mamura
01.11.09, 22:32
witam wszystkich.
Chciałam zapytać o ogólno pojęte dobro dziecka.
Dziecko chore, objawy występowały właściwie od zawsze, ale prawidłowa diagnoza postawiona już w trakcie rozpadu małżeństwa.
dziecko na czas rozprawy powierzone matce, ojciec na to przystał.
Ojciec dostał informację o chorobie listem poleconym( inaczej się nie dało) listu nie odebral. wiedział że dziecko chore, cała jego rodzina wiedziala, a mimo to na sprawie twierdzi, że żona nie informuje o ważnych wydarzeniach w życiu dziecka i nie konsultuje z nim leczenia.
przed rozpoczęciem rozprawy rozwodowej uzgodnione kontakty z ojcem, z których ojciec się nie wywiązuje twierdząc że matka mu je utrudnia nie pozwalając dziecka zabrać ze sobą na spacer. potrafi zrobic półroczną przewę w kontaktach, po czym zjawia się ot tak i chce dziecko na spacer zabrać. dziecko chore, z zaburzeniami.
matka chce kontaktów ojca z dzieckiem, ale regularnych, lub choćby zapowiedzianych, gdzyż dziecko z powodu choroby nie znosi zmienności i przypadkowych zdarzeń. dziecku kazdą czynność wykonaną trzeba wczesniej wytlumaczyć, oswoic je z nią.
Matka, dziecka na spacer z ojcem w chiwli obecnej nie daje, z wyżej wymienionych powodów, nalega na spotkania dziecka z ojcem w pokoju małego, gdyż to miejsce dobrze mu znane i jedyny "punkt kontrolny" w kontaktach.
Ojciec z tego powodu robi awantury i straszy wnioskami o ograniczenie matce władzy rodzicielskiej.
Czy matka robi dobrze?
pomóżcie proszę....