Dodaj do ulubionych

seks przed rozprawą

10.01.10, 18:30
Tak jakoś głupio wyszło, pierwsza rozprawa za 3 tygodnie, ja
składałam pozew i.... poszłam z mężem do łóżka. Głupio mi z tego
powodu, decyzja o rozwodzie była przemyślana i utwierdzona latami
nieudanego związku, z resztą mąż wcale nie chce żebym wycofała
pozew. Tylko jak sąd do tego podejdzie? bo chyba mówi się kiedy
ostatni raz wspóżyło się z mężem?
Obserwuj wątek
    • hellena6 Re: seks przed rozprawą 10.01.10, 18:35
      Nie musicie się przyznawaćsmile
    • ravny Re: seks przed rozprawą 10.01.10, 19:50
      Pozostaje Ci stwierdzić w sądzie, że nie chcesz go jako męża ale
      odpowiada Ci jako kochanek. Na pewno uznają to za wystarczajace
      wytłumaczenie tongue_out

      Jak zamierzasz dalej prowadzić swoje życie, jesli rzeczy ważne
      gotowe jesteś przekreślić uniesieniem chwili? To nie "głupio
      wyszło", tylko zdecydowałaś się z mężem na seks bo tak chciałaś,
      wiedząc, że za 3 tygodnie będziesz zeznawać w sądzie że więź
      fizyczna, emocjonalna i gospodarcza między wami nie istnieje, czyli
      chcąc dostać rozwód musisz kłamać. To Twój wybór.smile
      • nanai11 Re: seks przed rozprawą 10.01.10, 20:36
        Bez sensu...
        • searam Re: seks Yes Yes Jes Jes 10.01.10, 20:56
          Carry on dziewczyno! On sie od ciebie uzaleznil.Z m i e k n i e.
          Ale na rozprawie...I jaszcze raz !! Po rozprawie. Nie marnuj czasu!
          Nastepny moze byc kiepski.
    • majkel01 Re: seks przed rozprawą 10.01.10, 21:42
      dużo zależy od postawy męża. Jeśli teraz na rozprawie powie że nie wyraża zgody
      na rozwód to może być po ptokach i tym razem rozwodu nie będzie bowiem nie
      doszło do zerwania więzi fizycznej.
      Jeżeli obie strony chcą rozwodu to nawet przyznanie sie do stosunku w
      nieodległym terminie nie powinno sądowi przeszkadzać, aczkolwiek to zależy od
      podejścia sądu do sprawy. Lepiej oficjalnie się nie przyznawać i na pytania sądu
      odpowiadać wymijająco. Nie będzie kłamstwem jeśli powiesz że do zerwania więzi
      fizycznej doszło "dawno" albo "jakiś czas temu", "więź ustała kilka miesięcy
      temu" czy coś w tym stylu bo jakiś upływ czasu jednak będzie. Sąd nie będzie
      wnikał co do dnia, ale ogólnie zapyta się z pewnością i odpowiedzi należy udzielić.
      • handra Re: seks przed rozprawą 10.01.10, 21:47
        Jak sie nie uwazalo co sie robi, trzeba teraz robic co sie uwaza.

        Jak to jest mozliwe, ze rozwodzisz sie ze swoim szanownym ale nie przeszkadza Ci
        isc z nim do lozka.
        • jesienne_dni Re: seks przed rozprawą 10.01.10, 21:51
          handra napisała:

          > Jak to jest mozliwe, ze rozwodzisz sie ze swoim szanownym ale nie
          przeszkadza C
          > i
          > isc z nim do lozka.

          miałem to samo zapytać - za dużo wypiłaś czy co?
          osobiście nie przyznawałbym sie do takiej akcji w sądzie-pytanie co
          powie mąż...
        • nangaparbat3 Re: seks przed rozprawą 10.01.10, 22:29
          A ja nie pojmuje Waszego zdziwienia.
          Piszecie tak jakby seks byl niezbitym dowodem miłosci czy gotowosci wspolnego zycia.
          No zastanowcie sie.
          • ravny Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 10:36
            Nie jest. Dla niektórych jest sposobem na nudę, sportem uprawianym z kimkolwiek,
            sposobem na rozładowanie napięcia. Tak też można.
            A potem się słyszy setki historii "właśnie zamierzałam/łem się rozwieść a nagle
            okazało się że jestem/ona jest w ciąży". I nieudane małżeństwo babrze się razem
            ze sobą dalej w swoich nieudanych relacjach okaleczając "dla jego dobra" emocje
            dziecka którego żadne z rodziców właściwie nie chciało.

