kontrapianista
01.02.11, 15:24
Mam takie wrażenie,z własnych doświadczeń,ale też z Waszych listów,że jedną z głównych przyczyn rozwodów była tak prosta rzecz jak brak miłości.Jeśli ktoś mówi ,ze jest teraz zadowolony z rozwodu ,to znaczy,że nigdy nie kochał swego partnera.To tak jak powiedzieć do dziecka: kocham Cię ale jestes okropny i złościsz mnie,nie chcę Cie widzieć itp....
To bez sensu. Byc może to znaczy,ze działają zwykłe prawa ewolucji . . .A nie jakieś wyimaginowane uczucia miłości obce zwierzetom.Moze to tylko zakochanie, a nie miłość.Może
Wy,którzy tak mówicie,że teraz jest ok, nie poznaliście nigdy tego prawdziwego uczucia jakim jest milość.Miłość to uczucie na całe życie,to chęć czynienia dobra ,a nie władania nad partnerem.