Dodaj do ulubionych

maminsynek

03.09.11, 16:20
rozwod wisi na wlosku, odzywamy sie do siebie tylko w sprawach zasadniczych (bardziej ja niz on). ja zyje normalnie, pracuje,gotuje,sprzatam, a on? 51 lat i jezdzi codziennie do mamusi: na obiadki, na wspolny spacer na cmentarz do tatusia, polezec na kanapie w duzym pokoju i poczuc sie bezpiecznie tak, jak kiedys w dziecinstwie.
k........a, za kogo ja wyszlam?
Obserwuj wątek
    • real.gejsza Re: maminsynek 03.09.11, 16:23
      smile Mój eks też nadal połaczony jest z mamusią pępowiną. To jedna z przyczyn dla których jest juz "eks".
      • pendzacy_krolik Re: maminsynek 03.09.11, 16:30
        mam syna.ma 21 lat.od roku dziewczyne,sa zakochani. nie pozwalam jej,aby mu sprzatala pokoj i robila kanapki,ma to robic sam,kiedy podniose na niego glos, ona na mnie dziwnie patrzy. chyba o to chodzi , zeby to wlasnie kobieta stala za swoim facetem, anie jego matka? i choc nieraz serce mnie boli,wiem,ze to dla dobra ich zwiazku. a ta jedza, jest wtedy dla mnie dobra,kiedy w nasyzm zwiazku jest dobrze,jak tylko bylo cos nie tak,zawsze sie ode mnie odwracala. ostatnio mnie zadziwila, bo kiedy uslyszala,jak moj maz sie do mnie zwraca powiedzial: "nie daj sie". byla zszokowana, bo to pierwsze takie slowa od ponad 20 lat. a teraz ,kiedy wie,ze znow miedzy nami jest zle robi to samo,co kiedys. Dlaczego? Dlaczego nigdy nie zadzwonila i nie zapytala mnie, o co chodzi, tylko przyjmuje jego slowa za jedyne prawdziwe, a on jest klamczuchem jakich malo na tym swiecie. jesli to prawda,ze synowie sa podobni do matek to wlasciwie nie powinnam o nic pytac.

        ps.ciesze sie,ze mam syna. mimo wszystko
        real.gejsza napisała:

        > smile Mój eks też nadal połaczony jest z mamusią pępowiną. To jedna z przyczyn dla
        > których jest juz "eks".
        • rarely no tak nikt nie sprosta twojm wymaganiom 04.09.11, 18:17
          maż dziewczyna syna tesciowa i z tego bełkotu to chyba wszyscy aczkolwiek moze jest tam jescze ktos kto Ci nie odpowiada nie mniej mi się nie udało zrozumiec o co tam chodzi kto do kogo dzwoni i co mowi

          • pendzacy_krolik Re: no tak nikt nie sprosta twojm wymaganiom 11.09.11, 16:33
            naucz sie czytac ze zrozumieniem

            rarely napisał:

            > maż dziewczyna syna tesciowa i z tego bełkotu to chyba wszyscy aczkolwiek moze
            > jest tam jescze ktos kto Ci nie odpowiada nie mniej mi się nie udało zrozumiec
            > o co tam chodzi kto do kogo dzwoni i co mowi
            >
        • puzzle33 Re: maminsynek 19.09.11, 08:28
          pendzacy_krolik napisała:

          > mam syna.ma 21 lat.od roku dziewczyne,sa zakochani. nie pozwalam jej,aby mu spr
          > zatala pokoj i robila kanapki,ma to robic sam,kiedy podniose na niego glos, ona
          > na mnie dziwnie patrzy.
          I nic dziwnego; nie jest rzeczą normalną podnosić głos na człowieka.
        • malgolkab Re: maminsynek 19.09.11, 12:09
          pendzacy_krolik napisała:

          > mam syna.ma 21 lat.od roku dziewczyne,sa zakochani. nie pozwalam jej,aby mu spr
          > zatala pokoj i robila kanapki,ma to robic sam,

          a co ty masz do pozwalania dziewczynie swojego syna? to też jest wtrącanie się do zycia dzieci...
    • obrazo-burca Re: maminsynek 03.09.11, 23:56
      Wiesz co rozumiem Cię, ale ten kawałek:
      >na wspolny spacer na cmentarz do tatusi
      > a

      budzi we mnie niesmak.
      • ronald.tusk Co budzi niesmak? Samice potrafią rywalizować 04.09.11, 08:00
        między sobą nawet na grobach przodków. Żadna nowość...

        • pendzacy_krolik Re: Co budzi niesmak? Samice potrafią rywalizować 04.09.11, 16:06
          nie mam z kim rywalizowac. ona ma 81 lat i chce zostac zakonnica na starosc.

          ronald.tusk napisał:


          > między sobą nawet na grobach przodków. Żadna nowość...
          >
          • ronald.tusk Dla was to nie ma znaczenia. Teściowa zawsze 04.09.11, 17:16
            będzie rywalką a wy przecież nie znosicie konkurencji. To JA mam być dla ciebie najważniejsza, czyż nie?
            • ba_mala Re: Dla was to nie ma znaczenia. Teściowa zawsze 04.09.11, 17:49
              Ronaldzie, dlaczego piszesz dla WAS???
              Moja eks-teściowa jest mi bliska jak własna matka i bardzo ja kocham,nie każdy trkatuje teściową jak rywalkę,ale znam przypadki ,że teściowe są wredne i bynamniej nie z powodu rywalizacji
              • ronald.tusk Dlaczego? Bo jedna jaskółka wiosny nie czyni? 04.09.11, 18:09
                B/T
              • puzzle33 Re: Dla was to nie ma znaczenia. Teściowa zawsze 19.09.11, 08:35
                A ja myślę, że osobie 80letniej należy się już pomoc i opieka. Odwiedzenie grobu męża toż to cała wyprawa.
            • zmeczona100 Re: Dla was to nie ma znaczenia. Teściowa zawsze 04.09.11, 19:58
              Brat bliźniak Altza? wink
            • malgolkab Re: Dla was to nie ma znaczenia. Teściowa zawsze 19.09.11, 10:02
              ronald.tusk napisał:

              > będzie rywalką a wy przecież nie znosicie konkurencji. To JA mam być dla ciebie
              > najważniejsza, czyż nie?
              skoro takie masz doświadczenie, to wpółczuję, że znasz głupie kobietysmile
          • puzzle33 Re: Co budzi niesmak? Samice potrafią rywalizować 19.09.11, 08:29
            Na starość zachciewa się różnych dziwnych rzeczy - miażdżyca ma swoje prawasmile
            • pendzacy_krolik Re: Co budzi niesmak? Samice potrafią rywalizować 19.09.11, 10:13
              jednak przecenilam Ciebie.
              ps. z nikim nigdy nie rywalizowalam i nie mam zamiaru. a juz napewno nie z 81letnia kobieta zakochana w synu.

              puzzle33 napisała:

              > Na starość zachciewa się różnych dziwnych rzeczy - miażdżyca ma swoje prawasmile
              • puzzle33 Re: Co budzi niesmak? Samice potrafią rywalizować 19.09.11, 11:30
                pendzacy_krolik napisała:

                > jednak przecenilam Ciebie.
                W necie jak w życiu - różnie bywa.
                Ja Ciebie dla odmiany w ogóle nie oceniam. Próbuję spojrzeć na Twój problem swoimi oczyma i podzielić się obrazem.
      • errormix Re: maminsynek 04.09.11, 08:58
        obrazo-burca napisał:

        > Wiesz co rozumiem Cię, ale ten kawałek:
        > >na wspolny spacer na cmentarz do tatusia
        >
        > budzi we mnie niesmak.

        To samo sobie pomyślałem.
        • pendzacy_krolik Re: maminsynek 04.09.11, 16:07
          sami zniesmaczeni mezczyzni.czyzby tez mamisynkowie? ja tez mam ojca na cmentarzu, ale jezdze tam sama albo z mezem.
          errormix napisał:

          > obrazo-burca napisał:
          >
          > > Wiesz co rozumiem Cię, ale ten kawałek:
          > > >na wspolny spacer na cmentarz do tatusia
          > >
          > > budzi we mnie niesmak.
          >
          > To samo sobie pomyślałem.
          >
          • errormix Re: maminsynek 04.09.11, 16:33
            pendzacy_krolik napisała:

            > sami zniesmaczeni mezczyzni.czyzby tez mamisynkowie? ja tez mam ojca na cmentar
            > zu, ale jezdze tam sama albo z mezem.

            Trafiłaś w samo sedno. Jak każdy mężczyzna ja też JESTEM MAMINSYNKIEM

            A to że też "masz ojca na cmentarzu"? Powinnaś raczej napisać "tatusia". Wtedy może zrozumiałabyś o co mnie i Altzowi tak naprawdę chodzi.

            Pendź dalej. Z Bogiem.
          • malgolkab Re: maminsynek 19.09.11, 10:13
            pendzacy_krolik napisała:

            > sami zniesmaczeni mezczyzni.czyzby tez mamisynkowie? ja tez mam ojca na cmentar
            > zu, ale jezdze tam sama albo z meżem
            czyli mąż z toba na grób twojego ojca też jeździ - więc w czym problem? w tym, że chodzi z matkąna grób własnego? czy Ci zabrania tez chodzić codziennie?
      • pendzacy_krolik Re: maminsynek 04.09.11, 16:05
        bo co? matka jest codziennie na cmentarzu,bo lubi.
        obrazo-burca napisał:

        > Wiesz co rozumiem Cię, ale ten kawałek:
        > >na wspolny spacer na cmentarz do tatusi
        > > a
        >
        > budzi we mnie niesmak.
        • puzzle33 Re: maminsynek 19.09.11, 08:38
          pendzacy_krolik napisała:

          > matka jest codziennie na cmentarzu,bo lubi.
          W tak zaawansowanym wieku bardziej się żyje przeszłością niż teraźniejszością.
    • mayenna Re: maminsynek 04.09.11, 06:48
      I tylko z takich powodów będzie rozwód?
      Nie bardzo rozumiem czemu Ci przeszkadzają jego w sumie dość normalne relacje z matką?
      Nie możesz nie gotować tego obiadu albo pójść z nim do matki ?
      • justy-nka58 Re: maminsynek 04.09.11, 09:03
        Taka sytuacja to jest jak zaraza na pomidorach,czasem żaden oprysk jest nieskuteczny.Do w/w dodam jeszcze wspólne msze w kościele i słuchanie radia M.
        • obrazo-burca Re: maminsynek 04.09.11, 13:42
          >>Do w/w dodam jeszcze wspólne msze w kościele i słuchanie radia M.

          Znam różnych słuchaczy Radia MaRyja. 1 mój teść - to gazetowowyborczy egzemplarz, czyli taki jakiego rysują w GW. I kilku naprawdę inteligentnych ludzi, z którymi mimo lekkiego ich umiłowania spiskowych teorii dziejowych, lubię rozmawiać o polityce.
          Więc słuchanie RM jeszcze o niczym nie świadczy.
        • pendzacy_krolik Re: maminsynek 04.09.11, 16:09
          radio Maryja odpada, tesciowa slucha sama. ale jak byl kawalerem to chodzil z mamusia na msze.
          justy-nka58 napisała:

          > Taka sytuacja to jest jak zaraza na pomidorach,czasem żaden oprysk jest nieskut
          > eczny.Do w/w dodam jeszcze wspólne msze w kościele i słuchanie radia M.
          • malgolkab Re: maminsynek 19.09.11, 10:16
            pendzacy_krolik napisała:

            > ale jak byl kawalerem to chodzil z m
            > amusia na msze.
            a co w tym złego??
            proponuję podać to w sądzie jako powód rozwodu
      • argentusa Re: maminsynek 04.09.11, 14:27
        A ja uważam, że nie są normalne.
        Syn jest od dosyć dawna dorosły .Ma mieć swoje zycie. Mama struszka też. Co innego gdyby była obłożnie chora i syn codziennie przyhcodził wspomagać SAMODZIELNIE chcąca życ kobietę.
        I piszę to jako matka 3 synów. JA już za trzylatka wielu rzeczy nie robilam (np kanapki, jak chleb pokrojony i wędlina też.|)
        Ar.
        • to.ja.kas Re: maminsynek 04.09.11, 14:49
          A ja myślę, że jak on ma w domu niemowę i cięzką atmosferę to zabiera manele i idzie gdzies gdzie ma święty spokój tongue_out

          Ja z moją mamą też rozmawiam często, własciwie codziennie (niestety nie możemy spotykac sie czesto bo dzieli nas sporo km), jak mi zle w życiu to jest t osoba która zawsze mnie pocieszy, pomoze i po prostu wysłucha. Moja mama ze mna narzeka jak ja narzekam, opiernicza jak trzeba i po prostu jest. Kocham ja bardzo. I bywa, że odwiedzam z nią groby bliskich. I jak było w moim małżeństwie do doopy to też bywało, ze po prostu szłam do niej. by normalnie pooddychać, w obecnosci kogos kto mnie kocha i akceptuje a nie złowieszczo milczy.

          Moja babcia ukochana słucha radia Maryja. Niezwykle ją kocham. Jej potrzeby duchowe, światopogląd i upodobania nijak mają sie do mojej miłosci do niej.
          • pendzacy_krolik Re: maminsynek 04.09.11, 16:15
            ja tez mam w domu niemowe i nigdzie nie wychodze.
            to.ja.kas napisała:

            > A ja myślę, że jak on ma w domu niemowę i cięzką atmosferę to zabiera manele i
            > idzie gdzies gdzie ma święty spokój tongue_out
            >
            > Ja z moją mamą też rozmawiam często, własciwie codziennie (niestety nie możemy
            > spotykac sie czesto bo dzieli nas sporo km), jak mi zle w życiu to jest t osoba
            > która zawsze mnie pocieszy, pomoze i po prostu wysłucha. Moja mama ze mna narz
            > eka jak ja narzekam, opiernicza jak trzeba i po prostu jest. Kocham ja bardzo.
            > I bywa, że odwiedzam z nią groby bliskich. I jak było w moim małżeństwie do doo
            > py to też bywało, ze po prostu szłam do niej. by normalnie pooddychać, w obecno
            > sci kogos kto mnie kocha i akceptuje a nie złowieszczo milczy.
            >
            > Moja babcia ukochana słucha radia Maryja. Niezwykle ją kocham. Jej potrzeby duc
            > howe, światopogląd i upodobania nijak mają sie do mojej miłosci do niej.
            • to.ja.kas Re: maminsynek 04.09.11, 16:18
              No widzisz...i skoro Ty nie wychodzisz, to zachowanie inne niz Twoje jest dla Ciebie niedopuszczalne. Trudno sie żyje z kimś kto nie dopuszcza do mysli tego,ze inni mają inaczej smile
              • pendzacy_krolik Re: maminsynek 04.09.11, 16:23
                jestem domatorka. jesli wychodze to w konkretnym celu.
                to.ja.kas napisała:

                > No widzisz...i skoro Ty nie wychodzisz, to zachowanie inne niz Twoje jest dla C
                > iebie niedopuszczalne. Trudno sie żyje z kimś kto nie dopuszcza do mysli tego,z
                > e inni mają inaczej smile
                • to.ja.kas Re: maminsynek 04.09.11, 16:30
                  Ale sa też tacy którzy domatorami nie są. Rozumiesz, że inni mogą mieć inaczej? smile
            • malgolkab Re: maminsynek 19.09.11, 10:19
              pendzacy_krolik napisała:

              > ja tez mam w domu niemowe i nigdzie nie wychodze.

              od tego trzeba było zacząć - żal ci, że ty nie wychodzisz, a mąż tak...
              tez zacznij
          • pendzacy_krolik jeszcze jedno 04.09.11, 16:18
            nawet nie wiesz, ile razy inicjowalam wyjscia do jego matki.a on mowil ,ze jest glupia i ciagle narzeka i nie chce mu sie tam isc. jakis czas temu ,rozmawial z nia przez telefon i byl tak znudzony jej narzekaniem,ze przylozyl sobie sluchawke to tyłka i zgadnij,co zrobil?
            to.ja.kas napisała:

            > A ja myślę, że jak on ma w domu niemowę i cięzką atmosferę to zabiera manele i
            > idzie gdzies gdzie ma święty spokój tongue_out
            >
            > Ja z moją mamą też rozmawiam często, własciwie codziennie (niestety nie możemy
            > spotykac sie czesto bo dzieli nas sporo km), jak mi zle w życiu to jest t osoba
            > która zawsze mnie pocieszy, pomoze i po prostu wysłucha. Moja mama ze mna narz
            > eka jak ja narzekam, opiernicza jak trzeba i po prostu jest. Kocham ja bardzo.
            > I bywa, że odwiedzam z nią groby bliskich. I jak było w moim małżeństwie do doo
            > py to też bywało, ze po prostu szłam do niej. by normalnie pooddychać, w obecno
            > sci kogos kto mnie kocha i akceptuje a nie złowieszczo milczy.
            >
            > Moja babcia ukochana słucha radia Maryja. Niezwykle ją kocham. Jej potrzeby duc
            > howe, światopogląd i upodobania nijak mają sie do mojej miłosci do niej.
            • to.ja.kas Re: jeszcze jedno 04.09.11, 16:20
              jesli stać go na takie zachowania przy telefonie to...jestes całkowicie rozgrzeszona. raz, ze to pokazuje jak nie szanuje rozmówcy, dwa, ze w życiu nie zadawałabym sie z palantem który ma tak niskie zachowania. Bo to obciach.
              • pendzacy_krolik Re: jeszcze jedno 04.09.11, 16:22
                otoz to. sama sie zastanawiam,czy zawsze taki byl, czy porobilo mu sie cos glowa. jak sobie przypomne to nie mial takich zenujacych sytuacji.
                to.ja.kas napisała:

                > jesli stać go na takie zachowania przy telefonie to...jestes całkowicie rozgrze
                > szona. raz, ze to pokazuje jak nie szanuje rozmówcy, dwa, ze w życiu nie zadawa
                > łabym sie z palantem który ma tak niskie zachowania. Bo to obciach.
                • puzzle33 Re: jeszcze jedno 19.09.11, 08:55
                  pendzacy_krolik napisała:

                  > sama sie zastanawiam,czy zawsze taki byl, czy porobilo mu sie cos glow
                  > a. jak sobie przypomne to nie mial takich zenujacych sytuacji.
                  Może kontakty z mamą wyczerpały jego siły psychiczne? Nie ma nikogo bliskiego kto mógły go na jakiś czas zastąpić?
              • puzzle33 Re: jeszcze jedno 19.09.11, 08:53
                Kto nie miał pod codzienną opieką upierdliwego staruszka, nie ma bladego pojęcia, jakie to wyczerpujące zajęcie. Pracownice DPS po paru latach pracy skarżą się na wypalenie zawodowe, dotyka ono zresztą wszystkich, pracujących w zawodach w bliskim kontakcie z ludźmi. Nie usprawiedliwiam zachowania syna, wskazuję tylko na okoliczności łagodzące. Nikt nie jest ze stali, a facet chyba się stara jak umie najlepiej towarzyszyć mamie w ostnich latach życia.
                • pendzacy_krolik Re: jeszcze jedno 19.09.11, 10:16
                  ha ha ! moja tesciowa nie jest staruszka! ona smiga od rana do wieczora po miescie,jak kozica. gotuje,pierze,prasuje. mam wiecej werwy ode mnie. dodatkowo pomaga swojej corce.
                  puzzle33 napisała:

                  > Kto nie miał pod codzienną opieką upierdliwego staruszka, nie ma bladego pojęci
                  > a, jakie to wyczerpujące zajęcie. Pracownice DPS po paru latach pracy skarżą si
                  > ę na wypalenie zawodowe, dotyka ono zresztą wszystkich, pracujących w zawodach
                  > w bliskim kontakcie z ludźmi. Nie usprawiedliwiam zachowania syna, wskazuję tyl
                  > ko na okoliczności łagodzące. Nikt nie jest ze stali, a facet chyba się stara j
                  > ak umie najlepiej towarzyszyć mamie w ostnich latach życia.
                  • puzzle33 Re: jeszcze jedno 19.09.11, 11:33
                    pendzacy_krolik napisała:

                    > moja tesciowa nie jest staruszka! ona smiga od rana do wieczora po mies
                    > cie,jak kozica. gotuje,pierze,prasuje. mam wiecej werwy ode mnie. dodatkowo pom
                    > aga swojej corce.
                    A intelektualnie jest równie sprawna? Jedno z drugim niekoniecznie chodzi w parze.
            • obrazo-burca Re: jeszcze jedno 04.09.11, 17:26
              >byl tak znudzony jej narzekaniem,ze przylozyl sobie sluch
              > awke to tyłka

              Jadźki brat?
              Jadźka kiedyś takie psy na tatusiu wieszała, że choć go nie lubię nie mogłem słuchać. A teraz tatuś jest najlepszy...
              Z takimi ludźmi ładu nie dojdziesz.
        • pendzacy_krolik Re: maminsynek 04.09.11, 16:14
          tesciowa ma tyle werwy,ze nieraz jej zazdroszcze. trudno ja w domu zastac, bo lata od rana do wieczora. za to swietnie udaje,ze jest chora i potrafi wpedzac ludzi w poczucie winy. jej twierdzenie ,ze nie pozwoli na zaden rozwod nijak sie ma do postepowania. w sobote mialam zupe pomidorowa. moj maz wrocil od niej z obiadu i przyniosl: w sloiczku zupka pomidorowa, w pudeleczku porcja ugotowanego makaronu dla jednej osoby (!), i dwa kotleciki mielone. i ona sie nie wtraca! milosc do syna tak ja zaslepia,ze nie rozumie swoich zachowan.
          argentusa napisała:

          > A ja uważam, że nie są normalne.
          > Syn jest od dosyć dawna dorosły .Ma mieć swoje zycie. Mama struszka też. Co inn
          > ego gdyby była obłożnie chora i syn codziennie przyhcodził wspomagać SAMODZIELN
          > IE chcąca życ kobietę.
          > I piszę to jako matka 3 synów. JA już za trzylatka wielu rzeczy nie robilam (np
          > kanapki, jak chleb pokrojony i wędlina też.|)
          > Ar.
          • yoma Re: maminsynek 04.09.11, 19:04
            Przecież skoro dała obiad tylko dla syna, to chyba się nie wtrąca?
          • puzzle33 Re: maminsynek 19.09.11, 08:59
            pendzacy_krolik napisała:

            > milosc do syna tak ja zaslepia,ze nie rozumie swoich zachowan.
            Może tak właśnie jest? Wydaje mi się, że mało elegancji jest w konkurowaniu z 80letnią teściową. A gdyby po prostu przeczekać? Na boje i reformowanie relacji rodzinnych było dość czasu.
        • puzzle33 Re: maminsynek 19.09.11, 08:44
          Czy miałaś bliski kontakt z 80letnim człowiekiem? Jego sprawność fizyczna bliska jest przeważnie zeru, a zwapniony mózg płata najróżniejsze figle, czasem doprowadzające do rozpaczy opiekunów. Cierpliwość, wyrozumiałość...i czas.
          • pendzacy_krolik Re: maminsynek 19.09.11, 10:18
            przeczytaj sobie opis mojej tesciowej, dopieor komentuj. nie znasz osoby, a juz ja dokladnie opisalas. nie kazdy stary czlowiek w wieku 80letni wyglada tak samo.
            puzzle33 napisała:

            > Czy miałaś bliski kontakt z 80letnim człowiekiem? Jego sprawność fizyczna blisk
            > a jest przeważnie zeru, a zwapniony mózg płata najróżniejsze figle, czasem dopr
            > owadzające do rozpaczy opiekunów. Cierpliwość, wyrozumiałość...i czas.
            • puzzle33 Re: maminsynek 19.09.11, 11:35
              Odnoszę się do późnej starości, a nie Twojej teściowej.
              Co byłoby, gdybym mogłam się zapoznać z Twoją charakterystyką jej autorstwa?
      • pendzacy_krolik Re: maminsynek 04.09.11, 16:08
        nie, nie z takich.
        mayenna napisała:

        > I tylko z takich powodów będzie rozwód?
        > Nie bardzo rozumiem czemu Ci przeszkadzają jego w sumie dość normalne relacje z
        > matką?
        > Nie możesz nie gotować tego obiadu albo pójść z nim do matki ?
    • ba_mala Re: maminsynek 04.09.11, 16:19
      haaaa..skad ja to znam...
      Moj byly uciekł do Mamusi , bo mu przeszkadzał placz dziecka, uciekał 3 razy, zostawiał mnie za każdym razem na miesiąc...A ja wariatka błagałam,zeby wrocił, bo dziecko ,bo rodzina jest najwaznijsza etc..
      TYlko, ze młodszy byl, po 30 tce...może ten Twoj dziecinnieje???smile)))
      • pendzacy_krolik Re: maminsynek 04.09.11, 16:26
        nie,on po prostu zatrzymal sie na pewnym poziomie rozwoju. a matka,ktora ciagle zyje nie ulatwia mu usamodzielnienia sie. bog jeden wie,co on jej opowiada o mnie,ze ona tak postepuje.ale jak zyjemy zgodnie to ona tez jest dla mnie mila. teraz mam ja w dupie. tyle lat ja szanowalam i docenialam, a teraz mam ja gleboko gdzies.
        ba_mala napisała:

        > haaaa..skad ja to znam...
        > Moj byly uciekł do Mamusi , bo mu przeszkadzał placz dziecka, uciekał 3 razy, z
        > ostawiał mnie za każdym razem na miesiąc...A ja wariatka błagałam,zeby wrocił,
        > bo dziecko ,bo rodzina jest najwaznijsza etc..
        > TYlko, ze młodszy byl, po 30 tce...może ten Twoj dziecinnieje???smile)))
        • pisklatko12 Re: maminsynek 04.09.11, 17:54
          A mój były (mieszkaliśmy w jednym domu z teściami my góra oni dół) chodził na dół do mamusi i jak sam powiedział śmiali się ze mnie... spytałam co we mnie jest takiego zabawnego? a on na to: (pierwszy raz przy mnie powiedział "po swojemu") że sprowadziła sie dziołszka z miasta i bedzie nas pouczac jak my tu se doskonale rade dajemy tyle lat, a paniusia myśli że świat zawojuje bo umie rybe surowom przyrządzić... - wiem napisałam z błędami ale chciałam żeby brzmiało tak jak mówił - wtedy buchnęłam śmiechem jak dziecko bez przesady myślałam, że się posikam - żeby nie było on pracuje jako informatyk w zagranicznej firmie...

          Nigdy nie pojmę po co ludzie coś udają, przecież w końcu przestanie im się chcieć ....
          • malgolkab Re: maminsynek 19.09.11, 12:00
            pisklatko12 napisała:

            > ... spytałam co we mnie jes
            > t takiego zabawnego? a on na to: (pierwszy raz przy mnie powiedział "po swojemu
            > ") że sprowadziła sie dziołszka z miasta i bedzie nas pouczac jak my tu se dosk
            > onale rade dajemy tyle lat, a paniusia myśli że świat zawojuje bo umie rybe sur
            > owom przyrządzić... - wiem napisałam z błędami ale chciałam żeby brzmiało tak
            > jak mówił - wtedy buchnęłam śmiechem jak dziecko bez przesady myślałam, że się
            > posikam - żeby nie było on pracuje jako informatyk w zagranicznej firmie...

            wielu nawet bardzo wykształconych ludzi w domu mówi gwarą (to odnośnie informatyka)... nie kazdemu to odpowiada, ale chyba przed ślubem bywałaś u nich?
        • yoma Re: maminsynek 04.09.11, 19:05
          > a matka,ktora ciagle
          > zyje

          No pięknie, Króliku...
          • pendzacy_krolik Re: maminsynek 11.09.11, 08:09
            ze co, ze niby smierci jej zycze? nie zycze, niech sobie zyje ,jak najdluzej, tyle ,ze ile razy jej slucham, to mam wrazenie ze strasznie sie meczy zyciem. ja,mimo iz mam juz te swoje lata i rozne dolegliwosci, nie stekam tylko ciezko pracuje i uzeram sie z jej synem. i nie narzekam,ani do niej ani do innych. ona przestala pracowac w wieku,kiedy mialal tyle lat co ja. i od tamtej pory jest na rencie, czyli ponad 31 lat zyje na koszt podatnikow w niezlym zdrowiu!
            yoma napisała:

            > > a matka,ktora ciagle
            > > zyje
            >
            > No pięknie, Króliku...
        • malamelania Re: maminsynek 05.09.11, 07:59
          Czytam Twoje posty na różnych forach i widzę dwie możliwości:
          albo pijesz, i to często, albo ten bełkotliwy stan umysłu jest u Ciebie stanem naturalnym - w sumie nie wiadomo, co gorsze. Mężowi się nie dziwię, ja tez nie miałabym chęci na rozmowy z Tobą.
    • kobieta306 Re: maminsynek 08.09.11, 19:19
      teściowa, mi osobiście, poprzez moje traumatyczne przeżycia, zawsze kojarzyć się będzie z zarazą jakich mało i ze złem ostatnim.
    • m00nlight Współczuję 08.09.11, 20:56

      Mój X też był takim 'synkiem' i nie tylko synkiem, ale też braciszkiem, wnuczkiem etc

      Był na każde skinienie swojej rodzinki (bliższej i dalszej), ledwo telefon zadzwonił a on już leciał, pomagać w remoncie, podwozić etc.

      W domu doprosić się o cokolwiek graniczyło z cudem. Nie muszę dodawać, e gdy nam była potrzebna pomoc, to jakoś nikt z tych kochanych rodziców, braci sióstr, krewnych i znajomych królika się nie palił. Mieli ważniejsze sprawy-sprawy własnych rodzin.

      Rozumiem, z rodziną trzeba dobrze żyć, szczególnie z rodzicami, ale kiedy facet stawia matkę nad żonę to jest już patologia...

      Znajoma, nieszczęśliwie pomieszkując z teściami, MIAŁA męża, który potrafił obczaić co ugotowała, następnie udać się piętro niżej do mamusi, sprawdzić czy przypadkiem nie co lepszego smile A potem wrócić i radośnie oznajmić, że obiadu nie zje bo zjadł u mamy i nie jest już głodny :] Raz się wkurzyła, pier***nęła garnkiem aż zahuczało i tak sie skończył dzień dziecka smile Nie muszę dodawać, że ona świetnie sobie radzi a on dalej mieszka z mamusią wink
      • pendzacy_krolik Re: Współczuję 11.09.11, 08:37
        o,przepraszam,nie mam nic wspolnego z rodzina Twojego mezasmile)))
        to mialas dokladnie, jak ja. poniewaz to juz dawne czasy i nie chce do tego wracac,ale tez mialam zawsze wrazenie,ze nasz dom jest na drugim miejscu.moj maz jest mlodszym bratem swojej siostry, to ma tez znaczenie w relacjach.
        rozumiem,ze rodzina jest po to,aby sie wspierac,ale w naprawde zyciowych sytuacjach, a nie pierdolach, ktore dezorganizuja zycie najblizszych.w kazdym razie, tak jest u mnie i mojego brata. ale my bylismy chowani dla swiata, czego nie moge powiedziec o rodzinie mojego meza. oni sa dla siebie SAMOWYSTARCZAJACY. a ze mnoza sie,jak kroliki,to jest ich sporo,tym samym stanowia sami dla siebie sile.
        m00nlight napisała:

        nikt z tych kochanych rodziców, braci sióstr, krewnych i znajomych królika się nie palił.
        • szizumami Re: Współczuję 11.09.11, 10:53
          kalectwo--nie umieć najprostszego ciepłego dania zrobić sobie...
          np makaronu
          albo umie--ale mozna słiczkami tez na złośc zrobić!
          męzczyżni potrafia dobrze gotowac jak chca
          maja podobno lepsze wyczucie smaku
          jak chcą!

          wisz --wydaje mi sie że jestes tak wsciekął i rozżalona--iż czasem wychodzi z ciebie zołza
          poniekad sie przyznałaś do jeżdzenia po bandzie-np

          po co ci to?
          siebie gnebisz ..zniżasz swe loty..blokujesz złościa..żle sie czujesz--bo zatruwasz sie
          zrób coś w końcu--przetnij,wyrzuć z życia albo olej i zajmij sie sobą
          podejmij jakieś kroki ku eradykalnym rozwiazaniom-oczyszcz ze złości

          im nie szkodzisz--tacy ludzie mają tak silne poczucie racji i wiezi--ze energetycznie sie mocno wspierają
          ty ciagle wołasz o zrozumienie--i ciągle nic--dośc woła bez echa
          nie można na siłe kogoś zmieniać jesli nie chce---chce tak jak mama woli z mamą
          trzyma ją ona jego za ręke---to niech tak mają--iuch prawo
          ty pomyśl--czego chcesz od życia---jak sama piszesz sporo latek już masz--wiec po ..kiego
          marnowac tą pozostała częśc na przeciaganie liny z tesciowa
          przychodzi taki moment kiedy już wiesz[każdy go powinien wyczuć---ŻE MASZ JUŻ DOŚC DOŚC WALKI PROSZENIA CZEKANIA..
          wypaliło sie..nie ma sensu...
          czasami trzeba wyjechać w góry ,czy nad wode w samotnoiści,żeby sprowokowac ten moment ..czasem trzeba prawie zwymiotowac na czyjś widok..albo kogoś poznac----poczuć znowu co znaczy adoracja,prawdziwe byćie z kimś[nie namawiam do zdrady--zanim do niej dochodzi--to flirtujemy albo tylko rozmawiamy==przecież...]
          albo jeszcze inaczej
          podobno u ciebie trwa to długo
          a ty tkwisz nadal
          może ty to zrobisz,może on
          i nic
          co jest--mieszkanie...dzieci...odrobina uczucia
          chore uzależnienie
          skończ z tym biadoleniem na ich temat-----porozmawiaj ze sob a z nim
          i transformuj
          za niedługo ci ulży
          i zdrowsza bedziesz

          • pendzacy_krolik Re: Współczuję 11.09.11, 16:31
            dobrze napisalas, tyle,ze ja to wszystko wiem, o czym piszesz. trudno przekreslic kogos,kto byl najwieksza miloscia zycia, na kogo sie wiele lat czekalo i...sie doczekalo. a teraz co? mam sobie wmawiac,ze bylam idiotka,ze go wybralam? tak,jestem fatalna, bo gdybym byla interesujaca to nie wyszlabym za takie moralne zero,jakim sie okazal. niby sie facetom podobam,ale nie tym, ktorzy mnie interesuja.zreszta, nie mysle o zadnym.mysle o sobie, a jakze! w przeciwienstwie do innych, nieszczesliwych kobiet, mam matke, ktora zaszczepila we mnie zdrowy egoizm. teraz mam na to czas, tyle, ze ja chcialam zyc we dwoje, nie w pojedynke.
            wyjade, a wlasciwie wylece, juz za dwa tygodnie, na tydzien, sama. ale wolalabym wyleciec w dwojke.wszystko chcialam robic "do pary". taka wizja malzenstwa,ktore zawsze sie trzyma za raczke. nie moge odejsc, bo tu jest moje miejsce. gdybym miala duzo pieniedzy na pewno bym to zrobila. teraz sie modle o to,abym mogla utrzymac sie z tego, co mam. bo mieszkanie bardzo drogie, mimo,iz wlasnosciowe. i nieduze. mam jeszcze jeden problem-fobia spoleczna. nie lubie skupisk ludzi. w samotne wyjazdy zmuszaja do kontaktow z innymi ludzmi.dlatego jest mi trudniej niz innym.
          • malgolkab Re: Współczuję 19.09.11, 10:39
            szizumami napisała:

            > kalectwo--nie umieć najprostszego ciepłego dania zrobić sobie...

            a po co? skoro 2 panie się zabijają, która ma mu gotować?wink
    • bene_gesserit Re: maminsynek 11.09.11, 20:52
      A nie wydaje ci sie, ze tego typu regres jest w szczegolnie dramatycznych momentach zycia zupelnie normalny? Rozwod to nigdy nie jest nic wesolego, nawet jesli rozstajecie sie jak cywilizowani ludzie - zawsze temu towarzyszy zal, ze moze kiedys mozna bylo inaczej - lepiej, ze to koniec i nie wiadomo, co potem itp.

      Pomijajac mozliwosc, ze facet po prostu wpadl w depreche - wtedy rzeczywiscie czlowiek sie kuli, szuka kontaktu wylacznie z najblizszymi-akceptujacymi i ma wszystkiego dosyc. Imo nie bardzo masz prawo tak obcesowo to oceniac. Tzn moze masz, ale w innym tonie.
      • szizumami Re: maminsynek 11.09.11, 21:07
        królik--bije od ciebie-że masz tego dośc
        wiec tak napisałam
        no i to poniżenie siebie--nijajk sie ma do prawdy
        popracuj nad swoją wartościa fobia--może i reszta sie poukłada--moze teraz masz okazje do tego
        wiesz że jest takie powiedzenie--najpierw zmin siebie--jesli mamy duże problemy ze soba a chcemy zacząc zmieniac postawe innych--nic z tego nie wyjdzie
        --

        deprecha?--ale tylko w obecności żony?!
        • natasza234 Re: maminsynek 18.09.11, 14:39
          Przeczytalam ten watek z ciekawoscia, bo zdalam sobie sprawe, ze przez cale zycie trafialam na mamisynkow. Mialam w zyciu 3 zwiazki i wszyscy 3 panowie byli mamisynkami. Czy to czasami nie jest tak, ze ja przyciagam mamisynkow ?

          Kochane, w temacie mamisynka mnie nie przescigniecie !!! Pierwszy moj zwiazek trwal 3 lata, miedzy 18 a 21 lat. On byl ode mnie starszy o 5 lat, juz studiowal, gdy ja bylam jeszcze w liceum. Mieszkalismy w roznych miastach, dlatego, oprocz mlodego wieku i braku doswiadczenia, zajelo mi az 3 lata, zeby zrozumiec jaki on jest. Ojciec zmarl na zawal, mieszkal tylko z matka, jedynak.
          Otoz mamusia wieczorem szykowala mu ubranie na nastepny dzien, w tym majtki i skarpetki.Facet 25-letni nie umial sobie zrobic kanapki ani jajecznicy.Mamusia prala, prasowala jego ciuchy, gotowala , sprzatala itd. On nie robil w domu NIC. Uwaga !!! TEGO nie przescigniecie : mamusia myla mu glowe !!! tak, napierw myla, potem czesala i suszyla !!! Wychodzila do pracy wczesniej niz on na zajecia, wiec zostawiala mu na stole uszykowane sniadanie.W kazda niedziele chodzili najpierw razem na msze, potem na cmentarz do tatusia.
          Kazda decyzje ustalal z mamusia. Na moje pytanie, czy zamierza to robic do konca zycia, odpowiedzial , ze tak, bo nie widzi niczego zlego w sluchaniu rodzicow. Kiedys, gdy ojciec jeszcze zyl, zapytalam go, czy widzial fajny film w TV. Odpowiedzial, ze nie, bo rodzice mu nie pozwolili, bo mial sie uczyc do egzaminu. Mnie, bedaca wtedy jeszcze w liceum, zatkalo.
          Zaczal budowac 2-pietrowy dom. Na parterze miala mieszkac mamusia, na pietrze my. Uwazal, ze wszystko OK, bo przeciez do domu sa 2 osobne wejscia ! Zaznaczyl wyraznie, ze na wakacje bedziemy jezdzic z mamusia.
          Jak tylko sie skapnela, to zwiewalam z tego zwiazku gdzie pieprz rosnie. I mieszkalam w akademiku w oblesnym pokoiku razem ze wspolspaczka bez zalu, ze nie mieszkam w nowym domu razem z nim i jego mamusia.
          Acha, on mial jeszcze wiele innych wad. Wymienilam tylko te " mamisynkowate".
          • pendzacy_krolik droga Nataszko 18.09.11, 17:05
            moge ci tylko pogratulowac rozsadku,ktorego mi zabraklo.ale na milosc nie ma lekarstwa.
            dodam tylko, tak przy okazji,ze moj 51letni maz, z racji tego,ze tylko razem mieszkamy i partycypuje wylacznie w kosztach czynszu wozi rzeczy do prasowania swojej 81letniej matce (!), ktora, to, z ochota, to prasowanie robi. (piore mu ja,bo szkoda pradu,wody i proszku na jego indywidulane prania). tu pytania: czy normalna matka, ktora chce zgody i szczescia dla swjego syna robi jednoczesnie cos takiego? dodam,ze nigyd z nia nie bylam w konflikcie, wrecz przeciwnie.
            • natasza234 Re: droga Nataszko 18.09.11, 17:21
              Wiesz, mi jeszcze kolezanka w 3 klasie liceum ( przeciez tez nie miala doswiadczenia ) mowila
              " a czy on jest do cholery kaleka czy co ? ".
              Krolik, przestan mu prac ubrania, nawet jesli to nieoplacalne. Chodzi o ZASADY. Niech ma problem, dlaczego mu go rozwiazujesz ? Albo niech tej 81-letniej kobiecinie wozi gacie do prania.
              • pendzacy_krolik Re: droga Nataszko 18.09.11, 17:35
                kwestia czasu i przestane prac. problem jest natury "technicznej"smile mezowi i synowi kupowalam podobne slipy, tyle,ze o innym rozmiarze. segregacja prania obecnie wyglada tak,ze musze zagladac do srodka,zeby zobaczyc , jaki rozmiar "s" czy "L", a to srednia przyjemnosc ogladac czyjes wydzieliny. poza tym, pralka tez musi miec okreslony wsad, wiec sila rzeczy wrzucam wszystko do pralki ,jak leci,az taka suka nie chce byc.poza tym kupil swoj proszek,czyli -doklada siesmile


                natasza234 napisała:

                > Wiesz, mi jeszcze kolezanka w 3 klasie liceum ( przeciez tez nie miala doswiadc
                > zenia ) mowila
                > " a czy on jest do cholery kaleka czy co ? ".
                > Krolik, przestan mu prac ubrania, nawet jesli to nieoplacalne. Chodzi o ZASADY.
                > Niech ma problem, dlaczego mu go rozwiazujesz ? Albo niech tej 81-letniej kobi
                > ecinie wozi gacie do prania.
                • kasper254 Re: droga Nataszko 18.09.11, 20:35
                  1.Ileż dałbym - ja - ateista- żeby móc iść z moim jedynym, wyjątkowym teściem do kościoła i siedzieć obok niego na mszy, modlić się, śpiewać, patrzec, wchłaniać całym sobą te magiczne, niezwykłe chwile. Ileż dałbym, aby iść do mojej teściowej i dzielić się z nią moimi obawami, strachami, nadziejami, ułudą, wzlotami i upadkami; a gdy trzeba będzie - prać jej gacie. Niestety - oboje nie żyją i nigdy nie będą wiedzieli, jak ja tego pragnąłem, mądrzejszy o wieczność, z ideami, które sięgnęły bruku.
                  2. Chciałbym uprzedzić co bardziej agresywnych, głupich, nietolerancyjnych z tego forum specjalny komitet będzie wysłała na reedukację na Syberię.
                • malgolkab Re: droga Nataszko 19.09.11, 10:44
                  pendzacy_krolik napisała:

                  > kwestia czasu i przestane prac. problem jest natury "technicznej"smile mezowi i sy
                  > nowi kupowalam podobne slipy, tyle,ze o innym rozmiarze. segregacja prania obec
                  > nie wyglada tak,ze musze zagladac do srodka,zeby zobaczyc , jaki rozmiar "s" cz
                  > y "L", a to srednia przyjemnosc ogladac czyjes wydzieliny. >
                  a ile syn ma lat, że mu pierzesz gacie? i na dodatek je kupujesz?
                  jak widać - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia!
                  • puzzle33 Znowu o tych gaciach:) 19.09.11, 11:42
                    malgolkab napisała:

                    > a ile syn ma lat, że mu pierzesz gacie? i na dodatek je kupujesz?
                    > jak widać - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia!
                    Mieszkałam z ex i dwoma synami. Całej trójce kupowałam gacie i skarpetki, koszule i krawaty także, przy innych zakupach służyłam za organ doradczy. Gacie znaczyłam kolorowymi nitkami, żeby je po wypraniu rozłożyć na 3 kupki, skarpety były ogólnego użytku. W żaden sposób nie wpłynęło to na wytworzenie się maminsynkowatości u moich dzieci. Gdyby nie rozwód, czyniłabym tak do dzisiaj bez poczucia, że robię coś niestosownego. Mówię Wam to ja - emerytowana feministka.
                    Jeśli na decyzję o rozwodzie jakiś wpływ miały gacie, to ani nie były to moje, ani moich synów. I nie o pranie chodziło.
                    • malgolkab Re: Znowu o tych gaciach:) 19.09.11, 11:46
                      wiadomo, że nie o gacie chodziwink
                      tylko dziwne, ze ktoś kto wyśmiewa fakt, że matka dorosłemu synowi prasuje rzeczy czy gotuje obiadki, sam swojemu synowi kupuje i pierze gatki
                      • krecia_3 Re: Znowu o tych gaciach:) 19.09.11, 11:56
                        Jako w realu tako i w necie - ludzie różne som.
    • puzzle33 Re: maminsynek 19.09.11, 08:27
      Wydaje mi się, że to lpiej w napiętej sytuacji dać sobie trochę wytchnienia choćby po to, żeby każde z Was ochłonęło.
    • malgolkab Re: maminsynek 19.09.11, 10:10
      pendzacy_krolik napisała:

      ja zyje normalnie, pracuje,gotuje,sprzatam, a on? 51 lat i j
      > ezdzi codziennie do mamusi: na obiadki, na wspolny spacer na cmentarz do tatusi
      > a, polezec na kanapie w duzym pokoju i poczuc sie bezpiecznie tak, jak kiedys w
      > dziecinstwie.
      nie wiem co ci to przeszkadza? nie widzę nic złego w tym, że syn odwiedza strasza już matkę i chodzi z nią na grób ojca (nawet codziennie). Rozumiem, ze powinien siedzieć w domu i patrzeć ci w oczy.
      > k........a, za kogo ja wyszlam?
      może za kogoś kto kocha i szanuje matkę? i uważa, że skoro rodzice go wychowywali i pomagali, to może na starość wypada się zrewanżować?
      poza tym cały czas piszesz, ze chcesz się rozwieść, więc co za różnica...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka