laupek
02.12.10, 10:34
Dwa tygodnie temu wyprowadzilam sie od męża wraz z synkiem do moich rodzicow. Mieszkanie nalezy do teściow, jestem tam zamedlowana a na akcie urodzenia dziecka ten adres jest wpisany jako miejsce jego samieszkania. Podczas poniedzialkowej zamieci, utknalam w korku w poblizu tego mieszkania i wpadlam na pomysl zeby przeczekac nawałnice. Zadzwonilam do meza zeby go poinformowac ze chce na chwile wejsc, napic sie herbaty, zmienic dziecku pieluszke i jechac dalej na co on mi odpowiedzial ze i tak nie wejde gdyz wymienil zamki. Bylam w szoku, nie wiem dlaczego to zrobil. Nie zlozylismy jeszcze pozwu rozwodowego a on zarzadal abym sie z mieszkania wymeldowala i oddala mu klucze.
Wyprowadzajac sie z mieszkania zabralam czesc swoich ubran, ubrania dziecka oraz garnki- ktore kupil mi w prezencie i ktorych zwrotu tez sie domaga!! Wszystki zakupione podczas malzenstwa sprzety, prezenty slubne ect sa w mieszkaniu do ktorego ja nie mam teraz dostepu. Nastepnego dnia wyczyścil nasze wspolne konto bankowe.
Co o tym sadzicie? Co radzicie?