deria1
02.07.11, 23:29
Witajcie... Nie mam jeszcze rozwodu, ale wszystko przede mną. Mój mąż po 7 latach w błyskawicznym tempie zostawił mnie z dwójką dzieci... Dosłownie z dnia na dzień, zabrał rzeczy, chce złożyć wniosek o rozwód - bez żadnej próby ratowania związku. Zawsze byliśmy zgraną parą, kłóciliśmy się na 15 minut - i on zawsze pierwszy wyciągał rękę do zgody, zależało mu na mnie i dzieciach, nigdy mnie nie zdradzał, był domatorem, nigdy nie pił, spokojny. Jedyne o co się kłóciliśmy to jego praca - nie mógł nigdy nigdzie na dłużej "zakotwiczyć" w rezultacie wyjechał 8 mcy temu do innego kraju popracować. 3 tygodnie temu oznajmił mi, że podjął decyzję o rozstaniu, bo nie miał we mnie oparcia, ciągle tylko kłótnie, brak czułości... Sądzę, że kogoś tam poznał tylko nie chce się przyznać...Najgorsze jest to, że przyjeżdza do dzieci a ja muszę go znosić przez kilka dni po tym jak mnie skrzywdził. Dlaczego to wszystko jest tak ulotne i kruche? Zostałam sama z dnia na dzień z dwójką małych dzieci, firmą, kredytami... Nie wiem jak się pozbierać...Mam dopiero 31 lat! Jak będzie wyglądało moje życie? Strasznie kocham męża! Pobraliśmy się z miłości a on wyciął mi taki numer!