asiek06
25.07.11, 22:22
Witam,
Moja sprawa rozwodowa za miesiąc. Odliczam dni i codziennie zastanawiam się nad tym co to będzie...Generalnie sytuacja przedstawia się następująco: małżeństwem jesteśmy prawie 5 lat, mąż wyprowadził się ode mnie w styczniu w tym roku - mieszka w wynajmowanym mieszkaniu, ja również zostałam sama na wynajmowanym mieszkaniu, w którym mieszkaliśmy od ślubu. W grudniu 2010 odkryłam, że mąż ma romans z koleżanką ze studiów (które skończył parę lat temu) - smsy, wyznania miłosne - już od paru miesięcy (od września 2011) się nam zupełnie nie układało i czułam, że dzieje się coś bardzo złego. Mąż coraz częściej wspominał w kłótniach o wyprowadzce i rozwodzie no i stało się. Kontaktu ze sobą prawie w ogóle nie mieliśmy-widzieliśmy się zaledwie parę razy od jego wyprowadzki. Mąż złożył pozew o rozwód bez orzekania o winie w czerwcu. Ja rozwodu nie chcę, kocham męża i chcę walczyć o nasze małżeństwo. W pozwie mąż napisał, że mieliśmy różne zainteresowania i cele życiowe oraz, że jego uczucia do mnie wygasły. Ja w swojej odpowiedzi na pozew zupełnie nie zgodziłam się z jego argumentami, napisałam jak według mnie wygląda cała sytuacja i podałam prawdziwe powody problemów w naszym małżeństwie - między innymi jego niewierność (parę lat wcześniej mąż również miał krótką przygodę miłosną z koleżanką z pracy - również smsy, wyznania miłosne itp.) oraz inne sprawy, który miały wpływ na rozkład naszego pożycia (problemy z powiększeniem rodziny, problemy finansowe, mieszkaniowe itd.). Dość obszernie opisałam również moje stanowisko dotyczące walki o nas oraz tego, że widzę jeszcze szanse na naprawę naszych relacji. Z tego co mi wiadomo to mąż obecnie jest ze swoją kochanką (chociaż od samego początku temu zaprzecza) - mam dowody na to, że łączy ich coś więcej niż tylko zwykła koleżeńska znajomość- kochanka mojego męża kontaktuje się ze mną co jakiś czas pisząc mi różne dziwne rzeczy w smsach..., ale z ich treści wynika, że jest z moim mężem. W związku z całą sytuacją mam parę pytań:
1. Czy sąd może orzec rozwód na pierwszej rozprawie jeśli mąż chce rozwodu a ja nie?
2. Czy sąd skieruje nas na mediacje? Czy pomimo wysłanej już odpowiedzi na pozew mogę jeszcze dosłać wniosek/prośbę o skierowanie nas na mediacje?
3. Co jeśli mąż nie wyrazi zgody na udział w mediacjach?
4. Co jeśli mediacje nic nam nie pomogą - po nich odbędzie się druga rozprawa i nasze stanowiska nadal będą takie same -mąż dalej będzie chciał rozwodu a ja nie?
5. Czy na pierwszej rozprawie powinnam cokolwiek wspomnieć o kwestiach finansowych, które mieliśmy załatwić do pierwszej rozprawy (nie pisałam o nich w odpowiedzi na pozew) - sytuacja jest następująca - mieliśmy z mężem dług, który powstał w czasie trwania małżeństwa-mamy wspólność majątkową - ustaliliśmy między sobą, że każde z nas spłaca połowę tego długu (sprawiedliwie) - w celu dokonaniu spłaty długów oboje mieliśmy iść po pożyczkę do banku i spłacić te długi - ja pożyczkę swoją załatwiłam i spłaciłam większą część długu - 3/4 - mąż do dnia dzisiejszego nie spłacił swojej części długu i nie oddał mi kwoty, którą ja wyłożyłam za niego spłacając dług. Pomimo naszych ustaleń mąż ignoruje moje smsy do niego w tej sprawie, nie odbiera ode mnie telefonów i generalnie zostawił mnie z tym problemem...czy jeśli do rozprawy nic w tej kwestii się nie zmieni to powinnam o tym wspomnieć na sali sądowej?
Generalnie uważam, że winę za rozkład naszego pożycia małżeńskiego w całości ponosi mąż - dwie zdrady oraz 4 wyprowadzki w ciągu 4.5 lat małżeństwa - ja zawsze o nas walczyłam i nie zmuszałam męża do wyprowadzek-były to zawsze jego decyzje i niestety żadne argumenty i prośby, żeby został nic nie pomagały, mąż się po prostu pakował i mnie zostawiał jak nasilały się kłopoty i kłótnie...niemniej jednak, nie chcę orzeczenia rozwodu z wyłącznej winy męża, chcę zrobić wszystko żeby do rozwodu nie doszło - jak to zrobić?
Czy sprawa może skończyć się na tym, że sąd nie orzeknie rozwodu ponieważ o rozwód wystąpiła osoba, która jest wyłącznie winna rozkładu pożycia małżeńskiego?
Co do innych ważnych informacji - jak już wcześniej pisałam, nie mieszkamy ze sobą od stycznia, prowadzimy dwa osobne gospodarstwa domowe, dzieci nie mamy, nie współżyjemy ze sobą od prawie roku.... Każde z nas pracuje zawodowo i jesteśmy w stanie jakoś przeżyć z pieniędzy, które zarabiamy, także kwestia alimentów nie wchodzi w grę. Dziękuję wszystkim za odpowiedzi na powyższe pytania.