Dodaj do ulubionych

Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyzy

26.11.09, 13:04
Po kilkuletniej obecności tu, i własnym potwornie ciężkim rozwodzie, tudzież
traumatycznym a na szczęście przeszłym już okresie porozwodowym, mam kilka
spostrzeżeń dotyczących głównych powodów siekaniny i traumy rozwodowej i
porozwodowej większości tu obecnych. Oraz - kolejnych wpadek co poniektórych.
Bazując tu m.in. na dwóch prawach rybaka (1)jesteśmy - mimo płci - jednak
bardzo podobni a w warstwie mentalnej - nawet tacy sami, 2) nasze motywy w
relacjach damsko-męskich są trywialnie proste, a jedynie ich wyjaśnienia -
skomplikowanesmile

Wiem, że gdybym i ja (i ex oczywiście też) był mądrzejszy PRZED szkodą,
zarówno sytuację przedrozwodową,jak i rozwód miałbym po prostu zwyczajne -
krótkie i nieobciążające dalszego życia. I ona też.
A kto wie, czy w ogóle by do tego skazanego od początku na klęskę związku w
ogóle doszło? Przedstawię je tu w kilku punktach, dla uporządkowania:

1) INTERCYZA przed ślubem!!!
Większość ciężkich procesów rozwodowych - wg moich spostrzeżeń - bierze się z
nie unormowanych spraw i zaszłości majątkowych (ja go utrzymywałam, albo - ja
- ją, dom, mieszkania, samochody itd itp.). POlacy nie mają w zwyczaju tego
zawierać, bo jakże to wygląda - z góry zakładać, że nie wyjdzie, ale skoro
50-70 proc. małżeństw się rozpada - i to zwyczajna statystyka jest - prosty
spisany dokument z góry by ustawiał takie sytuacje. Co więcej - wszelkiego
rodzaju hieny matrymonialne, typu leniwy chłop z nałogami, odwalałyby się od
nas w podskokach PRZED małżeństwem. Bo by wiedziały, że po zawinionym czy
sprowokowanym przez nie rozwodzie - guzik z planów np. przejęcia czyjegoś
domu, mieszkania, samochodów czy kont.
Co więcej - jeśli ktoś bogaty brałby sobie np. ubogą a chędogą kobietę do
siedzenia w domu czy robienia za ozdobę rodziny - ona też by wiedziała, na co
może ew. liczyć jakby co. Słowem - szanse wyrównywałoby to już na starcie i
czyniło już na starcie układ czystszym i przejrzystszym.
W ogóle mam taką hipotezę, że głównym powodem istnienia w naszym prawie chorej
instytucji rozwodu z czyjejś wyłącznej winy czy z udowadnianiem winy bierze
się właśnie z praktycznej nieobecności prawa cywilnego i umów cywilnoprawnych
w naszym skażonym socjalizmem i jeggo niechęcią do własności i oddolnych
niezależnych umów samych obywateli - życiu rodzinnym. Bo tak naprawdę zamiast
tego to powinna być intercyza i kilka punktów w KRiO.

Z powyższych względów dziś ja osobiście wiem, że jeśli coś mi odpali, jakieś
króliki zaczną mi się znów kłębić w mózgu znowu albo co - i kiedykolwiek
jeszcze zdecyduję się na ślub z kimkolwiek - to TYLKO z intercyzą. Albo w
ogóle. Na razie nie planuję, ale diabli wiedzą, co czas i życie przyniosą.

2) poważne rozmowy o dzieciach, przyszłości związku, wyobrażeniach - TYLKO
przed ślubem i przed intercyzą.

3) Zarówno przed ślubem, jak i po ślubie - nie ma co czekać na kompletną
rozwałkę związku w jakiejś jego sferze, licząc, że POTEM się poprawi. Jak jest
źle, to znaczy, że jest jeszcze gorzej niż nam się wydaje - bo to idzie
dynamicznie w funkcji czasu - te niekorzystne zmiany. Słowem - jeśli np. po
paru latach (miesiącach) - nie ma seksu - no to sprawa jest jasna. Jeśli obie
strony NATYCHMIAST coś z tym nie zrobią - będzie tylko gorzej, dojdą awantury,
zerwana więź, zdrady jakieś czy cuś itd... A potem pójdzie po całości.
Więc - albo albo. Jasno sprawę stawiać tu powinny odpowiednio wcześnie obie
strony. He he - intercyzy na Zachodzie i to normują, żeby było śmieszniej. Ale
i uczciwiej.

4) Wychowanie dziecka, wychowywanie dzieci z poprzednich związków.
Z moich obserwacji wynika, że często kolejne związki psują się przez to, że
zawczasu strony jasno nie wyartykułowały tu oczekiwań i planów obopólnych.
Przynajmniej ramowychsmile. Wiadomo, wszystkiego się nie przewidzi, ale... tu dla
odmiany - intencje są najważniejsze - ich obopólna znajomość i zrozumienie.

5) Sam rozwód...
Jeśli jest intercyza, to ew. sądowa naparzanka wystąpi zdecydowanie rzadziej.
Owszem, jak się trafi pani pragnąca być do końca życia utrzymanką ex (czyli -
mieć to co w małżeństwie, ale bez obowiązków z tym związanych) - no to będzie
gorąco. Albo jak jakiś pan...Nie śmiejcie się - takie przypadki będą w POlsce
coraz częstsze. Jak równouprawnienie, to równouprawnienie... Ale i tu
intercyza zawczasu eiminuje jako się rzekło -

6) Czyli - w normalnym ukłądzie - czyli polskim standardzie - warto iść za
wszelką cenę w rozwód bez orzekania.

Raz - że szybko. Kilka miesięcy od pozwu do uprawomocnienia się i już.
Można żyć dalej i odetchnąć. Ba - można nawet niekiedy patrzeć na ex spokojniej.

Dwa - to zdecydowanie mniej kaleczy obie strony. Katharsis na sali sądowej to
najgorszy rodzaj katharsis jest. I najdroższy. Często na siebie potem nie
można spokojnie patrzeć, a co dopiero na ex.

Trzy - to nie zamula człowieka aż takimi negatywnymi emocjami -
złością,nieufnością, strachem przed kolejnymi związkami. No i skraca albo
niweluje naszą własną strefę cienia - czyli okres, kiedy sami coś musimy sobie
udowadniać, albo - kompensować czy nadrabiać. Przez co sami sobie i innym
często robimy krzywdę.

Cztery - Finanse - bez orzekania to kilkaset złotych. Z orzekaniem -
kilka-kilkadziesiąt tysięcy, zależy od przewlekłości sprawy, prawnika i samego
rozwodzącego się.

Pięć - to akurat powinno być w tej wyliczance zdecydowanie wyżej, a konkretnie
- na samej górze - dzieci - zdecydowanie mniejsza trauma rozwodowa dla nich.
Po rozwodzie - lepsze kontakty z rodzicem, który nie sprawuje opieki - słowem
- handicap na przyszłość dla samego dziecka

Sześć - przyjaciele - rozwód bez orzekania nie każe innym opowiadać się po
czyjejkolwiek stronie - pozostawia nas to w jakimś tam zdrowszym otoczeniu
społecznym. W końcu - znajomi uciekają na pierwszą wieść o naszym rozwodzie
głównie dlatego, by nie stawac się czyimiś... świadkamismile))

7)Aha - po rozwodzie - jak już pisałem - znacznie zdrowiej jest nie ograniczać
kontaktów dzieci z ex. Nie nastawiać dziecka przeciw ex. Ogromną krzywdę robi
się tak bowiem i dziecku, i jego związkom przyszłym - skąd ma ono brać wzorce
przyszłych zachowań, jeśli nie od nas? Nie ma co multiplikować tej złej
sztafety pokoleń z mamusiami klnącymi na ex i tatusiami którym się wysypało
coś o odpałach ex przy dziecku.

Słowem - tera morałsmile)):
Do rozwodu trzeba się zacząć przygotowywać najpóźniej na pół roku przed
małżeństwemsmile Jak ludzie w cywilizowanych krajach, co już dawno ten materiał
na żywym materiale przerobilibig_grin
A jak druga strona nie zechce np. intercyzy? - spytacie?
Proste - po pierwsze - układamy ją RAZEM. To z miejsca każe drugiej stronie
traktować nas poważnie. A nam - ją. Obserwujemy sobie reakcje next - w
warunkach ujawnionych , często odmiennych interesów itd.
A ona - nasze... I wyciągamy wnioski.
A jak nie chce? Trudno, mówimy jej, że przecież tyle świetnych rodzin żyje
dziś w wolnych związkach... przez lata, aż się na pewno dotrą...
Zatem - małżeństwo i planowane dzieci wspólne to za poważna sprawa, żeby
pozostawiać w tej statystyce cokolwiek kwestii przypadku - czy to ciężkiemu
okresowi sędziny czy samotnej nocy sędziego.smile)
I jeszcze jedno - argument za - małżeństwa zawarte z intercyzą są podobno
TRWALSZE!
big_grin
Obserwuj wątek
    • tricolour A ja z innej beczki... 26.11.09, 13:10
      ... żadnych intercyz nie podpisałem, bo nie lubie w projekcie
      zastanawiac się nad jego upadkiem.

      Mając wybór wśród kandydatek wybrałem taką, która spełniała także
      warunek finansowy, to znaczy miała NIE MNIEJ niż ja. Odpadają
      wszelkie punkty i zastanwiania jednym pociągnięciem przy wyborze.
      • rybak Re: A ja z innej beczki... 26.11.09, 13:39
        Cuś w tym jestsmile
      • mola1971 Re: A ja z innej beczki... 26.11.09, 13:42
        tricolour napisał:
        > Mając wybór wśród kandydatek wybrałem taką, która spełniała także
        > warunek finansowy, to znaczy miała NIE MNIEJ niż ja. Odpadają
        > wszelkie punkty i zastanwiania jednym pociągnięciem przy wyborze.

        Nieprawda. Tak jest dziasiaj. Dzisiaj ma NIE MNIEJ niż Ty, ale nie
        wiesz co będzie jutro, pojutrze czy za 10 lat. A życie potrafi
        czasem nieźle namącić. W sprawach finansowych również.
        • tricolour Przyszłośc nie ma takiego znaczenia... 26.11.09, 13:46
          ... bo zaczynamy z tym samym, a po ślubie mamy (z definicji)
          wspólnotę. Gdyby projekt sie przewrócił, to oczywiste jest, że
          jedynym możliwym rozwiązniem sprawy finansowej jest połowa.

          Może się nie udać mnie, może nie udać żonie. Z jednakowego ryzyka
          wynika jednakowa konsekwecja.
          • mola1971 Re: Przyszłośc nie ma takiego znaczenia... 26.11.09, 13:56
            No ja akurat pod kątem przyszłości na intercyzę (rozumianą również
            jako oddzielność majątkową) patrzę i jak dla mnie właśnie ze względu
            na przyszłość ma ona kolosalne znaczenie.
            Dla mnie intercyza (dla jasności - jestem jej zwolenniczką) poza
            tym, że jest po prostu praktyczna i tak jak napisał Rybak - wiele
            ułatwia i wyjaśnia już od początku małżeństwa to również jest
            pewnego rodzaju deklaracją. Deklaracją, że jestem z kimś dla niego a
            nie dla jego kasy oraz, że jestem z nim bo chcę a nie dlatego, że
            muszę.
            Poza tym w drugim małżeństwie intercyza pełni również funkcję
            zabezpieczenia własnych dzieci z pierwszego małżeństwa.
            • tricolour Zgadzam się... 26.11.09, 14:01
              ... mnie by pomysł intecyzy wyjaśnił, że spotkałem niewłaściwą
              osobę. Serio.
              • mola1971 Re: Zgadzam się... 26.11.09, 14:06
                No i o to chodzi by właściwi mężczyźni wiązali się z właściwymi
                kobietami smile
                Ty się związałeś z kobietą, która podobnie jak Ty intercyzy nie
                chciała a ja być może kiedyś zwiążę się z mężczyzną, który podobnie
                jak ja będzie chciał podpisać intercyzę.
                Choćby po to by moje dzieci mogły odziedziczyć po mnie efekty mojej
                pracy a jego dzieci po nim efekty jego pracy.
            • sonia_30 Re: Przyszłośc nie ma takiego znaczenia... 26.11.09, 14:13
              Dokładnie tak - intercyza idealnie niweluje ewentualne niejasności i
              podejrzenia w kwestii intencji partnera.
      • scarlet.secret.sky Re: A ja z innej beczki... 26.11.09, 13:43
        Ale też często jest tak, że ludzie wiążą się mając podobną sytuację finansową,
        jednak po ślubie się to zmienia. Firma przynosi większe zyski, więcej pieniędzy,
        nowe mieszkanie, nowy dom i już jest o co walczyć.
        Zależy od punktu w jakim jest się w życiu i od planów. Bo jeśli jest się
        stosunkowo młodym człowiekiem i dopiero wkracza się na rynek pracy lub dopiero
        zaczyna odnosić się sukcesy, to to że obie strony mają mieszkania i samochody
        może niewiele znaczyć w perspektywie zgromadzenia przyszłych dóbr.
    • scindapsus Re: Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyz 26.11.09, 13:48
      2) poważne rozmowy o dzieciach, przyszłości związku, wyobrażeniach -
      TYLKO
      przed ślubem i przed intercyzą.


      na pismie i notarialnie potwierdzone.
      Co da rozmowa jak po slubie sie okazuje ze druga strona się zgodziła
      bo tobie zależało ale naprawde nie chce dzieci, i juz??
      a nawet nie tyle zgodziła co sama (ta strona) deklarowała chcenie
      dzieci?Wiec nie było naciskow tylko dobrowolne deklaracje które
      okazały się gucio warte?

      Chociaż z drugiej strony nikogo do dzieci zmusić nie można wiec nie
      wiem co można zrobić w takiej sytuacji.Tylko się rozwiesc smile

      Co do intercyzy to się zgadzam.I nie mam uwag.
      • rybak Re: Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyz 26.11.09, 14:10
        Dokłądnie - to samo, gdy ktoś kogoś brał na seks, czy dzieci, a potem okazało
        się że okłamał(a) - zostawić, odejść, rozwieść się.
        Jeśli to DLA NAS samych rzeczywiście tak ważne, że bez tego nic.
        Wiesz, kiedy małżeństwo kocha się najbardziej - kiedy dwa zbieżne egoizmy
        zauważą, że sprawia im wielką przyjemność zaspokajania tegoż egoizmu NAJPIERW u
        partnerasmile). I wiedzą, że i jemu(jej) teżsmile)
        • scindapsus Re: Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyz 26.11.09, 15:25
          To było dla mnie ważne.Wiele rzeczy mogłam odpuścic a tej
          nie.Dlatego zdecydowałam sie na rozwód.(min z tego powodu, ale były
          i inne)
          Nie mogłam czekać w nieskończonosc.
          Tylko żal ze słowo nic nie znaczy.

      • makili Re: Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyz 26.11.09, 14:19
        Kiedy mój syn z synową podpisali przed ślubem intercyzę, przyznam
        się, że miałam mieszane uczucia... no, bo właśnie... jak można
        zakładać, że...itd. Teraz uważam, że tak właśnie należy robić...to
        właśnie przed ślubem należy starać się uzgodnić większość rzeczy,
        (no, wszystkiego, wiadomo, że się nie da)...
        Przy drugim związku, uważam, że intercyza jest niezbędna, i gdyby mi
        kiedykolwiek przyszło do głowy takowy zawrzećwink z całą pewnością
        intercyzę bym podpisałasmile
    • scriptus Re: Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyz 26.11.09, 14:38
      Czegoś nie rozumiem,
      Czy majątek osobisty sprzed ślubu (dom, działka, etc) wchodzi w skład wspólnoty
      małżeńskiej?
      Jeśli nie, to po co intercyza?
      • mola1971 Re: Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyz 26.11.09, 14:45
        Scri, intercyza reguluje przede wszystkim sprawy dotyczące majątku
        nabytego podczas trwania małżeństwa, ale nie tylko.
        • to.ja.kas Re: Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyz 26.11.09, 14:51
          Jak nabyte w trakcie to jak dzielić?
          Rozumiem, ze to wtedy wspólne? Razem pracujemy, albo prowadzimy
          firmę, albo ktoś [rowadzi dom i chowa dzieci?

          Też jestem ZA intercyzą, ale jak zauwazył Scri...to co moje przed
          slubem, po jest również, a po slubie? A po ślubie to mozna sobie
          gdybać i dzielić coś czego jeszcze nie ma wink
          • mola1971 Re: Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyz 26.11.09, 15:06
            W pewnym sensie jest to dzielenie czegoś, czego jeszcze nie ma wink
            A dzielić można na różne sposoby. Są tacy co zbierają rachunki nawet
            na sztuće i wiadomo wtedy, że sztućce są tego na kogo wystawiony
            jest rachunek. Mnie osobiście chodzi tylko o rzeczy bardziej
            wartościowe jak nieruchomości, akcje, obligacje czy lokaty bankowe.
            Bo np tv, którego żywotność jest krótka czy inne pierdoły z
            wyposażenia domu to jak najbardziej powinny być wspólne i nie
            wnikałabym aż tak głeboko.
      • six_a Re: Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyz 26.11.09, 14:51
        po to, żeby nie powstała wspólność majątkowa w ogóle i nikt nie domagał się
        dzielenia na pół przy rozwodzie.

        • to.ja.kas Re: Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyz 26.11.09, 14:57
          Czyli, że jak? To co razem zarabiają ma być dzielone jakoś inaczej?
          Ja Ci np 10% i dziecko, a ty mi 90%?
          A jak zamiast planowanej dwójki rodzą się czworaczki?wink
          A jak mąż/zona zachoruje i jego sytuacja się zmieni?

          Eeeee,no pochwalam intercycy a pisze jakbym przeciw była wink
          Ja wiem, że w moim domu napewno nikogo nie zamelduje...niby meldunek
          nic nie daje ale pozbądź się potem lokatora...
          • six_a Re: Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyz 26.11.09, 15:04
            ale rzadko kiedy ludzie "razem" zarabiają. najczęściej każdy ma swoją pracę i
            swoje konto. może kupować swoje rzeczy, brać na siebie kredyty i ogólnie
            zarządzać tym co jego. a ile przeznaczają na utrzymanie domu czy dzieci, też
            pewnie można określić w umowie.
            potem jedno bierze kanapę, drugie telewizor, bo tak wynika z rachunków i do
            widzeniasmile
            finanse rozdzielone.

            zmieniasz zamki i się pozbywasz, tak to najczęściej wyglądasmile

            intercyza jest też korzystna, jeśli komuś delikatnie rzecz ujmując odbije po
            ślubie i zacznie się np. zadłużać. długi nie obciążają wtedy współmałżonka.
          • tricolour Tak, tak Kas... 26.11.09, 15:26
            ... Jjedno zarabia dużo, a drugie mało to póki wózek jedzie jest OK.
            Gdy się przewróci, to biedak wylatuje nagi.

            Takia nowatorska forma "małżeństwa" ale jeśli to komuś odpowiada...
            prosze bardzo. Mnie nie odpowiada.
            • mola1971 Re: Tak, tak Kas... 26.11.09, 15:28
              Tri, z intercyzą czy bez trzeba być po prostu CZŁOWIEKIEM.
              A tylko potwór a nie człowiek w ten sposób jak napisałeś może się
              zachować. A brak intercyzy również przed potworem nie chroni. O czym
              również na tym forum można czasem poczytać.
              • tricolour Chyba mówimy róznymi językami... 26.11.09, 15:38
                ... bo chęć podpisania intercycy wynika (tak to odczuwam i
                odczytuję) z kalkulacji i przesłanek racjonalnych, a moja zaś
                niechęć do podpisania intercyzy jest stanem czysto emocjonalnmym.
                Nie chcę. Nie muszę, nie kalkuluję, nie przewiduję niekorzystnych
                rozwiązań.
                • scarlet.secret.sky Re: Chyba mówimy róznymi językami... 26.11.09, 15:47
                  I Tri takie jest Twoje prawo. Kochasz swoją żonę i nie chciałeś/nie chcesz
                  intercyzy i w porządku smile
                  Ale przewidywanie niekorzystnych rozwiązań nie znaczy, że się nie kocha. Nikt
                  wychodząc za mąż nie przewiduje końca i tego końca by chciał, ale przyjmowanie
                  do wiadomości takiej możliwości jest dla mnie oznaką inteligencji a nie
                  cwaniactwa. Przyznaję, że ja o sobie nigdy tak nie myślałam, a jestem za intercyzą.
                  • tricolour To ja mam pytanie... 26.11.09, 15:53
                    ... jeśli przewidywanie końca i jego finansowych skutków nie jest
                    objawem cwaniactwa, to skąd pomysł na użycie tego słowa?

                    Bo dla mnie jest to objaw czystego cwaniactwa gdy tworząc wspólnotę
                    zabezpieczam sie TYLKO przed MATERIALNYMI skutkami ustania wspólnoty.
                    • scarlet.secret.sky Re: To ja mam pytanie... 26.11.09, 16:38
                      Ja skojarzyłam słowo cwaniactwo z kalkulacją. Ot taka bezduszność.
                      No, ale ok, już wiem co myslisz.
                    • rybak Życie pisze roźne scenariusze...70 proc, złych 26.11.09, 16:38
                      Widzisz Tri, skoro 70 proc, małżeństw się rozpada (i ponad połowa - drugich
                      małżeństw) - to to nie jest żadne cwaniactwo, ale rozsądek zwyczajny, wynikający
                      ze statystyki. I z przejść wielu osób po pierwszym związku na przykład. Który
                      rozpada się w 70 procentach w Europie, a my szybko równamy do tego. A iluż
                      małźonków...wdowieje...!
                      Sam pomyśl. Raz - że ludzie są prości - a więc nigdy nie wiesz, czy i kiedy z
                      kogo wyjdzie ich prosta przecież także - chciwość.
                      Drugie - życie pisze różne scenariusze. Jest np. związek rozwodników. Jedno z
                      nich ma dziecko z poprzedniego związku - przy czym ex żyje i ma się dobrze. I ów
                      związek rozwodników dorabia się np. drugiego , wspólnego dziecka... I załóżmy że
                      nowy partner schodzi nagle.
                      BEZ intercyzy - krzywdzisz JEGO dziecko - bo ono na skutek polskiego prawa
                      spadkowego otrzyma na dorosły start np. - znacząco mniej jakby co - niż to
                      pierwsze - JEJ dziecko i jej ex z pierwszego związku. Które przecież nadal - to
                      jej dziecko pierwsze - i ojca i matkę by miało.... I na majątki ich też liczyć
                      by mogło. Przecież to można co do procenta wyliczyć - o ile by w d... bez
                      intercyzy to osierocone dziecko dostało. Nie dlatego, że mamusia zła - tylko że
                      jakby i jej coś kiedyś - to wtedy już by się tatuś żyjący - pierwszego dziecka
                      postarał o jego interesy przy podziale spadku. Kosztem NIE SWOJEGO dziecka
                      oczywiście.
                      Słowem - za dużo zmiennych i ewentualności, by się nie zabezpieczać
                      Klasyczny dylemat więźnia a reboir - czyli...
                      Zakładamy oczywiście - jak to ty zaproponowałeś - podobny poziom majętności...u
                      WSZYSTKICH!
                      I co? Intercyza niepotrzebna by była? Albo rozdzielność?
                      Bez nich miałbyś z czasem co krok tłustą córkę drugiej żony młynarza i ...
                      mizernego Kopciuszka...
                      I jakże często - masz...
                      Tak, powiesz mi że miłość i takie tam... zaufanie.
                      W finansach , niestety także rodzinnych - coraz bardziej liczą się umowy,
                      zaufanie rodzi się wtedy, kiedy te umowy są respektowane.
                      Ale to dopiero po śmierci albo rozwodzie się okaże - więc nie zdążysz jakby co -
                      przeciwdziałać... A ręczenie za innych... Ludzie czasem za siebie nie mogą
                      ręczyć, a co dopiero za innych...
                      • tricolour Zakochany jestem... 26.11.09, 16:41
                        ... nie zakładam niczego innego - tylko dozgonną miłość.

                        smile
                        • mola1971 Re: Zakochany jestem... 26.11.09, 16:48
                          To zmień forum skoroś taki zakochany bo nam tu image forum psujesz ;-
                          ))))))
                        • rybak Re: Zakochany jestem... 26.11.09, 17:50
                          Piękne uczucie...
                          Jeśli szczęśliwe.
                          Gratulujęsmile)))
                        • sonia_30 Re: Zakochany jestem... 26.11.09, 19:05
                          Ja również byłam i to samo założenie przyjęłam (tak jak przypuszczam
                          większość z nas). A tu trrrach - życie wg zupełnie innego
                          scenariusza się poukładało.
                    • scarlet.secret.sky Re: To ja mam pytanie... 26.11.09, 17:05
                      Aha no i zapomniałam dodać, że choć obecnie z partnerem jesteśmy na
                      podobnym poziomie finansowym, to biorąc pod uwagę zawod jaki on
                      wykonuje, raczaj ma większe szanse na wielkie pieniądze niż ja smile
                      intercyzą zabezpieczam również, a może przede wszystkim jego
                      interesy, taka ze mnie cwaniara.
                      • tricolour Zabezpieczasz jego interesy przed sobą? 26.11.09, 17:14
                        Chcesz mi powiedzieć, że dla dobra swojego faceta, z którym spędzasz
                        zycie w partnerstwie podpisałaś intercyzę, by go chronić przed sobą?

                        To jakie to partnerstwo?
                        • scarlet.secret.sky Re: Zabezpieczasz jego interesy przed sobą? 26.11.09, 17:18
                          Podpiszę, podpiszę intercyzę. Jesteśmu zaręczeni. Czekam aż skończy
                          mu się kontrakt, żeby w spokoju zaplanować, no i pojechaćw podróż
                          poślubną smile
                          Nie tylko dla jego dobra, dla dobra wspólnego. Myśl co chcesz,nawet
                          że jestem fałszywa, ale kocham go i mimo wszsytko chcę intercyzy.
                • mola1971 Re: Chyba mówimy róznymi językami... 26.11.09, 15:54
                  Tri, można sobie nie przewidywać niekorzystnych rozwiązań, ale
                  każdego z nas prędzej czy później czeka jedno niekorzystne
                  rozwiązanie. Śmierć.
                  Za motywy innych ludzi nie ręczę bo ich nie znam. Mogę Ci tylko
                  napisać co mnie skłania do intercyzy. To co już zapisałam wyżej -
                  jasność intencji i zabezpieczenie dzieci. Ale zabepieczenie na
                  wypadek mojej śmierci a nie rozwodu bo rozwodu jak już się zdecyduję
                  na małżeństwo zakładam, że nie będzie. A w przypadku mojej śmierci
                  nie widzę powodu by efekty mojej pracy odziedziczyły po mnie dzieci
                  mojego ewentualnego przyszłego partnera. I vice versa oczywiście.
                  Nie widzę powodu by moje dzieci miały cokolwiek dziedziczyć po moim
                  mężu, który nie jest ich ojcem.
                  Natomiast życie codzienne to jest oddzielny temat. I tu z intercyzą
                  czy bez jesteśmy stadem i po prostu żyjemy bez zbędnej kalkulacji i
                  jakiś chorych rozliczeń kto więcej a kto mniej wkłada do gara. W
                  przypadku choroby czy innego problemu po prostu od tego jest mąż czy
                  żona by pomóc a nie wyrzucić kogoś bo przestał przynosić profity.
                  • tricolour Tu też się różnimy... 26.11.09, 15:57
                    ... bo ja uważam, że moje dzieci powinny dziedziczyć majątek
                    wypracowany także przez moją nową żone wspólnie razem ze mną.

                    Moje dzieci to córka oraz te dzieci, których jeszcze wspólnie nie
                    mamy. Moje dzieci nie są w żaaden sposób dzielone ze względu na
                    matki, z których sie narodziły.
                    • mola1971 Re: Tu też się różnimy... 26.11.09, 16:09
                      Wiesz, może to zalezy od sytuacji. Ja mam troje dzieci, więcej
                      dzieci mieć nie chcę, więc swoich dzieci wg ojców dzielić nie będę
                      musiała.
                      Dla mnie moje dzieci są najważniejsze na świeci i nic i nikt tego
                      nie zmieni. Prorytetem dla mnie jest zabezpieczenie im tego co im
                      się po prostu należy. I żaden mężczyzna w moim życiu tego nie
                      zmieni. Nie potrzebuję mężczyzny do tego by z efektów jego pracy
                      zabezpieczać własne dzieci, lecz do tego by był DLA MNIE partnerem.
                      Podobnie - nie chciałabym być zabezpieczeniem dla jego dzieci, które
                      mogę polubić a może nawet pokochać, ale nie zmieni to faktu, że to
                      nie będą MOJE dzieci.
                      • tricolour Ja bym uważał za swoje... 26.11.09, 16:17
                        ... tu oczywiście można mnie "załatwić" że łatwo mi się gada, bo
                        żona bezdzietną panną była jak ją "brałem".

                        Tym niemniej czuję gotowość w sercu wzięcia cudzych dzieci za swoje,
                        bo kocham ich matkę.
                        • mola1971 Re: Ja bym uważał za swoje... 26.11.09, 16:26
                          I tym się różnimy bo ja nie widzę POWODU by brać za swoje dziecko,
                          które matkę już ma. Mogę je lubić, mogę pokochać, ale nie będę
                          udawała, że jestem jego matką. Podobnie nie chcę by mój ewentualny
                          przyszły partner uznawał za swoje moje dzieci bo one ojca już mają.
                          A skoro Twoja żona była bezdzietną panną to rzeczywiście łatwo Ci
                          się gada smile Bo zabezpieczać dziecko swoje i... swoje, ale z innego
                          małżeństwa to żadna sztuka wink
          • scarlet.secret.sky Re: Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyz 26.11.09, 15:26
            Kas intercyza dzieli majątek, który gromadzisz już będąc w związku małżeńskim.
            Jeśli założyłaś firmę sama, to po rozwodzie Twój mąż nie mógłby żądać od Ciebie
            udziałów, swojej części. Mógłby oczywiście, jeśli Ty się na to zgadzasz. W
            intercyzie można określić, że dostaje się po rozwodzie np 200.000, a nie
            500.000. To już by zależało od Ciebie i jego zgody. Ale nie chodzi o majątek
            gromadzony wspólnie, na który pracujecie wspólnie, tylko o korzyści wynikłe
            TYLKO z Twojej pracy.
            Poza tym jego dzieci z pierwszego małżeństwa (jeśli je ma) po Twojej śmierci nie
            miałyby prawa do domu, który za te pieniądze ze swojej firmy wybudowałaś. Dom
            należałby do Twoich dzieci (Oczywiście znowu jeśli sama byś tego chciała, a mąż
            się na to zgodził).
            Weź przypadek Jasińskiego - po jego śmierci prawo do pieniędzy ze wznowienia
            publikacji książek miała jego biologiczna córka i pasierb.
            Np ja uwielbiam zbierać dzieła sztuki. Kupuje je sama i za własne pieniądze. W
            tym momencie nie są one jeszcze bardzo cenne (przynajmniej pojedynczo), bo
            inwestuje we współczesnych, młodych artystów, ale nie wiadomo jak będzie w
            przyszłości. Chciałabym je zachować bez względu na koleje życiowe - poświęciłam
            wiele czasu tworząc zbiór, jestem do niego sentymentalnie przywiązana,
            zwyczajnie mi się podoba oraz dlatego że może w przyszłości obrazy będą dużo
            warte. Zwyczajnie chciałabym żeby wisiały na moich ścianach, bez względu na to
            gdzie i z kim będę mieszkała smile
            • wiosenka.pl ej, rybaku 26.11.09, 16:04
              po co tak komplikujesz, skoro wszystko jest banalnie prostewink?
              Kochać, byc uczciwym, empatycznym, zdrowym i wydolnym , no i
              bogatym...
              Więc zamiast nad intercyzą się rozczulać, to najlepiej nie brać
              ślubu i będzie jeszcze prościejwink

              A tak poważniej, nie da się w ramki ująć życia i wszystkiego
              przewidzieć, spisać zasady, intercyzę (umowę)i wierzyć, że już
              będzie z górki.

              Jak się ludzie chcą spierać, to powód zawsze się znajdzie z
              intercyzą, czy bez. No, bo załózmy, że facet majątku osobistego ma
              multum, zarabia krocie, opływa w złocie, a na dzieci płaci gosiki
              marne. Była żona z dziećmi pod mostem, albo w innym przytułku i co
              odpuści myślisz? Też go będzie ciągała o alimenty...I o tę kasę, i
              to calkiem sporą w takim wypadku, i opiekę nad dziećmi też wojna
              może na noże się toczyć.






      • chalsia Re: Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyz 27.11.09, 00:59
        scriptus napisał:

        > Czegoś nie rozumiem,
        > Czy majątek osobisty sprzed ślubu (dom, działka, etc) wchodzi w skład wspólnoty
        > małżeńskiej?
        > Jeśli nie, to po co intercyza?

        majątek osobisty sprzed ślubu NIE wchodzi w skład wspólnoty małzeńskiej.

        Po co więc intercyza?
        Są dwa powody:
        1. to co do ślubu jest już wspólne, więc jest co dzielić w razie rozwodu. Przy
        intercyzie ten problem odpada.
        2. dziedziczenie - co ma zasadnicze zwłaszcza znaczenie w przypadku dzieci z
        wczesniejszych związków. Przykład - kobieta ma mieszkanie z przed małzeństwa
        oraz dziecko. Wychodzi ponownie za mąż bez intercyzy, po czym umiera. No i to
        jej mieszkanie podlega dziedziczeniu po połowie przez męza i jej dziecko. Gdyby
        była intercyza, to mieszkanie w całości odziedziczyłoby jej dziecko.
        • chalsia Re: Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyz 27.11.09, 01:07
          > 1. to co do ślubu jest już wspólne, więc jest co dzielić w razie rozwodu. Przy
          > intercyzie ten problem odpada.

          errata: to co OD MOMENTU ŚLUBU jest już wspólne, więc jest co dzielić w razie
          rozwodu. Przy intercyzie ten problem odpada.
          • to.ja.kas Re: Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyz 27.11.09, 09:41
            I to co napisałaś Chalsiu o dziedziczeniu mnie przekonuje.
    • kicia031 Re: Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyz 26.11.09, 16:14
      Jest tylko jedno ale - majac rozdzielnosc majatkowa nie mozna sie
      wspolnie rozliczyc podatkowo ze wspolmalzonkiem, co przy nierownosci
      dochodzow przynosi wymierne straty finasowe.

      Dlatego ja preferuje swoja obecna opcje - zero slubu i wspolnych
      rzeczy. mamy jasnosc, kto za co zaplacil i jak przyjdzie co do
      czego, on zabierze swoje biurko, polke na ksiazki i pare innych
      rzeczy z MOJEGO mieszkania do swojego samochodu i odjedzie w sina
      dal...

      ehhh, marzenia...
      • wiosenka.pl po co komplikować sprawy proste? 26.11.09, 16:33
        kicia031 napisała:
        > Dlatego ja preferuje swoja obecna opcje - zero slubu i wspolnych
        > rzeczy. mamy jasnosc, kto za co zaplacil

        I jakie to proste!
        1.Ślub - i jego konsekwencje, czyli wspólnota małalżeńska, albo
        2.Luźny związek - i hulaj dusza po rozstaniuwink

        Ja z założenia jestem przeciw, tzn niech sobie taka opcja intercyzy
        będzie, ale żeby się nią zachwycać i uważać, że to jest sposob na
        malżeństwo (i rozwód) - daleka jestem
      • krezzzz100 Re: Mądrzej przd szkodą - czyli pochwała intercyz 26.11.09, 16:48
        No, ale to nie dla katolików. Czyli w Polsce- prawie dla nikogo.
        A ja-niekatoliczka ślub wzięłam i intercyzy nie zawarłam. Świat na głowie staje smile

        • tricolour Byłaś kiedyś bardzo mądrą kobietą... 26.11.09, 16:50
          smile)
          • maza15 Re: Intercyza 26.11.09, 16:59
            Ja jestem za intercyzą.
            Tak jak za wykupieniem ubezpieczenia domu (pożar,zalanie itp),czy samochodu.
            W razie czego - mniej kłopotów.
            I nie zakładam,że jutro ukradną mi auto, dom się zapali,czy ewentualny związek z
            pewnością się rozpadnie.
            Ale zdaję sobie sprawę,że takie rzeczy się zdarzają.
            • luciva Re: Intercyza 26.11.09, 17:19
              Ja mam pytanie do rybaka:
              Co znaczy według Ciebie intercyza?
              bo owszem, na zachodzie jest zwyczaj spisywania umowy, co z dziećmi, co w
              przypadku zdrady, itd itp.
              w Polsce, z tego co wiem - nie istnieje coś takiego.

              Jest umowa rozdzielności majątkowej.
              Czyli w trakcie trwania małzeństwa niejako "dzieje się" dzielenie majątku.
              Bo wszystko co nabyte przed slubem i tak zostaje majątkiem odrębnym właściciela,
              nawet po slubie, nawet przy wspólnocie.

              Więc pytanie moje brzmi - co to znaczy RAZEM ułożyć intercyzę przed ślubem?

              A dalej idąc - bo to bardziej skomplikowany problem - jak dzielić się tym
              majątkiem w trakcie trwania małzeństwa? co z kasą - wspólna czy nie? Kto zywi
              rodzinę, kto robi opłaty?
              A co w przypadku urlopu wychowawczego zony (bezpłatnego)? mąż ma wydzielać zonie
              kieszonkowe?
              • tricolour Zwyczajnie składają się na życie... 26.11.09, 17:22
                ... np. po 2000zł i zyją z tego. To, co zostanie każdemu z dochodu
                większego niż 2000zł zostaje w jego kieszeni.

                Co z kobietą w trakcie macierzyństwa? Powiem brutalnie: jeśli
                kobiety to nie obchodzi, to dlaczego ma obchodzić faceta, a którym
                podpisała rozdzielność mająrkową?
                • kicia031 Re: Zwyczajnie składają się na życie... 26.11.09, 18:28
                  > Co z kobietą w trakcie macierzyństwa? Powiem brutalnie: jeśli
                  > kobiety to nie obchodzi, to dlaczego ma obchodzić faceta, a którym
                  > podpisała rozdzielność mająrkową?

                  Ja tez powiem brutalnie: niestety mam na tyle niskie mniemanie o
                  mezczyznach, ze nigdy nie zdecydowalabym sie na pozostanie na
                  garnuszku faceta, nawet ojca mojego dziecka. Na szczescie mamy 20
                  tygodni platnego macierzynskiego, a potem mama i tata zrzucaja sie
                  na nianie. sprawa prosta jak konstrukcja cepa.
                  • luciva Re: Zwyczajnie składają się na życie... 27.11.09, 08:35
                    A co jak kobieta, chce powiedzmy przez rok sama zajmować się dzieckiem? ma taką
                    potrzebę, poglądy, itd.......?
                    • luciva Re: Zwyczajnie składają się na życie... 27.11.09, 09:34
                      Acha, jeszcze mi się przypomniało więc podrążę - a co jak jedno z małżonków
                      straci pracę i nie bedzie mogło składać się po te 2000?
              • rybak Re: Intercyza 26.11.09, 17:54
                Taaaa.... Ale jesteśmy w Unii...
                Ludzie z POlski rozwodzą się w Hiszpanii juź nawet...
                Z czasem... pomaluśku...smile))
                • luciva Re: Intercyza 26.11.09, 18:11
                  Rybak, no ale napisz - co miałes na myśli, pisząc, że najlepiej przed ślubem
                  RAZEM ułożyć intercyzę? Bardzo mnie to ciekawi.....
                  • rybak Re: Intercyza 26.11.09, 20:02
                    Cytat:
                    Intercyza to małżeńska umowa, która wprowadza rozdzielność majątkową między
                    małżonkami. Przy wspólności majątkowej mamy do czynienia z trzema majątkami:
                    majątkiem osobistym żony, majątkiem osobistym męża i majątkiem wspólnym. W
                    systemie rozdzielności majątkowej nie istnieje majątek wspólny.

                    Intercyzę można zawrzeć zarówno przed, jak i w czasie trwania małżeństwa. Jeżeli
                    rozdzielność ustanowiono przed zawarciem związku, każdy z małżonków zachowuje
                    majątek zgromadzony przed ślubem oraz majątek nabyty później. W przypadku
                    zawarcia umowy o rozdzielności majątkowej już w trakcie trwania małżeństwa,
                    rozdzielność zajmuje miejsce ustawowej wspólności majątkowej - małżonek
                    zachowuje więc te składniki majątku, które przypadły mu w drodze podziału
                    majątku wspólnego, oraz przedmioty nabyte już po wprowadzeniu rozdzielności.


                    Jak dokonać intercyzy?

                    Na początku małżonkowie muszą odwiedzić notariusza. Umowa małżeńska sporządzona
                    w innej formie niż notarialna będzie nieważna. Przy sporządzeniu intercyzy
                    należy liczyć się z opłatami:
                    taksa notarialna – 400 zł,
                    podatek VAT (22 proc. od kwoty taksy) – 88 zł,
                    podatek od czynności cywilnoprawnych – 38 zł,

                    Intercyza nie jest dokumentem wiążącym małżonków na całe życie. Mogą oni zmienić
                    treść umowy bądź w dowolnym czasie ją rozwiązać. Z chwilą rozwiązania intercyzy
                    między małżonkami powstaje system wspólności ustawowej.
                    Zarówno zmiana majątkowej umowy małżeńskiej, jak i jej rozwiązanie wymaga dla
                    swojej ważności formy aktu notarialnego.

                    Zawierając intercyzę, małżonkowie mogą zdecydować się na jeden z niżej
                    wymienionych ustrojów majątkowych:
                    ograniczona wspólność majątkowa,
                    rozszerzona wspólność majątkowa,
                    rozdzielność majątkowa,
                    rozdzielność majątkowa z wyrównaniem dorobków.

                    Rozszerzona lub ograniczona wspólność majątkowa ma zastosowanie wtedy, gdy
                    chcemy, by w naszym małżeństwie istniał majątek wspólny, ale w jego skład
                    wchodziły inne przedmioty niż z reguły.

                    Pełna rozdzielność majątkowa gwarantuje każdemu z małżonków zupełną swobodę co
                    do korzystania ze swojego majątku.

                    Rozdzielność majątkowa z wyrównaniem dorobków jest najlepszym rozwiązaniem dla
                    wszystkich, którzy chcą cieszyć się swobodą nieskrępowanego dysponowania własnym
                    majątkiem, a zarazem mają na względzie sytuację współmałżonka, który np.
                    wychowuje dzieci.

                    Rozdzielność majątkowa z wyrównaniem dorobków jest stosunkowo nowa na gruncie
                    prawa rodzinnego. Zakłada ona rozliczenie pomiędzy małżonkami, polegające na
                    zrównaniu ze sobą nie tyle majątków osobistych każdego z małżonków, ile tego,
                    czego się w trakcie trwania małżeństwa dorobili, czyli tzw. dorobków.

                    Wyjaśniam zatem: Wspólnie i przed ślubem - czyli wspólne wybranie opcji...
                    czy zaspokoiłem Twoją ciekawość?smile cytując definicje źródłowe
          • krezzzz100 Re: Byłaś kiedyś bardzo mądrą kobietą... 26.11.09, 17:15
            )))))))

            Pochwalił ten, który nigdy mądry nie był smile
            • tricolour Ja z wiekiem zyskuję... 26.11.09, 17:16
              ... więc bez obaw.
              • krezzzz100 Re: Ja z wiekiem zyskuję... 26.11.09, 18:33
                No niestety, obawy wzrastają, bo nie mądrzejesz, ino starzejesz))))
                • makili Re: Ja z wiekiem zyskuję... 27.11.09, 11:49
                  dobrze byłoby, żeby jednocześnie ze starzeniem się...bo to akurat
                  wszyscy mamy jak w banku...jednak mądrzeć, ucząc się na błędach - i
                  tych cudzych i, a może, przede wszystkim, własnych! - i o to
                  chodzismile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka