Dodaj do ulubionych

Strach..i co dalej

13.10.10, 19:11
Założyłem właśnie nowe forum, w wątku Zdrowie, a właściwie to brak zdrowia, bo to forum o raku, którego się boję panicznie..
Pamiętam, że kiedy zakładałem forum o rozwodzie, to przez prawie miesiąc nikt nie odpisał..
Kto z Was, niezależnie od rozwodu, boi się jeszcze o swoje zdrowie?
Ja jestem w pełni sił, ale boję się na zaś..
Miałem parę lat temu wypadek, sperforowany wrzód dwunastnicy, tuż przy trzustce, od stresu, od stylu życia itp. A na raka trzustki u nas w kraju umiera się w kilka tygodni, ratunku nie ma..
I tak sobie żyję myśląc, że jestem bombą z opóźnionym zapłonem..
Zakładam wątek zdrowotny: na ile rozwód zniszczył Wasze zdrowie fizyczne?
Nie tylko psychicznie, jak Was załatwił fizycznie?
Obserwuj wątek
    • wolnywpis Re: Strach..i co dalej 13.10.10, 19:18
      Rozwód może też wzmocnić.
    • nangaparbat3 Re: Strach..i co dalej 13.10.10, 19:27
      Ja miałam ostatnio problemy ze zdrowiem - ostatni rok był dla mnie równią pochyłą. Nie łączyłam tego z rozwodem, ale potem gdzieś wyczytałam, że są o ileś tam procent częstsze u samotnych.
      Myśl o chorowaniu mnie przeraża - a może nawet nie tyle o chorowaniu, co o naszej opiece zdrowotnej czy jak się to teraz nazywa. I wiem, że nawet kupa kasy nie przez wszystko sie przebije.
      Ale póki co jestem świeżo uleczona, w poniedziałek usłyszałam, że wszystko jest jak należy, i ta jesień rzeczywiscie jest dla mnie wiosenna. Zaczynam nowe życie i dawno już nie miałam w sobie tyle radości, co ostatnio.
    • mola1971 Re: Strach..i co dalej 13.10.10, 19:42
      Od wielu lat miałam problemy z tarczycą (guzy na niej), ale odkładałam operację na później. Operacja tarczycy jest bardzo specyficzna, bardzo długo (bywa, że rok) dochodzi się do siebie i nie wyobrażałam sobie by na tak długo przestać pracować i nie mieć jak opiekować się dziećmi a na wsparcie wtedy jeszcze męża nie mogłam liczyć.
      Niecały miesiąc przed rozprawą rozwodową z drogi z pracy do domu zabrało mnie pogotowie. Tarczyca przypomniała o sobie. Czy miało to związek z rozwodem? Myślę, że tak i że był to efekt permanentnego stresu jaki przez rok przed tym zdarzeniem mi towarzyszył.
      Wystraszyłam się na tyle porządnie, że podeszłam poważnie do leczenia. Endokrynolog, chirurg, biopsja, czekanie na operację...
      Niedługo minie rok od operacji. Dało się smile Dziś pozostała mi ledwie widoczna blizna na dekolcie i pasja życia, z którym przez moment już się żegnałam.
      • e-stworek Re: Strach..i co dalej 13.10.10, 20:00
        Przed rozwodem ciągle moje zdrowie fizyczne kulało i na dodatek wszystkie symptomy wiązałam z jakimś poważnym schorzeniem.Zakrawało to na hipohondryzm.Miałam w pewnym momencie epizod kiedy myślałam że to zawał.Niestety.To był efekt permamentnego narażenia na stres.Jakieś tam bolączki nadal są,ale spowodowane raczej przemęczeniem i fajami.
        Nie mogę narzekać.No może oprócz tego że mając 28 lat osiwiałam.
        • 374.4ww ech, Jarkoni 13.10.10, 21:42
          Kolezanka, równiez po rozwodzie, twierdzi, że długotrwałe stresy często powodują raka, choroby serca lub kręgosłupa, niestety zawsze stres jakoś "odkłada się" w organiźmie.
          Ja z kolei robię teraz mnóstwo przeróżnych badań, bo czuje sie kiepsko i co chwilę wpadam w panikę.
          Jarkoni, może masz za dużo wolnego czasu i kombinujesz jak koń pod górę???
          Trzymaj się, masz jeszcze dużo do zrobienia w życiu.

          pozdrawiam("Francja")
    • malgolkab Re: Strach..i co dalej 13.10.10, 21:32
      ja też się panicznie boję raka, tym bardziej, że mam pewne obicążeniauncertain mój ojciec miał w wieku 33 lat, pocieszające, że wyszedł z tego i od 27 lat odpukać jest dobrze.
      o wrzodach to byśmy mogli podyskutowaćsmile wykryto je u mnie zaraz po ciąży, która zamaskowała rozwój, trafiłam do szpitala jak już zaczynało sobie krwawić (duża nisza wrzodowa w opuszce dwunastnicy + owrzodzenia przełyku)- potem szpital, kilkumiesięczna ostra dieta (polecam jak ktoś chce schudnąć - w 2 miesiące po porodzie 18 kg w dół), kilkuletnie intensywne leczenie. Teraz jest ok, ale do tej pory każdy ból w nadbrzuszu wywołuje lekką panikę...
      sam rozwód negatywnie na moje zdrowie nie wpłynął, wręcz odwrotnie- od rozstania skończyły się problemy na tle stresowym (wrzodowe, łysienie plackowate, bezsenność). ostatnie 2 lata małżeństwa to był wieczny stres, teraz ponad rok po rozstaniu większych problemów ze zdrowiem nie mam, ale nauczona doświadczeniem staram się trzymać rękę na pulsie i wiem, że nie warto bagatelizować niepokojących sygnałów.
      • malgolkab Re: Strach..i co dalej 13.10.10, 21:35
        teraz borykam się tylko z łagodnymi guzkami, z którymi chodzę na biopsję, a w razie konieczności usuwam... ale tego ze stresem nie łączę, jak to powiedział mój chirurg "taka moja uroda". po rozstaniu z ex najbardziej bałam się tylko, że któregoś dnia rano się rozłożę, a młody jeszcze za mały, żeby kogoś zawezwać"uncertain teraz podchodzę do tego tak, że w każdej chwili może nam się coś przydarzyć, więc staram się zapobiegać, ale już nie myslę o tym tak dużo.
    • antoinetka Re: Strach..i co dalej 13.10.10, 22:07
      a ja właśnie jestem w trakcie rozwodu, sprawy karnej z art. 207 i od ponad roku lecze chorobe nowotworową. Tydzień po operacji zeznawałam w sądzie. Poprosiłam jedynie o pozwolenie na siedzenie w trakcie zeznań. Na dociekliwe pytania zawziętej Pani adwokat stroby przeciwnej odpowiedziałam: ciężka grypa. Najgorzej było w trakcie chemioterapii. Sędzina aż mnie wylegitymowała widząc zupełnie inny kolor włosów niż na wcześniejszych sprawach smile Ex nie może i nie mógł dowiedzieć się o choroboe. Mam nadzieję, że niczego się nie domyśla bo bardzo skupiony jest na sobie (nie płacenie alimentów). Mam do wychowania 2 dzieci, w tym jedno w wieku przedszkolnym. Jest młoda, nie spodziewałam się takiej choroby, ale życie w pernamentnym strachu przez wieeeele lat zrobiło swoje. Nie słuchałam własnego organizmu sad
      Da radę przez to przejść nawet, jęsli rak jest złośliwy a leczenie bardzo agresywne nie tylko ze względu na stopień złośliwości, ale i młody wiek.
      • e-stworek Re: Strach..i co dalej 14.10.10, 00:12
        Boże...a ja tu się martwię że nie mam z czego przedszkola opłacić..
        Jak ty sobie radzisz dziewczyno?Bo ja to bym pewnie na starcie się poddała..
      • zabelina Re: Strach..i co dalej 14.10.10, 19:59
        Trzymam kciuki za Ciebie Antoninko...
    • zmeczona100 Re: Strach..i co dalej 13.10.10, 22:18
      W życiu nic nie jest za darmo, za wszystko trzeba płacić. Za przeżywane stresy, nieprzespane noce, brak wsłuchania się w potrzeby organizmu- też. Póki człowiek jedzie na adrenalinie, póty się trzyma. A jak już i nadnercza rady nie dadzą lub przyjdzie wreszcie oczekiwany finał, można odetchnąć, bo adrenalina spadnie- zaczynamy się sypać... Niestety, przewlekły stres zawsze powoduje jakieś nieodwracalne zmiany w organizmie- np. w mózgu. Dlatego np. sa osoby, które przeżyły jakąś tragedię, ogromny stres i mimo upływu wielu lat od tamtego czasu, nadal cierpią na bezsenność i bez tabletek nie dają rady funkcjonować.
      • kasper254 Re: Strach..i co dalej 13.10.10, 23:06

        1.Po rozwodzie, zniszczonej rodzinie, po odejściu w wieczną już wędrówkę wszystkich moich bliskich - a wszystko to w ciągu zaledwie kilku lat - zostały mi dysfunkcje fizyczne i psychiczne.
        2.Po tym, jak byłem z ludżmi, którzy przesłaniali niemalże horyzont; gdy żegnałem ich - coraz słabszych i słabszych - nie ma już we mnie strachu. Żyję chwilą, każdym dniem; cieszę się czasem, zwalniam go; gdy idę spać, wiem, że rano zobaczę żonę i córeczkę, porozmawiam z przyjaciółmi - i nie moge się tego doczekać. Za mało mi zostało, abym spał.
        3.Wiem, że przyjdzie mi odejść i żegnac się z nimi; będzie ciężko. Wiem też, że po strachu nie ma nic, tylko rzeczy. Pewnie godnie zniosę to odejście, ze spokojem i uśmiechem - nie można chyba więcej cierpieć niż wówczas, gdy umierają najbliżsi?
    • crazyrabbit Re: Strach..i co dalej 13.10.10, 23:03
      Kurcze, przy Was to ja jestem okaz zdrowia, bo stres powoduje tylko to, że chudnę. Exowi zawdzięczam niezłą figurkę wink
      No i czasem problemy ze spaniem. I nic poza tym...
      • to.ja.kas Re: Strach..i co dalej 13.10.10, 23:29
        mam dokładnie tak samo...chudne i nie spię.

        Jak mnie coś złego spotyka przewrotnie zawsze mysle"znowu sie wylaszczę" wink
        • mola1971 Re: Strach..i co dalej 13.10.10, 23:40
          Mnie tarczyca nieźle wylaszczyła tuż przed i tuż po operacji wink
          A tera to już niestety nie mogę na nią liczyć bo jej nie mam i sama muszę pracować nad figurą wink I pracuję. Z różnym skutkiem big_grin Bo przeciwko mnie hormony sad
          Całe życie człowiek walczyć musi smile
        • demmak Re: Strach..i co dalej 15.10.10, 09:17
          Jtez to mialam chudlam i nie moglam spac.....okazalo sie ze mam depresje 3-lata na psychtropach.....doszlam dosiebie leki odstawilam.....nie wolno tego lekcewazyc.....
    • mayenna Re: Strach..i co dalej 14.10.10, 01:02
      Dziś umarł mój ojczym. Dziś jest też 28 rocznica śmierci jego ojca. Widziałam jak obaj konali na raka płuc. Nie byłam zżyta z ojczymem ale ta śmierć jest straszna i długa....
      • anka_cyganka35 Re: Strach..i co dalej 14.10.10, 08:37
        Przykro mi Mayenna (*)

        Ja jak Królik i Kas chudnę (obecnie 54 kg/170) tak załatwił mi niezłą dietę tylko, ze w pewnym momencie to juz naprawdę było niebezpieczne i zaczęłam się zmuszać do jedzenia bo miałam wstręt. No ale już jem. Do tego straciłam połowe włosów na głowie, problemy ze skórą (trądzik i takie tam), dużo za dużo wypalonych petów. Porobiłam badania bo naprawdę w pewnym momencie zaczęłam podejrzewac, że mnie coś toczy. Ogólne badania wyszły ok. Psychika powoli wraca do normy. Chyba.
    • tully.makker Re: Strach..i co dalej 14.10.10, 10:22
      ja od czasow nastolenich choruje na depresje, ale co ciekawe, nie mialam nawrotu podczas rozstania i rozwodu - dopiero duzo pozniej. jeszcze jeden dowod na to, ze to depresja endogenna.

      Rak, inne takie - mialam 2 razy podejrzenie, nie ptowierdzilo sie, w takich sytuacjach biore byka za rogi, szybko dagnostyka. Staram sie prowadzic zdrowy, higieniczny tryb zycia, by jak najdluzej moc w pelni uczetniczyc w zyciu mojej rodziny, odtatnio odkrylam medytacje jako sposob na lagodzenie stresu i powrot do rownowagi.
      • jarkoni Re: Strach..i co dalej 14.10.10, 11:46
        Zazwyczaj nie pisuję z pracy, dzisiaj złamałem zasadę..
        Ja panicznie boję się raka, mniej nawet zawału czy wylewu.
        Boję się raka, i to jednego z najgroźniejszych - raka trzustki..
        Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale strach jest przeogromny...
        • 374.4ww Re: Strach..i co dalej 14.10.10, 14:26
          Jarkoni, widzę, że jestes maksymalistą. Jesli rak to ten z najgorszych czyli trzuski. Może mózgu tez nie byłby najgorszy? Kto wie? czy Ty nie masz w życiu prawdziwych problemów tylko wymyslanie i komplikowanie???
          Nie piszę złosliwie ani, by Cię urazic, ale z dużą sympatią i szczerze mówiąc z niepokojem.
          W czym problem tak naprawdę?
          trzymaj sie chłopie, polecam chodzenie z kijkami, dobre na wszelkie dolegliwości duszy
          pozdrawiam ("Francja")
        • rybak Re: Strach..i co dalej 14.10.10, 15:24
          Jaro, spoko, zasada jest taka - umieramy prawie zawsze nie na to, czego się boimysmile
          A druga - ważniejsze dla naszej przyszłości są predyspozycje genetyczne niż nasze lęki i obawy...

          Przestań się bać, zacznij żyć! I martwić się o innych a nie siebie!
          Ja tam dziś to tylko tego się boję, np. że córeczki nie zdążę odchować i wnuków zobaczyć (pózno zacząłem, hehe!)

          Zdrówka!
          rybak
          • f.l.y Re: Strach..i co dalej 14.10.10, 15:46
            ja też jestem ześwirowana na tym punkcie...poubezpieczałam się na wszelkie możliwości, na wypadek, że gdy zniknę z tego świata z jakiegokolwiek powodu, zabezpieczę w ten sposób mojego syna (finansowo)

            od jego 'nastolactwa' uczę go, jak sobie dawać radę w różnych sytuacjach i sprawach...

            ponieważ mam schizę na punkcie tego, co mi dolega, on jest przygotowany (?) wg mnie rozmowami o tym, że ludzie czasami odchodzą nagle...
            • jarkoni Re: Strach..i co dalej 14.10.10, 16:23
              Czyli boicie się jednak, że odejdziecie nagle..
              Prawie z każdego postu ten strach przebija..
              • 374.4ww Jarkoni, Jarkoni! 14.10.10, 16:54
                jarkoni napisał:

                > Czyli boicie się jednak, że odejdziecie nagle..
                > Prawie z każdego postu ten strach przebija..

                Przejrzałam posty, wg mnie starch przebija z jednego może dwóch postów. Zmień Ty ustawienie antenki i zacznij odbierać pozytywne fale.
                • jarkoni Re: Jarkoni, Jarkoni! 14.10.10, 17:00
                  374 (kiedyś końcówka była inna w starych czasachsmile..
                  Sama piszesz, że wpadasz w panikę i robisz badania wszelakie..
                  Więc nie imputuj mi tu niczego.
                  Zdrowym jak koń póki co, ale moi znajomi zaczynają wymierać, to i się boję.
                  Taki wiek..
                  • 374.4ww Re: Jarkoni, Jarkoni! 14.10.10, 17:21
                    wink jakze smialabym imputowac. Pewnie, że robie badania, bo wkurza mnie, że kiepsko się czuję i sił mi brak, ale zeby od razu rak i to trzuski, nie!
                    fajnie, że choc na chwile wróciły stare nicki i duch dawnego forum
                    pozdrawiam
              • rybak Re: Strach..i co dalej 14.10.10, 16:57
                Nie, Jaro, od dawna nie boję się, że odejdę nagle. Boję się tylko tego, że jakby co, to nie załatwię wszystkich ważnych DLA INNYCH spraw. Ważnych dla osób dla mnie ważnych.
                I tyle.
                Czego tu się bać? Że i tak nas kiedyś nie będzie na tej ziemi?
                Bo przecież nie będzie. I co? A kiedyś nas, Jaro - nie było - i boisz się tego?
                Tej śmierci , hi hi... tylnej a nie przedniej?
                No to jak się nie boisz tylnej, czemu boisz się przedniej, że się tak refleksyjnie spytam?smile
                Bier swe babe na kolację, a potem do wyra!
                A od razu Ci te jesienne spleeny przejdąsmile

                • jarkoni Re: Strach..i co dalej 14.10.10, 17:24
                  Też masz to skojarzenie Rybaku?
                  www.youtube.com/watch?v=PSaUG05Jax4
                  Już się postaram wyprostować, zbieram się na długą i ciężką, mroźną i śnieżną zimę.
                  Będzie tylko gorzej...
                  • rybak Re: Strach..i co dalej 14.10.10, 17:58
                    Nie mam, niestetysmile
                    Albo stety.
                    Wejdź na youtube, albo wrzutę, znajdź "Jadę na południe" Lonstara i słuchaj do skutkusmile)). A potem - "Byłem chmurą"...

                    A potem babe na kolacje i ten tego... spać!
                    big_grin

              • nangaparbat3 Re: Strach..i co dalej 14.10.10, 21:12
                jarkoni napisał:

                > Czyli boicie się jednak, że odejdziecie nagle..
                > Prawie z każdego postu ten strach przebija..

                "Od nagłej i niespodziewanej śmierci..."
                Coś w tym jest - umrzec zanim się pozałatwia, powie, spisze i zapisze, uporządkuje. Z takim zdziwieniem: że to już?
                Nie chciałabym.
                A od śmierci ojca mam w tyle głowy, że wszelkie ważne decyzje trzeba podejmowac właśnie z takiej perspektywy - że jednak kiedyś umrę. I nie mam tu na myśli odchowania dzieci i doczekania wnuków - raczej postulat, żeby się w tej ostatniej chwili nie wstydzic. Przed sobą, bo w Boga nie wierzę sad
              • malgolkab Re: Strach..i co dalej 15.10.10, 14:24
                jarkoni napisał:

                > Czyli boicie się jednak, że odejdziecie nagle..
                > Prawie z każdego postu ten strach przebija..
                że nagle to nie, tzn. teraz bym nie chciała ze względu na dziecko-wiadomo. raczej boję się właśnie długiej choroby, bólu itd. najbardziej właśnie raka, ale to ze względu na obciążenia rodzinne. choć ostatnio staram się wprowadzać w życie zasadę, że nie ma sensu zamęczać się czymś na co nie mam wpływu. profilaktyka- tak, ale wieczne panikowanie już nie (a przynajmniej nad tym pracujęsmile)
        • mayenna Re: Strach..i co dalej 14.10.10, 18:01
          Myślę, że wyobrażenie jest zawsze gorsze niż rzeczywistość.Jak już się dzieje, to czego się boimy, to nie ma miejsca na strach.
          Nie boję się chorób. Śmierć akceptuję jak coś naturalnego: jak narodziny. Podobnie starość. boję się że będę sama w tych momentach, że nie poczuję ciepła niczyjej dłoni, że nie będzie komu otrzeć łez, potu.
          Mój brat miał obsesję 43lat. Śmierć naszego ojca zostawiła w nim taki ślad. Jeśli można, Jarkoni, czemu akurat tego się boisz?
          • jarkoni Re: Strach..i co dalej 15.10.10, 18:44
            mayenna napisała:
            Jeś
            > li można, Jarkoni, czemu akurat tego się boisz?

            Mayenna, przeżyłem swego czasu horror w postaci sperforowanego wrzodu dwunastnicy tuż przy trzustce. Ostrzeżono mnie.. Potem nagle, po kilku tygodniach od wykrycia, zmarł kuzyn na raka trzustki. Wiem, że to jeden z najbardziej źle rokujących postaci raka.. I tyle..Dlatego wymyślam różne horrory, a pewnie albo wpadnę pod autobus, albo dożyję 90-tki...
            • ganesza Re: Strach..i co dalej 15.10.10, 19:43
              Jarkoni, litości! przecież to temat zastępczy. no za mądry jesteś żeby tego nie widzieć. przecież nie będę Ci pisać na forum publicznym, co Ci dolega (tak naprawdę). a co do myslenia o smierci to... z przeszłosci odległej bardzo pamiętam rodziców i taki niepokój, który ich dopadł. bo biorą z ich półki. zaczęły się pogrzeby w ich grupie wiekowej. mój Ojciec zmarł 40 lat później mając 82 lata i gdyby nie kretyn lekarz żyłby dalej. Mama ma 84 lata i powinna pożyć jeszcze długo. Jarkoni to temat zastępczy. tylko co zastepuje? wiesz?
              • jarkoni Re: Strach..i co dalej 15.10.10, 19:58
                ganesza napisała:

                > Jarkoni, litości! przecież to temat zastępczy

                Zastępczy?
                Tylko pozornie..
                Dlaczego mówimy tylko o tym jak nas rozwód zniszczył psychicznie?
                A fizycznie nie?
                Boimy się o tym mówić?
                Ja to mocno fizycznie odczułem..
                • ganesza Re: Strach..i co dalej 15.10.10, 20:15
                  Jarkoni, na temat strat fizycznych i psychicznych porozwodowych nie mam prawa się wypowiadać, bo to nie moja bajka/koszmar. ale kiedy miał miejsce Twój rozwód? byłeś/jesteś w innym porozwodowym związku? dlaczego dopiero teraz ten strach dochodzi do głosu? mądrzy ludzie, lub za takich uważani, twierdzą, że prawdziwe odreagowanie traumy ma miejsce w kilka miesięcy po owej traumie. nie natychmiast, ale i nie w kilka lat po.
                  czego Ci brakuje TU i TERAZ, chyba bez związku z przeszlością przedrozwodową, że właśnie teraz ten lęk, wierzę, że stały od iks czasu, stał się tak silny lub stał się pretekstem do tego wątku? Jarkoni, to nie jest pytanie na które masz odpowiedzieć na forum, ale odpowiedz sobie. chyba warto.
              • nangaparbat3 temat zastępczy 15.10.10, 20:30
                Przyjęło się uważac, że tak. Ale jak się zastanowic - moze to wszystkie inne są zastępcze, a ten właśnie jest tym podstawowym?
                • ganesza Re: temat zastępczy 15.10.10, 20:45
                  nie mogę się zgodzić, że wszystko inne to temat zastępczy, tylko nie to. rozwód nie jest pierwotną przyczyną problemów. jakichkolwiek. jest ich wynikiem. mitologizowanie rozwodu zaciemnia wszystko, bo to , co było do przepracowania nadal takim jest. dlatego tak duzo postów osób, które po rozwodzie wchodza do tej samej wody, ż której uciekły. albo ze strachu (ubranego w mniej lub bardziej szlachetne racje) nie wejda w nowy związek albo... a to do przepracowania to juz baaardzo indywidualne. bo może to byc i wybór kogoś, kto był nie dla nas /bo ktos inny byłby z nim/nią takim właśnie szczęsliwy ale nie my i vice versa, bo to może być godzenie się na coś wbrew sobie ze strachu/miłości/czegokolwiek, bo to może byc wiele innych rzeczy.
                  • nangaparbat3 Re: temat zastępczy 15.10.10, 21:02
                    A to ja źle zrozumiałam - że tematem zastępczym jest lęk (a właściwie strach) przed śmiercią i umieraniem.
                    • ganesza Re: temat zastępczy 15.10.10, 21:25
                      ale lęk przed śmiercią, nie przed umieraniem, też jest chyba tematem zastępczym. nie smierci się boimy tylko tego, że zmarnowalismy życie, że tyle ważnych spraw odkładalismy na później, że... dzieci, małe dzieci, na oddziałach onkologicznych nie boją się śmierci. jeśli się boją to jest to strach przekazany im przez rodziców. Jest taka bardzo mądra książka 'Kto umiera?' by Stephen Levine. warto przeczytać.
                      • zmeczona100 Re: temat zastępczy 15.10.10, 22:16
                        ganesza napisała:

                        > ale lęk przed śmiercią, nie przed umieraniem, też jest chyba tematem zastępczym
                        > . nie smierci się boimy tylko tego, że zmarnowalismy życie, że tyle ważnych spr
                        > aw odkładalismy na później,

                        To, zdaje się, kobiety tak mają wink

                        U mnie lęk o to, czego mogłabym nie przeżyć był jednak drugą myślą. Pierwszą, gdy o włos uniknęłam wypadku drogowego, był jednak lęk o dziecko- o to, że musiałby zmienić całkowicie środowisko, że nie miałby szans na kontynuację leczenia, że mógłby trafić do ojca, który go już wtedy zupełnie odtrącił, że nie miałby pewnie nikt cierpliwości, aby go słuchać (papla i pytalski wink ). Zgodnie z życzeniem syna w testamencie proszę siostrę o to, by wraz ze szwagrem ustanowili dla niego rodzinę zastępczą i zarządzali jego majątkiem do czasu ukończenia przez niego studiów wink ) Temat rodziny zastępczej pojawił się u syna po tym, jak jego kolega ze szkoły musiał przenieść się do taty, bo matka zmarła z powodu nowotworu (byli po rozwodzie, ale oboje mieli z nim świetny kontakt).

                        Szkoda byłoby mi umierać- tyle ciekawych rzeczy jest jeszcze do zrobienia wink Coś mi się wydaje, że dobrej pory nigdy nie będzie wink
                        • to.ja.kas Re: temat zastępczy 15.10.10, 22:25
                          Z myślą o swojej śmierci sobie jakoś radzę.
                          Przeraża mnie myśl o śmierci czy chorobie nowotworowej Młodej. Najbardziej boję się jej lęku.
                          Nawet pisanie o tym budzi mój opór.
                          • zmeczona100 Re: temat zastępczy 15.10.10, 22:36
                            Nawet pól myśli na ten temat staram się nie dopuszczać do siebie uncertain

                            Zwłaszcza, jak sobie człowiek uświadomi, że medycyna tak naprawdę nadal niewiele może. Ludzie latają na księżyc, a nie potrafią sobie poradzić np. z mikroskopijnymi wirusami czy bakteriami. A ile jeszcze tego, co niezbadane, nieopisane? Ludzie chorują na coś, czego nie ma w podręcznikach akademickich uncertain
                            • to.ja.kas Re: temat zastępczy 15.10.10, 22:44
                              Zmieńmy temat, w końcu piatek i weekend a po tym chodza mi nieprzyjemne ciarki.
                              brrrrr....
    • zabelina Re: Strach..i co dalej 14.10.10, 19:57
      Ja do tej pory jestem okazem zdrowiawink Śpię dużo, długo i chętnie (mój eks zawsze twierdził, że mogłabym spać za pieniądzebig_grin)
      Ostatnio przeanalizowałam przypadki śmierci w mojej rodzinie...większość krewnych zmarła nagle - serce i wypadki komunikacyjne...
      Ale mam inne myśli-straszydła...pewnie tak to już jest, że "czegoś tam" trzeba się baćwink
      • kalpa Re: Strach..i co dalej 15.10.10, 19:54
        a ja się boje samochodu- mam schizy wręcz sad
        prawie od 3 lat jeżdże, ale czasami doświadczam takiej wewnetrznej paniki, żed mi się chce ryczeć. Nie mam zadnego uzasadnienia takich stanów sad
        zdecydowałam się wykupic sobie taki specjalne godziny z instruktorem, bo wymiekam sama ze soba...
        poza tym jestem sama jak palec w obcym kraju, a to mi wcale nie ułatwa niczego...tyle, że jak sie poddam, to zwariuje. I jak zachruje, to nie ma nikogo, żeby zajął sie moimi dziecmi, wiec... poprosilam anioły om wsparcie i dobre zdrowie smile
        i kontynuuję zycie mając nadzieję na piekne przezycia i milość z wzajemnością wink
        • kalpa Re: Strach..i co dalej 15.10.10, 23:18
          Jeszcze jedno przychodzi mi do glowy- samotność wyciąga wszystko na wierzch- to chyba najtrudniejsza konfrontacja z samym sobą. Nie ma za kogo sie schowac, do kogo uciec- tylko Ty i twój strach. Bardzo trudne, ale i niezwykłe doswiadczenie. Przeżywam to w dość drastycznych okolicznościach- sama na emigracji, z dala od wszystkich bliskich. Ale tyle ile sie dowiedzialam o sobie samej, od najgorszego do najlepszego aspektu mnie samej- tego bym w Polsce otoczona rodzibna i przyjaciólmi sie nie dowiedziała. I chyba w ten sposób życie zmusilo mnie do pracy nad i ze soba...
    • rarely ja przez byłą mam: 17.10.10, 23:09
      biegunki
      katar
      pogorszył mi sie wzrok
      gorsza erekcja i ogólnie mniejsze libido
      łysine
      płaskostopie
      ah.. i ułamała mi sie górna prawa jedynka
      • to.ja.kas Re: ja przez byłą mam: 17.10.10, 23:15
        Myslisz, że za ten katar i ból siódemki powinnam obwinić eksa?
        Nieeee, a ja głupia na wirusa i dziurę w zębie.
        tongue_outPPPPP
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka