Dodaj do ulubionych

moja regresja

24.05.10, 22:27
Niedawno wpadłem na "genialny" pomysł odcięcia się od tego co było, od dobrych
uczuć jakimi darzyłem żonę, od dobrych chwil spędzonych razem, od ciepła które
czasami miedzy nami było. Ot od normalności, lub jak koś to może nazwać
wyidealizowanej utopii minionego życia.
Na czym ów pomysł polega? Przekonać siebie, że tamta żona już odeszła,tamta
osoba nie żyje a okres jaki przeżywałem od momentu rozstania był żałobą po
tych razem spędzonych latach i dobrych chwilach. Natomiast obecna jeszcze
"żona" to ktoś inny, całkowicie obca osoba, która poza wyglądem nie ma nic
wspólnego z przeszłością (choć tak popradzie jedynie poprawiła swoje metody
zadawania bólu)
Działało to niestety aż do snu w którym odbyłem z nią miłą rozmowę,
przytuliliśmy się i po prostu poczułem bliskość.
Dzisiaj czuję się znów jakbym naprawdę stracił kogoś bliskiego i jest mi
cholernie ciężko.
Tej metody więc nie polecam, chociaż może spieprzyłem jej realizację jak
zresztą większość spraw w swoim życiu.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: moja regresja 24.05.10, 22:29
      Normalny etap żałoby po rozpadzie związku, przejdzie Ci.
      • undeadly Re: moja regresja 24.05.10, 22:36
        a może nie
        • triss_merigold6 Re: moja regresja 24.05.10, 22:42
          Minie. Chyba, że będzie karmił swój żal i poczucie straty, pielęgnował,
          podtrzymywał latami. Wtedy proponuję konsultację z psychiatrą i psychologiem.
          • undeadly Re: moja regresja 24.05.10, 22:46
            brzmi jak definicja z książki dla psychologów
            mówimy o uczuciach i emocjach, a te są indywidualne
            jeśli u kogoś trwają dłużej to oznacza że jest psychicznie chory ?
            • triss_merigold6 Re: moja regresja 24.05.10, 22:55
              Qrde mam wyjaśniać jakie są etapy żałoby po stracie osoby bliskiej czy rozpadzie
              związku? Natężenie emocji też ma swoją dynamikę i z czasem tracą na
              intensywności. Obrazowo: tuż po śmierci mojej matki byłam bliska samobójstwa z
              rozpaczy, po 6 latach odczuwam jej brak, ale funkcjonuję normalnie - cieszę się
              dzieckiem, życiem osobistym, śmieję, utrzymuję kontakty towarzyskie, mam apetyt
              etc.

              Jeśli ktoś po rozstaniu STARA się podtrzymać wciąż żywy żal, ból, poczucie
              porażki, rozgoryczenie, uparcie wraca do minionych chwil, nic go nie cieszy, nie
              ma planów i trwa to przez całe lata - to tak, powinien iść do psychiatry. Bo
              sytuacji nie zmieni, czasu nie cofnie, a sobie robi krzywdę. Podkreślam LATAMI.
              Rok, dwa lata żałoby są zupełnie normalne.
              • undeadly Re: moja regresja 24.05.10, 23:27
                To oczywiste co piszesz ale Zatracony nie przeszedł
                twojej ścieżki. I jak znam życie jego doświadczanie
                tego przez co przechodzi ni jak da się porównać do
                twoich doświadczeń. Miło jest odczuwać wspólnotę
                dusz ale nic takiego nie istnieje.
                A psychiatrzy i księża czy jak ich tam nazywamy
                traktują nas z uogólnieniem, tak samą jak inni ludzie
                gdy wysłuchują naszych problemów.... jak "zagra melodia"
                jest zrozumienie... jak nie ot kolejny post na ty forum
                • mayenna Re: moja regresja 25.05.10, 07:27
                  Terapia psychologiczna pomoże mu rozliczyć przeszłość i wzmocnić siebie. Czytam
                  Zatraconego i martwi mnie to co widzę w postach. Forum mu nie pomoże.Także moim
                  zdaniem powinien poszukać terapeuty bo nie wiem czy poradzi sobie sam z ta
                  sytuacją. Dobrze, żeby realnie ktoś jednak obok niego był, nawet jeśli to tylko
                  psycholog.
                  Wydaje mi się że z miłości, podobnie jak z alkoholizmu, trudno jest wyjść
                  samemu.Czasem wystarczy rozmowa z przyjacielem, czasem potrzeba jednak fachowca.
              • niutka Re: moja regresja 28.05.10, 18:04
                triss_merigold6 napisała:

                > Rok, dwa lata żałoby są zupełnie normalne.


                To ja chyba jestem nienormalna, bo takiej "zaloby" nie mialam/nie mam/nie bede
                miala po rozstaniu z mezem. Moze dlatego, ze to ja chcialam sie rozstac i
                zlozylam pozew rozwodowy...?
                W tej chwili wyczekuje 2-giego czerwca, kiedy to odbedzie sie rozprawa
                apelacyjna (oczywiscie on zalozyl) i w koncu ten facet przestanie byc moim mezem...
    • anka_spiewak Re: moja regresja 24.05.10, 23:02
      tak, trafna konkluzja. teskniłes za kimś, kogo JUZ NIE MA.
      więc nie ma za kim tesknić.
      Bo ten ktos juz nie istnieje. Istnieje jakas obca, zimna kobieta.
      nie ta, która kiedys poznałes.
      byc może udawała. a może cos się w niej wypaliło.
      mi pomaga myslenie że nie byłam bynajmniej z najcudowniejszym
      męzczyzną na świecie- jest wielu lepszych, prawdziwszych, nie
      zadających bólu.
      kiedy człowiek zauwazy wszystkie te ciemne, cuchnace strony
      partnera, kiedy nawet dochodzi do oczywistego wniosku o którym
      wiedzieli wszyscy wokół tylko dyplomatycznie milczeli- że on nie
      kochał nawet w 1\10 jak ja jego- to poczucie straty mija.
      Żeby odczuwać "brak" musi być podmiot tego odczuwania.
      a ktos, kto Cię nie kocha nie jest żadnym podmiotem.
      ani żadną wartością.
      Był, ale nie jest.
      Więc po co sie męczyć?
      • zatracony72 Re: moja regresja 24.05.10, 23:33
        Ale ja się wcale nie chcę męczyć! To co było już bezpowrotnie mineło. Pozostaje
        czekać az czas zrobi swoje. Już myślałem, że choć trochę się otrząsnąem a to
        dopiero początek drogi. Choć nie chcę będzie jeszcze sporo bolało
        • zuzanna47 Re: moja regresja 25.05.10, 07:28
          Będzie bolało. Musisz pozwolić sobie na cierpienie. Zawsze boli jak
          się kogoś bardzo kochało. Wiem to z autopsji. Nie ma też z góry
          określonego czasu trwania takiego stanu rozbicia i pustki. Musisz po
          prostu to przetrwać.
          • bozka45 Re: moja regresja 25.05.10, 09:58

            Najtrudniej rozstać się z własnymi złudzeniami. Czy żona się
            radykalnie zmieniła? To, co Teraz w niej dominuje przedtem tez było
            w niej, Tylko Ty zapewne wiele energii wkładałeś w to, aby tego nie
            widzieć...
            Czy nie dotyka sie problem współuzaleznienia? Zajrzyj na koniec
            watku "Jak się rozwodzę". Tam z dziewczynami trochę piszemy o bardzo
            trudnym wychodzeniu z tokstycznych relacji....
        • niutka Re: moja regresja 28.05.10, 18:35
          Nie znam dokladnie Twojej historii ale chcialabym, zeby moj prawie juz byly maz
          (bedzie nim do 2-giego czerwca) przezywal takie stany/dylematy jak Ty... Moze
          wtedy zrozumialby, co ja przezywalam 8 lat temu, gdy dowiedzialam sie, ze ma
          kochanke.
          Wiem, swinia jestem... Ale on wieksza...
    • errormix Re: moja regresja 25.05.10, 13:51
      zatracony72 napisał:
      >Na czym ów pomysł polega? Przekonać siebie, że tamta żona już odeszła,tamta osoba nie żyje a okres jaki przeżywałem od momentu rozstania był żałobą...

      Heh. No jak ci to powiedzieć... Ty po prostu ukradłeś ten pomysł ode mnie. Bo to typowy objaw nie żałoby, nie tęsknoty, ale rozpaczy. Takiej prawdziwej, głębokiej, czarnej. Rozpaczy, jaką odczuć można jedynie w przypadku śmierci kogoś bliskiego. Więc ty wymyśliłeś sobie śmierć żony. A do tego pomysłu brakuje ci jeszcze tylko jej zdjęcia stojącego na stoliku przy łóżku.

      To dobry pomysł. Z jednej strony, pozwala oswoić się z myślą, że jej już nie ma i nie będzie, a drugiej pomaga pozbyć się złości czy nienawiści. Bo ludziom nieżyjącym szybciej się wybacza. Bo o zmarłych nie mówi się źle, albo nie mówi się wcale.

      Problem pojawia się jednak wtedy, gdy nagle tego "trupa" widzisz nagle ni z tego ni z owego np. na ulicy, albo w kinie, albo we śnie. Wtedy misterny plan zapomnienia, ten duchowy pogrzeb, który zorganizowałeś sobie w głowie, to ostatnie pożegnanie - wszystko bierze w łeb.

      Wiele z tego co dzisiaj, tutaj mówią ci inni ty przeczytasz, pokiwasz ewentualnie głową i albo zapomnisz, albo tylko w jakiejś części odbierzesz do siebie. Dopiero za pół roku, rok, albo i dwa lata nadejdzie taki dzień, że po prostu zrozumiesz. Wrócisz do tego wątku, spojrzysz na niektóre posty i powiesz sobie na głos: Cholera oni mieli rację!

      A gdzie ta racja? Ano w tym niezbyt oryginalnym, wręcz banalnym stwierdzeniu, że czas leczy rany, że z każdym dniem, tygodniem, miesiącem będzie lepiej, że to po prostu minie.

      Bo minie, bo nie ma innego wyjścia. Bo wszystko mija. Nawet najdłuższa żmija.

      Jeśli lubisz myśleć, rozpamiętywać, wspominać, oglądać zdjęcia czy filmy nakręcone w czasie małżeństwa będziesz męczył się dłużej. Jeśli potrafisz akceptować to co przynosi ci życie, zrozumienie tego wszystkiego co piszą tutaj inni zabierze ci z pewnością mniej czasu.

      Ale ten czas jest potrzebny. Każdemu. Bez wyjątku.

      Jednym na łzy, innym na złość, a jeszcze innym na to wpatrywanie się w to zdjęcie stojące na tym stoliku.

      A pewnego dnia nawet ty obudzisz się rano, sięgniesz po to zdjęcie i... wyrzucisz je do kosza. I nawet nie wyobrażasz sobie ile ci to wtedy radości sprawi.

      Ale do tego trzeba po prostu dojrzeć.
      • nowel1 Error: 25.05.10, 15:12
        Ktoś, kto rzeczywiście pragnie, aby do niego nie pisano, nie zakłada
        takich kilometrowych wizytówek wink
    • hanyszka Re: moja regresja 25.05.10, 14:30

      Triss i Error mają rację. To będzie mijało, powoli, ale jednak. Ja
      ciągle jestem w środku tej rozpaczy po utracie ukochanej osoby i/lub
      złudzeń co do niej, ale i tak obserwuję, że te uczucia ewoluują. Pół
      roku temu chciałam po prostu umrzeć, dziś wiem, że dalsze zycie jest
      po prostu możliwe. Nie wiem, czy szczęśliwe, ale realne na pewno.
      A nawroty smutku i żalu jeszcze dość długo będą Cię prześladować, bo
      jakiś sen, bo jakieś wspomnienie, obraz nagle wrócą i wywołają, to
      opisujesz. Bywa. Przyjmij to, ale nie zatrzymuj, pozwól im odpłynąć,
      nie rozdrapuj ran i nie zadręczaj się. Pozdrawiam smile
      • ekscytujacemaleliterki Re: moja regresja 25.05.10, 16:20
        Rok później wiesz już że nie tylko dalsze życie jest możliwe ale
        czasem jest nawet bardzo miłe.
        Po stanie " chcę umrzeć" stan "czasem miłe " bywa pełnią szczęścia smile
        • zatracony72 Re: moja regresja 25.05.10, 22:13
          No i znowu dziękuję wam wszystkim za słowa otuchy. Wczoraj miałem okropny dzień,
          dopadł mnie koszmarny dół.Jedynie tu mogłem choć troszkę wylać mojego żalu by
          nie utopić się w jego kipieli całkowicie. Dzisiaj już jest znacznie lepiej i
          nawet mam plan jak sobie pomóc. Może kiedyś będzie dobrze.
          • ekscytujacemaleliterki Re: moja regresja 26.05.10, 10:13
            Będzie. Innej opcji nie ma. Wszystko mija, jak to Error ładnie
            napisał : nawet najdłuższa żmija.
            Czas zaciera wspomnienia, zycie przynosi inne niespodzianki.
            Życzę Ci żeby przyszedł taki dzień, kiedy ze zdumieniem uświadomosz
            sobie, że juz minął cały a Ciebie ani razu nie zabolało, ani razu
            nie pomyślałeś tylko cieszyłeś się choćby słońcem za oknem!

            Acha, swego czasu wpisałam w telefon exa jako : nieboszczyk.
            Masakryczne, wiem. Ale kiedy dzwonił łatwiej mi było nie odbierać
            jego telefonów. Powtarzałam sobie : nieboszczyk prawa głosu nie ma.
            Z umarlakiem nie gadam.Już mnie więcej nie dopadniesz sukinsynu.
            Łatwiej mi było przetrwać kiedy myślałam o nim w ten sposób.
            • hanyszka Re: moja regresja 26.05.10, 11:41
              "Nieboszczyk". Inspirujące. Niebezpiecznie inspirujące wink
              • ekscytujacemaleliterki Re: moja regresja 26.05.10, 11:51
                Trzeba sobie jakoś radzić wink

                W którymś wątku na forum, przy ochoczej pomocy forumek i forumenów
                nawet pogrzeb exowi wyprawiłam. To dopiero było inspirujące! ;D.

                "Za nieobecnych przyjaciół, stracone miłości, starych bogów i porę
                mgieł.
                I niech każdy z nas odda diabłu co jego"
                • mola1971 Re: moja regresja 26.05.10, 11:58
                  I mnie przy tym nie było??? Zaraz focha strzelę big_grin
                  Taka impreza mnie ominęła smile))
                  • ekscytujacemaleliterki Re: moja regresja 26.05.10, 12:03
                    Byłaś na pewno tylko się Maupo na pogrzebie mojego exa upiłaś i nie
                    pamiętasz tongue_out
                    • mola1971 Re: moja regresja 26.05.10, 12:32
                      Eee, Ty mi tu nie ściemniaj wink Aż tak to ja się w życiu nigdy nie upiłam big_grin
                      • ekscytujacemaleliterki Re: moja regresja 26.05.10, 12:53
                        A Ty mi tu publicznie nie oszukuj! tongue_out
                        Ale skoro chcesz to ja tą imprezkę wyprawię drugi raz big_grin
                        • mola1971 Re: moja regresja 26.05.10, 12:55
                          Czy chcę??? Pewnie, że tak big_grin
                          Tylko teraz to zamiast na pogrzebie exa to na Twoim panieńskim wolałabym się bawić wink
                          • ekscytujacemaleliterki Re: moja regresja 26.05.10, 13:16
                            Maupa! ;P
                            Nie wiedziałam, że aż tak mnie nie lubisz big_grin
                            • mola1971 Re: moja regresja 26.05.10, 13:32
                              Lubię Cię i dlatego mówię o panieńskim a nie o weselu big_grin
                              No dobra, bardzo Cię lubię, więc może to być impreza bez okazji smile
                              • ekscytujacemaleliterki Re: moja regresja 26.05.10, 13:42
                                Odetchnełam z ulgą!
                                Ale co to za impreza bez kujawiaka, kurcgalopki i butelki jarzębiaku
                                nad trumną?
                                Nuuuuudy wink
                                • mola1971 Re: moja regresja 26.05.10, 13:47
                                  No dobra, jak chcesz to jakąś kukłę możemy spalić big_grin

                                  A tak swoją drogą to znów komuś wątek kaszanimy wink
                                  Jak za starych czasów big_grin Celowo nie napisałam, że dobrych do dobre wcale nie były.
                              • errormix Re: moja regresja 26.05.10, 13:47
                                Jakby co to podeślijcie zaproszenie. Na mój striptiz nie macie co liczyć, ale
                                pogadać ze mną zawsze można.
                                • mola1971 Re: moja regresja 26.05.10, 14:03
                                  Eee, męskie striptiz jakoś mnie nie interesuje smile
                                  Ale może tak jakoś spontanicznie rzeczywiście impreza jakaś nam się wyklaruje smile
                                  • ekscytujacemaleliterki Re: moja regresja 26.05.10, 15:43
                                    Byle wieczorem bo z kukłą nieboszczyka po mieście w biały dzień nie
                                    będę latać wink
                                    • mola1971 Re: moja regresja 28.05.10, 23:13
                                      Się coś wymyśli wink
                                • ekscytujacemaleliterki Re: moja regresja 26.05.10, 15:42
                                  No nie wiem Error, z tego co pamiętam lubisz robić brzydkie rzeczy w
                                  cudzych ogródkach a ja o swoja trawę i kwiatki dbam tongue_out

                                  Obiecaj, że zachowasz sie przyzwoicie wink
                                • ekscytujacemaleliterki Error, 26.05.10, 15:47
                                  zaproszenia nie będzie skoro wysyłasz mnie pod strugi zimnej wody big_grin

                                  Buhahahaha
                                  • errormix Re: Error, 26.05.10, 17:38
                                    To prawda. Sikanie w dziwnych miejscach to od pewnego czasu moje hobby. Mam tak
                                    od momentu, gdy zobaczyłem Manneken Pis'a i te tabuny pięknych kobiet, które z
                                    uwielbieniem fotografują się pod jego... no ten, tego, no wiadomo o co chodzi.

                                    A strugi zimnej wody, jak widzę działają. Na razie w skrzynce maila od Liter nie
                                    widziałem smile
                                    • ekscytujacemaleliterki Re: Error, 27.05.10, 09:43
                                      Każdy jakieś hobby ma ale żeby aż tak? Bez troski o faunę, florę i
                                      całą resztę? Wstydz się! ;D

                                      Zimna woda zdrowia doda powiadają tongue_out
            • niutka Re: moja regresja 28.05.10, 19:01
              ekscytujacemaleliterki napisała:

              > Acha, swego czasu wpisałam w telefon exa jako : nieboszczyk.
              > Masakryczne, wiem. Ale kiedy dzwonił łatwiej mi było nie odbierać
              > jego telefonów. Powtarzałam sobie : nieboszczyk prawa głosu nie ma.
              > Z umarlakiem nie gadam.Już mnie więcej nie dopadniesz sukinsynu.
              > Łatwiej mi było przetrwać kiedy myślałam o nim w ten sposób.

              Dobre... naprawde dobre!!!
              >
              >
          • zatracony72 Re: moja regresja 28.05.10, 18:53
            No i dostałem dzisiaj całkowicie niespodziewanie "obuchem w łeb" . Parę godzin
            pobolało jak cholera ale już lepiej. Mam nadzieję, że to pierwsze jaskółki
            dochodzenia do normalności. "Żona" wytoczyła ciężką artylerię czyli groźbę braku
            spotykania dziecka.
            Cóż , trzeba będzie walczyć ale dlaczego najbardziej pokrzywdzonym będzie
            niewinne dziecko ?
            • ekscytujacemaleliterki Re: moja regresja 28.05.10, 23:05
              Nie poddawaj się. To nie jest łatwe ale do przejścia.
              Myśl sobie o żonie jak o kimś obcym, to pomaga nabrać dystansu, nie poddawać się
              emocją i działać.
              O dziecko walczy. Jest Twoje, prawo masz.
              Będzie dobrze.
              Co złe naprawdę mija!
              smile
              • mola1971 Re: moja regresja 28.05.10, 23:11
                Dzisiaj znalazłam takie cudo:

                "Nikt nie wydaje się bardziej obcy niż ktoś, kogo się kiedyś kochało"
                Erich Maria Remarque

                I to święta prawda jest smile

                Tylko nie wiem po co głupia baba dzieckiem zaczyna pogrywać. Brrr...
                • bozka45 Re: moja regresja 29.05.10, 02:31
                  "Nikt nie wydaje się bardziej obcy niż ktoś, kogo się kiedyś kochało"
                  Erich Maria Remarque

                  ... u mnie nie działa..;. szkoda
                  • ekscytujacemaleliterki Re: moja regresja 29.05.10, 14:27
                    Nie przejmuj się, zacznie wink
                    Tak to już jest. Miłość potrafi skończyć się tak szybko jak się zaczęła.
                  • undeadly Re: moja regresja 30.05.10, 08:56
                    U mnie też, bardzo celne słowa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka