16.03.11, 20:04
witam
czy żądanie - uzsadnione paragonami i wyliczeniami - alimentów na dziecko w wys. 4 tys. zł podczas gdy tatuś zarabia na rękę ponad 30 tys. jest moralne i słuszne?
Obserwuj wątek
    • gyubal_wahazar Re: alimenty 16.03.11, 20:18
      Wydaje się sensowne. Pamiętaj tylko, że sąd działa (w przybliżeniu) o średnią arytmetyczną, więc jeśli przewidujesz, że tata zadeklaruje 2k, to by wyszło 4k powinnaś wnioskować o 6k
      • gyubal_wahazar Re: alimenty 16.03.11, 20:21
        'działa w oparciu' - miało być
    • plujeczka Re: alimenty 16.03.11, 20:31
      moralne i słuszne zreszta kto patrzy na morale , musisz wykazać w sądzie uzasadnione potrzeby dziecka oraz dochody ojca ,zreszta poczytaj wątki o alimenty.A nie mozna się porozumieć? ...pewnie głupie pytanie...
      • kara_mia Re: alimenty 16.03.11, 22:00
        Od taty 4 tys a ty ile ? drugie tyle? 8 tys na dziecko na miesiąc? sporo.... czy nic i twój "wkład własny w opiekę" jest wart 4 tys? czy całość ma płacić tata?
        Jeżeli 4 tys to uzasadnione potrzeby dziecka to czy ty zabezpieczysz dziecku połowę?
        A jeżeli nie, to może lepiej mniej alimentów i pozostawić dodatkowe rzeczy ( np prywatna szkoła, lepszy dentysta itp ) do zapłacenia przez ojca. On będzie miał 100% pewności, że jego kasa idzie na dziecko, a ty będziesz miała spokój od wydatków. Oczywiście, jeżeli tata się chce spotykać z dzieckiem i być na bieżąco... ale nawet jakby nie to pewnie choćby przelew do szkoły i na lekcje angielskiego puści 1 na miesiąc..

        inaczej wygląda na to, ze za kasę tatusia chcesz sobie ustawić życie...
        • teuta1 Re: alimenty 16.03.11, 22:55
          Sąd nie zajmuje się moralną stroną alimentów (zresztą, czy jest taka? - chyba wtedy byłaby, gdyby osobie zmuszonej do ich płacenia rzeczywiście brakowało na życie), tylko potrzebami dziecka. Jeśli masz na wszystko dokumenty, a ojciec ich nie zaneguje, wnioskuj o taką kwotę, jak uważasz. Kulczyk pewnie płaciłby więcej i też byłoby to jakoś uzasadnione.
    • tricolour Jeżeli masz już wątpliwości co do morale... 17.03.11, 08:27
      ... to pewnie nie jest moralne. No tak to działa, że wątpliwości graniczą z niegodziwością.

      Ważne też przy tym jest ile Ty zarabiasz. Jeśli 10x mniej, to kiedyś tu wyliczyłem, że nie ma takiej możliwości, byś nie korzystała z alimentów dziecka i nie skubała. No chyba, że dzieciak pójdzie do przysłowiowego kina, a Ty będziesz czekała przed wejściem. Każdy z nas tutaj ma dziecko i jeśli tylko jest zdrowe, to całkowite koszty jego utrzymania na przyzwoitym poziomie w duzym mieście zawiarają sie w połowie Twoich oczekiwań.

      W każdym razie jeśli milczysz na temat swoich zarobków, gdzie mieszkasz, ile dziecko ma lat, a podajesz tylko zarobki ojca, to oznacza - dla mnie - że oczekujesz, że alimenty będą podatkiem ojca od jego wysokich zarobków na Twoją rzecz. I to jest niemoralne.
      • sinsi Re: Jeżeli masz już wątpliwości co do morale... 17.03.11, 11:29
        > ... to pewnie nie jest moralne. No tak to działa, że wątpliwości graniczą z nie> godziwością

        bzdura. to zalezy od indywidualnego morale i wychowania.
        jeden przy 1tysiącu zł alimentów się będzie zamartwiał czy nie za dużo żąda a drugi chce trzy tysiaki bez mrugnięcia i rozważa czy nie uda się wyrwać więcej bez zawahania czy to wypada.
        • tricolour Ale my nie wymyslamy przykładów... 17.03.11, 14:11
          ... na zmartwianie i nie mruganie okiem czyli na skrajne przypadki jakichś-tam ludzi, tylko mamy konkretną sprawę konkretnej osoby: człowiek sie pyta czy cos jest niemoralne czyli sam ma wątpliwości. A gdy sie ma wątpliwości to świadczą one o jego wewnętrznym konflikcie polegającym na tym, że przyzwoitość walczy z chciwością.
          • sinsi Re: Ale my nie wymyslamy przykładów... 17.03.11, 14:31
            nigdzie nie jest napisane że to matka pyta.
            może zawistna koleżanka? tongue_out
            a może matka, ktora się nasłuchala zawistnych kolezanek które same mają po 300zł alimentów?wink
    • tully.makker Re: alimenty 17.03.11, 08:34
      Moze najbardziej sluszne i sensowne, ale pamietaj, ze sedziowie sa tylko ludzmi. Nawet na tym forum pojawiaja sie glosy zazdrosnikow PT - ja dostaje tylko 300pln, albo a moj ex nie placi w ogole. Zawisc, ze ktos moglby miec lepiej to bardzo potezne uczucie. Byloby latwiej, gdybyscie sie dogadali...
      • tricolour Pojawiają sie także inne głosy... 17.03.11, 10:25
        ... i wyraźnie widać, że alimenty też bywaja liczone jako rekompensata za odejście faceta do innej kobiety czy też w siną dal.

        Gdyby jednak kwota 4000zł była rzecza jak najbardziej normalną, to jak moga się czuć matki, które tyle nie zażądały? Czy one uważają swoje dzieci za ułomne, które nie potrzebują takich zwykłych pieniędzy?
        • malgolkab Re: Pojawiają sie także inne głosy... 17.03.11, 10:49
          tricolour napisał:

          >
          > Gdyby jednak kwota 4000zł była rzecza jak najbardziej normalną, to jak moga się
          > czuć matki, które tyle nie zażądały? Czy one uważają swoje dzieci za ułomne, k
          > tóre nie potrzebują takich zwykłych pieniędzy?

          a nie sądzisz Tri, że na innym poziomie żyją dzieci kogoś kto zarabia 30000, a na innym tego co zarabia 3000? i w inny sposób są zabezpieczane. Wg mnie to proste...
          • tricolour Może i byłoby proste... 17.03.11, 14:04
            ... gdybyśmy choć znali wiek dzieciaka. To bardziej istotne do wyskości alimentów niż zarobki ojca.

            A możesz mi podac choć kilka przykładów znacznie zwiększonych potrzeb dzieci zamożniejszych rodziców? Na czym polega ta zmiana - jak to nazywasz - poziomu życia dziecka?
            • sinsi Re: Może i byłoby proste... 17.03.11, 14:53
              ale o czym Ty piszesz? dzieci żyją na takim poziomie jaki najczęściej jest wypadkową zarobków rodziców. Jesli rodzic zarabia 10tys to dziecko ma porzadne i nietanie ciuchy na sobie, prywatnego dentystę, gadżety, odpłatne treningi sztuk waliki języków czy innych rozrywek, jeździ na wakacje, serfuje, robi prawo jazdy itd. I do takiego standartu jest przyzwyczajone.
              Jeśli rodzic zarabia tysiąc zł to dziecko chodzi w dziurawych butach, z książkami w reklamówce bo plecak się rozpadł, szczoteczki do zębów używa rok tej samej a o wakacjach może zapomnieć.

              Załóżmy że w małżeństwie jest podział: matka zostaje w domu albo jest z pensją 2 tys., a ojciec robi karierę (także robi dlatego, ze jest dyspozycyjny gdyż matka zajmuje się dziecmi i sprawami domowymi) i ojciec zarabia 20tys. Czyli żyją na poziomie 2tys +20tys = 22tys na on+ona+dziecko = czyli średnio na osobę przypada ponad 7 tysięcy. Wiadomo, że bezpośrednio tyle dziecko nie wydaje ale do takiej stopy zyciowej i możliwości jest przyzwyczajone, buty Nike a nie śmierdzace klejem trampki z tesco. Procent udziału w finansowaniu przez matkę do udziału ojca był dotychczas jak 1/10
              Mamy rozwód i co?
              Ojciec ma 20tys, matka z którą zostaje dziecko ma 2 tys.
              Większość tu jakoś automatem woli poziom życia dziecka "wyrównać" do poziomu zarobków matki(sądy też tak często mają). Lepiej zdecydowanie obniżyć poziom życia dziecka i dążyć do proporcji pół na pół (czyli alimenty nie większe niż kilkaset złotych odnoszac się do pensji matki) niż broń boże żeby przypadkiem matka się nie "obłowiła" na wyższych alimentach usiłując przypilnować by nie musiała kupować po rozwodzie dziecku zamiast Nike'ow śmierdzących trampek z tesco.
              • tricolour Właśnie o to mi chodziło... 17.03.11, 15:56
                ... byś zaczęła wyliczac te gadżety z imienia. I co mamy?

                Surfowanie? Gdzie, w Nowej Zelandii czy na środkowym Pacyfiku, bo miejsc do surfowania jest tylko kilka na świecie? I jak ma się dziecko zarazić surfowaniem kiedy odpowiedniego morza w okolicy brak, a ojciec pewnie deski na oczy nie widział?

                Prawo Jazdy robione raz w życiu chcesz wliczac do co miesiecznych alimentów? Sztuki walki... prosze bardzo, ale jak leci dla wszystkich i dla łamag też? Prywatny dentysta wliczony do comiesięcznych wydatków, to jaka kasa? Sto zlotych?

                I o to mi chodziło, że trudno nazwać konkretnie większe potrzeby dziecka tylko z tego powodu, że jest więcej pieniędzy. Ty wymysliłaś przykłady zupełnie z sufitu jak to prawo jazdy chocby czy surfowanie. Mielismy tu raz wyliczenie naszej koleżanki na poziomie 3-4 tys złotych (cztery wraz z prywatną szkołą) tyle, że ta koleżanka potem napisała, że tyle kasy jest JEJ potrzebne, by mogła coś odłozyć na przyszłość dziecka. I jakolwiek nie ma nic zlego (a wręcz przeciwnie) w dbaniu o przyszłość dziecka o tyle jest wiele złego w kłamliwym wyliczeniu potrzeb.
                • sinsi Re: Właśnie o to mi chodziło... 17.03.11, 18:54
                  ależ kręcisz. ja widzę jak żyją dzieci koleżanki której ledwo starcza na chleb bo tatuś się wypiął na alimenty. ile wstydu łykają w grupie rówieśniczej. jak siedzą w domu bo wyjscie z dziewczyną to wydatek a ich nie stać. jak mało mają pewności własnej, jak nie myślą o studiowaniu ale o złapaniu byle jakiego zajęcia by dorobić parę groszy i mieć jakiekolwiek pieniądze dla siebie i dla odciążenia rodzinnego budżetu, jak od 2 lat nie byli nawet w Zakopanem bo ich nie stać na bilety i noclegi nawet jeśli by się żywili kanapkami. czeka ich przyszłość za marne pieniądze bo do marności i bezsilności z powodu braku pieniędzy są prztzwyczajani sytuacją. na prawko może kiedyś po latach zarobią, jeśli będą mieli z czego odłożyć, teraz koledzy robią a oni odstają od grupy. Może latami będą mieszkać "przy mamusi" nie mając szans na wzięcie kredytu na własny kąt.
                  mam porównanie z innymi znajomymi, którzy od małego w dziecko inwestują, języki, dobre zdrowe jedzenie, prywatni lekarze, opłacone prawo jazdy, samochód na osiemnastkę plus dopilnowanie rodziców, którzy mają na dziecko czas nie musząc zarzynać się w walce o stówkę wypłaty więcej. i ma to bezpośrednie przełożenie na karierę dziecka, status, poczucie wartości, poczucie bezpieczenstwa i przede wszystkim perspektywy życiowe gdy dziecko ma 20 i więcej lat. Syn znajomych tak wychowany zwiedził już pół świata, pierwszą pracę "dla zabawy" miał na antypodach w prestiżowej firmie już na studiach, rodziców było stać na bilet lotniczy, teraz z takim cv bez problemu ma w kraju pracę za 6tys netto a za rok będzie zarabiał powyżej 10tys. Chłopak ma 26 lat.
                  Rodzice "włożyli" i syn sobie świetnie sam radzi, ceni się, nie sprzeda się za 1200zł pensji. Odważny, uśmiechnięty, zadbany, niezależny. Miał szansę być dzieckiem w czasie kiedy był na to czas by być dzieckiem. Teraz może być niezakompleksionym dorosłym.
                  A ambicją dzieci biedniejszej koleżanki jest załatwienie "po znajomości" wyjazdu na zmywak za granicę, albo załapanie się do pracy do magazynu mrożonek. Problemy które jeszcze nie powinny ich dotyczyć. i nieosiągalnym ciągle marzeniem porządny laptop. Cóż z tego, że dzieci inteligentne jak ich nie stać na rozwój. ot, taki "gadżet" współczesnej młodzieży, dzięki któremu mogą się rozwijać, uczyć, pracować, otworzyć sobie świat, albo kasa na narty by jako 30latek nie wstydzić się, że jeździć nie umie. mnóstwo rzeczy które cegiełka po cegiełce budują poczucie wartości dziecka i dynamikę jego przyszłości we współczesnym świecie. Szklany sufit. Widzę zadbanych 18latków, wysportowanych, szczęśliwych, poukładanych, w grupach rówieśniczych. I widzę tych, którzy wypadli z obiegu z powodu pogorszenia sytuacji finansowej po rozwodzie rodziców i perspektywy życiowe im się kurczą.

                  Prawo jazdy to obecnie ponad 1000zł, czyli +100zł mieięcznie w rocznym rozliczeniu alimentów, kolejne średnio +100 ten dentysta, kolejne +200na rok jedne! buty nike zamias tesco a nastolatek potrafi kilka par w roku zużyć, ja widzę różnicę między kurtką zimową puchową a waciakiem z placu targowego., ale to też rożnica w cenie +600zł,
                  kolejne + kilkaset jeśli uprawia jakiś sport , za basen, za kort tenisowy, za rakietki, piłki trezba płacić. z czegoś. itd itp. , muzyka-proszę bardzo może prywatne lekcje albo mikser muz.? za darmo nie dadzą a może matka nie umie grać na skrzypcach by sama douczać dziecko chcące się muzycznie rozwijać .
                  Koszty które dziecko pochłania są spore. Zależy czy się chce zadbać o dziecka rozwój i pokazuje mu wiele możliwości, by mając lat 20 był ukształtowanym i wiedział co chce w życiu robić czy się puszcza samopas, płaci za mieszkanie i da coś do jedzenia i wystarczy, że jakoś rośnie a potem "jakoś" sobie radzi i świetnie jak po 30tce rodzice utrzymywać nie muszą.


                  jeśli uważasz, że nie ma różnicy w potrzebach, nie ma takich które by zależały od poziomu zamożności- to ok, zrób eksperyment. Od dziś żyj za 900zł miesięcznie na osobę. Tyle możesz wydać na siebie. Za tyle obecnie musi się utrzymać moja znajoma po rozwodzie. I tyle średnio może przeznaczyć na wychowanie i "potrzeby" nastoletnich dzieci. Przeciez chyba nie masz większych potrzeb niż osoba która za taką kasę jest w stanie miesiąc przeżyć.

                  • tricolour A dlaczego za 900... 17.03.11, 19:47
                    ... skoro od dawna twierdzę, że miesięczne koszty utrzymania dziecka (w zależności od wieku) to około 1500zł jeśli zdrowe. Tyle trzeba wydać na młodego człowieka, nie 900 tylko prawie dwukrotnie więcej.

                    Poza tym szkoda gadać. Historyjki o biednych i bogatych rodem z TVN raczej mnie nie urzekają...
                    • sinsi Re: A dlaczego za 900... 17.03.11, 20:02
                      ano dlatego, że dowodzisz w tym wątku, że 4 tys to prawdopodobnie za dużo i na pewno matka coś źle policzyła.
                      a niby dlaczego 1500 ma być ok? dla kogo ok? dla tego, co musi żyć za 900 i mniej i żyje za tyle? dla niego 1500zł to niewyobrażalna rozpusta.
                      a może dziecko z tego wątku żyło na poziomie sporo ponad 4tys? np w proporcji wkładów rodziców 1/10 ? i dlaczego po rozwodzie ma równać dramatycznie w dół do twojego 1500 ? dla niego to nędza i uniemożliwienie dotychczasowegoz zycia, rozwoju, kształcenia. kto niby ma wyznaczac ile się dziecku alimentów należy. ludzie na forum?
                      to i wyznaczyli: część kobiet przed oczami już widzi ten stos kasy i jak matka się za tę kasę ustawia, mężczyźni przypuszczają że na pewno źle policzyła, albo że na chama okrada ex męża.
                      faktycznie szkoda gadać w kółko to samo.
                      • tricolour Ja w każdym razie kończę... 17.03.11, 20:18
                        ... bo Twoją specjalnością jest wymyślanie pod z góry założoną tezę w stylu: "a może dziecko z tego wątku żyło na poziomie sporo ponad 4tys". No, może żyło, a może nie żyło.

                        To nie ma żadnego znaczenia. Jedyne, co ma znaczenie, że matka ma wątpliwości więc sama ze sobą toczy spór czyli w niej samej jest coś, co podpowiada, że może jednak przesadza.

                        Pytanie, co zwycięży oraz - co najważniejsze dla dziecka - ile dostanie.
                        • sinsi Re: Ja w każdym razie kończę... 17.03.11, 20:33
                          fakty są takie, że ojciec zarabia sporo, że takie alimenty to znikoma część jego zarobków i że jest pokrycie kwoty w rachunkach i wyliczeniach.
                          ty sugerujesz, że wyliczenia pewnie są złe, a dziecko powinno dostawać coś koło 1500 bo tak sobie wymyśliłeś że jest dobrze.
                          a ponadto, wszyscy założyli, ze matka pyta "czy aby nie za dużo". a czy wynika to wprost z treści? może pyta czy nie za mało przy takich zarobkach? czy sami dawaliscie na dziecko niewiele ponad 10% zarobków?
                          rozważasz tu jej dylematy moralne, że na pewno sumienie ją podgryza że jednak za dużo chce, że przesadza. Zaszufladkowałeś od razu pod swoje "widzi mi się że powyżej 1500zł to już przesada". Tylko zobaczyć tego w lustrze nie umiesz.
                          • z_mazur Re: Ja w każdym razie kończę... 18.03.11, 09:07
                            Nie chodzi o to, czy alimenty to 5, 10, czy 15% dochodu rodzica.

                            Alimenty mają pokrywać UZASADNIONE potrzeby dziecka. Jakoś nie bardzo sobie potrafię wyobrazić co w tych uzasadnionych potrzebach miałoby dawać koszty na poziomie 5.000 zł miesięcznie (zakładam, że matka też się do utrzymania dziecka dokłada).

                            Że dotychczas na dziecko tyle pieniędzy było wydawane i są rachunki? No i dobrze, ale to były wspólne decyzje rodziców, dlaczego nagle jeden rodzic ma być ubezwłasnowolniony i jego decyzyjność co do sposobu ponoszenia nakładów na dziecko ma być sprowadzona do płacenia alimentów "niewiadomo" na co?
                            • tricolour Nie wiesz, Mazurze, skąd 5000? 18.03.11, 13:40
                              Przecież każde dziecko po rozwodzie powinno surfować, bo inaczej się nie da wychować...

                              smile
                              • zabelina Re: Nie wiesz, Mazurze, skąd 5000? 18.03.11, 14:41
                                Tak się składa, że obracam (obracałam) się w środowisku, w którym sporo dzieci znajomych surfuje. Nikt w tym nie widzi nic nadzwyczajnego.
                                Aby uniknąć nastepnych Twoich złośliwości na ten temat, dodam, że chodzi o windsurfingsmile
                                • z_mazur Re: Nie wiesz, Mazurze, skąd 5000? 18.03.11, 14:54
                                  Obóz żeglarski mojej córki kosztuje około 1000 zł. Spokojnie można go ująć w normalnej kwocie alimentów i to można potraktować jako uzasadniony koszt.

                                  Jeśli natomiast będzie mnie stać na zafundowanie córce rejsu po Atlantyku, to będzie to moja decyzja i jeśli będę chciał ją podjąć to moja prywatna sprawa i uważam, że wara komukolwiek z moją byłą żoną i sądami od tego, czy to zrobię, czy nie.
        • zabelina Re: Pojawiają sie także inne głosy... 17.03.11, 10:53
          Tricolour, tym razem od Twojej wypowiedzi zalatuje lekko demagogią.
          Scenariusze w małżeństwach kształtują się bardzo różnie - zdarzają się takie, w których tylko i wyłącznie ze względu na przejęcie przez kobietę na siebie wiekszości obowiązków związanych z funkcjonowaniem rodziny, mężczyzna jest w stanie poświęcić czas swojej karierze zawodowej i dorobić się tak wysokiej pensji.
          Uważasz, że niemoralnym jest żądanie tak wysokiej kwoty alimentów na dziecko i być może uszczknięcie przez matkę ich cześci. Pamiętaj jednak, że ta kwota to jedynie 13% dochodów tego Pana, które płacił będzie tylko przez kilka do kilkanastu lat.
          Kwota, która oprócz pokrycia kosztów utrzymania dziecka, być może spowoduje, że matka nie będzie czekać na dziecko przed kinem a będzie mieć możliwość pójścia na ten seans wraz z nim.
          W pewnych sytuacjach uważam takie wsparcie żony po rozwodzie, przy tak ogromnych dysproporcjach w zarobkowaniu za całkowicie moralnie uzasadnione.
          • kara_mia Re: Pojawiają sie także inne głosy... 17.03.11, 11:17
            wsparcie żony po rozwodzie, przy tak ogromnych dysproporcjach

            jak najbardziej, pod warunkiem, że
            -będzie to nazwane wsparciem zony a nie kłamstwem, ze to wyłącznie na potrzeby dziecka
            -będzie to dobrowolne wsparcie ze strony byłego/byłej a nie wymuszone sadem.

            jeżeli chodzi o rzeczy, w których mama musi towarzyszyć dziecku a ja na to nie stać - to chyba tylko kino do 10 roku życia.
            reszta w spokoju ducha może być na prywatny użytek dziecka - drogie cuchy, szkoła, wakacje/ obozy za granica itp.
            • zabelina Re: Pojawiają sie także inne głosy... 17.03.11, 14:34
              Zgadzam się jak najbardziej, że kwota taka powinna być nazwana w taki sposób, żeby nie ulegało wątpliwości na co jest przeznaczona (np. wsparcie żony, dopłata do utrzymania samochodu żony, który wykorzystuje na dowożenie dziecka do szkoły itp.), problem w tym, że często Ci wysokozarabiajacy mężowie niekoniecznie chcą cokolwiek oddać dobrowolnie.
              Sama znam przypadki tego typu "biznesmenów".
          • tricolour A co to jest uszczknięcie? 17.03.11, 14:00
            Bo jesli moje sformułowanie uważasz za demagogię, to ja Twoje za manipulację. Bo to uszczknięcie będące w istocie kłamliwym rozdęciem potrzeb dziecka jest bardziej próbą kradzieży niz czymkolwiek innym. Stąd pewnie użyłaś uszczknięcia jako ominięcia rzeczywistych intencji.

            Ja przede wszytskim uważam, że alimenty się uzgadnia w cztery oczy, a nie leci od razu do sądu czym zamyka sie w istocie drogę do kompromisu.
          • aragorna71 Re: Pojawiają sie także inne głosy... 19.03.11, 20:23
            a jakie alimenty twoim zdaneim ma placic ojciec, ktory swojej wysokiej pozycji i pensji dorobil sie juz po rozstaniu a w czasie trwania zwiazku zarabial srednia krajowa?



            zebelina napisała:


            > Scenariusze w małżeństwach kształtują się bardzo różnie - zdarzają się takie, w
            > których tylko i wyłącznie ze względu na przejęcie przez kobietę na siebie wiek
            > szości obowiązków związanych z funkcjonowaniem rodziny, mężczyzna jest w stanie
            > poświęcić czas swojej karierze zawodowej i dorobić się tak wysokiej pensji.
            • zabelina Re: Pojawiają sie także inne głosy... 19.03.11, 21:15
              Aragorna, a skąd to pytanie?
              To twój mąż sprawuje opiekę nad dzieckiem, wiec chyba nie płaci tylko otrzymuje alimenty?
    • noboru_terao Re: alimenty 17.03.11, 11:23
      Co tak skromnie, walnij frajera na 15 skoro zarabia taka kase, a ty bedziesz lezec i pachniec. W koncu sponsor za wszystko placi...
    • skwargosia Re: alimenty 17.03.11, 15:31
      alimenty są na pokrycie wydatków na utrzymanie dziecka. jeżeli rodzić pozwany o alimenty zarabia dużo to powinien płacić odpowiednio dużo. sugestie że matka chce dla siebie , albo chce się odegrać to zwykłe szowinistyczne "podchody" . niestety to bardzo częste w dzisiejszych czasach a celują w takich zamysłach zwykle tatusiowie zarabiający dużo , a żal im na dziecko bo się boją , że mamusia wyda na siebie. można żądać rachunków. osobiście uważam że facet żałujący kasy i migający się od udziału finansowego w wychowaniu to po prostu dupek. a ktoś na codzień nie zajmujący się dzieckiem powiniew płacić więcej , bo opieka rodzicielska jest nie przeliczalna na pieniądze.
      • sinsi Re: alimenty 17.03.11, 15:34
        właściwie autorka napisała :
        > czy żądanie - uzsadnione paragonami i wyliczeniami - alimentów na dziecko

        co powinno zamykać dyskusję.
    • tesknotazabija Re: alimenty 17.03.11, 20:04
      Jestem kompletnie zniesmaczona wypowiedziami w tym wątku.

      Milajda, tak moim zdaniem takie alimenty przy takich zarobkach ojca są jak najbardziej moralne i słuszne. Jeśli jeszcze kwota o którą chcesz wnosić wynika z paragonów, faktur, rachunków to dla mnie sprawa jest oczywista.
      Jak już tutaj ktoś zauważył to stanowi tylko 13% zarobków ojca.
      Ponieważ na tym forum wszyscy bacznie pilnują aby matka czasem nie kupiła sobie jednej bułki z alimentów na dziecko to proponuję Ci takie rozwiązanie: dostajesz pieniądze na dziecko, wydajesz a na koniec miesiąca jeśli zdarzy się taka sytuacja, że zostanie Ci jakaś kwota z alimentów przelewasz nadwyżkę na konto założone dla dziecka (ROR czy jakaś lokata). Ja przyjęłam taką zasadę. Kiedyś tak zebrane pieniądze na pewno przydadzą się dziecku.

      • noboru_terao Re: alimenty 18.03.11, 09:10
        Chwilunia. 4 tys na dziecko miesiecznie uwazasz za w pelni uzasadnione? Czyli matka wydaje drugie 4 tys? 8 tys miesiecznie kosztuje utrzymanie dziecka? Ja rozumiem ze sa ludzie zamozni wydajacy wiecej, no ale jak ktos sie decyduje na rozwod, to ponosi pewne konsekwencje. I nie o kupienie glupiej bulki na boku sie rozchodzi.
        Miesiec w miesiac place ex alimenty, i w zyciu nie przyszlo mi do glowy ogladac rachunki. Zawsze pilnuje zeby dostala je zaraz na poczatku miesiaca. Ale dziecko jest u mnie srednio 3 dni w tygodniu, poza alimentami zwyczajnie wydaje na nie pieniadze. Wiec poza zwyklymi alimentami ponosze tez zwykle codzienne wydatki.
        I mozna sie zgodzic z pieknymi slowkami ze skoro ojciec kosi taki szmal to niech placi 4 tys lachudra. Tyle ze ja nie wierze ze ktos wydaje 8 tys na dziecko miesiecznie.
        Wiec prosze wybaczyc, jest to zwyczajnie szukanie frajera-sponsora.
        • dusinka1 Re: alimenty 18.03.11, 10:52
          Nigdzie w przepisach nie jest napisane,ze rodzice maja placic gotowki rowno po polowie. I nigdy tak nie ma w pelnych rodzinach,bo gdy jeden rodzic zarabia 20razy wiecej niz drugi,to normalne jest ze jego wklad w finansowaniu wspolnego dziecka w trakcie zycia razem jest, byl i powinien byc, gotowkowo o wiele wiele wiekszy niz drugiego rodzica zdecydowanie mniej zarabiajacego.

          Osoby ktore sie krytycznie wypowiadają najwyraziej nigdy nie mieli do czynienia z wysokimi zarobkami w swoich rodzinach.To,ze Jas z Koziejwolki sobie nie wyobraza,ze mozna wydac na miesieczne utrzymanie jego roczne dochody,to problem Jasia,a nie tego,kto taka kasa bez problemu na stale dysponuje.
        • tesknotazabija Re: alimenty 18.03.11, 11:20
          Podtrzymuje swoje zdanie na ten temat. Ja tu szukania frajera-sponsora nie widzę.
          Bardzo mądrze wypowiedziała się dusinka1.



          • noboru_terao Re: alimenty 18.03.11, 11:25
            Proste. Przeciez nie mozecie podcinac galezi na ktorej siedzicie smile)
            • tesknotazabija Re: alimenty 18.03.11, 11:37
              Nawet nie wiesz jak się mylisz, ale to Twój problem.
              I nie wiem co Cię tak bawi ... ?
              • noboru_terao Re: alimenty 18.03.11, 11:46
                Bawi mnie dwulicowosc. I smuci zarazem.
                • tesknotazabija Re: alimenty 18.03.11, 11:58
                  Widzisz dwulicowość w moich wypowiedziach?
      • z_mazur Re: alimenty 18.03.11, 12:52
        A dlaczego uzurpujesz sobie prawo, do przelewania czyichś pieniędzy na konto kogoś innego (nawet jeśli to jest wasze dziecko). Nie uważasz, że to ten ktoś powinien sam decydować o tym, czy chce te pieniądze na konto SWOJEGO dziecka przelać, czy nie?
        • tesknotazabija Re: alimenty 18.03.11, 13:12
          Spodziewałam się tak głupiej wypowiedzi.

          Jakbyś nie zauważył to są cały czas pieniądze dziecka, a nie moje.
          A tak na marginesie to wytłumacz mi proszę co mam zrobić w sytuacji gdy np zakładając, że ojeciec dziecka przelewa alimenty na moje konto np kwota 500 zł. Np w jednym miesiącu wydam 510 zł a w innym miesiącu np 450 zl. Zostaje 50 zł. To gdzie mam te pieniadze trzymac??? A moze mam je oddac tatusiowi?
          Wiec skoro zostaja pieniadze to przelewam je na konto dziecka.

          I jeszcze jedno: ten ktos, czyli w domysle ojciec mojego dziecka ma gleboko w 4 literach co ja robie z dzieckiem, pieniedzmi itd. Nie ma z nim zadnego kontaktu. Wiec oszczedz sobie teksty typu, ze on powinien decydowac czy chce te pieniądze na konto SWOJEGO dziecka przelać, czy nie.
          Gdyby byl madrym i dojrzalym czlowiekiem to mogl sie ze mna dogadac jak proponowalam, mogl zaproponowac jakakolwiek pomoc przy dziecku i tym samym placic mniejsze alimenty.
          Ale poniewaz jest kretynem z najwyzszej polki, wiec ponosi tego konsekwencje.
          • z_mazur Re: alimenty 18.03.11, 14:47
            > Spodziewałam się tak głupiej wypowiedzi.

            No tak, nie ma to jak merytoryczna dyskusja, bez personalnych wycieczek.

            Jak się znajdują ludzie, którym się wydaje, że są w stanie lepiej niż właściciele pieniędzy je wydawać (bo uważają, że to ci właściciele są głupi i nie wiedzą jak te pieniądze wydawać) i chcą im je odebrać i w tym celu, to się nazywa komunizm.

            Dlatego na szczęście w ustawie jest zapisane, że alimenty mają pokrywać UZASADNIONE potrzeby dziecka. Jeśli rodzic chce dawać więcej, to jest to jego prywatna decyzja, z których to decyzji dziecko go samo rozliczy w odpowiednim czasie.

            Po rozwodzie drugiemu rodzicowi nic do tego, czy pierwszy chce dziecku zafundować wczasy w Honolulu, czy Ustce, czy chce, żeby na zajęcia do szkoły zajeżdżało Seicento, czy Mini Morrisem, bo w przypadku nakładów na dziecko w wysokości przekraczającej 2 tys. zł miesięcznie o takich wyborach właśnie mówimy.
            • kara_mia Re: alimenty 18.03.11, 15:18
              Po rozwodzie drugiemu rodzicowi nic do tego, czy pierwszy chce dziecku zafundować wczasy w Honolulu, czy Ustce, czy chce, żeby na zajęcia do szkoły zajeżdżało Seicento, czy Mini Morrisem, bo w przypadku nakładów na dziecko w wysokości przekraczającej 2 tys. zł miesięcznie o takich wyborach właśnie mówimy.


              własnie ...

              i o takich wyborach parę linijek niżej toczy się dyskusja z tri.
              I z poglądem, że po rozwodzie rodzice musza mieć równo... bo by dziecku było niewychowawczo...
              I do kompletu, , ze ten bogatszy ma nadal utrzymywać tego biedniejszego... no! wychowawcze to po byku....
            • tesknotazabija Re: alimenty 18.03.11, 16:29
              Słuchaj, może jestem dzisiaj niepoprawnie podirytowana, bo jakiś nieuważny kierowca porysował mi samochód i może dlatego wyjątkowo drażnią mnie dzisiaj wypowiedzi w tym wątku, a Twoje zwłaszcza.
              Nie odpowiedziałeś mi na pytanie co miałabym wg Twojego zdania zrobić w sytuacji gdy zostanie mi jakaś kwota z alimentów na dziecko. Pytam, bo mam wrażenie, że skoro nie mam prawa przelać tych pieniędzy na konto DZIECKA, nie MOJE - powtarzam NIE MOJE!!!, to co mam z tymi pieniedzmi zrobic? Mozesz sie do tego ustosunkowac? Bo jak na razie to zarzuciles mi ze zarzadzam nie swoimi pieniedzmi.

              Nie wiem Panowie dlaczego macie takie dziwne wrazenie, ze kobieta jak zostaje z dzieckiem to chce sie wzbogacic dzieki alimentom od ojca dziecka. Czasy troszke sie zmienily. Kobiety sa dzisiaj w duzej wiekszosci niezalezne, pracuja, zarabiaja a to ze wystepuja o alimenty na dziecko to chyba normalne.
              Bedac jeszcze szczesliwa zona mojego jeszcze męża nie korzystałam z jego pieniedzy. Za wszystko płaciłam po połowie, za wakacje płaciłam za siebie. Mało tego, nawet sama sfinansowałam całą naszą podróż poślubną, bo mąż miał wtedy inne wydatki. Było to dla mnie normalne.
              Nie korzystałam z jego pieniedzy wówczas, tym bardziej nie chce od niego ani złotówki na siebie teraz.
              Owszem zarządzam pieniedzmi ktore on przelewa na moje konto tytulem alimentow ale wszystko co robie jest w obszarze mojego syna. Wiec Twoje uwagi uwazam za chybione.
              • tricolour Przecież my płacimy alimenty... 18.03.11, 16:43
                ... nie mamy z nimi problemu, nie walczymy ze swoimi ex, płacimy ile trzeba i nasze dzieci nie mają za mało.

                Jedyne, co hurtem twierdzimy, by obliczać realne potrzeby, by nie pisac jak koleżanka z wątku, że żądała w pozwie 1500 by otrzymać 1000, bo to ślepa droga prowadząca bardziej do konfliktu na tle nieucziwości niż do czego innego. Zwracamy uwagę, by najpierw próbować się dogadać, a nie od razu żądać sądownie, a przecież i taki wątek był, że matka chce apelacji, bo na sprawie zgodziła się, ale w stresie nie wiedziała na co. Zamiast pogadać z ojcem dziecka chce apelować.

                Twierdzimy takżę, że 5000zł miesięcznie trudno zagospodarować i Kara literlanie to ujęła pisząc z grubej rury: szkoła 2000, sport 500, gadżety 500, ubranie 500, wakacje 500 miesięcznie itp wyraźnie sygnalizując, że żeby wyszło pięć tysięcy, to jednostką monetarną jest pięćset złotych i drobniejszych nie ma.

                O to chodzi. O umiar. Umiar w imię spokoju i kompromisu.
                • tesknotazabija Re: Przecież my płacimy alimenty... 18.03.11, 17:07
                  Hurtem to wy twierdzicie, ze matka korzysta z pieniedzy przekazanych na dziecko, a ja wam mówię, że bardzo często się mylicie. Najczesciej to matka dokłada do wychowania i utrzymania dziecka.
                  Zauważ, że zostało mi tu zarzucone, że ja decyduje bez porozumienia sie z ojcem mojego dziecka o pieniadzach syna przelewajac srodki ktore zostaja w miesiacu na odrebne konto DZIECKA.
                  Gdybym wydala np ta nadwyzke nie wiem np na paliwo, bo musze zawiesc dziecko do lekarza to byloby wielkie larum, ze wożę swój tyłek za nie swoje pieniadze. Nie korzystam z tym pieniedzy, mysle przyszlosciowo, zalozylam dziecku konto, niech pieniadze dla niego pracuja - tez zle.
                  Tak zle i tak niedobrze sad

                  • tricolour Przecież to jest oczywiste... 18.03.11, 17:43
                    ... że budżet matki i dziecka są wymieszane i trudno rozdzielać złotówki. Normalne, że raz sie wyda więcej, raz mniej, a czasem mama skorzysta z alimentów gdy zajdzie potrzeba i to nic wielkiego.
              • z_mazur Re: alimenty 18.03.11, 17:46
                Ok, skoro się tak domagasz, odpowiem na pytanie, chociaż wydaje mi się, że zrobiłem to już pośrednio w poprzednich postach.

                Skoro alimenty mają pokryć uzasadnione potrzeby dziecka, to nadwyżki nie powinny być na tyle istotne, żeby sposób ich zagospodarowywania miał znaczenie. Właśnie o to chodzi, że w jednym miesiącu zostanie ci kilkadziesiąt (kilkaset) złotych alimentów, ale w innym miesiącu koszty je przekroczą, bo trzeba będzie zapłacić za obóz dziecka, albo za semestr w szkole, albo kupić mu nową kurtkę.

                Problem nie jest w tym, problem jest w tym, że każdy rodzic ma prawo decydować o tym jak są wydatkowane pieniądze na jego dziecko. Po zaspokojeniu podstawowych i uzasadnionych potrzeb dziecka, reszta nakładów i decyzji w tym zakresie jest w gestii rodzica.
    • kara_mia a moze tak policzyc: 18.03.11, 12:57
      ocenić wspólnie poziom życia dziecka przed rozwodem
      - w tym prywatne przedszkole, szkoły, lekcje , ciuchy itp.
      - ocenić procentowo wkład rodziców ( przed rozwodem )
      policzyć ile będzie kosztowało utrzymanie dziecka na tym samym poziomie po rozwodzie i odpowiednio podzielić koszty utrzymania dziecka w stosunku tak samo jak przed rozwodem.

      jeżeli dziecko kosztowało i kosztuje 5000 pln na miesiąc, w tym :
      2000 szkoła prywatna, 500 lekcje języków i sport + 500 ciuchy + średnio 500 na miesiąc gadżety ( telefony itp ) + 500 śr na miesiąc wakacje
      to wychodzi że jeżeli tata zapłaci powyższe koszta to zostaje 1000 PLN na dziecko - na życie.
      jeżeli się dzielili kosztami dziecka ok 10: 1 to tata płacił ok 4500 a mama 500, wiec teraz tata daje 500 PLN alimentów + zapewnia szkołę, ciuchy, telefony, lekcje wakacje obozy itp...
      chyba sprawiedliwie i uczciwie, a dziecku niczego nie zbywa.

      Jak rozumiem przed rozwodem ojciec ma takie same możliwości wpływu na to co dziecku za w większości jego pieniądze zostanie kupione jak i po rozwodzie...

      • kara_mia Re: a moze tak policzyc: 18.03.11, 13:00
        a tak przy okazji, moje dziecko kosztuje ok 5% naszych zarobków i do głowy by mi nie przyszło wydawać na nie więcej. Ja zarabiam po to aby inwestować i mieć spokojną i dostatnia starość, a nie po to, żeby dziecko z automatu dostawało 30%.... Halo! to ja zarabiam te pieniądze, a dziecku niczego nie zbywa, ale nie ma żadnych praw do % z mojego zarobku!!!!
      • tricolour Zwracam uwagę... 18.03.11, 13:36
        ... choćby na te wakacje czy ogólnie rozumiany wypoczynek.

        Dziecko może jechać na wypoczynek za 6000zł rocznie (z Twojego przykładu) głównie dlatego, że jeden z rodziców sporo zarabiał i całą rodzinę stac było na dobre wakacje. Powiedzmy sobie szczerze, że jeśli na sam wypoczynek dziecka rodzice mogli wydać 6000zł rocznie, to wypoczynek całej rodziny kosztował ze cztery razy tyle.

        Po rozwodzie rzecz się diametralnaie zmienia: jeśli wypoczynek dziecka ma dalej kosztowac tyle samo, co przed rozwodem, to rodzca znacznie mniej zarabiającego nie stać na towarzyszenie dziecku w wakacjach albo będzie musiał zostac opłacony, by mógł razem pojechać.

        To z takich właśnie powodów kiedyś tu policzyłem, że przy znacznych dysproporcjach zarobków albo nie da się utrzymać poziomu finansowania dziecka jak przed rozwodem albo słabo zarabiający bedzie korzystał z alimentów w dziecka. Jest też trzecie wyjście: rodzic wychowujący żyje skromniej od dziecka, ale to jest bez wychowawczego sensu.
        • kara_mia Re: Zwracam uwagę... 18.03.11, 14:17
          co przed rozwodem, to rodzca znacznie mniej zarabiającego nie stać na towarzyszenie dziecku w wakacjach albo będzie musiał zostac opłacony, by mógł razem pojechać.

          skoro go nie stać, to dziecku nie towarzyszy.. proste, a dziecko jedzie na wypasione wakacje z rodzicem, którego stać... lub samo w ramach kolonii/ obozu - to logiczne.
          • tricolour Owszem, to logiczne... 18.03.11, 14:51
            ... tyle, że jeśli biedniejszego rodzica nie stać na towarzyszenie dziecku podczas wakacji, podczas uprawiania sportów, na zakupach, nie stać na intelektualny rozwój adekwatny do prywatnej szkoły dziecka... to do czego taki rodzic - patrząc oczami dziecka - może być potrzebny?
            • zabelina Re: Owszem, to logiczne... 18.03.11, 14:54
              Rodzic dziecku jest zdecydowanie bardziej potrzebny do rozwoju emocjonalnego.
              Dziwi mnie, że tego nie wiesz.
              • tricolour A może wiem... 18.03.11, 14:59
                ... i może nawet wiem, że rozwój emocjonalny realizuje się w określonym środowisku, które ktoś musi (a przynajmniej powinien) dziecku stworzyć i jednocześnie od tego środowiska znacząco nie odstawać.

                Wzorce, autorytety sie naśladuje, a nie ogląda.
            • kara_mia Re: Owszem, to logiczne... 18.03.11, 15:09
              moim zdaniem i tak będzie potrzebny, chociażby , żeby dziecko widziało , że można żyć w różny , inny a przez to NIE gorszy sposób.
              I tu powraca pytanie, to jak podczas małżeństwa jedno utrzymywało współmałżonka, to nadal mam mu kasę kleić, po rozwodzie, żeby czasem dziecko nie widziało, że gorzej się jej/mu żyje po rozwodzie... ? jakiś żart...
            • kara_mia Re: Owszem, to logiczne... 18.03.11, 15:15
              jak sobie rodzic buduje autorytet na kasie, to istotnie ... do niczego.
              Jak ma autorytet poza tym to może być biedny jak mysz kościelna a i tak będzie miał autorytet...
              Raczej lepiej się martwic czy mamy autorytet w oczach dzieci a nie czy dziecko stać na buty za 500 PLN a mnie za 50 PLN
        • kara_mia Re: Zwracam uwagę... 18.03.11, 14:21
          rodzic wychowujący żyje skromniej od dziecka, ale to jest bez wychowawczego sensu.
          a dlaczego?

          przecież ktoś napisał wcześniej, ze źle jest jak dziecko "równa w dół" do biedniejszego rodzica to bardzo źle ...
          To wychodzi na to , ze jest obowiązek utrzymywania byłego małżonka, żeby mu czasem poziom życia się nie obniżył w porównaniu do przed rozwodem???
          Chyba, ze niech dziecko mieszka z bogatszym to drugiemu odpadną problemy...
          • tricolour Moim zdaniem to bez sensu... 18.03.11, 14:41
            ... wychowawczego sensu, gdy dziecko zyje na wyższym poziomie niż rodzic, który stara się to dziecko wychować.

            Bo wychowywanie realizuje się głównie przez naśladowanie rodzicielskich wzorców. W takiej "dysproporcjonalnej" rodzinie jest bardzo ograniczony wachlarz wzorców do przekazania gdy rodzic musi sobie odmawiać tego, czego nie musi odmawiać dziecku lub - jeszcze gorzej - rodzic zachęca dziecko do tego, czego sam nie może.
            • kara_mia Re: Moim zdaniem to bez sensu... 18.03.11, 15:12
              rodzic zachęca dziecko do tego, czego sam nie może.

              to akurat jest bardzo wychowawcze, sama boje się jeździć motorem, a dziecku kupiłam... to źle?
              To jak dziecko w wieku 25 lat zrobi wielka kasę albo zdobędzie wielkie wykształcenie, to jego biedni rodzice maja iść w odstawkę?????
              To niby nigdy dziecko mnie może przeskoczyć rodziców???
              Bo co mamusia nie mówi w zadnym obcym języku, a jak dziecko się uczy 3 i poprawnie się w nich porozumiewa... to ma być winne wobec rodziców???
              No dzięki za takie wychowanie...
    • dusinka1 mentalność gołodupców i dusigroszy egocentryków 18.03.11, 17:09
      Z toku myślenia niektórych wynika,że jeśli dziecko przed rozwodem rodziców chodziło do drogiej prywatnej szkoły,korzystało z odpłatnych kursów i zagranicznych wakacji,uprawiało sporty wymagające nakładów finansowych,to po rozwodzie z automatu ojciec może mu to odebrać,w myśl idei,że jak daje dzieciakowi na żarcie to mu wystarczy.A cała dodatkowa kasa na to co kilka miesięcy wcześniej było normą,to dopiero jak matka się ukorzy i grzecznie exa poprosi.
      Tego typu osobniki nie rozumieją że trzeba zapłacić obcej osobie by się na wakacjach dzieckiem zajęła (bo sami na ogół czasu ani cierpliwości do poświęcenia go tak długo na dziecko nie mają), albo niestety dopuścić do sytuacji żeby matka w alimentach uwzględniła swój dojazd z malym dzieckiem,a w przypadku nastolatka widać też drogich jak dotychczas wakacji nie wolno uwzglądnić w alimentach nawet jak dziecko na nie jedzie samo.

      Z_mazur, przecież ty nigdy dużo kasy nie miałeś będąc w związku,dziecko nie wie co to drogie wakacje,więc twoja przeraźliwa obrona marnych dutków mających pokryć trzy tygodnie na Malediwach,i panika żeby ex ci aby nie podniosła alimentów do 4 tysięcy jest czystą abstrakcją.
      • z_mazur Re: mentalność gołodupców i dusigroszy egocentryk 18.03.11, 17:40
        No tak, jak nie staje argumentów, to się zaczynają personalne wycieczki. smile
        I ciekawe skąd wiesz jaki jest mój status finansowy przed i po ślubie. smile

        A o wielu tematach najlepiej się dyskutuje gdy są abstrakcyjne i nie dotyczą bezpośrednio uczestników dyskusji. Emocjonalne reakcje niektórych pań, doskonale potwierdzają tą tezę.

        To może dla odmiany, zamiast zakładać nienormalną sytuację w której ojciec nie zabiera dzieci na wakacje, załóż normalną, w której jadą gdzieś z ojcem.
        • plujeczka Re: mentalność gołodupców i dusigroszy egocentryk 19.03.11, 21:05
          przeczytałam wasze wszystkie wpisy i jedno mnie zadziwiło skąd u Was przekonanie ,że skoro matka( lub ojciec) otrzymuje na dziecko alimenty np,. w wysokości 600 zł to musi koniecznie " zuzyć" te pieniądze w 1 miesiącu, czyli dwoje rodziców w sumie płaci 1200zł analogicznie więc jesli kto ma dostawac 4 tys( w sumie 8 tys od obojga rodziców ) na dziecko to dlaczego ma to koniecznie wydac a nie np. odkładać na załózmy studia medyczne w przyszłości.Wiekszość waszych wpsów cechuje zwykła zazdrość co do wysokości alimentów zdaję sobie sprawę, że o takich alimentach możecie pomarzyć to jednak nie powino wam przesłaniać realizmu.Ojciec dziecka jest osobą zamożną w trakcie trwania związku małżeńskiego dziecko żyło na wysokiej stopie zyciowej dlaczego po rozwodzie dziecko miałoby mieć tą stopę obnizoną? Sąd powinien wziaść pod uwagę nie tylko potrzeby dziecka na dzień dzisiejszy ale również jego przyszość, którą matka będzie chciała dziecku zapewnić. Mam wrażenie zwłaszcza u facetów ,że od wieków macie przekonanie ,że alimety to tak naprawdę dostaje ex żona a nie dziecko po czym wydaje na ciuchy i kosmetyki co jest idiotyzmem ..A jesli nawet to są to sprawy incydentalne i nie mozna jedną miarką mierzyć wszystkich.
          Do autorku wątku-staraj się o alimenty taki jakie uważaz za słuszne, znasz sytuację finansową swoją i ojca dziecka najlepiej to w końcu twoje dziecko, twoja praca włożona w jego wychowanie i to ty będziesz zmagała się z codzienymi problemami a nie osoby z forum.Niech kazdy robi jak uważa a czy to jest moralne? to idiotyczny dylemat i pytanie do doktora filozofii , co ci da odpowiedź na pytanie czy to jest moralne? a moralnym jest głód , nędza i odmawianie dziecku wszystkiego kiedy nie posiada się środków na zaspokojenie najpilniejszych potrzeb dziecka? bo ojciec nie płaci alimnetów? to jest moralne?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka