mamaadama4 27.10.09, 15:29 Pani sędzia zaproponowała na pierwszej rozprawie mediatora bo jak stwierdziła inaczej 5 lat spędzimy w sądzie. Czy ktoś przez to przechodził? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
chalsia Re: mediator 28.10.09, 00:49 nie przechodziłam (choć proponowałam), zadzwoń do mnie Odpowiedz Link
scriptus Re: mediator 28.10.09, 14:06 Pani sędzia miała rację. Mediator, to osoba, która potrafi wyłuskac problem i dopilnować, żeby dyskusja na jego temat nie schodziła na manowce. Bez uzgodnień i dyskusji faktycznie spędzicie w sądzie może nie 5 lat, ale niewiele mniej. Odpowiedz Link
blackglass Re: mediator 28.10.09, 14:30 Ja byłam, sporo płaciliśmy za wizytę a mediatorzy okazali się "naciągaczami"... Odpowiedz Link
mamaadama4 Re: mediator 28.10.09, 22:12 Chodzi mi o to na czym konkretnie polega udział mediatora w takich spotkaniach? Jak "technicznie" wyglądają mediacje? Odpowiedz Link
chalsia Re: mediator 28.10.09, 23:09 b. dużo dobrych informacji nt. mediacji masz na "w stronę ojca" Odpowiedz Link
zrozpaczona900 Re: mediator 29.10.09, 19:54 ja bylam raz i zerwalam mediacje. wg mnie to wyciaganie kasy, a kasy zreszta kosztuje niemalo. w dodatku mialam chodzic na mediacje raz na tydz, to bym chyba zbankrutowala. poza tym na mediacjach moj ex przytaknal pani mediatorce, ze ma racje i ze on bedzie sie stosowal do zalecen a po wyjsciu z sali smial sie z niej ze nie doczekanie jej i moje, zeby jej posluchal. to tyle na ten temat Odpowiedz Link
burza4 Re: mediator 29.10.09, 20:00 skuteczność mediacji zależy od nastawienia stron, nie zawsze obojgu zależy na szybkim zakończeniu sprawy. Bywa, że mediacje stają się kolejną okazją do rozgrywki, manipulacji i wylewania pomyj. trzymaj się kochana Odpowiedz Link
rybak Re: mediator 29.10.09, 20:11 Jeśli jedna strona gra na zwłokę - mediator to dla niej bardzo wygodne narzędzie przewlekania sprawy rozwodowej - w nadziei na opóźnienie sprawy o podział majątku. U mnie ex zaproponowała mediatora na pierwszej sprawie rozwodowej. Nie zgodziłem się. Rozwód trwał od złożenia pozwu do odrzucenia apelacji od apelacji (a co! - próbowała jeszcze we wrześniu - alimenty na nią baaardzo ją jeszcze dwa miesiące temu kusiły - niech policzę - dwa lata i cztery miesiące. Gdybym zgodził się na mediatora - trwałby trzy lata jeśli nie więcej. Więc pomyśl po prostu, co kto chce i może osiągnąć mediatorem... Jak związek się naprawdę rozpadł, a gra idzie o indywidualne interesy już tylko - to to tylko strata czasu i kasy. Odpowiedz Link
mamaadama4 Re: mediator 29.10.09, 22:32 podział majątku był zrobiony rok temu. Mnie na czasie nie zalezy, ale przeciągac nie mam zamiaru. Pierwsze spotkanie z mediatorem już w poniedziałek. Odpowiedz Link
errormix Re: mediator 30.10.09, 09:47 Sam jestem w trakcie mediacji. Co prawda nie małżeńskich, ani o podział majątku, tylko o opiekę nad dzieckiem, ale zasada jest podobna. Od ciebie zależy jak te mediacje będą przebiegały. Moja rada: skup się tylko na temacie, których one dotyczą. Jeśli będziesz godzinami biadoliła jaka to ty jesteś nieszczęśliwa, biedna i sponiewierana, to - oczywiście - mediatorzy cię wysłuchają - ale za chwilę delikatnie przypomną ci po co tam właściwie jesteś. Bo w mediacjach liczą się przede wszystkim ustalenia stron. I ma to być czarno na białym. Na kartce. Na papierze. A na końcu twój podpis. Jeśli więc chcesz aktywnie brać w tym udział, idź, ale po to by osiągnąć cel, który ciebie interesuje. Szkoda czasu i nerwów na biadolenie i użalanie się przed obcymi osobami, bo gdy ty wyjdziesz, one będą miały kolejne pary i o to tobie zapomną. Tu chodzi o Ciebie i o Twoje sprawy. Daj z siebie wszystko. Odpowiedz Link
mamaadama4 Re: mediator 30.10.09, 20:24 Ja wiem po co tam idę. Obawiam się tylko biadolenia mojego męża. U nas mediacja ma dotyczyć winy, bo myslę że sprawę alimentów mamy załatwioną - zgodził się na moją propozycję. Odpowiedz Link
madziczek79 Re: mediator 05.11.09, 11:20 prosze o pomoc ,podpinam się do tego watku.Rozprawę mam 10.11.2009 pozew złozyłam ja bez orzekania o winie,mam innego bardzo sie kochamy z mężem mamy 3 letnie dziecko.Nasze małżeństwo nie istnieje odkąd dziecko miało rok(w sensie utrzymywane dla dziecka),w końcu spotkałam kogoś,mąż się o tym dowiedział. Odpowiedział na mój pozew ze kocha zonę,jest w stanie mi wybaczyć "zdradę" i prosi o mediatora.Wiem że robi mi na złość abym nie była szczęsliwa z tamtym.Napiszcie czy ja muszę zgodzić się na mediację?Nie kocham męża,wręcz go nienawidzę za to wszystko,jakie mam inne wyjście,aby moja sprawa nie toczyła się w nieskończoność.Dodam jeszcze że uzgodnilismy kontakty z dzieckiem i ewentualny podział majątku... Odpowiedz Link
madziczek79 Re: mediator,proszę o pomoc 05.11.09, 12:21 czy ja muszę się na tego mediatora zgodzić?Jeśli się nie zgodzę to co? Odpowiedz Link
scriptus Re: mediator 05.11.09, 13:39 errormix napisał: .... > Od ciebie zależy jak te mediacje będą przebiegały. Moja rada: skup się tylko na > temacie, których one dotyczą. Jeśli będziesz godzinami biadoliła jaka to ty > jesteś nieszczęśliwa, biedna i sponiewierana, to - oczywiście - mediatorzy cię > wysłuchają - ale za chwilę delikatnie przypomną ci po co tam właściwie jesteś. > a na dodatek musisz zapłacić za czas mediatorów, nie jest to za darmo, zatem z biadoleniemlepiej pójść do psychoterapeuty, lub księdza, czy kogo tam wolisz... Odpowiedz Link
mamaadama4 Re: mediator 05.11.09, 23:08 Na mediacje muszą się zgodzic obie strony, sąd narzucić tego nie może wbrew tqojej woli, co nie znaczy, że od ręki dostaniesz rozwód. Wręcz przeciwnie. A co do mojej mediacji. Spotkanie odbyło się w poniedziałek. Dogadaliśmy się w kwestii alimentów, opieki nad synem no i... punkt odnośnie orzeczenia winy ma zostać. Powiedziałam, że w tym zdania nie zmienię. Wobec tego ma czas do poniedziałku. Jeżeli się zgodzi podpisujemy ugodę (projekt już jest), jeżeli nie, nastepnego spotkania nie będzie i wracamy do sądu. Pewnie na najbliższe kilka lat. Kosztowało nas to łącznie 250 zł (po połowie), spotkanie trwało w sumie 3,5 godz. Odpowiedz Link