            Jeśli kobieta napisała, że chęć rozwodu ma przemyślaną, od wielu lat jest zły
            związek, podjęta ostateczna decyzja, wniosek o rozwód złożony, rozprawa na
            dniach, i to wszystko ryzykuje,
            że jedną akcją łóżkową:
            1. nie dostanie upragnionego rozwodu jeśli powie prawdę
            2. będzie musiała kłamać w sądzie, zacznie się motać, jej niewiarygodnośc odbije
            się na innych kwestiach zaleznych od uznania sądu
            3. mąż wykorzysta to na rozprawie przeciwko jej zamiarom
            4. zabezpieczenie zawiedzie i okaże się że dziecko w drodze
            5. itd

            i pyta teraz, co robić bo "się zdarzyło" (się?samo?),
            to widocznie sama siebie nie traktuje poważnie. Nikt z bezmyślności nie jest w
            stanie innych uratować. Ani wymaganie by inny ratowali a ja się zwalniam z
            używania rozumu, nie jest na miejscu.
            • fifi28v Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 11:55
              Popełniłam błąd, nie pierwszy w swoim życiu i pewnie nie ostatni. Na
              samym seksie raz na kwartał nie da się zbudować żadnego związku a
              tym bardziej małżeństwa i rodziny.
              Wypiłam dwie lampki wina, i o te dwie za dużo....
              • ravny Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 12:11
                Alkohol rozluźnia zasady, pytanie czy chcesz by kierował Twoim życiem.
                • fifi28v Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 12:40
                  Nie byłam pijana i wiedziałam co robię, po prostu miałam ochotę na
                  seks a teraz mi głupio i wstyd.
                  A mąż ma uciechę bo wyszłam na idiotkę.
                • phoebe_buffay Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 12:44
                  Pewnie dziewczyna nie chce żeby alkohol kierował jej życiem. Założę się. Wiem, że czasami robi się głupie rzeczy, wszyscy je robimy ale myślałam, że ten wątek to żart albo podpucha.
                  • fifi28v Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 12:48
                    Dlaczego żart? Różni są ludzie, róne mają podejście do seksu, ja mam
                    raczej "luźne".
                    • phoebe_buffay Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 13:19
                      Myślę, że nie o podejście do seksu chodzi tylko o świadomość konsekwencji z niego wynikających. W tym przypadku skomplikowałaś sobie sytuację z rozwodem i tyle.
                      • sbelatka Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 17:18
                        o czy wy w ogóle piszecie????

                        skoro mąż też chce sie rozwodzić - to jakie komplikacje???
                        z uporem maniaka czytam, ze stoicie na stanowisku, ze sądy nie dają
                        ludziom rozwodu - gdy oni tego chcą...

                        niech sie zglosi ktoś kto nie dostał rozwodu gdy OBYDWIE strony chcialy?
                        i sie dogadaly w sprawie dzieci i alimentów?

                        ja tam uważąm, ze do exa mi ewentualnie blizej niż do przydrożnego
                        faceta.. i jak by mi sie zachciało - przed rozwodem, w trakcie i po - i
                        onemu tez - to co?
                        nie jestem najpierw uparwniona jako żona ? a potem jako wolna kobieta -
                        to uprawiania seksu z kim chcę???

                        i faktycznie - alkohol rządzi jej życiem.,.
                        tak pije i pije i pije - i ze chwilę sie stoczy..

                        jesli seks sprawił Ci przyjemnośc fifi - to olej to czy mąż też sie
                        cieszy..
                        Ty sie ciesz chwilą radości - bo ostatecznie na świecie jest ich ciągle
                        zbyt mało dobrego seksu zreszta też smile




                        • ravny Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 18:30
                          sbelatka napisała:

                          > o czy wy w ogóle piszecie????
                          >
                          > skoro mąż też chce sie rozwodzić - to jakie komplikacje???
                          > z uporem maniaka czytam, ze stoicie na stanowisku, ze sądy nie
                          dają
                          > ludziom rozwodu - gdy oni tego chcą...
                          > niech sie zglosi ktoś kto nie dostał rozwodu gdy OBYDWIE strony
                          chcialy?
                          > i sie dogadaly w sprawie dzieci i alimentów?


                          Mało wiesz o rozwodach. Znam takich co nie dostali rozwodu w sądzie
                          choć oboje chcieli. Dostali pouczenie, ze małżeństwo to nie zabawa
                          którą można rozwiązać po latach bo się znudziło i zostali odesłani z
                          kwitkiem. Tu dla odmiany seksu nie było od 10 lat między nimi, za to
                          cały czas jest wspólnota gospodarcza.
                          W polskim sądzie trzeba faktycznie nie mieć nic wspólnego z sobą od
                          przynajmniej pół roku, albo kłamać do upadłego że tak jest by zgodę
                          na rozwód dostać.
                          • sbelatka Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 20:18
                            gdybym sie nie rozwidła mieszkając ciągle z mężem, mając wspólne konta i
                            jadając w ZGODZIE przy wspólnym stole - to bym Ci uwierzyła ravny..

                            i ja nie proszę żeby mi mówić, ze tak bywa..
                            znasz ile takich przypadków?
                            że ich sąd nie rozwiódl?? choć chcieli?
                            hę?
                            • ravny Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 20:23
                              Szczerze mówiąc to mnie nie obchodzi czy mi wierzysz czy nie, choć
                              uważam, że jesteś bezczelna sugerując mi tu kłamstwo, gdy prawda
                              nie pasuje do twoich wąskich wyobrażeń swiata.
                              • sbelatka Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 23:11
                                jaki milusi jesteś... i to stwierdzam opierając sie na moich wąskich
                                wyobrażeniach świata

                      • fifi28v Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 19:34
                        ok, wiem ale jaki sens miałoby teraz wycofywanie pozwu i odczekanie
                        pół roku z jego ponownym złożeniem tylko dlatego, że przespałam się
                        z mężem? Nie rozwodzę się z powodu głupiej kłótni czy
                        kilkumiesięcznego kryzysu tylko ośmiu lat nieudanego związku, 8 lat
                        temu, właśnie z powodu wpadki wyszłam za mąż i nawet dzieci, które
                        przyszły na świat w naszym małżeństwie nie były w stanie go
                        uratować.
                        • sbelatka Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 20:19
                          nie słuchaj jakichś bredni

                          ale na wszelki wypadek moze sie za bardzo nie pzryznawajsmile
                          hcociaz naprawde nie jestem prekonana, ze Cie zapytająsmile

                          mnie nie pytali...
      • tricolour Ciekawe podejście prawnika... 10.01.10, 22:28
        ... który nie uważa za kłamstwo powiedzienie przed sądem, że "dawno"
        to jest przed kilku dniami albo kłamstwem nie jest "więź ustała
        kilka miesięcy temu" lub też kłamstwem nie jest udzielanie
        wymijającej odpowiedzi w celu osiągnięcia korzyści jaką jest szybki
        rozwód.

        Osobliwe podejście.
        • handra Re: Ciekawe podejście prawnika... 10.01.10, 22:33
          Prawnik chcial dobrze.
        • nangaparbat3 Re: Ciekawe podejście prawnika... 10.01.10, 22:46
          Racjonalne podejście.
          Jeśli dwie dorosle osoby chcą sie rozwiesc, sąd powinien co najwyzej pomoc im
          zrobic to bez szkody dla dzieci czy ktoregos z nich. reszta jest wtykaniem nosa
          w nie swoje sprawy.
          • sbelatka Re: Ciekawe podejście prawnika... 10.01.10, 22:54
            się zgadzam..
            a poza tym - nikt mnie nie pytał co mi tam ustało

            ja sie chce rozwiźć - facet tez - to o czym ta gadka?

            owszem, zapytali nas z jakiego powodu - mąz ma kochankę, ze ktora chce
            ułozyc sobie zycie..

            no, ale moze ta kochanka ochronila mnie rozmowami o naszym pozyciu smile

            te sądy to NAPRAWDE nie rozwodza ludzi, ktorzy CHCA????
            bo tak czasem sie nad tym zastanawiam gdy czytam niektóre posty
        • ravny Re: Ciekawe podejście prawnika... 11.01.10, 10:48
          Od tego jest adwokat, żeby doradzać wersję najlepszą dla klienta.
          • tricolour Owszem, masz rację... 11.01.10, 11:20
            ... z tym, że wersja najlepsza dla klienta nie powinna robić z
            adwokata chorągiewki. Oprócz litery prawa jest także (i to
            ważniejszy) duch prawa. Adwokat nie powinien zalecać udzielania
            wymijających odpowiedzi, których celem jest wywinięcie się od
            udzielnia prawdziwej odpowiedzi tworzących niezręczność procesową.

            Jest jasne, że jednorazowy seks przed rozwodem nie musi oznaczać
            więzi jeśli ktoś robi ze swojego tyłka, a nie mózgu organ decyzyjny.
            To jest oczywiste i nie o tym piszę.

            Piszę o prawniku zalecjącym wprowadzenie sądu w błąd udzielaniem
            wymijających odpowiedzi.
        • ekscytujacemaleliterki O nie Tri, 11.01.10, 14:19
          To nie jest podejscie prawnika, tylko porada co zrobić w takiej
          sytacji. Majkel nie ocenia moralnie tylko podpowiada jak rozwiązać
          zaistniały problem. To nie sprawa karna na której daje się alibi
          mordercy.
          Obie strony chcą rozwodu więc po co komplikować to przed sądem?
          Obie strony popełniły błąd - każdemu się zdarza.
          Dla obu stron tydzień temu może być "dawno", wszak szczesliwi czasu
          nie mierza !
          • tricolour No i jakiej porady udziela prawnik? 11.01.10, 16:23
            Żeby przed sądem udzielić wymijającej odpowiedzi albo wręcz
            powiedzieć, że rzecz była "dawno". Dawno to jest dawno: pół roku
            temu, rok, dwa lata, a nie kilka dni więc nie ma co kombinować.

            I mnie nie chodzi o moralniaki autorki wątku, oceny moralne luźnych
            zasad kierujących czymiś seksem, zadowolenie męża itp.

            Mnie chodzi o to, że prawnik namawia to wprowadzenia sądu w błąd
            poprzez lawirowanie.
            • sbelatka Re: No i jakiej porady udziela prawnik? 11.01.10, 16:55
              Tri
              a ja sie dziwie, ze Ty sie dziwisz...

              prawnik z definicji jest po to żeby udzielał poradf pozwlających
              klientowi wygrać

              chyba nie oglądasz amerykańskich filmów...smile

              a tak poza tym - jak sąd taki ciekawy to moze zadać PRECYZYJNE pytanie :
              KIEDY../ JAK dawno?
              albo dawno - to dla pani/pana kiedy..
              • tricolour Nawet się z Tobą zgodzę... 11.01.10, 17:15
                ... byle tylko nie ucierpiała spójność, bo tą wysoko cenię.

                Skoro prawnik ma postepować tak, by strona wygrała, to czy
                dopuszczasz argument obronny przy np. pobiciu, że "machałem sobie
                rękami dla podniesienia tężyzny fizycznej, a żona nagle rzuciła się
                na mnie, nadziała na moje pięści i stąd te siniaki i zadrapania"?

                smile
                • sbelatka Re: Nawet się z Tobą zgodzę... 11.01.10, 17:24
                  tri, ludzie moga gadać do mnie co chcą - a ja sobie wyrabiam zdanie na
                  temat tego co słyszę

                  a sąd ostatecznie chyba jakiś baaardzo durnowaty nie jest i TEZ troche
                  rozumie z tego co słyszy

                  i niech mi ktos odpowie bo mnie to męczy - naprawde nie dają rozwodu gdy
                  wszyscy zainteresowani chcą?

                  • z_mazur Re: Nawet się z Tobą zgodzę... 11.01.10, 17:54
                    Rzadko bo rzadko, ale zdarza się, że sąd rozwodu nie daje. Nawet tu na forum były takie przypadki.

                    Weźmy teoretyczny przykład. Dwoje dosyć niedojrzałych emocjonalnie ludzi wiąże się ze sobą, bo zaszli w ciążę.

                    Przy pierwszej kłótni obrażają się na siebie i jedno z nich biegnie do sądu z pozwem o rozwód, drugie unosi się "honorem" i stwierdza, że jak tak, to ono też się chce rozwieść.

                    Sąd w paru pytaniach dochodzi do słusznego wniosku, że w tym konkretnym przypadku nie doszło do trwałego i nieodwracalnego rozpadu więzi, więc nie ma przesłanek do orzeczenia rozwodu.

                    Jednorazowy seks nie jest jednoznacznym dowodem na to, że rozpadu tych więzi nie ma, ale może skłonić sąd do bardziej szczegółowego przyjrzenia się sprawie. Oczywiście pod warunkiem, że małżonkowie na sali sądowej będą sprawiali wrażenie niezdecydowanych.
            • majkel01 Re: No i jakiej porady udziela prawnik? 11.01.10, 18:03
              pliss, odpuść sobie.
              Udzielenie odpowiedzi wymijającej to NIE JEST kłamstwo. Chyba że potrafisz podać
              dokładne definicje zwrotów "dawno" oraz "kilka", bo takich jak użyłem. To, że
              dla ciebie "dawno" oznacza najmniej bodajże pół roku jak piszesz, nie znaczy, że
              dla innych będzie to ten sam okres. To samo ze zwrotem "kilka". Jeżeli powiem,
              że np. z pracy wróciłem "kilka godzin temu", to powiesz mi o której godzinie
              byłem w domu ?
            • ekscytujacemaleliterki Re: No i jakiej porady udziela prawnik? 11.01.10, 21:35
              "dawno" to pojęcie względne.
              dla mnie "dawno" to już wczoraj a jakby mnie tak w sądzie zapytali kiedy
              ostatnim razem trafiło mi się pożycie z exem to z ręką na sercu powiem, że
              milion lat świetlnych temu to było. i nikt się nie pokapuje, że milion lat
              świetlnych równa się miesiąc, a może dwa a może w ogóle na święte nigdy.
              A od kiedy to sąd taki sprawiedliwy? Temida ślepa, polski wymiar sprawiedliwości
              jeszcze bardziej.
              Prawnik ma wykonać swoją robotę czy mu moralnie odpowiada czy nie.
        • majkel01 Re: Ciekawe podejście prawnika... 11.01.10, 17:48
          ależ wcale to nie jest kłamstwo. Te sformułowania są tak niedookreślone, że
          jeżeli ktoś powie "dawno" trudno powiedzieć, że to kłamstwo. Dla jednego dawno
          to miesiąc temu, dla drugiego pół roku. Podobnie z kilka miesięcy temu. Dwa
          miesiące (bo zakładam, że to było jakiś czas temu, a do dnia rozprawy jeszcze
          trochę upłynie) to już jest kilka. Na tym to polega. Kłamstwem by było gdyby
          ktoś powiedział np. 4 miesiące temu a to było miesiąc. Ale użycie zwrotów,
          "dawno", "kilka" i podobnych wcale nie musi być kłamstwem.
          • sbelatka Re: Ciekawe podejście prawnika... 11.01.10, 20:21
            majkel,
            spokosmile
            ludzie to rozumieją.. najczęsciejsmile
          • frankis Tak czytam.... 11.01.10, 20:38
            Relatywizacja, niedomówienia, przemilczenia, zakłamanie...

            Moje zycie zostało złamane, bo ukochany TYLKO nie powiedział mi, że
            ma żonę i dzieci. On NIE KŁAMAŁ. On tylko nie mowił sczegółów o
            które wprost nie został zapytany a na pozostałe odpowiedał
            wymijająco...Za to mówił jak mnie kocha, że chce mieć ze mną dzieci,
            chce mieć mnie jako żonę, planowaliśmy wspólnie zamieszkać...
            Gdy sprawa się wydała, w szoku byłam, płakałam, płacząc pytałam
            DLACZEGO MNIE OSZUKAŁEŚ. A on twierdził, że NIGDY MNIE NIE
            OKŁAMYWAŁ! Bo nigdy nie powiedział prawdy tak, zeby dało się za nią
            pociągnąć go teraz do ODPOWIEDZIALNOŚCI za wypowiedziane słowa...
            Nigdy mnie nie okłamał...tylko nie powiedział o sprawach
            najważniejszych, które dla mnie stanowiły być albo nie być...
            To nie oszustwo? Nie kłamstwo? Tak... to TYLKO MANIPULACJA.
            • lampka_witoszowska Re: Tak czytam.... 11.01.10, 23:42
              między "chcemy się rozwieśc" a "mam żonę" jest dośc znaczna różnica,
              zauważ...

              sensowne też jest tu przyjrzenie się motywacji - dwie osoby chcą się
              rozwieść, a nie jedna drugą wpuścić w maliny! sąd się poczuje
              oszukany? społeczeństwo? czy kto?
      • ekscytujacemaleliterki Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 14:14
        Majkel,
        tak serio...jak mąż udowodni,że sex był? Słowo przeciwko słowu?
        Zawsze mnie ciekawiło co w takiej sytacji, kiedy jedna strona
        uparcie twierdzi, że więźi fizyczne są a druga że od dawna nie ma?!
        Gospodarcze czy ekonomiczne zawsze można udowodnić w obie strony,
        zrobić zdjęcia czy świadków powołac a co z więzią fizyczną? Sąsiadów
        na sprawę wezwać, i pytać czy słyszeli?
        • majkel01 Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 17:58
          wystarczy, że przyniesie zdobyczne figi partnerki albo kluczyk od pasa cnoty wink)

          A tak na serio. Jest to tak, że zeznania stron bardzo często są rozbieżne. I sąd
          albo daje wiarę jednym zeznaniom albo drugim. W zależności kto jest bardziej
          przekonujący, lub czy dane okoliczności potwierdza jakiś inny dowód. To naprawdę
          widać, jeżeli ktoś kłamie jak z nut, mota się, kręci w zeznaniach. Czasem obie
          strony jednak są bardzo przekonujące. Wtedy sąd ma naprawdę twardy orzech do
          zgryzienia. Jednak w sprawach gdzie strony są wyjątkowo niezgodne przeważnie
          jest multum innych dokumentów, zeznań świadków itd., a zeznania stron tylko
          uzupełniają materiał dowodowy, nie wnosząc jakiś nowości.
          • ekscytujacemaleliterki Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 21:56
            chować figi, mieć zapasowy kluczyć, mamrotać pod nosem o impotencji ;D.
            • zmeczona100 Re: seks przed rozprawą 12.01.10, 00:13

              kscytujacemaleliterki napisała:

              > mamrotać pod nosem o impotencji ;D.

              Zwłaszcza, jak się ma kochankę wink))))
              • ekscytujacemaleliterki Re: seks przed rozprawą 12.01.10, 10:07
                Jak się ma kochankę w ciąży na dodatek nalezy mamrotać CUD ;D
    • mediator.org Nie oceniałabym autorki... 11.01.10, 09:56
      Seks pomiędzy rozwodzącymi się parami, czy też takimi, które się rozstały
      niedawno, to nie taka znowu rzadka sprawa. Wystarczy popytać psychologów smile I
      jak ktoś już tu napisał - seks nie jest dowodem miłości ani zmiany decyzji co do
      rozstania. A, że może coś takiego "pomieszać" - to już inny temat.
      • cleer13 Re: Nie oceniałabym autorki... 11.01.10, 12:39
        Piszecie tak jakby małżeństwo dało się przeciąc w momencie. Znam
        wiele par, ktorym w lożku świetnie,a wzyciu się nie dalo. Na samym
        seksie zycia nie da się zbudowac, choć bez seksu to też kiepsko
        idzie.
        Rozumiem doskonale chwilę słabości, i że nie zmienia to ostatecznej
        decyzji o rozwodzie. W sądzie jest słowo przeciw słowu - kiedy jedno
        mówi seks był, a drugie seksu nie było, sędzia może tylko uznać ze
        pytania nie było. Bo tego nie jest w stanie ustalić, kto ma rację.
        A jęsli zostały Ci z tego miłe wspomnienia na pożegnanie, to
        zachowaj je sobie i tyle.
        • fifi28v Re: Nie oceniałabym autorki... 11.01.10, 12:42
          Z samego seksu miłe, gorzej rano po przebudzeniu, pozostał mi kac
          moralny....
          • pozwany1906 Re: Nie oceniałabym autorki... 11.01.10, 13:01
            no coz moge ci poradzic droga fifi jak bylo ok i masz lużny stosunek
            do seksu to myśle że mimo rozwodu powinniśćie to kontynuować a
            jeżeli chodzi o kaca to mi najbardziej pomaga coca-cola
            • lima Re: Nie oceniałabym autorki... 11.01.10, 13:10
              Tylko nie gazowane picie ! Nalezy trzymac sie tradycji i uzywac
              zalewy spod kiszonych ogorkow ! smilesmile
    • z_mazur Rozbawiły mnie odpowiedzi w tym wątku. 11.01.10, 13:33
      Śmiesza mnie odpowiedzi w tym wątku.

      Dziewczyna zwróciła się z pytaniem o podejście sądu do jej sytuacji.

      Od razu w pierwszym poście napisała, że sytuacja jest głupia i że to
      był błąd z jej strony (kto z nas jest bez winy niech pierwszy rzuci
      kamień), a tu się od razu rzuciła chmara umoralniaczy
      dowartościowujących się komentarzami podkpiwającymi z autorki.

      Poczuliście się lepiej przez to, że wy nie macie aż tak liberalnego
      podejścia do seksu?
      • lima Re: Rozbawiły mnie odpowiedzi w tym wątku. 11.01.10, 13:37
        E, jakies kompleksy chyba masz. Przespanie sie raz na kwartal z
        exfacetem to zaden liberalizm, to wrecz wstrzemiezliwosc lub
        dramatyczny brak seksu. Liberalizm to schlac sie na dyskotece i
        zaliczyc wszystkich przystojniakow. smilesmilesmile
        • z_mazur Re: Rozbawiły mnie odpowiedzi w tym wątku. 11.01.10, 13:42
          Ja tam kompleksów nie mam. smile))

          Uważam podobnie jak Ty, ale większość piszących w tym wątku
          najwyraźniej uważa inaczej i pewnie idą do łóżka tylko z wielkiej
          miłości, po trwającym co najmniej kilkanaście miesięcy związku. smile)
          • lima Re: Rozbawiły mnie odpowiedzi w tym wątku. 11.01.10, 13:56
            A jesli nawet tak wlasnie niektorzy maja to co z tego? Ich wybor
            jesli to uwazaja za sluszne. Zaloze sie, ze gdyby ktos napisal ze
            przed slubem nie bylo seksu i nie wie czemu nie ma go tez po slubie
            to gro liberalniejszych by go wysmialo, ze jest glupi nie
            przetestowal partnera wczesniej.
            Tu nie rozwazamy czy autorka ma seks liberalny czy inny bo to jej
            wybor jak chce sie prowadzic byle to robila odpowiedzialnie za
            skutki. Fakt jest, ze zaliczeniem lozka jeszcze meza tuz przed
            rozwodem moze sobie narobic problemow w sadzie. Do rozwodu sa
            okreslone przepisami przeslanki ktore wlasnie naruszyla. Do tego
            sama napisala, ze w efekcie ma moralniaka, wiec jej podejscie wcale
            nie jest liberalne, raczej nieprzemyslane.
          • phoebe_buffay Re: Rozbawiły mnie odpowiedzi w tym wątku. 11.01.10, 13:58
            Nie o to chodzi, kto, kiedy i po co idzie do łóżka. Tylko po co sobie
            tak komplikować życie. Poza tym autorka wątku napisała, że mąż też
            chce rozwodu, chociaż ma uciechę, że wyszła na idiotkę.
            • cleer13 Re: Rozbawiły mnie odpowiedzi w tym wątku. 11.01.10, 14:08
              No i teraz możemy podyskutować, czy ona wyszła na idiotkę, czy on
              się dał wykorzystać, bo miała ochotę go jeszcze raz na koniec
              wykorzystać. I wykorzystała. Nie potrafił się jej oprzeć. I fajnie.
              Poprawia to jej humor.
              A tak na powaznie, to guzik sąd jest w stanie jej udowdnic, ani
              mąz , ani ktokolwiek inny. Chyba że mąz nagrał to, co staje się
              coraz bardziej modne.
              • z_mazur Re: Rozbawiły mnie odpowiedzi w tym wątku. 11.01.10, 14:12
                Cleer bardzo cenne spostrzeżenie. To jak się z czymś czujemy w dużym
                stopniu zależy od naszego nastawienia i własnej samooceny.
                • phoebe_buffay Re: Rozbawiły mnie odpowiedzi w tym wątku. 11.01.10, 14:19
                  No ale co z tego, że być może dobrze się z tym czuje jak teraz ma problem.
                  • z_mazur Re: Rozbawiły mnie odpowiedzi w tym wątku. 11.01.10, 14:25
                    Być może źle się czuje tylko z tego powodu, że ma problem. smile))

                    Taki problem to nie problem. Jak oboje sie chcą rozwieść, to sąd
                    nawet nie będzie pytał o takie rzeczy.
                    • phoebe_buffay Re: Rozbawiły mnie odpowiedzi w tym wątku. 11.01.10, 14:31
                      No właśnie. Są rzeczy, które mnie rozbrajają. I się nadziwić nie mogę jak blondynka smile
                • lima Re: Rozbawiły mnie odpowiedzi w tym wątku. 11.01.10, 14:20
                  Otoz tosmilesmile Gdyby do tego seksu podeszla na luzie to pewnie maz by
                  mial kaca ze dal sie wykorzystacsmilesmile Gdy ona zostaje z moralniakiem
                  a maz ma radoche, to to nie byl seks liberalny na pewno, albo
                  spodziewala sie po tym seksie ozywienia uczuc meza a tego nie ma.
                  Gdyby oboje kaca nie mieli, to oznaka ze wreszcie >zostali
                  przyjaciolmi< wink

                  Juz lepiej sie z kims innym liberalizowac niz kaca miec. smilesmile Znowu,
                  takie zachowanie przed rozwodem by moglo zostac uznane za zdrade.
                  Niestety, pozostaje do rozwodu brac cos na obnizenie libido i nie
                  alkoholizowac sie w poblizu mezawinkwink


    • luna67 Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 17:51
      Jezeli oni mieli sex przez tyle lat nieudanego malzenstwa, to to seksienie bez
      milosci weszlo w nawyk i stalo sie rutyna, i beda ten sport uprawiali nawet po
      rozwodzie-smile
      • cleer13 Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 18:56
        Jak podszedł do tego seksu mąż Autorki nie wiemy - może ma jeszcze
        wiekszego kaca, może czuje się wykorzystany, a może podbił sobie
        ego. Tego nie wiemy i to nie bardzo ma tu znaczenie.
        Autorka nie ma żadnego prblemu, na zrowy rozum - nikt jej nic nie
        udowodni, no chyba że była kamerka.
        A jak przemebluje sobie w głowie,że zrobiła coś na co miala w tym
        momencie ochotę i ma miłe wspomnienie, no to o co chodzi?
      • fifi28v Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 19:16
        O, wypraszam sobie, nie po to się rozwodzę żeby byłemu mężowi
        wskakiwać do łóżka od czasu do czasu, chcę się w końcu uwolnić od
        męża i kiepskiego małżeństwa.
        • luna67 Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 20:27
          Ffka, nie denerwujsmile jak to nie wskakujesz, przecierz napisalas, ze tak. To o
          co chodzi? chcialas sie pochwalic, czy co?

          To jest tak jakbys miala morde umorusana jagodami i sie zapierala, ze ich nie
          lubiszsmile
          • fifi28v Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 21:48
            Po pierwsze nie mam się czym chwalić, jak przejdę przez to wszystko,
            poradzę sobie sama z dwójką dzieci i ułożę sobie życie to się
            pochwalę.
          • z_mazur Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 22:18
            I co Luna poczułaś się lepiej jak to napisałaś?

            A może poczułaś się lepsza?

            To co piszesz byłoby może zabawne, gdyby nie było tak żenujące.
            • fifi28v Dziękuję... 11.01.10, 22:39
              Dziękuję wszystkim za wypowiedzi, jestem zrozpaczona bo życie mi się
              zawaliło a raczej dopiero teraz to zobaczyłam, bo waliło się z
              każdym rokiem, miesiącem a teraz to już nawet nie ma czego zbierać.
              Raz się lepiej czuję, raz gorzej, powiedzmy, że miałam doła więc
              przespałam się z mężem, no ale teraz mam jeszcze większego.
              Moje dalsze wypowiadanie się w tym wątku zaczyna nie mieć sensu i
              jest żenujące bo czyta i pisze tu też mój mąż. Ja sobie cenię i
              forum i ludzi tutaj bo żadna koleżanka mnie tak nie zrozumie jak Ci,
              którzy przeszli/przechodzą przez to co ja.
              Dziękuję.
              • lima Re: Dziękuję... 11.01.10, 23:47
                Wez się nie przejmuj za dużo. Zdarzylo sie, w koncu to wazna
                potrzeba fizyczna, nie widze powodu zebys sie jakos specjalnie
                zadreczala z tego powodu, albo obwiniala tylko siebie, ze do tego
                doszlo, bylebys wnioski na przyszlosc wyciągnela, ze jesli
                moralniak jest, to nie ma co w to bagienko brnac i takich czynow
                praktykowac z ta osoba, bo to nie Twoj styl, stac Cie na pewno na
                cos lepszego a przede wszysttkim na super seks z milosci, nie z
                chwilowego dolka i z kims wyjatkowym nie kimkolwiek. Jesli
                bedziecie w sadzie jasno twierdzic, ze rozwodu oboje chcecie,
                mieszkacie oddzielnie, sprawy z dziecmi ustalone, to w koncu go
                dostaniecie. Mozesz tez powiedziec, ze dopiero co sie kochaliscie i
                rozwodu nie chcesz i niech sie jeszczemaz pomartwi czy i jak i kiedy
                ten rozwod dostanie smilesmilesmile
                pan przyszedl, to tez Ci się cos od niego należy i wykorzystaj z
                premedytacja dla relaksu winkwink W tajemnicy Ci powiem (niech nikt nie
                czyta), ze kiedys tak zrobilam i.. prawieex sie obrazil, bo myslal,
                ze tylko jemu tak wolno a tu zok! tongue_out Czlowiek sie cale zycie uczy wink
                Nie nakrecaj sobie poczucia winy dziewczyno.



                • lima Re: Dziękuję... 11.01.10, 23:51
                  zezarlo czesc linijki
                  mialo byc w drugim akapicie cos w rodzaju: > Na przyszlosc jesli
                  bardzo chcesz to podejdz do tego na zasadzie, ze jesli juz pan
                  przyszedl, to tez Ci sie cos od niego nalezy ...itd
          • ekscytujacemaleliterki Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 22:42
            Własnemu mężowi do łóżka wskoczyła.
            Zgodnie z Temidą, zgodnie z przykazaniami.

            Wygadałaś się? Lepiej Ci czy jak?
    • pozwany1906 Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 20:55
      chcialbym zakomunikowac wszytstkim ze jedyna osoba winna rospadu
      tego zwiazku jestem ja fifi ma racje i nie nadaje sie do zycia w
      rodzinie ale mimo to chcialbym w jakis sposob uratowac ten zwiazek
      ze wzgledu na moich dwoch superowych synkow jednak ona stawia
      (dzieki miedzy innymi radom z tego forum nie wiem kto tu pisze ale
      wydaje mi sie ze w wiekszosci piszecie tu po to aby wyladowac swoje
      wlasne emocje a nie po to zeby komukolwiek pomodz)warunki do ktorych
      ciezko sie wogole odnosic wydaje mi sie ze to forum nie sluzy
      rozwiazywaniu problemow tylko jak kazde forum sluzy do tego aby peru
      frustratow wypowiedzxialo swoja opinie probowalem rozmawiac z zona
      (pod malym wplywem alkoholu) ale nie dalo to zadnej proby wyjscia z
      naszej trodnej sytuacji pozdrawiam wszystkich ktorzy probuja pomodz
      bliznim jednak z tego co widze to wiekszosc na tym forum nie liczac
      sie z sytuacja innych ludzi probuje na tym zbic kapital pozdrawiam
      jedyny winny ale i skruszony
      • luna67 Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 21:31
        Pozwany,

        mozesz to co napisals, zakomiunikowac na afiszach nawet w supermarkeciewink
        guzik mi do tego, ale nie zapomniej o przecinkach i duzych literach po "niby"
        kropce. Belkot poprostu belkotsad nie mowiac o przekazie i sensie twojej tutaj
        oto wymowy.

        Nie bronie twojej zony jak (moze juz raczyles) przeczytac, ale tez nie
        dowiedzialam sie przez twoj belkok wiecejsad

        O emocjach i "frustratach" (BEZ alkoholu!!!!) na forum mozesz pisac jak je
        przezyjesz i wytrzezwiejeszsmile
      • nangaparbat3 Re: seks przed rozprawą 11.01.10, 23:47
        Tak czy inaczej masz moje uznanie za to, że jako jedna z nielicznych osob na tym
        forum piszesz, że wina jest po Twojej stronie.
        • lima Re: seks przed rozprawą 12.01.10, 00:02
          aaaa... akurat nie wiem czy na tym etapie sie juz uznanie nalezy.
          Kolezanki maz przed rozwodem tez twierdzil ze sie do winy poczuwa i
          o naprawe prosi a po rozwodzie limo jej nabil pod okiem a kieszenie
          dla utrzymania dzieci okazaly sie puste itd
          nie twierdze, ze tak musi czy moze byc w tym przypadku, na pewno
          negocjowanie zgody podejmowane pod wplywem alkoholu nie swiadcza o
          wyjatkowej wartosci przekazu
    • kicia031 Kurcze blade 11.01.10, 22:27
      to teraz za sex z mezem juz tez kamienujecie?
      • sonia_30 Re: Kurcze blade 11.01.10, 22:38
        Bo to jest Kicia Forum Rozwód i co dalej... To jak dalej ma być to
        samo co przed rozwodem, to... sama rozumiesz wink
        • kicia031 Re: Kurcze blade 12.01.10, 09:46
          No ale oni sie jeszce nie rozwiedli, czyli koszernie sie z mezem
          bzyka, a nie z jakims gachem uchowaj boze wink
      • nangaparbat3 Re: Kurcze blade 11.01.10, 23:48
        Z tego co wiem wielu z nas na długo przed rozwodem zaprzestalo seksu - moze
        zazdrosc przemawia?
        • lampka_witoszowska Re: Kurcze blade 11.01.10, 23:58
          ale ile to jest "długo"?
          bo nei wiem, czy nie kłamiesz wink))
          • lima Re: Kurcze blade 12.01.10, 00:06
            dla jednych 10 godzin dla innych 10 lat wink
    • zmeczona100 Re: seks przed rozprawą 12.01.10, 00:20
      Będzie dobrze smile
      O ile przed rozprawą na teście nie pojawią się dwie kreseczki wink
      • kasiapfk Re: seks przed rozprawą 12.01.10, 08:15
        To, dziewczynę pocieszyłaś wink

        hihihhi, fajny wątek, piszcie dalej smile
        K+3 (i nigdy więcej, więcej)
      • leptis ... 12.01.10, 08:27
        Dziadkowie przezywaja Wasze sprawy i przezyja.
        Na Tescie krzyzyka nie wysylaj.

        tylko patrzec jak A.niech.to znowu sie pojawi.
        Ferie w Krakowie juz nie dlugo, w jej wiosce pewnie rowniez.
        Pewnie znowu przyjdzie ponawijac.

        pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka