Dodaj do ulubionych

Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie

25.07.11, 22:22
Witam,

Moja sprawa rozwodowa za miesiąc. Odliczam dni i codziennie zastanawiam się nad tym co to będzie...Generalnie sytuacja przedstawia się następująco: małżeństwem jesteśmy prawie 5 lat, mąż wyprowadził się ode mnie w styczniu w tym roku - mieszka w wynajmowanym mieszkaniu, ja również zostałam sama na wynajmowanym mieszkaniu, w którym mieszkaliśmy od ślubu. W grudniu 2010 odkryłam, że mąż ma romans z koleżanką ze studiów (które skończył parę lat temu) - smsy, wyznania miłosne - już od paru miesięcy (od września 2011) się nam zupełnie nie układało i czułam, że dzieje się coś bardzo złego. Mąż coraz częściej wspominał w kłótniach o wyprowadzce i rozwodzie no i stało się. Kontaktu ze sobą prawie w ogóle nie mieliśmy-widzieliśmy się zaledwie parę razy od jego wyprowadzki. Mąż złożył pozew o rozwód bez orzekania o winie w czerwcu. Ja rozwodu nie chcę, kocham męża i chcę walczyć o nasze małżeństwo. W pozwie mąż napisał, że mieliśmy różne zainteresowania i cele życiowe oraz, że jego uczucia do mnie wygasły. Ja w swojej odpowiedzi na pozew zupełnie nie zgodziłam się z jego argumentami, napisałam jak według mnie wygląda cała sytuacja i podałam prawdziwe powody problemów w naszym małżeństwie - między innymi jego niewierność (parę lat wcześniej mąż również miał krótką przygodę miłosną z koleżanką z pracy - również smsy, wyznania miłosne itp.) oraz inne sprawy, który miały wpływ na rozkład naszego pożycia (problemy z powiększeniem rodziny, problemy finansowe, mieszkaniowe itd.). Dość obszernie opisałam również moje stanowisko dotyczące walki o nas oraz tego, że widzę jeszcze szanse na naprawę naszych relacji. Z tego co mi wiadomo to mąż obecnie jest ze swoją kochanką (chociaż od samego początku temu zaprzecza) - mam dowody na to, że łączy ich coś więcej niż tylko zwykła koleżeńska znajomość- kochanka mojego męża kontaktuje się ze mną co jakiś czas pisząc mi różne dziwne rzeczy w smsach..., ale z ich treści wynika, że jest z moim mężem. W związku z całą sytuacją mam parę pytań:

1. Czy sąd może orzec rozwód na pierwszej rozprawie jeśli mąż chce rozwodu a ja nie?

2. Czy sąd skieruje nas na mediacje? Czy pomimo wysłanej już odpowiedzi na pozew mogę jeszcze dosłać wniosek/prośbę o skierowanie nas na mediacje?

3. Co jeśli mąż nie wyrazi zgody na udział w mediacjach?

4. Co jeśli mediacje nic nam nie pomogą - po nich odbędzie się druga rozprawa i nasze stanowiska nadal będą takie same -mąż dalej będzie chciał rozwodu a ja nie?

5. Czy na pierwszej rozprawie powinnam cokolwiek wspomnieć o kwestiach finansowych, które mieliśmy załatwić do pierwszej rozprawy (nie pisałam o nich w odpowiedzi na pozew) - sytuacja jest następująca - mieliśmy z mężem dług, który powstał w czasie trwania małżeństwa-mamy wspólność majątkową - ustaliliśmy między sobą, że każde z nas spłaca połowę tego długu (sprawiedliwie) - w celu dokonaniu spłaty długów oboje mieliśmy iść po pożyczkę do banku i spłacić te długi - ja pożyczkę swoją załatwiłam i spłaciłam większą część długu - 3/4 - mąż do dnia dzisiejszego nie spłacił swojej części długu i nie oddał mi kwoty, którą ja wyłożyłam za niego spłacając dług. Pomimo naszych ustaleń mąż ignoruje moje smsy do niego w tej sprawie, nie odbiera ode mnie telefonów i generalnie zostawił mnie z tym problemem...czy jeśli do rozprawy nic w tej kwestii się nie zmieni to powinnam o tym wspomnieć na sali sądowej?

Generalnie uważam, że winę za rozkład naszego pożycia małżeńskiego w całości ponosi mąż - dwie zdrady oraz 4 wyprowadzki w ciągu 4.5 lat małżeństwa - ja zawsze o nas walczyłam i nie zmuszałam męża do wyprowadzek-były to zawsze jego decyzje i niestety żadne argumenty i prośby, żeby został nic nie pomagały, mąż się po prostu pakował i mnie zostawiał jak nasilały się kłopoty i kłótnie...niemniej jednak, nie chcę orzeczenia rozwodu z wyłącznej winy męża, chcę zrobić wszystko żeby do rozwodu nie doszło - jak to zrobić?
Czy sprawa może skończyć się na tym, że sąd nie orzeknie rozwodu ponieważ o rozwód wystąpiła osoba, która jest wyłącznie winna rozkładu pożycia małżeńskiego?

Co do innych ważnych informacji - jak już wcześniej pisałam, nie mieszkamy ze sobą od stycznia, prowadzimy dwa osobne gospodarstwa domowe, dzieci nie mamy, nie współżyjemy ze sobą od prawie roku.... Każde z nas pracuje zawodowo i jesteśmy w stanie jakoś przeżyć z pieniędzy, które zarabiamy, także kwestia alimentów nie wchodzi w grę. Dziękuję wszystkim za odpowiedzi na powyższe pytania.


Obserwuj wątek
    • aki3 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 25.07.11, 22:56
      a po co ci taki mąż co w ciągu 4,5 lat małżeństwa wyprowadza się 4 razy? Uprawiasz jakiś masochizm życiowy czy co?
      W kwestii długu, to pewnie będziesz musiała w całości go spłacić (i tak spłacasz). Banku nie interesuje kto spłaca - ma być spłacone. Od byłego już męża możesz żądać połowy tego co spłaciłaś już po rozwodzie, jako że dług zaciągnęliście wspólnie, a spłata części nastąpiła z twojego majątku odrębnego. To co spłaciłaś w trakcie trwania małżeństwa przepadło. Chyba, że gość będzie honorowy i zwróci ci to co spłaciłaś za niego, ale z tego co piszesz nie jest.
      • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 08:26
        W całości nie będę musiała go spłacić, ponieważ pozostała kwota do spłaty jest na męża i to on musi ją spłacić, ale musi mi również oddać kwotę pieniędzy, którą ja wyłożyłam za niego. Prawda jest taka, że spłata nie nastąpiła z mojego majątku odrębnego - póki co małżeństwem jesteśmy, mąż wyraził zgodę na pożyczkę, którą ja wzięłam i tak naprawdę jest to nasz dług, a nie tylko mój - czyż nie? Chciałabym wiedzieć czy powinnam wspomnieć o tej sytuacji podczas pierwszej rozprawy - mąż w pozwie napisał, że wszystkie pozostałe kwestie załatwiliśmy polubownie - jeśli do pierwszej rozprawy nie zwróci mi tych pieniędzy to nie będę mogła się zgodzić z tym stwierdzeniem...
        • altz Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 10:42
          asiek06 napisała:

          > W całości nie będę musiała go spłacić, ponieważ pozostała kwota do spłaty jest
          > na męża i to on musi ją spłacić, ale musi mi również oddać kwotę pieniędzy, któ
          > rą ja wyłożyłam za niego. Prawda jest taka, że spłata nie nastąpiła z mojego ma
          > jątku odrębnego - póki co małżeństwem jesteśmy, mąż wyraził zgodę na pożyczkę,
          > którą ja wzięłam i tak naprawdę jest to nasz dług, a nie tylko mój - czyż nie?
          Czy możesz powiedzieć, jak to było z tymi pieniędzmi? I na co poszły?
    • tricolour W telegraficznym skrócie... 25.07.11, 23:06
      ...

      1. W zasadzie nie orzeknie tylko wyznaczy drugi termin.
      2. Chyba nie ma już mediacji.
      3 i 4 - patrz p.2
      5. Nie jest istotne kto z małzonków spłacił dług. Ty możesz dochodzić swoich praw na drodze procesu cywilnego o zwrot połowy pieniędzy.

      A tak ogólnie: skoro facet zdradził dwa razy, to myślisz, że sie sam z siebie poprawi? Ja uważam, że zdradzi piąty i dziesiąty skoro Ty zawsze czekasz na niego i dajesz szansę. Jeśli chcesz odzyskac faceta (choć to nie jest pewny sposób, ale mocno prawdopodobny) to kopnij go w dupe jak tylko mocno możesz. Kochanka jest dobra na kilka miesięcy, a potem się nudzi - wtedy zechce wrócic do Ciebie. Tyle, że ma nie wracać do rozmemłanego popychadła gotowego na wszystko tylko do człowieka, partnera, przyjaciela, który szanuje siebie samego w pierwszej kolejności. Do Ciebie powinno się chcieć wracać, a nie uciekać zdradą.

      PS. Przepraszam za ostre. Nie miałem mniej wyrazistej kredki pod ręką.
      • asiek06 Re: W telegraficznym skrócie... 26.07.11, 08:30
        Z tego co mi wiadomo, to mediacje są właśnie wtedy gdy strony są niezgodne-czyli, tak jak w naszym przypadku - kiedyś pierwsza sprawa była sprawą pojednawczą czy jakoś tak, a teraz tego nie ma, ale są mediacje. Koleżanka rozwodziła się rok temu - ona chciała rozwodu, mąż nie - zostali wysłani na mediacje, które nic nie dały - na drugiej rozprawie sąd orzekł rozwód, ale tylko dlatego, że mąż koleżanki zmienił zdanie i się jednak zgodził na rozwód - jestem ciekawa co by było w przypadku, gdyby dalej tego rozwodu nie chciał? czy sąd w takiej sytuacji zaczyna badać, po której stronie leży wina za rozkład pożycia?
        • tricolour Sądy w zasadzie niczego nie badają... 26.07.11, 09:49
          ... to na stronach ciąży koniecznośc udowodnienia tego, co twierdzą. Jesli więc twierdzisz, że wyłaczna wina lezy po stronie męża, to masz to jasno udowodnić. Problem w tym, że zdradza się z jakiegos powodu. Zatem mąz może powiedzieć, że źle mu było z Tobą i znalazł sobie kochankę zaspokajającą potrzeby, a wina może być orzekana jako obustronna.

          Gdy zaś jedna strona chce rozwodu, a druga nie chce, to sąd będzie odraczał sprawę do jakiegoś skutku, mając w nosie całą rzecz.
    • errormix Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 05:50
      Będzie trochę off topic, ale nie mogę się powstrzymać.

      Gdyby któraś z pań gotowa byłaby wybaczać mi ciągłe zdrady, wyprowadzanie się, straszenie ją rozwodem, gdyby wciąż o mnie walczyła, gdyby wiedziała, że jestem z inną, gdyby ta inna pisała do niej "dziwne" smsy, a mimo tego wciąż powtarzała, że mnie kocha i że chce ratować małżeństwo....

      ...to ja bardzo chętnie się z nią ożenię.

      Nawet dzisiaj.

      Poważne oferty proszę na maila.
      • ewela1_1 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 11:12

        Nie lubię tego! Nie napiszęsmile
        -------------
        "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
      • anbale Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 11:26
        A to dziwne. Z moich obserwacji wynika, że mężczyźni na ogół się trochę obawiają takich kobiet...a przynajmniej jakoś specjalnie nie cenią takich "myszy, co gonią pułapkę"...:]

        errormix napisał:

        > Będzie trochę off topic, ale nie mogę się powstrzymać.
        >
        > Gdyby któraś z pań gotowa byłaby wybaczać mi ciągłe zdrady, wyprowadzanie się,
        > straszenie ją rozwodem, gdyby wciąż o mnie walczyła, gdyby wiedziała, że jestem
        > z inną, gdyby ta inna pisała do niej "dziwne" smsy, a mimo tego wciąż powtarza
        > ła, że mnie kocha i że chce ratować małżeństwo....
        >
        > ...to ja bardzo chętnie się z nią ożenię.
        >
        > Nawet dzisiaj.
        >
        > Poważne oferty proszę na maila.
        >
    • nextvivi Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 06:07
      Tak się zastanawiam: jak to jest, że od jednych kobiet, mąż przyklejony jest jak żep do psiego ogona i nie chce sie odczepic mimo ze kobieta go nie chce, a od innych kobiet facet ucieka do kochanki.

    • plujeczka Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 06:19
      dziewczyno zastanawiam sie o co i o kogo walczy? za kilka lat znowu zakocha sie w kolejnej panience a ty wciaż bedzie mu wybaczała? niemasz własnych ambicji ? tym bardziej ,ze nie macie dzieci=teraz to zupełnie dobry moment na rozód .pamietaj o jednym " z niewonika niema pracownika" Opamietaj się.Jetses po prostu załosna.
      • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 06:33
        Ale ja nikogo tutaj nie prosiłam o ocenianie mojego zachowanie i tego co robię i w imię czego chcę walczyć o męża, zadałam konkretne pytania, na które bym chciała uzyskać odpowiedzi od osób, które być może przez coś takiego już przeszły-a domyślam się, że na tym forum trochę takich osób jest. Nie uważam, abym była osobą żałosną. Jestem osobą głęboko wierzącą, podejmując decyzję o tej walce nie kierowałam się złością, nienawiścią do męża, chęcią odwetu. Być może źle robię, najwyżej przekonam się o tym za parę lat a póki co zależy mi na odpowiedziach na moje pytania.
        • plujeczka Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 07:35
          skoro jestes osobą głeboko wierzaca to pamietak kościół nie pochwala trójkatów.
          • ewela1_1 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 10:15
            plujeczka napisała:

            > skoro jestes osobą głeboko wierzaca to pamietak kościół nie pochwala trójkatów.

            Brawo!!!
          • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 10:19
            Ale Kościół jak najbardziej jest za tym, aby walczyć o sakramentalny związek małżeński, wybaczać, próbować, naprawiać itp. - to nie ja zbłądziłam, tylko mój mąż - ja nie mam nikogo na boku tylko mąż.
            • plujeczka Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 12:12
              to sobie znajdź kogoś na boku to przekonasz się sama czy fakny wciaz bedzie maz czy kochanek.A ji jeszcze jedno na chwile zapomnij o doktrynach koscioła .Spróbuj tego samego co twój maz.Zal mi cię ale o dziwo rozumiem twojego męża i w pełni go popieram
        • tricolour Czym się kierowałaś decydując na walkę o związek? 26.07.11, 07:44
          Piszesz, że "nie kierowałam się złością, nienawiścią do męża, chęcią odwetu" czyli piszesz czym się nie kierowałaś. Tymczasem ważne (i trudniejsze) jest by napisać czym się kierujesz.

          Może się okazać, że to co uważasz za ważne w tym kierowaniu, jest pozbawione sensu w przypadku zdrady, kochanki, pogardy męża. To czym się kierujesz?

          PS. Twoje pytania są nakierowane na to, jak nie dać rozwodu drogą manipulacji. Na takie pytania odpowiada się niechętnie. tym bardziej, że małżeństwa już nie ma.
          • altz Re: Czym się kierowałaś decydując na walkę o zwią 26.07.11, 08:08
            Może dodam, że nawet ślub kościelny zostałby uznany za nieważny od początku z powodów:
            - niedojrzałości mężczyzny - braku umiejętności życia tylko z jedną kobietą,
            - niedojrzałości wynikającej z nieuczestniczenia w finansowaniu małżeństwa (ten kredyt),
            - niechęci do mieszkania wspólnego.

            Każdy z tych powodów jest dobry i wystarczający, żeby udowodnić, że małżeństwo od razu było nieważne.

            Nie wiem, czy da się męża wychować. wink Niektóre panie osiągają taki sukces pod koniec życia, ale nie z powodu swoich działań, tylko z powodu zmian hormonalnych u mężczyzny.
          • asiek06 Re: Czym się kierowałaś decydując na walkę o zwią 26.07.11, 08:35
            Dla mnie nie jest trudne napisanie czym się kieruję - kieruję się miłością do męża, bo prawdą jest, że nadal go kocham. Kieruję się swoją wiarą, która nie pozwala mi wyrazić zgody na rozwód. Uważam, że mąż bardzo mocno zbłądził robiąc, to co zrobił, ale wierzę, że przy odrobinie dobrej woli oraz ewentualnie pomocy z zewnątrz (terapia małżeńska itp.) jesteśmy w stanie naprawić to wszystko. Wiem jaka zaraz tutaj będzie reakcja na to, co piszę. Po prostu na chwilę obecną nie jestem gotowa na to, żeby wyrazić zgodę na rozwód-gdybym to zrobiła to działałabym niezgodnie z moim sumieniem, sercem i uczuciami.
            • ewela1_1 Re: Czym się kierowałaś decydując na walkę o zwią 26.07.11, 10:19

              Nie ma wiekszego znaczenia, ze go kochasz, wieksze znaczenie ma to, ze on nie kocha Ciebie. Osoba, ktora kocha nie zdradza, nie oszukuje, dla mnie grzechem jest zycie w takiej obludzie i klamstwie.
              -------------
              "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
              • errormix Re: Czym się kierowałaś decydując na walkę o zwią 26.07.11, 10:54
                ewela1_1 napisała:

                > Nie ma wiekszego znaczenia, ze go kochasz, wieksze znaczenie ma to, ze on nie kocha Ciebie.

                Lubię to!
    • tesknotazabija Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 07:39
      W sumie odpowiedzi na Twoje pytania Ci nie udzielę, bo każda sprawa jest inna. I wiele zależy od składu sędziowskiego.
      Jedyne co mi się tu nasuwa to proste pytanie: po co Ci to dziewczyno? Facet zdradził Cię 2 razy w tak krótkim odstępie czasu.
      Nie lubię tak reagować na wpisy na forum, ale w tym przypadku muszę - zacznij się szanować, bo jeśli nie będziesz szanowała sama siebie, to nie licz na to, że będzie CIę szanował Twój mąż czy jakikolwiek inny facet.
      Cholernie jest mi CIebie szkoda. Nie do końca wyczuwam Twoje intencje, ale krzywdzisz sama siebie, naprawdę.
    • ruda_445 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 08:57
      Ale po kiego?
      Ja Cię proszę kobieto, wytłumacz. Facet dzieciak jest... zdradza, kombinuje, nie szanuje a Ty....ja chcę ratować. Wierzysz w jego cudowne nawrócenie?
      • kowalka33 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 09:25
        Jeśli jestes wierzaca , to rozwód nic nie wnosi, to sprawa cywilna. Potraktuj to jako separację. Możliwe że jesli zaakceptujesz ten stan i zajmiesz się w końcu sobą i kopniesz kretyna jak ktoś mądrze radził to wróci do ciebie. Plusem tej sytuacji jest to że całkiem możliwe że jeśli zajmiesz się soba na dobre i może sama udasz się na terapię (jako kobieta która za mocno kocha) w końcu przejrzysz na oczy...Uniewaznienia małzeństwa też są dla ludzi. Ale zastanawia mnie jedno , ta chęć podporządkowania sobie męża, ta manipulacja żeby nie dawać rozwodu kiedy sytuacja jest w gruncie rzeczy jasna , 4 razy się wyprowadzał od ciebie w koncu.
        • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 09:33
          Myślę o terapii dla samej siebie, gdyż coraz gorzej sobie radzę z całą sytuacją. Ale ja wcale nie chcę męża sobie podporządkować - w każdym rozwodzie są zawsze dwie strony i te dwie strony nie zawsze muszą się zgadzać na to samo prawda? to nie ja złamałam przysięgę małżeńską, tylko mąż - nie uważam, żeby to była manipulacja - mąż mnie zostawił i chce rozwodu, ja męża kocham i na rozwód się nie zgodzę i tyle, takie jest moje stanowisko w tej sprawie. Najbardziej nurtuje mnie jednak pytanie co sąd robi w takim przypadku? jeśli wciąż będziemy niezgodni w kwestii rozwodu...
          • der1974 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 09:43
            Jak Ty nie chcesz rozwodu musisz podac przyczynę PRAWNĄ dla ktorej nie chcesz rozwodu, czyli na jaką negatywną przesłankę orzeczenia rozwodu się powołujesz. Są 3 takie przesłanki: dobro dzieci, brak zgody malzonka niewinnego oraz sprzecznosc z zasadami wspolzycia spolecznego. Nie interesuje nikogo Twoja wiara lub jej brak. I nawet brak Twojej zgody moze byc oceniony jako naduzycie prawa. Sad moze wiec orzec rozwod nawet wbrew Twojej woli. O ile nie bedziesz sie zgadzac na rozwod, sad bedzie musial zbadac kwestie winy i wydac orzeczenie kto jest winny o ile uzna ze rozwod jest mozliwy. W takiej sytuacji mozliwe jest takze, ze sad oddali pozew o rozwod uznajac, ze nie doszlo jeszcze do trwalego i calkowitego rozkladu pozycia. Wtedy maz bedzie mogl sprobowac za rok czy dwa i na pewno ten rozwod za ktoras proba dostanie.
            • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 09:55
              Jak Ty nie chcesz rozwodu musisz podac przyczynę PRAWNĄ dla ktorej nie chcesz r
              > ozwodu, czyli na jaką negatywną przesłankę orzeczenia rozwodu się powołujesz. S
              > ą 3 takie przesłanki: dobro dzieci, brak zgody malzonka niewinnego oraz sprzecz
              > nosc z zasadami wspolzycia spolecznego.

              Dziękuję za odpowiedź.

              Uważam, że przyczyną prawną w naszym przypadku jest brak zgody małżonka niewinnego - czyli mnie, gdyż uważam, że tylko i wyłącznie mąż jest winien rozkładu naszego pożycia, ale w mojej odpowiedzi na pozew nic nie napisałam na temat winy męża, napisałam po prostu, że bardzo proszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa.
              • yoma Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 10:10
                Innymi słowy, napisałaś

                > prawdziwe powody problemów w naszym małżeństwie - między innymi jego niewierność (parę lat wcześniej mąż również miał krótką przygodę miłosną z koleżanką z pracy - również smsy, wyznania miłosne itp.) oraz inne sprawy, który miały wpływ na rozkład naszego pożycia (problemy z powiększeniem rodziny, problemy finansowe, mieszkaniowe itd.).

                czyli wszystkie powody DLA szybkiego rozwodu, a zakończyłaś, że się na rozwód nie zgadzasz?
                • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 10:29
                  No dokładnie nie zgadzam się ponieważ uważam, że wszystkie te problemy można przezwyciężyć i naprawić a nie od nich uciekać tylko dlatego, że sprawy nie idą po naszej myśli. Skoro ślubowaliśmy sobie, że będziemy ze sobą na dobre i na złe to nie jest przecież tak, że jak jest dobrze to jestem z mężem a jak się zaczyna źle dziać i życie się nieco komplikuje to od męża uciekam w ręce kochanka? Gdyby wszyscy ludzie na świecie tak postępowali to jakby ten świat funkcjonował. Byliśmy bardzo dobraną, zakochaną w sobie parą i pobraliśmy się z wielkiej miłości, mieliśmy wspólne plany i marzenia na przyszłość - dlaczego więc mam godzić się na coś, co absolutnie nijak ma się do moich uczuć, do moich przekonań, do mojej wiary? nikt nie ma życia usłanego różami, każdy związek ma swoje problemy i kłopoty, sztuką jest je przezwyciężyć i starać się ratować miłość a nie odwracać się plecami i zostawiać kogoś, tylko dlatego, że pewne sprawy nie układają się po naszej myśli i nie wyglądają tak jak sobie wymarzyliśmy...
                  • ewela1_1 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 10:36
                    "sztuką jest je przezwyciężyć i starać się ratować miłość"

                    Uwazasz, ze on do Ciebie czuje milosc????????
                    -------------
                    "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
                  • noname2002 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 10:52
                    "nikt nie ma życia usłanego różami, każdy związek ma swoje problem
                    > y i kłopoty, sztuką jest je przezwyciężyć i starać się ratować miłość a nie odw
                    > racać się plecami i zostawiać kogoś, tylko dlatego, że pewne sprawy nie układa
                    > ją się po naszej myśli i nie wyglądają tak jak sobie wymarzyliśmy..."
                    Problem w tym, że do tego żeby związek przetrwał potrzebne są starania DWÓCH osób a u Was tylko Ty tego chcesz i się starasz. W żaden sposób sama nie uratujesz związku, wiem z doświadczenia niestety.
                    Zastanów się czy się po prostu nie boisz samotności i tego, że Twoje życie nie będzie takie jak planowałaś a wiara jest pretekstem, żeby to wszystko ciągnąć dalej.
                  • yoma Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 11:00
                    Twój pogląd i masz do niego prawo, tyle że zastanów się, czy w ten sposób za parę lat nie staniesz się excusez le mot sfrustrowaną starą babą - bez mieszkania (problemy mieszkaniowe), bez pieniędzy (problemy finansowe), bez dzieci (problemy z powiększeniem rodziny), i de facto bez męża, który, jako lekkoduch, dalej spokojnie po kochankach buja. Wiara może i nakazuje dźwigać swój krzyż z pokorą, ale chyba nic nie mówi o dobrowolnym nakładaniu sobie tego krzyża?

                    Co do ratowania miłości, do tanga trzeba dwojga, sama sobie możesz ratować ad mortem defecatam. Chociaż taki układ jest niewątpliwie bardzo wygodny dla szanownego małżonka.
                  • anbale Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 11:05
                    Ale jakim sposobem chcesz kogoś, kto nie kocha, kto jest zobojętniały i oddalony, kto zamknął juz wasze małżeństwo na tyle, żeby złożyć pozew rozwodowy, kto jest zaangażowany w inny związek-zmusić do ratowania małżeństwa?? Przecież ono de facto nie istnieje, to już nie są "przelotne problemy", tylko zanik więzi, jak chcesz ratować coś, co juz nie istnieje?
                    Mam wrażenie, że nie potrafisz pogodzić się z faktami, tylko karmisz się jakimiś jałowymi złudzeniami. Mąż nie dlatego odszedł, że było źle; bo od tego się nie porzuca ukochanych osób, tylko dlatego, że wygasło jego uczucie- niestety, ale wobec emocji innych ludzi jesteśmy absolutnie bezradni.
                  • plujeczka Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 15:29
                    jasne ze mozna problemy przezywciezyć zwazywszy na twoją upierdliwośc to napewno masz szansę. Rany Boskie skad biora się takie kobiety??????????????
              • wlewowprawo Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 10:32
                twoja historia trochę przypomina moją,też nie chce się zgodzić na rozwód,tyle że mamy dwójkę dzieci i kredyt do spłacenia.Jakby nie to kopnęła bym go w doope.
              • der1974 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 11:36
                Musisz zatem zażądać oddalenia powództwa w całości i sie powołać na art. 56 par. 1 krio i napisac ze nie doszlo do zupelneo i trwalego rozkaldu pozycia bo meza kochasz i wierzysz w reaktywacje zwiazku, a na wypadek gdyby sad uznal, ze do rozkladu pozycia doszlo podnosisz ze nie wyrazasz zgdoy na podstawie art. 56 par. 3 krio - i wtedy masz mniej wiecej podane uzasadnienie prawne żadania oddalenia powództwa.
                • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 11:42
                  Dziękuję - ale ja już odpowiedź na pozew wysłałam...i co teraz? mam teraz o tym po prostu wspomnieć na rozprawie ustnie?
                  • ewela1_1 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 11:47
                    Czyli musisz kłamać, a jak to się ma do życia w wierze?. Z tych punktów, które wymieniłaś w pierwszym poście sąd ma podstawy do orzeczenia rozwodu. Nie sypiasz z nim od roku, on Cie nie kocha, ma kochanki, wiele razy się wyprowadzał, pewnie nawet nie siadacie do wspolnego stołu...Nie macie dzieci, jedyne co was łączy to kredyt.
                    -------------
                    "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
                    • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 11:55
                      Jak to kłamać??? w którym momencie mam kłamać? w swojej odpowiedzi na pozew o rozwód napisałam tylko i wyłącznie prawdę i w sądzie zamierzam mówić tylko prawdę - nie zgadzam się z argumentami męża dotyczącymi tego, że w naszym małżeństwie mieliśmy problemy bo mieliśmy inne celowe życiowe i zainteresowania - to kompletna bzdura - nie wiedział co ma napisać więc napisał cokolwiek - to raczej on skłamał podając takie powody naszego rozkładu pożycia a nie te prawdziwe.
                      • anbale Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 12:05
                        A ja nie rozumiem jak się ma do życia w wierze desperacka walka o męża, który juz postawił na tobie krzyżyk, ktory pisze w pozwie "cokolwiek" żeby już zakończyć małżeństwo...
                        O jaką miłość ty walczysz?
                        • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 12:14
                          Nie uważam, żeby pisanie prawdy i mówienie prawdy o swoich uczuciach było desperacką walką o męża. Spędziłam z tym człowiekiem 8 lat swojego życia, włożyłam cały swój wysiłek, chęci, uczucia i nie wiem co jeszcze, żeby nam się udało. Dbałam o nasz związek, starałam się, angażowałam się. Mieliśmy wspólne cele życiowe, plany, marzenia - jemu się odwidziało i napisał faktycznie cokolwiek byle by ten pozew mieć napisany - z jakiej racji ja mam się na to zgadzać? jak mogę zgodzić się z czymś co prawdą nie jest? prawda jest zupełnie inna - jemu się po prostu odechciało, znudziło, odszedł, zdradził...czy uważasz, że w takim razie powinnam była zgodzić się z jego pozwem? czyli powinnam była się zgodzić z nieprawdą jaką on napisał? i później miałam tak po prostu przejść z tym do porządku dziennego - tak kochany mężu-masz rację - mieliśmy inne celowe życiowe i zainteresowania więc zgadzam się na rozwód - a teraz biegnij do swojej kochanki-życzę Wam szczęścia??? ja widzę to jednak nieco inaczej...
                          • z_mazur Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 12:38
                            Hmmm, a w którym miejscu on kłamie lub stwierdza nieprawdę.

                            Ty miałaś życiowy cel w postaci stworzenia trwałego małżeństwa z nim. On za cel ma przelotne romanse, ewentualnie trwały związek z inną kobietą. Jakby nie patrzeć, to są zdecydowanie różne cele życiowe.
                            • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 12:58
                              Naszym celem życiowym było powiększenie do rodziny - staraliśmy się o dziecko już od dawna- w zeszłym roku również - mam na to dowody, wizyty lekarskie, pobyt w szpitalu itd., szukaliśmy mieszkania, chodziliśmy na targi mieszkaniowe, później pojawił się pomysł dotyczący budowy domu i już całkiem konkretne plany z tym związane...czy to nie są dowody na to, że on stwierdza nieprawdę? brał czynny udział w tym wszystkim co wyżej opisuję-nic nie wskazywało na to, że stanie się to, co się stało...przecież wiadomo, że nie napisałby w pozwie - że miał dosyć życia ze mną i postanowił mnie zostawić dla kochanki - pogrążając się w ten sposób - to, co napisał prawdą nie jest - wymyślił to tylko wyłącznie po to, żeby mieć jakiś tam argument
                              • z_mazur Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 13:01
                                Życiowe cele mają to do siebie, że mogą się zmieniać. Twoje pozostały bez zmian, jego się zmieniły i w tej chwili są inne, dlatego pisząc, że przyczyną rozpadu związku są różne cele życiowe nie twierdzi nieprawdy.
                                • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 13:10
                                  Oto cytat z pozwu:

                                  "Po pewnym czasie zaczęły się konflikty i nieporozumienia wynikające z niezgodności stron w zakresie celów życiowych oraz zainteresowań. Pomimo podjętych prób w celu naprawy ich wzajemnych relacji nie przyniosły one trwałych i pożądanych efektów"

                                  konflikty w naszym małżeństwie po pewnym czasie, jak to stwierdza mój mąż absolutnie nie dotyczyły niezgodności stron w zakresie celów życiowych - jak już wcześniej napisałam - jeszcze w zeszłym roku nasze cele życiowe były dokładnie te same i oboje chcieliśmy tego samego, mąż pisze o podjętych próbach - żadnych takich prób nie było, mąż sobie znalazł kochankę i mnie zostawił - to były właśnie te jego próby...??
                                  • ewela1_1 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 13:15
                                    No nie chcieliście tego samego, on chciał kochanki,a teraz chce rozwód.
                                    -------------
                                    "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
                                    • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 13:24
                                      Ale do pewnego momentu chcieliśmy - o to mi właśnie chodzi, dlaczego ja mam się zgadzać na rozwód skoro nasze plany szły zupełnie w innym kierunku, a mojemu mężowi nagle odbiło w drugą stronę?? ja nie ponoszę winy za to, że on nagle zmienił swoje uczucia, pomysły i plany..i o to mi tutaj chodzi. Mąż pisząc pozew napisał go tak, jakby od samego początku wszystko nas dzieliło i jakbyśmy od samego początku mieli inne cele życiowe-jakbyśmy mieli inne cele życiowe to byśmy nie brali ze sobą ślubu.
                                      • yoma Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 13:25
                                        No to mówię - nie chodzi ci o sam fakt rozwodu, tylko żeby mąż zmienił argumentację pozwu. Dobrze. Podstawowe pytanie: i co ci to da?
                                      • tricolour Dwie kochanki i cztery wyprowadzki... 26.07.11, 13:32
                                        ... to też wspólne cele życiowe?

                                        Od roku wszytsko jest zawalone i przysypane gruzami, a Ty żyjesz jakimiś targami mieszkaniowymi, planami na dziecko podczas gdy ani mieszkania, ani dziecka nie ma. Rozumiesz?

                                        GRUZY SĄ, niczego innego nie ma.
                                      • ewela1_1 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 13:34
                                        To juz nie miało mu prawa "odbić w inną stronę?" Jak ta maszyna miał chodzić?. Może warto sie juz z tym pogodzić. Odpowiedz na pytanie, bo ciagle go unikasz...uwazasz, ze ciągle laczy was milosc?
                                        -------------
                                        "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
                                  • anbale Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 13:17
                                    No ale skoro były poważne konflikty, to nie wzięły się znikąd... Może tylko zakładałaś, ze twoje cele życiowe stają się automatycznie jego celami?
                                  • z_mazur Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 13:20
                                    Ja nadal nie rozumiem gdzie Ty się dopatrujesz tu nieprawdy.

                                    O różnicy celów już pisałem. Co do zainteresowań, to interesowały go inne kobiety, a Ty jego zainteresowań nie podzialałaś, co gorsza nawet tych zainteresowań nie akceptowałaś. Trudno o trwanie związku, w którym występują tak istotne różnice.

                                    Co do prób naprawy, to on swoje działania może traktować jako takie próby, Ty możesz je postrzegać inaczej, co tylko potwierdza istniejące pomiędzy wami różnice w podejściu do pewnych rzeczy.
                                  • yoma Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 13:24
                                    > Oto cytat z pozwu:
                                    >
                                    > "Po pewnym czasie zaczęły się konflikty i nieporozumienia wynikające z niezgodn
                                    > ości stron w zakresie celów życiowych oraz zainteresowań. Pomimo podjętych prób
                                    > w celu naprawy ich wzajemnych relacji nie przyniosły one trwałych i pożądanych
                                    > efektów"

                                    Podejrzewam, że szanowny napisał świętą prawdę. Te podjęte próby to było perswadowanie "kobieto, daj sobie teraz spokój z dzieckiem, najpierw się wylecz" oraz chodzenie z tobą na targi mieszkaniowe dla świętego spokoju...
                              • yoma Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 13:07
                                Rozumiem z tego wszystkiego, że tak naprawdę nie chodzi o to, żeby nie zgodzić się na rozwód - tylko żeby mąż napisał w pozwie, że się tobą znudził. Rzecz jest do załatwienia. Uzgodnijcie między sobą, że mąż na rozprawie wstanie i powie: Wysoki Sądzie, po uzgodnieniu z małżonką wycofuję argumenty zawarte w pozwie i stawiam jeden argument: małżonka mi się znudziła.

                                Może być?
                      • ewela1_1 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 12:09

                        Napisałaś, ze nie sypiacie od roku, ze prowadzicie osobne gospodarstwa domowe, że mąż w pozwie napisał, ze uczucie do Ciebie wygasło, napisałaś, ze ciagle sie wyprowadzał, że żyje z inna kobietą- te argumenty sa wystarczajace dla sądu by Twoj maz mogl uzyskac rozwod, ktory chce i o który wniósł.. Skonczy się na tym, ze to on wniesie pozew o rozwod z Twojej winy, ale to sie tylko przeciagnie w czasie. Do tanga trzeba dwojga. Rozwod predzej czy pozniej dostanie.

                        Jedyna prawdą jaka powiesz będzie to , ze go kochasz, ale obawiam sie, ze to żaden argument dla sądu, bo mąż odpowie, że nie kocha Ciebie i upieranie sie na sile moze wrecz jeszcze bardziej go odpychać od Ciebie. Jakbys chciala go zmusic do kochania Ciebie. Do milosci chcesz go zmusic?

                        Musisz wiec klamac, choć to i tak nic nie da, tylko przeciagnie w czasie , ze te inne wazne aspekty malzenstwa nie wygasły- a wygasły...nie wygasła tylko Twoja milosc do niego.

                        -------------
                        "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
                        • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 12:19
                          Rozwodu nie może uzyskać strona, która jest wyłącznie winna rozpadu związku małżeńskiego i wniosła pozew o rozwód - uważam, że mąż jest wyłącznie winny temu co się stało i to on złożył pozew więc wydaje mi się, że rozwodu póki co nie dostanie....no chyba, że się mylę
                          • anbale Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 12:25
                            No dobra, załóżmy, ze postawisz na swoim- i mąż nie dostanie rozwodu. I co dalej? Wróci na kolanach zalany łzami błagać o przebaczenie? Będzie stał pod twoim balkonem z różą w zębach?
                            Będzie błagać o mediacje i terapie aby wasze życie stało się bajką?
                            No jak sobie wyobrażasz przyszłość, jak chcesz go zmusić do miłości, co w ogole chcesz uzyskac?
                          • ewela1_1 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 12:28

                            To, ze któraś strona jest winna rozpadu małżeństwa ustala sąd- więc nie nadużywaj póki co tego sformułowania, bo rozprawa dopiero przed Tobą i nie wiesz co się może wydarzyć.

                            Skończy się na tym, że on zmieni wniosek na rozwod z orzekaniem o Twojej winie- przewidzialas to?


                            -------------
                            "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
                            • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 12:40
                              Nie nadużywam i nie zamierzam o tym nawet wspominać na rozprawie pierwszej-oczywiście, że nie wiem co się może wydarzyć. Ale od tego jest sąd, żeby wybadać przyczyny rozkładu pożycia - sąd chyba spyta się męża, dlaczego mnie zostawił, dlaczego mnie zdradził, dlaczego napisał w pozwie coś, co prawdą nie jest...bo jego argumenty nijak mają się do faktycznej sytuacji jaka u nas była. Tak przewidziałam to.
                              • ewela1_1 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 12:53

                                Sąd nie "bada" przyczyn rozpadu malzenstwa tylko to stwiedza na podstawie dowodów. Dowody na to ustanie pozycia malżeńskiego jak czytam są.

                                Sama napisalas, że nie mieszkacie ze sobą, nie sypiacie ze sobą( caly czas zakladam,ze nie klamiesz w imie wiary), maz wiadomo,ze nie bedzie klamał, bo przyszedł po rozwód, wiec wasze slowa się potwierdzą. Na argument, ze go kochasz i ze nie zgadzasz sie na rozwod on moze w takim razie wstac i poprosic sad o zmienienia zapisu na rozwod z Twojej winy, a w efekcie moze zakonczyc sie tak, ze rozwod dostaniecie z winy obopólnej.

                                P.S. Podepnę sie pod pytanie anabele...nawet jak Ci sie uda przeciagnac w czasie rozwod to na co liczysz? Na co liczysz dalej z jego strony?. On Cie najprawdopodobniej znienawidzi, a nie pokocha na nowo.
                                -------------
                                "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
                          • z_mazur Polecam lekturę... 26.07.11, 12:43
                            ...tego wątku

                            forum.gazeta.pl/forum/w,24087,123100796,123100796,pomocy_ile_spraw_rozwodowych_musze_przegrac_.html
                            Jak widać mąż wcześniej czy później rozwód dostanie. Jedyne co się zmieni w międzyczasie, to to, że staniesz się dla niego najbardziej znienawidzoną osobą i wrogiem numer jeden.

                            Domyślam się, że właśnie o to chodzi. O zemstę, na zasadzie "jak on mógł mnie tak zostawić...? No to ja mu teraz pokażę." W sumie każdy ma jakiś sposób na życie. Na tym forum nie będziesz pierwszą, która chce właśnie tak spędzić najbliższe kilka lat.
                            • anbale Re: Polecam lekturę... 26.07.11, 12:45
                              Też mam niejasne wrażenie, że tu chodzi przede wszystkim o zranione ego...
                  • der1974 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 14:54
                    Najlepiej napisać krótkie pismo jakie jest Twoje stanowisko.
    • yoma Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 13:32
      Oj Asiek Asiek. Wątek na 60 postów, mieszanie w to jeszcze Pana Boga... czemu nie chcesz powiedzieć jak biały człowiek, że nie zgadzasz się na rozwód bez orzekania o winie? Powiedz tak na rozprawie i będzie git. Bo w to, że tak strasznie chcesz to małżeństwo ratować, to chyba sama nie wierzysz. Ty tylko chcesz, żeby mąż powiedział, że ma dosyć małżeństwa z tobą.
      • anbale Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 13:49
        Mnie sie wydaje, że Asiek po prostu w żaden sposób i w żadnym razie nie chce przyjąć do wiadomości ( i skonfrontować się z tym)- swojego udziału w rozpadzie tego małżeństwa...
        • yoma Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 14:04
          Mnie się wydaje, że przede wszystkim nie chce przyjąć do wiadomości, że można się rozwieść jak biali ludzie, bez wyciągania szczegółów i prania brudów. Z jakiegoś powodu koniecznie chce, żeby ten mąż w sądzie padł na kolana, uderzył czołem i zawył "ja jestem winny, ja jestem zły, miałem kochankę, ja swołocz, ubij mienia!". Toteż i pytam, co jej to da.

          A ty pewnie masz rację, bo gdyby ją tak kochał miłością nadziemską, jak to Asiek przedstawia, toby tego wątku nie było. Ale tego się nie dowiemy.
      • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 13:51
        Oj yoma yomasmile właśnie, że w to wierzę i wiem, że są ludzie na tym świecie i dużo osób, które się już tutaj udzieliły dzisiaj, które uważają, że tak nie jest - ale ja naprawdę chcę ratować moje małżeństwo i moja wiara i Pan Bóg nie jest tutaj żadną przykrywką - pobraliśmy się z miłości, złożyliśmy przysięgę małżeńską w Kościele i to nie były nasze widzimisie i nie zrobiliśmy tego, bo rodzina tak chciała albo ktoś nas do tego zmuszał... - nie chcę, żeby mąż powiedział, że ma dosyć małżeństwa ze mną, ale nie zgodzę się na te bzdury, które wypisał w pozwie o rozwód - ponieważ nie taka była prawda - prawda była zupełnie inna i o tej prawdzie ja napisałam w swojej odpowiedzi na jego pozew, a co sąd z tym zrobi - nie wiem - okaże się...
        • yoma Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 13:58
          > nie zgodzę się na te bzdury, które wypisał w
          > pozwie o rozwód -

          No właśnie smile

          > ponieważ nie taka była prawda

          Jego była taka, twoja inna, a wszystko razem trzecia tischnerowska. A wiesz co? Radziłabym ci siąść, nie dzisiaj, tylko jutro rano, po nabraniu dystansu - i przeczytać swoje, ale tylko swoje, posty w tym wątku, w porządku chronologicznym. Bo z nich bardzo ładnie wychodzi, czego właściwie chcesz, a czego - przyznaję, że to możliwe - sama jeszcze nie widzisz, Bogiem i miłością się opancerzając.
          • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 14:06
            Zadając tutaj pytania prosiłam i chciałam przede wszystkim rady od osób, które być może miały podobną sytuację i mogłoby mi doradzić coś konkretnego - nie prosiłam o analizę powodów, dla których ja rozwodu nie chcę, a dlaczego mój mąż tak-zadałam konkretne pytania i odpowiedzi na nie mnie najbardziej interesują a nie analiza mojego stanu psychicznego i analiza całego mojego małżeństwa. Ja dobrze wiem czego chcę i nie pozwolę na to, żeby ktoś pisał, że się opancerzam Bogiem i miłością - myślisz, że jakbym nie kochała już męża to tak strasznie bym nie chciała tego rozwodu? właśnie dlatego, że go kocham i uważam, że jeszcze wszystko można uratować nie wyraziłam i nie wyrażę swojej zgody na rozwód, a nie dlatego, że chcę się na nim w jakiś sposób odegrać albo cokolwiek udowodnić.
            • z_mazur Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 14:19
              Ludzi zaciekawiły Twoje powody, dla których nie chcesz się zgodzić na rozwód cywilny, a że w Twoich wypowiedziach widać niekonsekwencję i brak dystansu, to i Ci się oberwało.

              Twierdzisz, że kochasz męża i nie chcesz się zgodzić na rozwód, bo masz nadzieję na uratowanie małżeństwa.

              A wiele osób Ci pisze o tym, że brak zgody na rozwód, z dużą dozą prawdopodobieństwa doprowadzi do sytuacji przeciwnej. Mąż do reszty Cię znienawidzi.

              To tak jakbyś twierdziła, że chcesz być bogatą i że w związku z tym wszystkie swoje oszczędności chcesz zainwestować na grę w kasynie, a na sugestie, że najprawdopodobniej stracisz wszystko, zaczęłabyś się oburzać.

              Tym bardziej, że kierując się doktryną katolicką powinnaś zdawać sobie sprawę, że rozwód cywilny nie ma wiele związku ze ślubem kościelnym, więc w świetle prawa kanonicznego nadal będzie Twoim ślubnym. Może rzeczywiście mu się po jakimś czasie odwidzi i wtedy sobie znowu weźmiecie ślub cywilny.
            • noname2002 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 14:22
              A wszyscy Ci zgodnie tłumaczymy, że Twoja miłość nie wystarczy bo mąż Cię nie kocha a Ty w kółko swoje. Myślisz, że kolejny raz wróci do Ciebie? Naprawdę chcesz budować dom i mieć dzieci z kimś kto Cię nie kocha, ma kochanki i co jakiś czas się wyprowadza? I mają te dzieci oglądać matkę ciągle na kolanach, błagającą o powrót męża od kolejnej pani?
            • ewela1_1 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 14:25

              Uważasz, ze jak ktos sztywno odpowie Ci na wszystkie pytania sprawi to, ze mąż nagle zacznie myslec inaczej? Mozna chciec ratowac malzenstwo- nie mówie, ze nie, ale tego muszą chcieć obie strony i musza sie jeszcze kochać. Twoj jeszcze maz napisał, ze juz Cie nie kocha i ma takie prawo i ma prawo wyjsc z tego zwiazku. Moze kocha ta kobiete z która jest? A Ty dlaczego chcesz ratować coś czego nie ma? Caly czas piszesz czego Ty chcesz i czego Ty nie chcesz- egoistka. A niewazne jest to, ze jeszcze maz nie chce???
              -------------
              "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
              • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 15:00
                Nie uważam, że jak ktoś odpowie na moje pytania to mąż zacznie myśleć inaczej...co jedno z drugim ma wspólnego??zadałam parę pytań-dotyczących konkretów-odpowiedzi na pozew, mediacji i tego co się dzieje w sądzie przy braku zgody stron co do orzeczenia rozwodu - nie prosiłam o analizę mojego zachowania i moich uczuć...jak trzeba będzie to wybiorę się do psychologa i na pewno ją uzyskam. Nie jestem egoistką - a według Ciebie mąż miał prawo mnie zdradzić? miał prawo tak po prostu olać wszystko co wspólnie budowaliśmy przez te wszystkie lata, przepraszam bardzo-czy moje uczucia w tym wszystkim się w ogóle nie liczą i to przez co przeszłam - Panu zachciało się wolności należy mu ją dać tak po prostu i z dnia na dzień zapomnieć o wszystkim co miało być... - to ja nie mam prawa wyrazić swojego stanowiska w tej sprawie? mam brać jego dobro pod uwagę po tym jak zniszczył wszystko co było wspólne?
                • ewela1_1 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 15:10
                  Po prostu w pewnym momencie życia dochodzi sie do sciany i nie ma innego wyjścia. Trzeba podejmować racjonalne decyzje choć boli jak cholercia, co nie znaczy,ze nie wyjdzie nam to na dobre w przyszłości. Niestety nie na wszystko masz w swoim życiu wpływ. Twój mąż po prostu przestał Cie kochać. Pogódź się z tym.
                  -------------
                  "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
                • yoma Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 15:21
                  Asiek, kochasz męża?
                  • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 15:38
                    Tak kocham.
                    • yoma Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 16:14
                      To jak coś kochasz, to uwolnij to.
            • teuta1 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 14:25
              Ty trollem jesteś, prawda? Nie można tak stracić kontaktu z rzeczywistością... To znaczy można, na chwilę i wiele z nas w myslach używało tych argumentów, które Ty tu zamieściłaś. Ale zycie nie jest bajką i nie masz na nie az tak dużego wpływu, wiesz?
              PSYCHOLOG, koniecznie!
    • ca.melia Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 14:25
      niektóre kobiety są dosłownie głupie. Aż mi wstyd.

      Mąż zdradza na lewo i prawo, wyprowadza się, a ona widzi możliwość ratowania małżeństwa.

      Kobieto szanuj się, zachowaj resztki dumy, a faceta kopnij w tyłek, bo będzie zdradzał cie dalej.

      Trochę godności a nie zeszmacać się przed sądem. Spojrz w lustro i zastanów się czy chcesz dać z siebie dalej robić idiotkę.
      • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 14:48
        Jako katoliczka, osoba wierząca nadal kochająca człowieka za którego wyszłam nie uważam, że powiedzenie w sądzie prawdy (mojej wewnętrznej prawdy zgodnej z tym co czuję i w co wierzę) jest zeszmaceniem się! Prędzej byłabym skłonna uważać, że to mąż się zeszmacił robiąc to to zrobił...
        • yoma Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 15:00
          Ależ mów! Zresztą uważam, że w sądzie powinno się mówić prawdę. Próbujemy ci tutaj natomiast delikatnie przekazać, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że sama nie wiesz, jaka jest ta prawda...
        • ewela1_1 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 15:05
          Zeszmacić sie mozna na wiele sposobów. Dajesz sie szmacic, bo nie szanujac siebie, nie szanuja Cie tez inni. Mozna na pewnym etapie poczuć sie i być jak ta ścierka, sztuka polega na tym, aby to dostrzec.
          -------------
          "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
    • hanyszka Przykro mi, ale 26.07.11, 14:55
      to chyba nie jest forum dla Ciebie. Tutaj trafiają ludzie, którzy zazwyczaj na pewnym etapie już chcieli rozwodu, właśnie w imię przekonania, że małżeństwa już nie ma, że "upadł ostatni powód do bycia razem". Owszem, to dla nich, dla nas, był dramat, porażka, trauma, ale najcześciej jedyne wyjście, by z zamknąć pewien etap życia, z którym teraz wiąże się już tylko ból i krzywda.
      Dla Ciebie inne wyjście istnieje - i jest to kontynuacja ważnego aż do śmierci małżeństwa. Nie mnie oceniać ani Ciebie, ani Twojego światopoglądu. Jest mi obcy - ale go szanuję. Dlatego mówię Ci - raczej nie zostaniesz tu zrozumiana. Idź chocby na Sychar.org, myslę, że znajdziesz tam więcej dla siebie, pod każdym względem. Dla mnie to kosmos i odlot, ale Ty masz tam szanse, jako ultrakatolik, znaleźć odpowiedzi na dręczące Cię problemy. Pozdrawiam.

      ----------
      Vimes wędrował smętnie po zatłoczonych ulicach, czując się jak jedyna marynowana cebulka w sałatce owocowej.
      • asiek06 Re: Przykro mi, ale 26.07.11, 15:04
        Dlatego też zadałam te pytania tutaj - pytania, które dotyczyły sądu, odpowiedzi na pozew, mediacji i kwestii finansowych - bo skoro jest takie forum to są na tym forum osoby, które przeszły przez to, co mnie zaraz czeka - nie spodziewałam się tak dogłębnej analizy całej sytuacji...a o sychar.org wiem i również bardzo często odwiedzam tą stronęsmile Pozdrawiam.
        • altz Re: Przykro mi, ale 26.07.11, 15:27
          Zadałem też pytanie, jak było z tym kredytem i na co poszedł. Nie uzyskałem odpowiedzi, a może coś by to wyjaśniło. Kto zarabia więcej i jak są ponoszone koszty, co też jest ważne.
          Mediacji obowiązkowych już nie ma i to też już ktoś napisał, nie ma rozprawy pojednawczej, jest jedna rozprawa przy jednoznacznych sprawach i rozwód.
          Sąd jest zawalony sprawami i nie będzie się specjalnie wdrażał w sprawę, tym bardziej, że dzieci nie macie. Sędzia przeczyta przed sprawą przez 5 minut i tyle będzie miał na to czasu. Przyklepie co ma być, da rozwód, jeśli nie na pierwszej, to na drugiej sprawie. Ty powiesz swoje, mąż swoje i tyle wam wyjdzie z tego gadania, po 5 minut dla każdego.

          Chciałoby się wnieść: "Mąż mi się zepsuł, proszę o naprawienie i oddanie", ale tak się nie da.
          • asiek06 Re: Przykro mi, ale 26.07.11, 15:31
            Kredyt poszedł na różne rzeczy, na bieżące wydatki, na leczenie, na wizyty lekarskie i na wiele innych rzeczy, które na co dzień były nam potrzebne a zwyczajnie nam brakowało pieniędzy - niestety zrobiła się z tego spora kwota-ale to suma z paru lat na szczęście już spłacona, niestety kolejną pożyczką...
            • inez_ka7 Re: Przykro mi, ale 26.07.11, 16:36
              kredyt pewnie poszedł na starania o dziecko. A on go nie chce spłacać, i to też, pośrednio, świadczy o tym, że cele nie były wspólne.
              Myślę, że mąż w pozwie opisał swój obraz waszego małżeństwa, i to bardzo oględnie. Prawda jest taka, że on od ciebie uciekał i jeśli będziesz naciskać, to na sali sądowej usłyszysz, jak on widział wasze małżeństwo i jak się w nim czuł. i myślę, że się bardzo zdziwisz...
              • asiek06 Re: Przykro mi, ale 26.07.11, 18:54
                Kredyt nie poszedł na starania o dziecko, pieniądze były wydawane na różne rzeczy jak już wcześniej napisałam - zresztą jakie to ma znaczenie na co pieniądze zostały wydane? mieliśmy wspólność majątkową-nadal zresztą mamy i zgodnie z naszymi ustaleniami mąż jest mi w tej chwili winien pewną kwotę pieniędzy, którą już dawno miałam od niego dostać - nadal od nikogo nie uzyskałam odpowiedzi na pytanie czy powinnam ta kwestię poruszyć na pierwszej rozprawie w sądzie czy też nie (jeśli oczywiście do dnia rozprawy pieniędzy nie dostanę). Nie ma nikogo na tym forum, kto miał kwestie finansowe do wyjaśniania podczas swojej sprawy?
                • yoma Re: Przykro mi, ale 26.07.11, 19:03
                  Cóż, poruszyć możesz, bo zdaje się i tak będziesz udowadniać rozkład pożycia. Mąż ma kochankę, wyprowadził się, nie chce budować domu, a poza tym jest mi winien pieniądze. Ale zasadniczo właściwe do rozstrzygania sporów finansowych między osobami fizycznymi właściwe są sądy cywilne (ale nie ich wydziały orzekające w sprawach rozwodowych).

                  Swoją droga ciekawe, jak sąd by zareagował na takie dictum - mamy wspólność majątkową, ale mąż ma dług wobec mnie? smile
                  • asiek06 Re: Przykro mi, ale 26.07.11, 19:12
                    No a co w tym śmiesznego - od wyprowadzki męża pogorszyła się moja sytuacja finansowa i to znacznie-sąd chyba też to bierze po uwagę prawda? Generalnie finansowo sobie w ogóle wzajemnie nie pomagamy, ale kwestię tej pożyczki dokładnie omówiliśmy, skoro mąż teraz nie chce mi oddać pieniędzy to mam chyba prawo żądać tego w jakiś sposób...mam sama spłacać wszystko przez najbliższe parę lat a on nie poniesie żadnych konsekwencji co do długów zaciągniętych podczas trwania małżeństwa...?sama sobie na pewno z tym nie poradzę a to przecież przez niego pogorszyły mi się warunki bytowe...
                    • heksa_2 Re: Przykro mi, ale 26.07.11, 19:19
                      Wydaje mi się, że powinnaś jednak rozważyć rozwód z orzekaniem o winie. Wtedy masz szanse na alimenty. I zdaje się, że masz wszelkie dane, żeby taki rozwód dostać.
                    • yoma Re: Przykro mi, ale 26.07.11, 19:24
                      Żądać możesz, tylko zastanawiam się, jak to chcesz ująć prawnie, bo jaki tu niby dług we wspólności? Znaczy, możesz grzecznie prosić męża, ale z egzekucją gorzej.

                      No i tak jak ci napisała przedmówczyni - skoro chcesz od niego alimentów, to żądaj orzekania o winie, zresztą i tak od początku przecież do tego zmierzasz. Z drugiej strony, podobno jesteś samowystarczalna?

                      Ewentualnie znieście sobie wspólność i podzielcie dług solidarnie.
                      • asiek06 Re: Przykro mi, ale 26.07.11, 19:40
                        Nie chcę alimentów-nie sądzę, że mam na nie szanse - zarabiamy podobną kwotę pieniędzy miesięcznie, napisałam tylko, że pogorszyła mi się moja sytuacja finansowa i to znacznie, ale to chyba logiczne skoro były dwie pensje a nagle została tylko jedna. Problem w tym, że skoro mnie zostawił i sytuacja finansowa się pogorszyła i ja biorąc pożyczkę spłaciłam większą część naszego długu to chyba mogę to jakoś udowodnić i żądać od niego zwrotu tych pieniędzy prawda? W tej chwili tak naprawdę i tak zostałam z długiem ponieważ biorąc pożyczkę na spłatę długów i tak wciągnęłam się w kolejny dług, ale musiałam to zrobić, żeby zmniejszyć ilość wydawanych pieniędzy miesięcznie na spłatę tego naszego wspólnego długu, w tej chwili pożyczka, którą mam kosztuje mnie mniej niż to, co spłacałam wcześniej za nas...
                        • yoma Re: Przykro mi, ale 26.07.11, 20:23
                          Wszystko jasne, tylko w ramach wspólności prawnie tego zwrotu nie wyegzekwujesz, skoro mąż się nie poczuwa. I nie jest to też Bogiem a prawdą temat na pierwszą rozprawę rozwodową, chociaż wspomnieć możesz. Wysoki Sądzie, mąż ma kochankę, nie chce dzieci i wpędza mnie w długi, ale go kocham i rozwodu nie chcę.

                          Znieście sobie wspólność, podzielcie majątek i zobowiązania.
                    • altz Re: Przykro mi, ale 26.07.11, 19:34
                      >... mam sama spłacać wszystko przez najbliższe parę lat a on
                      > nie poniesie żadnych konsekwencji co do długów zaciągniętych podczas trwania ma
                      > łżeństwa...?
                      Tutaj zaczęły się schody. smile Ważne jest, na co poszły te pieniądze i kto żądał, żeby wziąć pożyczkę. Nie znam was i nie wiem, jak to wyglądało, ale warto to jakoś uregulować.

                      Możesz spróbować zagrać z mężem w ten sposób, że ma zapłacić połowę tej kwoty, to dostanie rozwód bez orzekania o winie, inaczej wina i alimenty, a możesz jeszcze się starać o zwrot połowy spłaty.
                      Wina nie jest Ci do niczego niepotrzebna, ręce masz, zdrowie pewnie też, dasz sobie radę, a brak sporej części długu to ważna rzecz.
                      • asiek06 Re: Przykro mi, ale 26.07.11, 20:04
                        Nikt nie żądał-to były nasze wspólne ustalenia, spotkaliśmy się w maju i omówiliśmy całą kwestię-decyzja była wspólna, mąż dobrze wiedział, że jest mi ciężko finansowo ze spłatą naszych długów i zgodził się na ta pożyczkę- w międzyczasie miał też wziąć swoją, ale nie zrobił tego do dzisiaj - ja spłaciłam 3/4 naszego długu i nie mogę się teraz doczekać pieniędzy od niego - nie odbiera ode mnie telefonu a na smsy w tej sprawie albo nie odpisuje, albo odpisuje mi, że jutro to załatwi i przeleje mi pieniądze na konto - ale takich smsów mam już parę i to "jutro" jakoś nastąpić nie może...
                        • yoma Re: Przykro mi, ale 26.07.11, 20:25
                          Fajny ten twój mąż smile Starego długu nie płaci, ale zgadza się łaskawie, żeby zona wzięła pożyczkę na jego spłatę. No i palcem nie kiwnie, żeby to jakoś spłacać, bo niby po co? Stary dlug spłacony, nowy na żonę, a rozwodu żona i tak nie da, więc na niego ten dług nie przejdzie.
                          • altz Re: Przykro mi, ale 26.07.11, 21:47
                            > a rozwodu żona i tak nie da, więc na niego ten dług nie przejdzie.
                            Słuszna uwaga, facet się dobrze ustawił.
                            W taki razie nie ma co straszyć, tylko wnieść o rozwód z orzekaniem o winie i w trakcie, między rozprawami dogadać się ze "stroną" w sprawie spłaty długu w zamian za zmianę na "bez orzekania o winie". Proponuję wziąć adwokata, bo sama sobie nie poradzi z powodu nerwów i braku doświadczenia.
                            • asiek06 Re: Przykro mi, ale 26.07.11, 21:53
                              Nie bardzo rozumiem? jak to dobrze się ustawił-przecież skoro mamy wspólność majątkową to długi też są wspólne - moja "nowa" pożyczka pomimo, iż wzięta przeze mnie tak naprawdę jest póki co naszą pożyczką-na chwilę obecną jesteśmy przecież małżeństwem-mało tego, mąż wiedział o tym, że po nią pójdę i wyraził na to zgodę...więc jak to dobrze się ustawił?
                            • asiek06 Re: Przykro mi, ale 26.07.11, 21:55
                              A co do wnoszenia sprawy z orzekaniem o winie - nie mogę teraz przecież tego zrobić skoro wysłałam już odpowiedź na pozew i napisałam tam, że proszę o oddalenie powództwa i o nie rozwiązywanie małżeństwa...
                              • tricolour Właśnie, że mąz dobrze się ustawił.. 26.07.11, 22:20
                                ... bo teraz nie ma już wspólnych długów. Od 2006 roku kredyt brany przez małżonka jest jego prywatną sprawą.

                                Jest więc tak, że wzięłaś kredyt na spłatę wspólnego długu, ale ten nowy kredyt obciąża tylko Ciebie. Facet jest czysty i nic mu nie zrobisz. Literalnie NIC.
                                • asiek06 Re: Właśnie, że mąz dobrze się ustawił.. 26.07.11, 22:36
                                  No ale przecież jestem w stanie udowodnić na co zostały wydane te poprzednie pieniądze, które spłaciłam nową pożyczką - i jestem w stanie tez udowodnić, że po wyprowadzce męża i pogorszeniu się mojego statusu finansowego nie dawałam sobie rady ze spłatą naszego wspólnego długu- z związku z czym zmuszona byłam wziąć tą pożyczkę, żeby tamte długi spłacić ponieważ mąż nie pomagał mi w ich spłacie..mogę też udowodnić, że mąż na pożyczkę zgodę wyraził i mogę przedstawić jak brzmiały nasze wspólne ustalenia dotyczące spłaty tych długów i że on się z tych ustaleń nie wywiązał.
                                  • tricolour Możesz próbować to udowodnić, ale w procesie... 26.07.11, 22:44
                                    ... cywilnym. W trakcie rozwodu sąd tym głowy zawracał sobie nie będzie.

                                    I pamiętać trzeba, że w małżeństwie nie jest ważne kto spłaca - to była tylko umowa między Wami. Ale gdy wzięłas nowy kredyt, to już tylko na siebie.
                                    • asiek06 Re: Możesz próbować to udowodnić, ale w procesie. 26.07.11, 22:59
                                      Nie rozumiem za bardzo - skoro pieniądze były wydawane na rzeczy dla nas, a nie tylko dla mnie to nie ma żadnego sposobu na to, żeby to udowodnić? mąż mnie z długami zostawił, skoro nie radziłam sobie finansowo z bieżącymi opłatami to musiałam coś zrobić, żeby tą sytuację zmienić i zrobiłam to po ustaleniach z nim. Rozumiem, że mógłby nie ponosić konsekwencji w przypadku gdybym wzięła pożyczkę bez jego zgody i wyjechała sobie np. na Hawaje za te pieniądzesmileale skoro tymi pieniędzmi spłaciłam nasze długi...
                                      • mola1971 Re: Możesz próbować to udowodnić, ale w procesie. 26.07.11, 23:04
                                        Tak czytam i czytam... I nadziwić się nie mogę jaka Ty naiwna jesteś...
                                        Posiedź trochę na tym forum, poczytaj stare wątki a może zrozumiesz co Cię (prawdopodobnie) czeka.
                                        Normalnie jak dziecko we mgle... Ile Ty masz lat?

                                        P.S.
                                        Stronę Sychara omijaj szerokim łukiem. No chyba, że Twoim celem życiowym jest schrzanienie sobie tego życia na amen amenów.
                                        • tricolour Niezła ta stronka Sychar... 26.07.11, 23:13
                                          ... i jakby trochę kłamliwa.
                                          • mola1971 Re: Niezła ta stronka Sychar... 26.07.11, 23:15
                                            To zwykła sekta jest. Z tym co głosi KK niewiele ma wspólnego. Powyrywali z kontekstu jakieś pojedyncze zdania i trzymają się ich jak tonący brzytwy. Z uporem maniaka smile
                                      • tricolour No to po kolei... 26.07.11, 23:08
                                        ... mieliście wspólny dług. Zaplanowaliście, by go solidarnie spłacać po połowie, ale facet wymiksował się ze swojej części spłaty, a Ty zaczęłaś spłacać sama. I tu jest Twój problem, że wierzyciela (np. banku) nie interesuje skąd pochodza pieniądze na spłatę. Skoro jesteście małżeństwem, to albo spłacacie razem albo jedno spłaca, a drugie leży bykiem - to nikogo nie obchodzi, bo jako małżenstwo jesteście "jednością" na zewnątrz.

                                        Ale gdy na spłatę wspólnego długu wzięłas osobisty kredyt, to oznacza, że małżenstwo spłaciło wspólny dług. Koniec kropka. Został drugi małzonek (czyli Ty) z kredytem, ale juz osobistym.

                                        Oczywiście przed sądem możesz domagać się zwrotu od męża, ale to sprawa na najbliższe lata. Poza tym on może twierdzić coś zupełnie przeciwnego - na przykład, że spłacał razem z Tobą, a ten Twój nowy kredyt, to wzięłaś sama i nie wiadomo na co. Będzie więc trudno.
    • errormix Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 17:34
      Napisałem to już na naszym forum fejsbukowym, ale się powtórzę.

      Wiesz Asia, gdy czytam twoje posty, w których piszesz jak bardzo zależy ci na ratowaniu małżeństwa, jak mimo wszystko nadal kochasz swojego męża, chociaż doskonale zdajesz sobie sprawę, że on wcale kochać cię nie musi (i zapewne nie kocha), przypomina mi się moje przedrozwodowe życie.

      Przypominają mi się dni, kiedy niczego innego nie pragnąłem jak tylko tego, by ona zrozumiała jak bardzo ją kocham, jak mi na nas zależy. Nie umiałem pojąć dlaczego ja potrafię wyobrazić sobie jak wiele szans jest jeszcze przed nami, a ona tego nie widzi. Nie mieściło mi się w głowie jak ona może nie dostrzegać tych jasnych stron, a widzi tylko te ciemne. Ja też byłem wierzący. I ona była. I też miałem nadzieję, gdy wszystko inne zawiedzie zostanie jeszcze wiara. I jej zasady. Że małżeństwo powinno być na wieki.

      Dzisiaj wiem, że gotowy byłem upodlić się do niewyobrażalnych granic, by tylko wszystko było tak jak dawniej. Gotów byłem wybaczyć wszystko. Nawet zdrady, którymi zawsze się brzydziłem. Ale w tej jednej chwili największej rozpaczy, nie było takiego jej czynu, na który bym nie przymknął oka i nie wybaczył.

      Dzisiaj widzę jak bardzo się myliłem. Jak bardzo się zatraciłem. Jak często zwyczajnie nie zauważałem lub nie chciałem zauważać, gdy ona zwyczajnie pluła mi w twarz. A ja wycierałem ją rękawem i powtarzałem sobie, że ona robi to tylko w zdenerwowaniu, w złości. Bo przecież ona mnie na pewno gdzieś w głębi duszy kocha. Bo przecież ja ją kocham, więc ona musi też kochać mnie, więc razem przezwyciężymy wszelkie trudności.

      A dziś żałuję tylko jednego...

      Że nie wstałem i nie wypisałem się z tego chorego układu w dniu kiedy po raz pierwszy zostałem opluty.

      Bo to jest jak blizna.
      • heksa_2 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 19:16
        Jezusie, gdzie mozna znaleźć takiego faceta? Szkoda, ze jesteś jedyny na świecie.
      • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 19:21
        Piszesz:

        Ja też byłem wierzący. I ona była. I
        > też miałem nadzieję, gdy wszystko inne zawiedzie zostanie jeszcze wiara.

        Czy to oznacza, że już nie jesteś? Jeśli mogę się spytać-mieliście ślub kościelny i rozwód cywilny i unieważnienie małżeństwa czy tylko rozwód cywilny bez unieważnienia?
        • errormix Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 22:22
          Z tą wiarą to dziwna sprawa.
          • zmeczona100 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 22:37
            Pierwsza rocznica popełnienia tamtego postu big_grin
            Aleś się wstrzelił big_grin
            • mola1971 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 23:13
              Rocznica rocznicą, ale od tamtego czasu niewiele mu się poprawiło uncertain tongue_out smile
              • zmeczona100 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 23:42
                No coś Ty?? Myślałam, że się już wyleczył; przynajmniej na takiego się kreował tongue_out
                No ale jeśli nie, to wyrazy współczucia dla Erora.
                • mola1971 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 23:45
                  On ze skrajności w skrajność uncertain Tera żenić się chce big_grin
                  • zmeczona100 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 27.07.11, 23:09
                    Z ex?? shock
                    • mola1971 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 27.07.11, 23:16
                      Aż tak źle (mam nadzieję) jeszcze z nim nie jest wink))
        • tricolour Nie ma żadnego unieważniania... 26.07.11, 22:31
          ... jest tylko stwierdzenie nieważności.

          To zasadnicza różnica.
    • tesknotazabija Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 26.07.11, 20:31
      Asiu, śledzę ten wątek od rana z ogromnym zaciekawieniem a wręcz z niepokojem.
      Jak widzisz oceny Twojej sytuacji i podejścia do sprawy są raczej jednoznaczne.
      Wiem, że ciężko Ci się pogodzić z tym co się stało, ale prawda jest chyba jedna - Twój mąż do Ciebie nie wróci. Nawet jeśli nie zgodzisz się na rozwód to on do Ciebie nie wróci. Ty będziesz żyła nadzieją, wiarą, nie wiem czy jeszcze, a on będzie układał sobie życie na nowo w nieformalnym związku. Nie on pierwszy i nie ostatni.
      Strasznie jest mi Ciebie żal. Wyczuwam w Twoich wypowiedziach ogromną naiwność. Na tym forum jest wiele naprawdę mądrych ludzi, którzy dobrze Ci tutaj radzą. Poczytaj na spokojnie.
      Nie wiem ile masz lat, ale mam momentami wrażenie, że ogromnie boisz się samotności. Więc ja Ci powiem, że szczytem samotności jest bycie z niewłaściwym mężczyzną. I takim mężczyzną w Twoim życiu jest Twój mąż. On Cię nie szanuje, więc szanuj się przynajmniej sama. I wierz mi - on się nie zmieni, chociaż bardzo byś tego chciała ...
    • czlowiek-na-torze Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 27.07.11, 09:48
      > 5. Czy na pierwszej rozprawie powinnam cokolwiek wspomnieć o kwestiach finansow
      > ych,

      Odbierz proszę pocztę gazetową.
    • policzdo3 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 27.07.11, 22:55
      Kolejna Zalosna kobieta ktora sama zyc nie umie.to ze ty kochasz meza nie znaczy ze on nadal musi kochac ciebie?daj mu zyc i nie mecz go kobieto bo cie znienawidzi.po co ci to.zajmij sie soba a nie facetem ktory mysli penisem.
      • ca.melia Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 27.07.11, 23:11
        Ależ ona nie bierze pod uwagę, że on za chwilę na jej widok będzie miał mdlości.

        zamiast uniesc sie dumą, pokazać, że zna swoją wartość i to ON ma JĄ prosić a nie ona jego, to będzie żebrać, skomleć, poniżac się.

        I tyle z tej , pożal się Boże miłości będzie. Bo to tak jest: im bardziej leziesz za facetem , tym bardziej ma Cię w nosie. Im bardziej masz go w nosie, tym bardziej lezie.

        Otwórz dziecko oczy i zacznij MYŚLEĆ, to naprawdę nie boli.

        a on, jak bedzie chciał, to rozwód dostanie. Mało tego, zrobii swojej nowej kobiecie dziecko, w sądzie powie, że ma nową rodzinę, dziecko, którego z Tobą nie ma i pozamiatane.

        A Ty zostaniesz sama, zgorzkniała, z zerowym poczuciem własnej godności.
        • zuzanna47 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 28.07.11, 19:39
          Nikt nie powinien krytykować Twojego postępowania. Uważam, że sama Wiesz najlepiej co masz robić, walczyć o uczucie męża czy też nie. Dziwie się niektórym forumowiczom, że potrafią tak zajadle krytykować Twoją postawę. Co do sprawy rozwodowej, to rozwód będzie orzeczony, sąd nie będzie zwlekał z wydaniem takiego orzeczenia, nie macie dzieci stąd i sąd nie będzie opieszały. Trzymaj się dzielnie i nie przejmuj się tym co inni piszą. Nawet jak popełniasz błąd to będziesz wiedziała, że zrobiłaś to co w danym momencie uważałaś za słuszne. Zawsze rozpad małżeństwa jest traumą.
          • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 28.07.11, 19:47
            Dziękuję Ci za ten wpis, bo faktycznie też odniosłam wrażenie, że niektórzy wręcz chcą mi udowodnić jak bardzo głupio postępuję i jak bardzo śmieszne są moje argumenty dotyczące chęci walki o nasze małżeństwo...staram się trzymać i nie specjalnie przejmuję się, tym co piszą innismilechociaż, niektóre uwagi forumowiczów są dla mnie bardzo cenne i dały mi mocno do myślenia. Dokładnie jest tak jak piszesz-być może popełniam błąd, zrozumiem to pewnie za jakiś czas, ale zawsze będę mogła spojrzeć w lustro i będę mogła powiedzieć sobie, że zrobiłam absolutnie wszystko, żeby ratować nasze małżeństwo i to, co w danym momencie wydawało się być słuszne.
    • wendd Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 28.07.11, 19:31
      Asia - może to, co jeszcze czujesz do męża to milość. Może. Bo oprócz wiary i obowiązków wynikających z małżeństwa człowiek ma przecież jeszcze jakąś godność.
      I oprócz miłości dużo w tym chyba jeszcze strachu, złości, ambicji, pretensji o zaprzepaszczone marzenia.
      Może warto byłoby to trochę odłożyć w czasie, wrocić do równowagi, zdystansować się.
      I wtedy twardo stojąc na nogach i trzeźwo myśląc decydować co dalej.
      • asiek06 Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 28.07.11, 19:41
        Być może jest jak piszesz, ale jak ja mam to odłożyć w czasie? właściwie co mam odłożyć w czasie, gdy za 4 tygodnie rozprawa...
    • wendd Re: Rozprawa za miesiąc - sporo pytań, pomóżcie 28.07.11, 20:33
      Chorego człowieka nikt do stawiania się na rozprawach zmuszał nie będzie.
      Sama wiesz najlepiej czy działasz racjonalnie czy i czujesz się na siłach z tym zmierzyć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka