Dodaj do ulubionych

w totalnej rozsypce

15.10.09, 20:03
Jestem załamana, mam 28 lat i jak do tej pory moje małżeństwo było bardzo
nieudane, alkohol, kobiety, imprezy, znęcanie psychiczne, a ostatnio i
fizyczne. W końcu odeszłam (nie po raz pierwszy, bo kilka razy już
próbowałam,a le obiecywał poprawę, a było jeszcze gorzej). Tak bardzo
chciałabym być w końcu szczęśliwa, śmiać się i cieszyć życiem. Dziś mąż
oznajmił, że zamierza podjąć leczenie przeciw-alkoholowe, ale do tego jest mu
potrzebne wsparcie z mojej strony. Beze mnie to nie ma sensu. A ja.... nie
odpowiedziałam mu nic na to, powiedziałam, że jeszcze raz sprawę przemyślę,
ale od godziny płaczę i nie potrafię przestać. Na mnie spoczywa teraz ogromna
odpowiedzialność, również za niego, a ja nie potrafię nic zrobić. Nie wiem czy
go kocham. Zapomniałam już te czasy kiedy po prostu byłam szczęśliwa, od kilku
lat wiecznie mam tylko pod górkę. On uważa, że jeżeli nie dam mu cienia szansy
to leczenie nie ma sensu, więc wygląda na to, że chce się leczyć tylko dla
mnie i dziecka , a nie dla siebie. Proszę doradźcie coś. Dziękuję
Obserwuj wątek
    • petea1 Re: w totalnej rozsypce 15.10.09, 20:11
      wybacz szczerość, ale nie daj sie wykotrzystywać! mąz wpędza Cię w
      poczucie winy! czy to TY go uzależnilaś od alkoholu? Jeszcze
      rozumiem samo uzaleznienie, ale imprezy? znęcanie się ? dziewczyno
      wiej od niego dopóki jesteś mloda i masz na to sily!!!!!!!!!!!
      • nadia3008 Re: w totalnej rozsypce 15.10.09, 20:20
        Popełniam Peteę, tez to przerabiałam, jak chciąłm zostawić m... to
        mówił, ze dla mnie przestanie pić, ale ja musze byc przy nim, to
        szantaz emocjonalny, ja dała sie namówic, i jak teraz na tym
        wyszłam? najgorzej, to manipulacja...
        • nadia3008 Re: w totalnej rozsypce 15.10.09, 20:24
          Tzn. popieram Peteesmile
          • jap.11 Re: w totalnej rozsypce 15.10.09, 20:40
            Za swoje czyny kazdy powinien ponosic sam odpowiedzialnosc.

            Jezeli Twoj malzonek chce sie leczyc dla Ciebie to znaczy, ze nie
            chce sie leczyc wogole.

            Nie ponosisz za nic odpowiedzialnosci i nie daj sobie tego wmowic.

            Wsparcie rodziny dla leczacego sie alkoholika jest bardzo wazne ale
            nie kazdy na nie zasluguje. Posluchaj swojego sumienia i intuicji-
            chcesz czy nie.

            On nie ma prawa od Ciebie niczego wymagac to juz duzy chlopiec.
            Kazdy uzaleznony chwyta sie wszystkiego zeby znowoz oszukac bliskich.
            Zastanow sie dobrze czy chcesz sie jemu poswiecic ale nie ma
            gwarancji,ze terapia pomoze.
    • scindapsus Re: w totalnej rozsypce 15.10.09, 20:50
      Pan alkoholik i pani współuzalezniona
      Poczytaj sobie o wspóluzależnieniu i przestań płakac.jesteś
      odpowiedzialna TYLKO I WYŁACZNIE ZA SIEBIE.
      A jesli chodzi o tę szanse to wiesz...on tak do końca swiata będzie
      Cię wpędzał w poczucie winy.Min na tym polega ta choroba.
      Wszyscy są winni i już
      no miodzio po prostu
      • jap.11 Re: w totalnej rozsypce 15.10.09, 20:51
        poczytaj tu:

        forum.gazeta.pl/forum/w,176,89595702,0,Dla_nati2009_Gdy_ktos_bliski_pije.html
    • triss_merigold6 Re: w totalnej rozsypce 15.10.09, 21:01
      TY na terapię dla współuzależnionych natychmiast. Nie wstydź się, nie tacy tam
      chodzili i chodzą.
      Panu kopa. On nie chce wytrzeźwieć.
      Rozwód, ograniczenie praw rodzicielskich i alimenty.
      Żerować na twoim poczuciu winy będzie jeszcze długo.
      Dziecku - prawdę: tatuś chla, jest agresywny i toksyczny.
      Na Tobie spoczywa wyłącznie odpowiedzialność za siebie i dziecko. Alkoholik albo
      wytrzeźwieje albo się zapije. Zapije się? Trudno - przestanie zabierać cenny tlen.
    • bogi81 Re: w totalnej rozsypce 15.10.09, 21:44
      To nieprawdopodobne jak można manipulować czyimś życiem. Nikt nie skrzywdził
      mnie w życiu bardziej niż mój mąż. Teraz kiedy odeszłam i próbuję się jakoś
      pozbierać po tych wszystkich przeżyciach wydaje mi się to niemożliwe. Codziennie
      przyjeżdża przynosi mi listy, w których pisze jak bardzo mnie kocha, że zniszczę
      życie dziecku, które będzie żyło w rozbitej rodzinie, pisze że nie mogę odejść,
      gdyż ślubowałam mu miłość do końca życia itp. Twierdzi, że się zmieni tylko
      muszę dać mu szansę (miał ich już dziesiątki. Wpędza mnie w takie poczucie winy,
      że nie potrafię sobie już z tym poradzić. rzeczywiście poszukam jutro adresu
      poradni w moim mieście i zapiszę się na terapie dla współuzależnionych, bo bez
      tego sobie nie poradzę. bardzo dziekuję Wam za rady
      • scindapsus Re: w totalnej rozsypce 15.10.09, 22:24
        aha jasne
        on niewinien
        czysty jako ta lelija
        a ty jestes ta zła.
        aaaaaaaaaaaaaa
        Biegusiem szukaj tej terapii dla dobra dziecka smile
        Uchronisz je przed byciem DDA
        ogromny/potworny/ciężki bagaż.
        Gdzies czytalam ze 90% mężow alkoholiczek sie wylogwywuje z chorego
        układu, a 90% żon alkoholików tkwi przy męzu.
        Tki wielowiekowy/kulturowy kod.
        Kobieta ma zapomniec o sobie, o swoich potrzebach.
        Wiesz co jest śmieszne?że pan ci wyciąga przysięgę a zapomina ze sam
        mowil"slubuję ci milosc, wiernosc i UCZCIWOSC MAŁZEŃSKĄ"
        On nie jest uczciwy.
        Możesz odejsc.To wolny kraj a rozwody są dla ludzi.
      • ajeje Re: w totalnej rozsypce 16.10.09, 09:58
        Jestem dzieckiem alkoholika. Teraz jako dorosła kobieta uważam że
        odejście mamy od ojca było najlepszą decyzją i dla mnie i dla niej.
        Uwierz, odcięcie się od alkoholika nie jest złym rozwiązaniem dla
        jego dziecka.
    • kami_hope Zostaw go. 15.10.09, 22:02
      W zdrowym związku mężczyzna wspiera kobietę, a nie odwrotnie
      (oczywiście i kobieta także wspiera mężczyznę, z tym że owo wsparcie
      ma inny, subtelny charakter - ale tu nie o tym). Twój mąż nie jest
      odpowiedzialny sam za siebie, więc tym bardziej nie będzie
      odpowiedzialnym partnerem/mężem, ojcem. Ten chory układ może trwać w
      nieskończoność doskonale wykorzystując (uprzednio zaindukowane)
      poczucie winy. Żona to nie jest oaza miłosierdzia ubrana w koronę
      cierniową. I jeśli "jeszcze raz sprawę przemyślisz", to jeszcze raz
      koronę przywdziejesz... Być może obiło Ci się o uszy coś o tzw.
      syndromie kobiety kochającej za bardzo. Nie czekaj i idź po poradę
      do psychologa (moim skromnym zdaniem niezbędna Ci jest terapia).

      bogi81 napisała:
      >Na mnie spoczywa teraz ogromna
      > odpowiedzialność,
      I tu tkwi sedno Twojego problemu. Ta nadodpowiedzialność. Pozbądź
      się tego (wylecz się z tego). Przecież tak bardzo chcesz być
      szczęśliwa, śmiać się i cieszyć się życiem... Kiedy będziesz się
      cieszyć życiem, skoro to życie wypełnia przygniatająca
      odpowiedzialność? Zrzuć balast ze swoich ramion i zachowaj
      odpowiedzialność za siebie... zobaczysz jak wiele miejsca zyskasz
      właśnie na te radości...
    • bogusiamaria Re: w totalnej rozsypce 15.10.09, 22:57
      Dobrze ze jesteś teraz oddzielnie bo odchodzenie od alkoholu kosztuje...
      Rodzina nieraz wycofuje się twierdząc że alkoholik jest znośniejszy jak pije niż
      jak odchodzi od alkoholu.
      Przed nim na pewno ciężkie dni.Ale on pije sam i na własną odpowiedzialność -Ty
      do tego nic nie masz.Każdy sam odpowiada za swoje życie!
      >a Ty już czujesz się odpowiedzialna za niego?
      Toż to totalna bzdura.Pozwolisz się w to wmanewrować?
      Jedyne wsparcie z Twojej strony to uczestniczenie w terapii dla
      współuzależnionych i ew.w terapii dla rodzin ofiar przemocy fizycznej i
      psychicznej.To TY jesteś najważniejsza i też wymagasz terapii i szczerze Cię na
      nią namawiam bo znajdziesz tam wskazówki dla siebie jak postępować nie dając
      sobą manipulować.
      Inna rzecz to czy masz na to ochotę i czy dla Ciebie nie jest już za późno...(bo
      na razie wydaje mi się,że on tylko obiecuje i dalej będzie kontrolował ile można
      na Ciebie w razie niepowodzenia zrzucić-sprawdza Cię i stan Twoich uczuć do niego).
      Jest to postępowanie z gruntu nieuczciwe.Niech idzie na terapię i czas pokaże
      jego intencje,TY wyraźnie powiedz mu że obiecankami nie ukoi Twego bólu i że to
      dla Ciebie za mało,by znów wchodzić w związek który tak Cię ranił. TY możesz
      tylko poczekać i zadbać o siebie w tym czasie.
      JEŚLI ON ZECHCE PIĆ TO I TAK BĘDZIE I BĘDZIE ZRYWAŁ TERAPIĘ I NIE TY JESTEŚ TEMU
      WINNA!!!
      Pozdrawiam serdecznie.Przytulam.Posyłam ANIOŁA.
    • dorata351 Re: w totalnej rozsypce 16.10.09, 07:56
      a z kobiet , imprez i przemocy tez się pan wyleczy? nie daj się, oni
      najpierw rozrabiają, a potem szukają winnych. Może zaproponuj żeby
      sam sobie z tym poradził, jesli Ci udowodni, że się zmienił to Ty
      zastanowisz się czy chcesz z nim być. Pozdrawiam.
    • malina81-2 Re: w totalnej rozsypce 16.10.09, 09:07
      Bogi81,
      to się nazywa szantaż emocjonalny.
      Nie znam towojego męża dobrze ale u mnie było podobnie i wierz mi,
      żadna terapia nic nie dała. Wystraczyło, że wróciłam i od "nowa
      Polska Ludowa". Jeżeli wrócisz to już może ci później nie starczyć
      siły, żeby odejść bo za każdym razem jest już tylko gorzej....
      też mam 28 lat, też zapomniłam co to szczęście, a nawet szczery
      śmiech ale może przyjdzie czas, że sobie przypomnę.......
    • lampka_witoszowska Re: w totalnej rozsypce 16.10.09, 23:28
      hahahaha
      jeszcze nei czytałam odpowiedzi w tym wątku, ale oryginalna nie
      będę, jak sądzę

      nie odpowiadasz za niego i jego leczenie
      jak chce się leczyć, to się leczy i kropka, bo ma w sobie pewność,
      że potrzebuje pomocy - i nie obciąża kogoś swoim alkoholizmem, tylko
      bierze dupę w troki i idzie do psychologa

      piszesz, jak współuzależniona i moim zdaniem potrzebna Ci terapia -
      bo inaczej, jak sądzę, całe życie będziesz albo go ciągnęła przez
      życie, albo niosła, albo padniesz od poczucia winy, że zdecydowałaś
      się jednak na rozwód

      ps. mój były teść swoje problemy alkoholowe wylewał zawsze kazdemu,
      jak już wypił
      któregoś dnia powiedział - załatw mi nr telefonu do poradni, idę się
      leczyć (to było przy mnie, w ciągu 2ch lat, któreś z kolei
      postanowienie) - odparłam: nie, tato, sam od początku do końca o to
      zadbasz, telefon podadzą ci w przychodni lub szpitalu

      i od tej pory byłam złym człowiekiem, bo nie pochyliłam się nad
      potrzebującym...
    • bogi81 Re: w totalnej rozsypce 17.10.09, 12:17
      W przyszłym tygodniu idę na spotkanie grupy kobiet w Ośrodku Profilaktyki i
      Leczenia Uzależnień. Mam nadzieję, że to spotkanie pomoże mi pozbyć się
      poczucia winy. dziś mąż zabrał syna i przywiezie go wieczorem. Uwierzcie, że już
      boję się tego spotkania. On up[arcie twierdzi, ze jeśli nie dam mu cienia szansy
      , że będziemy razem to jego leczenie nie ma sensu. Macie rację, że jest to
      szantaż, a ja muszę nauczyć się postępować w takich sytuacjach, bo jak do tej
      pory mam tylko wyrzuty sumienia, że nie pomagam chorej osobie. On do tego
      powtarza, że ślubowałam być przy nim w zdrowiu i w chorobie. Chciałam też dodać,
      że ja nie odeszłam tylko z powodu alkoholu, bo jak wspomniałam były inne
      dziewczyny (twierdzi, że tylko się z nimi spotykał i mnie nie zdradził),
      obrażanie mnie, no i na końcu pojawiły się szarpaniny, duszenie mnie przy
      dziecku i krzyczenie , że mnie i tak zabije. Tak chciałabym uwolnić się od tego
      wszystkiego. czekam teraz na wyznaczenie terminu rozprawy o uregulowanie
      kontaktów ojca z dzieckiem. On nie wie, że założyłam tę sprawę i zastanawiam się
      czy mu sama mam o tym powiedzieć, czy czekać, aż dostanie wezwanie z Sądu?
      Pozdrawiam.
    • bogi81 BYŁ 17.10.09, 17:42
      około godziny temu odwiedził mnie mój mąż, jak zwykle przekonywał mnie do tego
      bym wróciła. Podejmie się leczenia tylko wtedy, gdy zapewnię go, że wrócę do
      niego. Powiedziałam, że nie wrócę i kazałam mu wyjść. Wyobraźcie sobie, że
      później dzwonił i powiedział, że jestem tak nieodpowiedzialna matką, że nie
      powinnam się w ogóle zajmować dzieckiem i że jestem złym człowiekiem, upartym i
      swojego zachowania będę bardzo żałować. Syn zostawi mnie i będę sama. Miał
      przywieź syna, ale stwierdził, że jutro ma wolne i przywiezie go jutro
      wieczorem. Ja też mam tylko weekendy wolne i też chciałabym jeden dzień być z
      małym. TO KOSZMAR. I taki człowiek co niedziele chodzi do kościoła, udaje
      wielkiego katolika...
      • sm.utna Re: BYŁ 17.10.09, 18:33
        O matko kochana... Niech do Ciebie dotrze, że nie Ty jesteś w tej sytuacji złym człowiekiem. Twój mąż zarzuca Ci, że nie wywiązujesz się z przysięgi małżeńskiej? Haha śmieszne bardzo- a on w jaki sposó się wywiązał? Pijąc, bijąc i spotykając się z "koleżankami"? Ciekawe...
        A co do dziecka, nie wiem czy dobrze, że pozwoliłaś teraz na to nocowanie u tatusia. Jeśli miał ochotę zabrać syna na noc to jego prawo, ale takie rzeczy powinien uzgodnić wcześniej z Tobą. Powinnaś o tym wiedzieć wcześniej. Na Twoim miejscu, powiedziałabym, że w takim układzie następny week dziecko spędzi z Tobą, bo też masz prawo do weekendów z dzieckiemsmile A panu podziękuj za współpracę, on się nie zmieni... Życzę odwagi i wytrwania w postanowieniu.
      • mola1971 Re: BYŁ 17.10.09, 18:39
        bogi81 napisała:
        Podejmie się leczenia tylko wtedy, gdy zapewnię go, że wrócę do
        > niego.

        Przypadkiem nie daj się na ten tani chwyt nabrać. Tak mówi każdy alkoholik. A leczą się i zdrowieją tylko i wyłącznie ci, którzy robią to DLA SIEBIE.
        • kim5 Re: BYŁ 18.10.09, 18:23
          Postaw warunki: jak się upora z alkoholizmem, to wówczas możesz
          rozważyć, czy do niego wrócisz.
          Jeśli mu zależy na tobie, wystarczy mu taka motywacja.
          • bogusiamaria Re: BYŁ 18.10.09, 22:50
            Itylko na taką Cię stać!
            -Obecnie...
            Reszta już należy do niego -nie do Ciebie!!!
            • handra w innej kolejnosci 18.10.09, 23:13
              Zaproponuj leczenie a zo rok sprawdzisz, czy mozna mu swoje zycie
              powierzyc.

              Nie Ty krzywdzisz dziecko tylko on, ale alkoholicy maja inna logike
              ponoc pijana.

              Balam bym sie o dziecko, ktore nocuje u pijacego ojca. Obys sie nie
              narazila na opinie lekkomyslnej matki.
      • kasper254 Re: BYŁ 19.10.09, 10:32
        1.Bogi, podjęłaś już decyzję o rozwodzie. W dyskusji ujawniają się
        wątki, terminy (np. "szantaż"), które skrzętnie wykorzystujesz, bo
        legitymizują Twoją postawę i stanowisko. Tak często robimy. Ale tak
        naprawdę nie wiesz, czy masz do czynienia z szantażem, czy aktem
        rozpaczy.
        Zobacz, na tym forum podstawą pozwu jest np. bywanie męża pod
        telewizorem, nazwanie żony "Guantanamo" ("Rzeczpospolita") itd.
        Ponad 100 000 dzieci rocznie w Polsce jest wyrzucanych poza nawias
        normalnego rozwoju.
        2. Przy całej umownosci słowa "normalność". Kami dała Ci wartą Nobla
        definicję "normalnego" małżeństwa i wspierania się. Tylko że jest to
        jak gra w szachy.
        3. Na podstawie tego, co piszez, bogi, mogę powiedzieć, że do
        współuzależnienia (jakkolwiek bym nie atrzył na to - poważnie czy
        też inaczej) jest Ci bardzo daleko.Aniś Ty Jekyllem, ani on Hydem.
        Nie spełniasz żadnych przesłanek klucza DSM-IIIR, ani ne zaistniały
        fazy, o której np. pisze W. Sztander (1996).
        4. Reasumując, myślę definitywnie, że masz dość małżeństwa . Hłaski.
        Jeśli po jej lekturze stwierdzisz, że chcesz rozwodu, to zrób, co
        zaczęłaś. Jeśl będziesz miała inne refleksje, daj mu szansę, powiedz
        o pozwie i określ czas naprawy jego postawy i małżeństwa. Zrób tak
        choćby dla dziecka, ale i dla siebie. Przecież nie wiesz, czy nie ma
        nadziei, jeśli jej nie dasz.
        • bogusiamaria Re: BYŁ?... 19.10.09, 11:15

          Kasper Co Ty na nią zwalasz i jak możesz ?
          Przecież nawet jak załozy sprawę o rozwód i poda alkohol jako przyczynę rozwodu to na pierwszej sędzia spyta go czy chce się leczyć a ją czy jest skłonna ratować małżenstwo jesli on zdecyduje się na leczenie i nie inaczej.
          Po tym dostaną zawieszenie na okres ok 1/2 roku aby sprawdzić czy są efekty.Jeśli nie -ma z górki.Nie wprowadzaj jej w błąd!! Proszę.
          A poza tym Twoja opinia niewiele tak naprawdę znaczy bo to ona naprawdę wie wszystko o swoim związku a my tylko tyle ile zdecyduje się nam ujawnić...
          Pozdrawiam Wszystkich.Jakie macie zdanie?
        • bogi81 Re: BYŁ 19.10.09, 12:38
          "Reasumując, myślę definitywnie, że masz dość małżeństwa":
          Dwukrotnie przeczytałam to o czym napisałeś by móc sie własciwie do
          tego odnieść. Czy mam juz doś małżeństwa?
          odpowiedź: TAK
          Uwierz też miałbyś dość gdybyś w nocy musiał uciekać i zamykać się
          przed kimś w łazience kto krzyczy, że cie zabije na oczach małego
          dziecka. Miałbyś też serdecznie dość gdy w dniu wesela twojego
          kuzyna, na którym byłbyś świadkiekiem ktoś krzyczałby " jak ci
          przypier... do spadniesz ze schodów".
          Gdyby wpadłby co pomysł do głowy, że on może mieć ku temu powody
          odpowiadam: Nigdy go nie zdradziałam, nigdy sie z nikim nie
          umaiwiałam, rodzina była i jest całym moim zyciem. Zaznaczam, że po
          urodzeniu dziecka, po urlopie macierzyńskiem od razu wróciłam do
          pracy, bo nie dawał mi pieniędzy, a pracuje ok. 20 km. od miejsca w
          którym mieszkam. Wystarczył fakt, że przyjechałam 10 minut później
          (mimo, że dzwoniłam, że są duże korki gdyż jest remontowany wjazd na
          autostradę) to było to powodem do wszczęcia awantury. Ale mimo
          wszystko tkwiłam w tym związku, bo chciałam by ta rodzina była
          razem, by dziecko miało oboje rodziców przy sobie, bo jestem
          katoliczką i rozwód pod tym względem też jest dla czymś bardzo
          trudnym.
          A teraz pojawiłeś sie TY z twoim stwierdzeniem "masz dośc
          małżeństwa" - mówisz podobie jak mój mąż, który twierdzi, że "parę"
          kłótni nie może przekreślic małżeństwa, które na pewno mi się
          znudziło.
          Poza tym jeśli stwierdznie mojego męża "jeśli do mnie nie wrócisz to
          nie będę sie leczył, bo to nie ma sensu" nie jest dla ciebie
          szantażem to proponuję przeczytać definicję słowa 'szantaż".
          Pozdrawiam.
          • kontrapianista Re: BYŁ 19.10.09, 12:55
            Nie daj się wpuścić w "kanał" przede wszystkim zadbaj o siebie.
            Nie pozwól ,by ktoś wyzwalał u Ciebie poczucie winy.
            Wiem co mówię: to ja jestem w tej chwili winny rozpadowi ,...itp.
            mój alkoholizm ...Ale znajduję (teraz) w sobie siły ,żeby zawalczyć o swoje
            własne ja , o swoją i dzieci wolność.Nie pozwól soba manipulować!
            Odwagi! Aha. i "biegnij na terapię- dla współ.Pozdrawiam i zycze duzo
            siły.
          • kasper254 Re: BYŁ 19.10.09, 22:15
            Rozumiem Cię. Znam alkoholizm i dotykały mnie jego skutki w
            dzieciństwie i młodości. I wiem,że chciałbym mieć ojca mimno
            wszystko i wbrew wszystkiemu.
            Większość tu na forum i Ty sama wiesz, że masz do czynienia z
            szantażem. Moz to tak wygląda, a może jest inaczej. Wyjście z
            alkoholizmu jest bardzo ciężkie. Uciekła mi część tekstu, gdzie
            prosiłem, abyś przeczytała wyjątkową pozycję: M. Hłasko, "Pętla".
            Nie bądż na mnie zła, Bogi.
            • ktosiaktosia Re: BYŁ 19.10.09, 22:31
              bogi... uciekaj póki jeszcze masz siły...
              a gdzie jest jego odpowiedzialność???? dlaczego TY masz odpowiadać za jego
              życie? a on co? każdy ponosi odpowiedzialność za to co robi, żoną miałaś być a
              nie niańką... a miłość mu ślubowałaś i szacunek,ale on Tobie podobno też... i co????
    • bracialwieserce Re: w totalnej rozsypce 20.10.09, 20:02
      bogi81 napisała:

      > Jestem załamana, mam 28 lat i jak do tej pory moje małżeństwo było bardzo
      > nieudane, alkohol, kobiety, imprezy, znęcanie psychiczne, a ostatnio i
      > fizyczne. W końcu odeszłam (nie po raz pierwszy, bo kilka razy już
      > próbowałam,a le obiecywał poprawę, a było jeszcze gorzej). Tak bardzo
      > chciałabym być w końcu szczęśliwa, śmiać się i cieszyć życiem. Dziś mąż
      > oznajmił, że zamierza podjąć leczenie przeciw-alkoholowe, ale do tego jest mu
      > potrzebne wsparcie z mojej strony. Beze mnie to nie ma sensu. A ja.... nie
      > odpowiedziałam mu nic na to, powiedziałam, że jeszcze raz sprawę przemyślę,
      > ale od godziny płaczę i nie potrafię przestać. Na mnie spoczywa teraz ogromna
      > odpowiedzialność, również za niego, a ja nie potrafię nic zrobić. Nie wiem czy
      > go kocham. Zapomniałam już te czasy kiedy po prostu byłam szczęśliwa, od kilku
      > lat wiecznie mam tylko pod górkę. On uważa, że jeżeli nie dam mu cienia szansy
      > to leczenie nie ma sensu, więc wygląda na to, że chce się leczyć tylko dla
      > mnie i dziecka , a nie dla siebie. Proszę doradźcie coś. Dziękuję

      Witam - proponuję zdobyć i poczytać książki pani EWY Woydyłło - piszę poważnie,
      niedługo ona też ma spotkania bo napisała nową książkę może warto się wybrać,
      proszę poszukać info na jej stronie. Facet musi to zrobić sam dla siebie i to na
      zawsze pani nie ma tu nic do rzeczy i nie jest pani odpowiedzialna za niego -
      raczej współuzależniona - nie musi pani do tego pić. Jest taki napis w USA w
      klinice odwykowej dla alkoholików - pije nie przez ciebie i nie dla ciebie
      przestanie! Radzę już od razu zabrać się za swoje życie a jemu pozostawić wybór
      rok w trzeźwości i może się pani zastanowi czy z nim być - a nie tak, że ta
      ruletka będzie trwała w nieskończoność - poszukać wsparcia - linie telefoniczne
      i fachowiec po drugiej stronie dla siebie wytrzymać w postanowieniu/poszukać
      wsparcia dla siebie i dziecka a nie jemu darować i powtarzać sytuację. NIECH
      oprócz zastanawiania już coś pani robi będzie bardzo ciężko wyrwać się z tych
      szponów/poczucia winy ale on się nie zmieni bez JEGO pracy własnej a pani JUŻ może!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka