Dodaj do ulubionych

jak w filmie Dług

21.09.11, 20:17
Witam
Jestem po rozwodzie, eks żona wraz synem mieszka po za krajem. Mam zasądzone alimenty.Problem zaczyna się przy płaceniu dodatkowych pieniędzy za wyprawkę szkolną, ortodontę, przeloty syna do Polski. Te dodatkowe zobowiązania które nie są ujęte w wyroku, płacę w miarę swoich możliwości finansowych i dobrowolnie .Nie zawsze mogę sobie pozwolić na płacenie dodatkowych dobrowolnych zobowiązań. Eks żona liczy mi to jako dług i proponuje spisanie umowy spłaty tego u notariusza.Gdy zwracam jej uwagę że to jest dobrowolne i zależne od mojej sytuacji finansowej, zaczyna się szantaż czyli podwyżka alimentów i nie "wtrącanie się w wychowywanie syna. Jak to wygląda u was i czy to jest "normalne"i czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji? Z góry dziękuje wam za odpowiedzi .
Obserwuj wątek
    • altz Re: jak w filmie Dług 21.09.11, 20:38
      Dałeś się wpuścić w kanał. Niczego nie podpisuj, nie tłumacz się i nie obiecuj.
      Powiedz, że będziesz płacił, gdy będziesz mógł.
    • plujeczka Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 08:12
      masz płacić tylko alimenty zasądzone przez sąd-reszta to twojadobra wola a nie przymus-twojazona przegina a tydałeś się w to wciągnąć. TO nie jest żaden twójdług-pogoń babę w czorty bo nie nawidze kiedy zarówno matka jak i ojciec przeginają po to aby wydrzeć pieniądze .Kurne jakby nie mozna było po ludzku tylko zawsze po chamsku, podstepem i awanturami.Aimenty płać na czas i tyle a jesli dziecko bedzie u Ciebie w Polsce wówczas możesz zaopewnic inne rozrywki -teraz dajesz się wręcza szantażować .
    • malgolkab Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 09:25
      u mnie wygląda to tak, że ex mąż płaci tylko i wyłącznie alimenty, jeśli kupuje synowi jakieś rzeczy to zostają u niego w domu (zabawki itp.). Raz zdarzył się niespodziewany wydatek na leczenie dziecka (1400 zł), zadzwoniłam do ex, przedstawiłam sytuację i powiedziałam, że jeśli chciałby w związku z tym wyjątkowo dać cos oprócz alimentów to byłoby fajnie. I coś tam dał... jak Twojej ex nie pasuje kwota to niech wniesie o podwyższenie alimentów.
      Hasło "niewtrącanie się w wychowanie syna" jest żenujące.
    • kobieta306 Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 10:24
      to nie jest normalne. Dałes się zastraszyć. Niczego nie podpisuj. Zreszta chyba żaden notariusz nie byłby tak ciemny żeby takiego gniota spisać.
      Swoja drogą to jednak pomysłowośc kobiet nie zna granic.
    • argentusa Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 10:45
      czyna się szantaż czyli podwyżka alimentów i nie "wtrącanie się w wych
      > owywanie syna.
      Obowiązek masz względem dziecka w wysokosci, którą zasądził sąd. Wszystko ponadto to Twoja dobra wola w połączeniu z Twoimi mozliwościami finansowymi. I tyle. A eks zona to pewnie taki gatunek, który nie potrafi przyjąć ograniczeń i pyszczy głupoty. Bo z drugiej strony skoro dziecko mieszka za granicą to jaki rzecyzwisty masz wpływ na wychowywanie dziecka ("wtrącaie się")?
      Chce podwyzki, to niech próbuje. Czy coś zdziała? - nie wiadomo.
      Ar.
    • poczwarka_2 Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 13:15

      Witam, czytam to forum od bardzo dlugiego czasu, jeszcze zanim sie rozwiodlam, a po rozwodzie jestem 1.5roku, od rozstania z mezem minelo 2.5roku. Forum zawsze bylo dla mnie zrodlem pocieszenia I nadziei, choc zaocznie. Nigdy tutaj nie pisalam, bo wiedzialam, ze czyta I pisze czy tez pisal tutaj moj maz – pod roznymi nickami, a wdawanie sie w dyskusje na forum ze swoimi partnerami uwazam za idiotyczne. Tym razem postanowilam napisac pierwszy I raczej ostatni raz. Nie bedzie to skierowane w stu procentach do mojego ex-meza, ktory raczyl napisac powyzszy post, tylko do Was drogie Panie, ktorym z gory pragne “podziekowac” za tak szybkie mnie ocenienie I nazwania “baba”, ktora “pyszczy” itp.
      Prawda jak same dobrze wiecie, zawsze lezy posrodku, ale rozumiem, ze napisanie tak jednostronnego postu musialo wzbudzic w was takie, a nie inne reakcje. Moj maz jest swietnym manipulatorem I psychologiem, I swietnie potrafi to wykorzystywac. Wyzwolenie sie spod jego wplywu zajelo mi kilka dobrych lat oraz 2 terapie, jedna jeszcze w Polsce, druga juz tutaj “za granica”.
      Obecnei juz potrafie ze spokojem stanac z nim twarza w twarz .
      “Zagranica” – magiczne slowo – czy to oznacza, ze tutaj wszystko jest latwiej, taniej, tutaj nie ma normalnego szarego zycia? Owszem jest, tutaj zyje sie normalnie i owszem wiecej sie zarabia, ale I wszysto jest odpowiednio drozsze wiec koszty zycia proporcjonalnie sa podobne.
      Moj szanowny eksmaz raczyl nie wspomniec, ze alimenty jakie placi (rownowartosc ok 160euro) - zreszta regularnie placi dopiero od stycznia tego roku – nie pokrywaja nawet 25% kosztow utrzymania syna tutaj. Comiesieczna wizyta u ortodonty to koszt 100euro. Powienien to wiedziec, bo mieszkal I zyl tutaj prawie 3 lata, I wrocil do kraju z wlasnej woli. Przez dlugi czas utrzymywalam syna praktycznie sama dajac eksmezowi czas na urzadzenie sie po powrocie. Wszystkie dodatkowe koszty jakie powstaly juz po rozwodzie (chodzi glownie o leczenie ortodontyczne, ktore nie jest tylko kosmetyczna fanaberia, a sam koszt aparatu na jeden luk to 1000euro), a ktore nie byly ujete w alimentach, byly na biezaco konsultowane z exmezem, I zawsze wyrazal na nie zgode, mowiac, ze na razie nie ma pieniedzy, ale jak bedzie mial, to zwroci mi polowe, podobnie z wyprawka do szkoly, ktora w tym roku przeszla moje oczekiwnia (I mozliwosci), bo w zwiazku z rozpoczeciem nowej, sredniej szkoly – koszt jaki musialam poniesc to ponad 700euro. Teraz pojawia sie okazja, ze maz bedzie mial wieksza gotowke, bo sprzedajemy dom, wiec moglby wypelnic swoje wszesniejsze ustne zobowiazania. Do tej pory nigdy nie utrudnialam (I nie mam zamiaru tego nigdy robic) spotkan z synem, syn spedzil z ojcem po kilka tygodni na swieta Wielkanocne I Bozego Narodzenia oraz po 1 miesiacu wakacji. Ja oplacalam bilety na przeloty do Polski w obie strony, poza ostatnim razem w tym roku na wakacje, kiedy to zaplacil maz.
      Od momentu rozwodu eks maz nie dolozyl ponad alimenty ani pol zlotowki, a bywalo ze przez kilka miesiecy nie placil w ogole twierdzac, ze nie ma. I ja czekalam, liczac na polubowne zalatwienie sprawy w przyszlosci. Choc powinnam byla moze od razu isc do komornika? Wtedy uznana zostalabym za wredna jedze, ktora chce pograzyc z zemsty swojego bylego meza.
      Wracajac do meritum:
      Dziekuje Wam drogie panie za utwierdzenie mnie w przekonaniu, ze powinnam udac sie do sadu o podwyzszenie alimentow, bo tylko to co w wyroku sie liczy, a innych kosztow, czasem niespodziewanych, ojciec ponosic nie musi (a gdzie w tym wszystkim jakies zwykle poczucie przyzwoitosci czy odpowiedzialnosci?) – matka musi je ponosic zawsze, kosztem siebie badz biorac dodatkowe zlecenia, prace, nadgodziny I co tam jeszcze.
      Jak tu zawsze piszecie sad przyznaje alimenty w oparciu o dwie przeslanki: koszty utrzymania dziecka oraz mozliwosci zarobkowe rodzica. Obecne alimenty zostaly ustalone polubownie, obie strony mialy swiadomosc, ze sa one za niskie w stosuku do potrzeb, ale chcielismy zalatwic sprawe w miare polubownie i szybko. Udalo mi sie “wywalczyc” tyle, ile jest, choc maz najpierw zaproponowal 300pln na 12 letniego syna “za granica”. Jestem pewna na 100% ze zestawiajac koszty I pokazujac mozliwosci zarobkowe mojego meza w Polsce, podwyzke taka dostane. Dziekuje za przekonanie mnie, ze ta droga jest sluszna.
      Dziekuje za potwierdzenie, ze wszelkie proby dogadania sie jak ludzie poza sadem, musza spalic na panewce, bo to co nie w wyroku – to sie nie liczy. Czy naprawde zadna z Was nie miala sytuacji takiej, ze ustalone alimenty w pewnym momencie okazywaly sie za male, pojawialy sie dodatkowe koszty, moze nawet jednorazowe? Za kazdym razem ze spokojem dumnie nie prosilyscie swoich ex o partycypowanie w nich , twierdzac ze on obowiazku takiego nie ma? Czy moze za kazdym razem bieglyscie do sadu po podwyzke czy tez zaciskalyscie zeby bohatersko same stawiajac temu czola, biorac dodatkowa prace? Czy tez moze od razu “sztucznie” zawyzylyscie kwoty alimetow, tak “na wszelki wypadek? Jak to jest drogie Panie?

      I na koniec - mieszkam tutaj I wychowuje syna sama, nowego partnera nie mam, a wyjechalam m.in dlatego, ze byly maz uwazal, ze jestem leniem, pracowac mi sie nie chce I wypominal, ze on zarabia 10x wiecej ode mnie, oraz dlatego ze mielismy spore problemy finansowe. Faktem bylo, ze dlugo nie umialam znalezc satysfakcjonujacej I dobrze platnej pracy w Polsce pomimo wyzszego wyksztalcenia – znalazlam dopiero tutaj.
      Nie widze koniecznosci, abym tylko z tego powodu ze mieszkam “za granica” I normalnie pracuje, jak miliony innych kobiet I wy rowniez drogie Panie, miala prawie w 100% pokrywac koszty utrzymania wspolnego dziecka, gdzie nie wchodzi tez w gre osobiste sprawowanie opieki przez ojca – z oczywistych wzgledow dzielacej nas odleglosci.
      Tak wiec jeszcze raz dziekuje – zloze wniosek o podwyzke alimentow, choc pewnie sad sugerujac sie magicznym slowem “zagranica” byc moze rowniez z gory uzna, ze “chciwa baba z zagranicy, ktora pyszczy ” moze spokojnie utrzymywac dziecko sama.
      Z szacunkiem – “byla zagraniczna zona”
      PS. Przepraszam za brak polskich znakow.
      • garibaldia Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 13:26
        Ale w cziom dieło?
        Zasądzone alimenty nie wystarczają, osoba płacąca alimenty nie zgadza się dobrowolnie współłożyć na dodatkowe wydatki - idziemy do sądu po podwyżkę alimentów do wysokości realnych wydatków -nie tracąc czasu na użeranie się z osobą alimentująca i słowne przepychanki czy straszenie że się pójdzie do sądu...
        Konkrety. Nie ma potrzeby się kłócić w nieskończoność i denerwować, czekać że może ktoś sam z siebie się zmieni - wystarczy działać spokojnie i systematycznie. Nie ma zgody w rozmowie - to wniosek do sądu.

        I jakoś tak wychodzi, że im większe fory się daje exom na początku- tym większe baty na siebie się zbiera po czasie. Cóż, mimo pięknej wizji miłujących się z chrześcijańskim współczuciem ludzi bardziej realnie funkcjonuje powiedzenie "nie rób komuś dobrze to nie będzie ci źle".
        • kobieta306 Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 13:41
          no wlasnie. Liczy sie to co jest na pismie, a cała reszta to tylko zrzędzenie.
          Trzeba zlozyc wniosek o podwyzszenie alimentow i po sprawie.
      • malgolkab Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 13:32
        sama się na takie alimenty zgodziłaś, jakm również nie robiłaś nic kiedy ex nie płacił terminowo - pretensje możesz mieć do siebie.
      • mola1971 Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 13:56
        No tak, znów winne panie (na forum) a nie ex małżonek...
        Kobieto, odczep się od pań na tym forum bo panie Duchem Świętym nie są i odpowiadają na to co ktoś napisał a skup się na rzeczywistym problemie, czyli na ex mężu.
        I idź do sądu. To nie wina pań z forum, że masz ex męża kretyna, z którym dogadać się nie można.
        • malgolkab Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 14:01
          mola1971 napisała:

          > To nie wina pań z forum, że masz ex męża kretyna, z którym dogad
          > ać się nie można.
          Mola, ale oni się przecież dogadaliwink
          ja jak z exem ustalam wysokość alimentów przed rozprawą, to byłam świadoma co ustalam i jakie mogą być konsekwencje... jak ktoś zgadza się na coś dobrowolnie, to chyba wie co robi, chyba, że ma 3 lata lub jest niespełna rozumu.
          • kobieta306 Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 14:05
            otóż to, skoro na cos sie godzę to się godzę , a nie jęczę póżniej.
            a jak się nie godzę, to staram sie to zmienić na drodze urzędowej.
          • garibaldia Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 14:10
            nie przesadzajcie. moja znajoma też ma "zapisane" w wyroku po 300zł na nastolatków i "dogadane" ustnie przy rozwodzie, że wszystkie dodatkowe wydatki ponosza wspólnie oraz wspólnie zajmuja się dziećmi.
            a w praktyce oprócz zapisanych 300zł kobita nie dostaje ani grosza więcej i dziećmi się zajmuje w pojedynkę.

            "idz człowieku twoja wiara cię uzdrowiła" -
            tu, szczera wiara żony przy rozwodzie w to, że mąż "mimo wszystko" jest człowiekiem na poziomie - cudownie ją uzdrowiła po czasie z naiwności i współuzależnienia od niego. ;p

            • malgolkab Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 14:14
              garibaldia napisała:


              >
              > "idz człowieku twoja wiara cię uzdrowiła" -
              > tu, szczera wiara żony przy rozwodzie w to, że mąż "mimo wszystko" jest człowie
              > kiem na poziomie - cudownie ją uzdrowiła po czasie z naiwności i współuzależnie
              > nia od niego. ;p
              >
              jeśli byłby człowiekiem na poziomie i chciał dawać więcej to zgodziłby się na taki zapis w wyrokusmile a za naiwność trzeba niestety płacić - jak się ma miękkie serce to inną częśc ciała należy mieć twardą
              • garibaldia Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 14:18
                > jeśli byłby człowiekiem na poziomie i chciał dawać więcej to zgodziłby się na t
                > aki zapis w wyrokusmile

                jakiś czas temu był tu pan, który uważał że niskie "zapisane" alimenty powinny być normą. takie na prąd, gaz i chleb z masłem. a reszta fanaberii to wola rodziców. Jak ojciec nie chce by dziecko się obżerało szynką z "Krakowskiego Kredensu" tylko uważa że mu wystarczą parówki z tesco - to żadna matka nie powinna wymagac od iego alimentów na pokrycie kosztów tej szynki wink
            • garibaldia Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 14:14
              ps. chociaż nie. nie całkiem uzdrowiła. bo kobita nadal woli iść sama do drugiej pracy niż do sądu po podwyżkę marnych alimentów. ale już nie narzeka, że to exa wina, tylko wie że sama wybiera "g.." nie ruszać.
              • malgolkab Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 14:18
                garibaldia napisała:

                > ps. chociaż nie. nie całkiem uzdrowiła. bo kobita nadal woli iść sama do drugi
                > ej pracy niż do sądu po podwyżkę marnych alimentów. ale już nie narzeka, że t
                > o exa wina, tylko wie że sama wybiera "g.." nie ruszać.
                ja też biorę dodatkowe zlecenia, bo po prostu lubię być niezależna. Co nie znaczy, że przez to ex ma płacić mniejsze alimenty
          • poczwarka_2 Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 14:19
            Przepraszam Was, nie bylo moim zamiarem wcale Was obrazic czy urazic. Szybko wydajecie wyroki. I naprawde szczerze dziekuje, bo dopiero teraz, po tak jednoznacznych (i szorstkich) Waszych wypowiedziach, ze exmaz nic nie musi, bo nie jest napisane, z cala jasnoscia widze, ze rzeczywiscie tylko to co zawarte w wyroku, jota w jote, sie liczy. 3 lat nie mam, ale w pewnych kwestaich naiwnie myslalam, ze potrafimy sie dogadac. Tym bardzej, ze exmaz jest dobrym ojcem, syna bardzo kocha i maja swietny kontakt. Moj blad, przyznaje. Dzieki.
            • malgolkab Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 14:22
              te szorstkie wg ciebie wypowiedzi to po prostu efekt własnych doświadczeń.
        • zatracony72 Re: jak w filmie Dług 23.09.11, 19:55
          no tak, jest kretynem bo tylko tacy wracają do kraju, a że zarobki ma krajowe to i do przytoczonego filmu bliziutko
    • garibaldia nota bene 22.09.11, 14:05
      o co chodzi z tym filmem Dług?

      to, że exmaz1 ma w planach zamordować żonę byle się dziecku dodatkowo do ortodonty nie dołożyć? czy że żona w końcu zamorduje exmęża gdy jej pieniądze na dziecko się skończą?

      jeśli tak, to radzę wcześniej zawrzeć jakieś intratne ubezpieczenia na życie żeby dziecię cos z tego miało.
      • piotr-wwa Re: nota bene 22.09.11, 14:40
        O to, że jeden ciągnie ile się da z drugiego.
        Aż ten drugi się skutecznie nie postawi.

        • garibaldia Re: nota bene 22.09.11, 14:47
          to przeczytaj resztę wypowiedzi w wątku, bo może to być historia niedotrzymanych obietnic: "w wyroku zapiszemy małe alimenty a wydatki będziemy pokrywać wspólnie"
          • piotr-wwa Re: nota bene 22.09.11, 15:17
            Nie ma innych wypowiedzi eksmaz1.

            Żeby się cokolwiek wypowiedzieć trzeba mieć pełny obraz.
            Ja tylko doradziłem i napisałem nawiązanie do filmu, którego ktoś być może nie zrozumiał.
        • garibaldia Re: nota bene 22.09.11, 14:58
          piotr-wwa napisał:

          > O to, że jeden ciągnie ile się da z drugiego.
          > Aż ten drugi się skutecznie nie postawi.


          choć fakt, w tej wypowiedzi nie ma określenia strony która "ciągnie ile się da".
          w końcu- pieniądz nie wydany-to też czysty zysk wink

          kwestia SKUTECZNEGO postawienia granicy by wypracować normę którą obie strony zniosą. A to tylko dzialaniem i zapisem, nie gadaniem.
          • piotr-wwa Re: nota bene 22.09.11, 15:18
            garibaldia napisała:

            kwestia SKUTECZNEGO postawienia granicy by wypracować normę którą obie strony zniosą. A to tylko działaniem i zapisem, nie gadaniem.

            Zgadzam się w pełni.
    • piotr-wwa Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 14:37
      Załóż pierwszy sprawę o utrudnianie kontaktów oraz obniżenie alimentów ze względu na wysoki koszt jaki ponosisz na ich podtrzymanie.

      W sądzie jest kto pierwszy ten lepszy. Tego dowody są dopuszczane do głosu.

      • plujeczka Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 15:03
        alimenty =sprawa zawsze drazliwa jak diabli i w kazdej jak widać z posu ex zony autora wpisu jest "drugie dno".Zyjesz za granicą, ortodonka-powiem Ci w Poslce nie masz praktycznie zadnych szans na wysokie alimenty, w zasadzie sądu nie bardzo bedzie interesowqać aparat ortodontyczny wiele z nas spotkało się w sądzie z faktem uznawania podstawowych potrzeb dziecka( chocby taka jak u ciebie) za fanaberię.Któraś z dziewczyn pare lat temu pisała jak to Pani sedzia powiedziala jej ,zeby zamiast pampersów uzywła pieluch tetrowych bo bedzie taniej,Przykladów takich było tysiace na tym forum.Polskie sądy wydają czasami takie wyroki , które normalnym ludziom nie mieszczą się w głowie.
        Nie ty jedna , której maz powiedział ,ze jest leniwa, niczego nie umie i do niczego sie nie nadaje ale to my same wiemy naconas stać.Wieler z nas to Goliatki, siłaczki z Zeromskiego ,tutaj w Polsce też tyrany od switu do nocy poniewaz polskie prawo nie umie i nie chce skutecznie egzekwowac alimentów od tatusiów.W Polsce jest najnizszy wskażnik ich sciagalności-lasnie trwa kampania oprzedwyborcza startujaPanowie i Pnie a czy czytałaś lub widziałaś aby którykolwiek kandytak w swoim programie poruszał sprawe alimentów .ZADEN POLITYK=tego nie robi bo i po co? komu potrszebne sa w tym kraju dziecci? prawo ustanawiaja mezczyżni zatem nie uchwala prawa przeciw sobie to jasne.\
        Jako matka i kobieta też utrzymujaca dziecko z alimnetów i własnej pracy zycze XCi powodzenia w polskich sadzie ale pamietaj możesz się rozczarować, może czasami własnie swiety spokój i nie spotykanie ex meza jest wazniejsze od pieniędzy? nie pochwalam braku kontaktów ale .....noi własnie każdy sam musizadcydować codla niego ważne.Mimo wszystko zycze Ci aby Wasze sprawy się poukładały i te finansowe również choc ja dawno straciłam złudzenia.
        • piotr-wwa Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 15:19
          Przedstawiłbym Ci inną historię, ale poczekam aż zakończy się moja sprawa.
          Jeżeli masz ochotę, to na priv'a mogę Ci podesłać kilka faktów.

          Sprawiedliwości nie ma.
        • rarely czysty populizm 29.09.11, 10:20
          plujeczka napisała:

          > alimenty =sprawa zawsze drazliwa jak diabli i w kazdej jak widać z posu ex zony
          > autora wpisu jest "drugie dno".Zyjesz za granicą, ortodonka-powiem Ci w Poslce
          > nie masz praktycznie zadnych szans na wysokie alimenty, w zasadzie sądu nie ba
          > rdzo bedzie interesowqać aparat ortodontyczny wiele z nas spotkało się w sądzie
          > z faktem uznawania podstawowych potrzeb dziecka( chocby taka jak u ciebie) za
          > fanaberię.Któraś z dziewczyn pare lat temu pisała jak to Pani sedzia powiedzial
          > a jej ,zeby zamiast pampersów uzywła pieluch tetrowych bo bedzie taniej,Przykla
          > dów takich było tysiace na tym forum.Polskie sądy wydają czasami takie wyroki ,
          > które normalnym ludziom nie mieszczą się w głowie.
          > Nie ty jedna , której maz powiedział ,ze jest leniwa, niczego nie umie i do nic
          > zego sie nie nadaje ale to my same wiemy naconas stać.Wieler z nas to Goliatki,
          > siłaczki z Zeromskiego ,tutaj w Polsce też tyrany od switu do nocy poniewaz po
          > lskie prawo nie umie i nie chce skutecznie egzekwowac alimentów od tatusiów.W P
          > olsce jest najnizszy wskażnik ich sciagalności-lasnie trwa kampania oprzedwybor
          > cza startujaPanowie i Pnie a czy czytałaś lub widziałaś aby którykolwiek kandyt
          > ak w swoim programie poruszał sprawe alimentów .ZADEN POLITYK=tego nie robi bo
          > i po co? komu potrszebne sa w tym kraju dziecci? prawo ustanawiaja mezczyżni za
          > tem nie uchwala prawa przeciw sobie to jasne.\
          > Jako matka i kobieta też utrzymujaca dziecko z alimnetów i własnej pracy zycze
          > XCi powodzenia w polskich sadzie ale pamietaj możesz się rozczarować, może cza
          > sami własnie swiety spokój i nie spotykanie ex meza jest wazniejsze od pieniędz
          > y? nie pochwalam braku kontaktów ale .....noi własnie każdy sam musizadcydować
          > codla niego ważne.Mimo wszystko zycze Ci aby Wasze sprawy się poukładały i te f
          > inansowe również choc ja dawno straciłam złudze

          polska to biedny kraj ze średnia pensja ok 3000 zł średnia w nienczech to ok 3000 euro wiec w polsce nawet w pełnych rodzinach dzieci nie maja wszystkiego i długo jescze miec nie będą widzisz róznice czy dalej bedziesz bredzic o "męskim spisku" jezeli dalej jej nie rozumiesz to wygoogluj sobie tabela diseldorfska zobaczysz jakie sa stawki alimentacyjne w niemczech bo tam jak to u niemców wszystko jest precyzyjnie ujete mocno sie zdziwisz pomoc panstwa czy to dla samotnych matek czy pełnych rodzin jest w polsce smieszna tak samo jak smieszne sa zasiłki renty i emerytur kompletnie nieadekwatne do kosztów zycia ale adekwatne dochodów

          ściagalnośc alimentów to taki sam problem jak sciagalność wszystkich zadłużen w polsce jak nie ma dochodu i majatku to nic nie ściagniesz czy to z alimenciarza czy z"przedsiebiorcy" alimenciarza możesz zamknać do kryminału własciciela spólki juz nie chyba że udowodnisz że nie płacił celowo ale to trudna sprawa kosztowna i długotrwała

          w niemczech i irlandi czy UK mozesz sobie pozwolic na wieksza nonszalacje i nieodpowiedzialnosc w prokreacji bo system działa tak że nawet jak zrobisz sobie dziecko bezmyslnie albo zle wybierzsz partnera to nie wypadniesz z systemu dostaniesz srodki na podytrzymanie zycia zasiłek w irlandi to ok 400 euro w polsce 400 zł dla samotnej matki tam dostanie go tez mężatka bo bo nie zalezy od statusu w polsce niestety w takich decyzjacach wskazana jest wieksza madrość i odpowiedzialność bo z całym pasztetem zostaja rodzice

          twoje stawianie sobie pomnika dzielnej samotnej matki to czysty populizm użalanie sie nad soba i kultowe "panie premierze jak żyć?"

          dalej juz mi sie nie chce pisac


    • altz Chyba ktoś się bawi i cieszy przed monitorem 22.09.11, 14:58
      Wygląda na dobry żart.
      Może ktoś zbiera materiał do pracy?
    • kowalka33 Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 17:38
      Dziwię się forumowiczom, skoczyliście na kobietę ze jęczy, narzeka że się nie dogadała...ale to post napisał jej eks. To on narzekał że płaci za dużo ponad alimenty, że nie chce i w ogóle z tego postu wyziera baba potwór....A jego eks spokojnie się do tego ustosunkowała ....pisząc ile wynoszą alimenty , o jakie wydatki chodzi i jak to wszystko z jej strony wygląda. Jakoś autor posta nie podjął polemiki zamilkł ......
      • mola1971 Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 17:49
        Jeśli z ex małżonkiem nie można się dogadać co do wysokości alimentów to składa się pozew w sądzie. Od pisania na forum na temat alimentów, jeszcze nikomu się one ani nie podwyższyły, ani nie obniżyły.

        Masz ochotę pojeździć po panu na forum? Przecież nikt Ci tego nie zabrania.
        Jego ex się ustosunkowała, ale uczepiła się pań na forum zamiast exa. To nie panie na forum ją w balona robią tylko jej własny ex, więc raczej do niego powinna swój post skierować.
        • poczwarka_2 Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 18:43
          Mola, nie zrozumialas mnie, nie naskoczylam i nie czepnelam sie Pan - po prostu podziekowalam za tak jasne uswiadomienie mi sprawy - bo ja do tej pory mialam skrupuly wnosic o podwyzke. Ze bede wlasnie ta wredna jedza, ktora gnebi ex, i staralam sie dogadac. Macie racje, ze jestem sama sobie winna, i za to jaki jest moj ex, bo sama go przeciez wybralam, i za to na jakie alimenty sie zgodzilam. I ze od pisania na forum nic sie nie stanie. Oczywiscie, ze ja to wiem. Nie zamierzam rowniez jezdzic po moim ex na forum, bo to do niczego mi potrzebne nie jest, sama wiem jaka jest prawda i nie potrzebuje sie o tym upewniac u ludzi na forum ktorzy mnie i mojej sprawy nie znaja.
          To ze ja sobie daje rade - tak zreszta jak i Ty - utrzymywac swoje dziecko, nie zwalnia mojego ex od placenia ADEKWATNYCH pod kazdym wzgledem alimentow, bo do tej pory czulam sie glupio "winna" ze skoro daje rade to moze za duzo od niego chce. Za to jak jemu sie wiedzie nie ja odpowiadam, a stale slysze: "nie mam, jak bede mial to dam, zaplac potem ci zwroce". Do tej pory czekalam, bo moze rzeczywiscie nie ma, dlugo nie mial stalej pracy, jakies nieregularne dochody, ale teraz bedzie mial mozliowsc wyrownania tych zaleglosci, ktore byly umowione, ale na to sie nie teraz nie zgadza. Wiec jak tylko wspomnialam o powyzce - zaden szantaz, normalna rozmowa - uslyszalam, zebym tago nie robila, bo nie bedzie mial zdolnosci kredytowej - czy powinnam sie tym przejmowac? Nie, i teraz to wiem, po waszych ostrych postach. Jak jest naprawde z jego dochodami - nie wiem, ostatnia praca jaka ma to dyrektor marketingu i reklamy w radiostacji w duzym miescie wojewodzkim. I wiem tez na 1000%, ze gdybysmy byli nadal malzenstwem, to gdyby nas na jakies leczenie np. na ortodonte nie bylo stac - bylby pierwszym, ktory bez wahania zaciagnalby na to kredyt w banku. Dlatego jestem tak bardzo zawiedziona i rozczarowana jego postawa. Ale jak ktoras z Was tu napisala - trzeba miec twarda....., a za utracone zludzenia sie placi.
          Merytorycznej dyskusji na konkrety i argumenty moj ex maz prowadzic nie umie, wiec dla mnie nie jest dziwne ze zamilkl. Zreszta ja z nim na forum robic tego nie zamierzam. Teraz juz dzieki wam wiem co powinnam zrobic.
          • tricolour A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 19:21
            Bo jeśli twierdzisz, że Twój ex to manipulant czy wręcz kłamca, to może on okłamuje nas z tym notariszem?

            Prawdę mówiąc post Twego exa odbieram jako spójny i realny i nie wyczuwam w nim manipualcji czy chęci wprowadzenia w błąd. On Ciebie w tym poście nie ocenia tylko opisuje (zgodnie z prawdą?) wydarzenia. Ty zaś go niestety oceniasz, co odbiera Ci siłę argumentów.
            • kobieta306 Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 19:40
              też chciałam zadać to pytanie nt. notariusza.
            • poczwarka_2 Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 19:49
              Ha dobre pytanie - na tym wlasnie polega manipulacja smile Najpierw moj ex zaproponowal, aby zebym przy okazji sprzedazy domu podpisala z nim umowe u notaruisza i "oddala" mu swoja polowe ze sprzedazy za dom, a on mi to zwroci za powiedzmy pol roku, bo chcialby sobie od razu teraz kupic mieszkanie. Pomijajac absurdalnosc samej prosby, znajac "chec" mojego eks meza do placenia jakichs zobowiazan (i to w takiej wysokosci) i jako, ze to umowa cywilno-prawna i musialabym sie znowu wloczyc po sadach w razie gdyby sie nie wywiazal - a prawdopodobiestwo jest naprawde duuuuuze! - odmowilam od razu, i z mniej wiecej taka sama "nadzieja" czyli absurdalnie zaproponowalam spisanie podobnej umowy w druga strone dotyczaca wczesniej ustalanych "na gebe" zobowiazan. Jak sie nalezy domyslac i co sam przyznal - jest to absurd. Tak wiec Tri - tak proponowalam, ale chodzi tez o kontekst, ze tak powiem.
              • kobieta306 Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 19:56
                czyli jednym słowem dziecinada i przepychanka słowna bez pokrycia.
                • poczwarka_2 Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 20:11
                  Zgadzam sie, dlatego pora od przepychanek slownych przejsc do czynow - nie wiem tylko czy akurat to bylo celem mojego ex jak pisal tego posta - upewnic mnie w decyzji co do wystapienia na droge sadowa. wink
                  • mola1971 Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 21:28
                    Z własnego doświadczenia mogę Ci tylko powiedzieć, że z manipulatorem się normalnie, po ludzku nie dogadasz.
                    Idź do sądu, to naprawdę jedyne wyjście.
                    • poczwarka_2 Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 21:43
                      Wiem Mola, tylko czasem zapominam, i ciagle probuje (sie dogadac). Pani psycholog powiedziala, ze to jest podobnie jak niekonczaca sie zabawa w "tak, ale..." i odwracanie kota do gory ogonem. Tylko, ze to nie ja tu po porade sie zwrocilam, ale mimowolnie sie utwierdzilam w slusznosci mojego rozumowania smile
                      • mola1971 Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 21:49
                        Mój ex też kiedyś na tym forum pisał, być może nadal czyta.
                        Nie zrażaj się tym, że on tu pisze i czyta. Rób swoje, nie pozwól by po raz kolejny w Twoim życiu namieszał.
                        Pisz. O on chce czytać? Niech czyta. To jego problem jest a nie Twój jak on sobie z tym co na swój temat przeczyta poradzi.
              • altz Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 20:05
                Spłata zobowiązań ze sprzedaży domu nie wchodzi w rachubę, bo wtedy te pieniądze byłyby opodatkowane, bowiem powinny być przeznaczone na cele mieszkaniowe.
                Pan kredytu nie dostanie, skoro nie ma stałej pracy, tylko różne z tym problemy, zresztą kredyt w takiej sytuacji byłby niezbyt mądrym wyjściem.
                Podejrzewam, że żyjecie w różnych światach i dysponujecie różnymi pieniądzmi.
                Pan zrobił błąd, bo nie określił swoich możliwości płatniczych, czyli górnego pułapu, do którego mógłby spłacić, może się uniósł honorem, ale nie dał rady i nie mógł powiedzieć?
                Nie wiem, jak było, trudno oceniać, kobiety zawsze mają gadane, potrafią zrobić z igły widły i czasami mnożą potrzeby, jak króliki. Gdyby nie kobiety, to pewno byśmy siedzieli jeszcze z maczugą, mięchem i piwem w jaskini przy ognisku. wink

                Tak się zdziwiłem tym Waszym wpisom i myślałem, że ktoś sobie jaja robi. Jakoś trudno uwierzyć, że ludzie mają taki problem z komunikacją, chociaż realnie potrafią powiedzieć czego się spodziewają, czego oczekują i co ich boli. Dziwne, ale widocznie się zdarza.

                Nie dało się ograniczyć jakoś koszty? Choćby ten aparat zrobić w Polsce? Przecież dziecko i tak odwiedza Polskę co kilka miesięcy, a to jest długofalowe działanie i technika jest taka sama.
                • garibaldia Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 20:27
                  a w Polsce to za darmo aparaty ortodontyczne rozdają? :p
                  a właściwie po co dziecku aparat, po co mu zęby w ogóle, zepsują się to wypadną i będzie spokój.


                  > Tak się zdziwiłem tym Waszym wpisom i myślałem, że ktoś sobie jaja robi. Jakoś
                  > trudno uwierzyć, że ludzie mają taki problem z komunikacją, chociaż realnie pot
                  > rafią powiedzieć czego się spodziewają, czego oczekują i co ich boli. Dziwne, a
                  > le widocznie się zdarza.

                  eureka, jak coś czasem napiszesz.... ze swoją ex pewnie się tak świetnie dogadujesz że aż wolisz z nią w ogóle nie gadać i samobójstwo sobie rozważałeś, tak? Altz - zacznij myśleć jakoś "spójnie" , rozumiesz "Kali ukraść krowę to... " itd
                  • kobieta306 Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 21:31
                    smile smile smile
                  • eksmaz1 Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 21:40
                    Bardzo dziękuję za odpowiedzi, wcześniej pisałem pod nickiem magma2 bodajże ale zapomniałem hasła więc stworzyłem nowy. Staram się być odpowiedzialny, rozwód trwał chyba niecałe 40 minut, po mimo tego iż byłem na zasiłku zagranicznym dla bezrobotnych alimenty przyjąłem negocjując tylko ich obniżenie, nie kombinowałem by przeciągać rozwód. uważałem że nie ma to sensu. Gdy skończyły mi się fundusze a jeszcze nie pracowałem, przez kilka miesięcy płaciłem mniej czy nawet nic, obiecując że gdy mi się sytuacja unormuje zwrócę lub gdy sprzedam dom. W momencie gdy miałem już pracę sumiennie płaciłem, moje zarobki nie zawsze mi pozwalały na dokładnie się do roweru czy ps3 itd itp. Teraz gdy pracowałem pokrywałem przeloty syna, przeloty te pokrywałem po mimo tego iż tak naprawdę mój budżet nie pozwalał na to, a robiłem to bo miałem nadzieje że będę dalej pracował ale życie pisze własne scenariusze i obecnie szukam pracy. Na szczęście znalazł się kupiec na nieruchomość, co pozwoli mi a właściwie nam spłacić hipotekę a resztę podzielić na pół. Z tej połowy mojej spokojnie spłacę różne zobowiązania i zostanie mi trochę by pomóc sobie znaleźć pracę oraz na wkład do kredytu mieszkaniowego.Uważam to za dobre rozwiązanie które daje święty spokój ale szlak mnie trafia gdy ciągle jest lista życzeń. Moim błędem jest to że przyjmuje wszystko na wyrost, a ciężko jest mi powiedzieć- nie -gdy szafuje się imieniem Syna. Z synem od zawsze mam bardzo dobre relacje, gdy przyjeżdża do mnie, to nie jest to czas" ciągłego święta" w sensie negatywnym jak np rozpieszczanie do kwadratu tylko zwyczajne życie, czasami wyjazd do znajomych, kino i jakaś gra czyli na tyle ile mnie stać.
                    Mam 40 lat pomimo dużego doświadczenia ze znalezieniem pracy różnie bywa ale dam radę, Do kraju wróciłem po prawie 4 letnim pobycie za granicą. Zaczynałem wszystko od zera z połową raty kredytu a później alimentami. Mężem nie byłem dobrym.
                    • zmeczona100 Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 21:49
                      No tak...
                      Gdyby w tym samym czasie matka dziecka straciła pracę, to ciekawe, kto utrzymywałby dziecko...

                      Sąd- to najlepsze miejsce, aby ktoś trzeci zadecydował za rodziców, co jest na wyrost, a co nie- dla Waszego dziecka...
                    • poczwarka_2 Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 22:33
                      Nie chodzi o PS3 czy rower - z takimi "fanaberiami" radze sobie sama, chodzi o koszty na leczenie i szkole (podreczniki, uniform, przybory, ubezpieczenie). Koszty za szkole podskoczyly prawie o 100% w stosunku do ubieglego roku. Na wszystkie wydatki mam rachunki, wiec moge precyzyjnie powiedziec co i ile, a nawet kiedy bylo zaplacone.
                  • altz Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 21:53
                    garibaldia napisała:

                    > a w Polsce to za darmo aparaty ortodontyczne rozdają? :p
                    > a właściwie po co dziecku aparat, po co mu zęby w ogóle, zepsują się to wypadną
                    > i będzie spokój.
                    Nie lubię takich komunistycznych zagrań rodem z PZPR.
                    Ja nie pisałem, że jest za damo, cen nie znam, ale wydaje mi się, że nie kosztuje o w Polsce 1000 funtów. Jeśli masz coś do powiedzenia, to napisz normalnie, o ile mnie chociaż trochę szanujesz rozmówców.

                    > eureka, jak coś czasem napiszesz.... ze swoją ex pewnie się tak świetnie dogad
                    > ujesz że aż wolisz z nią w ogóle nie gadać i samobójstwo sobie rozważałeś, tak?
                    > Altz - zacznij myśleć jakoś "spójnie" , rozumiesz "Kali ukraść krowę to...
                    > " itd
                    Z matką dzieci dogadałem się finansowo dawno przed rozwodem, nie jest to u nas konfliktem. Daję ile mogę, czasami coś dołożę, ale niewiele, bo mnie nie stać już nic ponadto. Nie gadam z nią, bo nie mam nic nowego do powiedzenia. A życie jest moje i mogę z nim zrobić, co będę chciał, natomiast dzieci byłyby zabezpieczone do dorosłości, na pewno pomyślałbym również o mojej partnerce, zresztą rozmawialiśmy już o tym. Mamy wzajemnie pełen dostęp do swoich pieniędzy, bo lubię uczciwe sytuacje. Dla mnie to jest jasne i uczciwe, ale niektórzy powiedzą, że patologia i na to nic już nie poradzę.
                    • argentusa Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 23.09.11, 09:19
                      Stały aparat (a taki jest jedynym skutecznym u moich dzieci)
                      - w zaleznosci od wady kosztuje poza Warszawą! - od 1500 zł za łuk (czyli albo góra albo dół) do 2350 zł. U nas komplet wyniósł 4550 zł - i nie jest to aparat ceramiczny (czyli taki ładniejszy, co go mało widac!). Więc te blisko 1000Ł dla mnie jest jak najbardzoej prawdopodobną kwotą... Do tego kontrolne wizyty co 5 tygodni -140 PLN każda.. a laecznie 24 miesiące.
                      • altz Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 23.09.11, 09:39
                        Cholera, zdzierają dziady i trzymają cenę! wink
                  • mayenna Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 25.09.11, 09:44
                    Mnie też rozwiązanie z robieniem aparatu w Polsce przyszło do głowy. U nas jest po prostu taniej. Wyprawka w kwocie 700 euro także mogła być częściowo zakupiona w Polsce.
                    Znam wiele osób pracujących zagranicą a robiących zakupy odzieżowe w Polsce.
                    Myślę, że skoro cię nie stać na utrzymanie dziecka, jesteś samotną matką to w kraju w którym jesteś mozesz skorzystać z pomocy socjalnej albo państwej.
                    Moim zdaniem sąd nie musi przyznać ci wyższych alimentów. Koszty utrzymania dziecka nie muszą być dzielone po połowie, nawet jeśli ty masz większy wkład własny. Moim zdaniem twój pobyt zagranicą i w związku z tym wyższe koszty utrzymania dziecka to moze być twój problem.Dużo zalezy od tego ile twój mąż zarabia i ile ty zarabiasz... Najwyższa kwota alimentów tu na forum to chyba 1000 zł na dziecko czyli 200euro. Ale jeśli pamiętam to matka była niepracująca a tata miał dochód w okolicach 10 tys.

                    Chciałam też podkreślić że eks mąz ma płacić jedynie alimenty. Reszta to kwestia dobrej woli. Nie oburzaj się więc bo dziewczyny miały rację.
                    • poczwarka_2 Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 25.09.11, 10:48
                      Moze jest taniej, napewno sam aparat, ale zaden ortodonta (sprawdzalismy) nie zgodzi sie rozpoczac leczenia tzn. zalozyc aparat, a potem zeby kto inny leczenie kontynuowal, chodzi o wizyty srednio co miesiac w celu regulacji aparatu, tak samo nikt nie przejmie leczenia z zalozonym juz aparatem, a jesli doliczylibysmy tak czeste przeloty 2 osob w dwie strony (13latek nie moze latac sam) to koszt przewyzszylby kilkakrotnie ten obecny.
                      Prawie 100% kosztu wyprawki szkolenej stanowily podreczniki, mundurek szkolny, ktory tutaj kazda szkola ma inny (dodam szkola panstwowa a nie prywatna), i kupic go mozna w specjalistycznych sklepach, jednorazowa oplata szkolna za ubezpieczenie, korzystanie z biblioteki i sali komputerowej, szafki na ksiazki, karta biometryczna itp. Tak wiec niemozliwe bylo zmniejszyc te koszty robiac zakupy w Polsce, no moze piornik, olowki, cyrkiel i zeszyty - ulamkowy koszt do calosci.
                      Wyjezdzajac za granice razem kilka lat temu, oboje zgadzalismy sie, ze jest to rowniez szansa dla naszego syna na lepszy start w przyszlosci, zdobycie wyksztalcenia i nauczenie sie jezyka, co umozliwi mu prace tam gdzie bedzie chcial.
                • poczwarka_2 Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 21:18
                  Altz, watek o ograniczaniu kosztow jest obok. Ten jest mniej wiecej o tym "jak nie placic czegos do czego zobowiazalo sie dobrowolnie i czego nawet sie jeszcze placic nie zaczelo". Autor pyta co ma robic - otoz nic ma nie robic, wszak jak dobrowolnie, i nie na papierze, to nikt nie zmusi. Ja natomiast utwierdzilam sie w dwoch kwestiach - z zaleglymi alimentami niezwlocznie do komornika, a po urealnienie alimentow - do sadu.
                  • zmeczona100 Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 21:21
                    Dokładnie tak smile Popieram w całej rozciągłości smile
                  • altz Re: A umowę długu chciałaś spisać u notariusza? 22.09.11, 22:02
                    poczwarka_2 napisała:

                    > Altz, watek o ograniczaniu kosztow jest obok.
                    Nie ma. Tamten wątek jest o tym, jak sobie pożartować. Z poważnym tematem nie ma nic wspólnego, chociaż śmieszny bywa momentami. Ja rozumiem, że na trudne pytania się nie odpowiada. Ciężki z Ciebie człowiek, to już widzę.

                    > Ten jest mniej wiecej o tym "jak nie placic czegos do czego zobowiazalo sie dobrowolnie i
                    > czego nawet sie jeszcze placic nie zaczelo".
                    Trzeba po prostu nie obiecywać i nauczyć się mówić "nie". Mam nadzieję, że ojciec dziecka się jeszcze tego nauczy.

                    Do tego jest naiwny, bo wierzy, że jest potrzebny do czegoś innego, niż do produkowania pieniędzy, ale myślę, że go szybko wyprostujesz.
                  • tricolour Ja bym tak się nie zaperzał... 22.09.11, 23:20
                    ... i nie leciał do komornika i sądu. Wiesz dlaczego?

                    Bo mnie guzik obchodzi ile kosztuje cośtam zagranicą i czy przelicznik złotego do ichniej waluty daje 160€ czy milion arbuzów. Mnie obowiązuje polski wymiar sprawiedliwości, a 160€ to dziś prawie 800zł czyli całkiem niemało (choć też i nie za wiele). Więc tu napotkasz mur w postaci tego, że 160€ to nie są polskie środki płatnicze, a powoływanie się na cenę w euro choćby aparatu dentystycznego to Twoja sprawa skoro mieszkasz w eurolandzie. Tu jest Polska.

                    Natomiast z zaległymi alimenatami to tez nie tak łatwo może pójść, bo skoro czekałaś rok to widać nie były potrzebne ---> zaległości nadrabia się od razu, a nie czeka aż zatęchną.
                    • garibaldia Re: Ja bym tak się nie zaperzał... 22.09.11, 23:33
                      tricolour napisał:

                      > Natomiast z zaległymi alimenatami to tez nie tak łatwo może pójść, bo skoro cze
                      > kałaś rok to widać nie były potrzebne ---> zaległości nadrabia się od razu,
                      > a nie czeka aż zatęchną.


                      zaraz zaraz, we wszystkich zobowiązaniach jest jakiś ustawowy termin przedawnienia. i nie ma wersji "widać nie były potrzebne".
                      to, że kontrahent przez półtorej roku się nie upominał o zapłatę tylko czekał to nie znaczy, że mu się kasa nie należy. termin przedawnienia w transakcjach mija po 2 latach i wystarczy się w tych 2 latach zmieścić z wezwaniem do zapłaty i z pozwem, by należność była do odzyskania.
                      nie wiem jaki termin przedawnienia jest przy alimentach, ale jeśli były zasądzone a nie ma potwierdzenia zapłaty - to, w granicach przedawnienia, są należne.
                      • tricolour Ten termin to trzy lata... 22.09.11, 23:37
                        ... tylko trzeba uzasadnić (tak, aby przekonać) dlaczego się czekało. Poza tym sąd zapyta z czego przez te lata dziecko było utrzymywane. Jeśli np. z pożyczki od rodziny czy kredytu, to jest spora szansa, że zasądzi w tył, by spłacić długi. Jeśli z bieżących dochodów matki, to będzie trudniej, bo wyjdzie, że matka generalnie nie potrzebowała alimentów i sama sobie radziła. Gdyby potrzebowała, to by się starała o nie, a nie czekała na nie wiadomo co.
                        • garibaldia Re: Ten termin to trzy lata... 22.09.11, 23:39
                          ale zaraz, jak rozumiem, alimenty są zasądzone. podczas rozwodu, w wyroku. jedynie nie są zapłacone. więc tu sądu nawet nie trzeba jedynie komornik wchodzi w grę.
                          • tricolour Niech będzie komornik... 22.09.11, 23:47
                            ... ja z nimi nie mam doświadczenia, ale tak sobie myślę, że to nie jest gość, który na piękne oczy uwierzy, że rok temu facet nie płacił i teraz - po roku - trzeba go nagle ścigac choć w międzyczasie nic się z tym nie robiło. Taki komornik to raczej nie rzuca się jak wygłodniałe zwierzę na stare sprawy po kilka złotych...
                            • garibaldia Re: Niech będzie komornik... 22.09.11, 23:55
                              komornik nie takie rzeczy widział na oczy i on nie ma nic do "uwierzenia" lub nie-uwierzenia, dostaje wyrok z klauzulą wykonalności, zestawienie długu i - jeśli dłużnik na etacie albo z wskazanym majątkiem to komornik ma banalną sprawę wysłania pisma do pracy/banku i zajęcia długu. a potem tylko mu co miesiąc prowizja na konto wpada. A czy zasadnie czy nie zasadnie-to już się dłużnik buja z problemem . W Polsce jesteśmy, przypominam wink
                              • tricolour To niech idzie... 23.09.11, 00:08
                                ... chętnie przeczytam jak poszło.
                        • zabelina Re: Ten termin to trzy lata... 22.09.11, 23:44
                          animatek.w.interia.pl/przedawnienie.html
                      • mayenna Re: Ja bym tak się nie zaperzał... 25.09.11, 09:48
                        Alimenty nie ulegają przedawnieniu. Jeśli sprzedają dom to teraz jest okazja je odzyskać. Dla męża było by korzystniej nie mieszać w to komornika bo podwyższa to tylko koszty.
                    • eksmaz1 Re: Ja bym tak się nie zaperzał... 22.09.11, 23:47
                      Zaległe alimenty tak jak powiedziałem zostaną zapłacone po sprzedaży domu. Alimentów płacę 730 pln. Eks żona dostaje rodzinne na syna 150 euro. W tym wszystkim chodziło mi o efekt ciągłych żądań i mojej jak ktoś dobrze za uwarzył naiwnej postawy. Szukam nowej pracy, wreszcie można sprzedać nie ruchomość i podzielić majątek, a tu już od razu wiem że czeka mnie podwyżka alimentów ale mogę jej uniknąć jak pokryje koszty szkoły, aparatu i przez najbliższe 2,5 roku będę pokrywał wizyty u ortodonty (100 euro co miesiąc). Czyli jeżeli ostatnio zarabiałem 3tys pln, będę musiał zarabiać jeszcze więcej, tak bym mógł wynająć mieszkanie lub pokój, przy coraz wyższych alimentach muszę mieć co raz wyższe zarobki by dostać kredyt na mieszkanie, zataić przed bankiem nie mogę że płace alimenty . I tak po prostu mam wrażenie zamkniętego koło po prostu na dziś.
                      • poczwarka_2 Re: Ja bym tak się nie zaperzał... 23.09.11, 00:25
                        Decyzje o leczeniu tutaj podjata byla wspolnie, o kosztach bylo wiadomo przed, poprosilam o wspolfinasowanie, powiedziano mi ze ok, nie od razu, ale pozniej zwroci polowe kosztow. Na tej podstawie rozpoczealm leczenie. Teraz (po pol roku) poprosilam o zaplate plowy kosztu samego aparatu - 1 luk czyli 500e i polowe wydatkow na szkole, co tez kiedys zostalo obiecane. Pomine, ze w ubieglym roku tez koszty szkoly ponioslam sama, podczas gdy eks maz nic nie placil wtedy, nawet alimentow, i nawet sie nie spytal czy mam i skad. O placeniu za wizyty przez eks meza mowy nawet nie bylo, sa co miesiac wiec daje rade je oplacac z biezacych dochodow, za to koszt aparatu byl jednorazowy, zaplacilam karta kredytowa, ktora teraz splacam.
                        Decyzja staje sie bezcelowa, bo przepychanki przenosza sie z naszych prywatnych maili na forum, i kazdy z nas udowadnia, ze nie jest wielbladem, i kazdy jakas swoja racje ma. Tak wiec najlepszym rozwiazaniem jak tu wiel osob mowilo - jest sad. Co na ten temat sadzi moj eks maz juz macie tego mala probke w powyzszym poscie - bedzie musial biedak wiecej zarabiac - niestety ja tez, bo koszty utrzymania rosna, a ceny ida w gore. Tym samym koncze bezsensowna i bezowocna dyskusje. Dziekuje za rady.
                        • tricolour Dziwne jest to... 23.09.11, 00:41
                          ... że decydujesz się na publiczną rozmowę z exem, a mówisz do niego bezosobowo lub w trzeciej osobie. Co to za komunikacja? I do czego ona doprowadziła?

                          Ja bym mówił po imieniu lub "ty" w drugiej osobie, ale nie jak do przedmiotu lub jak o przedmiocie.
                          • poczwarka_2 Re: Dziwne jest to... 23.09.11, 01:29
                            Ja nie prowadze publicznej rozmowy z ex, co zaznaczylam w pierwszym moim poscie, tylko z ludzmi z forum. Przyjmijmy, ze kazde z nas osobno przedstawia swoje poglady na otwartym forum publicznym. Moj maz tez sie tu do mnie bezposredno nie zwraca, piszac o mnie per "eks zona". Do komunikacji potrzeba dwoch stron. Gdybysmy sie potrafili ze soba dogadac i porozumiec w kazdej albo przynajmniej w wiekszosci kwestii pewnie bysmy sie nie rozwiedli. Jestes stronniczy czy tylko mnie sie tak wydaje?
                            • tricolour Wpisałaś się pod mężem... 23.09.11, 09:38
                              ... co oznacza, że mówisz do niego - no tak to wygląda na forum, że wpis pod kimś jest zwracaniem się do tej właśnie osoby: mówiąc do mnie wpisujesz się pod moim postem więc pisząc pod postem exmęża zwracasz się do niego.
                      • mayenna Re: Ja bym tak się nie zaperzał... 25.09.11, 09:49
                        Jeśli przedstawisz w sądzie dowody na to co nam tu mówisz to eks żona może nie dostać podwyżki alimentów.
    • ada828 Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 22:08
      Twój post odczytałam, tak jakbyś na co dzień w ogóle nie uczestniczył w wychowaniu syna. Niestety, za swobodę trzeba płacić. Wybrała drogę za pośrednictwem notariusza. Chyba, że chcesz się sądzić.
      • eksmaz1 Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 22:53
        Z synem mam bardzo dobry codzienny kontakt telefony , smsy i umówione rozmowy na skype. Nie dawno się wkurzyłem bo syn po rozpoczęciu nowej szkoły został sam ze szwagrem, bo eks zona pojechała na tygodniowe wczasy. Dał rade 13 latek, choć ostatnio z wściekłości na internet rozwalił monitor od komputera .. no i teraz zbiera na nowy. Dałem mu radę że jak jest zły to niech sobie zrobi pompki albo zadzwoni do mnie, bo niestety martwe rzeczy nie są niczemu winne a kosztują. Monitor do wyrzucenia.
        • garibaldia Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 22:58
          aaaaa..., zła exżona nie słucha pana exmęża? śmie mieć swoje życie zamiast warować dzień i noc przy dziecku na które dostaje przecież alimenty? to strasznie frustrujące tongue_out
          ciekawe po kim dziecko te "wkurzenia" ma tongue_out
          • poczwarka_2 Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 23:07
            Garibaldia kocham cie! smile Dokladnie tak! Jeszcze przed rozwodem jak mieszkalismy tu juz osobno, i mielismy ustalone ze co drugi weekend syn spedza z ojcem plus dwa popoludnia w tygodniu, (zreszta nigdy nie mialam nic przeciwko i mogli sie widywac ile chcieli) podczas takiego jednego piatkowego wieczoru zdarzylo sie, ze syn zapomnial czegos zabrac z domu, mial klucze i sie wrocili, no i zgroza, bo mnie w domu nie ma (a weekend byl taty przypominam) - poszly w ruch komorki i smsy do mojej siostry i do mojego ojca w Polsce, ze gdzie ja jestem, jak smiem wyjsc z domu? i czy jak on wroci do Polski to syn tez bedzie sam siedzial w domu? smile
            • garibaldia Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 23:22
              jeszcze jakieś... 3 lata i mu przejdzie. tongue_out
              książkowy przypadek big_grin


              a też im szybciej znajdzie nexię tym mniej będzie miał czasu na śledzenie i chęci rządzenia życiem exi. takie proste jest życie.

              więc wystarczy spokojnie poczekać i w tym czasie pomalować paznokcie na nowy kolor wink

              • poczwarka_2 Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 23:33
                3 lata?! O matko!.....
                Ale obiecuje, ze po sprzedazy zerwie ze mna wszelkie kontakty... tongue_out
                • garibaldia Re: jak w filmie Dług 22.09.11, 23:44
                  cóż, ex znajomej od kiedy dał jej wreszcie spokój w codziennym kontrolowaniu jak się zła żona prowadzi po rozwodzie - to równocześnie olał kontakty z dziećmi.

                  byle wam to budowanie nowych relacji wzajemnych lepiej wyszło niż im.
                • argentusa Re: jak w filmie Dług 23.09.11, 09:26
                  Eeee, jak się zakocha to mu przejdzie. Dlatego codziennie się modliłam ,zeby miłosc życia jak najszybciej napotkał. Swoją drogą nie rozumiem tej potrzeby kontrolowania eks (dotyczy to obu stron: i pan i panów).
                  • ronald.tusk Jak kontrola? Facetowi zależy żeby dziecko miało 25.09.11, 07:42
                    opiekę. Chcesz się "gzić" jedna z drugą? Proszę bardzo, ale dziecko do tatusia alimenty w drugą stronę i jeździć na wczasy ile wlezie. Najlepiej do Egiptu. 13to latek to jeszcze dziecko a ja mimo, że jestem facetem nie wyobrażam sobie wyjazdu na urlop bez dziecka. Co innego jak chłopak będzie miał 16-17 lat. Wtedy zacznie tworzyć swój świat i jedno co można zrobić to pomóc mu uniknąć własnych błędów z młodości.

                    Swoją drogą to fascynuje mnie głupota kobiet, które sądzą, że nam facetom jest tak źle bez nich, że aż posuwamy się do kontroli co robią, gdzie i z kim...Ja przykładowo modlę się, że ex znalazła sobie w końcu stałego gacha bo ci co się pojawiają to tak jakoś na chwilę i już ich nie ma wink Tylko kto weźmie przechodzone, pełne pretensji do świata babsko? Zabawić się owszem, tylko traci na tym niestety dziecko (w tym czasie z babką).
                    • mayenna Re: Jak kontrola? Facetowi zależy żeby dziecko mi 25.09.11, 09:53
                      Moim zdaniem lepiej samego w domu zostawić 13 latka niż 16 - 17 latka.
                      Prawnie od 12 roku życia dsziecko mo ze przebywać w domu, na ulicy bez opieki.
            • malgolkab Re: jak w filmie Dług 23.09.11, 13:05
              nieźle się rozkręciłaś w ciągu 2 dni... Nigdy tutaj nie pisalam, bo wiedzialam, ze czyta I pisze czy tez pisal tutaj moj maz – pod roznymi nickami, a wdawanie sie w dyskusje na forum ze swoimi partnerami uwazam za idiotyczne. Tym razem postanowilam napisac pierwszy I raczej ostatni raz. Nie bedzie to skierowane w stu procentach do mojego ex-meza, ktory raczyl napisac powyzszy post, tylko do Was drogie Panie, ktorym z gory pragne “podziekowac” za tak szybkie mnie ocenienie I nazwania “baba”, ktora “pyszczy” itp.
        • mola1971 Re: jak w filmie Dług 23.09.11, 08:53
          Zostawiła 13-letnią dzidzię i na tydzień wyjechała? No wredna kobieta po prostu big_grin
          Wszak powinna 13-letniemu chłopu pieluchy zmieniać i karmić go łyżeczką smile))

          Weź nie rozśmieszaj. Zajmij się lepiej wychowaniem dziecka bo to, że dziecko niszczy monitor komputera normalne nie jest. No ale widać taki wzorzec mężczyzny biedne dziecko ma.
          • eksmaz1 Wyjaśnienie 23.09.11, 10:37
            Chciałbym wyjaśnić że:

            Przed powrotem do kraju, wraz z eks żona, jej szwagrem od kilku lat wynajmowaliśmy dom w kraju X. Wszyscy razem pracowaliśmy w jednej Firmie w kraju X.Obecnie ten dom w kraju X eks żona wynajmuje wraz ze swoim szwagrem.
            Ja wyprowadzając się z tego domu a później wracając do kraju, nie byłem i nie jestem w związku z kimś trzecim.

            De facto eks żona nie wychowuje sama syna lecz pomaga jej w tym jej szwagier.Ja wróciłem do kraju pod koniec lutego 2010, byłem na zasiłku dla bezrobotnych.Później był rozwód i zasądzone alimenty, które płaciłem z zasiłku. Faktem jest że kilka miesięcy nie płaciłem, pierwszą pracę miałem miałem od 10.2010 zarabiałem 2 tys na umowę o dzieło, a później zacząłem pracę w fundacji w radiu o zasięgu lokalnym jako Dyrektor sprzedaży dostawałem z 3 tys z hakiem na umowę o dzieło, lecz ze względu iż fundację nie było stać na dalsze zatrudnienie mnie to szukam nowej pracy-Zawsze eks żona była przezemnie informowana gdzie pracuję i ile zarabiam.
            W trakcie gdy nie miałem pracy a skończyły mi się pieniądze na karcie kredytowej nie płaciłem alimentów i w tym że czasie dostałem meila od eks żony iż na moje konto które miałem w kraju X, przyjdzie zwrot podatku z urzędu skarbowego tego kraju paręset euro, i te pieniądze mam jej przesłać bo to jej zwrot.Dziwiło mnie to że jej zwrot przychodzi na moje konto choć ona ma swoje konto ale pieniądze przesłałem jej.
            Eks żona po mimo iż jesteśmy po rozwodzie ubezpiecza swój samochód w kraju na moje imię i nazwisko by mieć dużą zniżkę na ubezpieczeniu-nie miałem nic przeciwko temu gdy się przypadkiem dowiedziałem.(w kraju X liczą się moje zniżki z Polski).
            W kraju X opieka zdrowotna na dziecko jest bezpłatna, eks żona ma wykupione usługi medyczne u prywatnego ubezpieczyciela .Gdy byliśmy w związku razem korzystaliśmy z tego, a teraz ona korzysta i syn z tego. To ubezpieczenie daje to iż zwraca pieniądze za wizyty u lekarzy, specjalistów. Wygląda to tak że np :płaci za wizytę u lekarza 80 euro a ubezpieczyciel zwraca jej 60 euro.Różnego rodzaju zabiegi są w ramach ubezpieczenia. Jeżeli chodzi o aparat ortodontyczny może nie być refundowany ale same wizyty do określonej kwoty już tak. Sprawdzę to dokładnie bo nawet o tym wcześniej nie pomyślałem.
            W raz eks żona sprzedaję dom, ustalam cenę negocjuje , piszę do eks żony kwotę i dostaję smsem od niej podziękowania że taką świetną cenę wynegocjowałem. Eks żona informowana jest o sprzedaży na bieżąco, ma meila do agenta, rozmawiała z nim telefonicznie.
            Rozmawiam z eks żona przez skype i pytam się czy mógłbym za pieniądze z domu kupić dla siebie małe mieszkanie i spisać z nią umowę u notariusza że do 6-8 miesięcy ją spłacę czyli po prostu wezmę pod hipotekę mieszkania kredyt. Odpowiedź eks żony brzmi -nie - ona musi już teraz wystąpić o kredyt bo jej firma najprawdopodobniej nie wygrała kontraktu i zgodnie z prawem ona może przejść do pracy w firmie która wygrała kontrakt ale dla banku będzie to nowe zatrudnienie, a wtedy ona nie uzyska tego kredytu. Rozumiem jest ok\
            W momencie gdy eks żona kupi mieszkanie dla siebie i syna to państwo X przez siedem lat będzie jej dopłacało do kredytu.

            W wakacje przylatuje syn, ja opłacam bilety wszystkie i praktycznie jest u mnie całe wakacje po za jednym tygodniem gdy przylatuje eks żona wynajmuje auto i jedzie z synem do swoich rodziców, a później eks żona na początku roku szkolnego syna wylatuje na tygodniowe wakacje do Portugali- tu się zezłościłem a nie powinienem.

            Cała afera tak naprawdę zaczyna się o 800 euro Aparat + szkoła, dostaję propozycje by dług ten rozłożyć na raty u notariusza.
            I zaczyna się groźba podwyższenia alimentów i eks zona pisze mi w meilu że to przegram.
            Dodam że nigdy w trackie gdy szukałem pracy, nie miałem pieniędzy itd , nie wystąpiłem do sądu o alimenty by uzyskać je od eks żony na siebie, nigdy też nie prosiłem jej o pieniądze . A za 800 euro będę miał podwyżkę alimentów, komornika i pieniądze które dostane z domu wydam na adwokatów by się bronić.

            Tak wygląda sytuacja wydaje mi się ze pokazałem całą złożoność sytuacji, że zaległości alimentacyjne były losowym wypadkiem a nie jakimś unikaniem czy oszukiwaniem.

            Jako mąż oszukiwałem eks żonę i była to jedna z przyczyn rozwodu i to się zgadza.
            • sinsi :)))))))))))))))))))))))))))) 23.09.11, 11:50
              > Dodam że nigdy w trackie gdy szukałem pracy, nie miałem pieniędzy itd , nie wys
              > tąpiłem do sądu o alimenty by uzyskać je od eks żony na siebie,
              nigdy też nie p
              > rosiłem jej o pieniądze . A za 800 euro będę miał podwyżkę alimentów, komornik
              > a i pieniądze które dostane z domu wydam na adwokatów by się bronić.

              Skąd się biorą tacy fantaści?
              Wg ciebie żona miała zarabiać sama na syna i na ciebie i dawać ci jeszcze kasę bo akurat nie miałeś pracy? smile))))))
              Opamiętaj się człowieku. Alimenty na siebie mógłbyś dostać tylko gdybyś był w niedostatku, chorobie uniemożliwiającej normalne życie, ewentualnie wychowywałbyś osobiście malutkie dzieci. Okresowy brak pracy to nie jest niedostatek. I żaden sąd by nie zasądził ci alimetów od żony w takiej sytuacji w jakiej byłeś.
              Jak na razie to żona daje ci fory i żyjesz w jej portfelu na kredyt nie płacąc odsetek od tego kredytu. Bo długie miesiące sama utrzymywała dziecko i kwota której jej nie dałeś to kwota kredytu który u niej zaciągnąłeś i, jak widać nie masz ochoty spłacać. O odsetkach nawet nie wspomniałeś. Ty powinieneś zaciągnąć kredyt w banku, ale alimenty na dziecko regularnie dawać. I wtedy byś zobaczył realia , czy bank się będzie z tobą cackał, że akurat masz czy nie masz pieniędzy.
              To żona ci szła na rękę do tej pory, biorąc utrzymanie dziecka na swoje plecy żeby tobie dać fory. Okazałeś się niewdzięcznym roszczeniowym leszczem. Niestety. Bo mogla nie czekac aż znajdziesz lepszą ale wejść z komornikiem jak nie zapłaciłeś za pierwszy miesiąc.
              Wyżej napisałeś że zarabiasz "tylko" 3 tysiące w związku z czym jesteś za biedny na płacenie koszotw utrzymania dziecka, na które ustnie się wcześniej zgodziłeś. W kolejnym poście się okazuje że te 3 tysiące były "z hakiem".
              A teraz wypisałes całą litanię, jak to żona za granicą ma kokosy a ty tu w kraju jesteś biedny i właściwie jej powinnością powinno być wspieranie cię finansowe... Ma ci dac kasę żebyś sobie kupił mieszkanie, ma nie wymagać wyższych alimentów na dziecko mimo że koszty utrzymania dziecka wzrosły, itd. I nie powinna ta wredna baba latać na wakacje! Przeciez jak ciebie akurat nie stac na wakacje to jakim prawem ona jeździ!
              Jesli w tamtym kraju są tak świetne zarobki to dlaczego nie zostałeś tam i nie zarabiasz nadal świetnie? Czy to nie był twój wybór wrócić do kraju?

              Człowieku. Ex Żona to nie jest twoja matka, co ma na ciebie zarabiać i ci kasę dawać jak nie masz, nie jest to twoja córka byś jej pod kołdrę zaglądał i nie jest to bank z którego można doić nieoprocentowane kredyty.
              Dorośnij wreszcie.
            • kobieta306 Re: Wyjaśnienie 23.09.11, 12:01
              to, że zonie pomaga w wychowaniu TWOJEGO syna szwagier świadczy tylko dobrze o tym człowieku. Ty mu jeszcze powinienes część kosztów zwrócic, które on ponosi w związku z pomoca przy wychowaniu Twojego syna.
              • sinsi Re: Wyjaśnienie 23.09.11, 12:08
                Panu pewnie chodzi o to, żeby alimentów nie płacić na ręce zony i zacznie udowadniać, że żona dziecka nie wychowuje tylko on oraz szwagier . Przecież żona ciągle na wczasach za jego alimenty, a dziecko ze szwagrem głoduje.
                • eksmaz1 Re: Wyjaśnienie 23.09.11, 12:27
                  Przepraszam ja nic nie utrudniam, nie wykazuje i nie oszukuje, Wyjaśniłem tylko sytuację i że cała afera zaczęła się od małej kwoty. Niczego nie żądam i nie oczekuje od eks zony. Tyle ile mogę to płacę dodatkowych kosztów, a podwyżka alimentów wynika z tego że postawiłem opór na tych kosztach.Sam opłacam połowę kredytu na dom i go otrzymuje, a teraz majątek będzie podzielony na pół i nastąpi nareszcie zamknięcie wszystkiego. W swojej wyjaśnieniu odniosłem się do słów eks żony że manipuluje i oszukuje.Nakreśliłem całość wydarzeń jak ja je widzę bez oceniania eks żony . I jak widać bez problemu pomagam jej na różnych polach. Wróciłem do kraju z przyczyn których nie chcę opisywać bo to jest przeszłość.
                  • mayenna Re: Wyjaśnienie 25.09.11, 10:02
                    Zaległe alimenty musisz spłacić. Pozostałe kwestie postaraj się udokumentować, albo przynajmniej nie strać głowy i powiedz o nich w sądzie. Jeśli jest prawdą to co piszesz to podwyżka alimnetów w najlepszym razie może być bardzo symboliczna.
                    Tricolour dobrze napisał, że sądu nie będzie obchodzić przelicznik euro.
            • argentusa Re: Wyjaśnienie 23.09.11, 13:49
              1. Mi rzuciło się jedno: oboje szeroko opisujecie co to drugie ma, będzie miało, jaką sytuację, mieszkaniie, kredyty, prace itp.
              A przeciez to Was nie powinno obchodzić. Jestescie dla siebie obcy. Macie zobowiązania nie wobec siebie, tylko wobec dziecka.
              A że jeszcze pozostają inne rozliczenia? Takie zycie.
              2. Ja wyprowadzając się z tego domu a później wracając do kraju, nie byłem i nie j
              > estem w związku z kimś trzecim.
              a to nie ma żadnego wpływu na obecną sytuację - ani eks nie powinno to obchodzić, ani Ty sie nie powinienes z tego tłumaczyć.
              3. Eks żona po mimo iż jesteśmy po rozwodzie ubezpiecza swój samochód w kraju na m
              > oje imię i nazwisko by mieć dużą zniżkę na ubezpieczeniu-nie miałem nic przeci
              > wko temu gdy się przypadkiem dowiedziałem.(w kraju X liczą się moje zniżki z Po
              > lski).
              No to wyście się emocjonalnie niekoniecznie rozeszli. A tu trzeba dorosłej decyzji. niem ożna byc trochę w ciąży. Albo macie wspólne finanse albo nie.
              4. I zaczyna się groźba podwyższenia alimentów i eks zona pisze mi w meilu że to p
              > rzegram.
              I nie masz wpływu na to. Raczej strach - Ty się boisz, eks zona wie to eksploatuje ten watek.

              A poza tym: kazdy ma swoją rcję. I od Was obojga zalezy czy będziecie w stanie się dogadać.

              ps. 13-latek spokojnie moze zostać w domu pod "okiem" szwagra. I nie trzeba mu prasowac, gotować i sprzątać. Dziecko w tym wieku jesli mu tylko się na to pozwoli jest na tyle samodzielne by w PL podróżować SAMO autobusami i pociągami. A nawet moze się legalnie posługiwać własną kartą płatniczą wink.

              Ar.
              • poczwarka_2 Re: Wyjaśnienie 23.09.11, 14:21
                Samochod jest ubezpieczony na moje nazwisko, przed rozwodem kazdy mial auto na swoje nawisko a kazdy wspolmalzonek byl do polis nawzajem dopisany - tu sa inne troche zasady - ubzpieczony jest kierowca nie samochod, i bez tego nie moglibysmy sie zamieniac samochodami. Po rozwodzie przy ubezpieczeniu na kolejny rok, po prostu przedluzylam istniejaca polise, bo tak bylo wygodniej, agent powiedzial, ze to nie ma zadnego znaczenia ze do polisy jest dopisany ex maz, ktory tu juz nie mieszka. Nie wiem czy akurat taka drobnostka swiadczy czy sie emocjonalnie rozwiodlam, dla mnie osobiscie rozwiodlam sie mentalnie juz na sporo przed formalnym rozwodem i mnie to co robi/nie robi eks maz wcale nie interesuje o ile mnie to osobiscie nie dotyczy.
                --Juz nic nie musze, ale wiele jeszcze moge!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka