Byłe żony mamisynków

05.10.09, 10:32
Jak to było u Was Drogie Panie?
    • 50v Re: Byłe żony mamisynków 05.10.09, 10:45
      eutherpe napisała:

      > Jak to było u Was Drogie Panie?


      Bardzo dobry temat, tylko która dziś się tu przyzna do błędu ?wink
      • eutherpe Re: Byłe żony mamisynków 05.10.09, 11:02
        Pierwsza biję się w piersi..Mama wyrocznia, mama doradca, mama gospodarna pani
        domu(i z gwoździa zupę zrobi i oszczędzi), mama piewca domowego ogniska i
        wsparcie dla całej rodziny( tylko nie naszej),mama kupująca swoim dorosłym
        chłopcom majtki, skarpetki i inne wyposażenie garderoby, mama trzymająca u
        siebie synka, który po kłótniach z żoną nie mógł wytrzymać emocjonalnie, mama ,
        której synowa powinna dziękować za schronienie i jako taki byt i wogóle MAMA...
        • mola1971 Re: Byłe żony mamisynków 05.10.09, 11:29
          Nie wiem czy masz syna, ale jeśli masz to przynajmniej wiesz jaką
          matką dla chłopaka być nie należy wink
          W każdym razie ja tak robię. Staram się wychować syna na takiego
          faceta, jakiego sama chciałabym mieć męża smile
          • pisklatko12 Re: Byłe żony mamisynków 05.10.09, 19:20
            Witam smile
            Dołączam do żon maminsynków - typowy klasyk MAMA BÓG...
            Takich facetów powinno się kastrować przy porodzie smile

            Bo mama powiedziała...
            • mola1971 Re: Byłe żony mamisynków 05.10.09, 19:29
              A może to takim matkom powinny rodzić się tylko córki?
              Żaden facet nie rodzi się jako mamisynek. Najczęściej jest to tylko efekt wychowania przez nadopiekuńcze matki typu kwoka co to wszystko dla dziecka.
              Może same zacznijmy wychowywać naszych synów na odpowiedzialnych facetów by chociaż nasze przyszłe synowe nie musiały w takim wątku kiedyś w przyszłości pisać wink
              • pisklatko12 Re: Byłe żony mamisynków 05.10.09, 19:36
                tak tak tak precz z teściowymi z "kawałów" - przecież były kiedyś kobietami
                kochały marzyły i czuły...
              • to.ja.kas Re: Byłe żony mamisynków 05.10.09, 19:46
                Myślę Mola by zrozumieć zależność, ze to my rodzice kształtujemy nasze dzieci a
                z synów możemy zrobić maminsynków i niszczyc im dorosłe zycie wymaga wiele
                AUTOrefleksji...i za ten post czapki z głów wink
                • mola1971 Re: Byłe żony mamisynków 05.10.09, 19:48
                  Dzięki Kas smile
              • telemann Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 11:43
                Dziwię się niektórym komentarzom. Wiadomo, że tylko nieliczne małżeństwa należą
                do udanych.
                Niestety bezrefleksyjne życie prowadzi do zadawania tego typu, nie ukrywajmy,
                dziwacznych pytań
                • sauber1 Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 11:51
                  telemann napisał:

                  > Dziwię się niektórym komentarzom. Wiadomo, że tylko nieliczne małżeństwa należą
                  > do udanych.


                  Próżno byłoby akurat na tym forum szukać czegoś innego. Wymiar życia zależy od
                  nas samych tylko w 99 %-tach, reszta to czysty przypadek,a jak wielkie ma czasem
                  znaczenie - prawda ? wink
              • kat-le Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 12:21
                nie, corka bylaby zachukana, mialaby mowione ze jest nic nie warta,
                czyli z cala pewnoscia sluzylaby za podnoze dla swojego m.

                zgdzam sie z tym ze to wychowanie i nadopiekunczosc tworza
                mamisynkow.
                • eutherpe Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 12:33
                  Ja już sama nie wiem kto kogo tworzy. Jak chłop ma mocny charakter to i
                  nadopiekuńcza mamunia nic nie spartaczy. To jakaś ukryta więź, która łączy
                  obydwojga-raz synuś do mamusi leci na skargi, za czas niedługi mamunia dzwoni
                  "co słychać". Mój mąż biegał do mamy z prawie każdą skargą na mnie" robiąc mi
                  krecią robotę złej i wrednej". I teściowa przyjęła to za pewnik.
                • sauber1 Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 12:51
                  Jestem w śmieszno-dziwnym przedziale wiekowym, stary, a jeszcze nie dziadkiem,
                  mam tez syna, który genetycznie narażony jest na nieporadność życiową. Jak był
                  pod kuratela matki nie było mu wolna nawet szczotki do zamiatania podłogi wziąć
                  do reki, być może coby sobie oka nie wybił ?smileZ czystej skromności i
                  powściągliwości słowa nie wspomnę by mógł w oczywistych zamiarach krzątać się po
                  kuchni, czy żelazkiem do prasowania bawić. Czas płynie szybko i nam ludziom
                  koniecznością dostosować się do panującej sytuacji, a jak jest wiadomo, trochę
                  tu się też uzewnętrzniłem przez tych kilka miesięcy, ale do rzeczy. Dziś już
                  prawie jest dorosły, a że jest przystojny mądry to i diabeł zesłał mu
                  dziewczynę, w sumie to nawet mi jest na rękę i zdumiony jestem, że tak szybko
                  nauczył się gotować sprzątać i wiele innych bardzo pożytecznych, a i
                  przydatnych, koniecznych w życiu czynności. Jak tu czytam o tych "Wojtusiach"
                  ... to mi przelatują obrazy, takie scenki rodzajowe, o których można by i w tym
                  bardzo ciekawym wątku wspomnieć, trochę humoru nie zaszkodzi - prawda?. Kto jest
                  chętny zacząć ?smile Sorki panowie, w razie co to byłem w kinie i tej wersji
                  będziemy się trzymać, zatem liczę na wesołe panie smile))
        • ksjp Re: Byłe żony mamisynków 07.10.09, 08:34
          drobne pytanie ile czasu przed ślubem znałaś swojego
          przyszłego/teraz byłego męża i jego rodzinę? Czyżby oni po slubie
          diametralnie sie zmienili ? czy Ty byłas taka "nieuważna "
          wcześniej?
    • nangaparbat3 Re: Byłe żony mamisynków 05.10.09, 19:37
      mam odrzucająca syna, a on tego nie widzi. Wypiera. To zbyt bolesne, by dopuscil
      do świadomosci.
      Teraz odrzuca jego dzieci, a swoje wnuki. Że już nie wspomnę o klejnych synowych.
      Mistrzyni manipulacji - dziurki nie zrobi, a krwi upusci.
      namota tak, że jest dla niego idealem matki i kobiety w ogole - bo w szczegolach
      to juz, na szczęscie, niekoniecznie.
      On - specyficzny rodzaj maminsynka, bo odmawiajac miłosci tez mozna nie dac
      dorosnąc.
      Okropnie mi go szkoda.
    • sonieczka.2 Re: Byłe żony mamisynków 05.10.09, 19:42
      A mogą być zapatrzeni w tatusiów? Bo u mnie problem był z
      tatusiem-wyrocznią-bogiem...
      Co powiedział tatuś- święte.
      Co kazał zrobić tatuś- święte
      Czego chciał tatuś- święte....
      itp...
      • ktosiaktosia Re: Byłe żony mamisynków 05.10.09, 20:02
        U mnie klasyka, dziwię się,że nie oprawił jej w ramki i pokłonów nie składał
        każdego ranka...
      • alicja_red Re: Byłe żony mamisynków 05.10.09, 20:32
        Wojtuś miał takie perspektywy! Miał talent, urodę, charatkter...ale
        los z niego zadrwił i kilka lat temu spotkał mnie na swojej drodze.
        Wredną, wymagającą i niegodną żonę idealnego męża. Wojtuś 7 razy w
        dzieciństwie zmieniał szkoły, ale wina zawsze leżała po stronie
        złych i nic nie rozumiejących nauczycieli. Kilkanaście lat później
        Wojtuś postanowił wziąc roczny urlop w pracy i zrobił kurs
        spadochronowy, a następnie pojechał na męski wypad do RPA. Miał
        wtedy 28 lat i uznał, że praca go "wypaliła". Wszak miał chłopak
        charakter i pasje. Mama robiła najlepsze na świecie schabowe i
        najlepiej prasowała Wojtusiowi koszule. Pamiętała też o skarpekach,
        bieliźnie i witaminach. I w ogóle była ideałem kobiety, matki, żony.
        i dalej wolę już nie wnikac. Wojtuś jedynie dziecko, niunia kochana
        był na każde jej zawołanie. Wszelkie próby rozmowy na temat
        ograniczenia dzialalności teściowej w nasz związek kończyły się
        awanturą, po której on znajdował ukojenie w swoim dawnym pokoju z
        kolekcją małych samochodzików na nocnej półeczce. Kiedy Wojtuś
        podjechał pod dom, dużym, terenowym samochodem (na który oczywiście
        nie było nas stac) coś we mnie pękło. Oczywiście, nie była to główna
        przyczyna naszego rozstania, a jedynie ta kropla przepełniająca
        czarę. Ale Wojtuś miał jednak pewną wadę: zbyt leniwe plemniki.
        Teraz, z perspektywy czasu to zaleta. Postanowiliśy rozstac się jak
        cywilizowani ludzie. I jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało
        się, że Wojtuś chce rozwodu z orzekaniem o mojej winie. Wtedy moja
        cierpliwośc się skończyła i na parę miesięcy stałam się czarownicą,
        dokładnie taką, jaką zawsze widziała mnie moja teściowa.
        Jasne, daleko mi do ideału. Mam swoje wady. Może Wotuś wreszcie
        trafi na idealną i wyrozumiałą żonę.
        Ale mi ulżyło. Wreszcie to z siebie wyrzuciłam.
        • 2erida Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 10:54
          Qrde, obserwuję koleżanke, która wychowuje sama syna. Wychowuje
          typowego mamisynka. Niestety, żadne argumenty jej nie przekonują.
          System naprawczy należałoby zacząć od matek.
          • blue_bear Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 11:07
            Jeśli wolno, wypowiem się z drugiej strony...tej męskiej, topik
            trafił na główną strone gazety i mnie tu przywiało :]
            Nie po każdej takiej mamusi wyrasta facet bez jaj. Mogę podać na
            własnym przykładzie, gdzie matka chciała mi układać zycie od
            urodzenia aż po grób. Wybuchło z tego powodu kilka bitew, wojna. I
            skapitulowała, choć przyznam że jeszcze w wieku 22-23 lat bym się na
            to nie odwazył, bo było mi z tym poprostu dobrze, wszystko pod
            noskiem, wyprane, wyprasowane, itp,itd niestety mam też ciężki
            charakter więc pare lat później zaczęło mnie to już uwierać.
            W dużej mierze za faceta odpowiada jego charakter, a nie mamusia...a
            czy to kwestia wychowania czy genetyki, to już pole do dużżżej
            dyskusji...
            • telemann Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 11:55
              zdecydowanie genów. Genetyka to nauka o dziedziczności i zmienności organizmów.
            • wiosenka.pl Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 12:09
              > Nie po każdej takiej mamusi wyrasta facet bez jaj.

              Zgadza się. Niemniej jak to mówią: okazja czyni złodzieja. Czyli
              mamusia robi swoje (wierci dziurę, niszczy życie)i słabsze jednostki
              ukształtuje odpowiednio, wyuczy bezradności, wmówi, że się należy.

              > W dużej mierze za faceta odpowiada jego charakter,

              Ale ileż jest takich jednostek silnych samych w sobie? Asertywnych,
              takich co pod wiatr bez narzekania, mocno stąpających i jednocześnie
              zaradnych, emocjonalnie dojrzałych z natury? Pozatem prawda jest też
              taka, że w pewnych okolicznościach wymagałoby to od dużego już
              dziecka niemalże całkowitego zerwania stosunków z rodzicielką. A tu
              kłania się poczucie winy, ostracyzm rodzinny, no i kwestia kontaktów
              wnuków z dziećmi, nie mówiąc już o opiece na starość. Toksyczna
              mamusia każdy kontakt wykorzysta, aby przywiąząc do siebie dziecię,
              w jakiś sposób zatruć zycie pod osłoną rzekomego dobra. A kropla
              drąży skałę ...

              Dlatego w skali makro niewiele da się zrobić, jeśli refleksja nie
              wyjdzie od samych mamuś. Dopiero wtedy będziemy mieć
              mniej "Wojtusiów".
              • lampka_witoszowska Re: z ta opieka na starość... 07.10.09, 00:08
                ... to jak Dorota Zawadzka (tvn-owa superniania) w jednej ze swoich
                książek napisała, dobrze jest ją traktować jako bonus od dzieciaka,
                nie jak jego obowiązek

                bo to nie tak, że rodzice dziećmi się opiekują, a dzieci im się
                odwdzięczają potem, tylko tak, że te dzieci swoim dzieciom fundują
                taką samą albo lepszą opiekę - opieka to nie handel wymienny

                choc to wygodna waluta dla rodziców i po sumieniu można dzieciakom
                (dorosłym też, a nawet głównie) pojeździć aż miło
          • sauber1 Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 12:54
            2erida napisała:

            > Qrde, obserwuję koleżanke, która wychowuje sama syna. Wychowuje
            > typowego mamisynka. Niestety, żadne argumenty jej nie przekonują.



            > System naprawczy należałoby zacząć od matek.

            O tak, czasem chcieć to móc ...
        • telemann Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 11:53
          to po kiego się z nim zadawałaś i zostałaś jego żoną? Może jesteś naiwna?
          • sparxx Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 16:05
            Kim ty jesteś, żeby ją osądzać, Bogiem?
            Popatrz na siebie i sprawdź czy nie masz sobie nic do zarzucenia. I nigdy, ale
            to nigdy nie rzucaj takich słów, bo jak wrócą... to już mi cię szkoda.
        • knokkelmann1 Re: Byłe żony mamisynków 12.10.09, 12:42
          A moja Agusia jakie miała perspektywy!! Tylko mamusia za dużo i za szybko chciała. Poczekała by z pół roku to i córeczka miała by jak w uchu. Ale czego oczekiwać od córki, która zamiast zdjęcia swojego chłopaka na tapecie komórki ma zdjęcie swojej mamy? Realizacji mamusinej polityki, rzecz jasna. Mama była tak bezczelna, że argumentem w naszym związku była nawet jej choroba nowotworowa. Gra szła o wielką stawkę - mieszkanie dla córeczki. O kwiatkach typu - sprawdzanie cen pierścionka na internecie itp klimatach już nie wspomnę. Byłem tak zabujany w tej pannie - że nie zwracałem uwagi mamuśki na moją fryzurę, samochód, pracę, itp - bo wszystko było fe!! Przesadzili bo zaczeli atakować moich rodziców, brata, siostrę, firmę rodzinną i co tylko tam. Trochę na oczy przejrzałem - i ku ich rozpaczy mamy nie wziąłem kredytu i nie zaręczyłem się jak oczekiwano(po 9 miesiącach bycia razem). Rzecz jasna mama wzięła sprawę w swoje ręce i wyrwała córeczkę. I tak zmarnowali rok. Pewnie ich zmyliło to że moja rodzina jest dość majętna - to i czau dostałem nieco więcej niż inni. I jeszcze dostałem list że jestem złym nikczemnym człowiekiem. Tak jak piszesz mam nadzieję że trafi na idealnego i wyrozumiałego męża. Z mieszkaniem rzecz jasna - bo zakochanie jest dobre, ale na dłuższą metę dla frajerów. Pragmatyzm - to jest to. Może to brat i siostra co Alicja, jak sądzisz?
          • alicja_red Re: Byłe żony mamisynków 12.10.09, 22:13
            Mój Wojtuś był jedynakiem, jedynym cudownycm i niepowtarzalnym
            dzieckiem. Takim Piotrusiem Panem...Ale byc może twoja Agusia i mój
            były, na szczęsice już Wojtuś, to rodzeńtwo mentalne. Z idealnych i
            nudnych dzieci, zawsze wyrastają popaprani dorośli, pozdrawiam
    • yagienka1 Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 11:14
      Bosz jak ja dobrze trafiłam. Mój mąż zanim przytaknie swojej mamie
      najpierw patrzy na mnie pytajaco i potem ewentualnie sie zgodzi lub
      nie! Tylko raz teściowa zaproponowała że przyniesie mu leki kiedy
      był chory ma mnie nie było w domu i w odpowiedzi usłyszała że od
      opieki nad nim jest żona! smile)) Więcej nic takiego się nie
      powtórzyło...
      Jedynym problemem może być ewentualna druga żona mojego męża smile O
      wszystko będzie się mnie pytał smile))
      • sauber1 Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 11:55
        yagienka1 napisała:


        > Jedynym problemem może być ewentualna druga żona mojego męża smile O
        > wszystko będzie się mnie pytał smile))

        Zobaczymy ...??? smile
      • jednorazowy3 Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 12:03
        jak to dobrze, ze sie nie ozenilem do tej pory
        babska sa zbyt wredne
        • yagienka1 Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 12:19
          Dlaczego wredne? Nie o to przecież chodzi że ja go terroryzuje żeby
          tylko mnie słuchał, wręcz przeciwnie, nawet łagodzę kłótnie między
          nim a mamą, która jest na prawdę świetną teściową. Może zabrzmiało
          dość ostro ale tak naprawdę to będę wdzięczna za to mojemu mężowi do
          końca życia - za to że podjął decyzję z którą kobietą idzie przez
          życie i się tego trzyma...
          • eutherpe Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 12:28
            Ale co to wogóle zdecydował się z którą kobietą idzie przez życie???Jezusicku.To
            juz chyba zdecydował stojąc przed ołtarzem Pana.Trzyma się tego....Zabrzmiało
            jak przykry obowiązek.
            • yagienka1 Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 13:22
              Jezusiczku! ...właśnie o to chodzi że przy ołtarzu zdecydował się z
              którą kobietą idzie przez życie...Czy ja tak niewyraźnie piszę?
              • fotel_bujany Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 16:07
                Nie, ktoś tu niewyraźnie... czyta smile
      • miejskie_narty Pomyliłaś wątki 06.10.09, 18:35
        Ten post powinien iść w wątku "Przyszłe byłe żony pantofli" smile
        • yagienka1 Re: Pomyliłaś wątki 07.10.09, 08:19
          Zazdrość to taka brzydka cecha smile
    • sauber1 :))) 06.10.09, 11:16
      Co by nie urazić nikogo powiem tak:
      Byłe żony mamisynków, to najdzielniejsze kobiety w starciu z rzeczywistoscią,
      chylę czoła smile



      I jak w tej piosence - "Bo nie ludzie słowa ale słowa ludzi niosą" smile))
      www.youtube.com/watch?v=mUfl9KcFC2E
      • daga_1 A ja będę teściową. Wychowywałam syna na faceta, 06.10.09, 11:59
        który będzie dobry dla żony. Pomagał, sam sobie zrobi jedzenie, zrobi zakupy
        itd. Teraz mieszka z dziewczyną, wiem że jest bałaganiarz, ja uczyłam go
        inaczej. Przyjezdzają do nas na dwa dni i co widzę, syn wyciąga pomiętą
        podkoszulkę i zakłada i chce wyjść. Ja oczywiście nie zgadzam się na to, każe mu
        ją uprasować. Lubię dziewczynę mojego syna, staram się do niej nie uprzedzać,
        ale denerwuje mnie u niej ta niedbałość o strój. Ja nigdy nie wyszłabym z
        chłopakiem w pomiętym ubraniu i mam żal, że ona mu na to pozwala.
        • joanki Re: A ja będę teściową. Wychowywałam syna na face 06.10.09, 12:11
          Przeciez własnie zachowujesz się jak typowa matka maminsynka.
          Zwalasz odpowiedzialność na pomiętą koszulkę syna na jego
          dziewczynę?!!! Chyba nie rozumiem, czy twój syn to dziecko?Przecież
          to jest-powinien być dorosły mężczyzna i Ty mu "nie
          pozwalasz", "chcesz prasować"?
        • wiosenka.pl Re: A ja będę teściową. Wychowywałam syna na face 06.10.09, 12:12
          daga_1 napisała:
          > chłopakiem w pomiętym ubraniu i mam żal, że ona mu na to pozwala.

          He, he... no i obraz "mamusi" nam się ukazuje w pełnej krasie...
          • scindapsus Re: A ja będę teściową. Wychowywałam syna na face 06.10.09, 12:15
            Boskie
            Naprawdę boskie
            Taka sztafeta - Przekazuje się syneczka pod opiekę
            dziewczyny/zony/konkubiny.
            A syneczkowi to jak rozumiem raczki upier.... albo ktos mu wmówił że
            aby używać żelazka trzeba mieć uprawnienia sepowskie?
            • scindapsus Re: A ja będę teściową. Wychowywałam syna na face 06.10.09, 12:30
              zwracam honor
              Pan sam prasuje ale pani młodsza ma pilnować aby uprasował.
              kanał

              • sonia_30 Re: A ja będę teściową. Wychowywałam syna na face 06.10.09, 13:53
                Zdalnie sterowany chłopczyk jest. Mami przekazała pilota niedoszłej
                synowej i obserwuje wink
          • oleole111 a ty co? flejtuch!! 06.10.09, 15:17
            co by matka nie zrobiła męczennica żona zawsze ma pod górkę! sprząta bo nauczony
            - źle bo mało męski, nic nie robi s..n, miły dla własnej rodzicielki - tragedia!
            czytam i mnie mdli: moja teściowa święta nie jest, ale o tym jaka jest
            wiedziałam przed ślubem. Mnie ślubny może zamienić na inną żonę (ja jego też) -
            matkę ma jedną i sorrki jak tego ktoś nie rozumie. Szanuję swoich rodziców to
            jakoś muszę zrozumieć że teściom ten szacun też się należy ze strony ich dziecka.
            a co do tego uczenia syna na porządnego człowieka - oczywiście nie warto bo taki
            pańcie jak powyższa nigdy nie docenią a tylko wykastrują i postawią przy garach
        • cahir4 Re: A ja będę teściową. Wychowywałam syna na face 06.10.09, 12:21
          > syn wyciąga pomiętą
          > podkoszulkę i zakłada i chce wyjść. Ja oczywiście nie zgadzam się
          na to, każe m
          > u
          > ją uprasować

          NIE ZGADZAM SIĘ? - syn jest nieletni, rozumiem. W takim razie nie
          rozumiem, dlaczego zgadzasz się, by mieszkał z dziewczyną.

          > denerwuje mnie u niej ta niedbałość o strój. Ja nigdy nie
          wyszłabym z
          > chłopakiem w pomiętym ubraniu

          Ona nie jest Tobą. Nie ma obowiązku być Tobą. Nie musi lubić tego,
          co Ty. Co więcej, Twój syn też nie ma obowiązku być Tobą. Ty lubisz
          wyprasowane - prasuj, chodź w wyprasowanych. Twój syn nie lubi - to
          nie prasuje, nic Tobie do tego. A jeszcze mniej do tego, co lubi
          synowa.

          A przy tym to śmieszne myślenie - ON nie wyprasował, a ONA jest temu
          winna. Bo mu POZWALA. Oczekujesz, jak rozumiem, że powinna traktować
          go jak dziecko, któremu się każe, pozwala i za które ponosi się
          odpowiedzialność. Czyli tak, jak traktujesz go Ty. Biedna dziewczyna.
        • triss_merigold6 A ja mam 35 lat 06.10.09, 13:09
          A ja mam 35 lat i gleboko w d... czy facet z ktorym wychodze ma
          uprasowana koszule czy nie. Nie pamietal/nie chcialo mu sie? Shit
          happens, jego sprawa dorosly jest. Pilnowac moge 5-latka.
        • chicarica Re: A ja będę teściową. Wychowywałam syna na face 06.10.09, 13:30
          Dziewczynie proszę przekazać ode mnie serdeczne pozdrowienia i życzenia
          wytrwałości psychicznej z taką "mamusią".
          • triss_merigold6 Re: A ja będę teściową. Wychowywałam syna na face 06.10.09, 13:33
            Odpornosci jej zycz.P Odpornosci na te aluzje "synku, jaki ty
            wymiety chodzisz, nie ma ci kto przypomniec; synku zadbalbys o
            siebie bo widac nie ma komu; synku takie to czasy, ze mezczyzna sam
            sobie tez i uprasowac musi".
        • olala_29 ubranie faceta - to jego ubranie 06.10.09, 22:07
          Mam męża, który chodzi jak dziad (powycierane spodnie, sprane koszulki, generalnie ciuchy przeżywające 7 życie u jego boku wink). Chodziłam, prosiłam, ciągałam na zakupy, kupowałam sama, próbowałam wszelkich metod i ... nic. Jak ktoś chce chodzić w spranych gaciach i wyglądać jak *** to jego sprawa. Ewentualne komentarze na mój temat rodziny czy znajomych obchodzą mnie tyle co zeszłoroczny śnieg.
          Nie jestem matką niepełnoletniego młodzieńca a zatem - wygląd męża nie świadczy o żonie, wygląd chłopaka o dziewczynie!!!

          Drogie Mamy chłopców i mężczyzn: "Jak się Jaś nie nauczy być elegancki i zadbany to Jan będzie wyglądał jak ***" i nie przerzucajcie na nas odpowiedzialności za braki w ich wychowaniu.
    • scindapsus jak zarżnąć temat?dać go na pierwszą stronę GW 06.10.09, 11:55
      Miałam ochotę podzielić się refleksjami ale sobie daruję.
      Ciekawe kiedy zlecą się trole
      • sauber1 Re: jak zarżnąć temat?dać go na pierwszą stronę G 06.10.09, 12:04
        Samo słowo "zarżnąć" ma wielorakie, na ten przykład w potocznym znaczeniu można,
        jakąś fajną kobitkę, drewno na opał, coś mądrego z kogoś (plagiat), a najłatwiej
        jest się zerżnąć w gacie wink
        • scindapsus Re: jak zarżnąć temat?dać go na pierwszą stronę G 06.10.09, 12:13
          Zarżnąć to nie jest to samo co zerżnąć
          Rozumiem że głodnemu chleb na mysli ale bez przesady.

          poradnia.pwn.pl/lista.php?id=7923
          • eutherpe Re: jak zarżnąć temat?dać go na pierwszą stronę G 06.10.09, 12:15
            A co powiecie na mężczyznę, któremu mama kupowała slipy i skarpetki i On teraz
            nie wie nawet jaki numer nosi.OOOOO!
            • cochinek Re: jak zarżnąć temat?dać go na pierwszą stronę G 06.10.09, 12:36
              co to za facet co slipy nosi tongue_out bokserki only smile

              a skarpetki pasuja na 90% meskich nog wiec nie wiem co tu do wiedzenia z rozmiarem
        • eutherpe Re: jak zarżnąć temat?dać go na pierwszą stronę G 06.10.09, 12:14
          Eeeeee.Daga tyś jakaś podpucha jestsmile).
        • 0x0001 Re: jak zarżnąć temat?dać go na pierwszą stronę G 06.10.09, 13:09
          sauber1 napisał:

          > Samo słowo "zarżnąć" ma wielorakie, na ten przykład w potocznym znaczeniu można
          > ,
          > jakąś fajną kobitkę,

          Zastanawiam się, czy nie zgłosić tego wpisu do prokuratury. "Zarżnąć jakąś fajną kobitkę" to może chyba tylko seryjny morderca. smile


          A wracając do tematu - oczywiście przywiało mnie z głównej GW, ale postaram się nie trolować.

          Wychowanie zmienia tak naprawdę mniej, niż się wielu osobom wydaje. Wystarczy zobaczyć na rodziny, w których ta sama matka wychowuje dwóch (lub więcej) kompletnie różnych synów. Są po prostu ludzie, którym to sprawia przyjemność i "maminsynkowatość" jest u nich chorobą wrodzoną, nie nabytą. Z tym, że takiego chłopa można poznać na odległość, więc nie rozumiem kobiet, które się z nimi wiążą.

          Wydaje mi się, że wiele pań oczekuje od swojego wybranka diametralnej zmiany po założeniu kawałka złota na serdeczny palec prawej dłoni. Być może będzie to dla was szokiem, ale obrączka ślubna to nie pilot zdalnego sterowania ani przyrząd do egzorcyzmów! Okres narzeczeństwa to zazwyczaj więcej niż dosyć czasu, by określić charakter oblubieńca i jego stosunek do najbliższej rodziny.

          Prosty test:

          Narzeczony nie potrafi nawet zrobić jajecznicy, dzwoni do mamy codziennie (ew. mama dzwoni do niego), porównuje twoje posiłki do gotowania mamy, lub sugeruje jakie potrawy miałby ochotę zjeść, zawsze wymieniając przy tym coś z ziemniakami i/lub pomidorową? Jeśli na wszystkie 3 pytania odpowiedziałaś twierdząco - SP....LAJ i to szybko, by oszczędzić sobie i innym marudzenia na forum za kilka lat.
          • eutherpe Re: jak zarżnąć temat?dać go na pierwszą stronę G 06.10.09, 13:16
            I tutaj jestem żywym przykładem jak wszystko wychodzi po slubie. Chociaż napewno
            pewne symptomy chociażby minimalne były widoczne ale dla ślepo zakochanego,
            stają się zupełnie nieistotne lub ślepo zakochany przymyka oko. Moja teściowa
            przed ślubem z jej synciem była moją kumpelą, trzymając sztamę ze mną,że tak
            powiem dosadnie i młodzieżowo. Po ślubie i pierwszej skardze męża na temat
            mojego zachowania, świekra przestała mnie lubić, wymuszając na sobie sztuczny
            uśmiech( niestety nie przewidziała,że lekko drgająca szczęka jest widoczna dla
            synowej).Wydaje mi się czasami,że małżonek specjalnie wytworzył pomiędzy mamusią
            a mną przepaść. Zresztą rzekła dnia pewnego,że ja po prostu jestem zazdrosna o
            mamę.Jeeee.
          • sauber1 Re: jak zarżnąć temat?dać go na pierwszą stronę G 06.10.09, 14:38
            0x0001 napisał:


            > Zastanawiam się, czy nie zgłosić tego wpisu do prokuratury. "Zarżnąć jakąś fajn
            > ą kobitkę" smile

            No rzeczywiście, jak jest istotnym by dokładniej czytać i nie kopiować
            bezmyślnie słów czyichś, bo nabierają zupełnie innego znaczenia, miałem na myśli
            "zarżnąć" , Sorki. Ale żeby od razu denuncjować, och te stare przyzwyczajenia w
            narodzie ??? wink
            • lampka_witoszowska Re: jak zarżnąć temat?dać go na pierwszą stronę G 07.10.09, 00:19
              denuncjować to nie jest jeszcze Twój problem, ale jak się chłopu
              zażynanie z rżnięciem kojarzy... to już pora raczej big_grinDDD

              (przepraszam, naprawdę nei mogłam sobie darować big_grin)
    • kat-le Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 12:37
      witam,
      tez przylaczam sie do tego grona zon z mamisynkiem - niestety (choc
      jeszcze nie byla). wolny czas - tylko u mamusi, co mamusia powie to
      swiete. mamusia oczywiscie, prala, prasowala, trzymala w swojej
      szafie nawet bielizne mojego m., z lazienki mogl zawolac "matka
      podaj majtki" ...
      jak kiedys sie m. wyzalil ze ja taka siak owaka, to mamusia poczula
      ze musi sie wstawic za swojego synka i ta dziewuche co jej
      chlopczyka tak krzywdzi zwyzywac.

      kiedys (mielismy juz coreczke) przyjechal od mamusi i tekie teksty
      do mnie (wczesniej prosilam o uspienie dziecka - niezgodzil sie): ze
      to matka zajmuje sie dzieckiem, tak bylo od zarania dziejow i nawet
      u ZWIERZATEK. stwierdzilam ze ja chce, w takim razie, byc krowa, co
      ma wszystko pod nos podtykane, a gospodarz kolo niej chodzi - taka
      krowa to tylko cyca daje a w zasadzie cielak sam sie podlacza i
      juz. smile wtedy go zgasialam - przeciez to byl sztandar mamusi.

      no tak, a teraz jest jak w lodowce - niestety


      • eutherpe Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 12:41
        No, nosi slipy bo mama akurat chyba nie gustuje w bokserkach...Nie dał się
        przekonać.Zaraz po ślubie mama poszła z synem i zakupiła co potrzebne ,żeby
        elegancko wyglądał.Mama zadzwoniła do żony z awanturą,że śmie kłócić się z jej
        synem.Zona powinna być wdzięczna teściowej za "byt"...Ech, troszkę tego było.I
        wiecie co mnie nadal boli.?To,że nigdy nie pozwolono na mój głos w naszej
        sprawie a ostentacyjnie nie odbierano telefonów....
    • pit_sam_pras Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 13:31
      a co z "córusiami mamusi/tatusia"? Takie dziwactwa też występują w przyrodzie i
      wbrew pozorom wcale nierzadko.
    • johnny-kalesony Córunia mamuni! 06.10.09, 14:20
      Ha! Wszedłem na to nieznane mi forum, na którym nie jestem kimś obcym, żeby
      podzielić się moim doświadczeniem. Doświadczeniem w sprawach wpływu relacji z
      matkami na związki. Otóż ostatnimi czasy spotykam się z klasyczną, jak mniemam,
      córunią mamuni ("Wszyscy faceci to @*##@*"). Koleżanka - lat 33. mamunia zasię -
      lat nie wiem ile, ponieważ nie zdołałem był się przyjrzeć i oszacować. Wszelako
      już podczas pierwszego spotkania wyczułem wrogość, nieufność, złowieszczą
      podejrzliwość. Oto przychodzi jeden z tych facetów @*##@* i najwyraźniej
      zamierza zabrać jej 33-letnie maleństwo!
      Intuicja, na której mi raczej nie zbywa, jednak podpowiada mi żeby się
      niezwłocznie z tego związku ewakuować.


      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • chicarica Re: Córunia mamuni! 07.10.09, 08:46
        Odpuść sobie. Ja mam taką babcię - matkę mamy, tylko że mama potrafiła babcię
        ustawić do pionu. Jeśli Twoja wybranka nie potrafi, to opcja jest jedna: sp....lać.
        • sauber1 Re: Córunia mamuni! 07.10.09, 10:02
          A moja babcia wszystkim dziewczynom w rodzinie zawsze powtarzała, by "nigdy
          swoim chłopom całej dupy nie pokazywały". Jak byłem mały wydawało mi sie trochę
          wulgarne, a dziś to już nawet nie mam ochoty domyslać się co miała na mysli, ale
          chyba miała rację ? wink
    • scindapsus w temacie a jednak obok 06.10.09, 14:23
      Mnie intryguje coś innego.Zakładając że maminsyn ma ojca i matkę i
      ww pozostają w związku, to jakim bezjajcem trzeba być (piszę o ojcu)
      żeby nie widzieć że własna żona uczyniła z syna mężczyznę swojego
      życia.
      I co?I nic?


      Nie rozważam przypadków samotnych matek bo tutaj jestem w stanie
      przyjąć do wiadomości że mamunia synunia będzie bronić swojego
      syneczka przed każą kobietą bo jak_to_tak własną piersią go
      wykarmiła a tutaj jakas .....przychodzi i go zabiera...
      • eutherpe Re: w temacie a jednak obok 06.10.09, 14:32
        Ojciec-najczęściej safanduła i Felicjan Dulski. W domu panuje matriarchat-matka
        tytan pracy, matka wyrocznia delficka, matka inicjator prac remontowych, matka
        wychowawca,matka, matka, matka......Mój teść ilekroć zabierał zdanie
        -najczęściej próbując po prostu otworzyć usta, już na wstępie był krytykowany
        przez teściową i wyśmiewany w obecności dwóch synusiów.A za swoją żonką
        poszedłby w siwy dym.On chyba nawet dostał zakaz odzywania się do mnie.Osobowość
        bierno-zależna.Tymczasem do prawidłowego rozwoju młodego mężczyzny potrzebny
        jest drugi , silny mężczyzna, który poprowadzi go w świat z mądrością,
        szacunkiem i rozwagą.
        • scindapsus Re: w temacie a jednak obok 06.10.09, 14:52
          www.lideria.pl/Zdradzony-przez-ojca-Wojciech-Eichelberger/sklep/opis?nr=8297

          tak mi się jakoś przypomnialo...
      • sauber1 Re: w temacie a jednak obok 06.10.09, 14:59
        scindapsus napisała:

        > Mnie intryguje coś innego.Zakładając że maminsyn ma ojca i matkę i
        > ww pozostają w związku, to jakim bezjajcem trzeba być (piszę o ojcu)
        > żeby nie widzieć że własna żona uczyniła z syna mężczyznę swojego
        > życia.
        > I co?I nic?
        >
        >
        > Nie rozważam przypadków samotnych matek bo tutaj jestem w stanie
        > przyjąć do wiadomości że mamunia synunia będzie bronić swojego
        > syneczka przed każą kobietą bo jak_to_tak własną piersią go
        > wykarmiła a tutaj jakas .....przychodzi i go zabiera...

        O i bardzo proszę, ile w tym życiowej prawdy zawarte ...?
      • takajuzpo Re: w temacie a jednak obok 06.10.09, 19:00
        Nie chce obrazac mi bliskich osób wiec nie bede jakos dokladnie opisywac
        przykladow... moj brat to maminy synek. Moj ojciec maloco reaguje na to co robi
        z nim mama, raczej patrzy na... swoją córeczke czyli mnie wink Ojciec uwaza ze
        zycie go samo zweryfikuje, kobieta wyszkoli, pokieruje. Nie wiem czy to dobry
        pomysl..
    • kotek.filemon Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 14:59
      Zastanawiam się tylko, czy pewnych rzeczy naprawdę AŻ TAK nie widać przed ślubem...?
    • eutherpe Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 15:10
      No...ale ta miłośc jest przysłowiowo ślepa w wielu przypadkach. Gdyby nie
      była,forum nosiłoby nazwę samotni i co dalej.
    • eutherpe Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 15:24
      Ole-i aby wilk był syty i owca cała, męzowie powrócili do źródeł czyli swoich
      rodzicielek. I myślę,że takich Panów trzeba z czystem sumieniem oddać matkom.
    • sauber1 Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 15:44
      50v napisała:


      > Bardzo dobry temat, tylko która dziś się tu przyzna do błędu ?wink


      Bardzo ciekawe czemu w tym wątku panowie nie piszą, czyżby to był tylko próżnych
      kobiet wymysł, czy są tak na prawdę "mamisynkowie", czy żony ich tak tylko chcą
      widzieć, by mieć pretekst do ... a i by na tym forum szukać rozwiązań na życie ???
      • lukasnaj Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 23:39
        Dopiero po 15:00. Pracują jeszcze.
    • atojaxxl Tak było jak i tu :) 06.10.09, 15:45
      "Matka poety uważała małżeństwo syna za dopust boży i wielki mezalians.Jej
      wychuchany, wypieszczony jedynak, któremu wymarzyła triumfalną drogę na szczyt
      parnasu- wybrał sobie "jakąś drukarzównę"! A ta bez żenady zajęła u jego boku
      miejsce należne tylko Matce-Opiekunce- Przewodniczce".
      Tak wspominał Andrzejewski małżeńską niedolę żony Baczyńskiego. Tam mi się to
      przypomniało...
      Znam 2 rozwalone małżeństwa jedynaków, mężowie wrócili do macierzyńskich
      pieleszy i razem z mamusiami utwierdzają się w przekonaniu,że żona "to zła
      kobieta była".
      • to.ja.kas A ja trochę przewrotnie 06.10.09, 16:44
        Zastanawiacie się drogie Panie nad tym dlaczego dorosli męzczyzni
        przejmują się tym co myślą, co sądzą ich matki.
        A Wy?
        Dla Was to osoby z którymi dużo mniej jesteście związane a boli Was
        każda uwaga, każda zawoalowana kwestia być może i troskliwa.

        Jakaś dama wyżej napisała , że po ślubie należałoby całkowicie
        ograniczyć kontakty z matką. Zgrozą powiało.

        Moja mama przynosi mi lekarstwa jak jestem chora a facet był w
        pracy, wpadała do mnie na kawę i ploty i ploteczki, chodziłyśmy
        razem na zakupy, zdarza się, że do tej pory chodzimy we dwie do kina
        czy teatru. Dużo nas łaczy bo to moja mama.
        Do tej pory są dania które UWAŻAM, ze robi najlepiej na świecie. Są
        rzeczy które powiem tylko jej i czasem jak ona ma doła, źle się
        czuje dzwoni do mnie. Zdarza się, że często.
        Taki sam ukłąd mam z moja prawie dorosłą córką.

        Kiedy żyła mama mojego faceta miał ze swoją mamą dokładnie taki sam
        układ.
        Dzwoniła do niego i narzekała, martwiła się o niego i czasem się
        jojczyła. BYła chora wiec biegał do niej i zajmował się nią.
        Była uparta, złośliwa i robiła wiele uwag które mogłyby mi się nie
        podobać (bo to miały na celu) gdybym je przyjmowała i w ogóle
        zajmowała się tym co mówi i co sądzi.

        Nigdy nie chciało mi się rywalizować ze staruszką/starszą panią o to
        która pierwsza poda mu lekarstwa, która gotuje lepszą pomiodorową,
        której pierwszej złoży zyczenia przy stole światecznym. Toczyć bojów
        o to czy pojedzie do niej jak zadzwoni w nocy po raz setny, że
        umiera...w końcu nie ja wstawałam i jechałam tylko on.

        Kiedy miał już dość, że jest nią zmęczony, że jęczy, że narzeka, że
        jeździ w tą i z powrotem, że słuchać musi jej gadania, że czas itd
        itp mówiłam "kiedyś będziesz za tym tęsknił".
        I to prawda teraz za tym tęskni bo to była matka, jedyna jaką miał.

        Za to, że nie przejmowałam się tym co ona myśli, co mówi, jak sądzi,
        czy jest niemiła, czy ma uśmiech krzywy czy mniej krzywy a może
        serdeczny odwdzięczył mi się przyjaźnią z moimi rodzicami, chętnym
        bywaniem u nich a ona po długim czasie przestała we mnie widziec
        rywalkę bo jak walczyć jak mówiłam "wiem, matka jest tylko jedna, ma
        o Ciebie dbać".

        Było może czasem cieżko, czasem trudniej ale najczęściej smiesznie.
        Nie wlczyłam, on nie musiał wybierać, tłumaczyć się, patrzeć na mnie
        co ma odpowiedzieć i szanował moje decyzje i moją rodzinę z której
        wyszłam.

        Nie wierzę, ze prawie wszystkie teściowe to patologiczne, zazdrosne,
        chcace rozbic małeżeństwa i zwiazki swoich synów paniusie.
        Za to często widzę, że NIE TYLKO ONE są zazdrosne, nie tylko one
        walczą o bycie samicą alfa, nie tylko one nie widzą miłych gestów i
        chęci do tego by zwyczajnie siebie polubić i jakoś ułożyc wspolne
        bycie razem.

        A szkoda. Bo wielu nieszczęść można byłoby uniknąć.

        Pozdrawiam serdecznie.
        • stara.zona Re: A ja trochę przewrotnie - do to.ja.kas 06.10.09, 19:58
          to bardzo madre.

          Moja tesciowa ma trzech synow. Wiez miedzy nimi a matka jest bardzo
          gleboka..., i to jest piekne. Sa na tyle jednak madrzy, ze rownie
          wielkim uczuciem obdarzaja swoje zony.

          Kazdy czlowiek ma swoj rozum, to nie matki wychowuja synow na
          maminsynkow..., zony ktore nie rozumieja wiezi miedzy matka a
          dzieckiem sa po prostu zalosne. Wielkie meczennice.
        • nessuno Re: A ja trochę przewrotnie 06.10.09, 20:37
          to.ja.kas. Szacun wielki za bardzo mądre słowa.
          Niektóre zapominają,że kiedyś same będą teściowymi.
        • chicarica Re: A ja trochę przewrotnie 06.10.09, 21:24
          Wszystko super, kiedy działania teściowej ograniczają się tylko do wrzucenia
          jakiejś kąśliwej uwagi tu czy tam. Uwagi można olać.
          Nie można natomiast olać, kiedy Twój mąż najważniejsze decyzje Waszego życia
          dyskutuje nie z Tobą, tylko z mamusią. Kiedy Ty zostajesz w domu z ryczącym
          chorym dzieckiem, a mąż jedzie bo mamusi jabłka trzeba z drzewa zerwać (przykład
          z dzisiejszych wątków na forum). Kiedy żadnego weekendu nie możesz spędzić tak
          jak chcesz, bo trzeba do mamusi jechać, bo przecież mamusia się obrazi.
          • to.ja.kas Re: A ja trochę przewrotnie 06.10.09, 21:32
            To nie jest problem mamusi a złego wyboru partnera...
            To ze mój eks małżon mnie lał to nie wina jego rodziców a tego ze skoorwielem był.
            • chicarica Re: A ja trochę przewrotnie 06.10.09, 21:43
              Racja, zresztą ja od zawsze byłam zwolenniczką teorii, że mamusia posunie się
              tak daleko, jak pozwoli jej synuś.
              A wątek, dla przypomnienia, ma tytuł "byłe żony MAMINSYNKÓW". Więc o
              maminsynkach mowa. Jeśli Tobie wystarcza ignorowanie tekstów mamusi i nie masz z
              nią większych kłopotów, to znaczy, że Twój mąż maminsynkiem nie jest.
              • to.ja.kas Re: A ja trochę przewrotnie 06.10.09, 21:45
                Nie, to znaczy ze mam na tyle silne poczucie własnej wartości ze nie uzalezniam
                swojej oceny i miejsca w zwiazku od tego co uwaza i mowi starsza pani
                • chicarica Re: A ja trochę przewrotnie 07.10.09, 08:43
                  Owszem, i wszystko super, pod warunkiem że pani tylko MÓWI. Gorzej, jak działa -
                  i jak podporządkowuje się temu mąż.
                  • to.ja.kas Re: A ja trochę przewrotnie 07.10.09, 09:24
                    Że jak działa? Co robi?
                    Obiad ugotuje synkowi? To co lubi? Gacie kupi? Leki przyniesie?

                    Eeeeeee nie wiem co miałaby mi zrobic starsza pani...
                    • chicarica Re: A ja trochę przewrotnie 07.10.09, 19:33
                      Na przykład przychodzi do Ciebie i szpera Ci po szafkach pod Twoją nieobecność,
                      bo ma klucze.
                      Na przykład zabiera Twoje dziecko bez Twojej zgody.
                      To są tylko i wyłącznie sytuacje z forum. Oczywiście - teściowe nie mogłyby
                      działać, gdyby nie przyzwolenie na to ich synków, i to z synkami jest problem.
                      Ale jeszcze raz przypominam - wątek ma tytuł "byłe żony maminSYNKÓW", więc mowa
                      w nim o problemach wynikających z tego, że to mąż się nie odpępnił.
    • lena_madzia Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 16:34

      Mój mąż pochodzi właśnie z takiej rodziny -władcza matka a ojciec
      pantoflarz -idealny Dulski.
      Teściowa traktuje teścia okropnie, bardzo ogardliwie sie wyraża do
      niego i o nim, a on nic!!! zero jaj!
      Zatrudniła sie w przedszkolu do którego chodził mąż a potem w
      szkole "żeby mieć kontrolę" surprised. Wiele spraw mu wychodziła i
      załatwiała, żeby synkowi zycie ułatwić.
      No i oczywiście od samego początku nie podobało jej sie że jestem z
      jej synem. Potrafiła o 22 wejść do męża pokoju (wtedy miał 27 lat)
      i patrząc na zegarek zapytać- to dziewczyna jeszcze tutaj jest???
      Od początku chciała dyktować swoje warunki, ale mąż sie nie dał smile
      niestety to wszystko było okupione strasznymi awanturami. Teraz
      rzadziej sie kłócą bo tesciowa juz zrozumiała że nas nie zdominuje,
      ale też na szczęście nie widujemy sie za często.
      Takze to jest ne pewno tez kwestia genów, uległego bądz dominującego
      charakteru. Mój mąz jest zdecydowanie dominujący mimo takiego
      wychowania
      • kicia76-0 Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 16:56
        Kolezanka mi opowiadala ze jak byla w 4 miesiacu ciazy to tesciowa podeszla do
        niej, objela ja podeszla z nia do lustra i zapytala synka : Noi co syneczku
        ktora z nas szczuplejsza twoja mamusia czy twoja zona??????? - bez komentarza.
        • to.ja.kas Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 17:03
          big_grin Moja mama ostatnio objęła mnie w pasie i powedziała...noooooo
          kochaaaanaaa ja schudłam, ale tobie sie chyba poprawiło " wink
          Miała rację. Za karę powiedziałam jej, że dbam o jej figurę i
          czekolady nie dostanie. Zartowałysmy z tego jeszcze kilka razy.

          Serio przejmujecie się być może mało taktownym, głupim żartem?
          A jak mamusia chudsza (a co nie moze?) to co, syn z nią do łóżka
          pojdzie? smile))))
      • sauber1 Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 17:20
        lena_madzia napisała:


        > Mój mąz jest zdecydowanie dominujący mimo takiego wychowania


        To super Masz sie czym pochwalić, cieszy smile

        A jak trafiłaś na to forum ?
      • 0x0001 Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 17:35
        lena_madzia napisała:

        > Potrafiła o 22 wejść do męża pokoju (wtedy miał 27 lat)
        > i patrząc na zegarek zapytać- to dziewczyna jeszcze tutaj jest???
        > Od początku chciała dyktować swoje warunki, ale mąż sie nie dał smile

        27 lat i jeszcze mieszkal w pokoju u rodzicow?!? Facet musial miec naprawde silny charakter, jesli istotnie nie dal sie zdegenerowac w takiej sytuacji... Moja teoria "80% geny, 20% wychowanie" zdaje sie tutaj potwierdzac.

    • takajuzpo Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 18:54
      Hmmm.. Przejełam synka od mamusi. Nauczona wieloletnim agitowaniem przyszlej
      wtedy tesciowej, troche mojej babci, troche mamy, przejelam chlopa z bagazem
      obowiązkow. W sumie to moja wina bo przyjelam to jako cos naturalnego i tak
      pozostalo az do rozwodu. Sama sobie zgotowalam ten los, sama sie zgodzilam
      pokorne ciele, miec dwulewego, nie mogacego nic zrobic wokol siebie chlopa,
      ktoremu lapek nie urwalo tylko przyzwyczail sie do matki: sprzataczki, kucharki,
      pokojowki itepe. Jeśli chodzi o opieke nad dzieckiem: tez tylko ja sie do tego
      nadawalam najlepiej, ja wszystko robilam i wiedzialam najwspanialej. Beze mnie
      umarlby niechybnie w brudnych gaciach z glodu. Dla tesciowej bylam zawsze zlą
      kobietą, nienadającą sie do niczego istotą, nieumiejącą sie zająć synkiem
      wszystko wiedzącej mamusi. Mam to juz za sobą.
      Teraz mam kogos kto sobie prasuje jak ma ochote gdzies wyjsc, robi sobie jesc
      kiedy jest glodny a mnie nie ma. Chodzi w pomiętej koszuli jesli nie ma ochote
      jej uprasowac a mnie nie kaze. Facet byl uczony pomagac mamie i to nie hanba ze
      zlapie sie za brudne gary w zlewie raz na jakis czas. Ja sie ucze zeby chlopa od
      tych rzeczy nie odrywac tylko sie cieszyc ze to robi, bo wtedy ja mam wiecej
      czasu na inne sprawy. Matke kocha i szanuje ale swoje zdanie ma i sie stawia
      kiedy tylko uwaza ze matula nie ma racji. Obaczymy jak to bedzie dalej tongue_out
      • ktosiaktosia Re: Byłe żony mamisynków 06.10.09, 21:37
        >przejelam chlopa z bagazem
        obowiązkow. W sumie to moja wina bo przyjelam to jako cos naturalnego i tak
        pozostalo az do rozwodu. Sama sobie zgotowalam ten los, sama sie zgodzilam
        pokorne ciele, miec dwulewego, nie mogacego nic zrobic wokol siebie chlopa,
        ktoremu lapek nie urwalo tylko przyzwyczail sie do matki: sprzataczki, kucharki,
        pokojowki itepe.<

        święte słowa, bo jakby nie było, to same sobie takich chłopów wzięłyśmywink Gratuluję nowego "nabytku" i oby tak było jak jestwink

        • handra Wszystkie tesciowe na stos. 06.10.09, 23:19
          • 50v Re: Wszystkie tesciowe na stos. 06.10.09, 23:53
            I komu przeszkadzała ta inkwizycja ?
            No może nie wszystkie, ale wiele jest takich cudzą energią żyjących i być może,
            one chcą być wspaniałymi ludźmi, lecz trudne warunki je do takich zachowań
            zmuszają i to ocieplenie klimatu tez zapewne nie jest bez związku?

            Pięknie jest i cacy, kiedy w człowieku rodzi się człowiek .
    • ksjp Re: Byłe żony mamisynków 07.10.09, 08:27
      a jak u Pani było Droga Pani?
    • kicia031 Przedziwny watek 07.10.09, 11:06
      Myslam, ze niepokalane poczecie zdarzylo sie tylko raz, a i ta
      kwestia jest watpliwa. Tymaczase widze, ze wiekszosc synow ma
      wylacznie matke - najwyrazniej tez poczeci bez udzialu mezczyzny, i
      na tej matce wylacznie spoczywa odpowiedzialnosc za wychowanie i
      zachhowanie syna od urodzenia po grob. Nie istnieje w tym ukladzie
      ojciec, a i sam syn to bezwolne stworzenie, o ktorego
      podporzadkowanie sie walcza mamusia i zonusia, a czasami jeszcze
      jedna lub kilka kochanek i bylych badz przyszlych malzonek.

      Sa tez tacy synkowie, ktorzy nie sa maminsynkami - wtedy - UWAGA -
      opiekuje sie nimi nie MAMA, tylko ZONA.

      No musze sobie ulzyc - czy was panie i panowie kompletnie pogielo?

      jako feministka czuje sie zmuszona przypomniec, ze mezczyzna to tez
      CZLOWIEK. Posiada wlasny rozum, wladze sadzenia, zmysl moralny, czy
      jak to rozni filozofowie nazywali. Jako ojciec, moze wziac
      wspolodpowiedzialnosc za wychowanie swoich dzieci. jako syn i maz
      moze sam decydowac, jakie postepowanie bedzie dobre i sluszne.

      Nie skladajmy odpowiedzialnosc na postepowanie mezczynz na barki
      kobiet. Uszanujmy ich godnosc i pozwolmy im wziac te
      odpowiedzialnosc na siebie.
      • jacek226315 Re: Przedziwny watek 12.10.09, 10:10
        kicia031 napisala"....jako feministka czuje sie zmuszona
        przypomniec,ze mezczyzna to tez CZLOWIEK..."
        otoz przede wszystkim czlowiek,kobieta jest kobieta a czlowiekiem
        mezczyzna.Jak to dobitnie jest w angielskim.
        Man znaczy - czlowiek,mezczyzna,maz,natomiast kobieta to woman.
        • kicia031 Poprosze moderatora 12.10.09, 13:26
          o usniecie kretynskiej wypowiedzi powyzej.

          Wstyd.
          • jacek226315 Re: Poprosze moderatora 12.10.09, 15:22
            prawda kole,prawda?
          • nangaparbat3 Re: Poprosze moderatora 12.10.09, 15:28
            Dlaczego wstyd?
            Tak jest.
            Po hiszpańsku "Hombre" - mężczyzna i człowiek. Mujer - tylko kobieta.
            Po francusku jakoś podobnie.
            To tylko dowód, w jak paskudnie patriarchalnym świecie żyjemy - i że czas to
            zmienić.
            Ale jak podrzuciłam propozycję innego świata, to jedna jedyna Lampka docenić umiała.
            Ech, kobiety wink
            • mola1971 Re: Poprosze moderatora 12.10.09, 15:30
              Po francusku "homme" oznacza mężczyznę i człowieka. Kobieta
              to "famme".
              To tak na marginesie wink
            • chalsia Re: Poprosze moderatora 12.10.09, 15:44
              > To tylko dowód, w jak paskudnie patriarchalnym świecie żyjemy - i
              że czas to
              > zmienić.

              no z uprzedniej analizy językowej to wychodzi, że akurat w dobrym
              miejscu żyjemy bo po polsku mężczyzna to JEDYNIE mężczyzna, kobieta
              to kobieta, a człowiek - jest osobno niejako. I biorę pod uwagę
              AKTUALNE znaczenia tych słów nie patrząc w ich przeszłośc i
              pochodzenie.
              • nangaparbat3 Re: Poprosze moderatora 12.10.09, 19:38
                A jak ktos mowi "Mlody czlowiek", abo "mądry czlowiek", albo "glupi czlowiek" -
                to masz na mysli dziewczynę? kobietę?
                • jacek226315 Re: Poprosze moderatora 12.10.09, 20:36
                  jest roznica miedzy dziewczyna a kobieta,poza tem uwazam ,ze kobieta
                  brzmi dostojnie
                  • nangaparbat3 Re: Poprosze moderatora 12.10.09, 21:25
                    "Baba o chlebie, dziad o fiołach".
          • jacek226315 Re: Poprosze moderatora 13.10.09, 07:03
            kicia031 feministko,mowisz o rownouprawnieniu,ano idz pracowac do
            kopalni lub do huty i udawaj feministke.Tak juz slysze Twa
            odpowiedz,ze my nie potrafimy rodzic,ano moze by sie i ktory
            zdecydowal gdyby jakas mogla go zaplodnic.Bylby o milion dolarow
            bogatrzy
            • kasiapfk Re: Poprosze moderatora 13.10.09, 08:14
              Jako feministka umiarkowana i niewojująca usmiecham się. smile
              Piszcie dalej, piszcie smile smile smile

              p.s. w angielskim 'woman' zawiera cząstkę 'man', stąd jakby nie było
              człowiek też jakowyś jest. Ale wiecie, mi czasem nie chce się wracać
              do czasów patriarchatu. Lubię ludzi wszystkich, a idiotów równie
              wiele wśród mężczyzn jak i kobiet. Dorosłych dzieci też. Niestety.
    • inguszetia_2006 Re: Byłe żony mamisynków 12.10.09, 22:51
      Witam,
      Ja mam w tej chwili maminsynka, ale bardzo specyficznego.
      Otóż,dla matki był zawsze najważniejszy, najukochańszy itp. Teściowa
      była bardzo sentymentalna i wrażliwa i ten mój mąż - raróg parszywy
      robił jej zawsze na złość, by go nie zadusiła miłością. Rozumiem, że
      taka taktyka działała całkiem przyzwoicie jak miał 20 lat, ale jak
      się wyzłośliwiał na matkę - staruszkę, to mnie cholera brała.
      Teściowa już nie żyje, fajna babka z niej była, serdeczna, ciepła,
      mądra, naprawdę anioł i skarb. Żałuję, że jej już nie ma, choć swoją
      troską potrafiła faktycznie zadusić. Mnie też trochę "poddusiła",ale
      wspominam to jak coś fajnego, bo w domu nikt się ze mną tak nie
      cackał.
      Pzdr.
      Inguszetia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja