Dodaj do ulubionych

W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszyba

25.01.10, 18:06
Jak się okazuje, faceci, którzy tu się czasem pojawiają potrafią pisać prawdę i nie są specjalnie stronniczy w opisywaniu postępowania żon i matek.

Może za parę tygodni, pojawi się tu Michszyb i oświadczy, że dostał te swoje 50 godzin tygodniowo.

Bo bywa czasem tak (mimo, że poniektórym Paniom tutaj wyda się to nieprawdopodobne), że ojciec rzeczywiście chce dobra swoich dzieci i potrafi do tego konsekwentnie dążyć, a zafiksowana na swoim poczuciu nieszczęścia kobieta wcale nie działa w celu dobra własnych dzieci, tylko odgrywa się na ich ojcu.
Obserwuj wątek
    • ulkar Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 18:10
      Jasne tak może być. Tym bardziej, że 50 godzin to jakies dwie doby
      od piatku wieczorem do niedzieli wieczorem np.
    • dsz27 Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 18:23
      Oczywiście, że tak może być. Czego to dowodzi? Wiele kobiet kibicowało Errowi w
      jego staraniach. Czy to czegoś dowodzi?
      • z_mazur Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 18:28
        W sumie niczego.

        Może poza istnieniem pewnych mechanizmów psychologicznych, takich jak przeniesienie. smile))))

        W sumie to może dobrze, że ci faceci jednak czasem tu zaglądają. Zawsze to jakaś okazja dla niektórych do odregowania swoich frustracji. smile))))
      • scarlet.secret.sky Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 18:32
        Ja też kibicowałam i co z tego? Tę wątki mają jakiś związek ze sobą,
        poza tym że autorem jest facet? Bo chyba o to chodzi, ale i tak nie
        widzę problemu smile
    • z_mazur Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 18:23
      Aż zajrzałem do starych wątków Errormixa. Część osób w nich zrobiła na niego podobną nagonkę jak teraz na Michszyba.
      • dsz27 Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 18:37
        Dobrze, że są ojcowie, którzy chcą poświęcać czas dzieciom. A świry są zarówno
        po stronie męskiej jak i damskiej. Życie po prostu smile
        Ja na swojego ex nie narzekałam specjalnie nigdy jako na ojca (no może czasamiwink
        ale i tak moje relacje z nim są tak znormalizowane, że sama się dziwię. On cały
        czas chce...może dlatego, że nikogo poza dziećmi nie ma....
        • to.ja.kas Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 19:12
          A zauważyłes Mazur, że nagonkę robiły niektore nicki które teraz kopią Michszyba? big_grin

          A argumenty które tam padały były tak samo racjonalne jak te obecne.
          I tu i tam zachowania przemocowej matki z różnych powodów były usprawiedliwiane
          a ojciec był samo zło wink.

          \
          • z_mazur Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 19:18
            No właśnie o to dokładnie mi chodzi. Przecież dwa pierwsze wątki to było równe dokopywanie mu, ocenianie, doszukiwanie się w jego zachowaniu tego, że to on prowokował żonę do tych zachowań itp. itd.

            I gdyby z niektórych udzielonych tam rad error skorzystał...

            Ufff, cieszę sie, że nie skorzystał.
            • tricolour Czyli oceniając "niektóre nicki".... 25.01.10, 19:24
              ... radzicie, by "niektóre nicki" nie oceniały. Podziwiam spójność
              przekazu.
              • to.ja.kas Re: Czyli oceniając "niektóre nicki".... 25.01.10, 19:27
                Nie, oceniam raczej ....KONSEKWENCJĘ w zachowaniu...jak u koni, co to jak
                nauczyły sie kopac to kopią ...spojnie, logicznie i konsekwentnie big_grin
              • z_mazur Re: Czyli oceniając "niektóre nicki".... 25.01.10, 19:36
                A gdzie ja oceniam jakikolwiek nick?


                Oceniam niektóre rady, które dawano swego czasu errormixowi, a teraz podobne daje się michszybowi. Oceniam personalne ataki wcześniej na errormixa i teraz na michszyba. Dziwnym zbiegiem okoliczności, niektóre nicki się pokrywają.
                • tricolour No dobrze, to z innej strony... 25.01.10, 20:24
                  ... Mich proponuje dwa dni w tygodniu (wtorek i środa) + co drugi
                  weekend.

                  Napisz, proszę, jak widzisz taki rozkład zajęć, że małe dzieci są u
                  ojca w sobotę i niedzielę, na poniedziałek jadą do mamy, a wracją do
                  ojca na wtorek i środę.

                  Jak to widzisz?
                  • sbelatka Tri 25.01.10, 20:58
                    ja to cenię konsekwencję, na przykład moj kumpel począł 4 synów i ani
                    jednej córkismile

                    ale to co Ty tu odwalasz to juz jakiś obłęd..
                    może Ty sie ZAWIESZASZ????

                    dokładnie o to samo pytałes - zresztą upierdliwie

                    w czym widzisz problem?
                    moje dzieci wracają w niedziele póżnym bardzo wieczorem i we wtorek po
                    szkole sie spotykają..
                    pewnie gdyby tato wykazał taką wolę i były mozliwości - to dzieci bardzo
                    chętnie..wtorek i środę..

                    cosik sces - ino nie wiem co....

                    i tak na moje oko - to sie przyczepic po prostu..
                    tylko PO CO????

                    logiku?
                    sorry... miszczu logiki...
                    • tricolour Pytałem Mazura... 25.01.10, 21:02
                      ... ktory jakoś omija moje pytanie udzielając się jednak gdzie
                      indziej. Wiesz, może ma problem z pytaniem, bo nie zakładam, że
                      akurat ten post mu sie nie wyświetla.

                      Poza tym jakoś dziwnie agresywna się robisz...
                      • to.ja.kas Re: Pytałem Mazura... 25.01.10, 21:07
                        Nie, ale ja go na gg zajmuje na tyle mocno , ze poki co nie ma czasu na tak
                        powazne pytania odpowiadac tongue_out
                      • z_mazur Re: Pytałem Mazura... 25.01.10, 21:08
                        A mnie się już nawet nie chce odpisać. Bo dla mnie skoro ojciec może wziąć dziecko na jeden dzień i nie dzieje mu się krzywda, to tak samo nie stanie mu się krzywda gdy wróci na jeden dzień do matki.
                        • tricolour Dziękuję za odpowiedź... 25.01.10, 21:10
                          ... widać "dobro dziecka" polega na tym, by nie działa mu się
                          krzywda. Można i tak, przyznaję.
                        • dsz27 Re: Pytałem Mazura... 25.01.10, 21:13
                          Oczywiście, że dostaje się po głowie. Sama dostałam w główkę za przysłowiowa
                          kradzież danychwink
                          Coś nerwowy się robisz ostatnio;P
                          Facetów jest tu najzwyczajniej w świecie mniej. Może stąd taki Twój skrzywiony
                          troszkę obrazwink
                          • tricolour Prawdę powiada niewiasta... 25.01.10, 21:17
                            ... sam ją beształem za kradzież danych w celu osiągnięcia korzyści
                            majątkowej.
                      • sbelatka Tri 25.01.10, 21:33
                        czy byłeś uprzejmy wyciąć moją wypowiedź.. czy mi sie cos pomyliło i nie
                        napisalam o tym skąd ja taka jakaś dziwnie agresywna??
                  • scriptus Re: No dobrze, to z innej strony... 26.01.10, 15:19
                    Widzę, Tri, że razi Cię, gdy niektórzy ojcowie chca poświęcać dużo czasu
                    dzieciom i boisz się, żeby to się nie stało zasadą i żeby Tobie ktoś tak nie
                    kazał smile)))
                    • tricolour Rozszarpałeś mnie na strzępy... 26.01.10, 17:51
                      ... najpierw się przyczaiłeś, wyczekałeś, rzuciłeś i powaliłeś. Nie
                      miałem szans.

                      BTW: moja córka jest tylko o rok starsza od Twojego syna, któremu Ty
                      robisz kanapki. Ja jej kanapek nie robię, bo podejrzewam - z faktu,
                      że kupuje testy ciążowe - że robi je jakiś fajny młodzienieć,
                      którego ona woli bardziej niż resztę świata. Jak myślisz, kto może
                      mi kazać poświęcać czas DZIECKU?

                      Powiem nawet słowo więcej: Ty nie chcesz zobaczyć w swoim synu
                      dorosłego człowieka, bo "dziecko" jest Ci potrzebne do fikcyjnego
                      małżeństwa. Ja w ten sposób nie zamierzam upośledzać córki.
    • kobieta306 Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 20:12
      ja się w żadnym z tych wątków jakoś specjalnie nie udzielałam.

      Jedyne co mnie razi to, że tak naprawdę to chodzi o wzajemne odgrywanie się
      dorosłych na sobie, a dzieci są ku temu świetną sposobnością.
      Tak małym dzieciom wystarczyłby pewnie fajnie spędzony weekend z ojcem, a nie
      wieczne bieganie od ojca do matki.
      Czasami nie ilość czasu, a jego jakość są ważne.

      Ja sobie założyłam, że zawsze będę miała na uwadze dobro dzieci. A dobro dzieci
      to również zdrowe relacje tych dzieci z ojcem. Stąd zupełnie nie rozumiem
      kobiet, które wojują z byłym mężem przy pomocy dzieci. Dzieci powinny z
      założenia być ponad to wszystko.
    • lima Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 20:24
      oj z mazur, chyba jakieś kompleksy cię dręczą od dłuższego czasu i
      poczucie "skrzywdzenia" przez kobiety, bo akurat oprócz tego, że
      obaj wywołani w tytule są męzczyznami to ich sytuacje i zachowania
      są różne. o tyle jedynie podobni, jak każdy człowiek w kryzysie
      (także kobieta, powaga!), że , aby coś osiągnąć pozytywnego na
      przyszłość, musieli(jak Error) i muszą nadal(jak Michszyb)
      przewartościowac i zmienić swoje dotychczasowe zachowania i reakcje
      na współmałżonka.
      • z_mazur Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 20:39
        No oczywiście, czuję ogromną urazę do wszystkich kobiet. smile))

        Tak w kwestii przewartościowywania, to po prostu ostatnio jak się pokaże na tym forum facet, który napisze cokolwiek innego ponad to, że ogólnie wszyscy faceci, to świnie i on też się poczuwa, to wątek puchnie od razu do 200-300 postów i oczywiście nie ma to w ogóle żadnego związku z płcią. smile)))
        • lima Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 20:51
          Oj tam, kobiety uwielbiają plotkować o mężczyznach, jest to
          ciekawsze niż gadanie o innych kobietach,
          do tego, a nuż będzie coś mozna upolować jak się spodoba
          wypowiedź ? tongue_outtongue_out
          a do tego zobacz z czego napuchł watek- ano, jak jakieś kłótliwe
          babsko się do takiego dorwie i swój pijar klepie, to nie ma zmiłuj
          się, watek spuchnie. choć część towarzystwa już dawno ziewa.



        • dsz27 Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 20:52
          Mazurku po co nam kolejna wojenka płci?
          Nie udzielałam się w wątkach obu Panów bo najzwyczajniej czasami mi ręce opadały
          (plus brak czasu), szczególnie w przypadku Michszyba. Error ma jako takie
          sensowne w moim mniemaniu podejście do tematu.
          Ale czy sam fakt, że autorzy wątków są facetami obliguje nas do głaskania ich po
          główkach nawet jeśli się nie zgadzamy z ich wypowiedziami? Nie raz, nie dwa
          kobiety tutaj dostawały po głowach i co, stało się coś?wink
          • z_mazur Tiaaaaaaa 25.01.10, 20:57
            Kobiety po głowie??????!!!!!!!! Na tym forum???!!!!

            Jest ostatnio wątek, kobieta przyznała się, że odeszła do kochanka. Niemożebnie oberwała po głowie, całe 33 wpisy, z których większość, to: no tak, zdarza się, każdy może zbłądzić.
            • lima Re: Tiaaaaaaa 25.01.10, 21:07
              no widzisz, jakbyś się wpisał jeszcze ty i kas to byście z setkę
              nabili dodatkowo. nie postarałeś się. dlaczego? żeby mieć
              argument, że "te wstrętne kobiety nie krytykują innych kobiet"?

              naprawdę zmazur..... coś u Ciebie nie halo. Siedzisz na forum iu
              liczysz wpisy: ile wypowiedzi w wątkach zdradzajacych kobiet, ile w
              wątkach zdradzajacych facetów... na pewno z Tobą wszystko oki?
              • z_mazur Re: Tiaaaaaaa 25.01.10, 21:15
                Tia, no rzeczywiście, chyba ze mną coś niehalo, że jak podjąłem się moderacji forum, to przeglądam wszystkie wątki.

                smile)))))

                Bardzo merytoryczna odpowiedź.
                • lima Re: Tiaaaaaaa 25.01.10, 21:20
                  no Twoja jest nadzwyczaj merytoryczna. a samo działanie: liczenie
                  ile wypowiedzi w którym wątku jako argument na cokolwiek to szczyt
                  merytoryki.
                  • sbelatka Re: Tiaaaaaaa 25.01.10, 21:23
                    merytoryczny argument Z-mzura czy nie...
                    ale fakt jest faktsmile
                    • lampka_witoszowska Re: Zmazurku... 26.01.10, 02:27
                      a może jeszcze doliczyc jakoś tak... statystycznie, jak na
                      moderatora przystało smile - ilośc kobiet na forum, ilośc mężczyzn - i
                      jakos równo wyjdzie, że obie płcie sobie jeżdżą po sobie w przypadku
                      frustracji?
                      smile
                      • z_mazur Re: Zmazurku... 26.01.10, 08:57
                        > a może jeszcze doliczyc jakoś tak... statystycznie, jak na
                        > moderatora przystało smile - ilośc kobiet na forum, ilośc mężczyzn -
                        i
                        > jakos równo wyjdzie, że obie płcie sobie jeżdżą po sobie w
                        przypadku
                        > frustracji?


                        Nie chodzi tylko o to, czy jeżdzą, ale bardziej o to czy zdają sobie
                        sprawę, że jeżdżą i jeśli tak, to dlaczego to robią.

                        A poza tym jakoś nie widziałem, żeby jakikolwiek facet się
                        przejechał po lasce, która wprost się przyznała do zdrady męża.
                        Wręcz przeciwnie, sporo zrozumienia i delikatnego wsparcia, choćby
                        ze strony scriptusa.
                        • lampka_witoszowska Re: Zmazurku... 26.01.10, 10:05
                          ejże
                          przeczytaj odpowiedzi w stylu - i dobrze Ci tak, nie powinien Ci
                          dawac szans ani wybaczyc czy jakoś tak
                          aż sama zajrzę jeszcze raz, bo jakbyśmy dwa różne wątki czytali smile
          • lima Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 21:03
            otóż to smile bo na forum jakieś nowe zwyczaje Zmazur chce
            wprowadzić: "panów dajmy pod ochronę bo ich jest malutko". smile
            Tylko dobrze, albo wcale, to wypada o zmarłych się wyrażać. Kto
            uważa ,że ma cnoty, póki żyw, sam je obroni. Nie róbmy z facetów
            jakichś upośledzonych misiów wprowadzajac zakaz krytyki ich
            zachowań, których zakres jest standardowy : od mądrych po głupie.
            • sbelatka Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 21:25
              nie róbmy też z facetów złych-misiów-ojców-o-złych-intencjach
              • lima Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 21:35
                mówi się, że dobrymi intencjami jest piekło wybrukowane smile mnie
                intencje nie obchodzą ale wymierne efekty podjętych działań. jesli
                te są do kitu to "ale ja miałem dobre intencje" niewiele pomoże.
                • sbelatka Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 21:50
                  ale na początku jEST intencja...

                  albo dobra.. albo zła...

                  lepiej - jesli jest dobra; bo to przynajmniej daje szansę.
                  • z_mazur Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 21:57
                    Eeeee tam Sbelatko, widziałaś Ty kiedyś faceta z dobrymi intencjami????

                    Toż przecież wiadomo, że jak chce się dziećmi zajmować, to tylko na złość byłej żonie.
                    • lima Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 22:06
                      oo, przepraszam, ja takowych facetów widziałam całe tłumy. teraz
                      ich byłe żony(lub inne bliskie osoby) muszą się zmagać ze skutkami
                      tychże "dobrych intencji" i nie wiem dlaczego jakoś bez szczęścia na
                      twarzy. Ale to pewnie dlatego, że są wredne. co do zasady, jak to
                      kobiety.
                      • z_mazur Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 22:27
                        A z jakimiż to skutkami się muszą zmagać?

                        Że ojciec osiągnął tyle opieki ile chciał? No rzeczywiście dramat. Nawet jeśli nie wykorzystuje ich, to jaka jest różnica pomiędzy tym, że ich by nie miał i ich nie wykorzystywał, a tym że je ma i ich nie wykorzystuje?

                        Pewnie dramat to jest wtedy kiedy nie daj boże je dostanie i zacznie wykorzystywać, wtedy to dopiero tragedia.

                        > Ale to pewnie dlatego, że są wredne. co do zasady, jak to
                        > kobiety.

                        Pewnie tak, wszystkie bez wyjątku. smile))))
                        • lima Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 23:07
                          Oj Zmazur, widzę że się zafiksowaleś i nic nie dotrze.
                          Tłumacząc "dobrymi chęciami"; można kłamać, przemilczać,
                          wykorzystywać czyjąś naiwność, wprowadzać chaos bujając decyzjami w
                          te i wewte, zadłużać rodzinę by "żony nie martwić", usprawiedliwiać
                          przemoc w domu lub patologie "by dzieci miały rodzinę". Chcieć
                          dobrze, "dobrze" po swojemu. A wychodzi jak zwykle.
                          Ale tak myślę, że swój problem który cię zadręcza od dość dawna,
                          musisz wyjaśnić z byłą zoną, inaczej spokoju Ci nie da. (teraz się
                          oburz).
                          jeden z przykładów
                          Ojciec miał "dobre chęci" zajęcia się dziecmi, zabiera dzieci na
                          wycieczkę, po drodze kłóci się z najstarszym synem, zawraca,
                          odstawia wszystkie dzieci do domu, robi awanturę exzonie, ze "dzieci
                          go nie słuchają, to ona nauczyła dzieci ojca nie szanować!". Miał
                          dobre chęci? miał! postawił się, wykosztował na paliwo i CHCIAŁ
                          spędzać z nimi czas. wina żony, że nie wyszło smile
                          Ojciec ma dobre chęci zacieśniania kontaktów z dziećmi, zabiera je
                          na zakupy, po 3 godzinach dzwoni czy matka mu odda pieniądze jeśli
                          dzieciom kupi obiad bo przecież alimenty płaci (aż300zł na
                          nastolatka), matka pieniędzy aktualnie nie ma, składki do szkoły nie
                          zapłacone jeszcze i dać mu nie może, więc ojciec kupuje obiad sobie
                          a głodne dzieci patrzą. Miał dobre chęci? miał! chciał rodzinnie z
                          dziećmi czas spędzić, to matka zawaliła bo z 300zł jego alimentów
                          powinno ją być stać na danie dziecku obiadu za 25 zł jak jest z
                          ojcem.
                          itd itp itd itp
                          Nie da się ukryć, że ma wyjątkowo wredną exżonę, rozwodu jej się
                          zachciało, jak jemu było dobrze i rodzina to świętość. I nie
                          ograniczyła mu praw do dzieci, choć sędzia takową możliwość
                          sugerował. Wredna jak nic.
                          • z_mazur Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 23:16
                            A ja nadal nie rozumiem, jak to się ma do starania się przez ojca o prawo do opieki nad dzieckiem?

                            Bosz... zajrzyj sobie na forum "W stronę ojca" i przeczytasz sobie w kilkanaście minut kilkadziesiąt przykładów na to jak kobiety potrafią utrudnić ojcu kontakty z dziećmi. Możemy się tak licytować, tylko jak się to ma do problemu Michszyba?

                            Facet zgłosił chęć opiekowania się dziećmi i tylko tyle. Ty w tym od razu widzisz wredną chęć dokopania matce i żeby było śmieszniej mnie sugerujesz nierozwiązane problemy z moją byłą żoną, to ja litościwie już niczego nie będę sugerował.

                            Zresztą jak dla mnie to dyskusja z Tobą mija się z celem, bo uparcie odbiegasz od tematu, na zasadzie przytoczonego tu już przeze mnie "a u was biją murzynów". Szczerze mówiąc, to w taki sposób prowadzona dyskusja nie ma dla mnie sensu.

                            Jak dla mnie EOD.
                            • lima Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 25.01.10, 23:44
                              To się zdecyduj czy chcesz ze mną rozmawiać czy nie? Bo na razie to
                              bawisz się w jakieś zawracanki-udawanki, nie chcesz a odpowiadasz,
                              czy ja wymagam byś się poświęcał? nie.
                              Michszyb jak sam kiedyś wspomniał, pochodzi z rodziny patologicznej
                              i jest to jego trauma. Przemoc fizyczna i psychiczna, awantury,
                              rękoczyny. To wielkie obciązenie i to wychodzi w kryzysie. Na
                              większośc krytyki tutaj, reaguje atakiem, agresją, wyzwiskami lub
                              pozą uciemiężonej ofiary atakując personalnie rozmówcę. Jeśli tak
                              samo prowadzi "negocjacje" z zoną, przechodząc od zupełnego
                              podporządkowania do ataku, to nie ma się czemu dziwić, że w życiu
                              się z nią nie dogada nie tylko w kwestii dzieci. Musi zmienić swoje
                              zachowania i to mu 90% forumowiczów tłucze do głowy od kilku
                              miesięcy. To, że FACET zgłosił chęć opieki nad dziećmi, nie jest
                              powodem by go po rękach całować. To jak to planował Michszyb jest
                              nie do przyjęcia (żona out, a on z kochanką zostają w domu z
                              dziećmi) i pokazuje brak choćby empatii za to możliwe, że dobre
                              chęci, dośc bezrefleksyjne.
                              Przykłady które przytoczyłam w poprzedniej wypowiedzi to są
                              zachowania ojca, który chciał przejąć całkowitą opiekę nad dziećmi i
                              łaskawie się zgodził na "wspólną" opiekę z exzoną. Biegał po całej
                              miejscowości opowiadając jak wredna zona mu dzieci zabiera, z domu
                              wyrzuca i kontakty chce utrudniać. Po roku ten ojciec zachowywał
                              się j.w. , po 2 latach dzieci ojca praktycznie nie mają, może
                              dlatego, że matka mu kontaktów nie zabraniała a jeszcze prosiła by
                              do dzieci przychodził, więc i nie poczuł że są ważne.
                            • lampka_witoszowska Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 26.01.10, 02:31
                              Zmazur, tak dla przeciwwagi poczytajsobi eforum "Samodzielna mama" -
                              zobaczysz, co potrafią ojcowie...

                              ja akurat zaglądam na oba
                              historie nei z tej ziemi, nei ma co wprowadzać dziwactw w postaci
                              rywalizacji płci - są dobrzy ojcowie i niedojrzali ojcowie, są dobre
                              mamy i niedojrzałe mamy... jak to w życiu
                              • z_mazur Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 26.01.10, 08:59
                                Nie chodzi o to, czy są czy nie ma (właśnie to starałem się wykazać,
                                że nie ma sensu dyskutować o lepszości, czy gorszości), tylko
                                dlaczego od razu wobec kogoś kto tu przychodzi zakładać, że on
                                akurat należy do tej gorszej grupy.
                                • tricolour Na to jest prosta odpowiedź... 26.01.10, 09:48
                                  ... Michszyb napisał na początku, że ma dwójkę małych dzieci, które
                                  zostawił z matką, a sam udał sie do kochanki. Żonę z dziećmi chce
                                  wyrzucić ze wspólnego domu, a najlepiej by było gdyby dzieci odebrać
                                  matce.

                                  Czy mam rozumieć, że taki komunikat ma pozostać na tym forum
                                  obojętny?
                                  • michszyb Re: Na to jest prosta odpowiedź... 01.02.10, 12:01
                                    Tri, Konfabulancie.

                                    A może nie Konfabulancie tylko Idioto, bo może to chodzi o problemy z czytanie
                                    ze zrozumieniem. Nie wiem. Wali mnie to.

                                    Gdybyś uczciwie/uważnie przeczytał o czym pisałem w piewszym moim wątku to
                                    zauważyłbyś, że:

                                    Ma dwójkę dzieci, dom i dysproporcje w zarobkach z żoną. Zastanawiałem się co
                                    zrobić w sytuacji tak złożonej, by nie stracić również domu. Pytałem na forum
                                    jakby to wyglądało gdybym w domu pozostał ja. Pytałem czy nei byłoby lepiej
                                    gdyby zostały ze mną dzieci.
                                    Pytałem. Co w tym złego. Nawet nie planowałem. Po prostu rozważałem różne
                                    scenariusze, a ponieważ ten wydawał mi się mocno dyskusyjny z jednej strony, ale
                                    jakoś tam racjonalny z drugiej to go opisałem.

                                    Mieszkam teraz w wynajętym mieszkaniu, płacę za dom grzecznie raty.

                                    Wieć proszę Tri, powiedz człowieku o co ci chodzi?
                                    • zabelina Re: Na to jest prosta odpowiedź... 01.02.10, 14:02
                                      Hamuj się kolego w obrażaniu wszystkich dookoła.
                                      Tri streścił dokładnie to o czym pisałeś na poczatku swojej bytności
                                      na forum. Sama byłam lekko zszokowana, że komuś, kto zdradza,
                                      zostawia rodzinę przychodzi takie rozwiązanie problemu do głowy.
                                      Długi czas staraŁam się Ciebie zrozumieć jako człowieka, dla mnie
                                      jednak z każdym postem bardziej sie kompromitujesz.
                                    • tricolour Nie wiesz, o co mi chodzi? 01.02.10, 14:56
                                      To wytłumaczę po raz kolejny. Zacznę od pytania: co masz na myśli
                                      pisząc "Zastanawiałem się co zrobić w sytuacji tak złożonej, by nie
                                      stracić również domu"? W jakim znaczeniu używasz słowa "stracić dom"
                                      skoro sam z własnej i nieprzymuszonej woli opuściłes dom i udałeś
                                      się do kochanki?

                                      1. Ty nie straciłeś domu tylko z niego zrezygnowałeś i jakbyś nie
                                      kombinował, to taka jest prawda - zostawiłeś żonę z małymi dziećmi i
                                      zająłeś się kochanką.

                                      2. Nie masz prawa podnosić argumentu, że żona mniej zarabia, bo ona
                                      mniej zarabia przez Ciebie mając siebie i dwójkę małych dzieci na
                                      utrzymaniu bez niczyjej pomocy. Już same zwolnienia chorobowe
                                      obniżają jej zarobki, a o atrakcyjności na rynku pracy nawet mowy
                                      nie ma, bo jest przywiązana do małych dzieci.

                                      "Pytałem na forum jakby to wyglądało gdybym w domu pozostał ja.
                                      Pytałem czy nei byłoby lepiej gdyby zostały ze mną dzieci" - to nie
                                      jestem jestem idiotą, to raczej ty nim jesteś skoro opuszczjąc dom
                                      zastanawiasz się jakby to było gdybyś w domu pozostał. Może
                                      zrozumiesz w końcu, że jak się coś opuści, to nie można w tym
                                      jednocześnie pozostać... no chyba, że chcesz wrócić, zostać w domu,
                                      ale bez żony. Taki pomysł jest w istocie tym, co mówiłem: chcesz
                                      wysiudać żonę ze wspólnego domu i zabrać jej dzieci.

                                      Nie widzisz niczego złego w zastanawianiu się jak wysiudać żonę i
                                      zabrać jej dzieci? Nie widzisz niczego złego w zastanawianiu się czy
                                      Twoje żona to suka? Nie widzisz niczego złego w obrzucaniu wielu
                                      ludzi na forum epitetami?
                                      • zabelina Re: Nie wiesz, o co mi chodzi? 01.02.10, 15:52
                                        Trafiłes w sedno Tri.
                                        • mamaadama4 Re: Nie wiesz, o co mi chodzi? 01.02.10, 16:02
                                          Michszyb i tak będzie tweirdził, że to wszystko przez nią, bo ona
                                          zła kobieta była....
                                      • michszyb Re: Nie wiesz, o co mi chodzi? 01.02.10, 16:04
                                        co masz na myśli
                                        > pisząc "Zastanawiałem się co zrobić w sytuacji tak złożonej, by nie
                                        > stracić również domu"? W jakim znaczeniu używasz słowa "stracić dom"
                                        > skoro sam z własnej i nieprzymuszonej woli opuściłes dom i udałeś
                                        > się do kochanki?

                                        To bardzo proste. Mam na myśli jak nie stracić budynku i działki i atrakcyjnego
                                        kredytu i móc go zachować tak by stał się w przyszłości własnością moich dzieci.

                                        1. Ty nie straciłeś domu tylko z niego zrezygnowałeś. T

                                        Ty myślisz o domu ja o budynku. Z tego nie zrezygnowłem, bo jedyna forma
                                        rezygnacji to sprzedaż

                                        2. Nie masz prawa podnosić argumentu, że żona mniej zarabia, bo ona
                                        > mniej zarabia przez Ciebie mając siebie i dwójkę małych dzieci na
                                        > utrzymaniu bez niczyjej pomocy

                                        No wiesz w kontekście jej utrudniania i ograniczania mi kontaktów z dziećmi to
                                        słaby argument.

                                        > Nie widzisz niczego złego w zastanawianiu się jak wysiudać żonę i
                                        > zabrać jej dzieci? Nie widzisz niczego złego w zastanawianiu się czy
                                        > Twoje żona to suka? Nie widzisz niczego złego w obrzucaniu wielu
                                        > ludzi na forum epitetami?

                                        Nie nie widzę nic złego w zadawaniu trudnych i kontrowersyjnych pytań. Nie widzę
                                        w tym absolutnie nic złego. Nie widzę nic złego w nawet nakbardziej
                                        kontrowersyjnej rozmowie. A co tyw tym widzisz złego?

                                        A co do epitetów. Nazywam rzeczy po imieniu, takimi jak je widzę i pojmuję. Może
                                        źle pojmuję.

                                        • mamaadama4 Re: Nie wiesz, o co mi chodzi? 01.02.10, 16:09
                                          Jeżeli żona zostanie z dziećmi w owym domu/budynku, to też w
                                          przyszłości będzie stanowił własnośc dzieci. W czym problem? smile
                                          • tricolour Niekoniecznie... 01.02.10, 16:13
                                            ... w pierwszej kolejności będzie stanowił własność żony, a ta może
                                            zrobić co zechce. Może podarować kochankowi i co?
                                            • mamaadama4 Re: Niekoniecznie... 01.02.10, 16:20
                                              tricolour napisał:

                                              > ... w pierwszej kolejności będzie stanowił własność żony, a ta
                                              może
                                              > zrobić co zechce. Może podarować kochankowi i co?

                                              To oczywiste, tak jak i wiele innych wersji. Tyle tylko, że drazni
                                              już mnie ta jego jedynie słuszna wersja.
                                              • tricolour Z żoną Michszyba jest tak... 01.02.10, 16:29
                                                ... jak z Michem i jego obecnością na forum.

                                                Dostał po łbie zdrowo, ode mnie też. No to sie chłop broni czym
                                                popadnie - zrozumiałe. Dlatego może rzeczywiście lepiej spokojnie i
                                                rzeczowo podzielić się swoim doświadczeniam, a może i on spuści
                                                trochę i da wytchnąć ex.
                                                • michszyb Re: Z żoną Michszyba jest tak... 01.02.10, 17:14
                                                  i da wytchnąć ex.

                                                  ale jak ja jej mam dac wytchnąć? Zawieszając moje zaangazowanie w ojcostwo? No
                                                  sorry, nie dam jej wytchnąć.
                                        • tricolour Może w końcu pogadamy... 01.02.10, 16:11
                                          ... może to się kiedyś uda.

                                          1. Budynku nie stracisz - im wcześniej podzielisz majątek tym mniej
                                          rat zapłacisz żonie w postaci spłaconego kredytu. Połowa przeciez
                                          jest żony.

                                          2. Utrudnienie kontaktów jest wtedy, gdy są USTALONE, a strona łamie
                                          ustalenia. Gdy sąd ustali Twoje kontakty, to bedziesz miał jasność w
                                          tej materii. Do tego momentu - wybacz - zwiałeś z domu do kochanki.

                                          3. Możemy sie nazywać nawet i chujami tylko po co?
                                          • michszyb Re: Może w końcu pogadamy... 01.02.10, 16:18
                                            re pkt 2.

                                            Dopóki nie mam ograniczonych kontaktów i mam pełnie władz rodzicielskich,
                                            działania typu wywożenie dzieci w nieznane miejsce są ograniczaniem kontaktów.
                                            To że ja zwiałem nie ma nic do rzeczy. Zgodzisz się.

                                            re pkt 3.

                                            Czasem użycie epitetu zwiększa atrakcyjność wypowiedzi poprzez oddziaływanie na
                                            emocje odbiorcy. Czasem jest tylko zwykłym chamstwem. Czasem obiema na raz.
                                            • tricolour No wiesz... 01.02.10, 16:23
                                              ... to zależy.

                                              Moja ex też wywoziła dzieci nawet za granice i to na długo: miesiąc
                                              czy prawie całe wakacje. Nie robiłem z tego powodu problemów, bo
                                              zadawałem sobie pytanie czy ja w tym czasie miałem cos zaplanowanego
                                              i to równie atrakcyjnego. No i często nie miałem, bo gdy jechały do
                                              Portugalii, to musiałbym miec Kanary co najmniej jako
                                              kontrpropozycję. Nie miałem więc się nie awanturowałem tylko
                                              czekałem aż wrócą.
                        • mamaadama4 Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 26.01.10, 08:16
                          Pytasz z-mazur jakim problemem jest to, że ojcu przyznaja więcej dni
                          z dzieckiem a on tego ie wykorzystuje. Ano jest problem. Dla dziecka
                          jest to różnica. Bo dziecko wie, że miała być każda środa i co drugi
                          weeked, a tatuś agle zaczya się migać. I dziecko czeka. W pewnym
                          momencie przestaje czekać. Stwierdzisz pewie, że to żaden problem.
                          Ale ja myślę inaczej.
                          • z_mazur Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 26.01.10, 09:46
                            Dziecko wcale nie musi od razu wiedzieć o wszystkich ustaleniach.
                            Szczególnie jak to jest 4 latek i ma raczej problemy z określeniem
                            dni tygodnia.

                            Życie bardzo szybko zweryfikuje, czy ojciec rzeczywiście będzie
                            korzystał z uzyskanych praw i w jaki sposób.

                            Znowu możemy się poprzerzucać co lepsze. Tęskniący za ojcem syn,
                            którego matka nie chce ojcu (który ma czas i mógłby się z synem
                            spotkać i nim zająć) wydać, bo przecież zgodnie z wyrokiem termin
                            spotkania jest dopiero za tydzień?

                            Może nie doszukujmy się niecnych intencji po żadnej ze stron, tylko
                            odnośmy się do tego co ludzie piszą. Ja tam wolę założyć, że ten kto
                            tu pisze, wie co i po co tu pisze, niezależnie od płci.

                            Michszyb pisze, że chce utrzymywać kontakt z synami w największym
                            możliwym wymiarze, z uwzględnieniem jak najlepszych intersów synów,
                            więc może do tego się odnośmy, a nie dorabiajmy do tego ideologii.
                            • lima Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 26.01.10, 10:56
                              > Może nie doszukujmy się niecnych intencji po żadnej ze stron, tylko
                              > odnośmy się do tego co ludzie piszą. Ja tam wolę założyć, że ten kto
                              > tu pisze, wie co i po co tu pisze, niezależnie od płci.


                              że co proszę? a kto się doszukuje tu, jesli nie Ty? cały wątek oparł się na
                              twoim "poczuciu krzywdy"/vs niedowartościowania jako faceta, że kobiety tu
                              wszystkich facetów źle traktują. przytaczasz jakies wątki licytując sie na
                              ilośc wpisów, które mają potwierdzić, że kobiety nie krytykuja grzechów kobiet a
                              jedynie grzechy męzczyzn. Ba, nawet faceci nie krytykują kobiet wg Ciebie, choć
                              fakty i historia forum temu przeczy. Wg Ciebie, na tym forum NIKT kobiet nie
                              krytykuje choćby nie wiem jakie świństwa robiły. Tylko mężczyznom się obrywa.
                              Dziwnym trafem nie widzisz ŻADNYCH wątków w których naganne postępowanie kobiet
                              jest potępiane, przemilczasz wyzwiska mężczyzn które nie raz się tu pojawiały a
                              zostały wycięte
                              -> piszesz jakąś nową historię forum.
                              Może powinieneś zadać sobie pytanie CO CIĘ TAK ZAŚLEPIA że PATRZYSZ TAK
                              WYBIÓRCZO? i to TY, moderator forum?
                              Skojarzyło mi się to częściowo z reakcją Michszyba-> moje powątpienie, mające
                              potwierdzenie w historiach z życia, czy na pewno po rozwodzie będzie realizował
                              z dziećmi cały czas o który teraz tak ostro z żoną się kłóci ciągle poza salą
                              sądową potęgując konflikt na przyszłe lata ->skomentował hasłem dość
                              abstrakcyjnym-> że JA będę się CIESZYĆ, gdyby on po rozwodzie się dziećmi nie
                              zajmował. Kuriozalna interpretacja. Bo patrząc na to z boku-> czy mnie
                              obchodzi to co on zrobi? czy ja zamierzam się przejmowac jego zachowaniami? od
                              tego ma siebie i najbliższych, którzy na co dzień z nim są i skutki jego
                              zachowań odczuwają. Szkoda mi dzieci, jak każdych nie-dorosłych którzy przez
                              głupotę dorosłych mają piekiełko codzienne w domu.
                              Tu jest forum. Wszyscy którzy się wypowiadają tak naprawdę robią mu uprzejmość,
                              że chcą się jego wątkiem zająć i jego temat wałkować by mógł go z różnych stron
                              zobaczyć i przemyśleć. Jeśli jest osobą zamkniętą na rozwój to zostanie sobie
                              takim osobnikiem,który w każdej osobie krytykujacej jego zachowanie będzie się
                              dopatrywał "dokopującego wampira który na nim żeruje i się cieszy z jego błędów
                              i trzeba mu się wulgarnie odgryź" i nie będzie umiał nic z forum wziąć dla
                              siebie. Jeśli ma takie samo nastawienie do zony, to się z nią nie dogada. nigdy.
                              a dla jego dzieci interes jest w tym by się jednak dogadali. nazywanie matki
                              swoich dzieci suką mu w tym nie pomoże i wcale nie jest to zachowanie "z
                              uwzględnieniem jak najlepszych interesów synów".
                              Można się zastanowić z czego to wypływa. Przypuszczam brak poczucia własnej
                              wartości. Ale to praca dla psychologa, do którego możliwe, że osoba uważająca,
                              że "to moje jest słuszne!" nie zaryzykuje iść, nawet w interesie dzieci. Czas
                              pokaże.
                              • z_mazur Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 26.01.10, 11:31
                                Nie wszystkich facetów, bo tych co piszą pod publiczkę, odcinając
                                się od "ogółu facetów", albo dokopując im nawet, traktują ok. smile)))

                                Jak bym się czuł niedowartościowany, to też bym napisał parę postów
                                dokopujących michszybowi i już bym dostał parę "głasków", jako
                                wyjątkowy facet, nie potrzebuję ich jednak, bo bez tego wiem, że
                                fajny facet ze mnie. smile)))

                                Ja tam lubię kobiety i czasem chciałbym zrobić dla nich tutaj coś
                                dobrego, jak np. uświadomić im, że przemawia przez nie często
                                poczucie skrzywdzenia, które jest niegatywną emocją, która je
                                zatruwa.

                                Tylko coraz rzadziej mi się chce. Mam parę innych rzeczy w życiu,
                                które mnie pochłaniają, w tym między innymi kontakty z kobietami,
                                które nie czują tyle nieuświadomionej niechęci do mężczyzn. smile)))
                                • lima Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 26.01.10, 12:12
                                  Nisko oceniasz ludzi, sugerując, że "piszą pod publiczkę".
                                  Ja tu widzę całe tłumy osób, które maja własne zdanie i je wyrażają, niektórym
                                  zdanie bardzo "własne" i odwaga jego wyrażania dopiero się kształtuje, inni się
                                  plączą w zeznaniach i im więcej piszą tym bardziej pogrążają.

                                  > Jak bym się czuł niedowartościowany, to też bym napisał parę postów
                                  > dokopujących michszybowi i już bym dostał parę "głasków",

                                  naprawdę bardzo nisko oceniasz forumowiczów. zarówno własną płeć jak i drugą.

                                  ..co więcej, nawołując równocześnie do nieoceniania... i usiłując misyjnie
                                  "nieść oświecenie maluczkim dla ich dobra" smile)))
                                  i w kółko te swoje "dokopywanie" widzisz wszędzie, gdzie ktoś postępowanie
                                  faceta skrytykuje (a w przypadku michszyba jest co krytykować, takze styl jego
                                  odpowiedzi).
                              • michszyb Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 01.02.10, 12:10
                                Lima

                                co do twojej reakcji na moją reację w kwestii twojego powątpiewania.

                                No przyznaj że jak się w stół uderza to nożyce......
                                Cos w tym jest że miałabyś dziką satysfakcję gdyby stanęło na twoim. Oj czuję że
                                pomimo tych deklaraqcji o dobro nie-dorosłych, po prostu byś sie cieszyła.

                                A co do nazywania żony suką. Tak właściwie to na forum tego nie zrobiłem nigdy.
                                To też było w formie pytania. Wykrzyczałem jej to kiedyś przez telefon, gdy po
                                raz kolejny straszyła mnie że dzieci nei zobaczę jak cośtam. No i żałuję.

                                Ale jak nazwać matkę moich dzieci, gdy dowiaduję sie że cały dzień nie mogę się
                                dziećmi zająć (ona w pracy), bo nie i sąd mi przyzna też tylko popołudnie i w
                                żadnym wypadku nie mogę ich wziąć do siebie. Wykrzyczane, przy dzieciach z miną
                                psychopatycznego mordercy na twarzy. Jak ty być nazwała krótko taką matkę i kobietę.

                                Ach wiem, ona ma emocje. Za rok i za dziesięc też będzie miała.
                            • mamaadama4 Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 26.01.10, 11:38
                              Jeżeli znowu wracamy do michszyba, to ok. Ale ja myślałam, że twoje
                              pytanie o problem było natury ogólniejszej, bo zadane w oddzielnym
                              wątku.
                              • scarlet.secret.sky Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 26.01.10, 11:45
                                Bo wszystko sprowadza się do tego, że większość kobiet piszących na forum w
                                wyniku traum związanych ze zdradami, rozstaniami i rozwodami nie jest w stanie
                                myśleć logicznie i obiektywnie w momencie gdy na tym forum napisze coś facet...
                                I stąd właśnie krytyczne uwagi odnośnie Michszyba i jego zachowania
                                "okołorozwodowego" to tylko odpryski naszych ciągle odzywających się złych
                                wspomnień. Raz zranione nie umiemy już nie winić mężczyzn za całe zło tego
                                świata wink
                                Ot i cała filozofia ... wink)
                                • lima Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 26.01.10, 12:13
                                  Mów za siebie smile
                        • chalsia Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 26.01.10, 10:52
                          > Że ojciec osiągnął tyle opieki ile chciał? No rzeczywiście dramat. Nawet jeśli
                          > nie wykorzystuje ich, to jaka jest różnica pomiędzy tym, że ich by nie miał i i
                          > ch nie wykorzystywał, a tym że je ma i ich nie wykorzystuje?

                          dochodzę od wniosku, że Ci chyba Mazurze mrozy mózg ścisnęly.
                          Ty naprawdę nie widzisz tej róznicy między - "nie ma więc nie spotyka" a "ma i
                          nie spotyka" ?
                          Jak to JAKA RÓZNICA ????????????????
                          Zasadnicza.
                          • z_mazur Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 26.01.10, 11:23
                            Abstrahując już od argumentów ad personam, bo raczej unikam dyskusji
                            w tym tonie, to jak dla mnie kruszenie kopii przez kobiety, o to
                            żeby ograniczyć ojcu ilość czasu, który on deklaruje że będzie
                            chciał poświęcać, uzasadniając to tym, że przeciez i tak go nie
                            wykorzysta, jest kompletnie bez sensu.
                            • chalsia Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 26.01.10, 12:01
                              > żeby ograniczyć ojcu ilość czasu, który on deklaruje że będzie
                              > chciał poświęcać, uzasadniając to tym, że przeciez i tak go nie
                              > wykorzysta, jest kompletnie bez sensu.

                              Tak, to nie jest argument, jesli nie jest poparty logicznymi argumentami. Ale
                              mogą być konkretne argumenty przeciwko np. rodzaj pracy zawodowej, który
                              uniemożliwia korzystanie z tak przyznanych kontaktow częsciej niż wyjątkowo.
                  • chalsia Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 26.01.10, 10:48
                    > ale na początku jEST intencja...
                    >
                    > albo dobra.. albo zła...
                    >
                    > lepiej - jesli jest dobra; bo to przynajmniej daje szansę.
                    >
                    >
                    >

                    tiaaaa, ja co drugi dzień tez mam szansę na wygranie w totka.

                    Oczywiście, że lepiej, gdy intencje są dobre, a nie złe, ale LICZĄ się tylko i
                    wyłacznie realne efekty działań (lub ich braku).

                    Przemocowcy tez mają DOBRE intencje i po awanturach przepraszają i obiecują, że
                    "nigdy więcej".

                    Ergo - wazniejszy jest efekt niż sama intencja.
    • mediator.org Z doświaczenia... 25.01.10, 20:55
      Podczytuję sprawę Michszyba i takie mi myśli przychodzą do głowy:
      z czystym sumieniem mogę napisać, że 90% kierowanych sądownie spraw na mediację,
      Sąd kieruje na prośbę OJCÓW, którzy wszelkimi sposobami chcą starać się o
      zwiększenie ilości czasu spędzanymi z dziećmi.
      Paniom mało kiedy zależy na staraniach o zwiększenie tegoż czasu dla tatusiów.
      Tak, pewnie teraz mi się dostanie.
      Niestety często na mediacjach jest mi "głupio", niezręcznie słuchając pań, które
      mówią "nie, bo nie".
      Bo mama ma "z góry" daną rację, że jej się należy absolutna większość czasu z
      dziećmi!
      Przepraszam, tak mi się "wylało"...a propos wątku Michszyba i jego starań.
      • z_mazur Re: Z doświaczenia... 25.01.10, 20:58
        No to Ci się teraz oberwie.... smile))))))
        • mamaadama4 Re: Z doświaczenia... 25.01.10, 21:00
          E ta, się oberwie. Nasza pani mediator też twierdzila, że najwięcej
          spraw było o kontakty, potem o alimenty. Nasza dotycząca winy była
          pierwsza. I zdziwiona była, że co do kontaktów zgodni jesteśmy.
      • tricolour No to jeszcze mam pytanie... 25.01.10, 20:58
        ... bo 90% ładnie wygląda - dużo.

        Pytanie: ile spraw ze wszystkich spraw rozwodowych kierowanych jest
        na mediację w celu zwiększenia ilości czasu dla ojców z dziećmi?
        • mediator.org Re: No to jeszcze mam pytanie... 25.01.10, 21:12
          Sprawy o uregulowanie kontaktów rodziców z dziećmi (czytaj ojców z dziećmi!)w
          kolosalnej liczbie dotyczą właśnie zwiększenia czasu, jaki ojcowie chcą
          "wyszarpnąć" dla siebie i dzieci.
          Piszesz,że 90% ładnie wygląda - gdybym miała policzyć teraz dokładnie to byłoby
          to znacznie więcej, niestety.
          NIGDY nie słyszałam o odwrotnej sprawi - że mama chce więcej tego czasu, bo
          tacie udało się uzyskać "za dużo".
          Dziwne?...
          • tricolour Nie, nie dziwne... 25.01.10, 21:16
            ... mam też nadzieję, że dysponujesz stosowną analizą ile
            rzeczywiście czasu - po tym jak już sądownie dostaną zwiększony
            limit - ci ojcowie wykorzystują na kontakty z dziecmi.

            Pytam serio, bo nie wiem, a mnie to ciekawi. Może wykorzystują 100%
            tego zwiększonego "limitu". To byłoby optymistyczne.
          • lima Re: No to jeszcze mam pytanie... 25.01.10, 21:16
            Bo jeszcze nie wprowadzono sądowego NAKAZU spotkań z dziećmi i
            wykonywania obowiązków wobec dzieci. Wtedy 90% by było spraw by
            zmusić ojców do zajmowania się dziećmi w takim wymiarze, jak
            początkowo przy rozwodzie był ustalony. Mało to matek chciało by,
            żeby ojciec częściej dzieci widywał a ojciec ma to gdzieś bo nikt mu
            nic nie zrobi jeśli dziecko oleje?
            • z_mazur Re: No to jeszcze mam pytanie... 25.01.10, 21:18
              No tak, to taki argument w stylu: "A u was biją murzynów".
              Chyba już sobie daruję dyskusję.
              • lima Re: No to jeszcze mam pytanie... 25.01.10, 21:23
                no tak. idz pogadaj z kas, ona cię przynajmniej po pleckach poklepie
                a nie będzie tak nie po twojej linii wyznaniowej mówić jak ja.
                no idź, nie obrażę się.
                dla mnie to forum wymiany poglądów, nie ostatni bastion
                męskiej/damskiej "krzywdy".
                • to.ja.kas Re: No to jeszcze mam pytanie... 25.01.10, 21:27
                  Lima zazdrośc czy jak...bo Ci z ust nie schodze big_grin
                  • lima Re: No to jeszcze mam pytanie... 25.01.10, 21:38
                    poproś Zmazura, żeby watków w których dla pijaru bijesz pianę nie
                    doliczał do swoich statystyk, wtedy wyniki będzie miał prawdziwsze i
                    nerwy, że "znowu chłopa biją" zdrowsze.
          • sonia_30 Re: No to jeszcze mam pytanie... 25.01.10, 21:30
            Ale to nie jest odpowiedź na zadane pytanie "ile spraw ze wszystkich
            spraw rozwodowych kierowanych jest na mediację w celu zwiększenia
            ilości czasu dla ojców z dziećmi".
            • mediator.org uregulowanie kontakt reguluje kogo... 25.01.10, 21:44
              Próbuję właśnie zwrócić uwagę na fakt, że nawet gdy sprawa jest skierowywana o
              ustalenie kontaktów rodziców z dziećmi, to fakty są takie, że sprawa -
              faktycznie, w "praniu", już na mediacji okazuje się być, w tej ogromnej liczbie,
              sprawą o zwiększenie czasu spędzanego z dzieckiem, dziećmi na korzyść ojców!
              Niby ładnie, bo "uregulowanie kontaktów", a w rzeczywistości regulacji ma
              podlegać tylko jedna strona - tatuś...
              Co do pytania tri - tak, śledzę jak sprawy toczą się dalej.
              Z jednej strony, bo sama chcę i wielu mediatorów tak robi (tel. po 3 miesiącach
              np), z drugiej strony, bo muszę, gdyż dzwonią tatusiowie, którzy w pocie czoła
              wywalczyli sobie więcej tego czasu a "byłe" i tak robią swoje. Krótko mówiąc -
              tak, mediator może i powinien czuwać nad realizacją porozumienia. Oczywiście bez
              przesady - to nie ABW.
              • sonia_30 Re: uregulowanie kontakt reguluje kogo... 26.01.10, 09:50
                Widzę na co próbujesz zwrócić uwagę, ja natomiast próbuję się
                dowiedzieć czy masz dane nt. ilości spraw kierowanych na mediację bo
                ojciec chce więcej czasu spędzać z dzieckiem, versus ilość spraw
                rozwodowych.
                Zazwyczaj miejsce zamieszkania dzieci ustalane jest przy matce, siłą
                rzeczy wniosków matek o ustalenie tudzież zwiększenie kontaktów
                brak, co oczywiste mi się wydaje.
                • mediator.org no i znowu nic przyjmnego 26.01.10, 14:27
                  Do mnie skierowywane są sprawy, gdy rodzice się rozstają, rozwodzą, lub wnieśli
                  o separację. Zawsze wówczas dotyczą uregulowania kontaktów z dziećmi. Nie
                  bardzo więc rozumiem Twoje zapytanie, bo faktycznie wygląda to tak jak opisałam
                  już wyżej - matka zdziwiona, bo ojciec nie godzi się na typowy podział:dwa
                  weekendy, połowa wakacji i ferii, itp. Gdyby się tata godził, wówczas sprawa nie
                  trafiałaby na mediację. Stąd może mój "wypaczony" pogląd na ten problem, czy też
                  doświadczenia z tatusiami, którzy chcieli tego czasu więcej. Miejsce
                  zamieszkania przy matce nie musi oznaczać, że matka ma absolutne prawo do
                  dysponowania czasem dziecka. Paniom trudno się z tym pogodzić, jak widać.
                  Miejsce zamieszkania nie musi równać się temu, że dziecko ma tam spędzać
                  kolosalnie większą ilość czasu. Oczywistość tego faktu jest "nieoczywista" dla
                  mam...
          • six_a Re: No to jeszcze mam pytanie... 26.01.10, 09:23
            ale co jest w tym w sumie dziwnego?
            o zwiększenie czasu występuje zwykle strona, u której dziecko nie mieszka, a w
            pl raczej nie mamy z zasady dzieci mieszkających u ojców?
            stąd pewnie matki nie muszą występować o więcej, prawda?
            • mediator.org A dlaczego mama nie może udać się na mediację aby. 26.01.10, 14:12
              ... pomóc tacie w zrozumieniu, jak ważne są jego częste kontakty z dziećmi?!!
              Dlaczego dla pań to takie oczywiste?! Dlaczego to panie nie wnoszą o mediację w
              sytuacji, gdy uważają, że kontakty taty są zbyt rzadkie?!
              • scarlet.secret.sky Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 14:23
                Ty tak na poważnie? Bo wychodzi na to, że czy tak czy siak to kobiety są winne.
                Naprawdę jesteś mediatorem?
                • z_mazur Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 14:26
                  Rolą mediatora jest również ułatwienie komunikacji pomiędzy stronami
                  będącymi w konflikcie.

                  Komunikowanie potrzeb dziecka również można tym objąć. Jak
                  najbardziej poważnie.
                  • mediator.org Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 14:37
                    Tak, skoro mama martwi się, że tata za mało czasu poświęca dziecku powinna coś z
                    tym zrobić.
                    Tak jak robią to tatusiowe, którzy uważają, że tego czasu przydzielono im za mało.
                    Co do "winy" kobiet - na mediacji nie ma winnych. Są pewne kwestie do ustalenia
                    i "obgadania".
                    I podstawowa myśl: jeśli masz problem to nie siedzisz i nie "wywnętrzasz się" na
                    byłego, byłą, tylko próbujesz wyjść z zaklętego kręgu. Więc jeśli są mamy, które
                    uważają, że tata za mało czasu spędza z dziećmi to pytam się - co zrobiłaś, aby
                    było inaczej?
                    Jeśli tata nie może "wytłumaczyć" mamie, że chce z dziećmi spędzać więcej czasu
                    ucieka się do innych metod (wnosi sprawę do Sądu).
                    Co robi mama, która uważa, że taty powinno być więcej w życiu dziecka???
                    • chalsia Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 14:55
                      > Jeśli tata nie może "wytłumaczyć" mamie, że chce z dziećmi spędzać więcej czasu
                      > ucieka się do innych metod (wnosi sprawę do Sądu).
                      > Co robi mama, która uważa, że taty powinno być więcej w życiu dziecka???

                      co prawda powody były inne, ale wielokrotnie w róznych okresach proponowałam
                      ojcu dziecka skorzystanie z pomocy psychologa dziecięcego lub/i mediatora.
                      Odpowiedź zawsze była odmowna.
                    • scarlet.secret.sky Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 15:01
                      Przyznaję, że mogę się mylić, ale trudno mi uwierzyć, że osoba którą trzeba
                      nakłaniać do częstszych kontaktów z własnym dzieckiem i której trzeba tłumaczyć,
                      że powinna wywiązywać się z obowiązków rodzicielskich nagle zmieni optykę. Może
                      w Pani/Pana karierze były takie przypadku - jeśli się udało to się cieszę.
                    • mamaadama4 Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 15:02
                      mediatorze, żeby doszło do mediacji potrzebny jest udział obu stron.
                      Jeżeli uchylający się tata nie widzi problemu w tym, że nie
                      wywiązuje się z kontaktów z dzieckiem (gdyby widział to by się
                      wywiązywał), to nie pójdzie do mediatora i płacił za coś na czym mu
                      i tak nie zależy.
                      • scarlet.secret.sky Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 15:07
                        No właśnie o to chodzi mediatorowi, że wtedy powinna pójść mama i do tego tatę
                        nakłonić.
                        A w ogóle do rozpoczęcia mediacji można jakoś zmusić?
                        • mamaadama4 Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 15:33
                          nie można zmusić, nawet sąd, zanim skieruje na mediację pyta, czy
                          strony się zgadzają. Jeżeli jedna się nie zgadza, to mediacji nie ma.
                          • scarlet.secret.sky Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 15:41
                            Ok, dziękuję za odpowiedź smile
                            Chyba zostaje tylko pytanie do mediatora - jak matka ma wnieść o mediację w
                            sytuacji gdy ojciec o te kontakty z dzieckiem nie chce walczyć.
                    • six_a Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 20:25
                      Tak, skoro mama martwi się, że tata za mało czasu poświęca dziecku powinna coś z
                      tym zrobić.
                      Tak jak robią to tatusiowe, którzy uważają, że tego czasu przydzielono im za mało.

                      to ani trochę nie jest "tak jak", bo w przypadku mamuś każesz im myśleć i
                      załatwiać za tatusiów. no bez przesady. w drugim natomiast tatusiowie zabiegają
                      o swoje.

                      i nie ma co wyciągać wniosków, bo nie zobaczysz u siebie mamuś, które zabiegały,
                      zabiegały, aż wybiegały mediację. to są przeważnie mamusie, które słyszą, że ex
                      ma w dupie mediacje, psychologów i dobre rady byłej.
                  • scarlet.secret.sky Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 14:45
                    Właśnie - to jest rolą mediatora, a nie jednej ze stron.
                    Mediator ma pomóc w dogadaniu się, a nie zrzucać odpowiedzialność za brak chęci
                    kontaktu z dzieckiem z jednej strony konfliktu na drugą.
                    Przynajmniej tak mi się wcześniej.
                    • z_mazur Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 15:18
                      Ale przecież właśnie o tym jest mowa.

                      Mediatorka nie pisze ile spraw kończy się sukcesem tylko ile spraw
                      jest w ogóle wnoszonych. 90% to sprawy w których ojcowie wnoszą o
                      mediacje, czyli można wysnuć wniosek, że matkom jednak aż tak bardzo
                      nie zależy.

                      To że może się nie udać, nie powinno być argumentem, warto zawsze
                      próbować, przynajmniem można mieć poczucie, że się zrobiło wszystko.

                      Sprawy rozwodowe trwają jakiś czas, zawsze można wnioskowac do sądu
                      o skierowanie na mediacje. Pewne zachowania ojca w stosunku do
                      dzieci widać już na etapie sprawy rozwodowej, więc można ewentualnie
                      prosić sąd o skierowanie na mediacje również w sytuacji gdy ojciec
                      nie dba o dzieci.
                      • scarlet.secret.sky Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 15:27
                        Masz rację. Gdybym była w takiej sytuacji chciałabym wykorzystać wszystkie
                        możliwości, ale mam pytanie (już zadałam wcześniej, pewnie szybciej odpowiesz) -
                        czy po rozwodzie można zmusić do mediacji? Gdy już wiemy, że rodzic nie
                        wywiązuje się z opieki nad dzieckiem i chcielibyśmy to zmienić.
                        Podczas rozwodu jak sam piszesz wystarczy wnioskować o mediację, ale co potem?
                        • scarlet.secret.sky Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 15:45
                          Pytanie już nieaktualne. Odpisano mi, że na mediację trzeba się zgodzić nawet
                          podczas rozwodu.
                      • sonia_30 Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 15:35
                        I co z tego że matka walczyć będzie o większą częstotliwość
                        kontaktów? Założmy że uda jej się do tej mediacji namówić drugą
                        stronę (?), mediacje się odbędą, zapadną ustalenia, sąd zapisze że
                        czas z ojcem przypada w określonych terminach i co dalej? Jeśli
                        ojciec tych kontaktów częstszych nie chce, to ich nie będzie
                        realizował, jeśli jego myślenie i podejście nie ulegnie zmianie.
                        Wątpliwa również korzyść z takich wymuszonych kontaktów.
                        Walka ojca o częstszy kontakt z dziećmi ma inny wymiar. Ojciec tych
                        kontaktów chce więcej, matka je limituje - większe zaangażowanie w
                        mediację obydwu stron i inne konsekwencje naruszania ostatecznych
                        ustaleń przez sąd klepniętych (patrz utrudnianie kontaktów).
                        • z_mazur Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 15:44
                          Chodzi o poprawę komunikacji.

                          W momencie gdy strony są w konflikcie trudno przyjmować argumentacje
                          drugiej strony, nawet gdy one są racjonalne.

                          Mediator może próbować wytłumaczyć pewne kwestie i jego przekaz może
                          z większym prawdopodobieństwem dotrzeć.

                          Nawet jeśli takie postępowanie miałoby zadziałać choćby tylko w
                          ułamku spraw, to uważasz, że nie warto próbować?
                          • sonia_30 Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 15:56
                            Nie wiem Z_mazur czy namawianie do częstszego kontaktu z dzieckiem
                            to kwestia przekazu. Do kontaktu z dzieckiem dąży się mimo
                            konfliktu, bo dziecko nie jest stroną tego konfliktu.
                        • mediator.org Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 26.01.10, 19:45
                          A jak sądzicie - jak, podczas mediacji, dochodzi do zmiany postawy mamy, która
                          nie chce słyszeć o zwiększeniu czasu przeznaczonego dla taty i dzieci? Mediacja
                          nie polega na tym, że mediator "prosi" o zmianę zdania "no ale niech się pani
                          zgodzi, co pani zależy" wink
                          mediacja polega na czymś znacznie głębszym.
                          Dlatego właśnie zarówno mama może chcieć tą drogą rozwiązać problem zbyt
                          rzadkich kontaktów taty z dziećmi, jak i odwrotnie. A tata, który pod wpływem
                          mediacji zmieni zdanie co do częstotliwości nie zrobi tego na ładne oczy
                          mediatora, lecz pod wpływem zmiany własnej postawy pod wpływem mediacji.
                          Dla mnie wymiar obu stron jest ten sam - zarówno tata, jak i mama powinni mieć
                          na względzie dobro dziecka.
                          • scarlet.secret.sky Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 27.01.10, 08:29
                            Ja chyba ograniczona jestem (trudno mi się do tego przyznaćwink)- ale skoro na
                            mediację muszą się zgodzić obie strony (tak mi napisano w komentarzach), to jak
                            kobieta może nakłonić opornego tatę do spotkań. Jak nakłonić faceta, któremu
                            trudno znaleźć czas dla dziecka, żeby znalazł czas na mediację?
                            Pytasz: "Dlaczego to panie nie wnoszą o mediację w
                            sytuacji, gdy uważają, że kontakty taty są zbyt rzadkie?!" - jak zatem to ma
                            wyglądać w praktyce - takie wnoszenie o kontakty?

                            I jeszcze pytasz: "A dlaczego mama nie może udać się na mediację żeby pomóc
                            tacie w zrozumieniu, jak ważne są jego częste kontakty z dziećmi?!!
                            Dlaczego dla pań to takie oczywiste?!" - To, że dla niektórych panów to nie jest
                            oczywiste, nie znaczy że dla kobiet nie musi być i chyba nie powinno.

                            W sumie ja bym nawet poszła na taką mediację, gdyby ojciec mojego dziecka zaczął
                            lawirować, ale cały czas pytam jak zmusić kogoś do mediacji, gdy nawet podczas
                            rozprawy rozwodowej obie strony muszą się zgodzić, a co dopiero potem, gdy już
                            nie ma "bata" nam nami? Czy można tego dokonać mimo wszystko wykorzystując
                            jakieś metody prawne? Czy to ma polegać jedynie ma truciu i zrzędzeniu na
                            zasadzie a nuż może się zgodzi?
                            W sumie to pytanie do wszystkich - jest na to jakiś sposób?
                            Sorry, że tak drążę ten temat, ale w rodzinie jest taki przypadek
                            taty-niebieskiego ptaka i chętnie podrzucę kilka rad.
                            • mediator.org Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 27.01.10, 11:19
                              To ja może odpowiem pytaniem na pytanie: w jaki sposób udaje się nakłonić
                              tatusiów do wzięcia udziału w mediacji, gdy stroną inicjującą mediację jest
                              mama, której zależy na zwiększeniu alimentów?...
                              Ja zawsze odpowiadam podobnie - "pamiętaj nigdy nie mów nigdy, to ogranicza
                              opcje wyboru" wink(cytat z filmu)
                              • scarlet.secret.sky Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 27.01.10, 11:28
                                Przykro mi, ale w odpowiedzi pytaniem na pytanie nie znalazłam wskazówki jak się
                                zachować w sytuacji gdy chcę by ojciec spotykał się z dziećmi, a on to olewa.
                                Może jednak komuś innemu Twoja odpowiedź otworzyła oczy i pomoże w rozwiązaniu
                                tego problemu.
                                • mediator.org Odpwoiedzi specjalnie dla siebie nie uzyskasz... 27.01.10, 11:39
                                  Odpowiedzi takiej nie uzyskasz, gdyż to Ty znasz swojego "byłego" i najlepiej
                                  wiesz jak do niego trafić i co na niego zadziała. A odpowiedź była, nie w prost
                                  - jeśli Ci na czymś zależy znajdziesz sposób aby do tego dążyć. Co nie znaczy,
                                  że to osiągniesz.
                                  Panie mogą podać Ci swoje własne sposoby, które poskutkowały, ale to nie
                                  oznacza, że będą Ci one pomocne. Lubimy mieć coś podane "na talerzu", jednak to
                                  nie zawsze jest to "coś" dla nas wink
                                  Swoją drogą podsunęłaś mi dobra myśl - zacznę się pytać przychodzące osoby, co
                                  je skłoniło do wzięcia udziału w mediacji.
                                  • scarlet.secret.sky Re: Odpwoiedzi specjalnie dla siebie nie uzyskasz 27.01.10, 15:19
                                    Niby to bez znaczenia, ale chyba tak się zaangażowałam w dyskusję, że wkradła
                                    się pomyłka smile Nie mam jeszcze dziecka. Przypadek rodzinny, o którym pisałam
                                    dotyczy mojej siostry ciotecznej. W ogóle bym tego nie prostowała, ale mimo że
                                    sama nie pamiętam co napisałam tydzień temu, a co dopiero inni, to wiem że są
                                    jednostki mega inteligentne, że i po roku będą pamiętali i w razie jakiś
                                    niejasności tę nieścisłość wyciągną wink Żeby nie było - sama bym tak chciała smile)
                                    Dzięki za rozmowę smile
                              • chalsia Re: A dlaczego mama nie może udać się na mediację 27.01.10, 15:00
                                > To ja może odpowiem pytaniem na pytanie: w jaki sposób udaje się nakłonić
                                > tatusiów do wzięcia udziału w mediacji, gdy stroną inicjującą mediację jest
                                > mama, której zależy na zwiększeniu alimentów?..

                                byłam w desperacji, bardzo chciałam byśmy z eksem skorzystali z pomocy
                                psychologa dziecięcego (dziecko histerycznie nie chciało do ojca jeździć- a było
                                orzeczenie o kontaktach). Jednocześnie toczyła się w sądzie sprawa o obniżenie
                                alimentów oraz eks "wisiał" mi dużą kwotę zaległych alimentów (już była
                                egzekucja komornicza). Zaproponowałam, że w przypadku współpracy (czyli
                                skorzystania z psychologa) jestem gotowa rozłożyć jego dług na bardzo korzystne
                                raty, bez odsetek, etc. Nawet zaklepałam termin u psychologa.

                                Niestety ojciec dziecka "nie miał czasu".
    • mediator.org uregulowanie... 25.01.10, 21:17
      Szybko jeszcze napiszę jaśniej - uregulowanie kontaktów:
      dla kobiety mamy oznacza "o nic nie muszę się martwić, moje racje są absolutnie
      bezpieczne. Mogę powiedziec co mi się tylko podoba".
      Dla pana taty "czeka mnie ciężka przeprawa, aby uzyskać to, na czym mi zależy i
      nie mam żadnej gwarancji, że mi się uda, że nie stracę dobrego kontaktu z
      ukochanym dzieckiem"
      • sbelatka Re: uregulowanie... 25.01.10, 21:31
        mediator-kosmile
        niestety Twoje wynikające z doświadczenia dane nie zmienią poglądów
        tych, ktorzy rzucają sie facetom do gardeł...

        ja uważam, ze to ważny glos w tej dyskusji..ale nie spodziewam sie żeby
        został usłyszany

        wszak ludzie mają tendencję do usztywniania sie na swoich stanowiskach -
        bez względu na argumenty jakie padają...
      • lima Re: uregulowanie... 25.01.10, 21:32
        z tym zgoda, bo tak musi wyglądać większośc spraw które dotrą aż do
        mediacji w zastanej rzeczywistości, gdzie opiekę dotychczas z
        automatu dostawały kobiety, chyba że były niewydolne wychowawczo lub
        zgodziły się zostawić dziecko ojcu (za co społeczeństwo je
        linczowało).
        na pewno jest sporo matek grajacych dziećmi, wykorzystujących je do
        zemsty na mężu.
        jest też cała rzesza matek, które chce by ojciec więcej się
        dzieckiem zajmował a nie są w stanie tego wyegzekwować, bo czas
        zasądzony, a czas faktycznie wykonanej opieki - to dwie różne sprawy
        i matka zostaje ze 100% opieką nad dziećmi mimo że chętnie by i 80%
        jej oddała...

        i to porównanie, ilu ojców dopomina się o większą opiekę a ile matek
        zostaje z opieką same choć by ją chciały dzielić , by wiele
        powiedziało dla statystyk.
        • zmeczona100 Re: uregulowanie... 25.01.10, 21:36

          lima napisała:

          > jest też cała rzesza matek, które chce by ojciec więcej się
          > dzieckiem zajmował a nie są w stanie tego wyegzekwować, bo czas
          > zasądzony, a czas faktycznie wykonanej opieki - to dwie różne
          sprawy
          > i matka zostaje ze 100% opieką nad dziećmi mimo że chętnie by i 80%
          > jej oddała...


          Święta racja, święta.
          Chętnie na taką mediację zaciągnęłabym mojego jeszczemęża- może
          wreszcie 40-letni mężczyzna zrozumiałby, na czym polega ojcostwo.
          Bo jak na razie, przez te kilkanaście lat, był osobą, która zazwyczaj
          nocowała w domu.
          • z_mazur Re: uregulowanie... 25.01.10, 21:43
            > Święta racja, święta.
            > Chętnie na taką mediację zaciągnęłabym mojego jeszczemęża- może
            > wreszcie 40-letni mężczyzna zrozumiałby, na czym polega ojcostwo.
            > Bo jak na razie, przez te kilkanaście lat, był osobą, która zazwyczaj
            > nocowała w domu.

            Ale jak to się ma do problemu Michszyba, który chce spędzać sporo czasu ze swoimi synami?
            • zmeczona100 Re: uregulowanie... 25.01.10, 21:53

              A tak samo, jak informacja mediatora o 90%.

              Mazurek, chyba za długo dzisiaj przebywasz na forum wink
        • z_mazur Re: uregulowanie... 25.01.10, 21:38
          Ale nie o tym jest ta dyskusja. (Ty znowu o tych bitych murzynach).

          Po prostu Michszyb rzeczywiście może chcieć spędzać czas z dziećmi, a jego żona rzeczywiście może mu to chcieć utrudniać. I nie jest to jakaś specjalnie wydumana sytuacja, ani nie musi mieć żadnego drugiego dna.
          • lima Re: uregulowanie... 25.01.10, 21:47
            Zmazur ja nie wiem o czym Ty dyskutujesz, przed chwilą dyskutowałeś,
            że wątkach zdradzających kobiet jest za mało wpisów a w wątkach
            zdradzających facetów wpisów jest za dużo. mnie to niespecjalnie
            interesuje więc wybacz...
            Ja dyskutuję o tym co mnie ciekawi, teraz mnie ciekawi co mediatorka
            ma do powiedzenia w tożsamej sytuacji: ilość ojców upominających
            się o więcej czasu z dziećmi a ilość ojców nie korzystajacych z
            zasadzonego im czasu z dziećmi. O ile ta pierwsza ilośc jest
            pomierzalna (trafiają na mediację) o tyle druga ilość może być nie
            do zmierzenia, bo tylko szczątkowo określa ją ilość niepłacacych
            alimentów.
          • lampka_witoszowska Re: uregulowanie... 26.01.10, 02:39
            Zmazur smile a Ty znowu o bitym michszybie smile))))

            jakos mediacje u michszyba (o ile w ogóle) i jego kilka ewentualnych
            propozycji danych exżonie (o rany, do tego z jej możliwością wyboru,
            niech sobie poszalejemy w fantazjach) widzę w nieco innym świetle
            niz mediacje u Errora...
      • six_a Re: uregulowanie... 26.01.10, 20:37
        a dlaczego takie uregulowanie kontaktów musi być wyciąganiem dziecka od
        niechętnej matki? o ile ojciec nie ma ograniczonych praw do dziecka, to nie
        powinno być możliwości, że uparta matka albo czy w drugą stronę uparty ojciec
        nie zgadzają się na kontakty strony przeciwnej dla samej zasady.

        trochę sztuczny byt ta mediacja w sprawie dzieci. powstały chyba w wyniku
        założenia, że po rozwodzie dziecko można sobie zawłaszczyć.
    • lampka_witoszowska Re: W kontekście? 26.01.10, 02:18
      ciekawe, którym paniom wyda się to nieprawdopodobne, że ojciec jest
      dobrym ojcem i chce dobra dzieci smile))

      a jak dla mnie jeszcze ciekawsze, jak można połączyć sprawę Errora i
      michszyba smile
      ale to moje prywatne zdziwienie...

      Error od początku pisał o swoich uczuciach do byłej żony i o jej
      zachowaniach
      konkretnych zachowaniach
      i o swojej obecnosci przycórce - i w ogóle jakoś pamiętam duuuużo o
      córce pisał
      mich - jakoś przeciwnie...

      ale oby był dobrym tatą, który zechce w ferworze walki dobra swoich
      dzieci
      • inez_ka7 Re: W kontekście? 26.01.10, 07:40
        Forum to tylko forum. Opisanie swojej historii to wystawienie się na osąd
        publiczny, to jak stanąć na środku ulicy i opowiadać. Wiadomo, że ludzie są
        różni, mają inne charaktery, temperamenty, inny bagaż doświadczeń. Większość
        popatrzy, czasem ktoś rzuci swoje zdanie. I CO Z TEGO? Dlaczego tak się tym
        przejmować?
        Co do Errora i Michszyba. Te sprawy zdecydowanie się różnią, bo oni są różni.
        Pamiętam, że w miarę upływu czasu i kolejnych wątków coraz więcej osób
        kibicowało Errorowi, przekonał nieprzekonanych. A u Michszyba ciągle te same
        wątki i ciągle te same odpowiedzi...

        • z_mazur Re: W kontekście? 26.01.10, 08:54
          Ja u Michszyba też widzę progres i też coraz więcej osób zmienia
          zdanie o tym co pisze.
          • tricolour Owszem - jest progres. 26.01.10, 09:41
            Zamiast wyrzucać zonę ze wspólnego domu i odbierać dzieci napisał
            plan spotkań z dziećmi i wynajął mieszkanie dla siebie.

            Zauważył także, że jestem facetem i przestał interesować się moim
            orgazmem pochwowym. Zobaczył we mnie taliba (czyli faceta), a potem
            nawet Einsteina.

            Mnie to odpowiada.
            smile)
            • lampka_witoszowska Re: Owszem - jest progres. 26.01.10, 10:16
              jest, jest
              Tobie przestał z tymi orgazmami pochwowymi, mnie do pisiorów
              wysyła... smile

              zdecydowanie, jeśli chodzi o skupienie na kobietach przeszło mu na
              płeć przeciwną, zwykle zanim wahadło się ustawi w równowadze, to się
              musi pobujać w obie strony jakiś czas smile
              ale żeby mu to na skłonności seksualne się nei rzuciło, bo z takim
              nowym wątkiem to tu dopiero by zawrzało smile
            • chalsia Re: Owszem - jest progres. 26.01.10, 11:03
              tricolour napisał:

              > Zamiast wyrzucać zonę ze wspólnego domu i odbierać dzieci napisał
              > plan spotkań z dziećmi i wynajął mieszkanie dla siebie.
              >
              > Zauważył także, że jestem facetem i przestał interesować się moim
              > orgazmem pochwowym. Zobaczył we mnie taliba (czyli faceta), a potem
              > nawet Einsteina.
              >
              > Mnie to odpowiada.
              > smile)

              rotfl
    • kasiapfk Re: W kontekście wątku Errormixa i sprawy Michszy 26.01.10, 08:49
      Zgadzam się całkowicie.
      Mój eks najlepszym ojcem dla moich dzieci jest !!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka