Dodaj do ulubionych

DLUGIE I TRUDNE

02.09.11, 20:51
Witam wszystkich! Chcialabym zapytac o wasze zdanie na temat , ktory za chwile rozwine . Otoz, moj partner ma dwoje dzieci : corke 19 lat i syna 17. W tej chwili corka wyprowadzila sie na studia , syn nadal mieszka z mama. Problem jest taki , że moj partner placi na dzieci po 750 zl alimentow + kazdemu z nich daje kieszonkowe w wysokosci ok200zl m-cznie , laduje im karty do telefonow , placi za mieszkanie 1000 zł, oraz teraz rozwniez pomaga finansowo w utrzymaniu sie corki w wawie, dajac jej 1000zl , ale juz teraz nie placi alimentow na nia matce tylko do rak wlasnych corki. reasumujac , bo chyba zagmatwałam troszke : zamiast alimentow na corke w wys.750 zl placi jej 1000 zl. Dzieci sa w kazde wakacje i wolne od szkoly u nas , czyli mniej wiecej dwa razy w roku na okolo miesiac.Mieszkamy za granica wiec nie ma mozliwosci aby spotykac sie z nimi czesciej , ale partner moj rowniez odwiedza je w ich miejscu zamieszkania dwa razy w roku.Maja bardzo dobry kontakt ze soba (nawet czasami zazdroszcze bo ja ze swoja starsza corka nie mam tak fajnie). Cala sprawa dotyczy tego , że jego byla zona wciaz domaga sie zeby placil jej wiecej i wiecej , bo "ona nie ma z czego zyc".
Jej sytuacja jest taka , że ma roczne dziecko , nie pracuje (w swoim zyciu pracowala chyba tylko dwa lata), nie wiem z czego zyje . Ma partnera , ale nie mieszkaja razem i nie wiem nic wlasciwie o tym zwiazku. Pisze , bo juz nie dajemy troche rady ciagle i ciagle jej pomagajac. Ngdy nie zostawilismy dzieci bez pomocy , a to na rachunek prosily zeby wyslac , a to na oboz , na jedzenie itd. Zawsze jak wracaja od nas to z torbami pelnymi ubran i nie tylko, wiec naprawde dajemy ile mozemy. Ale wiecej nie mozemy i po prostu nie mamy z czego. Ja mam swoja dwojke dzieci i musimy zyc , oplacac mieszkanie , jedzenie , rachunki. Oboje pracujemy. MOje pytanie jest nastepujace : co Wy o tym wszystkim sadzicie??
Obserwuj wątek
    • pati_kazadi Re: DLUGIE I TRUDNE 02.09.11, 21:19
      Uwazam ze jak na zarabki zagraniczne palcenie 3.000 na dzieci z waszej strony to smiech na sali. Powinen placic co najmniej polowe swojej placy-proporcjnialnie do zarobkow
      Nie moze placic na matke dzieci, tylko na dzieci.
      Ogolnie placic powinniescie wiecej, bo zarabiacie duzo wiecej jak na Polske.
      • goska.8 Re: DLUGIE I TRUDNE 02.09.11, 21:22
        Dziekuje za odpowiedz . My pracujemy i mieszkamy tutaj co jest chyba nie tak bardzo smiechem na sali . 3000 gotowka najmniej a inne rzeczy ??? ale bardzo dziekuje za odpowiedz.
        ps. a jak myslisz ile powinnismy placic zeby smiechu nie bylo??smile
        pozdrawiam
      • kasiamasia Re: DLUGIE I TRUDNE 02.09.11, 21:33
        pati_kazadi napisał:

        > Uwazam ze jak na zarabki zagraniczne palcenie 3.000 na dzieci z waszej strony t
        > o smiech na sali. Powinen placic co najmniej polowe swojej placy-proporcjnialni
        > e do zarobkow
        A w ktorym to kraju pati_kazadi rodzic jest zoobowiazany placic conajmniej polowe
        swojej placy na alimenty na dzieci? Tylko dlatego ze mieszka i pracuje za granica?
        Na ile ty go wyceniasz ze on zarabia za granica?

        A jaka bylyby dobra wysokosc alimentow jezeli mieszkalby by w Polsce?
        Tez conajmiej polowa pensji?

        • altz Re: DLUGIE I TRUDNE 02.09.11, 21:44
          Ja teraz płacę 60% pensji, będę niedługo płacił około 100% przez pół roku, ale nie mieszkam na Zachodzie i mnie stać, mieszkając za granicą, nie dałbym rady. Tam jest naprawdę ciężko, koszty mieszkania to połowa pensji, jeśli ktoś w Niemczech zarabia 1000 euro, to jest biedakiem i go nie stać na takie alimenty w wysokości 3000 zł. Tam nie uznają takich wysokich alimentów, jak u nas, ujmują to tabele ze wskaźnikami, tylko w Polsce są takie wysokie alimenty.
          Za tamtą granicą normalnie zarabiający człowiek nie byłby w stanie płacić połowy swoich zarobków, bo wylądowałby pod mostem.
          • goska.8 Re: DLUGIE I TRUDNE 02.09.11, 21:46
            Moj partner sadownie ma przyznane alimenty 1500 zł i sedzina mowila , że to doscsmile , wiec jakby nie bylo placi podwojne w gotowce i jeszcze raz tyle w ciuchach , butach , wycieczkach itpsmile
      • maheda Prrrrrr..... 02.09.11, 21:34
        Powinien płacić tyle, żeby jego dzieci żyły na poziomie zbliżonym do jego poziomu.
        Zarabiać 2 tys. eur w takich na przykład Niemczech to zdecydowanie nie jest to samo, to zarabiać 8 tys. zł w Polsce.

        Ad rem - czy partner jest rozwiedziony z mamą opisywanych dzieci czy też rozwiedziony z nią?
        Bo jeśli jest rozwiedziony - powinien płacić wyłącznie na swoje dzieci, a status materialny matki dzieci nic go raczej nie powinien obchodzić (chyba, że rozwód był orzeczony z jego wyłącznej winy i nie minął jeszcze okres płacenia alimentów na żonę).
        Jeśli natomiast matka jego dzieci pozostaje jego żoną - cóż - ma obowiązek ją utrzymywać nawet, jeśli ma ona dziecko z kim innym.
        • goska.8 Re: Prrrrrr..... 02.09.11, 21:44
          a i jeszcze jedno : żyja na wyzszym poziomie niz wczesniej smile
          • maheda Re: Prrrrrr..... 02.09.11, 22:01
            No ale ojciec też. Więc to akurat nie ma nic do rzeczy.
            • goska.8 Re: Prrrrrr..... 02.09.11, 22:02
              no tak , ale nie na nizszymsmile
              • maheda Re: Prrrrrr..... 02.09.11, 22:07
                Ale jeśli by zaczął zarabiać gorzej, to jasnym jest, że nie mógłby utrzymywać dzieci na wyższym poziomie.

                Generalnie Twój partner może - jeśli się tak umówi z córką - przelewać pieniądze bezpośrednio na jej konto.
                Alimenty na syna musi przekazywać do uzyskania pełnoletności na ręce matki syna.
      • ronald.tusk Re: DLUGIE I TRUDNE 02.09.11, 22:02
        pati_kazadi napisał:

        <Powinen placic co najmniej polowe swojej placy-proporcjnialni
        > e do zarobkow

        A jakby zarabiał 100tys. na miesiąc, to powinien oddać 50tys. mamuśce, żeby miała na waciki? Skąd się w ludziach bierze takie chore myślenie? Co cię obchodzi ile zarabia? To już nie jest jej facet i jego dochody to jego sprawa. Określ potrzeby dzieci, wkład w wychowanie i ustal ile na to potrzebujesz? Boże...co za chory świat?
    • katja75live Re: DLUGIE I TRUDNE 02.09.11, 21:29
      Ja rowniez uwazam, ze placenie 3.000 zl na miesiac to jak na warunki powiedzmy "zachodnioeuropejskie" nie jest wygorowana kwota, to jest w przyblizeniu gdzies 800 EUR na 2 dzieci. Rozumiem, ze moze byc Wam ciezko bo dotego dochodzi jeszcze 2 Twoich dzieci, ale niestety dzieci kosztuja i czestwo z wiekiem wydatki sie zwiekszaja, a nie zmniejszaja.
      Jak dla mnie nie macie za bardzo wyjscia i musicie , powinniscie palcic ile jestescie w stanie.
      • kingus27 Re: DLUGIE I TRUDNE 02.09.11, 22:51
        A nie tyle, przypadkiem, ile mają (a raczej partner autorki wątku) zasądzone?
        Wszystkim przeliczającym "zachodnie" zarobki na złotówki i oceniającymi na tej podstawie poziom życia tego "wstrętnego ojca" proponuję wyobrazić sobie, że Wasz obecny partner zarabiający w Polsce średnią krajową ma dziecko z panią żyjącą w ... nie wiem, Indiach? I owa pani żąda połowy jego zarobków, bo przecież on w tej Polsce to na kasie śpi w jej mniemaniu...
        No, dzieci kosztują, nie?
        700-800 euro w Berlinie, gdzie zarobki są mocno pociągnięte w dół, to koszt miesięczny samego mieszkania w blokowisku dla 4-osobowej rodziny. I od razu zaznaczę, dla nieznających realiów-nie, tatuś nie może się z nową rodziną przeprowadzić do 2 pokoi za 450. Bynajmniej nie z wygodnictwa...
    • haalszka Re: DLUGIE I TRUDNE 02.09.11, 21:35
      male dzieci mały problem duże dzieci duży problem...
      jednak ja uważam że płacić na dzieci trzeba proporcjonalnie. w tej chwili z uwagi na wiek, dzieci nie wymagaja juz opieki stałej. wiec nie dziwię się że wkurza cię zaangażwanie finansowe wobec dzieci. jednak z drugiej strony, matka nie ma jak placic... i tu kolo sie zamyka..
      a co na to twoj partner?
      • goska.8 Re: DLUGIE I TRUDNE 02.09.11, 21:43
        Dziekuje za wszystkie odpowiedzi .
        Ja sie nie wkurzam ,że on placi kase na dzieci - absolutnie trzeba placic .
        Ze swoja ex jest rozwiedziony , nie z jego winy(widzialam wszystkie dokumentysmile)
        Nigdy nie mial przyznanych alimentow na ex zone.
        Do tej chwili jakos to wszystko oplacalismy , na zachodzie nie jest tak rozowo jak sie wszystkim wydaje . Po prostu dzisiaj sie on wkurzyl na swoja ex , bo wyslal pieniadze na oplacenie czynszu corce a przejela kase mama jej i musimy jeszcze raz wyslac . Jutro trzeba zrobic przelew i juz , nie ma rady .
        Od 7 lat uczestnicze w utrzymywaniu tej kobiety czasami rezygnujac z wlasnych potrzeb , wiec mnie to przestaje juz bawic . I tak sobie oboje myslimy ze jeszcze moze rok do pelnoletnosci jego syna i pozniej juz tylko bedziemy dbali o dzieci smile
        pozdrawiam
    • goska.8 Re: DLUGIE I TRUDNE 02.09.11, 22:01
      mama jeszcze jedno pytanie , moze ktos bedzie wiedzial : czy jesli dzieci sa pelnoletnie i nie mieszkaja ze swoja mama mozna placic alimenty bezposrednio na ich konta?
      jesli ktos wie bardzo prosze o odpowiedz smile
      pozdrawiam
      • maheda Re: DLUGIE I TRUDNE 02.09.11, 22:03
        Ależ oczywiście.
        Z chwilą uzyskania pełnoletności dzieci ojciec może spokojnie rozliczać się z nimi bezpośrednio, a nie z ich matką.
        • goska.8 Re: DLUGIE I TRUDNE 02.09.11, 22:16
          Dziekujemy bardzo za odpowiedzismile
        • altz Re: DLUGIE I TRUDNE 02.09.11, 22:40
          maheda napisała:

          > Ależ oczywiście.
          > Z chwilą uzyskania pełnoletności dzieci ojciec może spokojnie rozliczać się z n
          > imi bezpośrednio, a nie z ich matką.
          Za mało zdecydowany ten pogląd. Rodzice mają obowiązek rozliczania się z takim dzieckiem, a nie tylko wybór. Muszą z dzieckiem, a nie z rodzicem. Wyłączając sytuacje ubezwłasnowolnienia dziecka choćby z powodu poważnej choroby.
          • maheda Re: DLUGIE I TRUDNE 02.09.11, 23:48
            altz napisał:

            > dzieckiem, a nie tylko wybór. Muszą z dzieckiem, a nie z rodzicem. Wyłączając s
            > ytuacje ubezwłasnowolnienia dziecka choćby z powodu poważnej choroby.

            Właśnie dlatego użyłam słowa "może". Bo wcale nie "musi" - właśnie z uwagi na sytuacje, o których wspomniałeś.
            • maheda Re: DLUGIE I TRUDNE 03.09.11, 00:25
              A jeszcze dodałabym do tego sytuację, w której np. dziecko jest na całkowitym utrzymaniu rodziców, jest w 2 klasie liceum (z obecnych trzech).
              I to do matki należy przypilnowanie, żeby dzieciak np. zdał maturę.
              Oczywiście wiele zależy od konkretnych ludzi i okoliczności - ale w większości wypadków jednak też lepiej, żeby kasę dostawała matka. Po to, żeby zapobiec sytuacji, w której dziecko stwierdza, że może np. jeść gorzej, ale swoją kasę na piwo i niewiadomocojeszcze mieć po prostu musi.

              Nie stwierdzam tutaj, że dziecko nie może mieć własnej kasy.

              Po prostu w tego typu wypadkach chyba lepiej przedyskutować temat doręczania pieniędzy wraz z rodzicem opiekującym się na co dzień dzieckiem.
              Stąd piszę "może przekazywać dziecku", a nie "musi przekazywać dziecku".
              Oczywiście wiele zależy od tego, czy rodzice się jakoś dogadują, czy też toczą wojnę podjazdową przeciw sobie wzajemnie, nieustannie podejrzewając drugą stronę o najgorsze.
              • altz Re: DLUGIE I TRUDNE 03.09.11, 07:16
                > Oczywiście wiele zależy od konkretnych ludzi i okoliczności - ale w większości
                > wypadków jednak też lepiej, żeby kasę dostawała matka. Po to, żeby zapobiec syt
                > uacji, w której dziecko stwierdza, że może np. jeść gorzej, ale swoją kasę na p
                > iwo i niewiadomocojeszcze mieć po prostu musi.
                Ale nie masz takiej możliwości. Jeśli dziecko nie jest ubezwłasnowolnione, to musi dostać pieniądze do ręki, jeśli jest już dorosłe. Jeśli będzie chciało jeść tylko chipsy, to nic na o nie poradzisz, jest już dorosłe.
                Dostanie pieniądze od ojca, poprosi od matki i musi dostać, jeśli nie chce mieszkać z matką, tylko sobie coś wynająć. Jak będą zgrzyty, założy sprawę i wygra.

                Ja znam takie sytuacje, gdy prawo się nagina, bo dorosły maturzysta musi przyprowadzić rodziców do szkoły, gdy nawywijał, ale to jest tylko niezgodna z prawem próba upupienia maturzysty.
                • maheda Re: DLUGIE I TRUDNE 03.09.11, 17:55
                  altz napisał:

                  > Ale nie masz takiej możliwości. Jeśli dziecko nie jest ubezwłasnowolnione, to m
                  > usi dostać pieniądze do ręki, jeśli jest już dorosłe. Jeśli będzie chciało jeść
                  > tylko chipsy, to nic na o nie poradzisz, jest już dorosłe.

                  Altz - tak samo, jak nikt nie sprawdza, czy są w ogóle wypłacane alimenty, tak samo nikt nie sprawdza, na czyje ręce te alimenty idą. Taka jest prawda.
                  Dopóki 18latek nie zażąda alimentów przekazywanych bezpośrednio sobie, z uwagi na to, że chce żyć samodzielnie (a i tak bywa), tak długo kasa może być przekazywana do rąk rodzica.
                  Oczywiście nie chodzi o to, żeby przed dzieckiem zatajać fakt, że alimenty mogą być mu przekazywane bezpośrednio.
                  Chodzi o zwykłą wygodę i redukcję kosztów/obsługi w momencie, gdyby dziecko miało mieć specjalnie zakładane konto w celu otrzymania oraz wykonania jednego przelewu miesięcznie.
                  Oczywiście nie neguję faktu, że jeśli osiemnastolatek chce się odżywiać chipsami i mieszkać pod mostem, to nic nie mogę takiemu komuś zrobić, jeśli nie jest to wynik jakiejś choroby psychicznej na przykład.

                  > Dostanie pieniądze od ojca, poprosi od matki i musi dostać, jeśli nie chce mies
                  > zkać z matką, tylko sobie coś wynająć. Jak będą zgrzyty, założy sprawę i wygra.

                  Pełnoletni człowiek? Żartujesz?
                  Jeśli chce mieszkać osobno i wynajmować mieszkanie - droga wolna, może sobie na to zarobić. Przecież nikt nie broni. Rodzice są zobowiązani zapewnić mu taką pomoc w ew. dalszej nauce, na jaką ich stać, a nie taką pomoc, jaką sobie młody dorosły wymyśli.
                  Czyli na przykład mogą mu pomóc, oferując miejsce w swoim mieszkaniu czy też udział we wspólnej kuchni, co - jak wiemy - jest tańsze od wyżywienia pojedynczej jednostki.
      • argentusa Re: DLUGIE I TRUDNE 04.09.11, 16:58
        Gosiu, ja uważam, że płąci WYSTARCZAJĄCO!
        Wszystko, co powyżej zasądzonych alimentów - jest dobrą wolą taty dzieci.
        I nie jest dla mnie argumentem ,że mama dzieci nie ma za co żyć. Niech poszuka pracy
        I piszę to jako mama 3, która baaaardzo straciła na poziomie życia po rozwodzie.
        Nie ma jednak dla mnie żadnego znaczenia dlaczego się rozeszli (jeśli nie ma zasądzonych alimentów na rzecz byłej zony). Nie rozumiem, dlaczego tata ma utrzymywać byłą żonę. Czym innym jest obowiązek (w tutaj nie tylko bowiązek, jest też wola utrzymywania dzieci powyżej zasądzonych alimetnów) wobec dzieci a zupełnie inna sprawa to alimenty na ich mamę.
        Z chwilą uzyskania samodzielności alimenty można wypłącać na konto osobiste dzieci.

        Ar.
    • zolza38 Re: DLUGIE I TRUDNE 03.09.11, 11:58
      Wiesz Gośka, uważam, że płacicie wystarczająco dużo i nie widzę żadnej potrzeby, abyście płacili więcej. Nawet lepiej teraz zacząć płacić mniej, bo się dorosłe dzieciaki rozbezstwią i nie będą chciały się usamodzielnić.

      Tak było z córką mojego męża, która opłacana w nadmiarze (ponad 3tys./mc) siedziała 3 lata na 2. roku studiów - bo po co miała się starać?
      Dopiero jak jej drastycznie obcięliśmy finanse - szybko skończyła studia i założyła własną firmę - dziś badzo dobrze zarabia i jest samodzielna.
      Oczywście jej matka latała do sądu jak wściekła po kasę, ale bez rezultatu, bo ja prawo rodzinne znam dobrze i w kaszę sobie dmuchać wydrwigroszom nie dam.

      Radzę powoli dorosłe dzieci odcinać od finansów i nie dawać na wszystko, co im tylko do głowy strzeli - niech sobie dorobią pracując w wakcje.
      Dla ich dobra.

    • nicol.lublin Re: DLUGIE I TRUDNE 03.09.11, 17:06
      przeczytałam cały wątek i uważam, że płacicie dosyć (wliczając te extra rzeczy o których wspominałaś).
      na przyszłość lepiej zabezpieczcie kasę córki - moim zdaniem matka zwyczajnie ją okradła sad
    • pendzacy_krolik ja mysle,ze 03.09.11, 17:11
      facet zarabia duzo i dlatego dzieci sa roszczeniowe. wcale mnie to nie dziwi.
      • goska.8 Re: ja mysle,ze 03.09.11, 17:29
        Dziekuje za wszystkie wpisy. Ciekawa bylam czy beda sie pokrywac z moimi przemysleniami i nie mylilam sie .
        Nie zarabiamy kokosow, rzeklabym , ze zyjemy na nizszym poziomie niz jego dzieci i ex zona . Ale coz. Zgodzilam sie na to bo kasa nie jest dla mnie najwazniejsza. Jesli szukuja nam sie jakies extra wydatki po prostu wiecej pracuje i jakos daje rade. Musze jakos to wszystko poukladac po prostu , bo z wielu rzeczy rezygnuje i tym samym "odbieram " swoim dzieciom aczkolwiek moj partner bardzo dba o to zeby moje dzieci tego nie odczuly , ale czasami ja mam wyrzuty sumienia . Mysle jednak , ze jakos musze zalatwic sprawe jego ex , bo to mnie najbardziej wkurza.
        Pani exzona powie ze nie ma i trzeba dawac , a zadna praca sie nie interesuje .
        Ja tego nie zakumam nigdy. Moj partner mowi, ze przyroda toleruje pasozytow i nie ma jak z nimi walczyc .
        Ja go nawet rozumiem , ale nie rozumiem jej. I taki mam maly problemwink
        pozdrawiam
        • maheda Re: ja mysle,ze 03.09.11, 17:41
          goska.8 napisała:

          > Mysle jednak , ze jakos musze zalatwic sprawe jego ex , bo to mnie najbardz
          > iej wkurza.

          OK, z jednym zastrzeżeniem - jeśli musisz załatwić tę sprawę, to ze swoim partnerem, a nie z jego eks.
          Jeśli natomiast Twój partner zwyczajnie, z różnych względów, chce dawać kasę swojej byłej żonie i dzieciom - jesteś w kropce. A na to wygląda.

          Jeszcze raz powtórzę - to nie Twój biznes, jaki styl życia prowadzi była żona Twojego partnera. Jedyne, co możesz zrobić, to powiedzieć swojemu partnerowi, że uważasz za niesprawiedliwe, że jego dzieci żyją lepiej, niż Twoje dzieci.

          Pozostałe sprawy są do załatwienia między nim a np. jego starszymi dziećmi czy byłą żoną - podkreślam - o ile będzie chciał je załatwiać.

          Wydaje mi się też, że wysyłanie dziecku kolejnych pieniędzy na mieszkanie podczas, gdy się je już fizycznie wysłało, jest pomyłką.
          Pieniądze poszły, kasa jest w Polsce, a dziecku się mówi, żeby wyegzekwowało kasę od mamusi, albo ... niestety dziecko będzie miało miesiąc zapłaty za mieszkanie w plecy.
          Zresztą, jeśli się dziecko chociaż raz tak na mamusi przejedzie, to bardzo szybko znajdzie metody przelewania jej pieniędzy poza zasięgiem mamusi.

          O ile to oczywiście prawda, że matka przejęła pieniądze bez wiedzy córki.
      • mola1971 Re: ja mysle,ze 03.09.11, 18:07
        pendzacy_krolik napisała:
        > facet zarabia duzo i dlatego dzieci sa roszczeniowe. wcale mnie to nie dziwi.

        Ja też zarabiam dużo (jak na polskie realia) a moje dzieci jakoś roszczeniowe się są. To czy dzieci są roszczeniowe czy nie, zależy od tego jak się je wychowa a nie ile się zarabia.
    • goska.8 Re: DLUGIE I TRUDNE 04.09.11, 16:19
      Dziekuje wszystkim za wypowiedzenie sie na ten trudny dla nas temat .
      Chcialabym , jesli moge. skorzystac z Waszego dzoswiadczenia zadac jeszcze jedno pytanie:
      Poniewaz moj partner rozwiodl sie bez orzekania o winie , choc mogl z winy ex zony , czy moze teraz juz po wyroku sadu to zmienic? Chodzi o to , ze jego ex moze domagac sie alimentow od niego jak juz nie bedzie miala alimentow na dzieci.
      pozdrawiam
      • mola1971 Re: DLUGIE I TRUDNE 04.09.11, 16:26
        Wyroku sądu nie można zmienić. Natomiast w przypadku rozwodu bez orzekania o winie, o alimenty można się starać tylko i wyłącznie w przypadku niedostatku, czyli dosłownie na chleb musiałoby jej brakować. I to chyba tylko przez 5 lat po rozwodzie, ale tego na 100% pewna nie jestem.
        • zolza38 Re: DLUGIE I TRUDNE 05.09.11, 10:00
          Istotnie, wyroku sądu już nic nie zmieni i rzeczywiście Mola ma słuszność, że wymagania finansowe eksi (ograniczone do 5 lat po rozwodzie) nie mają większych szans na realizację - musiałaby zostać kaleką, albo ciężko zachorować - a i to jest raczej wątpliwe, czy mogłaby skutecznie domagać się alimentów na siebie.
          Otrzymuje przecież alimenty na dzieci, a na to najmłodsze powinien płacić ojciec, a jak rozumiem nie jest to dziecko Twojego męża.

          Alimenty dorosłej córce warto teraz już wpłacać na jej imienne konto z zaznaczeniem, że są to ALIMENTY za kolejne miesiące - warto też wysłać jej wcześniej list polecony z zawiadomieniem, że teraz jako osoba pelnoletnia będzie otrzymwać alimenty bezpośrednio na własne konto (jak nie ma, to niech założy). Jak będziecie chcieli jej wysłać jakieś dodatkowe pieniądze - to też na jej konto z zaznaczeniam na co te pieniądze mają być przeznaczone oraz z zapiskiem, że to jest wasza WYJĄTKOWA i dobrowolna wpłata (ale lepiej nie przesadzać z pieniędzmi, bo jak córce coś odbije, to poda ojca do sądu o wyższe alimenty dokumentując, że ojciec kasę ma i dobrowolnie płacił więcej).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka