Dodaj do ulubionych

Pytanie...

07.06.11, 11:38
Macie problem z wchodzeniem w relacje? Osobiście mam, jestem bardzo wymagająca, nieufna. Z jednej strony otwarta na początku, spinam się gdy coś zaczyna iskrzyć. Tworzę scenariusze ,w których jak u Hitchcocka najpierw jest katastrofa, a potem jest coraz gorzej...Jestem w tym osamotniona? Aha dany facet może być wzorem wszelkich cnót, a ja i tak się kurna boję...
Obserwuj wątek
    • malgolkab Re: Pytanie... 07.06.11, 11:42
      normalnesmile u mnie włączało się coś takiego "jak ktoś jest miły to na pewno czegoś chce", ciężko mi było zrozumieć, że ktos jest po prostu miły bez powodu, że ludzie mówią komus komplementy, uśmiechają się tak po prostu- odzwyczaiłam się od tego... Pocieszę cię, że to mijasmile
      • amanda-lear Re: Pytanie... 07.06.11, 11:56
        malgolkab napisała:

        Pocieszę cię, że to mijasmile

        Oby szybko...bo w moim przypadku...zniechęcę wszystkich wartościowych przed klimakteriumwink
    • pisklatko12 Re: Pytanie... 07.06.11, 11:55
      Może nie problem z wchodzeniem w relacje ale mam coś takiego, że mechanizm obronny włącza się za każdym razem gdy zaczyna się robić poważnie - jest miło do czasu gdy nie ma nacisków na deklaracje obietnice...
      • amanda-lear Re: Pytanie... 07.06.11, 11:59
        pisklatko12 napisała:

        > Może nie problem z wchodzeniem w relacje ale mam coś takiego, że mechanizm obro
        > nny włącza się za każdym razem gdy zaczyna się robić poważnie - jest miło do cz
        > asu gdy nie ma nacisków na deklaracje obietnice...

        No ja kładę nacisk na tzw. wyjścia awaryjne... Wiem, to bez sensu, ale tak mam...w efekcie nie ma szans, by coś mogło się rozwinąć...
        • altz Re: Pytanie... 07.06.11, 14:02
          Nie ma kontaktów, to nie ma rozczarowań! Same plusy.
          A po klimakterium też jest życie, znam takich, co mają je bardzo bujne w tym wieku.
    • i.rys Re: Pytanie... 07.06.11, 12:52
      Witaj w Klubie smile Nie jesteś w tym osamotniona. Ja już nawet zaadoptowałam tę myśl - albo mnie grom strzeli z jasnego nieba i stracę dla kogoś rozum albo zacznę się realizować jako wolontariusz by rozdysponować tę część energii jaką mogłabym przeznaczyć na związek. Dodatkową przeszkodą (poza obawami) bywa też atrakcyjność i poziom oczekiwań intelektualnych - im tego więcej tym więcej raf...

      I moja "przygoda" na potwierdzenie, że obawy bywają uzasadnione:
      Pewien X - były klient, z którym odbyłam trzy spotkania - odnowił kontakt już na gruncie prywatnym. Kilka tygodni pisania, rozmów, mentalne iskry, decyzja o spotkaniu, pochopne plany z jego strony i... następnego dnia po spotkaniu dzwoni telefon... odbieram... a tam głos kobiety i pytanie: "co Cię łączy z moim X...?"
      I domek z kart rozniósł wiatr...

      Przyszło mi wspierać ofiarę sama będąc ofiarą jego manipulacji.
      To co się działo później (skalę jego kłamstw) - pominę.
      Doświadczenie cenne - ale teraz jeszcze więcej dystansu do męźczyzn...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka