pendzacy_krolik
03.09.11, 16:20
rozwod wisi na wlosku, odzywamy sie do siebie tylko w sprawach zasadniczych (bardziej ja niz on). ja zyje normalnie, pracuje,gotuje,sprzatam, a on? 51 lat i jezdzi codziennie do mamusi: na obiadki, na wspolny spacer na cmentarz do tatusia, polezec na kanapie w duzym pokoju i poczuc sie bezpiecznie tak, jak kiedys w dziecinstwie.
k........a, za kogo ja wyszlam?