię - dla samej siebie rozgranicz jego zdradę i swoją wartość
            to nei ma nic wspólnego, zdrada jest po jego stronie

            nawet jak przestał kochać, są sposoby, by to po ludzku, honorowo
            załatwić, nie cichaczem i poprzez zdradę
            nawet jak popełniałaś błędy, to kochający facet zawlecze Cię na
            terapię małżeńską, jeśli nei daje rady wytłumaczyć sam, co mu
            absolutnie nei gra

            zdrady nie nalezy brać do siebie, to jak palenie albo alkoholizm -
            niszczy Ciebie, a nic pozytywnego nie daje - tylko niszczy

            więc rozgranicz, jesteś osobnym cżłowiekiem, nie można spowodować
            czyjejś zdrady
    • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 21.09.09, 12:51
      ...rany...jaka psychomanipulacja???...moje dzieci chronie jak moge....mowie ,ze
      tato je kocha....ze jest dobrym czlowiekiem itp itd....a ze ja czuje ,ze
      nawalilam ,bo nie bylam dosc dobra to zle???/....rany...tzn...ze dalej nawalm a
      mysle ze robie ok....eeeech...
      • eutherpe Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 21.09.09, 13:18
        Anblus nic nie robisz źle, po prostu pan jak żrebak skoczył sobie hop siup i
        prawdopodobnie On nie zastanawia się czy zawiódł Ciebie i Dzieci. Więc proszę
        tutaj stanąć z głową wysoko podniesioną i powtarzać-jestem wartościowa, jestem
        mądra , jestem piękna, zasługuję na miłość a ten Pan nie był wart "mojego
        zachodu".Jak mantrę kilkanaście razy dziennie, z usmiechem na twarzy do lustra.
        Nawet jak poleją się łzy-one będą jeszcze się wylewać aż śluzówka się
        wysuszy-oby nie chorobowosmile.
        Sauber masz gorszy dzien?
        • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 21.09.09, 14:11
          ...chcialabym moc tak sobie mowic...ze jestem wartosciowa etc...ale przychodzi
          mi tylko do glowy...ze nic nie znacze ,taki pyl pod butem...eeech...lzy sie
          leja,oczy puchna a zaraz dzieci wroca ze szkoly i musze wziasc sie w
          garsc....ale jak ,skoro wszystko we mnie drze sie ...NIE MAM JUZ SILY!!!!!!...a
          lustro tylko potwierdza...rany...jak takie jak ja to przechodza.???...a przeciez
          czekaja mnie jeszcze dozynki w sadzie.....
          • nangaparbat3 że co proszę??????? 21.09.09, 19:20
            anblus napisała:


            .a przeci z
            > czekaja mnie jeszcze dozynki w sadzie.....
            • sbelatka Re: że co proszę??????? 21.09.09, 19:28
              dorżnie ją w sądzie smile.. rzecz cała
              • nangaparbat3 Re: że co proszę??????? 21.09.09, 20:25
                Niby sama podejrzewalam i taka wersję, ale na widok i tak sie poplakalam ze smiechu.
                • lampka_witoszowska Re: że co proszę??????? 22.09.09, 01:46
                  a przeczytałas o dożynkach w sAdzie czy dożynaniu w sądzie?
                  cudne ujęcie sprawy i wejdzie do kanonu opisów na tym forum...

                  Anblus, za parę tygodni już będzie lepiej, to jak z żałobą,
                  niestety -
                  daje się przeżyć, choć czasem cholernie ciężko

                  za to potem przychodzi moment, kiedy naprawdę się uśmiechasz całym
                  sercem - naprawdę!
              • anblus Re: że co proszę??????? 22.09.09, 08:46
                ...rany....nie sadzilam ,ze to moze byc smieszne....nie pisze znakow polskich,
                wiec moze z tego to wyszlo....taaak chodzilo mi ....dożynki w sądzie..tj. mialam
                na mysli takie typowe dobijanie...ech...z tego co tu czytalam to w sadzie dzieja
                sie rozne rzeczy,tego tez zaczelam sie bac...no i nasunelo mi sie z tymi
                dozynkami...amen...:.....)
                • nangaparbat3 Re: że co proszę??????? 22.09.09, 17:17
                  Wybacz - ja za pierwszym razem mialam skojarzenie z dozynkami w sadzie, PSLem,
                  panem prezydentem.
    • cleer13 Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 21.09.09, 13:46
      Nie takie wspaniałe - do jakich i Ty się zaliczasz - były
      zdradzane. A może nawet - gdzies spotkalam się z taka teorią -
      kobieta mądra, piekna i ogolnie doskonala wpędza mężczyznę w takie
      kompleksy, że by je odreagować musi zdradzać. W ten sposob czuje się
      dowartościowany jako facet. Więc przestań sobie zarzucać jakieś
      bzdury.
      A dzieci? Masz wspaniały cel, zadanie, towarzystwo, kogoś do
      kochania. Dzięki nim masz dalej dom. Nigdy nie będziesz sama. Nie
      jest źle.
      A że boli? Musi. Ale przejdzie. Mysl o tym jak zabezpieczyć dzieci i
      siebie.
      • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 21.09.09, 14:15
        cleer13.....to myslenie o zabezpieczeniu dzieci i siebie mam w zaniku....NIC od
        niego nie chce......wiem ,ze to glupota ...no wiec jestem glupia ale na walke
        nie mam sil ani checi....lalka szmacianka to ja...amen...
        • dorata351 Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 21.09.09, 14:35
          Daj sobie trochę czasu, to nie Twoja wina. Pozbierasz się. Każdy
          przeżywa to co Ty w takiej sytuacji, ale z czasem naprawdę jest
          lepiej.
        • cleer13 Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 21.09.09, 14:41
          I tak Ci mysleć nie wolno. Bo to o co możesz mieć kiedys do siebie
          pretensje, to wlasnie,że teraz kiedy jest na to czas , skupiłas się
          wyłacznie na swoim cierpieniu, a nie pomyslałas o wywalczeniu
          odpowiednich alimentów, żeby choćby pod względem materialnym dzieci
          jak najmniej odczuły,że rodzina się rozpadła. Nie wolno Ci tego
          zaniedbać. I tak będa miały dośc przykrych przeżyc. A jak mawiają
          mądrzy lepiej cierpieć w mercedesie niż w maluchu.
          A i tak się ciesz ,że to Twoj piwrwszy raz. Mój trzeci.
          Kiedy dla innej rzucił mnie chłopak, z którym chodziłam całe liceum
          (moja pierwsza wielka miłośc) postanowiłam nie zdawać matury, bo
          uznałam, że wobec moich ogromnych cierpień i traumy, matura jest
          tak przyziemnym i trywialnym zadaniem, że mam ją w nosie. Pomyśl co
          by się stało, gdyby rodzice nie zmusili mnie do zajęcia się "
          przyziemną " maturą.
          Więc tez luksus cierpienia odłuż sobie na później, a teraz pomysl ,
          jak będzie wyglądało życie dzieci i Twoje. jak sobie dasz radę -
          finansowo, mieszkaniowo itd
    • sbelatka Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 21.09.09, 16:56
      ona winna- niewinna...
      on wienien - niewinien...

      w ostatecznym rozrachunku chodzi o to żeby PO TYM żyć jak
      najlepiej.. cieszyć sie życiem.. po prostu

      ja tam jestem śliczna, inteligentna, miła w obiejściu i dobra w
      łóżku i te de
      a moj ex odszedł do nowej siłysmile
      głupszej, brzydszej i na dodaek mlodszej smile

      no i jakby Ci tu powiedziec.. no żal..

      ale życie jest piekne.. kwiaty kwitna jak dawniej, ptaki spiewają
      jak dawniej, kocham tańczyć jak dawniej..
      a oprócz tego - jestm silniejsza niż dawniej, mądzrejsza niż
      dawniej.. więcej rozumiem niż dawniej.. i o dziwo mam w sobie więcej
      niż dawniej spokoju i jeszcze bardziej optymistyczny stosunek doi
      życiasmile

      Hellinger mowi, ze rozwodza sie ci, ktorzy rozwieźdź się musielismile
      no, to tak na to spójrz... i rycz.. rycz.. rycz..
      a potem wstawaj, otrzyj łzy i zobacz jaki świat jest piękny
      z mężem czy bez...
      bo on taki jest.. po prostusmile

      ale żeby tak od przyszłego exa nic nie chcieć - to juz przesadasmile

      pozdrawiam
      a że boli? musi boleć...smile
    • nangaparbat3 Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 21.09.09, 19:23
      An - takie literackawe to co piszesz, ze nie wierzę, ze to prawdziwa historia,
      prawdziwa osoba.
      jeśli sie mylę, to przepraszam.
      • sbelatka Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 21.09.09, 19:30
        eeeeee
        a co Ty taka podejrzliwa?

        • nangaparbat3 Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 21.09.09, 20:26
          Zapalilo mi się Słynne Czerwone Światełko wink
      • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 22.09.09, 08:53
        ...sama bym chciala ,zeby to byla nieprawda...nawet nie wiesz jak
        bardzo!!!!...coz pisze jak pisze...w mega stresie...moze tak to dennie wyglada
        tak literacko...cokolwiek to znaczy...a to tylko moja cholerna szara
        proza(!)zycia...takie moje dno...pozdrawiam...
    • airwoman Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 21.09.09, 20:10
      Tak sobie pomyślałam, że wiele moich koleżanek, które mąż
      potraktował tak jak ciebie, miało potem gorszy dylemat...w 9
      przypadkach na 10, małżonek wracał po pewnym czasie...z podwiniętym
      ogonem i błagał o przebaczenie...czy byłbyś na to gotowa?


      • onlytroska Re: ...Zdrada, temat stary jak swiat- 21.09.09, 22:25
        Zranil Twoje uczucia, ponizyl Cie, dal Ci uczucie , zes gorsza.

        Jak znam zycie Tobie nic nie brakuje to on jest trefny. Hobbysta
      • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 22.09.09, 08:57
        ....ale moj nie wroci....nie wiem czy bylabym gotowa...niewiele teraz wiem...
    • nangaparbat3 leptis? n/t 21.09.09, 22:32

    • nowamery Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 22.09.09, 04:49
      Ja rozstałam się z mężem w lipcu po 18 latach, mamy dwoje dzieci. Doskonale Cię
      rozumiem. W tej chwili przechodzisz najgorszy okres, kiedy zrobiłoby się
      wszystko, żeby tylko tak nie bolało. Ja wiedziałam, że to musi minąć, jednak
      cierpienie było ogromne. Najgorsze są niestety huśtawki nastroju, kiedy wydaje
      się, że już jakoś dochodzisz do siebie, a tu bum - ryczysz kilka godzin. Z
      mojego doświadczenia wiem, że nie warto skupiać się na tym co było w
      nieskończoność, zastanów się, czego mąż Ci nie dawał w tym związku, czego nigdy
      by Ci nie mógł dać i czy naprawdę tak chciałabyś spędzić resztę życia. Zastanów
      się jaką żoną, mamą, kochanką chciałabyś być tak naprawdę i stań się ją, ale już
      nie dla męża. Mnie takie rozważania bardzo pomogły. Co do dzieci, to niestety
      potrzebna jest współpraca męża, by przeszły to w miarę bezboleśnie, nie wiem,
      czy możesz na to liczyć. Ja na szczęście mogę, ale mój mąż jest naprawdę
      przyzwoitym facetem, choć niestety, jak większość facetów, zgłupiał koło 40 i
      chce nadrobić czas, choć na szczęście oboje nie uważamy naszego małżeństwa za
      pomyłkę. Nie rezygnuj z pomocy finansowej i innej męża, ja wiem jakie to dla
      dzieci ważne, by w ich życiu jak najmniej się zmieniło. Jeśli będziesz
      wiedziała, że finansowo sobie poradzisz, szybciej dojdziesz do siebie.
      Trzymaj się ciepło, wypłacz, wyrzuć z siebie emocje, uwierz będzie lepiej.
      • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 22.09.09, 09:21
        nowamery!!!!...jakbym czytala o sobie...tez w kwietniu minela 18 rocznica
        slubu!!!!tez mam momenty ,ze wydaje mi sie ze sobie poradze ale od dwoch dni mam
        mega kryzys...stad te wpisy TU zaczelam,zeby cos zmienic,poczytac tych co to juz
        maja za soba...sa madrzejsi bo juz wiedza jak to jest...a ja powiedzialam o
        rozwodzie tylko bratu i siostrze...mieszkam w 50 tys miescie ,tu nas wszyscy
        znaja ...nikt nic nie wie -chcialam zeby dzieci jeszcze nie przechodzily przez
        ta miasteczkowa sensacje...eeech...jestesmy lekarzami....ona jest 9 lat mlodsza
        sekretarka-takie antidotum na ten wspomniany juz kryzys wieku srednigo....a ja
        myslalam ,ze jestesmy dobrym malzenstwem...rany....to takie typowe....ze az
        boli, ze sie jest w srodku takiej soap opery...bo kazdemu wydaje sie ,ze to
        spotyka innnych az tu bec ...kilof w czolo...TO MADRE CO NAPISALAS...czytam to
        juz enty raz...buziaki
        • nowamery Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 22.09.09, 11:47
          Miałam takie same odczucia jak Ty, że to takie banalne, że aż boli. My też
          powiedzieliśmy, tylko najbliższym, jeszcze też nas czeka sensacja wśród
          pracowników w firmie, bo razem ją prowadzimy i wśród znajomych. Dla wszystkich
          to jest szok, wszyscy, ale nie wy, jak to.
          Małe miasteczka, jeśli chodzi o plotki, są rzeczywiście okropne. Gdy już
          zdecydujecie się powiedzieć innym, dzieciom wytłumacz, że tak się zdarza, że
          nadal mają mamę i tatę i podkreśl, że to nie jest nic wstydliwego, coś co trzeba
          ukrywać, jeśli chcą to mogą powiedzieć kolegom w szkole, jeśli nie to nie. Mojej
          10-latce, to bardzo pomogło, bo chyba się trochę wstydziła, jak powiedzieć
          koleżankom, ale podkreśliłam, że to nie jest nic, czego by się trzeba wstydzić,
          że nie zrobiliśmy nic złego (w sensie np. kradzież i inne).
          Pamiętaj, ja jeszcze 3 tygodnie temu, byłam zdecydowana brać prozac, bo
          myślałam, że sobie nie poradzę sama. Ale pojechałam w moje rodzinne strony, na
          grób rodziców, przypomniałam sobie zjazd na 20-lecie matury, jak chłopcy
          wspominali, o tym jak się we mnie kochali, uświadomiłam sobie, że są ludzie dla
          których mogę być najpiękniejsza, najmilsza, którą z czułością wspominają,
          dlaczego mam żebrać o uczucia u osoby, która mnie nie chce, dla której nasz
          związek nie jest na tyle ważny, żeby chcieć coś w sobie zmienić.
          Po tylu latach razem najtrudniej jest nauczyć się żyć samej, skoro wszystko
          robiło się razem, codzienność jest inna. Ale trzymam kciuki za Ciebie i za
          siebie, uda się nam, będziemy szczęśliwe i spełnione w miłości. Pozdrawiam.
        • nowamery Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 22.09.09, 12:01
          wysłałam Ci mój e-mail, jeśli chcesz, to napisz do mnie prywatnie. Pozdrawiam
          • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 22.09.09, 20:26
            nowamery....gdzie wyslalas mi tego e-maila....bo ja chyba tu jeszcze sie tak nie
            orientuje i go nie mam...!!!! dalej mam mega dol...a podobno raz dol raz
            gorka-no to gdzie ten lepszy nastroj?,jezu mam ochote na taki duuuuuuugi sen......
            • nowamery Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 22.09.09, 21:09
              Ja też aż tak dobrze się nie orientuję, ale jak klikasz na nicka, to możesz
              wysłać do kogoś wiadomość, powinnaś go dostać, na ten adres, który podawałaś
              przy rejestracji na forum gazety. Może ktoś podpowie czy mam rację. Jeśli nie
              uda Ci się to wyślij wiadomość do mnie właśnie w ten sposób, tylko ja ją dostanę.
              • cleer13 Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 22.09.09, 21:32
                No to podpowidam - tak wlasnie powinno sie to zrobicsmile
                • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 08:48
                  ...no ,to wiecie co ?to dla mnie za trudne...jak klikam na nicka to wyskakuje
                  ,ze nie mam wizytowki i moge wyslac wiadomosc....sad(...no ale gdzie jest ta do
                  mnie.....eeeech .ja to ,to tepe pokolenie netowe...chyba na kazdym cholernym
                  polu mojego zycia potrzebuje pomocy...czuje sie jak w czarnej du...
                  • nowamery Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 09:01
                    Ty musisz odbierać w tym programie gdzie wszystkie inne e-maile np. w outlook,
                    otwórz program swojej poczty wejdź w narzędzia i dodaj nowy adres ten gazetowy i
                    będzie Ci odbierał wiadomości.
        • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 08:58
          ...dzis ciag dalszy w penetrowaniu mojego dna...czy WY tez macie takie mysli ,ze
          jakbyscie zrobili to i tamto inaczej. lepiej...to on by nie odszedl....bo ja sie
          tak katuje...ze moze powinnam byc lepsza w lozku ,ze moze niepotrzebnie to czy
          tamto powiedzialam....i tak przerabiam to w kolo...jak chomik w kolku ...im
          wiecej sie nakrecam ,to z wiekszym hukiem wypadam z piep...kolka w coraz wiekszy
          dol...czy WY tez tak sieie rozliczacie ??????
          • dorata351 Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 09:23
            Daj spokój z tym rozliczaniem siebie. Gość juz taki jest, zrobiłby
            to nawet gdybys była ideałem i demonem seksu. Przyzwoity człowiek
            nie oszukuje, nie kłamie i nie zdradza. Jak cos mu nie odpowiada to
            komunikuje , jesli to nie skutkuje to odchodzi od Ciebie ale nie do
            innej. Oni tak mają, tak się idiotycznie tłumaczą. Według mnie to
            bzdury, nie mam w tym zadnej Twojej winy, że Twój mąż okazał sie
            szmaciarzem, zwyczajnie miałaś pecha i na takiego trafiłaś. Daj
            sobie trochę czasu, naprawdę nie od razu jest lepiej ale powoli.
            Mnie rok temu wydawało się, że świat mi się zawalił. Może dalej
            miewam chwile kiedy myślę, że dalej jest ruiną, ale mozna żyć i to
            czasem lepiej niż u boku człowieka, który zdradził i zawiódł mnie na
            całej lini. Trzymaj się.
            • cleer13 Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 09:43
              Przypominam sobie taki stary dowcip, jak to podpity mąz wraca do
              domu, każe rozebrać sie swojej żonie i wejść na stól. Przygląda jej
              się wnikliwie i bełkocze: Ladna to ty jesteś, madra jesteś,dobrze
              gotujesz, fajny masz biust, tyłek i ...żebyś ty jescze nie była
              moja.
              I w tym kretyńskim i smutnym żarcie zawiera się cała prawda.
              Anblu - Twoją najwiekszą winą było to ,że nie byłaś nowa. Byłas
              jego, zaklepana, pewna, wierna, dostępna itd.
              A na to już nic nie moglaś poradzić.
              • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 10:37
                ...nic dodac nic ujac.....taka bylam-czyli kur.a-moja wina ,tak czy siak...tylko
                ,ze on nie pije...ha ha sad((
            • kasiapfk Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 10:02
              Dorata, nic dodać, nic ująć. Bardzo trafnie to ujęłaś.

              Wazne też, by NAUCZYĆ się (co oznacza próbować, próbować, próbować)
              dostrzegać radości dnia codziennego. Jak się poćwiczy to
              dostrzeganie, to w efekcie wchodzi taka umiejętnośc w nawyk i
              naprawdę cieszy!
              Życzę Wam tego.

              Słowo daję, że na początku kazdy z nas jest w czarnej doopie, potem
              okazuje się, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
              • allaas2 Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 10:31
                Najgorsza rzecz to obwiniać siebie, ale rozumiem bo tez tak miałam
                na początku.Dużo dało mi czytanie tego forum i kiedyś zastanawiałam
                się jak to możliwe, że bedzie lepiej.A to prawda tylko potrzeba
                czasu. Ty nic złego nie zrobiłaś i przed nikim nie musisz sie
                wstydzić.W pewnym momęcie uczepiłam sie powiedzenia- lepszy
                koszmarny koniec niż koszmar bez końca .Dzisiaj mam już ten koszmar
                za sobą i naprawdę jest lepiej.Znalazlam też w necie taki
                tekst;Boże daj mi cierpliwość bym pogodził sie z tym, czego zmienić
                nie jestem w stanie.Daj mi siłę, bym zmienił to co zmienić mogę.I
                daj mi mądrość, bym odróżnił jedo o d drugiego.Ten tekst mam zawsze
                przy sobie czesto to powtarzam.Powodzenia dasz rade a za jakis czas
                będziesz mogła pomóc innym.
              • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 10:39
                ....BEDE TEN WPIS CZYTAC JAK MANTRE.....
            • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 10:34
              ....jezu....jak ja bym chciala przejsc juz ta faze zaloby-to myslenie ,ze to
              moja i tylko moja wina ale tkwie w tej czrnej du....tak ,jaby zwieracze sie
              zaciely....rany,niby madra jestem wyksztalcona a.. glupia-paradoks cholerny,a
              moze tylko ja jestem tak wybrakowana,ze nie potrafie teraz w tej sytuacji
              podniesc czola wysoko z napisem DRUKOWANYMI....FU..K YOU MEN !!..ha ha :_(...ta
              wizja by mnie ucieszyla ,chyba...
              • allaas2 Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 10:46
                Poświęciłaś mu jakąś część życia , ale nik nie powiedział, że to
                była ta lesza część .On pokazał, co sobą reprezentuje. Ratuj siebie
                i dzieci ale przestań myśleć żle o sobie bo jak on się zorientuje to
                Cię wykończy i wtedy możesz sie załamać.Jeszcze pare miesiecy temu
                tak nie myślałaś o sobie a teraz co, tak raptownie sie zmieniłaś?
                Dobrze wiesz, że to nie możliwe.Doły bedą ale przyjdzie taki dzień,
                że poczujesz sie bardzo szczęśliwa i warto na ten dzien poczekać.
                • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 11:51
                  ...bo moze sie nie widzi ,ze sie robi bledy...moze nie,czlowiek z zalozenia
                  patrzy na siebie chyba troche bezkrytycznie,moze nie widzialam,ze jestem
                  beznadziejna...----bede czekac na TEN DZIEN...ALLAAS2.....
                  • allaas2 Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 12:50
                    Gdybyś była beznadziejna odszedłby już dawno i dopiero wtedy szukał
                    nowej lepszej a kochanka oznacza tylko jedno, to że on jest
                    beznadziejny i to musisz wreszcie zrozumieć.NIE MA TAKICH LUDZI CO
                    NIE POPEŁNIAJA BŁĘDOW ALE CHYBA WIESZ, czy Twoje błędy zasługiwały
                    na jego zdradę. To wiesz sama najlepiej.Nie pozwol sie upakarzać bo
                    kiedyś sama sobie nie bedziesz mogła tego wybaczyć.
                    Wiem, że to trudne ale teraz postaraj się z całych sił zająć czymś
                    żeby nie być samą i nie rozmyślać.Postaraj sie wyjść do przyjaciół.
                    Mi bardzo pomogła koleżank, ktora poświęciła mi bardzo dużo czasu i
                    cierliwości.Przekonasz sie też, że niektórzy na ktorych liczyłaś Cię
                    zawiodą ale to jest normalne.
                    • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 14:43
                      ...narazie ,jak pisalam wczesniej, nikt oprocz brata i siostry ,nie wie....a oni
                      mieszkaja daleko ..zostaja telefony-za malo-wiec staram sie radzic sobie sama
                      ,stad tez jestem TU....Wiem ,ze jak masz z kim sie pozielic to jest latwiej
                      zalapac dystans....eeeech, dla mnie ten dystans do siebie i tej sprawy jest tak
                      odlegly ,jak randka z dr.HOUSE....ha ha byloby ,to smieszne co pisze ,gdyby nie
                      fakt ,ze piszac to rycze.....
                      • sbelatka Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 15:56
                        no cóż.. ja jestm jakies 2 albo 3 lata później..
                        pisze 2 albo 3 - bo nie ma to dla mnie istotnego znaczenia; a nawet
                        mówiąc szczerze - żadnegosmile

                        przyjrzałam sie swojemu 18 (!) letniemu małżeństwu zakończonemu
                        odejściem już exa z 15 lat młodszą sekretarką (trywialne..) no i..
                        uznalam, ze to były DOBRE lata
                        bo to był fajny facet - zawzsze tak o nim myślalam i mówiłam
                        i ja byłam fajna
                        ale .. cóż... życie, kryzys wieku średniego.. może coś innego
                        sprawilo, ze pzryszła love i diamentową kulą walnęła mego już exa
                        między oczy..
                        myślalam, ze umrę.. ze nie dam rady, ze sie nie podniose - i takie
                        tam..

                        w tym wszytskim jednak udało mi sie zachować - wydaje mi sie -
                        stosunkowo smile zdrowy ogląd sytaucji
                        to znaczy : to byl fajny mąż i ojciec dzieciom
                        przezyliśmy razem wile dobrych lat
                        i za to jestem wdzięczna onemu i Losowi zresztą też..

                        a teraz?
                        jest fajnym ojcem
                        a ja wolna jestem od złośći, nienawiści, zawiści i takich
                        nieprzyjemnych uczuc i emocji, ktore zatruwają NASZE serca i dusze
                        bo onym - nie szkodzą przecież smile

                        oczywiście dystansu do spraw nabralam po miesiącachsmiledopiero chyba
                        12
                        ale cieszę sie bardzo, ze od początku sama się własnoręcznie
                        zatrzymałam pzred wejściem na ścieżkę zarówno obwniania się jak i
                        rzucania klątew na exa.
                        nawet w zasadzie na nowa lover exa też..

                        co prawda początkowo z lęku przed powracaniem "złego"
                        wypowiedzianego pod czyims adresem - do nadawcysmile.. ale się
                        zatrzymałam...

                        jesli już będziesz wiedzieć, ze na peweno się rozstaniesz z męzem -
                        to nie zatrzymuj sekertych wieści dla siebie; koniecznośc UDAWANIA,
                        ze wszytsko jest w porządku cholernie wyczerpuje emocjonalnie

                        ja pzryjęłam technikę poinformowania _ gdy już wiedxzialam, ze sie
                        sprawy źle toczą i zreszta ludzie i tak juz wiedzieli albo sie
                        domyslali - otwartego wszytskich wszem i wobec
                        a mieszkamy jeszcze w mniejszym miasteczku i jako siła pedagogiczna
                        jestem zdecydowanie znana; a my uchodziliśmy za wzrocowe stadłosmile

                        tego i tak sie nie uniknie.. niestety
                        sensacja ..

                        i wiesz,.. jak już sie tak ludzie nadziwią.. nawspółczują..
                        naudzielają rad - to można sie pzrestac LUDZMI zjamować
                        bo zajmowac sie trzeba sobą i dziećmi

                        i to chyba nawet w tej kolejności - bo rozpadnięta mamusia niewiele
                        może pomoc dzieciomsmile

                        a dzisiaj?
                        świat znowu jest piekny..
                        ex? chyba szczęsliwy..
                        i nawet mi to już "nie robi"...smilei jakie to pzryjmne uczucie NIC
                        nie czuć w sprawie exa... mówię Cismile

                        dasz radę... jestem pewna
                        masz 100% gwarancję

                        ale porozglądaj sie i poszukaj kogos do gadania o tym...
                        • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 17:33
                          ....czy oni maja ta 18 wdrukowana w te meskie zwoje ze tak powiem
                          szare??????...sbelatka,nowamary no i ja -,wszystkie dostalysmy po du..
                          -po18 latach malzenstwa....rany..to jakis meski,statystycznie ujety,defekt
                          czaszki ,czy co ????no i te przyslowiowe zawsze chetne sekretarki.....nie
                          ublizajac calej masie niestatystycznych sekretarek...Ja tez mialam dobre
                          malzenstwo...hmmmmm...lub tylko ja je tak widzialam...i wiecie co???/wolalabym
                          ,zeby bylo zle-druzgocace-wyniszczajace etc....byloby mi latwiej,tak mysle, ze
                          duzo duzo latwiej...nie byloby czego zalowac...a tak,to serce mam jak kawal
                          mięcha po ktorym to moje zycie wali tluczkiem....bum bum bum....
                          ANBLU
                          • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 17:47
                            nanngaparbat3......wlasnie przeczytalam swoj wpis poprzedni,juz wiem o co CI
                            chodzilo z ta literackoscia....ja faktycznie w tym cholernym stresie pisze tak
                            jakos pretensjonalnie....rany ,az sie usmiecham....nie wiem skad mi sie biora te
                            porownania ale jak pisze to tak mi sie to wizualizuje....jezu....czasami ,to mam
                            wrazenie ,ze nie o moim zyczu pisze do was, tylko opisuje jakas historie z dupy
                            przyslowiowo wzieta. To moze jakas ucieczka jest przed tym cierpieniem,ktore
                            mnie dotyka...?? nie wiem ale nawet dla mnie ten styl jest niecodzienny i
                            dziwny...no to tyle gwoli wyjasnienia mojego naglego literackiego
                            olsnienia...--------RANY!!!! to chore znowu zaczynam.....ble..sad((
                            • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 17:58
                              ...wiecie co??... moja corka zachowuje sie jakby ten rozwod nie byl w naszej
                              rodzinie.....tak sie pewnie broni!!...a syn cierpi ,gdy widzi ,ze ja cierpie
                              ,wiec to glownie dla niego,udaje pogodna mame ,ktora daje sobie rade...choc nie
                              zawsze udaje mi sie ten cyrk to dla niego robie te wszystkie emocjonalne
                              ewolucje...i tak sobie mysle ,ze gdyby nie dzieciaki ,to bym nie wstala z lozka
                              ,nie myla sie ,nie jadla ,nie czula....pewnie tez tak mialyscie...wiec
                              podpowiedzcie jak TO robic dobrze....tzn udawac, ze jest OK..
                              • cleer13 Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 23.09.09, 21:50
                                Nie udawaj. Twojemu synowi tez byłoby może łatwiej gdybyście
                                porozmawiali ze sobą szczerze. On tez pewnie przed Tobą udaje. I to
                                wszystko będzie dłużej trwalo - lepiej porozmawiac z dzicemi,
                                wypłakac sie wspólnie i wspierac.
                                A jesli chodzi o znajomych i przjaciól, to możesz się zdziwic jak
                                wielu z nich już wie, lub przynajmniej się domysla. Zwykle o takich
                                sprawach żony dowiadują się ostatnie.
                        • anblus Re: ...TO MOJ PIERWSZY RAZ.....prosze o wsparcie: 24.09.09, 09:03
                          sbelatka....czytam juz kolejny raz TWOJ ostatni wpis........napelnia mnie
                          nadzieja ale wiem tez ,ze do tego stanu umyslu jaki TY osiagnelas...to mam
                          jeszcze daaaaaaaleka droge....ale ,to dobrze ,ze moge miec nadzieje na TAKIE
                          emocjonale zamkniecie tego etapu mojego zycia...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka