Zdrada czy nie zdrada

28.03.10, 20:42
Witam serdecznie. Długo zastanawiałam się, czy napisać na forum i
jednak się zdecydowałam, bo zupełnie sobie nie radzę. Odszedł de
mnie mój ukochany mąż, człowiek, któremu ufałam ponad wszystko. Nie
potrafiłąm zrozumieć dlaczego, zarzucił mi rzeczy, które wprawiły
mnie w osłupienie. Dziś dowiedziałam się, że mąż ma inną kobietę.
Gdy mu powiedziałm wprost, że wiem powiedział, że ta wiedza nic mi
nie da, że on powie w sądze, że poznał tą kobietę już po złożeniu
pozwu o rozwód (pozew złożył mąż, wyznaczony jest już termin sprawy
sądowej). Czy to co mówi jest prawdą? Czy mimo, iż nie było jeszcze
pierwszej sprawy może wchodzić w nowy związek? Z góry z całego serca
dziękuję za odpowiedź
    • kasiamasia Re: Zdrada czy nie zdrada 28.03.10, 22:18
      Nie jest to pierwszy i ostatni raz, kiedy wprowadzi Cie w oslupienie
      (jestes w tym momencie tylko bolesnym balastem, ktorego trzeba sie jak
      najszybciej pozbyc, bo stoisz na przeszkodzie do realizacji Nowego i Wspanialego
      Zycia). Dowiesz sie jeszcze bardzo wielu innych absurdalnych rzeczy na Swoj
      temat lub tego Kim jestes i co robilas.
      Jezeli bedzie mogl wmanipulowac Cie w poczucie winy i wpedzic Cie w depresje lub
      zmniejszysc Twoja pewnosc Siebie, oznacza to tylko ze bedzie mial
      slabego/oslaBIONEGO przeciwnika w sadzie.

      Mnie opadla szczeka, kiedy dowiedzialam ze makaron, ktory zajadal
      tak ze mu sie uszy trzesly przez 20 lat byl zlego rozmiaru: bo on takiego duzego
      nie lubi (jak sprezynki a woli wielkosci muszelek lub mniejsze)!!!!!!!!!!!
      A w sadzie okazalo sie ze nie tylko uczciwosc (osobista i malzenska) nikogo nie
      obchodzi, a w sadzie ma sie lepiej ten, kto potrafi lepiej klamac i manipulowac.
      Trzymaj sie, nie daj sie zatraszyc, nie pozwol sie zamanipulowac:
      poszukaj dobrego prawnika i przygotuj sie na "brudna" wojne.
      Trzymam kciuki.
      • fuks.pl Re: Zdrada czy nie zdrada 28.03.10, 22:28
        kasiamasia, ja już jestem na lekach antydepresyjnych od psychiatry,
        jestem pod opieką terapeuty. W mieście w którym mieszkam (12 lat
        temu przeprowadziłam się tu po ślubie) nie mam rodziny. Pół roku
        temu rzuciłąm stałą pracę, by za namową męża zatrudnić się w firmie
        Jego mamy (na umowie mam 116zł na rękę, do czasu jak byliśmy
        małżeństwem teściowa wpłącałą więcej). Najgorsze jest to, że nie
        mogę podnieść emocjonalnie, a co dopiero myśleć o swojej
        przyszłości. Zostałąm tu całkiem sama. Nie stać mnie na prawnika. I
        jeszcze ta informacja o zdradzie męża i jego słowa, że mam się nie
        gorączkować, bo po złożeniu pozwu o rozwód miał prawo sobie kogoś
        znaleźć. Mam wrażenie, że mnie to wszystko przerasta i zaczynam być
        już wszystkim bardzo zmęczona
        • seseczka Re: Zdrada czy nie zdrada 29.03.10, 11:29
          niestety sprytny jest ujawnił swój romans po złożeniu pozwu. nie
          stać Cię na adwokata to zgłoś się do centrm interwencji krysysowej
          możesz tam otrzymac darmową pomoc prawną.
          tez jestm na lekach i tez rozwód przede mna i wiele wiele spraw
          bardzo trudnych. trzymam kciuki
    • plujeczka Re: Zdrada czy nie zdrada 29.03.10, 07:28
      podam swój przykłam bo przeszłam przez rozwód w moim przypafku ex
      tez odszedł do kochanki i w sądzie ( mimo ,że to ja dostarczyłam
      dowodów na posiadanie tej Pani) sędziaa prowadzaca powiedziała,ze
      maz może mieć kochankę poniewaz nie mozna ustaić daty faktycznegio
      ustania pozycia miedzy nami. Inna sprawa ,ze sąd mnie o to nie pytał
      ale o tendencyjnoci sądu pusałam w watku wyzeh, współczuję ale
      niewiele zrobisz, nie bierz prawnika szkoda kasy, wystap o koszty
      utrzymania rodziny na czas trwania procesu bo proces może potrwać a
      ty jesteś bez środkó do zycia,leki bierz bo one pomagaja masz
      dzieci? to wystap o alimenty na nie.Bierz się w garśc bo nikt Ci w
      obcym miescie nie pomoże, nawaiż kontakty z swoją rodziną może Ci
      pomogą. nie piszesz w czymi domu, mieszkaniu mieszkasz? podaj
      wiecej informacji to podpowiem co możesz zrobić.
      Wiem ,że to trudne ale nie pokazuj mu jak cierpisz, twoje "dołki"
      to dla niego pożywka i pamietaj ,ze tacy meżczyźni za nic mają
      dotychczasowe zycie oraz łzy twoje oczywiście na nich nie działają.
      Rozwód to nie koniec świata, rozgladaj się za lepszą pracę abyś
      mogła sma się utrzymać a jakie masz kontakty z tesciową? co ona na
      to?
Pełna wersja