Dodaj do ulubionych

najgorsze są week

17.10.09, 15:53
wiem wiem, może to minie - ale teraz każde wolne dni, gdy jestem w
domu są dla mnie najgorsze - jeszcze przy takiej pogodzie jak dziś -
jakaś makabra sad
wszystko posprzątane, trochę się pouczyłam, obiad zrobiony - ale co
z tego jak ponoć niedobry...
odechciewa się wszystkiego - a jeszcze tak niedawno cieszył mnie
zapach pieczonego ciasta, myślałam, że najgorsze już za mną
od wczoraj jakiś podły nastrój się włączył
do tego nie ma się do kogo odezwać, smutna jesień, smutne życie
Obserwuj wątek
    • sm.utna Re: najgorsze są week 17.10.09, 18:15
      To może wyjdź do kina? Albo do baru? Spotkaj się z przyjaciółmi? Zaproś do siebie na kawę, herbatę albo na to ciasto? Nie poddawaj się złemu nastrojowi. Trzyma się ciepłosmile
      • darka49 Re: najgorsze są week 17.10.09, 18:25
        Trzeba mieć pod ręką to kino albo park, trzeba mieć przyjaciół. Jak
        mieszka się w "dziurze" to nie ma gdzie wyjśc, a jak żyje się ponad
        20 lat w nieudanym związku i walczyło się o ten zwiazek, słuzyło się
        panu i rodzinie zamiast myśleć o sobie i zdobywać przyjaciól to ich
        się dzisiaj nie ma.Sorki, ale czasem wkurzaja mnie te wasze
        książkowe rady: przyjaciele, terapia itp.Kto ma dzisiaj prawdziwych
        przjaciół? Niewielu szczęsliwych ludzi, a nie ci nieszczęśliwi ,
        którzy na tym forum płaczą.Terapia? Jakbym miała tyle kasy żeby
        pozwolić sobie na jeżdżenie do terapeuty to bym sobie dom postawiła
        i powiedziała mojemu panu dowidzenia.
        • mola1971 Re: najgorsze są week 17.10.09, 18:34
          Na to by znaleźć przyjaciół nigdy nie jest za późno. Na walkę o własne życie i
          szczęście również. Trzeba tylko tego chcieć a nie tylko narzekać. Na siłę nikogo
          uszczęśliwić się nie da.
          Co do terapii... Zamiast terapii jeśli nie ma możliwości skorzystania z niej
          można czytać. A książek też nie trzeba od razu kupować. W bibliotece są za darmo.
          • darka49 Re: najgorsze są week 17.10.09, 18:42
            Dzięki za wsparcie i zrozumienie.Bolało.
            • mola1971 Re: najgorsze są week 17.10.09, 18:45
              Wsparcie czy zrozumienie nie oznacza głaskania po głowie. Czasem (często)
              skuteczniejszy jest kubeł zimnej wody.
              I za to m.in. cenię to forum.
              • darka49 Re: najgorsze są week 17.10.09, 19:11
                No widzisz sama, już ci się nie spodobałam a radzisz żeby szukać
                przyjaciół. Przyjaciół zdobywają ludzie radośni i optymistyczni -
                nie stękający
                • a.niech.to Re: najgorsze są week 17.10.09, 19:16
                  darka49 napisała:

                  > Przyjaciół zdobywają ludzie radośni i optymistyczni -
                  > nie stękający
                  Nie mogę się z Tobą zgodzić. Parę wartościowych osób znalazło się
                  wokół mnie, gdy cała byłam jednym wielkim labiedzeniem.
                • mola1971 Re: najgorsze są week 17.10.09, 19:20
                  Ale na jakiej podstawie Ty stwierdziłaś, że mi się nie spodobałaś? smile
                  Przecież ja Cię nie znam, więc nie mogę Cię ani lubić ani nie lubić. Zapewniam Cię, że w bardzo bliskim otoczeniu mam takie marudy, które bardzo lubię wink
                  A optymizmu można się nauczyć smile
                  • mozambique Re: najgorsze są week 19.10.09, 11:32

                    co wy z tym "znajdż przyjaciól" ????
                    przyjaicela znleżc trudniej niż męża

                    chyba ze wam chodzi o psiapiółki od "malowania paznokciów" ale to są
                    osoby od pierdółek a nei przyjaciele
                    • mola1971 Re: najgorsze są week 19.10.09, 11:56
                      Pewnie, że przyjacielem nie zostaje się z dnia na dzień, ale od
                      czegoś trzeba zacząć. Może po prostu od znajomości?
                      A potem albo z tej znajomości wyrośnie przyjaźń albo nie.
                      I czy ja wiem czy przyjaciół trudniej znaleźć niż męża?
                      Męża do tej pory miałam jednego a przyjaciół (sprawdzonych w
                      ekstremalnych warunkach) mam około pięciu (pięcioro).
                      Jak nie liczyć - o przyjaciela łatwiej niż o męża smile
            • wmiedzyczasie Re: najgorsze są week 19.10.09, 12:05
              Ja np znalazłam sobie darmową terapię- brałam udział w zajęciach
              rozwodowej grupy wsparcia. Takie grupy działają w wielu miejscach w
              kraju, przy centrach pomocy rodzinie albo kobiecych
              stowarzyszeniach. Masz internet - szukaj.
        • sm.utna Re: najgorsze są week 17.10.09, 18:48
          Wyjść można wszędzie, ja np. jak nie mam dokąd i z kim wyjść idę na grzyby do
          lasu, moja znajoma lubi łowić ryby. Znajomych możesz też poznać wszędzie: w
          sklepie spożywczym, w kolejce na poczcie, a czasem łatwiej pogadać z kimś obcym.
          Co do terapii, to są organizowane różne darmowe spotkania grup wsparcia. Trzeba
          tylko zacząć się rozlądać i wybrać coś dla siebie.
          • darka49 Re: najgorsze są week 17.10.09, 19:05
            Nie można poznać nikogo nowego w miejscowości w której wszystkich
            się zna a oni mnie, mojego męza i moje dzieci.Na poczcie, w
            sklepie , u lekarza itd. wszyscy znani łacznie z publicznymi o nich
            plotkami. Piszecie z perspektywy dużych środowisk.I z tej
            perspektywy macie rację.A jak masz depresje i lęki to sama do lasu
            nie pójdzesz.
            • mola1971 Re: najgorsze są week 17.10.09, 19:14
              A skąd Ty wiesz z jakiej perspektywy my piszemy? smile
              Ja np. mieszkam w bardzo małym miasteczku, w którym wszyscy wszystkich znają. W
              takich środowiskach trzeba po prostu mieć w doopie (za przeproszeniem) co inni
              myślą czy mówią o nas.
              Jeśli naprawdę masz depresję to biegiem z nią do lekarza.
              • kasiapfk Re: najgorsze są week 14.11.09, 07:36
                a ja na wsi... tu to dopiero wszyscy o wszystkich, wszystko wiedzą smile
                Bo to porządna, mazowiecka, katolicka, wścibska wieś jest! a nie
                jakieś wielkomiejskie podróby wink

                Da się. Trzeba tylko chcieć, za Ciebie nikt nie podejmie decyzji. I
                nic nie zrobi ZAMIAST.
            • a.niech.to Re: najgorsze są week 17.10.09, 19:15
              darka49 napisała:

              > jak masz depresje i lęki to sama do lasu
              > nie pójdzesz.
              Tu jest pies pogrzebany: depresja zmienia sposób widzenia świata,
              pożera energię, odbiera wszelką nadzieję. Jeśli się z niej wyleczyć,
              te same problemy wydają się całkiem inne - mniejsze i do pokonania.
              Zacznij więc od leczenia. Nie wybiegaj myślą zbyt daleko. Za
              pierwszy punkt działania i na razie jedyny postaw sobie
              ustabilizowanie stanu psychicznego. Jeśli się już leczysz, nie
              zrażaj się, że poprawa następuje w mało zadowalającym tempie.
              Niestety, tak to jest z depresją.
              • darka49 Re: najgorsze są week 17.10.09, 19:20
                Dzięki, właśnie się poryczałam.
                • a.niech.to Re: najgorsze są week 18.10.09, 13:51
                  Porządne dudy dobra rzecz. Byle nie za często. Jeśli wodotrysk
                  wymyka Ci się całkiem spod kontroli, możesz to także polożyć na karb
                  depresji. Każda depresja kiedyś się dopala, nieleczona także, ale
                  nie warto dać się jej tyranizować.
    • mola1971 Re: najgorsze są week 17.10.09, 18:23
      Na zły nastrój w kiepską pogodę bardzo dobrze robią:
      dobre żarełko...
      fajna książka...
      ulubiony, nawet jeśli wcześniej 100 razy oglądany film...
      muzyka...

      A jeśli te metody zawiodą lub nie ma na nie siły lub ochoty to pozostaje stary, sprawdzony babski sposób, czyli... wyryczeć się do woli a potem wstać i pójść dalej smile
    • sara3011 ... 17.10.09, 19:01
      robię co mogę - ale nie lubię na siłę zawierać przyjaźni
      tu gdzie mieszkam jestem stosunkowo od niedawna - koleżanka, z którą
      mogłam o wszystkim i o niczym przed tygodniem się wyprowadziła,
      sąsiadom co nieco powiedziałam - ale tak trudno zacząć się wpraszać
      czy zapraszać...
      taki ze mnie samotnikowy typ się zrobił...
      a pomysleć, że kiedyż byłam duszą towarzystwa - koń by się uśmiał
      ps. do biblioteki też się zapisałam i wypożyczyłam lektury w stylu
      jak nauczyć się żyć big_grin
      • mola1971 Re: ... 17.10.09, 19:08
        I bardzo dobrze smile Czytaj wszystko co wpadnie Ci w ręce i co czujesz, że może
        Ci pomóc.
        Co do znajomych i w ogóle towarzystwa to może na razie tak naprawdę jeszcze go
        nie potrzebujesz? Może za wcześnie na to a na siłę nie ma sensu nic robić. Może
        na razie po prostu jeszcze potrzebujesz samotności a czas na "wyjście do ludzi"
        sam sobie przyjdzie gdy będziesz na to gotowa.
        • sara3011 Re: ... 17.10.09, 19:19
          potrzebuję i lubię - lubię towarzystwo i w ogóle raczej ludzi
          lubię smile
          ale - zawsze jest jakieś ale smile
          nie mogę sobie pozwolić na jakieś wypady typu kino/kawiarnia itp. i
          to nie tylko ze względu na pieniądze - choć to też, tylko jestem
          sobie matką kwoką po prostu smile
          nie mam tu nikogo z rodziny a obcemu nie dam smile
          • mola1971 Re: ... 17.10.09, 19:22
            Aaaa, to co innego smile To najpierw musisz się "wyleczyć" z matkopolkowania wink
            • sara3011 ... 17.10.09, 19:32
              smile
              taka moja kwocza natura... ko ko ko
              wkurza mnie czasami - może kiedyś się zmieni
              może z czasem, z postępem, z osiągnięciami - kiedyś się znów
              przeprowadzę i będziemy żyli długo i szczęśliwie
              ps. most Karola w Pradze jakiś jest przereklamowany - dotykałam
              wszystkiego i marzyłam o szczęściu, na marzeniach się skończyło wink
              no może jestem trochę zadowolona z tej sytuacji bo normalnie
              wyglądam jak człowiek a nie jak małe słoniątko smile
              • mola1971 Re: ... 17.10.09, 19:52
                Grunt to w każdej sytuacji znaleźć pozytywny aspekt wink
                A propos matkopolkowania to ja mimo tego, że dzieci już stare konie mam też się do końca jeszcze nie wyleczyłam wink Właśnie dzwoniła moja córa, jest u koleżunki i spóźniła się na busa. Opierniczyłam ją, ale zaraz wsiadam w samochód by przywieźć pierdołę zamiast kazać jej marznąć i czekać na następnego busa wink
              • leptis ... 17.10.09, 22:58
                Moze Swiety byl zajety smile bo chyba sw. Jana Nepomucena masz na mysli
                mowiac o moscie Karola w Pradze.
                Podobno przed smiercia widzial gwiazdy smile Na kanwie tego niezwykly
                barokowy kosciol
                w Zdziarze w kształcie kwiatu, wpisany na liste UNESCO
                warto zobaczyc chocby z zewnatrz choc poraza pustka wiernych.

                Nie za daleko gotycki zamek Perstein-pisowni mysle nie pomylilem.
                Cos na ksztalt Pieskowej Skaly, tylko bardziej wysniony smile

                To wszystko mozna zobaczyc jednego popoludnia choc chyba w
                cieplejszych klimatach smile

                Dobrej nocy
              • lampka_witoszowska Re: ... 18.10.09, 01:01
                jak mnie z kolei wkurza takie pierniczenie o braku szczęścia, no

                na łożu śmierci leżysz i piszesz z laptopa podsuniętego przez
                pielęgniarkę? bo jak nie, to szmat życia przed Toba, skąd Ci do
                głowy przychodzi określanie cąłego przyszłego życia czasem
                teraźniejszym, który trwa chwilkę???

                jak za pół roku czy za 2 lata będziesz szczęśliwa to co? jak
                rozumiem, dupę w troki i do Nepomucena dziękować i przepraszać!

                ja też matkopolkuję i też w małym miasteczku, gdzie nie mam co
                prawda rodziny, najbliższa 40 km stąd, a teraz nagle okazuje się, ze
                mnei kilka osób bardzo lubi, pojawiają się w moim życiu, oferują
                pomoc, piją ze mną wino albo kawę i mówią o sobie - i słuchają o mnie

                tylko muszą poczekać, aż uśpię Młodą albo gadać z nami obiema smile

                i jak mam doły, to wynajduję sobie jakieś nowe przyjemności, bo chcę
                i lubię dbać o swoje dobre samopoczucie i dobre myśli
                albo biorę karteluszek i wypisuję minusy, a jak już nic nei mogę na
                siłę wymyślic, to przechodzę do plusów
                i wiesz co? SĄ, ZAWSZE SĄ

                moje dziecko jest szczęśliwe, przynajmniej wygląda na szczęśliwe
                ja jestem zamęczona, na książkę albo malowanie mam czas od 23.00 do
                3.00 - potem już muszę się położyć - a zwykle nei mam siły zwlec się
                sprzed komputera do tych moich ukochanych zajęć
                ale to mój wybór
                tak chciałam: mieć dziecko, zajmować się nim, psem i królikiem,
                malować, pisać, patrzeć w okno na deszcz i nic nie robić, rozmawiać
                ze zmarłym Tatą i jeździć pieknym autem, które mi czasem gaśnie na
                środku skrzyżowania - z mojej winy - i nikt mi nie trąbi, a jak
                trąbi, to dziecko się uczy rozmawiać ze współużytkownikami,
                chciałam mieć świetnych sąsiadów i robić kawę, która każdemu
                wyjątkowo smakuje... zabrakło w tym rodziny - trudno, tak bywa

                a jak już jesteśmy przy przyjaźniach, jakoś można na ludzi popatrzeć
                na nowo i znależć kogoś, kto chusteczkę poda, jak będziesz płakać -
                oczywiście w wolnej chwili
                ciekawe, ile osób w małych miasteczkach nie dusi się od słuchania
                pieprzonej opinii publicznej, która łatkę człowiekowi nadaje raz na
                zawsze, wrrr
                musisz tak? nie musisz

                a przyjaciół można poszukać tez w necie
                skuteczne są i miłe, wypłakać tez się można

                to wszystko i tak zależy od Twojego podejścia, od niczego więcej -
                bo przyjaciela to i na pustyni można znaleźć
                • darka49 Re: ... 18.10.09, 09:29
                  Podoba mi się to co napisałaś i wszystko prawda. Ale u mnie nie
                  jest to takie proste. Żeby wyjść na prostą i działać trzeba najpierw
                  zmienić dzisiaj. Kiedy tkwisz w nieudanym jak sądzisz związku, a nie
                  masz nikogo bliskiego komu możesz o tym powiedzieć, kiedy nie możesz
                  z nikim przegadać swoich bóli to nie wiesz, która droga jest
                  słuszna.Ponadto nasze doświadczenia i perspektywy są różne.
                  Napisałaś:na łożu śmierci leżysz i piszesz z laptopa podsuniętego
                  przez
                  > pielęgniarkę? bo jak nie, to szmat życia przed Toba,
                  no właśnie, tego też nie wiem czy szmat życia przede mna.Nauczyłam
                  się o tym nie myśleć , ale kiedy chodzi o poważne życiowe zmiany....
                  • lampka_witoszowska Re: ... 18.10.09, 11:31
                    nawet jeśli jutro któreś z nas zginie pod kołami auta, to dla tego
                    jednego dnia warto pomyśleć, co można i jak zmienic, żeby ten jeden
                    dzień był jaśniejszy, lepszy i naprawdę wart przeżycia

                    więc tak czy siak, do dzieła!

                    choćby zaczynając od wizyty u wróżki, co do długości życia wink))
                  • a.niech.to Re: ... 18.10.09, 17:20
                    darka49 napisała:

                    > Żeby wyjść na prostą i działać trzeba najpierw
                    > zmienić dzisiaj. Kiedy tkwisz w nieudanym jak sądzisz związku, a
                    nie
                    > masz nikogo bliskiego komu możesz o tym powiedzieć, kiedy nie
                    możesz
                    > z nikim przegadać swoich bóli to nie wiesz, która droga jest
                    > słuszna.
                    W tym, co napisałaś, określiłaś punkt, w którym się znajdujesz.
                    Teraz wypada przemyśleć terapię, bo diagnozę już masz. Jeśli nie
                    masz nikogo do porozmawiania w realu, skorzystaj z netu. Ta osoba,
                    która właśnie do Ciebie pisze, ma 54 lata, jest od 3 lat rozwódką, z
                    doświadczeniem przemocowego związku i dobrą znajomości depresji.
                    Chętnie z Tobą pomailuję, jeśli miałabyś taką ochotę. Czasami
                    wygadanie się już przynosi ulgę.
                • sara3011 Re: ... 19.10.09, 17:42
                  a sama nie wiem skąd- zła chwila była
                  z większością rzeczy, o których napisałaś się zgadzam
                  choć wiem, że mam dwie ręce i dwie nogi zdrowe (odpukać) dziecko to
                  jednak czasami mam takie gorsze dni/godziny/tygodnie

                  ale lubię poniedziałki smile
                  dziś jest zupełnie inaczej - nawet słońce za oknem (choć pewnie
                  niedługo zajdzie)
                  pozdrawiam serdecznie
    • mario770 Re: najgorsze są week 18.10.09, 02:53
      ja mam tak samo 3tygodnie temu zostawiła mnie żona z naszym 4,5lenim
      synem i poszła mieszkać do swojej mamusi a ja jestep w środku pust i
      same mi łzy lesą na myśl że zostałem sam ale mam nadzieje że kiedyś
      znalde kogoś kogo pokocham a ona mnie jestm strasznie uczuciowy i
      nie trace nadziei chciałbym cie pocieszyć ale mi też tego brakuje
    • mankatoja Re: najgorsze są week 18.10.09, 12:20
      A ja Cie rozumiem. Po rozwodzie zajęłam się pracą, wpadłam w nią jak śliwka w
      kompot, była lekiem na całe zło, siedziałam w pracy do późna i czerpałam z niej
      radość. Ale do czasu. Zaniemogłam,bo organizm 40 letniej kobiety ma tez juz
      swoje "ale"... Przyjaciele...nie darmo mówią, że przyjaciół poznaje się w
      biedzie. Poznałam. Stałam sie zagrożeniem dla innych zon, więc przestali mnie
      zapraszać po pierwszym komplemencie męża. W niektórych przypadkach widząc za
      duże zaangażowanie cudzego męża, sama się odsuwałam, żeby nie być pretekstem do
      ich kłótni....
      Czytałam, chodziłam do kina, na spacery, spotykałam się czasem ze znajomymi z
      pracy, albo koleżanką która do czasu poznania faceta miała czas, bo teraz....
      Nie ma.
      Wszyscy zaczęli mi gadać jak mam wspaniale o dlaczego marudzę/ o co mi chodzi?
      Przecież mam super, spokój, cisze, kasę, pracę i swój kąt. Jak to rzekomo
      wspaniale tak mieć. Wg mnie zupełnie odwrotnie a nie wspaniale bo coraz bardziej
      czułam się samotna, tak samotna ze po 2 latach poznałam kogoś, potrzebowała
      miłości ale okazało się po czasie ze jest żonaty.... znów się załamałam.
      Poczułam się bardziej skrzywdzona niż wcześniej. Dlaczego? Bo ufałam , bo
      wiedział ze jestem wrażliwa i potrzebuję bezpieczeństwa. Okłamał mnie świadomie,
      trudno nie pamiętać że ma się zonę, ale kiedy mieliśmy w sobie gdzieś wyjechać,
      na dwa trzy dni urlopowe zaczęły się schody i wtedy okazało się, że.....jestem
      kochanka. Poczułam się jak śmieć, ja zakochana po uszy, pełna zaufania. Nie
      umiałam odejść ale tez coraz bardziej nienawidziłam siebie. Do tego stopnia ze
      nie chce mi się teraz życ. Nie ma po co. nie mogę mieć dzieci, to tez było
      zawsze moją frustracją....Mąż był synkiem mamusi, nie potrafiącym zrobić nic bez
      jej zgody, wpadł w hazard i alkohol, mamusi ago w tym wspierała bo rzekomo to
      powinnam jak kocham dawać kasę i nie marudzić. Nie chciałam, wniosłam o rozwód,
      mimo różnorodnych sposobów teściowej aby mi zaszkodzić, sąd przyznał mi rację i
      na szczęście dostałam rozwód szybko i bez problemów. Tylko co z tego, skoro
      teraz czuję się koszmarnie, w nie za dużym miasteczku, znana w środowisku z
      racji pracy zawodowej...Nie mogę nawet pokazać że mi źle, bo wszyscy uważają ze
      mam wspaniale, nie słuchają kiedy proszę o pomoc, wsparcie, ciepło....Zyją swoim
      życiem , mili wtedy kiedy czegoś potrzebują.
      Jestem strasznie samotna....i nie ma sil już by dalej życ.
      nie pozwól abyś zaczęła tak myśleć jak ja.
      • anbale Re: najgorsze są week 18.10.09, 12:37
        Niestety, muszę się zgodzić. W tzw. wieku dojrzałym bardzo trudno znaleźć
        przyjaciół, szczególnie w małych środowiskach, gdzie wszyscy są okopani w swym
        życiu rodzinnym, zamknięci w swych domach jak w twierdzach; a poza tym nic się
        nie dzieje i dziać się uporczywie nie chce... Może też miałam pecha, ale
        świetnie znam to uczucie, gdy człowiek szukając przyjaznej duszy i próbując coś
        zorganizować, aby chociażby pobyć wśród ludzi- zaczyna się czuć jak natręt i
        przegrywa z serialami, obiadem u teściów i nowymi kaflami na tarasie...
        Teraz mieszkam w dużym, tątniącym życiem mieście i tutaj, choć też samotność
        czasem podgryza, o wiele łatwiej gdzieś wyjść i się zagubić w "stadzie", pójść
        na jogę, na spotkanie z poetą albo na piwo do zatłoczonej knajpy- i jest jakoś
        łatwiej...
        Mieszkając niegdyś w małomiasteczkowym, dość zamkniętym środowisku miałam
        wrażenie, że popołudniami świat wymiera, a ludzie nikogo nie potrzebują do
        szczęścia.
        • cleer13 Re: najgorsze są week 18.10.09, 14:18
          Szósty miesiąc po rozstaniu. Dzis po raz pierwszy poczułam,że
          zdrowieję. Niedziela mnie nie przearaża.
          Polecam - może mało odkrywaczo - "Naszą klasę". Odnalazłam tam kilka
          koleżanek, ktore sa w podobnej sytuacji: wdowy lub rozwiedzione.
          Gadamy godzinami przez telefon ( wieczorem darmowo ) Bo ja się
          wyprowadziłam z rodzinnego miasta, a one w większości zostały. Dzis
          z jedną z nich jade na występ operetkowy. Jest cel,żeby się ubrac,
          wyjśc z domu. To dziwne, ale te stare znajomości bardzo szybko
          odświeżają się. Za miesiąc wielkie spotkanie z okazji jubileuszu
          szkoły. Już latam po sklepach i zastanawiam się w czym się tam
          wybrac. Nic nie kupuję, bo kasa, ale może na cos w końcu trafię, a
          jest cel szukania.
          No i wieczorami gram w literaki na kurniku - to super pochłania
          uwagę, wyłącza myslenie.
          A wczoraj zrobiłam kilka słoiczków marynowanej papryki - dam
          dzieciom. Był cel dnia - umęczyłam sie i zasnęłam bez problemów.
          Naprawdę z każdym tygodniem jest lepiej. Uwierzcie,że się da.
          • mankatoja Re: najgorsze są week 18.10.09, 15:07
            Bardzo podziwiam i ciesze się ze masz sposób na samotność, ale - nie gniewaj się
            - może ja za młoda jestem na takie życie, mam 40 lat, chciałam jeszcze być z
            kimś, podróżować a nie czekać aż któraś z zamężnych koleżanek wychowujących
            nastoletnie dzieci zostanie, nie daj Bóg, wdowa. One maja dzieci w wieku 10-20
            lat i zajmują się rodzinami, a jeśli gdzieś wychodzą to tez z rodzina, rozumiem
            je, pewnie bym robiła podobnie... Mówi eo tym, że jest ciężko , a mnie nie
            zadowala to co robię od dawna sam, wciąż sama, cokolwiek to by już nie było.
            Potrzebuję bliskości, ciepła, pojścia na spacer , pogadania, ale nie tylko z
            koleżanką, potrzebuję tego co każdy człowiek, miłości.
            • mola1971 Re: najgorsze są week 18.10.09, 15:17
              mankatoja napisała:
              > Potrzebuję bliskości, ciepła, pojścia na spacer , pogadania, ale nie tylko z
              > koleżanką, potrzebuję tego co każdy człowiek, miłości.

              To są normalne ludzkie potrzeby. Tyle tylko, że by wybrać właściwą do tego osobę trzeba najpierw zaakceptować i pokochać siebie. Bez tego droga prosta do zakochania się w kolejnym palancie, który okaże Ci trochę zainteresowania. Z takim głodem uczuć bardzo łatwo wpaść w kolejny kanał.
              Naprawdę bez faceta można fajnie żyć. I niekoniecznie trzeba od razu uciekać w pracę czy inne tematy zastępcze. Zamiast przypadkowego faceta już lepiej kupić sobie psa czy kota. A najlepiej i jedno i drugie smile Zwierzaki i obcowanie z nimi świetnie działają na psychikę. No i nie będziesz sama.
              • mankatoja Re: najgorsze są week 18.10.09, 15:19
                Ja już to przerabiałam- super zadowolenie, super samoocenę, zadowolenie z pracy
                i psa, który miał raka. Po 4 latach ma się inaczej. Ja nienawidzę samotności. Ty
                dopiero ją odkrywasz.
                • mola1971 Re: najgorsze są week 18.10.09, 15:22
                  Samotność to ja już baaardzo dawno temu odkryłam smile Tylko przez wiele lat zmagałam się z samotnością we dwoje. Ta samotność, którą mam teraz w porównaniu z tamtą to luksus i łatwo sobie tego luksusu odebrać nie dam wink
                  • sauber1 Re: najgorsze są week 18.10.09, 15:28
                    mola1971 napisała:

                    > Samotność to ja już baaardzo dawno temu odkryłam smile Tylko przez wiele lat zmag
                    > ałam się z samotnością we dwoje. Ta samotność, którą mam teraz w porównaniu z t
                    > amtą to luksus i łatwo sobie tego luksusu odebrać nie dam wink



                    Jednak pięknie jest mieć prawo wyboru smile
                  • mankatoja Re: najgorsze są week 18.10.09, 15:56
                    Rozumiem, ja ten etap mam za sobą, pewnie dlatego chce czegoś innego, nasyciłam
                    się luksusem niezależności... smile
                    • mola1971 Re: najgorsze są week 18.10.09, 16:09
                      To teraz pozostało Ci sprecyzować swoje oczekiwania i ruszać na łowy smile
                      Ops... Tzn. dać się upolować jakiemuś fajnemu myśliwemu wink
                      • mankatoja Re: najgorsze są week 18.10.09, 16:49
                        taaa........... z moim szczęściem to czarno to widzę i póki co ....sad
                        • mola1971 Re: najgorsze są week 18.10.09, 16:58
                          Eee, nie możesz się zniechęcać. Tylko może raczej nastaw się na metodę prób i błędów. Nie zakładaj od razu, że to ma być do końca życia.
                          Po prostu próbuj. Uda się to fajnie, nie uda się - trudno. Następny proszę wink
                          • mankatoja Re: najgorsze są week 18.10.09, 17:09
                            Ja jestem dość konserwatywna, szukam kogoś o jasnych zasadach moralnych,
                            zdecydowanego, uczciwego, z uporządkowanym wewnętrznym ja i bez pępowiny z
                            była zona...A to jakbym chciała w toto-lotka wygrać sad
                            • mola1971 Re: najgorsze są week 18.10.09, 17:14
                              No to oczekiwania masz jak najbardziej normalne i wg mnie całkiem rozsądne.
                              Tylko co rozumiesz przez pępowinę z byłą żoną? Czy w ten sposób w ogóle
                              wykluczasz rozwodników czy raczej chodzi Ci o to, że może to być rozwodnik, ale
                              taki z uporządkowaną i "zarchiwizowaną" przeszłością?
                              • mankatoja Re: najgorsze są week 18.10.09, 17:30
                                Rozwodników nie wykluczam ale nie takich, którzy nadal "są" z żoną, choć są po
                                rozwodzie, sa tak naprawdę w życiu byłej zony w urlopie, w czasie każdego
                                święta, podczas weekendów itp, czyli na każde zawołanie..... Dzieci- ok,
                                ale...wolę już żeby z nimi mieszkał niż ....ma to być wieczny pretekst do tego
                                by był z byłą zoną tak naprawdę...
                                • mola1971 Re: najgorsze są week 18.10.09, 18:44
                                  No to masz jak najbardziej zdrowe podejście smile
                                  Odpępniony rozwodnik, który dodatkowo wyciągnął wnioski z własnej przeszłości to najlepszy materiał na partnera dla kobiety po przejściach wink
                                  Tylko fakt, że trudno takich spotkać. Co nie znaczy, że nie istnieją. Istnieją i pewnie jest ich całkiem sporo tylko na pewno tacy mężczyźni nie bywają na portalach randkowych. Już raczej zajmują się jakąś swoją pasją, więc trudno w ogóle ich w Necie spotkać. Może tylko na jakiś portalach związanych albo z pracą albo z hobby.

                                  Tak czy inaczej oczekiwania masz i realne i normalne.
                                  Zresztą ja też jeśli kiedykolwiek z kimś się zwiążę to tylko i wyłącznie z mężczyzną dla którego będę jedyna i najważniejsza (zaraz po ewentualnych jego dzieciach). Innej opcji nie widzę.
                                  • mankatoja Re: najgorsze są week 18.10.09, 18:48
                                    Dokładnie myślę tak samo, tylko właśnie czarno widzę szansę na spotkanie kogoś
                                    takiego sad
                                    • mola1971 Re: najgorsze są week 18.10.09, 18:57
                                      Życie czasem zaskakuje i można kogoś odpowiedniego spotkać w najmniej
                                      oczekiwanym momencie i w najmniej oczekiwanym miejscu smile
                                      Tego cholera nie da się zaplanować.
                                      Najważniejsze to trzymać się własnych zasad i nie rozmieniać się na drobne.
                                      • mankatoja Re: najgorsze są week 18.10.09, 22:06
                                        To prawda, po prostu być sobą, choć brzmi trywialnie...
        • mankatoja Re: najgorsze są week 18.10.09, 14:58
          Dokładnie jest jak piszesz....
    • sauber1 Re: najgorsze są week 18.10.09, 16:38
      Co, dał nogę ?wink
      • cleer13 Re: najgorsze są week 18.10.09, 20:57
        No to żeby nie było,że taka mądra jestem i daję radę. Spektakl
        operetkowy, na ktory się wybierałam na zaproszenie koleżanki okazał
        się recitalem Brodzińskiej, ktora śpiewala same sentymentalne
        piosenki o wielkich miłosciach, czułych ramionach itd. Przy piątej
        nie wytrzymałam i poryczałam się jak idiotka.
        Masz rację, mam więcej niż 40 lat, co nie znaczy że nie potrzebuję
        bliskości, czułości i kocham samotnośc. I na dodatek przeraża minie
        wizja samotnej starości, a szansę na na spotkanie kogoś komu można
        choc trochę zaufac mam minimalne.
        Na pewno mniejsze niż wszystkie młodsze.
        Ale i tak lepiej jest wyjśc z domu i pogadac z koleżnką niż siedziec
        przed komputerem w szlafroku i ryczec. To już pzrerobiłam.
        Nie licytujmy się komu gorzej - nikomu nie jest lekko.
        • sbelatka Re: najgorsze są week 18.10.09, 22:42
          w kwestii szans..

          o ile mi wiadomo prawdopodobieństwo trafienia w totka jest tak
          śladowe, ze az niewyobrażalnie małe..

          a jednak ludzie trafiają!
          i to - zdaje sie - wcale nie tak rzadko..

          jakos tak co chwila.. moze co tydzien nawet? a moze i 2 razy w
          tygodniu... (w sprawie szczegółów mogę sie mylić smile )

          ale jak to mówią - żeby wygrać - trzeba grać!
          i mądrośc wielka kryje sie w tym haśle...

          a więc grajmysmile

          KTOŚ wygra... nowe szczęscie.. nową miłośc..
          może ktoś z Was.. a może ja...

          • mola1971 Re: najgorsze są week 18.10.09, 23:10
            sbelatka napisała:
            > KTOŚ wygra... nowe szczęscie.. nową miłośc..
            > może ktoś z Was.. a może ja...

            A komuś to może nawet trafi się kumulacja wink)))
            Czyli mało tego, że mądry, odpowiedzialny, ambitny, pracowity to jeszcze przystojny, z poczuciem humoru i zakochany smile
            • sbelatka Re: najgorsze są week 19.10.09, 00:01
              wcześniej czy później ktoś ZAWSZE trafia tę kumulację...
              i to JEST dobra wiadomośćsmile
              • mola1971 Re: najgorsze są week 19.10.09, 00:05
                Podobno wiara czyni cuda, więc naprawdę szczerze wierzę, że mi się taka
                kumulacja trafi smile
                W lotto nie gram to może chociaż w ruletce życia wygram główną wygraną wink))
                Aha, w poprzednim poście zapomniałam dodać, że w tej kumulacji musi KONIECZNIE
                być jeszcze jedna cecha... MUSI być WOLNY.
                • lampka_witoszowska Re: najgorsze są week 19.10.09, 01:53
                  eeetam, w lotka tak łatwo wygrać...

                  kupuje się kupon w mutli na osiem liczb, z plusem
                  płaci się 10 zł, z reguły trafia się trójke, za którą płacą 4
                  smile))))))

                  to zupełnie jak w życiu smile

                  ps. w multi po trzech wygranych zrezygnowałam z gry wink
    • leptis ... 19.10.09, 07:58
      Przeczytalem, zanim napisalem tekst moj wyzej.
      Wszystko mi sie cieplo jawi, nawet to ze podobno nie prawisz
      komplementow.
      Masz wszystko co cenie; nie jestes przegadana-nawet Twoje kokoko
      brzmi rozsadnie.
      Reasumujac 3011-ta (bo Sara mi sie w psice w myslach przepotwarza)
      "masz wszystko" by nie pozostac z utrwalonym zalem i gorycza
      po odejsciu meza.

      Ale dodac musze Ci natychmiast ze 3011-stka to rowniez
      to ciagnik do prac ciezkich, do rolniczych, ze
      ze to ta sama popoludniowa wycieczka, jesli zechcesz zobaczyc jednak
      calosc,
      nie tylko swoje wysnienia

      Reasumujac 3011-ta smile, zaczniemy od Brna, od Zetora,
      po godzince zamek w lesie, takie tam widoki, baszty, lochy.
      po kolejnej bedziemy u Santiniego nad Sazawa,
      by zobaczyc piekny kosciol w ksztalcie gwiazdy/kwiatu.

      Trudno sie nie cieszyc wiosna, wieszsmile

      Trzymaj sie i uwazaj na Siebie smile

      ----
      Nitkasmile Troche jest do Twoich urodzinsmile Do wiosny troche dluzejsmile
      I tak przetrwam. Wiem.
      Uwazaj na Siebie. Pasmile
      • sara3011 Re: ... 19.10.09, 17:38
        dziękuję - miło było przeczytać smile

        choć czasami się czuję jak ciągnik - albo wół roboczy - ale szybko
        mi przechodzi (zbieżność cyfr z tym sprzętem przypadkowa, niemniej
        jednak bardzo ważna)
        • leptis ... 20.10.09, 08:37
          Absolutnie nie, nie bedziesz sila pociagowa tej wycieczki

          i to nie moj meski szowinizn pozostac przy kierownicy,
          tylko Twoje dobro, bys mogla sie rozgladacsmile
          kiedy ja sie bede koncetrowal na tablicach,skretach i nawrotach
          Bez samochodu ani rusz tam jechac,
          nie te czasy juz na pociag, eskapady ze spiworem.

          Pomyslalem sobie jeszcze tak, tak na wyrost trochesmile
          ze moze, moze mialabys dzien dluzej mi potowarzyszyc w moim samochodziesmile
          i wtedy moglibysmy wyekspalatowac wspolnie poludnie od Brna
          patrzac na zabytki i na tamtejsze sklepy (sklep po czesku mam na mysli).

          Bo tak sobie tylko pomyslalem cicho,
          ze moglibysmy Domi zrobic prezent badz tez krzywde troche
          kupujac ta morawska kwasieline w Vinotece...smile

          o zabytkach moge jeszcze teraz?
          po dwudziestym drugim zwykle mi sie juz nic nie chce gadac
          taka piekna kruczo-brazowa schiza mnie dopadasmile
          mamy jeszcze jeden poranek przed soba, bo w kolejny leze
          i skowycze z zalu...

          Trzymaj sie dzielnie smile

        • leptis ... 21.10.09, 08:28
          Hej smile

          Wiesz, tak myslac o tej Twojej/mojej wycieczce
          probuje zwizualizowac nasza podroz moim samochodemsmile
          I wiesz smile, juz sie strasznie ciesze, ze Tysmile to wszystko
          bedziesz mogla kiedys zobaczycsmile
          Ze mna lub nie
          Wypatrywalbym Palawy w przedniej szybie,
          kiedy Tysmile bys pewnie byla skoncetrowana na bokach,
          na widokach z okna mojego samochodusmile i i no dobra
          nie czarujmy i na komorce czy Twoje male dzieckosmile sie nie smuci,
          kiedy Tysmile w moim samochodzie jedziesz ze mna na poludnie Czech.

          I tak sobie pomyslalem jeszcze zostawiajac te mozliwe intertrakcje,
          wymiane pogladow w moim samochodzie
          nad trasa, nad intuicyjnascia naszej podrozy
          starannie dbajac o kierunek, gdzie jedziemy
          czy dobrze wykorzystujemy darowany czas dla siebie

          Podpowiedz znalazlem w forumowych nickach, w Twoimsmile nicku tez.
          Tysmile przeciez ani traktor, ani psica.
          Znalazlem szybko motyw; rzeke, wiesz smilebo Sazawa Sarasmile
          to po prostu Saar po austriacku
          idac dalej jejsmile, ku jej zrodlom uzmyslowilem sobie ze to
          pomijajac przekroczenie kolejnej granicy
          juz prawie Durstein smile osiagnelibysmy moim samochodem.
          A wiesz czemu to jest wazne? Pewnie nie.
          Tam byl przetrzymywany Ryszard Lwie serce-
          basniowe ruiny powyzej miasta,warto zobaczyc wieszsmile

          Konczac Twoja/moja podroz w srode przed dwudziestym drugim
          musze nie zmiennie dadac ze konsystencja Swiata mnie poraza
          swoim pieknem, wiesz smile

          Tyle w moim/Twoim: pazdzierniku 2009.
          Uwazaj na Siebie.




          • sara3011 Re: ... 21.10.09, 20:36
            ponownie dziękuję, choć na chwilę moje myśli oderwały się od
            codzienności smile
            nie myliłeś się o Ryszardzie nie wiedziałam smile
            czekam na to, aż mnie świat porazi smile
            pozdrawiam
    • szum_medialny Re: najgorsze są week 19.10.09, 09:15
      Witam.Czytam ,czytam i jestem przerazona tym co robia kobiety ze
      swoim zyciem.Jak mozna uczynic z mezczyzny jedyne centrum i cel
      zycia?Kiedy tego mezczyzny nagle zabraknie -z roznych powodow -wali
      sie caly swiat.A to ni emoze tak byc!mezczyzna moze byc dopelnieniem
      zycia kobiety ale nie jej centrum!jest taka fajna ksiazka dodawana
      do "zwierciadla " kiedys ,ale moze da sie kupic osobno:"Chce byc
      kochana tak jak CHCE" Katarzyny Miller i Ewy Konarowskiej.Madra
      ksiazka,jest tam fragment ,ze cale zycie kobiety jest jak dom a
      mezczyzna to tylko jeden pokoj w tym domu ,moze byc pokoj
      najwiekszy ,przepiekny ale tylko jeden pokoj z wielu .I kiedy ten
      mezczyna odchodzi-nie wali sie caly dom.Trzeba przewartosciowac
      zycie -jesli dopuscilo sie do takiego bledu.Zajac sie egoistycznie
      soba,znajomych da sie poznac w necie ,mam przyjaciolki poznane kilka
      lat temu na czacie i przyjazn trwa juz kilka lat.I jest to prawdziwa
      przyjazn.Sa portale randkowe-mozna tez kogos poznac-nie na sile,nei
      desperacko-czasem ot tak by miec z kim pogadac.Nie kazdy jest tam od
      razu zboczencem.Sa fora dla majacych te same hobby.A oprocz tego -
      mozna zajac sie wolontariatem i robic cos dla innych -i tym sposobem
      czuc sie potrzebnym i tez poznawac nowych ludzi.Pozdrawiamsmile
      • mola1971 Re: najgorsze są week 19.10.09, 09:35
        O bosze, kobieto! A w którym Ty miejscu doczytałaś się, że dla
        piszących tu kobiet meżczyzna jest centrum???
        Może jakiś kurs czytania ze zrozumieniem by Ci się przydał? wink
        Albo może więcej cierpliwości w poznawaniu ludzi i ich losów.
        Nie wszystkie choroby leczy się aspiryną smile
        Książkę, którą wspominasz czytałam, jest świetna, ale na miłość
        boską to tylko rozmowa dziennikarki ze średniej klasy (choć
        medialną) panią psycholog a nie Biblia.
        Mogłabym Ci polecić co najmniej 10 bardziej rozwijających i mądrych
        książek.
        • szum_medialny Re: najgorsze są week 19.10.09, 09:49
          Oczywiscie ,ze jest wiele innych ksiazeksmileprzytoczylam fragment
          jednej ,wiec podalam jej tytulsmileSkad taka moja wypowiedz?Popatrz na
          tym forum i "Po przejsciach" zobacz ile postow jest od kobiet od
          ktorych odszedl mezczyzna i im nie pozostalo juz nic-ani
          znajomych ,ani cel w zyciu.Zwracam tylko uwage ,ze nie mozna
          dopuscic do takiej sytuacji.Ciebie Mola lubie czytac ,bo jestes
          rozsadna kobieta i masz zdrowe proporcje w zyciu i wartosc siebie
          nie opierasz na tym czy jestes z facetem czy nie.Ot
          wszystko.Pozdrawiam znad porannej kawysmile
          • mola1971 Re: najgorsze są week 19.10.09, 09:55
            To nie tak smile
            Zwróć proszę uwagę na to, że i tu i na PP często nowe wątki
            zakładają kobiety, którym świat runął na głowę. Piszą pod wpływem
            silnych emocji i stąd wrażenie desperacji. Natomiast jeśli
            prześledzić późniejsze posty tych samych kobiet można zauważyć
            zmianę w podejściu do życia, mężczyzn i mnie osobiście taka zmiana
            bardzo cieszy.
            Również pozdrawiam, już po porannej kawie smile
            • cleer13 Re: najgorsze są week 19.10.09, 21:36
              Oczywiście,że to nie tak. Jeśli zamiast słowa "mężczyzna" uzyjesz
              innego - miłośc, czułośc, bliskośc - to co napisałas wcześniej
              nabiera zupełnie innego znaczenia. A o to tu chodzi. Życie bez
              miłości, czy nadziei na nią, życie bez czułosci , bez bliskości
              jest nie niemożliwe, ale nie tak pełne, barwne, wazne i moglabym
              tak dlugo wymieniac. A każdy koniec miłosci to wieli żal - i
              jesteśmy na etapie tego żalu. Oczywiście,że się pozbieramy,
              oczywiście, że w imię obrony naszej godności , spokoju, wartości
              każda z nas z innego zdecydowala się na rozstanie, a mimo to żal...
              I chyba nic w tym dziwnego, bo jednak - będę niemodnie przy tym
              obstawac - miłosc nadaje sens życiu. Można robic wiele ciekawych
              rzeczy, mozna miec tłumy koleżanek i grono przyjaciól, jak nie masz
              tego jedynego człowieka, do ktorego masz ochote się przytulic, to
              czegos będzie zawsze brakowac. Da się zyc bez tego, trzeba się tego
              na nowo nauczyc, ale nie ma co sie dziwic rozpaczy, żalowi,
              bezradnosci...
              • a.niech.to Re: najgorsze są week 20.10.09, 12:04
                cleer13 napisała:

                > Można robic wiele ciekawych
                > rzeczy, mozna miec tłumy koleżanek i grono przyjaciól, jak nie
                masz
                > tego jedynego człowieka, do ktorego masz ochote się przytulic, to
                > czegos będzie zawsze brakowac. Da się zyc bez tego, trzeba się
                tego
                > na nowo nauczyc, ale nie ma co sie dziwic rozpaczy, żalowi,
                > bezradnosci...
                Z czasem pojawia się pogodna akceptacja zaprawiona nutką goryczy.
                Nie każdemu jest dane wyciągnąć główny los w loterii życia. Och, jak
                mi się pięknie powiedziało.smile
                • cleer13 Re: najgorsze są week 20.10.09, 13:24
                  A no właśnie - nutką goryczy. Możemy tylko strać się, by ta nutka
                  była jak najsłabsza.
                  Zastanawiam się, czy to nie wina "literackiego " wychowania. Już
                  małym dziewczynkom opowiada się te bajki o królewiczach i z
                  obowiązkowym zakończeniem "żyli długo i szczęsliwie". Potem szkolne
                  lektury oparte głównie na literaturze romantycznej i
                  pozytywistycznej, w których zawsze w końcu bohaterka tonie w
                  ramionach ukochanego - szlachetnego, wiernego, opiekuńczego i
                  oczywiście kochającego ją do szaleństwa. Potem przychodzi czas na
                  wiersze i piosenki. A może tak od początku uczyć, że " W życiu
                  piękne są tylko chwile" i nie ma na co więcej liczyć.Może byłoby
                  łatwiej.
                  • mola1971 Re: najgorsze są week 20.10.09, 13:33
                    cleer13 napisała:
                    A może tak od początku uczyć, że " W życiu
                    > piękne są tylko chwile" i nie ma na co więcej liczyć.Może byłoby
                    > łatwiej.

                    A może lepiej uczyć, że życie samo w sobie jest wartością i wielką
                    radością? Niezależnie od tego co na zewnątrz.
                    I jeszcze może uczyć, że jak sobie pościelesz tak się wyśpisz?
                    I w ogóle generalnie uczyć ODPOWIEDZIALNOŚCI za własne życie a nie
                    nieporadności i zrzucania tejże odpowiedzialności za własny los na
                    jakiś królewiczów, książąt czy innych takich z bajek.
                    • a.niech.to Re: najgorsze są week 20.10.09, 13:39
                      Stereotypy sączono nam już z mlekiem matki, bardzo trudno jest się
                      od nich uwolnić, ale nie przeczę, że warto.
                      • mola1971 Re: najgorsze są week 20.10.09, 13:41
                        Sukcesem będzie jeśli chociaż przyszłe pokolenie od tych stereotypów
                        się uwolni.
                        Gdy patrzę na moje córki to myślę sobie - będzie dobrze wink
                        • a.niech.to Re: najgorsze są week 20.10.09, 13:45
                          Zgodzę się z Tobą, bo wśród nielicznych udanych związkow, które
                          obserwuję, dominują młode malżeństwa. Pewnie, wszystko przed nimiwink
                    • cleer13 Re: najgorsze są week 20.10.09, 13:41
                      A jesteś w stanie przewidziec,że facet, z którym się wiążesz, za
                      kilkanaście lat okaże się zupelnie innym człowiekiem. Przecież
                      wybierasz "odpowiedzialnie", w większości wypadków nie wybierasz na
                      męża alkoholika, seksoholika , czy jeszcze innego ...holika. No
                      chyba ,że zakochanie odbiera Ci rozum. W takim razie może lepszym
                      rozwiązaniem były związki z rozsądku, aranżowane przez rodziny.
                      Przynajmniej nie było oczekiwań bóg wie jakich. Układ i tyle.
                      • mola1971 Re: najgorsze są week 20.10.09, 13:47
                        Cleer, kompletnie nie o to mi chodziło. Bardziej chodziło mi o to,
                        że jeśli zwiążę się z alkoholikiem (czy innym holikiem) to sama w
                        sobie mam mieć tyle siły by po pierwsze mieć odwagę odejść a po
                        drugie móc sama poradzić sobie z własnym życiem.
                        Bo za moje życie odpowiedzialność ponoszę ja i tylko ja. Nikt więcej.
                        • cleer13 Re: najgorsze są week 20.10.09, 13:57
                          No toż odchodzimy i same żyjemy. I dajemy radę.
                          Tylko czemu to tak boli?
                          • a.niech.to Re: najgorsze są week 20.10.09, 14:04
                            Czasem i z bólem trzeba się pogodzić.sad
                            • mola1971 Re: najgorsze są week 20.10.09, 14:06
                              To ja chyba jakiś cyborg jestem bo mnie już nic nie boli smile
                              • a.niech.to Re: najgorsze są week 20.10.09, 14:17
                                Widać Twoja choroba była uleczalna.smile
                                • mola1971 Re: najgorsze są week 20.10.09, 14:27
                                  Mamy XXI wiek i większość chorób jest uleczalna.
                                  Tylko tak sobie myślę, że jak to w każdej chorobie - wyzdrowienie w
                                  dużej mierze zależy od podejścia psychicznego chorego.
                                  Czasem zdrowieją nawet tacy ludzie, którym już nikt nie dawał szans
                                  na życie.
                                  • a.niech.to Re: najgorsze są week 20.10.09, 14:41
                                    mola1971 napisała:

                                    > Czasem zdrowieją nawet tacy ludzie, którym już nikt nie dawał
                                    szans
                                    > na życie.
                                    ...albo i tacy, którzy już sami starcili nadzieję.
                                    • mola1971 Re: najgorsze są week 20.10.09, 14:51
                                      Nadzieja czasem budzi się na przekór wszystkiemu i wszystkim. Bo to
                                      takie uparte zwierzę ta nadzieja i niełatwo ją ukatrupić wink
                                      Każdy przypadek jest inny, każdy człowiek jest inny i jednej recepty
                                      nie ma.
                                      Paradoksalnie najwięcej radości życia budzi się w człowieku gdy to
                                      życie staje się realnie zagrożone. Wtedy naprawdę docenia się to, że
                                      w ogóle się żyje. Wtedy wszystko nabiera właściwych proporcji.
                                      Rzeczy ważne stają się ważnymi a pierdoły pierdołami.
                                      • a.niech.to Re: najgorsze są week 20.10.09, 16:10
                                        mola1971 napisała:

                                        > Paradoksalnie najwięcej radości życia budzi się w człowieku gdy to
                                        > życie staje się realnie zagrożone. Wtedy naprawdę docenia się to,
                                        że
                                        > w ogóle się żyje. Wtedy wszystko nabiera właściwych proporcji.
                                        > Rzeczy ważne stają się ważnymi a pierdoły pierdołami.
                                        Do forumowej skarbnicy złotych myśli proszę.
                                  • cleer13 Re: najgorsze są week 20.10.09, 14:43
                                    Pewnie tak. Od nastawienia chorego, od tego ile się złego przeżyło,
                                    w jakim ogolnym stanie jest chory, jakie ma otoczenie ... i od
                                    czasu. Rekonwalescencja musi trwać - u jednych miesiąc, u innych
                                    lata.
                                    • mola1971 Re: najgorsze są week 20.10.09, 14:53
                                      Czas na pewno dla każdego człowieka jest inny.
                                      Natomiast otoczenie i doświadczenie niekoniecznie musi mieć wpływ
                                      negatywny na człowieka.
                                      Człowiekiem z największą radością życia jakiego kiedykolwiek
                                      spotkałam jest moja 86-letnia Babcia. A złymi doświadczeniami
                                      mogłaby obdzielić pół tego forum.
                  • a.niech.to Re: najgorsze są week 20.10.09, 13:37
                    Realistyczne spojrzenie na życie zawsze procentuje.smile
      • nangaparbat3 Re: najgorsze są week 19.10.09, 21:48
        Fajnie zaczęlaś, wielkie dzięki.
        Ale propozycje rozwiazania problemu jakies takie - no szum medialny.
    • leptis .... 14.11.09, 07:30
      Hej smile
      Wiesz, caly mysle o tym, ze nie prawilas komplementow.
      Tak to kiedys napisalas od niechcenia.
      Tym wieksza troska o Ciebie, ze nie jestes tania
      slowną chlapowatością,



      Bez impromptu wieczorem proszę.
      Uważaj na Siebie
      Spokojnego weekendu

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka