bogi81
15.10.09, 20:03
Jestem załamana, mam 28 lat i jak do tej pory moje małżeństwo było bardzo
nieudane, alkohol, kobiety, imprezy, znęcanie psychiczne, a ostatnio i
fizyczne. W końcu odeszłam (nie po raz pierwszy, bo kilka razy już
próbowałam,a le obiecywał poprawę, a było jeszcze gorzej). Tak bardzo
chciałabym być w końcu szczęśliwa, śmiać się i cieszyć życiem. Dziś mąż
oznajmił, że zamierza podjąć leczenie przeciw-alkoholowe, ale do tego jest mu
potrzebne wsparcie z mojej strony. Beze mnie to nie ma sensu. A ja.... nie
odpowiedziałam mu nic na to, powiedziałam, że jeszcze raz sprawę przemyślę,
ale od godziny płaczę i nie potrafię przestać. Na mnie spoczywa teraz ogromna
odpowiedzialność, również za niego, a ja nie potrafię nic zrobić. Nie wiem czy
go kocham. Zapomniałam już te czasy kiedy po prostu byłam szczęśliwa, od kilku
lat wiecznie mam tylko pod górkę. On uważa, że jeżeli nie dam mu cienia szansy
to leczenie nie ma sensu, więc wygląda na to, że chce się leczyć tylko dla
mnie i dziecka , a nie dla siebie. Proszę doradźcie coś. Dziękuję