Dodaj do ulubionych

A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie?

19.08.11, 10:53
O tym, że to koniec zdawałem sobie sprawę już od pewnego czasu, ale za każdym razem odsuwałem tę myśl od siebie. Dziś wiem, że się zwyczajnie bałem, ale wtedy tłumaczyłem to sobie na tysiące różnych sposobów. Wydawało mi się, że jeśli nie będę o tym myślał, to tego nie będzie. Że uda mi się skraść życiu jeszcze jeden dzień. Dzień, w którym wszystko może się jednak odmienić.

Aż przyszła wiosna. Początek marca. Szedłem chodnikiem obok jakiegoś parku. Było mokro, ponuro, zimno. Minęła mnie jakaś wtulona w siebie zakochana para. Było dość wczesne popołudnie, ale robiło się już szaro.

Pamiętam, że usiadłem wtedy na ławce. Rozejrzałem się dookoła i nagle, w jednej chwili zdałem sobie sprawę, że muszę się rozwieść. To było jak impuls. Nie chciałem tego, bałem się tego, ale ta myśl, którą chowałem gdzieś w głębi mózgu, wylazła nagle ze mnie i usiadła wtedy obok mnie na tej ławce.

Złapałem za telefon, zadzwoniłem do znajomej prawniczki, by doradziła mi dobrego adwokata specjalizującego się w rozwodach. Pamiętam, że pierwsze co powiedziała, to: "O Boże, tak mi przykro".

Dziesięć minut później byłem już umówiony na spotkanie w kancelarii.

Wszedłem, przywitałem się i wypaliłem: "Chcę się rozwieść". Adwokat spojrzał wtedy na mnie, wydał z siebie długie "hmmmmmm" i odparł: "To najpierw sobie zapalimy i wypijemy lampkę koniaku, a później pogadamy".
Obserwuj wątek
    • to.ja.kas Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 10:58
      No tak, nie mogło byc prosto "proszę usiąść, powiedzieć jak to chce pan uzasadnić, co się stało i w jaki sposób moge pana reprezentować"...musiały być mgły wieczorne, zapach dobrych papierosów i koniaku big_grin
      Od razu uprzedzam...uwielbiam Cię Error big_grin


      Ja prozaicznie. W łazience. I to też był impuls. Potem to opisze wink
      • errormix Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 11:16
        to.ja.kas napisała:

        > Od razu uprzedzam...uwielbiam Cię Error big_grin

        Wiem.
        • to.ja.kas Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 11:22
          Miałes rację smile
          • errormix Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 12:37
            No to żeby nie było tak poważnie....

            Złożyłem pozew kilka dni po wizycie u adwokata.

            Dwa tygodnie później miała imieniny. Od rana się gdzieś szykowała. Perfumy, nowa kiecka, włos na bajerze. I nagle zadzwonił dzwonek u drzwi. Podbiegła, otworzyła, a tam listonosz: "Polecony z sądu dla pani".

            Ale jak Boga kocham, nie zrobiłem tego specjalnie smile))
            • gazeta_mi_placi Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 17:43
              Smutne i przykre, bardzo jej współczuję sad
              • kami_hope Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 15.03.12, 20:43
                gazeta_mi_placi napisała:
                > Smutne i przykre, bardzo jej współczuję sad

                a ja nie
                ... bo to zła kobieta była tongue_out
    • ewela1_1 Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 11:33

      Ja czekałam tylko na ten przysłowiowy impuls, a właściwie moment, kiedy poczuje, ze już nie kocham. Niejednokrotnie byłam juz przekonana o rozwodzie nie umiałam jednak podjąć tej ostatecznej ostateczności. Nawet kiedys jak bylam w drugiej ciąży po którejs z ostrych kłotni przez telefon będąc w centrum miasta zauwazyłam kancelarię w kamienicy, weszłam- umowilam sie na spotkanie, a potem po kilku dniach stchórzyłam, zadzwoniłam, ze odwołuję konsultację.

      No i sie doczekałam cudu, kiedy to po kolejnej awanturze( była najgorsza) stojąc w kuchni, podszedł do mnie, wyjął z reki mleko w butelce, które przyszykowałam dla synka, otworzył i wylał na podłogę....Pobiegłam do łazienki, wytarłam łzy papierem toaletowym, spojrzałam w lustro ....i już wiedziałam.

      Za 3 dni uciekłam. Wróciłam z dziećmi do rodziców.
      -------------
      "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
    • obrazo-burca Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 11:43
      Ja w samochodzie. Jadzia w mojej obecności zadzwoniła do mojego ojca złożyła mu "życzenia" coś na kształt "ty ch..., żeby cię ty męska k ..... ch... strzelił" (pamiętam dosłownie, ale w celu utrudnienia identyfikacji podaję niedosłownie), tak się wk...., że żeby się uspokoić wsiadłem w samochód i powiedziałem DOŚĆ!

      Fakt jest taki, że to ona złozyła pozew, ale mnie ubiegła.
      • jagienka_2 Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 11:54
        Niektórzy nie podejmowali decyzji, ktoś zrobił to za nas, bo nowe życie było już ułożone w najdrobniejszych szczegółach i została do usunięcie tylko jedna przeszkoda w postaci żony...
        Zdaje się jednak, że plany spaliły na panewce, więc sama będę się musiała pofatygować do adwokata. Ale skoro papierosami i koniakiem częstują, to nie jest źle. Muszę się tylko nauczyć zaciągać wink
        • pisklatko12 Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 12:16
          Ja rok zastanawiałam się nad rozwodem tolerowałam wiele exa i teściową (ona była gorsza-chyba) wink
          Przyszłam z pracy do domu już na podwórku teściowa wręczyła mi córkę i gdzieś zniknęła poszłam na górę "do nas" patrzę a na biurku "nowość" kartka z drukarki a na niej w punktach:
          1. Poprasuj pranie
          2. Poukładaj pranie
          3. Schowaj do szafek
          4. Posprzątaj mieszkanie nasza córka strasznie bałagani
          5. Zrób obiado-kolację tylko dużo
          6. Samochód trzeba umyć i odkurzyć
          7. Połóż ją spać zanim wrócę

          ... czytałam chodząc włączyłam już nawet żelazko i coś we mnie pękło...

          Punktów było 11 lecz nie doczytałam szybko zerknęłam na ostatni to: kupiłem zupę zrób sobie jak będziesz głodna bo kolację lubię ciepłą a nie odgrzewaną

          Zaczęłam pakować rzeczy włożyłam do samochodu jak kończyłam było już szarawo, wróciłam do rodziców - a dziś już wiem, że to najlepsza decyzja wink))))))))))))))))))))
          • to.ja.kas Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 12:23
            Pisklątko....przepraszam, makijaż ze śmiechu mi się rozmazał.
            Bosze, co za dupek big_grin
            • pisklatko12 Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 12:56
              Tak ale zawsze wszystko robiłam i potem jeszcze długo się zastanawiałam czy to czasem nie jakiś syndrom Pana i Władcy, że MUSIAŁ TO NAPISAĆ...
          • kochanic.a.francuza Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 22.03.12, 03:25
            Jakis chory czlowiek.
            Wspolczuje pobytu z kims takim nawet krotki czas. Gratuje decyzji o rozwodzie.
    • kategemi Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 12:12
      Ja nie chciałam rozwodu. Kochałam tego człoweika pomimo wszystkich jego wad sad
      Powiem wam , gdzie mi powiedział o tym , że chce sie rozwieśc.
      Byliśmy na wakacjach w Chorwacji. Zrobiłam kolację na tacy, ser, szyneczka parmeńska, melon, oliwki....do tego zimne białe wino. ( Te szczegóły to po to, żeby dramatyczniej było smile) Poszliśmy nad morze na skały popatrzec na zachód słońca. Jedliśmy , pili.....nastrój romantyczny nieco ........i wtedy BUM, wiesz, chcę rozwodu!!!!

      Zawsze wszystko porafił zmarnować, nawet taki cudny zachód słońca.
      Wtedy to dla mnie było straszne, dziś się z tego śmieję i nawet otoczenie miło wspominamsmile
      • to.ja.kas COŚ DLA KATEGEMI... 19.08.11, 12:22
        ...by ja pokrzepić, że inni mają może gorzej wink))) (dla niedomyslnych to zart wink )

        Moja kolezanka pojechała z męzem do Chorwacji. Kolacja jak u Ciebie, zachód słońca, romantycznie, seks.
        W nocy budzi się, chłopa nie ma. Cichaczem idzie na plaże, ciemno jak diabli, ale słyszy go. Rozmawia przez telefon.
        Więc siadła z tyłu, niedaleko i słucha by nie przeszkadzać (taka dobra zona) i przytulić jak skończy.
        i słyszy:
        "kochanie jak ja się tu męczę. Tak za tobą tęsknię, ona ciągle się ze mną kłoci, mam dość"...itd w ten deseń.
        Twarda z niej baba więc doczekała prawie do końca rozmowy (ja bym go jakim kamieniem w ciemię zaprawiła) I jak już przesyłali sobie buziaczki, uściski i różne inne ciepłe pozdrowienia, ona podeszła do niego i na głos powiedziała "no to kochanie powiedz pani, ze własnie od tej chwili jesteś wolny".
        wink
        • kategemi Re: COŚ DLA KATEGEMI... 19.08.11, 12:27
          big_grin big_grin big_grin
        • heksa_2 Re: COŚ DLA KATEGEMI... 19.08.11, 12:37
          Pięknewink
          Trzeba naprawdę mieć jaja, żeby tak się zachować.
        • mola1971 Re: COŚ DLA KATEGEMI... 19.08.11, 12:57
          Kaś, piękne big_grin

          A ja decyzję o rozwodzie też na wakacjach podjęłam, ale były to wakacje z przyjaciółką, jej dziećmi i moja najmłodszą (starsze dzieci z teściową wyjechały). Były to pierwsze wakacje po odkryciu jego trzeciej z tych, o których wiem zdrad.
          Jakoś tak (podświadomie) kombinowałam jak koń pod górkę by z on z nami na te wakacje nie jechał, on zresztą stwierdził, że woli pobyć sam w domu, więc nie nalegałam.
          Na tych wakacjach było mi tak dobrze i błogo bez niego, że stwierdziłam, że dalej już żyć z nim po prostu nie dam rady.
          • gazeta_mi_placi Re: COŚ DLA KATEGEMI... 19.08.11, 17:46
            "Tej trzeciej" ? big_grin
            Chyba czternastej albo piętnastej big_grin
            • mola1971 Re: COŚ DLA KATEGEMI... 19.08.11, 18:44
              Przecież dodałam, że z tych o których wiem tongue_out
              A ile ich było cholera wie. Zresztą teraz tyle mnie to interesuje co zeszłoroczny śnieg smile
        • krecia_3 Re: COŚ DLA KATEGEMI... 19.08.11, 19:21
          to.ja.kas napisała:

          > Więc siadła z tyłu, niedaleko i słucha by nie przeszkadzać (taka dobra zona) i
          > przytulić jak skończy.
          > i słyszy:
          > "kochanie jak ja się tu męczę. Tak za tobą tęsknię, ona ciągle się ze mną kłoci
          > , mam dość"...itd w ten deseń.
          Mój wspaniale wysportowany ex wzbił się dwunożnie ku obłokom z komórką za pasem, oby tylko złapać zasięg z Pl. A ja, jako wzorcowa GC, oczekiwałam na to, że udzieli mi wsparcia przed operacją ginekologiczną. Pominę milczeniem, jak się wtedy czułam.
      • laura_fairlie Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 13:02
        A do mnie zadzwoniła jego kochanka - z reklamacją. Bo po 2 latach doszła do wniosku, że to jednak nie to jest, a pan się nie chciał odczepić. No to żebym ja mu powiedziała, że nic z tego nie będzie i przygarnęła z powrotem.
        Ale pozew złożyłam kilka miesięcy później, kiedy to przylazł do domu i oznajmiwszy, że właściwie ludzie posiadający dzieci nie powinni się rozwodzić, zaczął snuć opowieści o kolejnej pani, która jest świetna w łóżku. Następnego dnia wybrałam się do adwokata...
        • laura_fairlie Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 13:03
          No i to też były wakacje.
          • joasia75-1 Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 13:28
            Ja też się dorzucęsmile

            Układałam z młodszą córką puzzle na podłodze(był czerwiec,czas około urodzinowy dziecka) gdy szanowny, po powrocie z pracy stwierdził,że on się za mną rozwodzi...Wyjął z komody pozew,dał mi do przeczytania po czym stwierdził,że jego kopię dostanę już niedługo.Gdy spytałam dlaczego,odpowiedział,że rodzina,obowiązki,chore dziecko to dla niego zbyt wiele obciążeń i obowiązków.Zobowiązał mnie z dziećmi do opuszczenia JEGO domu w ciągu pół roku.Jakież było Jego ogromne zdziwienie gdy po kilku dniach oznajmiłam,że wywiązuję się ze zobowiązania,które na mnie nałożył i się wyprowadzam do wynajętego mieszkania.Stwierdził,że to trochę szybko,i może bym jeszcze trochę została dopóki on nie spłaci swojego kredytu...smile.
      • panda_zielona Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 13:54
        A ja prozaicznie w domu po tym jak mnie uderzył pierwszy i ostatni raz, a ja mu oddałam ciężką popielniczką i wtedy pomyślałam sobie, że następnym razem mogę go zabić.
        • to.ja.kas Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 14:05
          Panda...nawet nie wiesz jak wielka mądrośc przez Ciebie przemawia big_grin
          • panda_zielona Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 14:22
            Jasne wink
        • xciekawax Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 19:40
          Brawo !! Zuch dziewczyna
      • zabelina Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 14:42
        Ja pierniczę...widać bardziej lubił czerwone winosad
        Co za burak do sześcianu....
      • czepialski_anonimek Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 21.03.12, 11:07
        noo, jak Ty do szynki białe wino podajesz to co się dziwisz, że typo uciekł?
    • milajoo Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 14:33
      O to to ! Tak sobie myślę, "zwiedziona" tym postem Errora, że to MUSI wyjść z nas. Nie z "należy", "trzeba", "tak będzie lepiej" czy "to już najwyższy czas". Nie z przymusu, presji czy poczucia obowiązku wobec kogokolwiek. Bo tylko wtedy, kiedy jest świadome jest naprawdę pewne. I wtedy jest ten najwłaściwszy czas. Tak sobie myślę, amenwink
      • heksa_2 Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 15:43
        A u mnie tak właśnie było, jak piszesz. Najpierw powiedziałam, że tego chcę, choć jeszcze wcale nie byłam pewna, że chcę. I stopniowo byłam coraz bardziej pewna. To był (jest?) proces dojrzewanai do decyzji, która najpierw została zwerbalizowana, a potem "dojrzana". Momentami miewam jeszcze kilka procent wątpliwości, ale coraz mniej i coraz rzadziej. Ale lawina już się toczy i nie da jej się zatrzymać.
        • milajoo Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 16:57
          Myślę tak samo ale zrozumiałam to dopiero wtedy kiedy już powiedziałam ale jeszcze daleko było, żeby to było świadome, na właściwym poziomie. Dobrze powiedziane - lawina się ruszyła. Pomyślności !

          heksa_2 napisała:

          > A u mnie tak właśnie było, jak piszesz. Najpierw powiedziałam, że tego chcę, ch
          > oć jeszcze wcale nie byłam pewna, że chcę. I stopniowo byłam coraz bardziej pew
          > na. To był (jest?) proces dojrzewanai do decyzji, która najpierw została zwerba
          > lizowana, a potem "dojrzana". Momentami miewam jeszcze kilka procent wątpliwoś
          > ci, ale coraz mniej i coraz rzadziej. Ale lawina już się toczy i nie da jej się
          > zatrzymać.
    • homerowka Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 16:17
      u mnie nie bylo tak wesolo jak u kolezanek... Moj ex wiedzial, ze mam kochanka, ze chce rozwodu,wiedzial ze w koncu dowiedzialam sie ze jak mnie nie ma w domu to bije starsze dziecko i zneca sie psychicznie nad oboma ( wyzwiska itp). On ustalil ze pojdzie do szpitala psychiatrycznego,zmieni sie i bedzie ok. A ja sie go balam... i jak kazdy porzadnie wspoluzalezniony uwierzylam,ze on sie zmieni ,itp. Musze tylko ja sie postarac,bo za malo sie staram. (Oj gluuuupia bylam)
      Po terapii,minelo kilka miesiecy wzglednego spokoju. Az ktoregos dnia zobaczylam jak przerazonym wzrokiem starszy syn patrzy w jego strone. Cos we mnie peklo.
      Dopiero wtedy dotarlo do mnie ze nic nigdy sie nie zmieni.
      Dziekuje Ci synku. Uwolniles nas wszystkich. Inaczej nigdy bym sie nie odwazyla.
      • paaprota Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 20.08.11, 10:32
        homerowka napisała:

        > u mnie nie bylo tak wesolo jak u kolezanek... Moj ex wiedzial, ze mam kochanka,
        > ze chce rozwodu,wiedzial ze w koncu dowiedzialam sie ze jak mnie nie ma w domu
        > to bije starsze dziecko i zneca sie psychicznie nad oboma
        A ja się chcę zapytać, czy gdyby nie było zaplecza w postaci kochanka, też byś tak postanowiła?
        Przecież mogłaś odejść PRZED kochankiem.
        Jak to się pięknie wszystko tłumaczy niby dobrem dziecka.
        • homerowka Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 22.08.11, 22:22
          nie moglam odejsc przed kochankiem. Nie moglam tez w trakcie. Moj pierwszy maz nie chcial mnie puscic. To sie nazywa zastraszenie. Mialam taka wode z mozgu,ze wierzylam ze primo-mnie kocha,secundo-zabije mnie jak odejde. Ale co Ty mozesz wiedziec o tak chorym zwiazku? bylas w takiej sytuacji?
          • paaprota Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 25.08.11, 18:37
            Byłam w innym, który został rozbity przez taką rzekomo skrzywdzoną panią, która to naopowiadała jaki jej mąż jest straszny, i z tym niby złym mężem żyła tyle lat, wcale nie wyglądała na zastraszaną czy skrzywdzoną. W rzeczywistości prawda była zupełnie inna, nawet syn jej powiedział co myśli o swojej matce.
            Więc nie ma wytłumaczenia dla tego, że się najpierw kochanka szuka, a później dopiero przypisuje mężowi nie wiadomo jakie złe uczynki, żeby tylko sobie wybielić swój własny wizerunek.
            • poleposition Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 13.04.12, 03:20
              Prawdopodobnie najlepsza odpowiedź smile
            • doleblanche Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 28.04.12, 00:23
              Kochanka/kochanek są najczęściej wynikiem rozkładu małżeństwa, nie jego powodem.
    • zabelina Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 16:20
      Uprzedzam, że będzie duszoszczypatielno...
      Z moim eksem byliśmy czasem bardziej przyjaciółmi niż małżonkami. 16 lat wspólnego czasu. A znaliśmy się jeszcze dłużej...
      Wagarował, żeby czekać na mnie pod szkołą, pisał urocze kartki z życzeniami, przyjeżdżał po mnie służbowym autem po pracy, dzień w dzień, aż koleżanki zazdrościły, robił mi masę zdjęć, prał rajstopy...smile
      Ja starałam się żyć jak przykładna, wielkopolska żona: kisiłam ogórki, haftowałam serwetki, zapraszałam przyjaciół, woziłam "maluchem" płytki do naszego wspólnie budowanego domu, hodowałam cukinie i astry ( w międzyczasie oczywiście pracowałam i robiłam podyplomówkę).
      Rozjechaliśmy się w swoich oczekiwaniach. Smarkacze.
      Kiedy się rozstawaliśmy, powiedziałam, że daję mu czas do świąt Bożego Narodzenia (jakieś trzy miesiące) na to by mógł się zastanowić, co dla niego ważne i czego naprawdę chce dla siebie. Znałam go na tyle dobrze, że wiedziałam, że zadzwoni, choćby złożyć życzenia.
      Nie zadzwonił.
      W mojej "włoskiej" rodzinie święta spędzamy razem i każdy coś ze sobą przynosi. Ja ugotowałam krewetkową. Do ostatniej chwili czekałam na jego telefon i kiedy jadąc już na wigilijną kolację podpoznańskimi drogami, wjechałam na najwyższą górkę i zaświeciło mi wtedy pięknie czerwonawe, zachodzące grudniowe słonko, pomyślałam, że samej nie będzie tak źle.
      Consome z krewetkami z curry smakowało nawet mojemu ojcu, wielbicielowi staropolskiej kuchniwink

      P.S. Z ciekawostek: gdy mojemu eks oświadczyłam, że ktoś musi złożyć pozew, oświadczył, że jemu rozwód jest do niczego nie potrzebnyuncertain
      Jako praktyczna, wielkopolska baba i to musiałam za niego zrobić...
      • milajoo Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 17:00
        Dziękuję !wink


        zabelina napisała:

        > Ja ugotowałam krewetkową. Do ostatniej chwili czekałam na jego telefon i kiedy
        > jadąc już na wigilijną kolację podpoznańskimi drogami, wjechałam na najwyższą
        > górkę i zaświeciło mi wtedy pięknie czerwonawe, zachodzące grudniowe słonko, po
        > myślałam, że samej nie będzie tak źle.

        >
      • krecia_3 Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 19:28
        zabelina napisała:

        > P.S. Z ciekawostek: gdy mojemu eks oświadczyłam, że ktoś musi złożyć pozew, ośw
        > iadczył, że jemu rozwód jest do niczego nie potrzebnyuncertain
        > Jako praktyczna, wielkopolska baba i to musiałam za niego zrobić...
        Jak ja Cię świetnie rozumiemsmile))
    • errare_humanum_est Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 17:17
      Trywialnie, w domu. Żona była na kilkudniowym wyjeździe, a ja miałem czas, żeby przemyśleć blisko 6 miesięcy odbudowy związku po jej zdradzie i porządnie pogrzebać w swoich uczuciach. Siedziałem wieczorami przy kompie, czytałem, popijałem jakieś wińsko i myślałem. Myślałem... Myślałem... Myślałem... Aż w końcu zrozumiałem że chcę odejść i będzie to jedynie słuszna decyzja, zgodna z całym mną.
    • ula-bak Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 17:39
      sylwester,nowy dom,pięknie zastawiony stół,dzieci w łożkach i my popijający winko..miły wieczór az tu nagle bach- chcę rozwodu,nie kocham cie i chyba nigdy nie kochałem(12 lat razem) plakaliśmy oboje.starałam się rozmawiać,argumentować, walczyc do kwietnia,było coraz gorzej..w końcu połamał mi nos i już nie było o co walczyć.wyprowadzilam się z dziećmi do rodziców. złożyłam pozew,w miedzyczasie okazało się,że ma inną.potem szybki rozwód i rownie szybka proba posklejania "rodziny"..efekt-synek urodzi się za dwa miesiące,dalej jestem u rodziców a eksowi wszelkie próby sklejania jakoś wyleciały z głowywink
    • gazeta_mi_placi Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 17:42
      Dojrzały człowiek nie robi takich rzeczy pod wpływem spotkania zakochanej pary oraz wiosny.
      Myślałam, że to post 17-latka.
      • zabelina Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 17:45
        Gazeciu, to był efekt długotrwałych przemysleń.
        P.S. Co z moja nagrodą?smile
        • gazeta_mi_placi Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 17:46
          Może być kremówka z Czarodzieja?
          • zabelina Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 17:48
            Brzmi interesującowink
            • azmb Do Homerówki 19.08.11, 19:37

              "Dziękuję Ci synku. Uwolniłeś nas wszystkich". Normalnie mnie rozwaliło.... dobrze Homerówko, że umiałaś właściwie zareagować na spojrzenie syna. Dziękuję Ci w imieniu Twoich dzieci...
              • homerowka Re: Do Homerówki 22.08.11, 22:28
                He he. Nie masz pojecia jak mozna byc slepym. Jaki mozna szok przezyc. Chociaz ,zaraz, nie jestesmy przypadkiem na forum gdzie tysiace osob mowi jak bylo slepymi ze nie widzialo ,jak mezowie lub zony robia ich w balona? Ze zona na plazy po kolacji z winem i seksem slyszy jak maz mowi do kochanki przez telefon ze jest mu tu z zona bardzo zle? To sarkazm,jakbys nie zauwazyl
                Tak,bylam slepa,nie widzialam ze Tatus ich zastrasza. Przy mnie zawsze byl najwyzej surowy...
    • ro35 Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 19:52
      hmm
      ... w ubikacji, siedząc na kiblu ;D
    • xciekawax Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 19:59
      Fajny watek wyszedl, chociaz tragiczne te wspomnienia to z wielu sie usmialam.

      U mnie w zwiazku nie bylo za dobrze od pewnego czasu, i czesto myslalam o rozwodzie bo czulam sie wykonczona, ale wiadomo: strach, co rodzina powie no i szczerze go bardzo bardzo kochalam. maz sobie zalatwil wyjazd zagraniczny, nie sluchal moich blagan aby nie jechal (potem sie okazalo ze do kochanki/ek), w czasie jego wyjazdu pisal do mnie emaile milosne itd... zenada.

      Dowiedzialam ze ze mnie zdradza tydzien przed jego powrotem. Przycisnelam go i sie przyznal. Wtedy wiedzialam ze nigdy bym mu nie zaufala, ze katowalabym siebie i jego do konca zycia. Zreszta gdybysmy nawet przez to przeszli - wiedzialam podswiadomie ze on to znowu zrobi.

      Mialam racjie bo potem sie okazalo ze to nie byly jego pierwsze zdrady. zreszta ex sam mi mowil: Dobrze ze zrobilem to teraz jak jestes mloda a nie za 5 lat jak juz bysmy mieli dziecko" lol

      Poszlam do psychologa bo funkcjionowac nie moglam. Pierwsze co mu powiedzialam: "Chce zakonczyc swoje malzenstwo ale nie wiem jak". Balam sie ze nie mam sily, ze wroce jakos. On odpowiedzial spokojnie: " Ok, porozmawiajmy". I po tej rozmowie wiedzialam juz ze to co moj maz mi funduje nie jest tym co chce od zycia lub na co zasluguje.

      Dzis jestem inna osoba, przedewszystkim mam spokoj ducha. Byla to najlepsza decyzjia i exowi za to dziekuje.
    • scindapsus Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 19.08.11, 21:36
      pewnego pięknego dnia obudziłam się i pomyslalam że byłoby pięknie gdybym już nigdy nie usłyszała że coś jest moją winą
      Bo wszystko było moją winą
      bo ja wciąż za wszystko byłam obwiniana.
      O rozwodzie myslalam już dużo wczesniej ale potrzebowałam impulsu.Dala mi go kolejna beznadziejna rozmowa
      po niej przyszła ta mysl a pozniej postarałam się aby pozew trafil do sądu przed końcem roku, aby sobie nie spierniczyc kolejnego roku.
    • violja1 Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 20.08.11, 00:27
      11 listopada, trzy tygodnie po pierwszych urodzinach dziecka, dwa tyg. po przeprowadzce do nowego mieszkania na które zaciągnęliśmy 30-letni kredyt, powiedział, że już mnie nie kocha, nie pasujemy do siebie i nie mamy szans na udany związek, on potrzebuje czasu na swoje pasje a ja go ograniczam i wyprowadza się. Myślałam, że się pogubił, czekałam pół roku aż się otrząśnie, do czasu aż dowiedziałam się, że ta jego 'pasja' ma na imię, męża i nastoletnią córkę. Zażądałam rozwodu z jego winy, zobowiązał się złożyć pozew i przyjąć winę na siebie. Czekałam, czekałam, czekałam ..... aż po dwóch latach zrobiłam to sama, bo tak pewnie po wsze czasy byłabym papierową mężatką.
    • rybak Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 20.08.11, 08:30
      Chyba kiedyś już to opisałem. Po zahodowaniu przez ex stada niszczących wszystko kundli w remontowanym tylko przeze mnie i wykańczanym domu, po moim rocznym spaniu w gabinecie na wojskowym materacu (czekałem najpierw na Godota, a potem już na nic nie czekałem), po wpadnięciu przeze mnie w megadeprechę, po roku bez snu praktycznie, po uwaznym obejrzeniu przeze mnie którejś nocy wylotu lufy własnego peacemakera '44 cala - przy okazji jakiejś kolejnej awantury ex o kasę na jej pieski (czy coś tam), kiedy ex już nie mogła bardziej walnąć - wycedziła po prostu, że kiedyś, na początku naszej znajomości pozbyła się dziecka - naszego dziecka - nie dlatego, że nie mogła ze względów zdrowotnych urodzić - jak mnie latami zapewniała - ale dlatego że go mieć po prostu ze mną nie chciała. No i kilka dni potem już mnie w tym domu nie było. Rozpadło się dużo wczesniej, ale wyszedłem właśnie wtedy.
      Reszta (pozwy, rozwodowa bijatyka prawna) była tylko następstwem.
      A teraz sam się sobie dziwię, że aż tak długo na tego Godota czekałem. I na chust mi to było? Trza było odpuścić sobie dekadę wczesniej. Ale jak to górale gadają - nie za to ojciec syna bił, że ten grał, ale za to, że się odgrywałsmile. I tę prostą prawdę przekazuję wszystkim czekającym dziś na swego Godota. Pamiętajcie - nie przyjdzie. Bo ten Godot to Wy sami.
    • mayenna Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 20.08.11, 09:37
      Nie czekałam na Godota, ale miałam Nadzieję: na zmianę, na lepsze relacje.

      Decyzja o rozwodzie zapadła w małżeńskim łóżku. Wyprowadziłam się z niego jesiennego poranka, gdy eks powiedział do mnie słowa o tym, że rodzina nie jest dla niego ważna. Powodem były dzieci - podobnie jak u Rybaka - z ta różnicą, że zal dotyczył tego, ze się urodziły. Po takim zdaniu uznałam, że nie ma sensu dłużej sklejać tego co i tak się rozpada. Zakwestionował sens mojego życia i tego co robiłam, jak żyłam. Myślałam, ze to są nasze wspólne wybory, a okazało się ze tylko moje.
    • dziad47 Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 20.08.11, 21:43
      Witajcie, do tej pory jak wiele problemów tutaj, bo każdy ni'ck to problem, dramat i ból. Moge w końcu się pochwalić. Dororosłem do zobaczenia tego czego nie chciałem zobaczyć. Kiedy dostrzegłem ile czasu ONA spędza na rozmowach w internecie. Kiedy zrozumiałem, że oszukuje siebie,że ona sie zmieni i mnie dostrzerze. Powiedziałęm jej chce porozmaiwiać o naszym związku. Odpowiedź, zostaw wszystko, wynoś się. Poszedłem ale postanowiłem walczyc nie o pieniądze ale o zasadę, zło nie może zwycięzyć. Nie wazne kiedy, dopuki mam szacunek do siebie to sie nie ugnę i mam moralnę motywacjie. Pozdrawiam
      • 0.myszka Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 21.08.11, 23:06
        mnie " uszczesliwił " mąż w 1 dzień świąt Bożego Narodzenia - po rodzinnej wigilii i objedzie u tesciów powiedział ze w poniedziałek składa pozew o rozwód po czym ubrał sie i wyszedł...... dlugo nie chcialam tego rozwodu (on pozew zlozył) ale tydzień przed 1 rozprawa miałam w ręku dowód jego zdrady - teoretycznie domyślałam sie ze kogos ma ale się wypierał dopiero TO ... cholernie zabolało ale jeszcze miałam nadzieję...no ale jak podniósł na mnie ręke w obecności córki to już wiedziałam ze nie mogę z nim być ... już jestem wolna ale jakoś nie mogę sie pogodzić z tym, że jestem rozwiedziona...
        • 0.jezynka93 Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 22.08.11, 17:31
          Jak wzięłam do ręki jego komórkę, żeby sprawdzić czemu jest tak źle... Dodam, że nigdy nie sprawdzałam ani komórki, ani kieszeni, ani portfela... Okazało się, że intuicja niestety dobrze mi podpowiadała, to co tam znalazłam - wtedy brrrrrrrrrrrrrrrr, dziś trochę brrrrrrrrrrr, a trochę ha.... Ale wcale nie byłam taka odważna, potem mimo wszystko chciałam ratować i miałam nadzieję przez jakiś czas.... Tak naprawdę nie miałam innego wyjścia niż rozwód. najpierw honorowo chciałam sama złożyć pozew, ale na szczęście dobrzy ludzie mi to odradzili... I jakoś trudno mi się z rozwodem pogodzić, choć jest mnóstwo pozytywów, ale to może w oddzielnym wątku....
    • tesknotazabija Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 22.08.11, 21:14
      W samochodzie. Jechałam do pracy i analizowałam w głowie bardzo niemiłą rozmowę z moim jeszcze mężem z dnia poprzedniego w której dowiedziałam się, że jestem kompletnym zerem w porównaniu do jego kochanki i że mogłabym się od niej wiele nauczyć. Powiedziałam sobie: dość, koniec poniżania mnie i dziecka. Nie pozwolę na to, aby takie dno moralne mną pomiatało.
      Zadzwoniłam do pani mecenas i udało mi się od razu umówić na spotkanie. Powiedziałam jej - byłam u Pani niespełna rok temu. Wtedy powiedziała mi Pani, ze go jeszcze kocham i abym na spokojnie wszystko przemyślała. Tak, wówczas jeszcze kochałam. Dzisiaj już nie i wiem, że chce rozwodu i to jak najszybciej. Kilka dni później pozew został złożony w sądzie. Dowody miałam skompletowane od dawna, więc była to czysta formalność.
      O tym, że się rozwiodę wiedziałam już od dawna, ale czekałam aż szanowny małżonek sam zacznie sprawę, bo to w końcu on znalazł sobie inną kobietę. Ale się nie doczekałam. Mało tego - ciągle słyszałam, że nie jest emocjonalnie przygotowany na rozwód ze mną. Więc pomyślałam sobie, że to najlepszy moment i chyba się nie myliłam...

      • enita2 Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 22.08.11, 22:12
        Tęsknota ,Ty jesteś super babka.Czego ten Twój ex szukał? To dla mnie nie do pojęcia, jakim trzeba być głupkiem żeby zostawić taką dziewczynę(o dziecku nie wspomnę) .
        Pozdrawiam.
    • pokopanka Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 23.08.11, 18:45
      5 lat dojrzewało, aż spadło...
      dojrzewać zaczęło, jak po kilku piwach jego usłyszałam w domu moich rodziców (mieszkalismy na przeczeanie), że wszystkim w pracy daję ,a tylko jemu nie...
      kazaąłm mu się zabrac , i się zebrał, a potem żebrał, a potem wyjechał i dalej żebrał
      i na zgodę wyżebraną kupiliśmy na krechę mieszkanie... w którym usłyszałam, że mam wyp i bękarta swojego zabierać
      mój strach był jednak silniejszy i tkwiłam dalej, takich momentów byo jeszcze kilka
      pękło mi wszystko, kiedy - jego nie było to dla jasności, był na kontrakcie na całe wakacje maj-pazdz - w dniu urodzin naszej córki (8) po spotkaniu rodzinnym (dziecinne było wcześniej), kiedy usłyszał, że wyjeżdżam z mała na wakacje z koleżanką i jej córką to ja usłyszałam, że jadę do arabowa się sk... i albo wyjazd albo rozwód, bo on jak wróci to sam złoży (zreszta argument rozwodu się u nas przewalał od lat)...
      no więc złożyłam ja, jeszcze zanim wyjechałam
      czułam, że jak ulegnę - podepcze mnie jeszcze bardziej
      3 lata minęły od tego czasu, nie stało się nic, żebym żałowała podjętej decyzji, wszystko co zrobił w tzw międzyczasie utwierdziło mnie o jej słuszności
      konsekwencje sa trudne, ale daje radę i dam I hope
      • lastsenses Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 25.08.11, 19:16
        obejrzałam "plac zbawiciela"
    • leketoy Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 29.08.11, 17:36
      Na początek witam, bo jestem tu nowa. Decyzję podjęłam 4 dni temu w knajpie, kiedy w przypływie szczerości po kolejnym piwie - palnął bez przemyślenia o jedno zdanie za dużo.
      Wtedy nic nie okazałam. Ani mnie nie zaskoczył, ani nie zranił. Spodziewałam się czegoś takiego, nie wiedziałam tylko w jaki sposób się wyda. Druga sprawa, ze jeszcze próbowaliśmy być razem na jego prośbę. Chyba po prostu potrzebowałam jeszcze tej przysłowiowej kropli.
      Na następny dzień powiedziałam, ze chcę się rozwieść. Pozew za kilka dni. chciałabym mieć to za sobą jak najszybciej.

      Był kłamcą i oszustem. Teraz wiem, że od zawsze. Powinnam była odejść po pierwszym kłamstwie kilka lat temu. Ale chciałam mu jeszcze wierzyć, przecież tyle mieliśmy wspólnego...
      Złości mnie, że dałam się uprosić. Zmarnowałam z nim za dużo czasu.



    • beauty_agadir Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 05.09.11, 10:17
      Nie jestem rozwiedziona i póki co, nie będę. Jest mi głupio bo wchodzę tu głównie czytać Twoje posty. Piszesz fantastycznie, lubię to czytać. Może kiedyś wypalisz jakiś kryminał albo inną książkę? Wybacz ale musiałam to w końcu napisać.
      • errormix Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 05.09.11, 15:38
        beauty_agadir napisała:

        > Nie jestem rozwiedziona i póki co, nie będę. Jest mi głupio bo wchodzę tu główn
        > ie czytać Twoje posty. Piszesz fantastycznie, lubię to czytać. Może kiedyś wypa
        > lisz jakiś kryminał albo inną książkę? Wybacz ale musiałam to w końcu napisać.

        Serdecznie witam w fan (fun?) clubie.
        I żeby ci przypadkiem nigdy do głowy nie przyszło się rozwodzić! big_grin

        Pozdrawiam

        --
        Zaintrygował cię mój post? Masz ochotę do mnie napisać, poznać? Przeczytaj najpierw to
        • goja40 Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 15.03.12, 19:29
          Decyzję podjęłam po kolacji wigilijnej. Mąż przyjechał po trzech miesiącach nie widzenia z zagranicy w Wigilie rano. Nie odzywał się prawie cały dzień. Chyba obrażony, że w ogóle musiał przyjeżdżać. Po kolacji wigilijnej (było jak w rodzinnym grobowcu - mąż się nie odzywał a ja już nie miałam ochoty zagajać rozmowy) mąż poszedł do drugiego pokoju, zamknął się w nim i oglądał telewizję a ja zostałam w drugim pokoju z synem. I dotarło do mnie , że tak nie chcę.
          Rozwód w kwietniu. Mąż nie oponował. Został za granicą. Mam nadzieję, że za jakiś czas powiem, że to była dobra decyzja. Na razie trudno mi to wszystko ogarnąć.
    • inna_nowa_ja Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 22.03.12, 14:31
      uprzedzę żebyście mnie nie posądzali, że jakiś moherowy beret jestem, ale ja decyzje o rozwodzie podjęłam w kościele, w tym samym, w którym braliśmy ślub, najpierw pogadałam z ks. Markiem (super gość) i już wiedziałam. Ale zanim wyrzuciłam m z domu minęło kilka tygodni.
      • paraben Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 22.03.12, 15:04
        A ja pekalam pomalu przez kilka lat, ale o rozwodzie myslec sie balam i zupelnie odrzucalam taka mysl. Nawet jak juz sie wyprowadzil na moja prosbe to ciagle nie moglam podjac decyzji.I ciagle ta decyzja wydaje mi sie na pol sluszna- bo na przekor logice i calej wiedzy jaka nabylam na szeregu terapii-jestem jeszcze od niego wspol uzalezniona. I jestem o to wsciekla na siebie jak cholera.Rozwiedlismy w zeszlym roku a rozstalismy sie 3 lata temu.
        • erravi Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 07.05.12, 17:54
          cholera... a ja nie chcę się rozwodzić, jesteśmy półtora roku po ślubie i mamy 9cio miesięcznego synka, od grudnia żyjemy jak współlokatorzy, którzy jak już muszą ze sobą komunikować się, to na siebie krzyczą. dziś słowo rozwód padło kilkanaście razy. nie jesteśmy szczęśliwi,m ale ja wierzę, że jeszcze możemy być. tylko, że on już w to nie wierzy i nie chce dać nam szansy. nie chce być razem i nie chce rozwodu... mam nadzieję, że nie dostanie tego impulsu, którego Wy doświadczyliście!
          • erravi Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 07.05.12, 17:56
            jesteśmy 21 miesięcy po ślubie... bo zabrzmiało tak jakbyśmy się hajtali przez dziecko, a tak nie było...
            • afazjologia Re: A ty gdzie zdecydowałaś/eś o rozwodzie? 17.05.12, 10:46
              Mój ex miał zwyczaj co jakiś czas się wyprowadzać. Tak raz do roku. Podczas kazdej wyprowadzki chciałam rozwodu i bałam się go bardzo. Bałam się o dzieci, o to co ludzie powiedzą, nie chciałam się rozstać z marzeniami.Lęk był straszny. taki na granicy dezintegracji psychotycznej. Więc pozwalałam mu wracać, zamiatałam sprawy pod dywan i żyliśmy. Aż podczas jednej awantury powiedział, że gwiazda może być tylko jedna - on. I albo się zgodze albo koniec. Poszłam do łazienki poryczałam się. Stanął przedemną wybór: albo skończę małżeństwo albo skończę ze sobą. On zabrał swoje rzeczy wyprowadził się do mamy. Trzy miesiące płakałam, chudłam, umierałam. Potem zmieniłam zamki, przestałam odbierać telefony i pisać maile. Powoli dojrzewałam do rozwodu, złożyłam papiery. W między czasie rozpoznano mi SM. Wtedy wiedziałam, że to była dobra decyzja. I się rozwiedliśmy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka