Dodaj do ulubionych

Byłam u adwokata

14.07.11, 21:51
Pozew przygotujemy i wszelkie potrzebne dokumenty. Mąż mi dziś napisał, że ten jeden jedyny raz zrobi mi "uprzejmość" i przyjedzie bez kochanki (dzieli nas 500 km), natomiast "weźmie sobie" dziecko i roczek wyprawi Mu u swojej matki.
Adwokat się zaśmiał, puknął palcem w czoło i powiedział, że absolutnie w przypadku kiedy mąż bardzo by się upierał przy tym zabraniu, mam wzywać policję, ponieważ dziecko do 3 r.ż ma być z matką i wizyty mają odbywać się w moim domu, zwłaszcza zważywszy na fakt, że ojciec się zbytnio do dziecka nie śpieszy (to będzie 8 zapowiedziana wizyta - nie widział Jej ponad dwa miesiące), alimenty płaci w kratkę tłumacząc się brakiem pieniędzy (nabył właśnie bardzo drogi samochód dla nowej rodziny).
Srał pies samochód i alimenty.
Adwokat ma rację co do tych wizyt? Faktycznie nie muszę narażać córeczki na szok zabrania przez obcego faceta?
Obserwuj wątek
    • podroznie ... 14.07.11, 22:31
      Niemowlaka nie oddasz Tacie, to zrozumiałe.
      Ale czy podpowiedź adwokata służy Ci globalnie?
      Chwila, i synek będzie nastolatkiem...
      Jeśli tylko mała szansa, nie otwierałbym frontu walki z całą rodziną męża,
      szukał tam raczej sprzymierzeńców. Tym bardziej że może blisko siebie mieszkacie.
      Wczuj się w sytuację Teściowej i jeśli z jej strony są/będą próby kontaktu z Tobą/wnukiem
      pomóż

      Dobranoc
      • fado_pl Re: ... 14.07.11, 22:38
        Nie, ja nie zamierzam z nikim walczyć. Sama zadzwoniłam do teściowej i poszłyśmy z córeczką z wizytą. To jest kwestia oddzielna.
        Mnie chodzi o to, czy facet, który totalnie nie interesuje się dzieckiem może sobie ot tak wpaść i je zabrać. Co twierdzi adwokat, już napisałam i właściwie szukam potwierdzenia.
        Mój mąż miewa różne pomysły. Ostatnio chciał zabrać córkę na 2 tygodnie te 500 km ode mnie. Nie jestem mściwą zołzą. Nie zabraniam kontaktów ale chcę bronić dziecko przed tego typu stresami, skoro Jej ojciec nie rozumie, że taki mały człowiek też ma uczucia i nie jest rzeczą.
        • nicol.lublin Re: ... 15.07.11, 09:08
          no... ja bym taka pewna nie była. wy nie macie rozwodu chyba, więc pobyt dziecka nieokreślony, władza dla obojga rodziców. teoretycznie więc ojciec ma takie samo prawo jak ty.
          ja jednak nie stawiałabym sprawy na ostrzu noża, tylko próbowałabym negocjacji. odpuściłabym walkę o wizyty bez kochanki, a naciskałabym na spotkania na znajomym gruncie (u babci np.)
          jeśli ojciec nie będzie odwiedzał ludzika, to nigdy nie zbudują więzi. moja córa od 1,5 czy 2 lat (nie pamiętam już dokładnie) nocowała u taty, no oczywiście nie 500km od domu smile ale oni mieli silną więź (nadal tak jest)
          • fado_pl Re: ... 15.07.11, 09:40
            No ale wybacz Nicol, właśnie o to chodzi, że mąż ma te relacje głęboko w odwłoku. Gdybym widziała, że przyjeżdża, dzwoni, dopytuje się - dosłownie cokolwiek, nie miałabym żadnych obaw. Natomiast niestety, na własnej skórze się przekonałam, że dzieckiem się nie zajmował (jeszcze 3 miesiące temu, kiedy mieszkaliśmy razem) bo jeździł jak się później okazało do obecnej towarzyszki. Często było tak, że musiałam iść do sąsiadki bo nie miałam nic do jedzenia dla córki. Wychodził z domu zostawiając mnie kompletnie bez pieniędzy, wracał w nocy bądź nad ranem.
            Wiem, że to trudne, naprawdę. Bardzo się staram patrzeć na wszystko obiektywnie, nie mieszając do tego swoich prywatnych do tego człowieka uczuć.
        • burza4 Re: ... 15.07.11, 11:21
          ado_pl napisała:

          > Mnie chodzi o to, czy facet, który totalnie nie interesuje się dzieckiem może
          > sobie ot tak wpaść i je zabrać.

          Nie, nie może. Wpaść to można po pizzę na wynos.

          > Nie zabraniam kontaktów ale chcę bronić dziecko przed tego typu stresami, skoro Jej ojciec nie rozumie, że taki mały człowiek też ma uczucia i nie jest rzeczą.

          Skoro jest ograniczony i nie rozumie - to i nie zrozumie. Ustal w sądzie zasady kontaktów.
          • altz Re: ... 15.07.11, 12:37
            > Nie, nie może. Wpaść to można po pizzę na wynos.
            Po co pisać takie głupoty i tylko nakręcać nerwy?

            A ojciec dziecko może zabrać, ma takie same prawa, jak matka.
            Gdyby matka karmiłam wyłącznie piersią (noworodek), dziecko leżało pod kroplówką, miało gorączkę 42 stopnie i było pod opieką lekarza itd., to można wezwać policję i policja by pomogła, poza tym nic policji do tego, jak się rodzice dogadują i niech spadają na szczaw.

            Adwokat jest głupi i niedouczony. Jest w KRiO prawo takie, że do trzech lat matka jest pierwsza do opieki, przy rozwiązywaniu sporów kompetencyjnych i tylko tyle. To jest jakiś stary przepis i zazwyczaj się go nie bierze pod uwagę, tylko bada się więź dziecka z rodzicami.

            Nie rób dymu, dogadaj się, to będzie z zyskiem dla dziecka.
            Spróbuj zaproponować, że zgoda, dziecko będzie u rodziny ojca, jeśli faktycznie jest taka potrzeba, ale ojciec dziecka opłaca podróż Twoją i dziecka, a ty zawieziesz dziecko.
            Coś wykombinujcie, jakoś trzeba się porozumieć, a dziecko ma prawo do poznania rodziny.
            Dorośli jesteście, kombinujecie, jeśli będzie faktyczna wola z obu stron, to się dogadacie.
            Jeśli nie, to zostanie sąd, co będzie już krzywdą dla dziecka.
      • podroznie ... 14.07.11, 23:17
        Spokojnie, panikujesz niepotrzebnie. Ale dużo teraz na Twej głowie

        Jeśli chcesz mieć to na wszystkie możliwe guziki zapięte,
        zadzwoń/pójdz na posterunek i się zapytaj o lokalną wykładnię działań w Twoim rejonie.
        Zapisz nazwisko rozmówcy-w razie "realnego zagrożenia"powołasz się na przeprowadzoną rozmowę.

        Zrobiłaś już dużo, będzie dobrze a to tylko emocje, niskie ciśnienie przed burzą.
        Śpij spokojnie. Dobrej nocy. Opatrzność czuwa poza wszystkim.
    • der1974 Re: Byłam u adwokata 15.07.11, 10:18
      Jak masz adwokata to po co pytasz laików ????

      Dostaniesz 20 różnych odpowiedzi i dopiero nie bedziesz wiedziała co robić.
    • mozambique Re: Byłam u adwokata 15.07.11, 16:38
      OBCY facet ?????????

      i obcemu facetowi dziecko urodzilas ???
      • fado_pl Re: Byłam u adwokata 18.07.11, 12:09
        Dziecko się facetowi rodzi?
        Dla ludzika niespełna dwunastomiesięcznego, człowiek którego widział ponad dwa miesiące temu jest obcy. I to jest fakt. Nie złośliwość.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka