Dodaj do ulubionych

Święta idą

05.11.09, 23:49
Tak mi się skojarzyło przy lekturze postu Errormixa o bombkach ... zbliżają się Święta, moje już trzecie, w których na wigilię prawdopodobnie zostanę wyalienowany z rodziny. Dwa razy już spędziłem je samotnie. Po raz pierwszy zniosłem to ciężko, po raz drugi, przewidując, jak będzie nawet sobie postawiłem mikrochoinkę i powiesiłem lampki, a nawetusmażyłem karpika. Zdołowałem sie nie mniej, niz rok wcześniej. Teraz będzie trzeci raz. Jeszcze nie wiem, czy znajdę w sobie tyle zapału, by stawiać choinkę i wieszać lampki tylko dla siebie, skoro to nic nie pomaga. Chociaż, w imię normalnego życia singla (właściwie, to już singiel, choć jeszcze żonaty), może powinienem to zrobić, po to, by przywykać do takich świąt, samotnych. Upiec ciasto, nasmażyć ryby, w ogóle zrobić 12 potraw wigilijnych. Postawić dwa talerze, jeden dla siebie, drugi dla niespodziewanego gościa, przełamać opłatek i zjeść obie połówki, z pełną powagą odczytać ewangelię o spisie ludności, a nawet położyć sobie jakiś prezent pod choinką (prezenty dla innych dam synowi w reklamówce, jak pójdzie na oficjalną wigilię u swoich dziadków, a moich teściów....)
Kto z Was ma doświadczenie z taką samotną wigilią, czy to warto zorganizować sobie ze wszystkimi szykanami, czy tez odpuścić sobie, wypić dwie butelki wina i pójść spać?? Czy w święta się można pogodzić z samotnością, czy raczej w ogóle to obejść i udać, że to normalny wieczór.
Obserwuj wątek
    • sauber1 Re: Święta idą 05.11.09, 23:56
      A nie możesz sobie w góry na święta wyjechac do Zakopca albo dalej ?wink
      • greg014 Re: Święta idą 06.11.09, 00:09
        nie podpowiem , to będą moje pierwsze "dziwne" święta, teściowa
        pewnie zaprosi , do tej pory twierdzi ze jest po mojej stronie, ale
        nie wiem, pójść udawać...że jest ok, że ciesza swięta, wypiąć sie
        też głupio, pewnie podjadę złożę życzenia i zabiorę dzieciaki do
        swoich rodziców na wigilię . Wsciekłość nie pozwala mi ryczeć....
      • scriptus Re: Święta idą 06.11.09, 12:48
        sauber1 napisał:

        > A nie możesz sobie w góry na święta wyjechac do Zakopca albo dalej ?wink

        Miałem takie myśli, ale dopóki jeszcze jestem choć trochę potrzebny dziecku,
        póki nie dorosło, nie mogę. Zależy mi nawet na tych kilku nieoficjalnych
        chwilach z synem, do 15 w Wigilię, kiedy wyjedzie z mamą do dziadków (teściów),
        dokąd ja rzecz jasna w obecnej sytuacji nie jestem zaproszony. Zależy mi na tym,
        aby złożyc mu wigilijne życzenia. A zresztą, co to za święta poza domem. I jemu
        też zależy, choć jestem przerażony efektem jego wychowania, brakiem
        asertywności, tym, jak się dał sterroryzować mamusi, jednak w obecnej sytuacji
        chyba niewiele juz potrafie poprawić. Boli mnie, że przychodzi ze swoimi
        sprawami do mnie tylko, jak mama nie widzi, mówi przyciszonym głosem, aby mama
        nie słyszała, jak pojechaliśmy w weekend na wycieczkę, to się martwił, żebyśmy
        wcześnie wrócili, zeby sie mama nie zorientowała, że pojechał z tatą....
        Przecież nie mogę powiedzieć, "olej mamę, przyjdź ze swoją sprawą do mnie kiedy
        chcesz i potrzebujesz". Nie umiem tego naprawić i poniewczasie widzę, jaką mu
        krzywdę z jego matką oboje zrobiliśmy i obawiam się, jak się to odbije w jego
        przyszłym życiu i związku.
        Nie, nie mogę wyjechać do Zakopca, póki jeszcze mogę być potrzebny dziecku.
        • a.niech.to Re: Święta idą 07.11.09, 12:36
          scriptus napisał:

          > jestem przerażony efektem jego wychowania, brakiem
          > asertywności, tym, jak się dał sterroryzować mamusi, jednak w
          obecnej sytuacji
          > chyba niewiele juz potrafie poprawić. Boli mnie, że przychodzi ze
          swoimi
          > sprawami do mnie tylko, jak mama nie widzi, mówi przyciszonym
          głosem, aby mama
          > nie słyszała, jak pojechaliśmy w weekend na wycieczkę, to się
          martwił, żebyśmy
          > wcześnie wrócili, zeby sie mama nie zorientowała, że pojechał z
          tatą....
          > Przecież nie mogę powiedzieć, "olej mamę, przyjdź ze swoją sprawą
          do mnie kiedy
          > chcesz i potrzebujesz".
          A właściwie dlaczego nie? Naturalnie formę musiałbyś znacznie
          złagodzić. Gdyby odrzucić owo "olej mamę" i bardzo baczyć na słowa,
          już wwydaje mi się, byłoby ok.
          Twoje dziecko kształtuje się pod wpływem przemocowej matki, nie
          możesz pozwolić sobie na nic-nie-robienie, bo dziecko wyrośnie na
          potencjalną ofiarę jakiejś drapieżnej kobiety.
          • scriptus Re: Święta idą 07.11.09, 19:27
            Wiadomo, że przenigy nie użyłbym takiego sformułowania, ani jakiegokolwiek przeciw jego mamie. Matka, to jest matka. Zawsze mu oferuję swoją pomoc, ale widzę, że boi się, żeby mama nie usłyszała, że się ze mną kontaktuje. Nie wiem, jak ona to zrobiła.
            Staram się mu pomagać w problemach, zwłaszcza dziś miałem owocny dzień, kiedy mu się zepsuło urządzonko do komputera i cały dzień byliśmy razem, zdobywaliśmy potrzebne materiały, a potem sam pod moim kierunkiem zrobił co trzeba. Nawet obiadek zjadł ze mną i stwierdził, że on też mi ugotuje tak smacznie, jak ja jemu. Nie ma sprawy, mówię, jak będziesz chciał, podjedziemy do sklepu, kupimy co trzeba i zrobisz obiad, na przykład jutro. Problem pewnie będzie, bo dziś byliśmy poza domem, było wesoło, dużo zapału, a obiadek trzeba zrobić w domu i obawiam się , że nic z tego nie będzie. Pojawi się mamusia ze swoimi "cennymi" uwagami, albo wręcz zacznie robić za niego i skończy się radość z gotowania dla tatusia, albo jak zaproponoawałem, dla wszystkich. Znając życie wiem, że zieciak w tym momencie porzuci robotę i zwieje, bo kolega/żanka posłał ważny SMS, albo jakikolwiek inny pretekst.
            • bogusiamaria Re: Święta idą 07.11.09, 23:30
              Współczuję Ci scriptus,choć nie bardzo wierzę w to aby Twoja była zona chciała
              nastawiać dziecko p-ko Tobie.
              Rozwodzicie się:wasze dzieci(syn) są w trudnej dla siebie sytuacji chcą
              zatrzymać jeśli już nie rodziców to ich miłość i widząc ,że czują do siebie
              niechęć mogą same ukrywać przed drugim ze zwaśnionych małżonków swoje z nim
              kontakty nie chcąc sprawiać tym przykrości tej osobie.
              Dzieci niekiedy mają zaskakujące pomysły,bo niczego nie rozumieją i czują się
              same winne rozpadowi.
              Taki paradoks też może być powodem zachowania dziecka-nie?
              Ja w takiej sytuacji poszłabym w tym kierunku i porozmawiała z dzieckiem na
              temat właśnie winy- może się otworzy i wszystko wyjaśni się bezboleśnie...
              • scriptus Re: Święta idą 08.11.09, 18:01
                Staram się i ja tak myśleć, dziecko jest na tyle duże, że ma własne sądy, choć próby urobienia już były.
                • bogusiamaria Re: Święta idą 08.11.09, 18:25
                  Dzieci nie są głupie,gdy tylko poczują ,ze stają się zakładnikami stron
                  -odchodzą.
                  Trzeba mieć wiarę we własne dzieci.
                  Myślę, że jeśli przez lata mogły nam ufać to zaprocentuje.
                  Trzymaj się.
    • tricolour Pierwsza wigilia... 06.11.09, 00:05
      ... z mojej decyzji samotna (miałem zaproszenia rodzinne), ze wszystkimi
      szykanami, karpiami, choinkami, muzyką i... łezką, że samotna - ta Wigilia
      była pierwszą zdrową. Mało radosną, ale zdrową.

      Druga też była samotna, ale świadomie czekałem na kobietę - wtedy jeszcze
      nieokreśloną i nieznaną.

      Trzecia samotna była już czekaniem na kobietę znaną, ale za mało, by choć
      wspomnieć o możliwości bycia w ten dzień razem.

      I tak to sobie szło... aż doszło.
      • kasiapfk Re: Pierwsza wigilia... 06.11.09, 07:59
        I tym sposobem Tri doprowadził mnie do łez wzruszenia!
        Wypraszam sobie!

        Poważnie pisząc: I tego się mniej radośni forumowicze,
        trzymajcie!

    • plujeczka Re: Święta idą 06.11.09, 07:32
      ja chyba nie pocieszę bo tak się dziwnie składa ,ze bardzo lubiłam
      wigile samotne a one wynikaly z charakteru pracy ex.Zawsze zdobiłam
      choinkę i wieszałam bombki.Lubiłam samotność bo po prostu to były
      dni kiedy mogłam "wyhamowaC" , odsapnać od trudów codziennego dnia i
      spokojnie spojrzec na swoje zycie tak przeciez niełatwe.Owszem
      poźniej z reguły jechałam do rodziców ale w jakis szczególny sposób
      nie było to dla mnie uciazliwe i bolesne. Ja tez lubię swój dom o
      który teraz tak strasznie walcze bo to mój kawałek miejsca na ziemii
      i chyba to mnie bardziej boli niz samotne świeta. Tobie zyczę mimo
      wszystko wiecej radosci, optymizmu i wiary ,ze kiedyś pod tą choinka
      zasiadziesz z kims z kim chciałbyś mimo wszystko dzielic zycie i kto
      pokocha Cie takim jakim jesteś.
      • eutherpe Re: Święta idą 06.11.09, 07:50
        Święta będą kontynuacją tego, co dzieje się codzienne.Zabiorę Malutką na wigilię
        do Dziadków, posiedzimy chwilkę i znikniemy w czterech ścianach. Maleńka pójdzie
        spać a ja usiądę z kubkiem gorącej herbaty w ręku, przykryję się kocem ,
        popłaczę sobie nad utratą złudzeń, powyobrażam exa w miłej rodzinnej atmosferze
        jego rodziny i najbliższych( my się z Córcią to takowych nie zaliczałyśmy
        emocjonalnie), pogłaszczę psa, poczytam dwie strony książki i położę, oczekując
        nadejścia kolejnych, nasyconych walką, emocjami dni.
    • mayenna Re: Święta idą 06.11.09, 08:01
      Scriptus - zapraszamsmile
      Rok temu zaprosili mnie znajomi z internetu. Skorzystałam. Nie wiem jak to jest,
      ale są moją rodziną bardziej niż ta prawdziwa.
      • kasiapfk Re: Święta idą 06.11.09, 08:08
        smile))))))) za tych, co są rodziną!
      • errormix Re: Święta idą 06.11.09, 08:17
        Święta... No właśnie. Rok temu panicznie się ich bałem. Bo przecież święta to
        czas magii i cudów. Czas, kiedy wszyscy się godzą i sobie przebaczają.
        Przynajmniej, tak mówią z filmach.... Ja też do ostatniej chwili wierzyłem...

        Ale było inaczej. Ja i córka przy zastawionym stole, a żona w drugim pokoju,
        gdzie siedziała przez cały wieczór w kompletnych ciemnościach, ubrana na czarno.

        Więc teraz już się świąt nie boję. Bo wiem, jak miną. Tak samo. A skoro rok temu
        je przeżyłem to i tym razem dam sobie radę. Ba, nawet postaram się, by były
        jeszcze lepsze.

        Jest tylko jedna różnica. Rok temu dwa razy wchodziłem do pokoju żony i
        prosiłem, by wyszła na chwilę i choć zupę zjadła. Teraz nie wejdę ani razu.

        I nawet prezent dla małej już mam. Pierwszy w jej życiu samodzielny wyjazd na
        obóz narciarski. Pewnie oszaleje z radości, bo mi głowę nim zawraca od kilku
        miesięcy smile)))



        • chalsia Re: Święta idą 06.11.09, 10:28
          > Ale było inaczej. Ja i córka przy zastawionym stole, a żona w drugim pokoju,
          > gdzie siedziała przez cały wieczór w kompletnych ciemnościach, ubrana na czarno
          > .
          >
          > Więc teraz już się świąt nie boję. Bo wiem, jak miną. Tak samo.

          a weź Ty się w łeb kopnij. Wybierz sie z córką na Wigilię do rodziców lub
          teściów. Przed wyjściem oczywiście spróbuj namówić córke by złożyła mamie życzenia.
          • scarlet.secret.sky Re: Święta idą 06.11.09, 11:23
            Ja to bym żonę namawiała by życzenia córce złożyła... Bo co jak mała złoży te
            życzenia, a mama nic nie powie? Odrzucenie cholernie boli. A z tego co pamiętam
            matka bardzo długo ignorowała córkę. Pół roku milczenia na pewno zrobiło swoje i
            wpłynęło negatywnie na ich relacje. Teraz to matka, może z pomocą psychologa
            powinna się starać relację odbudować. A error w niczym tu nie przeszkadza, nawet
            na mediacji proponował wspólną opiekę.
            Nota bene ciekawe czy kobieta w końcu zaczęła się do córki odzywać.
            • chalsia Re: Święta idą 06.11.09, 11:27
              > Ja to bym żonę namawiała by życzenia córce złożyła..

              tego nie proponowałam, bo znajac historię z gory zakładam, że to jak rzucanie
              grochem o ścianę.
              BTW Error razem z córką te zyczenia powinien złożyć. Wtedy brak odzewu będzie
              mniej bolesny a i latwiej będzie małej wytłumaczyć, że bez względu na
              spodziewany odzew składa się życzenia z takiej okazji.
            • zuza145 Re: Święta idą 06.11.09, 11:30
              Chalsia prawi bardzo dobrze- do rodziny na Wigilię z dzieckiem iść.
              Bo w domu- jak matka tak siedzi..., to raczej dziwnie może byc.
              A tak- może dziecko zapomni choc na chwilke i ulegnie magii świąt.
              • scarlet.secret.sky Re: Święta idą 06.11.09, 11:32
                Jasne, z tym się zgadzam.
    • agmoni Re: Święta idą 06.11.09, 11:33
      Ja nie dam rady w domu w tym roku (pierwsze święta po rozstaniu). Zabieram Małą i jedziemy nad morze. Jej klimat dobrze zrobi, a mnie ominie dylemat przygotowań. Boję się jednak dojmującego poczucia samotności w tłumie obcych ludzi. Taka hotelowa wigilia to dla mnie kompletna abstrakcja. Ale wydarzenia ostatniego roku będą się z nią ładnie komponowały...Boże jak sie boję tego czasu i tych życzeń od ludzi Wesołych Świąt...Wesołych? Nie tym razem.
      • mayenna Re: Święta idą 06.11.09, 12:20
        A może tak się podogadujemy i pozapraszamy na ten dzień?
    • anna.zetka Re: Święta idą 06.11.09, 15:48
      Pierwsze swieta po rozwodzie (uprawomocnil sie 19 grudnia 1997 roku)
      byly takie jak ja - czulam, ze ktos umarl. Najgorsze bylo (jak sie
      pozniej okazalo), ze to ja, a nie on.
      Na kolacje nie pojechalam jak co roku do rodzicow. Dopiero na
      pierwszy dzien swiat. Motywacja bylo to, ze postawilam sie na
      miejscu matki i pomyslalam, ze chyba by mi serce peklo, gdyby do
      mnie dziecko na swieta nie przyjechalo.

      Nawet gdyby mnie dzieci bardzo prosily, bo eks mialby siedziec sam
      jak palec - NIE, nie chce go ogladac na swieta. Za stara jestem na
      udawanie, ze podoba mi sie w tym wyjatkowym dniu towarzystwo
      czlowieka, ktory tyle zlego zrobil swoim dzieciom. Nie nienawidze
      go, ale nie potrafie mu wybaczyc krzywdy, ktora im zrobil. Moja sie
      juz zabliznila.
      • bogusiamaria Re: Święta idą 06.11.09, 19:20
        To już moje 4 święta od rozwodu-nie przewiduję zapraszania exa.
        Wyjeżdżam z córką do syna.
        Moje dzieci nie zgodziłyby się na jego obecność w tym dniu ani w żadnym innym
        wydarzeniu w naszym życiu.
        Smutne... i zasłużone.
        Za to mój ex po wystrzelaniu się w moim kierunku teraz ściga dzieci.
        Powód: im się powiodło,a on pilnie potrzebuje pieniędzy.
        Toteż wystawia im rachunki za wychowanie i utrzymanie i jak taki n.p. Sąd
        Rodzinny odrzuci to kieruje się do S.Cywilnego i tak w kółko.
        Kwoty?...powyżej 500 tysięcy.
    • sasanka35 Re: Święta idą 07.11.09, 12:02
      moje też będą samotne tym bardziej bolą że pierwsze. postanowiłam
      zaprosic kilaka samotnych w moim gronie osób aby nie musiały być
      same w ten dzień no i mam nadzieję, że rozbiję w ten sposób choć
      trochę smutek moich córek nad pustym talerzem ich ojca, który
      zrezygnował z nas na zawsze. Nie wiem czy będzienam łatwiej, ale na
      pewno mniej samotnie... no i oczywiście i karp i choinka będą jakby
      nic się nie stało... tylko wspomnienia bolą...
      • jarkoni Re: Święta idą 07.11.09, 12:20
        Kiedyś miałem taki szalony pomysł, pisałem o tym..
        Założyć w parę osób pensjonat dla rozwodzących się, nad morzem, mam miejsce..
        Nie było odzewu.
        A może jest taka potrzeba? Taki ośrodek jest potrzebny, nie ma takich.
        A ja cóż,sam nie dam rady.
        Ktoś zna mądrych inwestorów?
        Sami wiecie jak wiele rzeczy możnaby było tam zorganizować
        • scriptus Re: Święta idą 07.11.09, 19:30
          Dobry pomysł, ale ja jeszcze jakiś czas muszę pobyć w moim mieście. Dwa, trzy lata.
        • greg014 Re: Święta idą 07.11.09, 22:58
          jarkoni napisał:

          > Kiedyś miałem taki szalony pomysł, pisałem o tym..
          > Założyć w parę osób pensjonat dla rozwodzących się, nad morzem,
          mam miejsce..
          > Nie było odzewu.
          > A może jest taka potrzeba? Taki ośrodek jest potrzebny, nie ma
          takich.
          > A ja cóż,sam nie dam rady.
          > Ktoś zna mądrych inwestorów?
          > Sami wiecie jak wiele rzeczy możnaby było tam zorganizować

          Pracę swych rąk z miejsca dokladam , bo nie wiem jeszcze co z
          majatkiem.
          • she1210 Re: Święta idą 07.11.09, 23:02
            bardzo dobry pomysł, pensjonat ..tylko all chcą być anonimowi,
            dzielimy sie swoimi ciemnymi stronami,przychodzi łatwo - gorzej
            byłoby usiąść przy stole i czerpać energię a nie dołować sie kolejny
            rok
            • zielonaona Re: Święta idą 08.11.09, 23:15
              witam, podoba mi się pomysł pensjonatu, nawet nie mam pracy, chętnie pomogę.
              chcę się czymś fajnym zająć, żeby nie myśleć o swoich kłopotach.
        • elsebet Re: Święta idą 24.11.09, 10:54
          Uważam, ze taki pensjonat jest potrzebny. Bo myślałam sobie tak: jak
          ktoś doświadczający trudności życiowych zacznie nadmiernie
          konsumować używki albo zachoruje na depresję to ma gdzie się udać po
          pomoc (i to nawet finansowaną przez NFZ). A jak ktoś po prostu
          potrzebuje trochę wsparcia (zanim zacznie mieć depresję albo
          naużywać używek)- to nie bardzo ma gdzie po to wsparcie pójść. Więc
          taki pensjonat mógłby być fajnym miejscem gdzie można odpocząć i się
          wyprostować zanim człowiek całkiem opadnie z sił. Tym bardziej, że
          często w sytuacji rozwodu (innych strat również) naturalne źródła
          wsparcia, takie, jak rodzina urodzeniowa lub przyjaciele, czasem
          znikają albo nawet przeszkadzają.
        • scriptus Re: Święta idą 24.11.09, 11:03
          Ja mogę nalewać piwo i drineczki...
          Mogę być jako barman-psychoterapeuta dla zdołowanych tongue_out
          A rano sporządzać miksturki na kaca dla potrzebujących.

          Umiem wszystko, co się robi w takim pensjonacie, dach naprawić, uszczelki w
          kranach wymienić, naprawić zamki, a nawet pościel zmienić, jeśli trzeba...

          To co, nadam się??
          • elsebet Re: Święta idą 24.11.09, 11:10
            A ja mogę zabierać na spacery brzegiem morza i pokazywać nowy
            horyzont
            • jarkoni Re: Święta idą 24.11.09, 17:46
              Nie żartujcie sobie z tego pomysłu. Pisałem o tym ładnych parę lat temu, jeśli
              dobrze pomnę była jakaś chętna inwestorka powracająca do kraju z Australii.
              Pomysł sam w sobie nie jest najgorszy, bazowałby przecież na fachowej pomocy
              osób z doświadczeniem, zarówno psychologiczno-prawnym, jak i z tym niemniej
              ważnym- osobistym, własnych doświadczeń.
              Mógłby być hicior, ino siły i środki...
              • scriptus Re: Święta idą 29.11.09, 23:07
                Przepraszam, jeśli to co napisałem, odebrałeś, jako żart.
                Ja pieniędzy nie mam, ale głowe do pomysłów, dwie ręce i marzenie by być kimś w rodzaju gospodarza w knajpce, barmana, gdzie przychodzą ludzie i rozmawiają ze mną. Nalać piwo, czy drinka, posłuchać zwierzeń, doradzić coś, albo polecić rozmowę z kimś, tak jak tu na forum, polecić coś dobrego do zjedzenia, ciasteczko na poprawę nastroju... Taka projekcja samotności. Pomagać innym, by jej nie czuć samemu.
                • maheda Re: Święta idą 01.12.09, 00:04
                  Ja bym mogła piec ciasta i ciasteczka. Są okropnie tuczące i wyśmienite wink
                  I nalewki umiem nastawiać!
                  I zawsze mi się marzył współudział w takim pensjonacie...

                  BTW uszczelki też umiem wymienić i zainstalować zlewozmywak na przykład czy
                  wymienić gniazdko elektryczne smile
    • naya Re: Święta idą 24.11.09, 11:18
      Moja mama stwierdziła, że skoro zostałam sama, to po co mi choinka. Powinnam kupić kila świerkowych gałązek i tyle. Ale ja bardzo chciałam ubrać choinkę, uważałam, że jeśli tego nie zrobię, to tak jakbym zupełnie się poddała i czekała już tylko na szybki koniec na tym padole łez.wink
      Choinkę ubieram co rok, teraz już sztuczną, ale za to bardzo dużą. I chociaż święta mnie bardzo dołują, to mam taką małą pociechę.
      • mariola.maria Re: Święta idą 24.11.09, 11:58
        "Moja mama stwierdziła, że skoro zostałam sama, to po co mi choinka.
        Powinnam kupić kila świerkowych gałązek i tyle. Ale ja bardzo
        chciałam ubrać choinkę, uważałam, że jeśli tego nie zrobię, to tak
        jakbym zupełnie się poddała i czekała już tylko na szybki koniec na
        tym padole łez.wink
        Choinkę ubieram co rok, teraz już sztuczną, ale za to bardzo dużą. I
        chociaż święta mnie bardzo dołują, to mam taką małą pociechę. "

        "Ale ja bardzo chciałam"- tzn , że teraz juz nie chcesz, czy nie
        ubierzesz???
        A co mama ma do Twojej choinki i Twojego domu???
        I dlaczego masz sztuczną choinkę (mam wrażenie z postu, że wolałabyś
        prawdziwą... ?? )???

        A w ogóle, to tak jakoś mnie to bardzo razi, kiedy ktoś zabiera głos
        w osobistych sprawach innych ludzi nieproszony. Jak rozumiem nie
        pytałas twojej mamy o opinie na temat twojej choinki?

        Czemu sobie pozwalasz na takie? jak to nazwać.. :
        impertynencje?!!!! ?



        • naya Re: Święta idą 24.11.09, 12:18
          Przecież napisałam, że ubieram co rok. Chciałam w moje pierwsze samotne święta i chcę nadal. A sztuczną dlatego, że z żywą było trochę problemu, bo nigdy nie umiałam (raczej nie chciałam) kupić małej choinki.
          A mama, jak to moja mama, nie zawsze powie to, co akurat chciałabym usłyszeć, ale słucham jej opinii, chociaż rzadko się w czymś zgadzamy.
          • mariola.maria Re: Święta idą 24.11.09, 12:26
            A! To teraz rozumiem inaczej...

            "A mama, jak to moja mama, nie zawsze powie to, co akurat chciałabym
            usłyszeć, ale słucham jej opinii, chociaż rzadko się w czymś
            zgadzamy."

            Podziwiam samozaparcie.
            Opinii zwykle słucham, jedynie wtedy kiedy o nie proszę, i od osób,
            co do których mam zaufanie, że forma wypowiedzi bedzie uprzejma.
            Nie pytam o opinie osób, które z definicji mają znacząco inny
            swiatopogląd niz ja - bo ich opinia mi na nic.

            Opinie, których "nie zamawiałam" są krótko ucinane.

            Jeżeli w rozmowach z kimś % niezgody jest powyżej 70, a w dodatku ta
            osoba nie mów tego uprzejmie , zwykle rozowy ze mna przestaja miec
            miejsca i przestaję miec ochot słuchac jakichkolwiek opinii i uwag.

            Tak więc podziwiam samozaparcie i cierpliwość. mam nadzieję, że
            odnosisz z tego jakś korzyść.

    • lampka_witoszowska Re: Święta idą 24.11.09, 11:34
      jak się żalimy, to powiem Ci coś gorszego...

      wczoraj około 2. w nocy wyobraziłam sobie mój grób
      (zmarł sąsiad, który nieco porozrabiałw życiu i nagle go trachnęło)
      więc sobie wyobraziłam swój
      pojedynczy
      samotny
      z szarego kamienia
      taki malutki i smutny
      i ja w środku, samotna
      taka pojedyncza, bez towarzystwa, biedniutka i marniutka...
      potem pomyślałam, że zawsze powtarzam przecież, że po śmierci to i
      tak wszystko lata człowiekowi, co cielesne
      potem przysżło mi na myśl, że towarzystwo jednak się przyda
      potem łzy mi prawdziwe stanęły w oczach
      a potem to już zaczęłam się sama z siebie śmiać, nawet nie zdążyłam
      się poryczeć, bo slowo "marniutka i do tego samotna" przesądziło
      wszystko i wizja straciła swój tragiczny charakter...
      • rybak Re: Święta idą 24.11.09, 17:53
        No, ładnie, nie ma co...
        A wiesz Ty, że jak we śnie swój grób zobaczysz, to żyć będziesz 120 latsmile?
        Ja sobie nie wyobrażam. Żadnych takich. Jakby co,zażyczyłem sobie rozsypania w
        rzeczce Narewce w Puszczy Białowieskiej. A jak kto nie posłucha - będę straszył
        po nocach. A że upierdliwy ponad miarę jestem, pewnie będę i after the birds -
        upierdliwy teżsmile.
        Wolę więc sobie wyobrażać Święta. Zrobię karpia w galarecie, prawdziwą kutię,
        kupię kilka prezentów, przytacham choinkę i... nie będę już samotny.
        Tyle.


        • lampka_witoszowska Re: Święta idą 25.11.09, 00:08
          nieee, no tak siedze i dumam, że jednak wizja pojedynczego grobu nei
          jest tak tragiczna jak wizja latami spędzanych samotnie świąt smile

          poza tym, nie zamierzam umierać zbytnio, a życie przez 120 lat jak
          najbardziej mi odpowiada
          może zdążę zrobić to wszystko, co mam ochotę zrobić?
          to by mi odpowiadało i nie gnałabym tak na wariata z robotą, tylko
          sobie spokojnie zapisywała pomysły na malowanie, pisaninę, projekty
          cygańskich ciuchów, produkcję ozdób choinkowych, w czym radośnie
          pomaga mi Młoda, poszyłabym jej tyle ciuchów dla lal, żeby już
          starczyło na wszystkie bale... tyle że ona będzie już tez nieco
          starszawa smile)))))

          ale to tez nic nie szkodzi, wystarczy, że juz przejawia kukunamuniu
          po mamuni... załozę się, że jak przejdę na emeryturę, a potem ona,
          to rewelacyjnie będziemy się bawić lalkami smile
          planowałam tez na starość zdziwaczenie i dokarmianie kotów - i co? o
          1.00 w nocy po szybkim spacerze z psem już mi się kot sąsiadki
          ładuje na pewniaka do domu i szuka "swojej" miski, ocierając się z
          mruczeniem o mojego zdziwionego psa smile brakuje mi malutkich
          kapeluszy i mocnego makijazu - i świat jest nasz smile))
        • krezzzz100 Re: Święta idą 01.12.09, 07:45
          A ja nie chcę pogrzebu i grobu. Zastrzegłam w testamencie.
    • sbelatka Re: Święta idą 24.11.09, 17:11
      hm...
      no nie wiem - bo ja sie zostałam z dziećmi i mamusią...

      no i właśnie - a jakaś mamusia? brat? ciotka stara a samotna?
      czy choćby ktoś równie smaotny jak Ty?

      udawać, ze nie ma tego co jest ???/ w moim odczuciu nie dość, ze
      beznadziejne to i bez sensu..

      trzeba sie konfrontowac z tym co jest... no trudnosmile

      smutno jest... chwilami nawet beznadziejnie...
      też to mam - bo mamusia wraca do siebie a mlode idą do tatysmile

      wtedy... no cóż.. wtedy mysle.. spaceruję... oglądam światełka i
      choinki i się zachwycam ładnymi widoczkami, odwiedzam cmentarze
      zapzryjaźnione.. mysle.... w końcu zapadam przed TV...i w sen...

      a potem przychodzą normalne dni i świat wraca do jakiegos porządku...
      nawet zupelnie fajnego - choć nie wymarzonego i nie planowanego...

      noooo... to z tego wynika, ze jedank warto porozglądać się wokół...

      acha, a tak właściwie to PO CO chcesz pzrywyknąć do samotnych
      świąt??? jakies sluby złożyłeś,z e musisz być samotny albo samotnie
      święta spędzac??



      • koziorozec83 Re: Święta idą 24.11.09, 20:20
        Fajny pomysl z wyjazdem w gory/nad morze, ale tak samemu? chyba bardziej dolujace. Ale został jeszcze miesiac, moze sklecimy jakos paczke, A co tam i pojechac w grupie? Cos szalonego kazdemu "singlowi wskazane". inaczej przyjdzie sie napic przed kompem, zazyc tabletke nasenna i przespac...
        Ps ewentualnie zapraszam do siebie, tylko niech ktos zabierze ze soba karpia wink Przyszly ex maż na zostawil mi choinke, w razie co smile)
        • pyzol31 Re: Święta idą 29.11.09, 19:31
          u mnie w tym roku wigilia bez młodego, jedzie do taty i mimo że nie
          mamy ustalonego że raz wigilie młody z nim spędza a raz ze mną, to
          jakoś nie powinnam mu tego zabraniać i zabierac młodego ( w zeszłym
          roku był ze mną), moja mama sie zapłącze bo bardzo jej zależy żeby
          wnuki wszystkie były w ten wieczór z dziadkami i wogóle z całą
          rodziną, dzis zostało mi oznajmione że wigilie to znim młody spędzi
          w tym roku...chyba zwieję gdzies...nie chce mi sie choinki ani
          karpia ani tej cholernej magii świąt uncertain
          • pyzol31 Re: Święta idą 29.11.09, 19:32
            bez syna to całe świetowanie jest bez sensu zupełnie
            • ktosiaktosia Re: Święta idą 29.11.09, 19:46
              święta... bardziej mnie stresują w tym roku niż cieszą... niestety...
    • mmarusia Re: Święta idą 30.11.09, 23:23
      W tez Swieta ,tzn Wigilie przypada mi praca,tj.dyzur nocny.Pracuje w domu,wiec
      kolacja wigilijna bedzie.Do niedawna myslalam,ze zaprosze meza(nie mamy
      rozwodu,ale nie mieszkamy razem).Jestem miedzy mlotem a kowadlem,bo z jednej
      strony sa moi rodzice,a z drugiej maz,ktorego juz nie chce widziec i zadna
      "magia Swiat" nie pomoze.No i sa dzieci,ktore chcialyby,abysmy w Swieta byli
      razem,jak co roku...Moi rodzice nie chca zasiadac do Wigili z zieciem,zreszta z
      wzajemnoscia.
      No i co mam zrobic?
      Rodzice proponuja,aby maz przyjechal wczesniej i podzielil sie oplatkiem z kim
      chce(oprocz nich).Potem on pojedzie do kogos ze swojej rodziny(dzieci beda sie
      smucic,moze plakac) ,a rodzice przyjda.Tak czy siak jakos glupio.
      Ma ktos jakis pomysl,jak to rozwiazac?
    • julka1800 Re: Święta idą 10.12.09, 19:11
      Odświeżam watek bo chyba wart tego.
      Scri, naprawde nie ma nikogo z kim moglbys spedzic Swieta?
      Ja Wigilie zbiorowa spedzam u rodziców, tata chyba by mi nie
      wybaczyl gdybym nie przywiozla dzieci.
    • makili Re: Święta idą 10.12.09, 19:38
      W zeszłym roku zastanawiałam się, jak przetrwam te pierwsze samotne
      święta...okazało się, że było wspaniale - z synem i jego rodziną,
      nie było czasu na rozmyślanie i rozczulanie się nad sobą...
      W tym roku nie planowałam wyjazdu (finansesad) i bałam się
      nadchodzących świąt jak diabli, ale okazało się, że dla syna,
      synowej i wnusi moja obecność jest niezbędna jak...choinka (hi,hi,).
      Więc lecę i wiem, że będzie supersmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka