29.05.10, 10:53
Pracuje na dwa etaty, mój zawód umożliwia mi taką pracę. Drugi etat
stworzyłam sobie sama.
Z przyczyn niezależnych ode mnie przez pół roku lub rok nie będę
mogła zarabiać pracując na tym drugim etacie.
Mój pierwszy etat stoi pod znakiem zapytania- prawdopodobnie będzie
z niego pół.
Całość nie dawała takich dochodów, bym mogła kupić coś dla siebie
(sukienka, garsonka itp.), a przyznam że chciałabym.
Alimenty które dostaje to po 400 zł na dzieci.
Pierwszy Ex ma dość dużą firmę i zyski, których prawdopodobnie nie
wykazywał. Prowadził rozrywkowe życie, alkohol, koledzy, knajpki,
wyjazdy. Nadal tak żyje o ile fundusze na to mu pozwalają.
Po 10 latach od rozwodu założył rodzinę, ma roczne dziecko, żona nie
pracuje.
Narzeka na brak pieniędzy z powodu kryzysu.
Mam z nimi luźny ale dość dobry kontakt.
Rozmowa na temat zwiększenia kwoty alimentów nic nie dała.
Drugi Ex.
Tu chyba brak mi jeszcze dystansu.
Nie potrafi utrzymać się w pracy dłużej niż rok, gdy zaczynają się
problemy, ludzie odkrywają jego ja, zrywa więzi, zmienia związki,
zmienia prace.
Taki trochę socjopatyczny człowiek.
Więc dobrej pracy nie ma (wykszt. Wyższe- humanistyczne
), jest chytry (na dziecko z poprzedniego związku płacił 250 zł przy
dochodach 3000 zł  i zyskach z wynajmu 2 mieszkań.)
O tym dowiedziałam się dopiero jak byliśmy małżeństwem, wcześniej
nie pytałam (o dużo zresztą rzeczy-wiem, błąd), a on nie mówił wiele
o sobie.
Pierwszego dziecka wyrzekł się i wychowywała je, jego mama. (dziecko
z matką biologiczną wchodziło w konflikty, alkohol, narkotyki). Jest
teraz dorosłe, pracuje.
Mieszka u mamy tak, jak po dwóch poprzednich rozwodach.
Matka nadopiekuńcza.
Udało m się wyjść z długów, on wcześniej emocjolnie ewakuował się
(Twój problemsmile i po podziale majątku które zrobiliśmy, nie ma
długów, ma mieszkanie, które prawdopodobnie wynajmuje i samochód.
Jest na zasiłku i pracuje na czarno.
Tyle wiem.
Chciałabym złożyć pozew o większe alimenty i nie wiem jak do tego
się zabrać.
Gromadzić paragony?
Nie mam rodzimy w mieście w którym mieszkam, zatrudniam opiekunkę
7zł/godz- na czarno – jak to udokumentować?
Dziecko chodzi do prywatnego przedszkola -400zł, w państwowym mój
wniosek czeka w kolejce.
Starsze musiało zrezygnować z zajęć dodatkowych płatnych, zostały
tylko niezbędne korepetycje z matematyki, ale u studentki, więc bez
rachunków.

Przy ustaleniu alimentów na sprawie rozwodowej sędzina stwierdziła
że zawyżyłam cenę mleka z apteki dla alergików(?) cena była
prawdziwa, ale byłam tak zaskoczona jej postawą że nie potrafiłam
nic powiedzieć.
Boje się że nie dam rady, że w ogóle nie mam prawa chcieć więcej niż
dostaje.
I jeszcze jedna obawa, drugi Ex ma ograniczone prawa, może spotykać
się z dzieckiem tylko w miejscu zamieszkania dziecka przez okres 2
lat.
Czy mój wniosek o zwiększenie alimentów wpłynie na zmianę orzeczenia
sądu o kontaktach? Mała odżyła, jest dobrze.
Kontaktów mu nie utrudniam, wręcz odwrotnie.
Mieszka w innej miejscowości.
Wiem że będę musiała iść po poradę do prawnika, ale chciałabym
najpierw usłyszeć wasze zdanie i może coś mądrego mi poradzicie
Obserwuj wątek
    • tautschinsky Re: alimenty 29.05.10, 12:06
      Był już pierwszy ex, był drugi ex.
      Z nimi się nie udało, bo są już exami.
      Teraz chcesz żyć z ich pieniędzy jeszcze
      bardziej przez podwyższenie alimentów.
      Warto jednak poszukać nowej pracy, jeśli
      tamte tracisz. Albo znaleźć kolejnego
      przyszłego exa.

      Jeśli nawet sędzina zakwestionowała twoje
      wyliczenia to już naprawdę musiałaś mocno
      zawyżyć potrzeby.
      • bozka45 Re: alimenty 29.05.10, 13:04
        tautschinsky!

        Kiedy Ci się znudzi tak nędzić??? Musisz być strasznym
        pesymista, malkontentem i nienawidzieć kobiet. Współczuję! Polecam
        psychoterapię. W Twoim przypadku to konieczne! Inaczej zbzikujesz i
        stetryczejesz...
      • only.elvie Re: alimenty 29.05.10, 15:33
        tautschinsky napisał:
        > Warto jednak poszukać nowej pracy, jeśli
        > tamte tracisz.

        Hehe - i wyszła cała podwójna moralność tałczyńskiego smile

        Jak facet straci pracę to wara od niego! Przecież tatusiek wolny jest i nic nie musi. Jak pracę traci kobieta to cóż tałczyński radzi - niech szuka sobie nowej big_grin

        Takie sobie podwójne standardy smile
        • tautschinsky Re: alimenty 29.05.10, 18:22
          only.elvie napisała:

          > Hehe - i wyszła cała podwójna moralność tałczyńskiego smile
          >
          > Jak facet straci pracę to wara od niego! Przecież tatusiek wolny jest i nic nie
          > musi. Jak pracę traci kobieta to cóż tałczyński radzi - niech szuka sobie nowe



          Jak to podwójna moralność? smile

          W jednym i drugim przypadku to KOBIETY
          CHCĄ więcej pieniędzy od mężczyzn.

          Chyba nie do końca przemyślałaś.

          Czy to jej byli exowie chcą od niej kasę
          czy to ona chce od nich? smile

          Popracuj nad logiką.
          • only.elvie Re: alimenty 29.05.10, 22:10
            tautschinsky napisał:
            > Chyba nie do końca przemyślałaś.
            >
            > Czy to jej byli exowie chcą od niej kasę
            > czy to ona chce od nich? smile

            W obu przypadkach odpowiedzialnością finansową za dziecko obarczasz matkę. Ona 'chce' kasy??? A może jednak potrafisz zrozumieć, że dziecko chce jeść?? Ma 400zł alimentów - tyle idzie na żłobek. Sama traci pracę i co? I wg Tałczyńskiego ma szukać nowej pracy bo tatuś 'nic nie musi'. W odwrotnym przypadku - kiedy to ojciec traci pracę to co? To matka ma tyrać smile

            Analogicznie do wątku Max - gdzie tak broniłeś ojca, że matka zabiera mu ponad połowę zarobków - tutaj masz taki przypadek matki. I co? Czemu jej nie bronisz? Czemu ona ma nieproporcjonalnie wysoko do zarobków łożyć na utrzymanie dzieci? Bo jest kobietą? Niech ojcowie dzieci utrzymują - w końcu pracę mają big_grin

            Czysta podwójna moralność smile
            • tautschinsky Re: alimenty 30.05.10, 12:54
              only.elvie napisała:

              > W obu przypadkach odpowiedzialnością finansową za dziecko obarczasz matkę. Ona
              > 'chce' kasy???




              Bo w obu tych przypadkach ojcowie płacą,
              a matki zamiast ograniczyć wydatki (3 tys.
              za turnus w przypadku misiowej w wątku "alimenty
              od "małozarabiąjącego") lub znaleźć lepiej płatną
              pracą chcą iść na tę wstrętną łatwiznę - sięgnąć
              do kieszeni ojca, "no bo skoro gn...j jeden zrobił,
              niech płaci" itd. Taka to śpiewka, zawsze ta sama.





              > Analogicznie do wątku Max - gdzie tak broniłeś ojca, że matka zabiera mu ponad
              > połowę zarobków - tutaj masz taki przypadek matki. I co? Czemu jej nie bronisz?




              Ale czy ex max chciał od niej pieniędzy czy ona
              od niego? Tu jest zasadnicza sprawa. Zrozum tę
              różnicę.
    • sauber1 Re: alimenty 29.05.10, 18:04
      enesta napisała:


      > Przy ustaleniu alimentów na sprawie rozwodowej sędzina stwierdziła
      > że zawyżyłam cenę mleka z apteki dla alergików(?) cena była
      > prawdziwa, ale byłam tak zaskoczona jej postawą że nie potrafiłam
      > nic powiedzieć.


      Dobrze że wspominasz o nadchodzącym kolejnym kryzysie, ale popatrz, jak teraz
      tak trudno to co bedzie za kilka miesięcy ??? :o
      Reszta normą, samo życie, może i dobrze, że nie było mi dane zostać sędzią ? wink

      tautschinsky ma jak zwykle u mnie plusa za kreatywne myslenie i wielka szczerą
      swobodę wypowiedzi smile
      • adaria38 Re: alimenty 29.05.10, 22:23
        Tiiaa. Dla jednych swoboda dla innych cięcia.
        Doprawdy nie sztuka zmienić nicka /i płeć/ i robić sobie "swobodną" i głośną
        kreację.
        - - -
        Może zwyczajnie sędzina była czyjąś next i pilnowała swojej kieszeni przed
        "swoją" exżoną panawink
        - - -
        Do autorki: Zbieraj wszystkie rachunki, notuj wydatki, zrób zestawienie
        kosztów. Papier przemawia wyraźniej niż słowa.
        • misiuwa Re: alimenty 29.05.10, 22:33
          Panowie, weźcie pod uwagę, że fakt, iż kobieta, która wychowuje i
          zajmuje się dziećmi ma mniej czasu na zarabianie pieniędzy, niż
          ojciec dzieci. Na przykład ja biegam w tej chwili od zajęć
          zawodowych, do dziecka i tak w kółko. Na nic innego nie mam czasu.
          Natomiast mój mąż ma full time free, przecież on może pracować tyle,
          ile chce, iść kiedy chce i gdzie chce. To on decyduje. Ja nie
          decyduję co kiedy robić, to uzależnione jest od dziecka.
          • sauber1 Re: alimenty 30.05.10, 01:41
            misiuwa napisała:

            > Panowie, weźcie pod uwagę, że fakt, iż kobieta, która wychowuje i
            > zajmuje się dziećmi ma mniej czasu na zarabianie pieniędzy, niż
            > ojciec dzieci. Na przykład ja biegam w tej chwili od zajęć
            > zawodowych, do dziecka i tak w kółko. Na nic innego nie mam czasu.


            O tak ja tu akurat doskonale Ciebie rozumiem, nawet nie wyobrażam sobie jak
            mógłbym pracować.
            • misiuwa Re: alimenty 30.05.10, 21:51
              sauber1 napisał:

              >
              > O tak ja tu akurat doskonale Ciebie rozumiem, nawet nie wyobrażam
              sobie jak
              > mógłbym pracować.

              To znaczy co, teraz nie pracujesz? Nie rozumiem...
              >
              • tautschinsky Re: alimenty 31.05.10, 00:22
                misiuwa napisała:

                > sauber1 napisał:
                >
                > >
                > > O tak ja tu akurat doskonale Ciebie rozumiem, nawet nie wyobrażam
                > sobie jak
                > > mógłbym pracować.
                >
                > To znaczy co, teraz nie pracujesz? Nie rozumiem...
                > >


                A to takie proste smile

                To była IRONIA.

                Z twojej wypowiedzi na którą on odpowiadał
                wynikało, że kobietki zajmujące się dziećmi
                są tak zajęte, że braknie biedaczkom czasu
                na wszystko, w tym na pracę zawodową smile
                On analogicznie więc jako rodzic samotnie wychowujący
                dziecko powinien nie mieć czasu. A więc - ło matko -
                jak on go znajduje? smile Powinien więc chyba nie pracować...

                Teraz rozumiesz? smile)
                • sauber1 Re: alimenty 31.05.10, 00:47
                  Nie tak do końca i zapewniam nie było to ironią z mojej strony, a tylko wyrazem
                  wielkiej szczerosci, po prostu dość, że nie pracuję, to nawet nie myślę juz
                  nigdy wiecej pracować, choć zamierzałem uruchomić jakąś działalnośc gospodarczą,
                  ale po co mi kłopoty, jeszcze niechybnie stać się mogę jakimś przestepcą
                  gospodarczym?
                  Pracowałem oficjalnie, dużo, przykładnie uczciwie, nie ukrywając dochodów, dziś
                  myślę, że to było błedem, w efekcie musze żyć za to co mi państwo daje, choć
                  poniekąd zasłużenie.
                  Ale podziwiam samotnych rodziców kiedy potrafią pogodzić pracę dla chleba z
                  obowiązkami i trudnościasmi codziennego zycia, to bardzo umęczeni ludzie i nie
                  zawsze z własnej li tylko winy - prawda ?
                • misiuwa Re: alimenty 04.06.10, 01:37
                  Sauber potwierdził swoje słowa, ale ja Ci powiem tak Tautschinsky:
                  nie pracuję na etacie, tylko prowadzę własną działalność
                  gospodarczą. Kto prowadzi firmę, to wie o czym piszę. Nie ma
                  sytuacji, że kończę i wychodzę sobie o np. 17 i jadę do żłobka
                  dziecko odebrać, zapomnij! Czasami pracuję jeszcze w domu po
                  położeniu spać małego, siedzę do późna i np. księguję, bo też
                  prowadzę sama swoją księgowość. A mój mąż jak ma jedno zlecenie, to
                  na 3 dni przed nim nie może nic innego robić , ha ha hasmile Raz mu
                  chciałam oddać jakąś torbę, którą zostawił u mnie, to powiedział, że
                  nie może jej wziąść, bo ma... zlecenie na za 2 dnismile Nie wspomnę o
                  spotkaniach z synkiem - on zawsze ma robotę. A ja? Czy mnie się
                  synek pyta, czy będę miała czas go przewinąć, czy zawieźć do
                  piaskownicy?...
                  Prowadząc własną d.g. pracujesz 12-14 godzin. Przynajmniej na razie
                  ja tak mam. Dlatego pisząc to co piszę, mam do tego podstawy. Przy
                  dziecku pomaga mi moja mama, która poświęca swoje aktualne życie dla
                  mnie i malucha.
                  Nie chcę iść na etat, bo nie chcę wegetować, prowadząc własną d.g.
                  chociaż wiem, za co pracuję. I na wiele mnie stać. W każdym razie na
                  drogiego prawnika do rozwodu - taksmile
                  • sauber1 Re: alimenty 11.06.10, 01:38
                    misiuwa napisała:

                    > Sauber potwierdził swoje słowa, ale ja Ci powiem tak Tautschinsky:
                    > nie pracuję na etacie, tylko prowadzę własną działalność
                    > gospodarczą. Kto prowadzi firmę, to wie o czym piszę. Nie ma
                    > sytuacji, że kończę i wychodzę sobie o np. 17 i jadę do żłobka
                    > dziecko odebrać, zapomnij! Czasami pracuję jeszcze w domu po
                    > położeniu spać małego, siedzę do późna i np. księguję, bo też
                    > prowadzę sama swoją księgowość.


                    Miałem też przyjemność prowadzić działalność gospodarczą w czasch jak jeszcze
                    takiej nazwy nie było i faktycznie 20 godzin dziennie zasuwania czystą
                    przyjewnością a było to Eldorado, choc nie załuję, że później wybrałem etat w
                    mysl zasady mniej zarobię, wiecej dostanę, i od pięciu lat juz praca dla mnie
                    pojęciem obcym.
                    Mam ten luksus mogę sobie z dizckiem godzinami na placu zabaw pourzędować,
                    tudziez całe wakacje spędzić nad jeziorem i nie tylko ... big_grin

                    Przerażająca jest siła przyzwyczajenia, zobaczysz też Ci tak zostanie wink
                    Miłych snów wszystki big_grin
          • malgolkab misiuwa 31.05.10, 09:53
            dokładniesmile ktoś musi dziecko zawieźć/odebrać z przedszkola np. mój
            prawie były nie może i nigdy nie mógł, "bo pracuje"smile inni ludzie
            posiadający dzieci wg niego może nie pracują, a mnie jako samotnej
            mamie to juz w ogóle chyba pieniądze z nieba lecą...
        • enesta Re: alimenty 29.05.10, 23:40
          Tak, tylko jak mam udokumentowć wydatki na opiekunkę, korepetycje u
          sudentki?
          Musiałabym chyba z nimi jakąś umowę podpisać, nie wiem czy będą
          chciały.
          Stomatolog, leki specjalistyczne, to proste, trzeba tylko wykszałcić
          w sobe nawyk zabierania ze sobą paragonów.
          Jeszcze jedno,
          jak udowodnić że Ex ma oprócz zasiłku pracę, dochód z wynajmu
          mieszkania(może bez umowy) i przy tym nie narobić mu kłopotów bo to
          akurat nie jest moim celem.
          Jeden Ex ma bliską rodzinę w sądzie i nie wiem czy nie korzysta ze
          wsparcia. Wnioskowanie o inny są w tym samym mieście, też chyba
          niewiele da.
          • teuta1 Re: alimenty 30.05.10, 07:35
            Z tego co pamiętam, na rozprawie wystarczyła informaca o
            wiekudiecka, terminie moich powrotów do domu i cenie opiekunki.
            Chacialam napisać, ze sędziowie nie sa aż takimi idiotami, ale w
            kontekście tego co p. sędzina powiedziała o mleku sama już nie
            wiem...
          • teuta1 Re: alimenty 30.05.10, 07:36
            Z tego co pamiętam, na rozprawie wystarczyła informacja o wieku
            dziecka, terminie moich powrotów do domu i cenie opiekunki.
            Chaciałam napisać, ze sędziowie nie są aż takimi idiotami, ale w
            kontekście tego co p. sędzina powiedziała o mleku sama już nie
            wiem...
            • anner69 Re: alimenty 30.05.10, 08:06
              w sądzie nie jest konieczne podawanie rachunków dokładnie za wszystko. Może
              jednak to było przesadą. Nie ma sensu upatrywać się u sędziego wyjatkowej
              złośliwości , często sędzia zadaje pytanie aby podkreślić cenę albo aby
              udowodnić jakąś Twoją tezę. Nie ma sensu się wkurzać i zaskakiwać reakcją
              sędziego. To raczej chyba źle świadczy o Tobie. Gdyż może okazać się, że
              uważasz, że sąd sądem a sprawiedliwość musi być po twojej stronie. Myślę, że
              przede wszystkim szukaj pracy i staraj utrzymać siebie samą i dzieci ze swojej
              pracy. Jeśli kobieta nie daje rady i liczy tylko na ojca to może warto jednak
              oddać dziecko na wychowanie ojcu. Nie można mieć tylko stosunku żądaniowego do
              innych ale trzeba go mieć do samego siebie i od siebie najwięcej wymagać.
              Ojcowie coraz częściej chcą wychowywać dzieci i myślenie, że ja nie daję rady to
              on musi płacić większe alimenty może okazać się przyczyną do tego, że ojciec
              będzie się starał o wychowywanie dziecka. Mówię o normalnych ludziach na
              poziomie i z pogranicza patologii. Jestem też kobietą i zawsze był taki mój
              pogląd i może dlatego udało mi się fajnie wychowac mojego syna bo bardzo
              chciałam przede wszystkim ja odpowiadać za niego, skoro podjęłam się jego
              wychowania i nie oddałam Exowi.
              • enesta Re: alimenty 30.05.10, 09:07
                anner69 napisała:

                > w sądzie nie jest konieczne podawanie rachunków dokładnie za
                wszystko. Może jednak to było przesadą. Nie ma sensu upatrywać się u
                sędziego wyjatkowej złośliwości , często sędzia zadaje pytanie aby
                podkreślić cenę albo aby udowodnić jakąś Twoją tezę

                Anner, ja nie miałam żadnego rachunku w sądzie.
                W domu spisałam listę wydatków, tak jak sąd chciał.
                Sędzia nie pytała o cenę mleka (którą znam na pamięć) tylko
                oświadczyła że jest zawyżona.
                Nie twierdzę że miała w tym jakiś ukryty cel, zaskoczyła mnie, nie
                miałam dowodu-paragonu i zarzucenie mi kłamstwa spowodowało że nie
                umiałam wydobyć z siebie słowa. Dlatego w moim przypadku muszę mieć
                ze sobą rachunki.
                Kocham swoją pracę i nie wyobrażam sobie nie pracować.
                Oczwiście w tym momencie nie wiem czy moja mała dyspozycyjność tego
                nie przekreśli (to było powodem).
                Pytałam Exa o pomoc przy dziecku ("chciałaś to masz" lub "nie mogę
                pracuje")
                Mnie też udało się wychować prawie dorosłe dziecko, które ma swoje
                potrzeby, teraz większe niż kiedyś i uczy się jeszcze.
                Mam też drugie, małe i z perspektywy czasu widzę że mogłam dużo
                wcześniej zatroszczyć się o sprawy materialne, bo w sumie jeśli
                ojciec dziecka przyjeżdża w nowych kurtkach, butach itd., a dziecko
                tego nie ma (ja też) bo pieniądze pokrywają bieżące potrzeby, to
                może jednak powinien płacić trochę więcej?
                Miło jest kupić sobie coś za własne, zarobione pieniądze i wreszcie
                chciałabym móc to zrobić.
                Pracuje ile mogę, zarabiam tyle, ile mogę w tym mieście zarobić,
                pokrywa to ledwo bieżące wydatki i dlatego chcę wystąpić o wyższe
                alimenty.
                Druga sprawa to możliwość utraty pracy, którą też muszę wziąć pod
                uwagę.
                • errormix Re: alimenty 30.05.10, 10:23
                  Podobnie jak moi przedmówcy, nie zarzucałbym "twojej" pani sędzi szczególnej
                  upierdliwości.

                  Osobiście odpytywany byłem o:

                  - koszty czynszu mieszkania z rozbiciem na czynsz właściwy, opłatę za śmieci,
                  fundusz remontowy i ogrzewania

                  - koszty pakietu kablówki z rozbiciem na to ile płacę za tv cyfrową, ile za
                  analogową, ile za internet, dlaczego ja z córką oglądam wyłącznie cyfrową, a
                  żona tylko analogową i dlaczego ja ciągle za tę analogową płacę smile

                  - ile kosztuje litr mleka

                  To ostatnie pytanie, przyznam szczerze, rozbawiło mnie na tyle, że zamiast
                  powiedzieć cenę, zrobiłem niewinne oczęta, zamrugałem rzęsami, powłóczystym
                  spojrzeniem "objąłem" panią sędzię i zapytałem:

                  "Ale czy Wysokiemu Sądowi chodzi o mleko z zawartością tłuszczu 3,2%, 2% czy 0,5%?"

                  Wysoki Sąd się uśmiechnął i zarówno swojego pytania jak i mojej odpowiedzi nie
                  zapisał.

                  Chodzi mi o to, że podczas sprawy orzekania o alimentach i ich wysokości ważne
                  są nie tylko kwoty i ceny, ale to ktoś faktycznie płaci systematycznie, chodzi
                  po zakupy i wie jaka jest różnica między mlekiem w "Żabce" i "Biedronce".
                  • errormix Re: alimenty 30.05.10, 10:36
                    Dodam jeszcze, że jeśli kupujesz specjalne mleko w aptekach, pytanie sądu było
                    jak najbardziej uzasadnione.

                    Różnice cen w aptekach są obecnie tak duże, że praktycznie w każdej za jeden i
                    ten sam specyfik płaci się różne kwoty. Wystarczyło, że sąd wcześniej miał do
                    czynienia z "rozliczaniem" takiego właśnie mleka przez kogoś innego i być może
                    stąd to pytanie.

                    A już z innej beczki...

                    Nie wyobrażam sobie jak można domagać się alimentów nie mając żadnego paragonu.
                    U ludzi takich jak my - rozwodzących się, domagających się alimentów, w bardzo
                    krótkim czasie zbieranie ich staje odruchem bezwarunkowym.

                    A właściwie wyobrażam sobie. Moja ex nie miała. Przyznano mi 600 złotych
                    alimentów smile
                    • enesta Re: alimenty 30.05.10, 12:05
                      errormix napisał:

                      > Dodam jeszcze, że jeśli kupujesz specjalne mleko w aptekach,
                      pytanie sądu było
                      > jak najbardziej uzasadnione.

                      Sąd mnie nie pytał.
                      Stwierdził że zawyżyłam i przeszedł dalej do kolejnego punktu.
                      A ja wiedząc że mówię prawdę nie wydobyłam z siebie słowa.
                      I to mnie przeraziło, moja nieporadność w takiej sytuacji jak
                      powyższa.
                      W ogóle miło mi, że odezwałeś się, głos męski, z podobnymi
                      problemami (opieka nad dzieckiem) jest dla mnie bardzo cenny.
                      Przeraża mnie walka o pieniądze, najchętniej wszystkie paragony i
                      rachunki (jeśli nie zapomnę o zabieraniu ich) oddałabym prawnikowi
                      (nie wiem czy będę miała na prawnikasmile i nie poszłabym na sprawę.
                      Jak zobaczę mojego Ex ze swoim radcą, z którym nie rozstaje się i
                      nienawiścią w oczach ("to moje pieniądze") to nie dam rady.
                      Żaden z nich nie czuje chyba że daje na swoje dziecko, tylko myśli
                      że to dla mnie.
                      I to jest okropne.
                      • errormix Re: alimenty 30.05.10, 12:28
                        enesta napisała:

                        > Przeraża mnie walka o pieniądze, najchętniej wszystkie paragony i
                        > rachunki (jeśli nie zapomnę o zabieraniu ich) oddałabym prawnikowi


                        Jeśli będziesz zbierała, będzie ci o wiele łatwiej. Wtedy - np. przy trzecim ex
                        smile - sąd już cię nie zbije z tropu zarzucając ci zawyżanie ceny jakiegoś produktu.

                        Rachunki, paragony i faktury i tak trzeba oddać adwokatowi. Ale on za ciebie ich
                        nie podzieli na miesiące, nie opisze, nie naklei na kartkach. On to weźmie i
                        jedną kopię poda Wysokiemu Sądowi, a drugą twojemu ex. Wcześniej najwyżej rzuci
                        okiem, przypadkowo wskaże jeden z paragonów i poprosi żebyś z pamięci
                        wyrecytowała ceny za to co na tym paragonie widnieje. W ten sposób on też
                        przekona się czy wiesz ile co kosztuje czy zawyżasz. Bo to i tak przed sądem ty
                        odpowiadasz na pytania dotyczące wydatków, a nie adwokat.


                        > (nie wiem czy będę miała na prawnikasmile


                        Prawnik to sprawa dyskusyjna. Na forum były już przypadki osób, które wygrywały
                        bez prawnika i przegrywały z prawnikiem. Osobiście miałem adwokata, ale tylko
                        dlatego, że walczyłem o opiekę. Po drugiej stronie sali sądowej siedziała moja
                        ex - prawnik, jej adwokat - prawnik i jej koleżanka - radca prawny.

                        Po zakończeniu sprawy, już bez emocji i na chłodno, doszedłem do wniosku, że
                        poradziłbym sobie i bez adwokata. Ale często adwokat już samą swoją obecnością
                        podnosi człowieka na duchu, bo masz tę świadomość, że nawet jeśli ty o czymś
                        zapomnisz to on musi być czujny jak ważka smile


                        > Jak zobaczę mojego Ex ze swoim radcą, z którym nie rozstaje się i
                        > nienawiścią w oczach ("to moje pieniądze") to nie dam rady.

                        A kto powiedział, że sprawy w sądach są przyjemne?
                        • enesta Re: alimenty 30.05.10, 15:17
                          errormix napisał:
                          > Rachunki, paragony i faktury i tak trzeba oddać adwokatowi. Ale on
                          za ciebie ich nie podzieli na miesiące, nie opisze, nie naklei na
                          kartkach.

                          Myślałam że wstarczą paragony i rachunki z jednego miesiąca?
                          Jak wpadne w nawyk zbierctwa, to po roku nie będę miała miejsca na
                          książkismile

                          Jeśli będziesz zbierała, będzie ci o wiele łatwiej. Wtedy - np. przy
                          trzecim ex

                          Rany! jaki trzeci?
                          Z małżeństwa już wyleczyłam się, no chyba żebym anioła spotkałasmile
                          Jeśl chodzi o prawnika, to coraz bardziej upewniam się że to mnie
                          przerasta.
                          Muszę zorientować się ile to kosztuje.


        • enesta Re: alimenty 05.06.10, 20:30
          adaria38 napisała:

          Zbieraj wszystkie rachunki, notuj wydatki, zrób zestawienie
          > kosztów. Papier przemawia wyraźniej niż słowa.

          Zamierzałam zbierać te przeklęte paragony od 1 czerwca.
          Nie mam ani jednego, bo ciągle zapominam.
          Ale.., zaczęłam zwracać uwagę gdzie i co kupiłam, i..
          np. owoce, warzywa i jajka na rynku- nie dostanę tu paragonów.
          Na dzisiejszą wyprawę rowerową, starsze dziecko potrzebowało nową
          pompkę (samochodową)
          i blokadę na rower.
          Wczoraj natomiast zawiozłam komputer do naprawy(starszego dziecka)
          bo od kilku m-cy nie działa. koszt 70 zł.
          Dwa dni wcześniej mała została z opiekunką i oczywiście
          uprzytomniłam sobie że zawsze zostawiam jej 30 zł na bilety lub
          taksówkę (place zabaw dla dzieci, wejście zoo itd.)
          W końcu mam nadzieję że ogarnę nasze wydatki i te 400 to utonie..

          • chalsia Re: alimenty 09.06.10, 00:13
            > Ale.., zaczęłam zwracać uwagę gdzie i co kupiłam, i..
            > np. owoce, warzywa i jajka na rynku- nie dostanę tu paragonów.
            > Na dzisiejszą wyprawę rowerową, starsze dziecko potrzebowało nową
            > pompkę (samochodową)
            > i blokadę na rower.
            > Wczoraj natomiast zawiozłam komputer do naprawy(starszego dziecka)
            > bo od kilku m-cy nie działa. koszt 70 zł.
            > Dwa dni wcześniej mała została z opiekunką i oczywiście
            > uprzytomniłam sobie że zawsze zostawiam jej 30 zł na bilety lub
            > taksówkę (place zabaw dla dzieci, wejście zoo itd.)
            > W końcu mam nadzieję że ogarnę nasze wydatki i te 400 to utonie..
            >

            to zacznij sobie zapisywać te wydatki na poczatek.
            Bo z tego co piszesz wynika, że nie masz nawet zielonego pojęcia jakie sa chocby
            przybliżone koszty utrzymania Twoich dzieci.
            • enesta Re: alimenty 09.06.10, 20:16
              Właśnie Chalsia, zaczęłam zapisywać, wcześnie nie zastanawiałam się nad tym,
              wystarczyło mi że nie umieraliśmy z głodusmile
              Teraz, po lekturze tego forum zaczęłam zastanawiać się czy aby przypadkiem nie
              zarobiłam na np. sukienkę którą chciałabym sobie kupić.
              Zamiast sukienki by np. inhalator dla dziecka.
              Piszę o tym ponieważ może są tu też kobiety które wychodzą z założenia że one
              muszą, a tu zacząć trzeba od notowaniasmile
              • kowalka33 Re: alimenty 10.06.10, 07:47
                nie znam się na wyliczeniach alimentów , ale uderza mnie w tej histerii jedno.
                Jak łatwo zmienia się sytuacja i jak punkt widzenia zalezy od punktu
                siedzenia-nie moją sprawą jest ilość ex i dzieci z nimi bo jestes dorosła i
                kazdy w końcu szuka w życiu miłosci ale jedno w takich historiach mnie uderza,
                teraz płaczemy a wczesniej nie dotykał nas za bardzo fakt że wyrzekł sie swojego
                dziecka, na drugie płacił grosze ( i na pewno autorka która juz wtedy
                otrzymywała alimenty na pierwsze dziecko nie była w temacie alimentów i nigdy
                nie rozmawiała na ten temat z ex nr 2). Ktoś tu rewelacyjne napisał że 400
                alimentów to grosze ale przez konkubenta to kupa kasy, która idzie na niewiadomo
                co ....I choc mnie tu zlinczują zaraz to uwazam że 400 na małe dziecko nie jest
                jakas straszna sumą-naturalnie w sytuacji gdy dziecko nie jest chore, nie
                uprawia sportów które duzo kosztują (i zakładam uzgodnili to rodzicie między
                sobą i wspólnie ponoszą koszty i trudy kosztownych hobby), ojciec ma czesty i
                regularny kontakt, w trakcie którego tez ponosi koszty w koncu, do tego
                partycypuje w rozsadnych wakacjach czy dorzuca się na poczatku roku szkolego bo
                wtedy jest fuul wydatków.
                • enesta Re: alimenty 10.06.10, 19:52
                  kowalka33 napisała:
                  nie moją sprawą jest ilość ex i dzieci z nimi bo jestes dorosła

                  o tak, uwielbiam takie teksty.
                  Z pierwszym Ex mam jedno dziecko po 10 latach związałam się trwałym
                  wązłem małżeńskim z obecnie drugim Ex i mam z nim również jedno
                  dziecko. Powód rozwodu zachowam dla siebie.
                  Rozumiem że dla Ciebie to niemoralne, niedojrzałe i niepoważne.
                  Jeśli masz 33 lata to wsystko jeszcze przed Tobą.
                  Tylko nie pomyl się, bo w tym wieku wybór masz już niewielkismile
                  ---------------------
                  Jeśli chodzi o punkt siedzenia to mój drugi Ex nie lubił rozmawiać o
                  swojej przeszłości, a ja nie nalegałam. O wysokości alimentów na
                  Jego dziecko z drugiego małżeństwa dowiedziałam się gdy byliśmy już
                  małżeństwem. Owszem, zaskoczyła mnie niska kwota- wytłumaczył że
                  matka z dzieckiem mieszkają za granicą i dostają zasiłek socjalny-w
                  takiej wysokości że nie opłaca się Jego EX pracować (oprócz tego
                  pracuje na czarno) co daje im bardzo duży dochód.
                  Przyjęłam to do wiadomości.
                  Z dzieckiem z pierwszego małżeństwa, którego wyrzekł się z powodu
                  dość dużych problemów wychowawczych, za moim wstawiennictwem i
                  tłumaczeniem jest obecnie w bardzo dobrych stosunkachsmile
                  I przyznam że dziwiła mnie jego surowa ocena i brak uczuć, ale
                  wydawało mi się że to tylko nienaturalnie przyjęta poza będąca
                  efektem czynów jego mocno nastoletniego dziecka.
                  No bo jak można nie kochać własnego dziecka? Dla mnie niemożliwe.
                  • kowalka33 Re: alimenty 11.06.10, 07:36
                    Enesto przepraszam cię za to zdanie o ex i dzieciach, pisałam szybko i wysłałam
                    i dopiero wczoraj przeczytałam jak to idiotycznie brzmi. Nie mam prawa
                    recenzować twojego życia zwłąszcza że moje też nie jest jak z reklamy margaryny
                    rodzinnej-naprawdę mi głupio. Co do reszty to nadal zdumiewa mnie jak mogłas zyc
                    daleko od ex i nie wiedzieć za dużo-ale to wasze układy. Co do alimentów jesli
                    uwazasz że są za niskie i do tego ex sie niekładają w zaden sposób-wychowawczo ,
                    logistycznie czy finansowo do tegoi interesu, to naturalnie powinnaś spróbować ,
                    w końcu to ty wiesz najlepiej co potrzeba twoim dzieciom.
                    • enesta Re: alimenty 11.06.10, 09:44
                      Ok, nie gniewam sięsmile
                      W momencie gdy hajtamy się po raz pierwszy to nasz partner
                      jest „czystą kartą” nic za nim się nie ciągnie.
                      Kolejny raz to zupełnie co innego.
                      Mój Ex –skryty człowiek-był rozdygotany poprzednimi przeżyciami,
                      miał poczucie winy, choć nie obwiniał siebie (rozpadło się gdy
                      przestałem się starać- potem zorientowałam się co znaczyło to
                      zdanie). Ja skoncentrowałam się na tym, by wrócił do żywych, każde
                      pytanie o to co było, jak było, powodowało że jego rozdygotanie
                      wracało. Nie chciał o tym mówić, więc nie nalegałam, liczyłam że sam
                      kiedyś otworzy się.
                      Niepokoiło mnie trochę że zabronił dziecku z poprzedniego małżeństwa
                      mówić cokolwiek o sobie, były to rzeczy błahe – typu- tata nic nie
                      robi tylko leży a ja mu usługuję- ale jednak zabronił.
                      Wszystkich oczarował swoim wdziękiem, mnie i moje dziecko również.
                      Mogłam być bardziej podejrzliwa i przewidująca, (rozmowę o Nim z
                      jego Ex uważałam za nieetyczną) wierzyłam że moja deklaracja- bądźmy
                      sobą, jest również Jego deklaracją. Niestety, brak samoakceptacji u
                      Niego, zmusił go do aktorstwa, a ja mam kolejny rozwód w CVwink
                      Jeśli chodzi o alimenty, to zaczęłam zastanawiać się czy i ile
                      pieniędzy (z własnych zarobionych na prawie dwóch etatach) powinno
                      zostać dla mnie- na moje potrzeby.
                      Bo tu poległam całkowicie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka