Dodaj do ulubionych

Pytania-Apelacja

22.02.10, 20:52
Witam bede skaldac apelacja mam adwokata szkoda ze go wczesniej nie wzielam ale bylo inelo mam pytanie czy:
1.Długo sie czeka na sprawe apelacyjna
2.Czy strony musza byc na niej czy tylko sklad sedziowski zapoznaje sie z aktami i zmienia lub nie wyrok.
3.Jestem ofiara stronniczosci sedzi od poczatku wykazywala przychylnosc dla ex a on nie jest krysztalowy .
Czy jesli takie sytuacje milay miejsce to mam szanse na zmiane wyroku w calosci. Prosze o odp.
Obserwuj wątek
    • michelle16 Re: Pytania-Apelacja 23.02.10, 00:05
      na apelacje ja czekalam od 4 wrzesnia do 19 stycznia ,w wiekszosci strony nie
      uczestnicza na sprawie to trwa 5 minut i rzadkoscia jest zeby sad apelacyjny
      wyrok zmienil.
      • sauber1 Re: Pytania-Apelacja 23.02.10, 00:37

        Ja osobiście wyznaję zasadę nigdy i nic o nas bez nas. Mam za sobą dwa
        posiedzenia sądu apelacyjnego i myślę, że moja obecność była jak najbardziej
        wskazana, a i być może dzięki temu też sąd uwzględnił moje żądania, by nie mieć
        żadnych wątpliwości w wydaniu ostatecznego werdyktu.
        Pomyśl ile możesz stracić nie będąc obecna w tak istotnej życiowej sprawie,
        mając pewne ujawnione jasno przeświadczenia. Nieobecni nie liczą się często i
        chyba nie stać Cię na przedmiotowe traktowanie na tym etapie, a zrobisz jak
        uznasz za słuszne ... Pomyśl, tym bardziej że nic to nie kosztuje - prawda?
        • kate_85 Re: Pytania-Apelacja 24.02.10, 14:37
          Ja na apelacje czekałam od połowy lipca do końca października.
          W 100% zgadzam się z sauber1, sprawa dotyczy Ciebie więc powinno się
          w niej uczestniczyć...myslę, że obecność dużo daje...
          • gabriela2005 Re: Pytania-Apelacja 24.02.10, 19:01
            Kate85 a jak u ciebie bylo wygralas bo zakladam ze zlozylas bo nie zgadzalas sie. Opisz prosze.Pozdarwiam i dzieki
            • kate_85 Re: Pytania-Apelacja 25.02.10, 13:33
              Właśnie nie. U mnie było tak,że to mój były złożył pozew o rozwód
              bez orzekania o winie, ale ja się nie zgodziłam i ostatecznie, po
              długiej "walce" sąd orzekł rozwód z jego winy. On się z tym nie
              zgodził i złożył apelację. Jego argumenty były jednak niedorzeczne i
              sąd oddalił apelację w całości podtrzymując jednocześnie wyrok sądu
              I instancji.


              • michszyb Re: Pytania-Apelacja 25.02.10, 13:47
                a jaka była jego i wina i niedorzeczna apelacyjna argumentacja?
                • kate_85 Re: Pytania-Apelacja 25.02.10, 14:20
                  Wina eksa polegała na tym, ze przyjął bierną postawę w małżeństwie,
                  o wsztstkim decydowali jego rodzice i mieli na niego olbrzymi
                  wpływ...a to za sprawą swoich pieniędzy...jakikolwiek sprzeciw w
                  stronę rodziców oznaczałby dla niego utratę majątku...jego rodzice
                  próbowali sterować tym małżeństwem, a moje zdanie nie było brane pod
                  uwagę. Byłam bardzo młoda i głupia, jakiś czas to znosiłam, ale w
                  końcu pękłam i powiedziałam dość...wtedy poprostu dostałam pozew
                  rozwodowy, bez zadnej rozmowy, zadnej proby dojscia do jakiegos
                  konsensusu. Były i jego rodzice mysleli, ze załatwią wszystko
                  szybko, bez orzekania o winie, ale ja sie nie zgodzilam na taki
                  przebieg sprawy. Poza tym kochalam go wtedy bardzo...poczatkowo nie
                  zgodzilam sie na rozwod, wtedy on wyszedl z propozycja orzeczenia o
                  mojej winie, ktorej nie potrafil zdefiniowac...na swiadkow powolal
                  swoich rodzicow, ktorzy w sumie nie powiedzieli o mnie nic zlego, a
                  jedynie potwierdzili, ze bardzo mocno ingerowali w to malzenstwo. W
                  koncu zgodzilam sie na rozowd, ale z orzeczeniem winy bylego, bo on
                  byl bardzo uparty i zdania nie chcial zmienic, nie chcial nam dac
                  zadnej szansy...powolalam swoich swiadkow ktorzy potwierdzili, ze
                  znali nas jako b. dobre malzenstwo i widzieli jak rodzice bylego
                  probuja strowac naszym zycem (to byla mala miejscowosc). Ostateczny
                  wyrok znasz...Byly bardzo zaszkodzil sobie swoja postawa, pozew o
                  rozwod za moimi plecami, bez zadnych mediacji, do tego w tak krotkim
                  czasie, nie wnosil zadnych dowodow w sprawie (z wyjatkiem zeznan
                  swoich i rodzicow) i nie podwazal moich dowodow...
                  W apelacji probowal zarzucic ze ja nie bylam bez winy, ze zeznawly
                  tylko moje kolezanki, ktore sa nieobiektywne (a wczesniej tego nie
                  podwazal), ze moi rodzice tez mieli wplyw na to malzenstwo etc.
                  takie lanie wody...
                  • gabriela2005 Re: Pytania-Apelacja 25.02.10, 18:43
                    Kate czytam o Tobie to jak o sonbie moj zrzucil cala wine na mnie i jeste rowod z mojej winy wzielam adwokata i bede skaldac aplelacje maz tez pod wielkim wplywem rodzicow jak conajmniej guru oni tez maja kase wiec moze sedzia.... reszte sobie dopiszcie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka